Alarm bombowy na pokładzie samolotu lecącego z Lotniska Chopina do Madrytu

Samolot lecący z portu lotniczego im. Fryderyka Chopina do Madrytu musiał zawrócić do Warszawy. Lotnisko otrzymało informacje o zagrożeniu na pokładzie. Maszyna o 10:27 wylądowała w stolicy.

– Lotnisko Chopina odebrało informację o rzekomym zagrożeniu na pokładzie samolotu lecącego z Warszawy do Madrytu – poinformowały służby prasowe PLL LOT.

Według danych przewoźnika na pokładzie znajdowało się 156 pasażerów i 7 członków załogi. Zgodnie z procedurami podjęto decyzje o powrocie na lotnisko wylotu.

– Samolot zawrócił do Warszawy. Po wymianie załogi i sprawdzeniu bagaży, rejs będzie kontynuowany tym samym samolotem – przekazał PLL LOT.

Przewoźnik zapewnił, że nie było to lądowanie awaryjne, choć podjęto odpowiednie środki bezpieczeństwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Alarmy bombowe, maile z groźbami

„W waszym biurze jest bomba. Wybuchnie dokładnie w południe w czwartek (…) Wszyscy będziecie gryźć piach za to, co mi zrobiliście” – taką wiadomość otrzymało w nocy z czwartku na piątek kilkunastu posłów Lewicy. Identyczny mail trafił też do biura partyjnego Partii Zielonych. Do biur poselskich wezwano policję oraz pirotechników.

Kilka minut przed godziną 03:00 w czwartek na skrzynki mailowe 16 posłów Lewicy oraz biura partyjnego zielonych trafiła wiadomość z groźbą. Autor, którego tożsamość nie została jeszcze ustalona, przesłał mail o treści:

„W waszym biurze jest bomba. Wybuchnie dokładnie w południe w czwartek. Bombę zrobiłem z nawozu ANFO, peroksyacetonu, szybkowaru i gwoździ. ******* was, jak bohater Stefan W. tego ********* Adamowicza. Wszyscy będziecie gryźć piach, za to, co mi zrobiliście. Zniszczyliście mi życie. Za to może być tylko jedna kara. Życie za życie. Ukraińcom pomagają, a Polaka prześladują dzień w dzień. Wy ***** zginiecie za to”.

W rozmowie z portalem Polsat News, posłanka Karolina Pawliczak poinformowała, że po otrzymaniu wiadomości, do biur poselskich wezwano policję oraz pirotechników. 

– Na miejscu były specjalnie przeszkolone psy tropiące – dodała posłanka Lewicy. 

Posłanka wskazuje, że w budynkach przeprowadzona została ewakuacja, a służby dokonały przeszukania. Dodała, że kontaktowała się z pozostałymi posłami i posłankami, do których trafiły maile z groźbą i jak mówi: na szczęście nic nie znaleziono. 

– Ten mail jest bardzo niepokojący. Zdaję sobie sprawę, że osoby zajmujące stanowiska publiczne otrzymywały już podobne wiadomości – powiedziała posłanka Pawliczak. Język pogardy i nienawiści, z którym mamy dzisiaj do czynienia powoduje, że możemy coraz częściej spotykać się z tego typu sytuacjami – zauważyła. 

Sprawą maili z groźbami, które otrzymali posłowie i posłanki Lewicy zajmuje się obecnie policja. Jak poinformowała Karolina Pawliczak, trwa postępowanie. 

– Mam nadzieję, że sprawca zostanie znaleziony – powiedziała Karolina Pawliczak.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Uprowadzenie samolotu z Ramanem Pratasiewiczem na pokładzie. Nowe ustalenia

Z ustaleń śledztwa prowadzonego w mazowieckim wydziale Prokuratury Krajowej wynika, że w samolocie, którym leciał białoruski opozycjonista Raman Pratasiewicz nie było żadnego zagrożenia, a mimo to został zmuszony przez białoruskie władze do lądowania w Mińsku pod pretekstem informacji o podłożeniu bomby. Krzysztof Zasada z RMF FM, poinformował, że prokuratura przesłuchała kontrolera, który 23 maja znajdował się na wieży w Mińsku, a potem uciekł z Białorusi.

Podczas operacji uprowadzania samolotu, w wieży kontroli w Mińsku cały czas był oficer białoruskiego KGB, który instruował kontrolera lotów kontaktującego się z pilotem. To funkcjonariusz podejmował decyzję dotyczące sprowadzenia maszyny do Mińska. Jednocześnie telefonicznie relacjonował komuś sytuację.

Prokuratura Krajowa potwierdziła, że nie było żadnego zagrożenia bombowego. Pilot dostał ostrzeżenie o takim zagrożeniu, jeszcze zanim pojawił się mail od rzekomego terrorysty.

– Na całkowity brak zagrożenia wskazywały również działania na lotnisku w Mińsku, w tym postępowanie służb ratunkowych i obsługi lotniska – podkreśla prokuratura.

Cała sytuacja była tylko pretekstem do zmuszenia samolotu lecącego z Aten do Wilna, by lądował w białoruskiej stolicy.

23 maja na lotnisku w Mińsku doszło do uprowadzenia samolotu

Samolot linii Ryanair lecący z Aten do Wilna, był zmuszony do lądowania, rzekomo z powodu informacji o bombie na pokładzie. Ponadto białoruskie służby aresztowały lecących tym samolotem opozycyjnego blogera Ramana Pratasiewicza i jego partnerkę, Sofię Sapiegę.

Strona białoruska tłumaczy, że lądowanie było zgodne z prawem i miało charakter awaryjny. Większość krajów zachodnich uważa, że doszło do wymuszenia lądowania przy użyciu wojskowego myśliwca i pod naciskiem kontrolerów. Działania Białorusi potępiło wiele rządów, w tym Polska, zarzucając władzom w Mińsku złamanie prawa międzynarodowego, „terroryzm państwowy” i „porwanie samolotu”.

Skutki działań Łukaszenki

Wydarzenie doprowadziło do zakazu lotów nad UE (i Ukrainą) dla samolotów z Białorusi oraz odmowy korzystania z przestrzeni powietrznej Białorusi. Kraje zachodnie zapowiedziały wprowadzenie nowych sankcji wobec władz w Mińsku.
Źródło info i foto: tvrepublika.pl

Zatrzymany 28-latek groził podłożeniem bomby

Policjanci z Grójca zatrzymali mężczyznę, który w serwisie społecznościowym zamieścił nagranie w którym groził, że pod posterunek w Mogielnicy podłoży bombę. Mężczyzna najbliższe trzy miesiące spędzi w areszcie. Grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

W ubiegłą niedzielę 28-latek zamieścił w jednym z serwisów społecznościowych nagranie z informacją, że pod Posterunek Policji w Mogielnicy podłoży bombę i wysadzi go w powietrze. Policjanci natychmiast po uzyskaniu tej informacji w miejscu zamieszkania zatrzymali mężczyznę. Zabezpieczony materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mieszkańcowi gminy Mogielnica zarzutu kierowania wobec funkcjonariuszy gróźb karalnych, podłożenia i detonacji ładunku wybuchowego w posterunku.

Mężczyzna był znany miejscowym policjantom. W lipcu podczas interwencji znieważył policjanta, naruszył jego nietykalność cielesną oraz zniszczył radiowóz. W tej sprawie akt oskarżenia trafił już do prokuratury. Mężczyzna został doprowadzony do sądu, który na wniosek prokuratury zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

Groźby karalne zagrożone są karą do 2 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brytyjska policja ujawniła tożsamość niedoszłego zamachowca z Liverpoolu

To 32-letni Emad al Swealmeen próbował w niedzielę dokonać zamachu w Liverpoolu – poinformowała brytyjska policja. Al Swealmeen był azylantem z Bliskiego Wschodu – przekazała stacja Sky News. Sky News podaje także, że Emad al Swealmeen mieszkał w Wielkiej Brytanii od niedawna i miał problemy ze zdrowiem psychicznym. Według dotychczasowych ustaleń nie był on znany policji ani kontrwywiadowi, jednak jak zaznaczono, w śledztwie mogą jeszcze pojawić się nowe szczegóły.

Jak poinformowała policja, al Swealmeen wniósł bombę domowej roboty ze sobą do taksówki i poprosił o zawiezienie go do Liverpool Women’s Hospital. Tuż po tym, jak taksówka podjechała pod szpital, doszło do eksplozji. Nastąpiła ona o godz. 10:59, tuż przed dwiema minutami ciszy, którymi w niedzielę w Wielkiej Brytanii oddawano pamięć poległym żołnierzom.

W momencie wybuchu kierowca był w samochodzie, ale zdążył wyskoczyć z niego i doznał tylko niewielkich obrażeń. Jak napisała w mediach społecznościowych żona Davida Perry’ego, to cud, że przeżył. Niedoszły zamachowiec wsiadł do taksówki na Rutland Avenue, gdzie w przeszłości mieszkał. Policja przeszukała dotychczas dwie nieruchomości w Liverpoolu – jedna znajduje się właśnie na Rutland Avenue, a drugą jest jego ostatnie miejsce zamieszkania przy Sutcliffe Street. Pod tym adresem aresztowano trzech z czterech zatrzymanych w tej sprawie osób. Policja nie ujawniła na razie ich personaliów, ale oświadczyła, że uważa, iż byli wspólnikami al Swealmeenena.

W związku z niedoszłym zamachem w Liverpoolu oraz niedawnym zabójstwem posła Davida Amessa, którego dokonał obywatel brytyjski somalijskiego pochodzenia, w poniedziałek podniesiono w Wielkiej Brytanii poziom zagrożenia terrorystycznego ze „znaczącego” na „poważny”, czyli z trzeciego na czwarty w pięciostopniowej skali.
Źródło info i foto: interia.pl

Po pięciu godzinach negocjacji policja ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA

Po pięciu godzinach intensywnych negocjacji, policja Kapitolu ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA. Przypomnijmy, że w czwartek rano przed budynkiem Biblioteki Kongresu pojawił się czarny pickup bez tablic rejestracyjnych. Jego kierowca twierdził, że w samochodzie znajduje się bomba, którą zamierza wysadzić.

Mężczyzna zażądał rozmowy z prezydentem USA Joe Bidenem i zapowiedział nadejście „rewolucji”. Swoje działania relacjonował w mediach społecznościowych, ale film został już usunięty z Facebooka.

Po 5 godzinach negocjacji z tamtejszą policją, udało się ująć 49-letniego kierowcę. To Floyd Ray Rosenberry z Karoliny Południowej. Jak przekazał szef policji Kapitolu Tom Manger, nie wiadomo jeszcze, czy w pojeździe były środki wybuchowe. Jak poinformował, potencjalny zamachowiec zmagał się jednak z problemami osobistymi, w tym ze śmiercią w rodzinie.

Rosenberry przez długi czas prowadził na Facebooku relację na żywo z incydentu. Jak przekonywał, Joe Biden „zabija kraj”. Mężczyzna twierdził też, że nie działa sam i zawarł porozumienie z innymi „patriotami”.

W rozmowach z funkcjonariuszami miał grozić, że jeśli zostanie zastrzelony, ładunek wybuchowy w jego samochodzie zniszczy dużą część Waszyngtonu.
Źródło info i foto: wp.pl

Bagdad: Amerykanie zestrzelili drona z bombą nad swoją ambasadą

Amerykanie zestrzelili w nocy z poniedziałku na wtorek drona z bombą wycelowaną w ich ambasadę w Bagdadzie, podały irackie źródła bezpieczeństwa, W nocy z poniedziałku na wtorek uruchomiły się amerykańskie systemy obronne C-RAM, strzelając salwami, informują dziennikarze AFP. Irackie źródła bezpieczeństwa twierdzą, że przechwyciły one lecący dron z bombą, nową technikę ataku preferowaną przez zwolenników Iranu na Bliskim Wschodzie.

Od początku roku 47 ataków wymierzonych było w bazy Stanów Zjednoczonych w Iraku, gdzie rozmieszczono 2500 amerykańskich żołnierzy w ramach międzynarodowej koalicji do walki z dżihadystyczną grupą Państwa Islamskiego. Hachd al-Chaabi, koalicja proirańskich oddziałów paramilitarnych zintegrowanych z siłami zbrojnymi Iranu , regularnie zajmuje się wystrzeliwaniem rakiet i dronów z bombami wymierzonych w amerykańskie instalacje w Iraku, ale nigdy nie bierze za nie odpowiedzialności – pisze AFP.

W poniedziałek trzy rakiety były wycelowały w iracką bazę lotniczą na pustyni, w której znajdują się amerykańscy żołnierze, poinformowała międzynarodowa koalicja antydżihadystyczna.Atak skierowany był na bazę Ajn al-Assad, nie powodując żadnych strat.

Ataki USA w Syrii i Iraku

Nowe ataki mają miejsce tydzień po atakach USA na pozycje Hashd w Syrii i Iraku, w których zginęło kilkunastu bojowników. Stany Zjednoczone zaniepokojone nowymi atakami dronów, ogłosiły niedawno, że oferują do 3 milionów dolarów za informacje o planowanych atakach wymierzonych w ich interesy w Iraku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Białoruś: Partnerka Ramana Protasiewicza otrzymała dyplom ukończenia studiów. „Smutne, że to my go odbieramy”

Sofia Sapiega, 23-letnia partnerka opozycyjnego dziennikarza Ramana Protasiewicza, otrzymała zaocznie dyplom ukończenia studiów. Kobieta pod koniec maja została zatrzymana wraz ze swoim partnerem na lotnisku w Mińsku. Postawiono jej zarzut organizacji zamieszek, za co grozi nawet do 12 lat więzienia. Obecnie przebywa w areszcie domowym.

Jak podaje agencja Reutera, w piątek (2.07) miała miejsce ceremonia rozdania dyplomów ukończenia studiów na Europejskim Uniwersytecie Humanistycznym, białoruskiej uczelni działającej na emigracji w Wilnie. Sofia Sapiega nie mogła wziąć udziału w uroczystości, dlatego dyplom symbolicznie odebrali jej rodzice za pośrednictwem łącza wideo.

– Ukończenie studiów i otrzymanie dyplomu było marzeniem naszej córki. Smutne, że to my go odbieramy w imieniu ciężkiej pracy, którą w to włożyła – powiedziała Anna Dudich, matka Sapiegi.

23-latka została zatrzymana pod koniec maja br., jeszcze przed obroną pracy magisterskiej. – Postanowiliśmy jednak wręczyć jej dyplom jako apel do wszystkich ludzi na świecie o wsparcie dla naszych studentów – podkreślił rektor uczelni Siergiej Ignatow. Dodał, że obecnie pięciu studentów uczelni jest więźniami politycznymi na Białorusi.

– Wszyscy wspieramy ją i bardzo cieszymy się, że otrzymała dyplom. Chcemy, żeby wiedziała, że nie jest sama – powiedziała Aliaksandra, studentka prawa, która brała udział w uroczystości rozdania dyplomów.

Białoruś. Sofii Sapiedze grozi do 12 lat więzienia

Sofia Sapiega to 23-letnia Rosjanka, która wychowywała się na Białorusi. 23 maja wraz ze swoim chłopakiem Romanem Protasiewiczem, opozycyjnym dziennikarzem oraz byłym redaktorem naczelnym kanału NEXTA, wracała z wakacji w Atenach do Wilna na pokładzie samolotu Ryanair. Maszyna została jednak zmuszona do lądowania na lotnisku w Mińsku na podstawie fałszywych informacji o bombie.

Po lądowaniu, na pokład samolotu wkroczyły białoruskie służby specjalne, które wyprowadziły Protasiewicza. Służby zatrzymały również Sapiegę, co potwierdziła później rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa. Protasiewicz został oskarżony przez białoruski reżim o działalność terrorystyczną i organizację zamieszek. Z kolei Sapiedze postawiono zarzuty organizacji zamieszek oraz grupowych działań sprzecznych z żądaniami przedstawicieli władzy.

Sapiedze grozi do 12 lat pozbawienia wolności, a Protasiewiczowi do 15 lat więzienia. Para z początku przebywała w areszcie KGB w Mińsku, ale w ubiegłym tygodniu została przeniesiona do aresztu domowego w osobnych mieszkaniach.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Mińsk: Zatrzymano nie tylko Ramana Pratasiewicza

epa09223072 (FILE) Police officers detain a journalist Roman Protasevich attempting to cover a rally in Minsk, Belarus, 26 March 2017 (reissued 23 May 2021). A Ryanair flight from Athens, Greece to Vilnius, Lithuania, with Belarus’ opposition journalist Roman Protasevich onboard, has been diverted and forced to land in Minsk on 23 May 2021, after alleged bomb threat. Protasevich was detained by Belarusian Police after landing, as Belarusian Human Rights Center ‚Viasna’ reports and Lithuanian President Gitanas Nauseda demanded immediate release of Protasevich. EPA/STRINGER *** Local Caption *** 53411871
Dostawca: PAP/EPA.

Samolotem linii Ryanair relacji Ateny-Wilno, który lądował w niedzielę awaryjnie w Mińsku, nie odleciało po starcie z Mińska do Wilna sześć osób – poinformował na komunikatorze Telegram były białoruski minister i dyplomata Pawał Łatuszka.

Samolot lecący z Aten lądował awaryjnie w Mińsku po informacji o bombie na pokładzie. Linie Ryanair poinformowały, że polecenie lądowania otrzymały od kontrolerów lotów na lotnisku w Mińsku. Informacja o bombie po sprawdzeniu samolotu nie potwierdziła się. Jednak w Mińsku zatrzymany został i wyprowadzony z samolotu żyjący na emigracji opozycyjny aktywista Raman Pratasiewicz, który poszukiwany był przez białoruskie organy ścigania listem gończym.

Teraz okazuje się, że nie tylko Pratasiewicz pozostał w stolicy Białorusi. Jak informuje były białoruski minister i dyplomata Paweł Łatuszka, z Mińska do Wilna nie odleciało dwóch obywateli Białorusi i czterech obywateli Rosji – napisał Łatuszka. Nie jest jasne, czy wśród tych osób uwzględnia on Pratasiewicza.

Radio Swaboda podaje natomiast – za niewskazanym kanałem na komunikatorze Telegram – że na pokładzie samolotu zabrakło również dziewczyny Ramana Pratasiewicza.

Na lotnisku w Mińsku poinformowano, że na pokładzie jest 123 pasażerów. Z kolei strona litewska podała informację o prawie 170 pasażerach z 12 krajów. Ponad 90 wśród tych pasażerów to obywatele Litwy. Po ponad siedmiogodzinnym postoju w Mińsku samolot odleciał do Wilna, gdzie wylądował w niedzielę ok. godz. 21:25. 
Źródło info i foto: Rado ZET.pl

Z kolegami chciał zabić ojca dla pieniędzy. Planowali podłożyć bombę w szpitalu

Dla pieniędzy był w stanie posunąć się do najgorszych rzeczy, nawet zabić własnego ojca. Razem z kolegami próbował go otruć, dotkliwie pobili, a nawet wywołali alarm bombowy. Mężczyzna kilka razy uszedł z życiem. Trójka oprawców wkrótce odpowie za usiłowanie zabójstwa. Dwóch z nich ma jeszcze na sumieniu inną zbrodnię. Wcześniej zabili innego mężczyznę, a jego ciało ukryli pod podłogą altanki działkowej. Grozi im dożywocie.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zakończyła śledztwo w sprawie dramatycznych zdarzeń, do których doszło na Wyspie Puckiej w Szczecinie. Według ustaleń prokuratury, jeden z podejrzanych, w celu przejęcia majątku swojego ojca, wspólnie z innymi osobami mężczyznami podjął działania mające doprowadzić do jego śmierci.

– W tym celu najpierw z jednym z podejrzanych dodawał do posiłków przyrządzanych i dostarczanych pokrzywdzonemu substancje toksyczne, które miały go otruć, a gdy to nie odniosło pożądanego skutku zlecił zabójstwo ojca innemu podejrzanemu – informuje Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Podejrzani opracowali wspólnie plan, w którym każdy z nich otrzymał określone zadania, przy czym uległ on zmianie w związku z niewywiązaniem się przez jednego z nich przydzielonej mu roli.

Jak dodaje rzeczniczka prokuratury, pokrzywdzony mężczyzna został napadnięty przez jednego z podejrzanych, który nieustalonym narzędziem uderzył go w głowę powodując obrażenia ciała w postaci wieloodłamowego złamania kości ciemieniowej z licznymi przemieszczeniami fragmentów kostnych, wyciekiem płynu mózgowego, krwiakiem przymózgowym oraz rozległym krwiakiem wewnątrzczaszkowym, w następstwie których doszło u niego do choroby realnie zagrażającej życiu, przy czym zamierzonego celu nie osiągnięto z uwagi na udzieloną pokrzywdzonemu pomoc medyczną i podjęte skuteczne leczenie.

Bomba w szpitalu

Mężczyźni, w związku z nieosiągnięciem zamierzonego celu, planowali uskutecznić swój plan i ponowić próbę zabójstwa mężczyzny, gdy ten przebywał w szpitalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl