Sprawcy tragicznego wypadku na Słowacji trafili do aresztu. Jednym z nich jest synem bogatego biznesmena

Rok temu pochował brata, trzy lata temu ojca. Teraz to śmierć Stefana O. († 57 l.) opłakują mieszkańcy Orawskiego Podzamcza. Do tragedii doprowadziła brawurowa jazda trzech Polaków. Jeden z nich to dziennikarz motoryzacyjny, drugi to prawdopodobnie syn bogatego biznesmena.

Dziennikarze Faktu pojechali na Słowację, gdzie mieszkał Stefan O., rozmawiali z jego sąsiadami i odtworzyli jego ostatnie chwile. W niedzielę, 30 września pan Stefan z żoną Emilią (50 l.) odwozili syna Michała (21 l.) do Żylina, gdzie zaczął studia. Pani Emilia siedziała z tyłu a Michał obok ojca.

Niedaleko Dolnego Kubina w ich skodę wjechało rozpędzone porsche. Stefan O. zmarł w drodze do szpitala. Jego ciężko ranna żona jest po operacji. Jej stan się poprawia. Lekko ranny w rękę Michał po opatrzeniu wrócił do domu. Współczuje mu cała wioska. Rodzina cieszy się tam dużą sympatią.

– To kochająca się porządna rodzina. Nie wiem, jak Emilia poradzi sobie ze stratą męża – mówi sąsiadka. Inna martwi się o 88-letnią mamę Stefana. Rok wcześniej pochowała swojego młodszego syna, który zmarł na raka a dwa lata wcześniej męża.

Moment wypadku, który kosztował życie Stefana O. nagrał jeden z kierowców jadących tą samą drogą. Na filmie widać, jak czarny mercedes, żółte ferrari i czarne porsche (wszystkie z polskimi tablicami rejestracyjnymi) z ogromną prędkością wyprzedzają samochody ignorując zupełnie linię ciągłą, która rozdziela przeciwległe pasy. Nagle w kadrze pojawia się jadąca z naprzeciwka skoda. Kierowca mercedesa zjeżdża na właściwy pas i unika zderzenia. Porsche, uderza w tył ferrari, a potem czołowo w skodę.

Kierowcy wszystkich trzech luksusowych aut trafili do aresztu. 42-latkowi z porsche grozi 5 lat więzienia. Kierowcom ferrari i mercedesa po 3 lata za kratami. Pierwszy, to według nieoficjalnych informacji RMF24 Adam Sz. (27 l.) syn biznesmena z Wielkopolski. Auto należało do jego ojca. Drugi to jak ustalił dziennik.pl Łukasz K. (26 l.) dziennikarz motoryzacyjny ForzaMagazine i Cars & Coffee Poland. Mercedesa wypożyczył.

– Samochód był użyczony na określonych przez nas warunkach i przekazany dziennikarzowi do tego, by pokazał jak on wygląda, czym się charakteryzuje i przybliżył go potencjalnym nabywcom. Zastrzegamy, że auta nie mogą być wykorzystywane do swego rodzaju wyścigów rajdowych – powiedział Fakt24 Tomasz Mucha z Mercedes-Benz Polska.

Tożsamość trzeciego kierowcy nie została ujawniona.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Francja: Trwają poszukiwania uciekiniera, który z więzienia odleciał helikopterem

O brawurowej ucieczce osadzonego w więzieniu w Reau w pobliżu Paryża donosi „Le Parisien”. Redoine Faid został uwolniony przy pomocy uzbrojonych wspólników, a następnie odleciał helikopterem.

Do zdarzenia doszło w niedzielę rano. 46-letni Redoine Faid, swego czasu najbardziej poszukiwany przestępca we Francji, uciekł z zakładu karnego Reau położonego w departamencie Sekwana i Marna. Z informacji przekazywanych przez francuskie media wynika, że ucieczka gangstera w asyście uzbrojonych wspólników trwała zaledwie kilka minut.

Jak w filmie

Następnie Faid wraz z trzema z nich wsiadł na pokład helikoptera, który znaleziono po pewnym czasie na przedmieściach Paryża, w Gonesse. Tam przestępcy przesiedli się do czarnego renault, którym kontynuowali ucieczkę. Spalony samochód znaleziono później w miejscowości Aulnay-sous-Bois. Z ustaleń policji wynika, że gangsterzy kilkakrotnie zmieniali auta, poruszając się m.in. vanem. Mimo zakrojonej na szeroką skalę akcji służb, Faid nie został dotychczas zatrzymany.

Już raz uciekł

Gangster odsiadywał wyrok 25 lat więzienia za napady z bronią w ręku. W trakcie jednego z nich, do którego doszło w maju 2010 roku, zginęła policjantka. Faid już raz uciekł z więzienia. W 2013 roku wysadził drzwi celi przy użyciu dynamitu. Uzbrojony w pistolet wziął strażników na zakładników i uciekł podstawionym przez wspólników autem. Został złapany sześć tygodni później w hotelu na przedmieściach Paryża.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Poszukiwany oszust zatrzymany przez „łowców głów”

To była jedna z najbardziej brawurowych ucieczek z więzienia w XXI wieku. Znany oszust Piotr R. przy pomocy swojej ukochanej, kompana poznanego w areszcie sądowym oraz dwóch adwokatów i taksówkarza z gangsterską przeszłością wykiwał w ciągu jednego dnia prokuraturę, policję oraz sąd i służbę więzienną. Pomogły mu m.in. telefon w zegarku, dowód wykradziony z akt i lekarstwo, które dostarczyli mu, ponoć nieświadomi wszystkiego, prawnicy.

Portal tvp.info dotarł do szczegółów aktu oskarżenia w sprawie jednej z najbardziej spektakularnych ucieczek z polskiego więzienia lub aresztu w ostatnich latach. Śledczy z Prokuratury Okręgowej w Warszawie potrzebowali niespełna roku, by oskarżyć uciekiniera – Piotra R. oraz jego konkubinę i dwóch innych mężczyzn zamieszanych w całą sprawę. O współpracę z R. byli podejrzani także dwaj jego adwokaci. Ostatecznie śledczy nie znaleźli mocnych dowodów, że prawnicy świadomie pomagali oszustowi.

Przygotowania

43-letni Piotr R. to jeden z najbardziej znanych stołecznych oszustów i przestępców gospodarczych. W 2017 roku miał do odsiadki 12 lat, a przed warszawskim sądem toczył się jego kolejny proces. W tej sprawie pozostawał formalnie aresztowany od trzech lat. W styczniu 2017 roku R. miał powiedzieć Rafałowi M., kompanowi z aresztu sądowego, że ma już dość odsiadki. Mężczyźni poznali się zaledwie rok wcześniej.

Gdy M. opuścił areszt jego łącznikiem z kompanem była Katarzyna B., partnerka oszusta. Kobieta nie miała poważniejszych problemów z dostarczaniem grypsów, ponieważ odpowiadała przed sądem w tej samej sprawie, co jej ukochany. Listy z instrukcjami były przekazywane za pośrednictwem dwóch adwokatów.

Piotr R. odpowiadał na pisma np. robiąc notatki na drugich stronach kserokopii akt. Od marca do maja przekazał w ten sposób wspólnikom szczegółowe plany ucieczki. Polecił także ukochanej kupno specjalnego leku, który powoduje rozszerzenie źrenic oraz broni palnej lub atrapy. Medykament dotarł do oszusta za pośrednictwem prawnika.

Jakby tego było mało, Katarzyna B. dostarczyła kochankowi specjalny zegarek z telefonem oraz kartę sim. Z tego aparatu Piotr R. kontaktował się z uczestnikami spisku.

Przedstawienie

15 maja ubiegłego roku Piotr R. został doprowadzony do Prokuratury Rejonowej Warszawa Śródmieście-Północ, gdzie miał być przesłuchany jako świadek. Odmówił składania zeznań. Tłumaczył, że nie zrobi tego bez swojego adwokata. Jedenaście dni później został ponownie dowieziony z aresztu do prokuratury. Tym razem czekał już na niego mec. Daniel G.

W czasie przesłuchania Piotr R. poprosił o przerwę, argumentując, że chce skorzystać z toalety. Jak tylko został sam, zadzwonił z telefonu w zegarku do Rafała M. i powiedział, że ma być gotowy na akcję w szpitalu przy ul. Banacha. Mężczyzna wiedział, że w razie problemów zdrowotnych aresztanta trzeba go zawieźć do najbliższego szpitala, zaś placówka przy ul. Banacha mieści się kilkaset metrów od prokuratury. Po rozmowie R. zakroplił sobie oczy specjalnym lekiem.

W pokoju przesłuchań R. odegrał całą scenę. Przekonywał, że ma silne bóle głowy i przestaje widzieć. Prokuratorka uznała, że nie ma podstaw do wzywania karetki, ale po pogotowie zadzwonił już mec. Dawid G. Załoga kartki zabrała R. do szpitala przy ul. Banacha.
Źródło info i foto: TVP.info

Brawurowa akcja KAS. Ciężarówka pełna podróbek wjechała do Polski

Funkcjonariusze Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) z Augustowa w Podlaskiem przechwycili ogromny transport 40 tysięcy podrobionych towarów. Wszystko w ciężarówce przewoził 42-letni Litwin. W kartonach zapakowanych w worki celnicy znaleźli 24 tysiące sztuk perfum, ponad 15 tysięcy sztuk odzieży, obuwia i galanterii. Wszystko ze znakami towarowymi znanych światowych marek.

Wiadomo, że w przypadku oryginalnych produktów wszystko kosztowałoby co najmniej 9 milionów złotych. Funkcjonariusze zarekwirowali podejrzany transport, a o zatrzymaniu poinformowali przedstawicieli firm – właścicieli praw do chronionych znaków towarowych. Z dokumentów przedstawionych przez 42-letniego kierowcę tira wynikało, że wiezie on z Litwy do Polski m.in. kosmetyki i odzież.

Litwin został już przesłuchany. Za obrót podrobionymi towarami grozi pięć lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Uciekinier z Alcatraz sam zgłosił się na policję

Czy w 1962 r. naprawdę doszło do jedynej udanej ucieczki z Alcatraz? Wiele wskazuje na to, że tak. Kilka dni temu dziennikarze kalifornijskiej stacji telewizyjnej KPIX 5 opublikowali list, który w 2013 r. otrzymała policja w San Francisco. Jego autorem jest John Angiln. Jeden z trójki uciekinierów, którzy w 1962 roku zbiegli z legendarnego więzienia.

Do tej pory John Anglin, jego brat Clarence i Frank Morris, czyli pozostali uczestnicy brawurowej ucieczki, uważani byli za zmarłych. Władze więzienia nie wierzyły, że mężczyźni byli w stanie przeżyć w lodowatych wodach Pacyfiku, które oddzielają Alcatraz od stałego lądu. Anglinowie i Morris zostali więc uznani za zmarłych, choć ich ciał nigdy nie odnaleziono.

Nowe światło na sprawę rzucił dopiero list, który pięć lat temu Anglin wysłał kalifornijskiej policji. Poinformował w nim, że trójka zbiegów przeżyła ucieczkę, choć od śmierci dzieliło ich naprawdę niewiele. Twierdzi też, że jego towarzysze zmarli kilka lat temu, a on sam choruje na raka i jest gotów wrócić do więzienia, gdzie otrzyma odpowiednią opiekę medyczną. Jak pisze, jeśli dostanie obietnicę, że trafi za kratki minimum na rok, to wyśle kolejny list, w którym wskaże swój adres zamieszkania.

Telewizja CBS ujawniła, że list został dokładnie przebadany przez ekspertów z FBI. Specjaliści sprawdzili odciski palców, wykonali testy DNA, a także porównali charakter pisma. Wyniki określono jako „niejednoznaczne”, co nie pozwala przesądzić o autentyczności listu. Tym samym zagadka zbiegów z Alcatraz cały czas pozostaje niewyjaśniona. Niewykluczone jednak, że FBI jest o jedną obietnicę od jej rozwiązania.
Źródło info i foto: onet.pl

Brawurowa akcja policji w Krakowie. Schwytano grupę bezwzględnych bandytów. Nie żyje jeden z liderów kiboli Cracovii

Brawurowa akcja krakowskiej policji. Funkcjonariusze rozbili grupę przestępców, którzy zajmowali się porwaniami oraz wymuszeniami pieniędzy i brutalnie okaleczali swoje ofiary – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Jak ustalili, w trakcie przeprowadzonej minionej nocy operacji w ręce policjantów wpadło 5 przestępców. Jeden z bandytów został w czasie próby zatrzymania zastrzelony: to Adrian Z., pseudonim Zielony, jeden z liderów pseudokibiców Cracovii.

Jak donosi dziennikarz RMF FM Marek Balawajder, gang działał od wielu miesięcy, a zatrzymania to efekt długiego śledztwa prowadzonego przez krakowskich policjantów. Zatrzymani to dobrze znani policji bandyci, powiązani są z gangiem pseudokibiców. Byli bardzo brutalni: porywali ludzi, a ci, którzy stawiali opór, byli bici i torturowani.

Ostatnio grupa porwała mężczyznę. Uprowadzony był przez wiele godzin torturowany, bandyci m.in. połamali mu nogi i próbowali wymusić za niego okup. Krakowscy kryminalni ustalili podejrzanych i minionej nocy doszło do pierwszych zatrzymań. W operacji brali udział antyterroryści z Krakowa, Warszawy, Kielc i Rzeszowa.

Podczas próby jednego z zatrzymań – na krakowskim Ruczaju – padły strzały.

Kiedy antyterroryści weszli do mieszkania jednego z głównych podejrzanych, wcześniej wielokrotnie karanego – Adriana Z., pseudonim Zielony – ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował nawet wyrwać karabinek – wtedy funkcjonariusz AT wyciągnął pistolet i padły strzały. Bandyta został trafiony i mimo od razu podjętej reanimacji zmarł.

Na miejscu wciąż pracują policyjni technicy, jest również prokurator.

W kilku innych dzielnicach Krakowa policjanci zatrzymali jeszcze pięciu przestępców.

Mieszkanie, w którym zginął jeden z bandytów, i kilka innych są dokładnie przeszukiwane, istnieją bowiem podejrzenia, że gangsterzy mieli broń, którą gdzieś ukryli. Funkcjonariusze AT weszli w sumie do kilkunastu mieszkań na terenie Krakowa.

Część zatrzymanych może jeszcze dzisiaj usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brawurowa akcja CBŚP w Warszawie. Zatrzymano trzej poszukiwanych obcokrajowców

3 obcokrajowców poszukiwanych czerwoną notą Interpolu zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu III. Policjanci otrzymali informację od amerykańskich służb specjalnych, że w Warszawie ma dojść do spotkania osób zamieszanych w handel znacznymi ilościami narkotyków i pranie brudnych pieniędzy. Jednocześnie z akcją, która miała miejsce w centrum stolicy, przeprowadzono zatrzymania w Stanach Zjednoczonych.

Niespełna 10 minut trwała akcja zatrzymania obywatela Izraela i dwóch obywateli Jordanii, którzy spotkali się w jednej z restauracji w centrum Warszawy. Policjanci zarządu III CBŚP otrzymali wcześniej informację od amerykańskich służb specjalnych, że osoby przez nich poszukiwane planują spotkanie w Polsce. Funkcjonariusze CBŚP ustalili, że spotkanie ma odbyć się w konkretnym miejscu w Warszawie i zorganizowali akcję zatrzymania, blokując na kilka minut Al. Ujazdowskie.

Zatrzymani mężczyźni byli poszukiwani na terenie 190 krajów na całym świecie tzw. czerwoną notą Interpolu. Są podejrzewani o handel znacznymi ilościami narkotyków i pranie brudnych pieniędzy. Z ostatnich informacji wynikało, że zamierzają kupić 50 kilogramów kokainy.

Decyzją sądu została już wszczęta procedura ekstradycyjna do Stanów Zjednoczonych.
Żródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano złodzieja luksusowego BMW, którym uciekał aż z Niemiec

To była brawurowa akcja. W niedzielę po południu do policjantów z Warszawy zgłosili się policjanci z Niemiec. Zachodni funkcjonariusze zaalarmowali, że skradzione na ich terenie luksusowe BMW właśnie wjechało na teren Polski i najprawdopodobniej jest już blisko stolicy.

I rzeczywiście, warta 500 tysięcy złotych czarna limuzyna pędziła trasą S8 w kierunku Marek. – Zauważyliśmy poszukiwany pojazd przy wjeździe od strony ul. Modlińskiej. Policjanci podjęli próbę zatrzymania auta, ale zdesperowany kierowca zaczął uciekać – informuje st. sierż. Paulina Onyszko z komendy przy ul. Jagiellońskiej.

Policjanci osaczyli BMW ze wszystkich stron, by w końcu zatrzymać pędzące trasą auto. – Za kierownicą skradzionego pojazdu siedział 33-letni obywatel Rosji – podała st. sierż. Onyszko. Zajęli się nim już policjanci ze stołecznej komendy. A odzyskane auto stoi na policyjnym parkingu i czeka na ekspertyzy. Później wróci do właściciela z Niemiec. Jest w nienaruszonym stanie.
Żródło info i foto: se.pl

60 osób zatrzymanych za posiadanie pornografii dziecięcej. Akcja policji w 12 krajach

Brawurowa akcja międzynarodowych służb mundurowych! Policjanci zatrzymali sześćdziesiąt osób, które kręciły i udostępniały w sieci dziecięcą pornografię. Akcję pod kryptonimem „Operacja bez granic” przeprowadzono w 12 krajach.

O sukcesie operacji poinformowały władze Meksyku. Jak podaje PAP do zatrzymań doszło w Argentynie, Brazylii, Chile, Kolumbii, na Kostaryce, w Hiszpanii, USA, Gwatemali, Meksyku, Paragwaju, Urugwaju i Wenezueli. Funkcjonariusze dokonali w sumie 97 przeszukań, podczas których zabezpieczyli komputery i smartfony, na których miała znajdować się pornografia dziecięca.

To jednak nie koniec. Policjanci uratowali trzy dziewczynki w wieku 9, 14 i 15 lat. Wiele wskazuje na to, że były one zmuszane do udziału w pornograficznych filmach. Nagrania były później wrzucane do sieci lub wysyłane na pocztę elektroniczną.

Dzięki wspólnej pracy służb z kilkunastu krajów udało się zatrzymać sześćdziesiąt osób, które mogą mieć związek z procederem. W „Operacji bez granic” pomagało także FBI.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Poszukiwania drugiego zbiega zakończone sukcesem

David Sweat, drugi z więźniów, którzy na początku czerwca spektakularnie uciekli z najbardziej strzeżonego więzienia w stanie Nowy Jork, został zatrzymany. 35-letni Sweat został postrzelony przez policję niedaleko granicy z Kanadą. Stacja CNN opublikowała zdjęcia rannego przestępcy. W piątek policja zastrzeliła kompana Sweata, 49-letniego Richarda Matta. Mężczyzna zginął w wyniku strzelaniny w rejonie jeziora Titus Lake w pobliżu granicy z Kanadą, dokąd – według policji – zbiegli więźniowie próbowali się przedostać.

Spektakularna ucieczka

Spektakularną ucieczkę odkryto 6 czerwca podczas porannego liczenia więźniów. Groźni przestępcy, którzy zostali skazani na dożywocie za zabójstwa, zbiegli w nocy, mimo że ich cele były kontrolowane co dwie godziny. M.in. z ubrań wykonali manekiny, dzięki którym strażnicy byli przekonani, że więźniowie spokojnie śpią. Wcześniej udało się im za pomocą narzędzi elektrycznych wydrążyć otwory w stalowych ścianach, a następnie tunel, którym wydostali się poza mury więzienia w Dannemora, przy granicy z Kanadą. W poszukiwaniach uczestniczyło ponad 200 policjantów z psami, a także funkcjonariusze agencji federalnych. W obławie brały udział także policyjne śmigłowce
Żródło info i foto: Gazeta.pl