58-latek strzelał do robotników z wiatrówki

Policjanci zatrzymali 58-latka, który z okna mieszkania strzelał z wiatrówki do pracowników remontujących drogę w gminie Limanowa. Choć padło wiele strzałów w zdarzeniu na szczęście nikt nie ucierpiał. W środę po południu dyżurny limanowskiej komendy otrzymał informację, że w jednej z miejscowości na terenie gminy, do pracowników remontujących lokalną drogę ktoś strzela. Na miejsce zdarzenia przybył patrol policji, który ustalił, że do pracowników drogowych ktoś strzelał z okna pobliskiego domu. Mężczyzna, widząc policjantów, próbował uciekać z bronią.

Mundurowi zatrzymali i obezwładnili agresora jeszcze na jego posesji. Jak się okazało, był to 58-letni mieszkaniec Krakowa, który użytkuje tu dom należący do rodziny. Okazało się, że już wcześniej próbował powstrzymać wykonywane prace na tej drodze, kładąc się przed maszynami budowlanymi. Jego próby powstrzymania prac nie przyniosły efektu, dlatego postanowił z okna swojego domu strzelać do robotników. W całym tym zajściu na szczęście nikt nie został ranny.

Policjanci zabezpieczyli wiatrówkę, z której strzelał agresor oraz śrut. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, prokurator wydał postanowienie o zastosowaniu wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci dozoru policji oraz zakazu zbliżania się i kontaktowania z pokrzywdzonymi. Mężczyzna będzie odpowiadał przed sądem. Za narażenie robotników na niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu grozi mu kara pozbawienia wolności do 3 lat.
Źródło info i foto: onet.pl

47-latek zatrzymany za napad z bronią

Kilka dni temu zamaskowany kominiarką mężczyzna po zastraszeniu bronią personelu stacji paliw ukradł gotówkę. Wpadł w ręce policjantów po tym, jak dyżurny inowrocławskiej policji otrzymał informację, kto może być zamieszany w napad. Przypomnijmy: do przestępstwa doszło dzień przed wigilią około godz. 22.00 na stacji paliw przy ul. Dworcowej w Inowrocławiu. Mężczyzna ubrany w czarną kurtkę, przed budynkiem stacji założył kominiarkę. Następnie po wejściu do środka, zagroził personelowi przedmiotem przypominającym broń i zażądał pieniędzy. Po zabraniu gotówki uciekł.

Policjanci prowadzili szeroko zakrojone działania, by ustalić i zatrzymać sprawcę napadu. Został rozpowszechniony także komunikat z wizerunkiem przestępcy, którego zarejestrował monitoring.

W drugi dzień świąt (26 grudnia) dyżurny inowrocławskiej policji otrzymał informację, że w napad może być zamieszany jeden z mieszkańców Inowrocławia. Zorganizowana grupa policjantów zajęła się dalszymi ustaleniami i weryfikacją informacji. Kryminalni namierzyli podejrzewanego mężczyznę i jeszcze w drugi dzień świąt wieczorem wkroczyli do jego mieszkania i tam go zatrzymali.

Zabezpieczone ślady pozwoliły na ustalenie, że 47-letni mieszkaniec Inowrocławia ma związek z napadem. Penetracja wytypowanego rejonu miasta skutkowała odnalezieniem broni, jaką podczas przestępstwa posłużył się sprawca. Określeniem jej rodzaju zajmie się biegły z dziedziny balistyki.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu. W tym czasie policjanci pracowali nad sprawą, by wczoraj (27 grudnia) przekazać zebrane dowody prokuratorowi. Na ich podstawie mężczyzna usłyszał zarzut rozboju z bronią. Prokuratura wystąpiła z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego.

Dziś mężczyzna zostanie doprowadzony do sądu. Za rozbój z bronią kodeks karny przewiduje karę więzienia od 3 lat wzwyż.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rozbito gang handlujący bronią

98 jednostek broni palnej, ponad 30 tys. sztuk amunicji, narzędzia do wytwarzania i przerabiania broni oraz 2 kg narkotyków, to efekt akcji CBŚP i Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Do sprawy zatrzymano 16 osób, którym w Mazowieckim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej przedstawiono zarzuty dotyczące m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, nielegalnego posiadania i handlu bronią oraz amunicją, a także obrotu znacznych ilości narkotyków. Zabezpieczone jednostki broni oraz amunicja ukryte były w drewnie, gołębniku, pralce czy różnego rodzaju torbach z ubraniami i pudełkach.

W przeprowadzonych na szeroką skalę działaniach wzięło udział ponad 300 policjantów. Funkcjonariusze CBŚP wspierani przez Centralny Pododdział Kontrterrorystyczny Policji „BOA” oraz policjantów z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie i w Radomiu zatrzymali 16 osób. Wśród nich są osoby podejrzane o udział w zorganizowanej grupie przestępczej oraz współpracujące z nimi. Działania przeprowadzono w województwach mazowieckim i lubelskim. Według śledczych grupa ta działała głównie w okolicach Lublina i Radomia od 2020 roku aż do chwili jej rozbicia. Śledczy zarzucają członkom gangu przede wszystkim handel bronią i amunicją. Członkowie grupy oferowali do sprzedaży niemal pełny asortyment broni palnej, od automatycznej do samodziałowej, a także granaty i materiały wybuchowe. Ofertę handlową uzupełniali marihuaną i haszyszem.

Podczas działań policjanci zabezpieczyli 98 jednostek broni, w tym pistolety maszynowe Scorpion, Uzi, Rak, PPS wz. 43, karabinki szturmowe AK 47 – Kałasznikow, AR 15, Galil ARM, pistolety Glock, CZ, Luger, Beretta, H&K USP, Grand Power, Norinco, karabiny rewolwery, sztucery, dubeltówki oraz broń samodziałową, przerobioną bądź wytworzoną przez członków grupy, a także kuszę z bełtami. Zabezpieczono również ponad 30 tys. sztuk amunicji różnego kalibru, granaty hukowe i łzawiące, tłumiki, lunety oraz narzędzia służące do wytwarzania i przerabiania broni. Policjanci przejęli także marihuanę i haszysz. Wśród ujawnionego arsenału odzyskano legendarny pistolet VIS wz. 35 – będący chlubą uzbrojenia przedwojennego Wojska Polskiego, uważany za jeden z najlepszych pistoletów wojskowych, jakie kiedykolwiek zostały wyprodukowane.
Zabezpieczone jednostki broni oraz amunicja znajdowały się w różnych miejscach m.in. w garażach, warsztatach, szopach, pomieszczeniach gospodarczych, piwnicach czy mieszkaniach, a poukrywane były w stercie drewna, gołębniku, pralce czy różnego rodzaju torbach z ubraniami i pudełkach.

Wszyscy zatrzymani trafili do Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie, gdzie ogłoszono im zarzuty, a następnie na wniosek prokuratora nadzorującego śledztwo w stosunku do 12 zatrzymanych sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na 3 miesiące.

Śledczy zapowiadają, że to dopiero początek sprawy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Brazylia: Napad na przychodnię. Chcieli ukraść szczepionki

Dwóch zakapturzonych mężczyzn napadło z bronią w ręku na jedną z przychodni lekarskich w Natal, na północnym wschodzie Brazylii – poinformowała we wtorek brazylijska telewizja InterTV. Za pierwszym razem pracownicy przychodni zdołali ich oszukać. Po południu jednak napastnicy wrócili i zagarnęli szczepionki.

Jak podała stacja InterTV, obaj napastnicy byli zdeterminowani do zdobycia szczepionek. W czasie wizyty w placówce lekarskiej w poniedziałek rano personelowi udało się jednak oszukać napastników, wręczając im inny preparat. Następnie personel placówki wezwał policję, która pojawiła się na krótko po ucieczce bandytów z lecznicy.

Według śledczych przestępcy postanowili obserwować placówkę medyczną i skorzystać z pierwszej nadarzającej się okazji, aby ponowić atak. Wykorzystali ją chwilę po wyjściu policjantów, którzy po kilkugodzinnym pobycie w przychodni wrócili na posterunek.

Spróbowali drugi raz

Jak wyjaśniła Elvira Maranhao, szefowa przychodni zdrowia znajdującej się w pobliżu dzielnicy biedoty w Natal, popołudniowy powrót przestępców okazał się skuteczny. Dodała, że udało im się ukraść 20 dawek szczepionki.

– Miałam przeczucie, że wrócą. Obaj mieli broń w ręku i kaptury na głowie – dodała Maranhao.

Z komunikatu policji w mieście Natal wynika, że do wtorkowego popołudnia lokalnym służbom udało się ująć obu mężczyzn. Nie podano jednak, czy funkcjonariusze odzyskali szczepionki. W Brazylii zmarło do wtorku prawie 295,5 tys. osób wskutek COVID-19, a zachorowało na tą chorobę już ponad 12 mln obywateli.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Kilkadziesiąt sztuk broni przy zatrzymaniu mistrza rusznikarzy

Ponad 60 sztuk broni, w tym wojskowe karabinki szturmowe i pistolety maszynowe oraz 27 tys. sztuka amunicji przechwycili funkcjonariusze Guardia Civil od handlarzy bronią działających w prowincji Walencja oraz Bizkaia. Wśród zatrzymanych siedmiu osób znalazł się jeden z ważniejszych handlarzy bronią w Europie Południowej. Funkcjonariusze Guardia Civil w ramach akcji o lekko mylącym kryptonimie „Ebanista”, czyli stolarz, uderzyła w handlarzy bronią i rusznikarzy dokonujących przeróbek np. broni kolekcjonerskiej na sprawne narzędzia do zabijania. Działania przeprowadzono na terenach prowincji Walencja i Bizkaia.

W tej ostatniej okolicy mieszkał mężczyzna, który od ponad dekady jest stale na oku służb hiszpańskich i francuskich. To na jego „cześć” nazwano operację „Ebanista”. Słowo to oznacza zarówno zwykłego stolarza, jak i mistrza w tym fachu. Główny cel funkcjonariuszy był uważany za świetnego rusznikarza. Potrafił rekonstruować pistolety i karabiny z części wyszukiwanych w internecie czy u miłośników militariów. Specjalizował się w przywracaniu cech bojowych broni kolekcjonerskiej.

W 2012 r. rusznikarz uniknął zatrzymania podczas wielkiej obławy na handlarzy bronią z ternu całej Hiszpanii. Tym razem, choć do kontaktów z klientami używał specjalnie szyfrowanego telefonu, nie miał takiego szczęścia; od kilku miesięcy był rozpracowywany przez śledczych.

Mogli uzbroić pluton wojska

Przeszukania w domu i warsztacie rusznikarza oraz związanych z nim osób przyniosły zaskakujące rezultaty. W kilku magazynach ukryto: 44 pistolety i rewolwery, 18 karabinków szturmowych i pistoletów maszynowych, strzelby, samopały, tłumiki oraz trzy granaty. W lokalach tych znajdowały się dziesiątki elementów broni, a także specjalne urządzenia do elaboracji pocisków czy szybkoładowarki.

Handlarze zgromadzili spory zapas amunicji do większości broni dostępnej na czarnym rynku. Funkcjonariusze doliczyli się 27 tys. nabojów (w tym przeznaczonych do broni wojskowej) oraz 14,5 kg prochu.

Jak informują śledczy, operacja jest częścią tzw. kompleksowego planu kontroli broni palnej (PICAF). Od wejścia w życie w 2015 r. tych uregulowań, służby przeprowadziły ponad 89 operacji przeciwko handlarzom bronią, w wyniku czego zatrzymano 430 osób, przechwycono ponad 4810 sztuk broni palnej, ponad 603 tys. nabojów i 188 kgw materiałów wybuchowych.

Zlikwidowano 20 nielegalnych warsztatów rusznikarskich, a podczas przeszukań zabezpieczono ponad 700 tys. euro w gotówce.
Źródło info i foto: TVP.info

Oklahoma : Strzelanina w domu rodzinnym. Nie żyje pięcioro dzieci

Strzelanina w jednym z domów rodzinnych w Stanach Zjednoczonych. Wśród zabitych jest kilkoro dzieci – donoszą zagraniczne media. Strzelanina w USA. Sześć osób, w tym pięcioro dzieci, zostało zastrzelonych w poniedziałek w nocy czasu lokalnego w jednym z domów w mieście Muskogee w stanie Oklahoma w środkowej części USA. Osoba z bronią została zatrzymana – poinformowała we wtorek lokalna policja.

Około godziny 1.30 funkcjonariusze odpowiedzieli na zgłoszenie o wielu osobach postrzelonych w domu w Muskogee, około 70 kilometrów na południowy wschód od Tulsy. Po przybyciu na miejsce funkcjonariusze natknęli się na osobę z bronią, która została później zatrzymana. Policja znalazła w domu jednego mężczyznę i czworo dzieci martwych; piąte dziecko zmarło w szpitalu w Tulsie. Policja przekazała, że do szpitala została również zabrana kobieta z obrażeniami zagrażającymi życiu.

Władze nie ujawniły nazwiska aresztowanej osoby ani żadnych szczegółów na temat osób, które zostały zastrzelone.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: W pobliżu Kapitolu zatrzymano mężczyznę. Miał niezarejestrowaną broń

W pobliżu Kapitolu aresztowano mężczyznę z Wirginii, który okazał służbom dokumenty nieuprawniające go do wejścia na teren w pobliżu Kongresu – poinformowała w sobotę policja. W jego samochodzie znaleziono niezarejestrowaną broń palną i ponad 500 sztuk amunicji. Wesley Allen Beeler podjechał do punktu kontroli bezpieczeństwa w pobliżu waszyngtońskiego dworca Union Station w piątek około godz. 18:30. Na jego samochodzie były naklejki z wizerunkami broni palnej i hasłami opowiadającymi się za szerokim dostępem do niej.

Policja twierdzi, że Beeler przedstawił dokumenty nieuprawniające go do wejścia na teren, gdzie trwają przegotowania do inauguracji prezydenta elekta Joe Bidena. Jak informuje źródło dziennika „New York Times”, mężczyzna był zatrudniony jako podwykonawca. Funkcjonariusze policji przeprowadzili przeszukanie pojazdu Beelera. Znaleziono w nim broń palną oraz kilkaset sztuk amunicji. Broń ta nie została zarejestrowana w Waszyngtonie.

Mężczyzna pytany przez policję przed przeszukaniem przyznał, że w środku samochodu ma broń. Został aresztowany. Postawiono mu m.in. zarzuty posiadania niezarejestrowanej broni palnej i nielegalne posiadanie amunicji. Dokumenty złożone w sądzie przez policję nie wyjaśniają, dlaczego mężczyzna próbował dostać się do obszaru o ograniczonym dostępie. Rodzina Beelera utrzymuje, że nie stanowi on żadnego zagrożenia. W sobotę sąd zwolnił go do domu w Wirginii, zakazując przy tym wjazdu na teren Waszyngtonu

Przed prezydencką inauguracją w centrum miasta powstają punkty kontrolne i zamykane są ulice. W centrum miasta powstały zmilitaryzowane strefy „czerwona” i „zielona”, ulice patroluje Gwardia Narodowa. Biden sprzeciwia się wezwaniom, by przenieść ceremonię inauguracji sprzed Kongresu do pomieszczenia zamkniętego. Jego komitet inauguracyjny, jeszcze przed szturmem zwolenników prezydenta Donalda Trumpa na Kapitol 6 stycznia, z powodu epidemii planował uroczystość na mniejszą skalę, z ograniczoną liczbą uczestników.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hiszpania: Zatrzymano niemieckich handlarzy bronią. „Jeden z nich miał nazistowskie muzeum”

Hiszpańska policja aresztowała dwóch Niemców, którzy od lat mieli sprzedawać broń wojskową handlarzom narkotyków. W domu jednego z mężczyzn odkryto również „nazistowskie muzeum”. W śledztwo zaangażowane były niemieckie służby – pisze w środę dziennik „Die Welt”. W nocy z poniedziałku na wtorek hiszpańska policja rozbiła międzynarodową grupę handlarzy bronią, przez lata wspierającą działającą między Europą a Afryką mafię narkotykową. Zatrzymano dwóch Niemców i Brytyjczyka.

Mężczyźni są oskarżani o dostarczanie przemytnikom znanym jako Narcos, działającym na wybrzeżu Costa del Sol i w Cieśninie Gibraltarskiej, broni wojskowej – w tym karabinów maszynowych, pistoletów i granatów. Grupa handlarzy bronią była na celowniku śledczych od dwóch lat. W dochodzeniu służby hiszpańskie współpracowały z niemieckim Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA).

Wojna narkotykowa w Hiszpanii

W związku z eskalacją wojny narkotykowej w południowej Hiszpanii w 2018 r., kiedy to zginęło dwóch funkcjonariuszy, a kilku zostało rannych, Madryt zintensyfikował walkę z Narcos na południu kraju – m.in. poprzez utworzenie specjalnej jednostki stacjonującej w stolicy Andaluzji, Sewilli. W tym czasie śledczy zwrócili uwagę na Niemców i Brytyjczyka.

Jeden z Niemców miał zdobywać broń głównie w Europie Wschodniej. Mężczyzna mieszkał jako rzekomy emeryt na przedmieściach Malagi. Według informacji, jakie „Die Welt” otrzymał od jednego z prowadzących dochodzenie, Niemcy w zamian za broń zasadniczo nie otrzymywali pieniędzy, ale sprowadzany z Maroka haszysz, który następnie sami sprzedawali.

Niemiec, który przekazywał broń Narcos podróżował po Europie na sfałszowanych paszportach. Policjanci znaleźli u niego kilkadziesiąt sztuk broni palnej i tysiące nabojów, a także granat przeciwpancerny.

Setki nazistowskich „pamiątek”

Oprócz broni mężczyzna przechowywał w swoim domu na Costa del Sol setki nazistowskich „pamiątek”, w tym mundury, flagi, hełmy, popiersia i broń. Guardia Civil informowała o odkryciu „nazistowskiego muzeum”. Na opublikowanych przez hiszpańska policję zdjęciach i filmie widać m.in. portrety Adolfa Hitlera i manekiny przebrane w niemieckie mundury z czasów II wojny światowej. Z punktu widzenia władz hiszpańskich, fakt ten nie ma znaczenia karnego.

Trzej mężczyźni są tymczasowo aresztowane, a sprawą zajmuje się sąd w Coin w prowincji Malaga.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Ksiądz groził bronią podczas strajku kobiet w Czernikowie. Przenieśli go do Korczewa

O tym, co proboszcz parafii w Czernikowie robił podczas strajku kobiet mówiła swego czasu cała Polska. Duchowny usłyszał zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy policji. Tymczasem biskup włocławski Wiesław Mering skierował księdza Piotra S. do Korczewa koło Zduńskiej Woli. Wierni zareagowali buntem. Nie zgadzają się na to, aby kontrowersyjny kapłan był u nich proboszczem.

Pod koniec października (28.10.2020) podczas strajku kobiet w Czernikowie rozegrały się sceny, które wstrząsnęły nie tylko lokalną społecznością. Kontrowersyjny proboszcz miejscowej parafii groził bronią policjantom. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”. Duchowny jedną noc spędził w celi. Swoje zachowanie tłumaczył zdenerwowaniem w związku z zaistniałą sytuacją. Prokuratura mu postawiła zarzut stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy. To nie był koniec złych informacji dla księdza. Ksiądz został przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa wyznaczony na proboszcza parafii św. Katarzyny w Korczewie. Jak zareagowali wierni? Jak donosi portal zdunskawola.naszemiasto.pl – masowo wyszli z kościoła.

– Wprowadzenie nastąpiło w niedzielę, 15 listopada, na sumie o godz. 11.30. Wierni z parafii w Korczewie nie kryją oburzenia. Przybyli na mszę, gdy tylko ks. dziekan Dariusz Kaliński ogłosił, że biskup przysłał nowego kapłana, ostentacyjnie wyszli ze świątyni – czytamy na wcześniej wspominanym portalu zdunskawola.naszemiasto.pl.

Parafianie chcą żeby proboszczem został wikary zmarłego niedawno proboszcza ks. Janusz Gozdalika – ksiądz Paweł Szudzik. Zamierzają udać się osobiście do biskupa Meringa i przedstawić swój punkt widzenia. Kilkoro reprezentantów uda się tam w poniedziałek (16.11.2020). Lokalna społeczność nie wyobraża sobie, aby nowym proboszczem był duchowny, nad którym ciążą tak poważne zarzuty. – Gdyby miał trochę honoru, to by poczekał na wyrok i by się nie pchał na funkcję proboszcza – powiedziała pani Magdalena, cytowana przez zdunskawolanaszemiasto.pl.

Wierni nie zamierzają odpuszczać udziału we mszach świętych, ale przynajmniej część z nich nie zamierza dawać pieniędzy na tacę.
Źródło info i foto: se.pl

Komendant stołeczny policji o użyciu broni podczas Marszu Niepodległości

W trakcie Marszu Niepodległości, który odbył się w środę doszło do agresywnych starć uczestników z policją. Przeciwko protestującym użyto gazu pieprzowego i broni gładkolufowej. Komendant stołeczny policji nadinspektor Paweł Dobrodziej oświadczył, że nie może dziwić to, że w indywidualnych przypadkach policjanci zabezpieczający Marsz Niepodległości użyli broni gładkolufowej.

„Niestety wśród osób, które wyszły na ulicę, znaleźli się także chuligani, którzy to świętowanie zniszczyli” – napisał w oświadczeniu opublikowanym w mediach społecznościowych Paweł Dobrodziej.

Dramatyczne wydarzenia

Funkcjonariusz poinformował, że do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło w okolicach Ronda de Gaulle’a. „W tym przypadku mieliśmy do czynienia z brutalną agresją, która była ukierunkowana zarówno na mienie, jak i na policjantów” – informuje komendant. Jak zaznaczył, „wydarzenia te należy określić jako realne zagrożenie dla życia i zdrowia policjantów”. W okolicach ronda obrażeń twarzoczaszki, pęknięcia oczodołu oraz urazu mięśnia lewego oka doznał jeden z interweniujący policjantów, który nadal przebywa w szpitalu.

Komenda Stołeczna Policji wyjaśnia okoliczności zranienia fotoreportera „Tygodnika Solidarność” Tomasza Gutrego w czasie Marszu Niepodległości w Warszawie. Komendant stołeczny przekonuje, że „w trakcie działań dynamicznych, gdy mamy liczne akty chuligańskie niestety może dojść do sytuacji, w której obrażeń doznają także osoby postronne”. Dlatego, jak dodał, tak ważne jest, by miejsce działań policji opuścić, z uwagi na własne bezpieczeństwo.

„Niestety bardzo poważnie wyglądają obrażenia, których doznał jeden z fotoreporterów. Po ludzku jest mi bardzo przykro. Liczę na szybki powrót do zdrowia Pana Tomasza. Wyjaśnimy dokładnie okoliczności tej sytuacji” – zapewnił nadinspektor Paweł Dobrodziej.

Polecił, by sprawą zajął się Wydział Kontroli stołecznej policji. „Już teraz mogę jednak zapewnić, że broń gładkolufowa była użyta wobec chuliganów, a tu mieliśmy do czynienia z nieszczęśliwym wypadkiem” – zaznaczył komendant.

Marsz Niepodległości w Warszawie został rozwiązany przez organizatorów po tym, gdy doszło do starć z policją. W wydarzeniu oprócz pojazdów brała także udział grupa osób idących z biało-czerwonymi flagami. W rejonie Ronda de Gaulle’a i między innymi na błoniach Stadionu Narodowego, a wcześniej na ulicy Andersa, doszło do starć chuliganów z policją. W kierunku funkcjonariuszy rzucano między innymi kamieniami i racami. W odpowiedzi policja użyła gazu pieprzowego, a nawet broni gładkolufowej. Doszło również do podpalenia mieszkania przy Alei 3 Maja. Rzucona przez chuliganów w stronę budynku raca rozbiła szybę i wpadła do środka, powodując krótkotrwały pożar. Sytuacja została opanowana przez straż pożarną.

Z nagrań i relacji świadków zdarzenia wynika, że agresorzy próbowali trafić w okna mieszkania, w których zawieszona była tęczowa flaga i transparent z symbolem Strajku Kobiet.
Źródło info i foto: Gazeta.pl