Nielegalna impreza w parku pod Brukselą. 132 osoby zatrzymane przez policję

Policja zatrzymała 132 osoby, które wzięły udział w nielegalnej imprezie w parku pod Brukselą, aby zaprotestować przeciwko ograniczeniom związanym z Covid-19. W starciach rannych zostało około 15 osób, zarówno policjantów, jak i uczestników – poinformowały władze. Około 2 tys. biesiadników i protestujących zgromadziło się w sobotę w parku w Bois de la Cambre pod Brukselą, po raz drugi w ciągu miesiąca. Policja do ich rozproszenia użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego.

Policjanci i protestujący ścierali się do późnego wieczora.

Jak informowała w sobotę agencja AFP, spotkanie rozpoczęło się w spokojnej atmosferze w słoneczny dzień. Napięcie zaczęło rosnąć wraz z pojawieniem się policyjnych furgonetek. Słychać było okrzyki: „Wolność, wolność!”. Nad parkiem pojawił się policyjny helikopter. Premier Belgii Alexander De Croo wezwał w piątek do rezygnacji z udziału w „imprezie” zorganizowanej za pośrednictwem sieci społecznościowych w Bois de la Cambre.

Tego typu imprezy organizowane są przez niektórych w celu zdestabilizowania podejścia (do pandemii) w naszym kraju, które mimo wszystko było bardzo rozsądne i bardzo spokojne w porównaniu z innymi krajami – powiedział szef rządu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Grecki neonazistowski europoseł w trafił do aresztu w Brukseli

Grecki neonazistowski europoseł Ioannis Lagos został aresztowany przez brukselską policje po tym, jak Parlament Europejski zagłosował za uchyleniem mu immunitetu. Belgijski sąd zdecyduje o ew. ekstradycji Lagosa do Grecji.

Ioannis Lagos i inni wysokiej rangi członkowie skrajnie prawicowej partii Złoty Świt zostali uznani w ubiegłym roku za winnych kierowania organizacją przestępczą. Europoseł został skazany na 13 lat więzienia. Chronił go jednak immunitet. Za uchyleniem immunitetu głosowało 658 członków PE, 25 – przeciw, a 10 wstrzymało się od głosu. Po aresztowaniu Lagos napisał na Twitterze: „Jestem w belgijskim radiowozie. Złodzieje, ateiści i anty-Grecy zabierają mnie do więzienia. Pozostaję wierny Chrystusowi i Grecji. Jestem dumny, że nigdy się nie ugiąłem”.

Belgijski sąd będzie musiał teraz rozstrzygnąć wniosek Grecji o ekstradycję, co może zająć kilka miesięcy.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Atak nożownika w metrze w Brukseli

Mężczyzna ranił nożem kilka osób w metrze w Brukseli niedaleko stacji Gare de l’Ouest w dzielnicy Mollenbeek. Napastnik został obezwładniony przez policję. Pasażerów ewakuowano.

Byłem w środkowym wagonie. Nagle usłyszałem krzyk. Zobaczyłem mężczyznę dźgającego kobietę w gardło. Ludzie w panice rzucili się do ucieczki. Nie wiedzieliśmy, co robić. Kobieta krwawiła. Potem przyjechała policja i zostaliśmy ewakuowani – tak relacjonuje całe zdarzenie świadek cytowany przez telewizję RTL-TVI na jej stronie internetowej.

Inny świadek zwrócił uwagę, że mężczyzna atakował tylko kobiety.

Atak o „podłożu emocjonalnym”

Policja nie udziela dokładnych informacji o nożowniku, a jedynie potwierdza, że do „incydentu” faktycznie doszło. Wychodzi z założenia, że atak miał podłoże emocjonalne.

Do napaści doszło w okrytej złą sławą dzielnicy Mollenbeek. Zamieszkała przez wielu imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej była ona bazą muzułmańskich terrorystów, którzy przeprowadzili samobójcze zamachy bombowe w brukselskim metrze w 2016 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zamieszki po śmierci czarnoskórego mężczyzny w Brukseli

Brussels, 13 01 2021 Demonstration concerning the death of young Ibrahima in Brussels. Following an arrest and after being uneasy at the police station, the young man died and an investigation is underway. The family wanted to organize a demonstration to demand transparent justice. After the tribute paid, the demonstration degenerated and several incidents took place, such as a fire in a police station, the king’s convoy was also taken to task as it passed by the young people. ?i?e Pix: Credit:

Zniszczone witryny sklepowe i podpalony komisariat. W stolicy Belgii wybuchły zamieszki po śmierci zatrzymanego przez policję czarnoskórego Ibrahimy Barrie. Zadymiarze zaatakowali też samochód, którym wracał do domu król Belgów – Filip I. Demonstracja w okolicach cieszącego się złą sławą dworca kolejowego Bruxelles-Nord początkowo przebiegała pokojowo. Na miejscu w środę po południu zgromadziło się około 500 osób. Domagały się one wyjaśnienia okoliczności śmierci 23-letniego Ibrahimy Barrie.

Czarnoskórego mężczyznę zatrzymano w sobotę, ponieważ 23-latek nie chciał się poddać kontroli policjantów. Funkcjonariusze sprawdzali, czy wraz z grupą towarzyszących mu młodych ludzi nie narusza obowiązujących zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią COVID-19. Po przewiezieniu na komisariat zasłabł i wkrótce potem zmarł w szpitalu St-Jean w stolicy Belgii. Według krewnych ofiary na ciele Ibrahimy widniały liczne siniaki. Policja tłumaczy, że zostały one spowodowane próbami reanimacji.

Manifestacja szybko wymknęła się spod kontroli. Jej uczestnicy zaczęli rzucać w stronę zabezpieczających zgromadzenie funkcjonariuszy kamienie i butelki. Wzięli też na cel witryny okolicznych sklepów i podpalili komisariat na Rue de Brabant – to właśnie tam został przewieziony zatrzymany Ibrahima.

Król Belgów – Filip I w ogniu rozruchów

W czwartek rano belgijskie portale poinformowały, że w środku zamieszek znalazł się też król Belgów – Filip I. Wracał on czarnym mercedesem o numerze rejestracyjnym „1” codzienną trasą przez plac Liedts do swojej rezydencji w Laeken. Służby czuwające nad bezpieczeństwem monarchy, mimo zamieszek, nie zmieniły trasy przejazdu.

Przez chwilę Filip I był w niebezpieczeństwie, kiedy do jego konwoju zaczęli zbliżać się demonstranci, próbując go dosięgnąć kamieniami. Policja szybko otoczyła królewskie pojazdy i odeskortowała je w bezpieczne miejsce.

– Jest to oczywiście całkowicie niedopuszczalne. Wandalizm, podpalenie, rzucanie kamieniami w policję. Całkowicie niespotykane – oświadczyła na antenie stacji VRT NWS minister spraw wewnętrznych Belgii Annelies Verlinden. – Zrobimy wszystko, aby wyjaśnić, czy doszło do jakichś nieprawidłowości podczas zatrzymania, ale nic na to nie wskazuje – dodała. Brukselska policja potwierdziła, że czterech jej funkcjonariuszy zostało rannych w wyniku zamieszek. Dokonano kilku aresztowań.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Węgierski europoseł nie był zaproszony na seksparty. Belgijscy dziennikarze dotarli do organizatora imprezy

Nie milkną echa seksafery wokół europosła węgierskiej partii Fidesz. Dziennikarze gazety „Het Laatste Nieuws” dotarli do organizatora orgii, w której wziął udział poseł József Szájer. 29-latek opisał przebieg zdarzeń podczas tamtego wieczoru oraz podkreślił, że nie miał pojęcia o tym, że na imprezie będzie obecny jakikolwiek polityk.

29-letni David Manzheley, w rozmowie z dziennikarzami belgijskiej gazety „Het Laatste Nieuws”, przyznał, że impreza początkowo miała być zorganizowana dla 10 osób. Mężczyzna twierdzi, że zaprosił tylko swoich znajomych i prosił, by przyszli jedynie ci, którzy wyzdrowieli z zakażenia koronawirusem.

Okazało się jednak, że większość z gości zaprosiła dodatkowych znajomych, wśród których znalazł się 59-letni József Szájer. Ostatecznie, w nielegalnym seksparty wzięło udział ponad 20 mężczyzn. Organizator imprezy twierdzi, że wcześniej nie znał polityka i nie miał pojęcia, że Szájer pełni funkcję europosła.

Bruksela: Policja przerwała seks-imprezę. Wśród uczestników europoseł Fideszu

Z informacji przekazanych przez belgijską prokuraturę wynika, że w piątek, 27 listopada, około godziny 21.30, policja została zaalarmowana przez sąsiadów, którzy skarżyli się na hałas i potencjalne naruszenia obostrzeń związanych z pandemią COVID-19 w mieszkaniu przy Rue des Pierres w Brukseli.

– Wyłamali nam drzwi, bez pukania. Policjanci byli bardzo nieuprzejmi i obrażali nas. Od razu zażądali od nas dokumentów tożsamości. Tylko jak mogliśmy natychmiast je okazać, skoro nikt nawet nie miał na sobie majtek? – relacjonował 29-latek w rozmowie z dziennikarzami belgijskiej gazety „Het Laatste Nieuws”.

W mediach pojawiły się również informacje o tym, że węgierski polityk próbował uciekać przed policją… po rynnie budynku, w którym odbywała się impreza. David Manzheley zaprzeczył informacjom, jakoby uczestnicy orgii zażywali narkotyki. – Po prostu to było normalne spotkanie, nie licząc tego, że goście uprawiali ze sobą seks. Myślę, że to nie jest karygodne – powiedział organizator.

Poza 58-letnim europosłem w imprezie mieli uczestniczyć dyplomaci z Europy Wschodniej. Jozsef Szajer przyznał się do uczestnictwa w seksimprezie i zrezygnował z mandatu.

József Szájer z wykształcenia jest prawnikiem. Przed karierą w Parlamencie Europejskim od 1990 do 2004 r. zasiadał w ławach węgierskiego Zgromadzenia Narodowego. Był m.in. przewodniczącym klubu parlamentarnego Fideszu (1994–2002) i wiceprzewodniczącym parlamentu (2002–2004). Szájer to jeden z założycieli węgierskiej partii Fidesz, bliski współpracownik premiera Viktora Orbana, zadeklarowany obrońca chrześcijańskich wartości, który odpowiada za zmiany w konstytucji Węgier wymierzone przeciwko społeczności LGBT.

Jego żona Tunde Hando przez wiele lat była przewodniczącą Krajowej Rady Sądownictwa. Następnie została członkiem Sądu Konstytucyjnego. Para ma jedną córkę.

Po dojściu Viktora Orbana do władzy w 2010 r. to Szajerowi przypisywane jest współautorstwo projektu nowej konstytucji Węgier, którą w ostatecznej wersji miał opracować na swoim iPadzie. Zmiana, która weszła w życie w 2012 r., wzbudziła kontrowersje, ponieważ doszło do niej bez wcześniejszych konsultacji z rządem i opozycją. Z tego powodu określany jest mianem „architekta węgierskiego autorytaryzmu”.
Źródło info i foto: onet.pl

Bruksela: Plaga młodzieżowych gangów. „Policja jest bezsilna”

Napięcia między młodzieżowymi gangami a policją narastają w Brukseli – ostrzega Vincent Houssin, rzecznik związku zawodowego policjantów VSOA Politie na łamach „De Standaard”. – Policja jest bezsilna. Sytuacja w Brukseli może wymknąć się spod kontroli – mówi.

Jednym z przykładów przemocy na ulicach Brukseli były kwietniowe zamieszki, jakie wybuchły w jednej z dzielnic Brukseli po interwencji policji, podczas której zginął 19-latek. Ich bilans to dziesiątki aresztowanych, wzmocnione patrole i kilka zniszczonych radiowozów. Rozruchy miały miejsce w zamieszkanej w dużej części przez imigrantów dzielnicy Anderlecht.

– Gangi młodych próbują przejąć władzę na ulicach i czują, że są wspierane przez lokalnych polityków. (…) Siły policyjne mają coraz mniej do powiedzenia w niektórych dzielnicach. W ten sposób tworzymy strefy no-go – powiedział w rozmowie z belgijskim Radiem 1 cytowany przez „De Standaard” Houssin. Jak dodał, lokalne władze często oskarżają policję o niewłaściwe działania. – Młodzi ludzie tylko się z nas śmieją – mówi.

„Otoczyli funkcjonariuszy”

Zdaniem policjanta gangi wychodzą na ulice i rzucają wyzwanie służbom porządkowym. – W związku z kryzysem związanym z pandemią koronawirusa, w połączeniu z ramadanem, zjawisko narasta. Nie jest to nic nowego, co roku dochodzi do starć w okresie ramadanu lub incydentów po meczach piłki nożnej – przyznał.

Houssin nawiązał też do zamieszek w dzielnicy Sint-Gillis, o których donosiła telewizja RTL w tym tygodniu. Policja musiała interweniować, gdy na ulicy pojawiły się dziesiątki osób.

– Kilka osób otoczyło funkcjonariuszy – tłumaczył wtedy Denis Goeman, rzecznik prokuratury w Brukseli, cytowany przez „De Standaard”. – Rzucali różnymi przedmiotami i starli się z policją – dodał.

Wcześniej dochodziło także do podobnych zamieszek w brukselskich dzielnicach Molenbeek i Schaarbeek.

Program „zero tolerancji”

– Policja jest bezsilna. Sytuacja w Brukseli może wymknąć się spod kontroli. To nie agenci policji rzucają wyzwanie (gangom – red.). Na zdjęciach z wydarzeń wyraźnie widać, że policja próbuje łagodzić sytuację – mówi Houssin.

Jak podkreśla, jeśli chodzi o utrzymania porządku publicznego w Brukseli, leży to w gestii władz. Policjant krytykuje jednocześnie polityków za to, że stawiają na strategię podejmowania negocjacji z gromadzącymi się ludźmi, zamiast egzekwować tymczasowe przepisy dotyczące zakazu zgromadzeń w okresie pandemii. Wskazuje, że taka strategia negocjacyjna nie byłaby możliwa w innych dzielnicach, gdzie podejmowane byłyby przez policję zdecydowane działania i nakładane były grzywny.

Houssin opowiada się za strategią „zero tolerancji”. Tymczasem, jak mówi, władze skłaniają się do tego, by nie interweniować „zbyt mocno” w niektórych dzielnicach. – Nie ma tego na papierze, ale lokalne władze określają limit tolerancji – wskazuje.

To nie jest pierwszy raz, kiedy VSOA Politie zajmuje stanowisko w tej sprawie. Kilka tygodni temu związek zawodowy policjantów zareagował z konsternacją na oświadczenie Pascala Smeta (program One.Brussels-SP.A), sekretarza stanu Regionu Stołecznego Brukseli. Smet wyraził w nim zaniepokojenie działaniami policji podczas zamieszek w Anderlechcie. „Czy nie można było tego rozwiązać w inny sposób?” – zastanawiał się polityk.

Związek zawodowy policjantów był oburzony wypowiedzą Smeta. „Czy nie lepiej byłoby powstrzymać się od jakichkolwiek komentarzy?” – wskazał, dodając, że polityk powinien bronić policji, która stara się wykonywać swoją pracę i gwarantować przestrzeganie przepisów kontekście kryzysu związanego z pandemią koronawirusa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Porwanie 10-latka w Gdyni. To matka dziecka złamała prawo i wywiozła Ibrahima do Polski?

Do szokujących informacji z prokuratury w Antwerpii dotarła Dorota Bawołek, korespondentka telewizji Polsat News w Brukseli. Według jej relacji, to matka Ibrahima złamała prawo, wywożąc go do Polski. Belgijski sąd rodzinny w październiku 2018 r. wydał wyrok, na mocy którego dziecko miało zostać w Belgii z ojcem, a nie z matką w Polsce. Taką informację podano w serwisie polsatnews.pl.

Według prokuratury w Antwerpii, informacja o tym, że ojciec dziecka jest pozbawiony władzy rodzicielskiej „nie jest prawdziwa”.

– W świetle przekazanych przez Polsat News informacji, jestem gotowy wystąpić do belgijskiego ministra sprawiedliwości o informację, co w tej sprawie działo się w tym kraju – powiedział na antenie Polsat News Michał Wójcik, wiceminister sprawiedliwości.

Matka chłopca twierdzi z kolei, że nic nie wie o wyroku sądu z 2018 roku.

Przypomnijmy, 10-letni Ibrahim został uprowadzony w niedzielę w godzinach wieczornych. Procedura Child Alert została uruchomiona w poniedziałek około godziny 7 rano. Ibrahim ma ok. 150 cm wzrostu, włosy koloru ciemny brąz czesane do góry, oczy brązowe. W chwili porwania chłopiec ubrany był w kurtkę ortalionową koloru pomarańczowego, białą bluzę z wizerunkiem Kaczora Donalda, jasne jeansy ze ściągaczami przy nogawkach oraz czarne buty z odblaskowymi elementami.

Osoby posiadające jakiekolwiek informacje mogące przyczynić się do odnalezienia dziecka i zatrzymania sprawcy porwania, proszone są o kontakt telefoniczny na specjalnie uruchomioną bezpłatną infolinię alarmową 995 lub z najbliższą jednostką Policji.
Źródło info i foto: se.pl

Bruksela: Policjant zaatakowany nożem

We wtorek rano w pobliżu komendy policji w centrum Brukseli policjant został zaatakowany nożem. Napastnika postrzelono – poinformowała rzeczniczka policji Ilse van de Keere. Do ataku doszło o godz. 5.30 rano – podała Ilse van de Keere. Nie ma jeszcze potwierdzenia, jaki charakter miał atak. Trwa dochodzenie.

Zaatakowany policjant nie odniósł poważnych obrażeń. Napastnik jest w ciężkim stanie.

Lokalne media donoszą, że w momencie ataku napastnik krzyczał „Allahu Akbar”. Rzeczniczka policji nie potwierdziła tej informacji. Cytowany przez Associated Press belgijski minister spraw wewnętrznych Jan Jambon oświadczył, że incydent był „tchórzliwym aktem przeciwko naszemu policjantowi”.

Z kolei minister sprawiedliwości Koen Geens poinformował, że śledczy przyglądają się wszystkim możliwym motywom, w tym powiązaniom z grupami ekstremistycznymi, ale nie ma jeszcze wyraźnych wskazań.
Źródło info i foto: interia.pl

Belgia: Oskarżono 18 osób o kradzież diamentów wartych 37 mln euro. Sąd ich uniewinnił

Belgijski sąd uniewinnił 18 osób oskarżonych o udział w spektakularnej kradzieży diamentów na brukselskim lotnisku w 2013 r. Sąd uznał, że prokuratura nie przedstawiła wystarczających dowodów winy oskarżonych. O wyroku poinformowała agencja Belga. Oskarżenie żądało kar do ośmiu lat pozbawienia wolności. Wyrok w sprawie domniemanego organizatora tamtego napadu rabunkowego ma zapaść w późniejszym terminie.

W lutym 2013 roku uzbrojeni złodzieje ukradli diamenty warte co najmniej 37 mln euro. Media spekulowały, że mogło to być nawet ponad 300 milionów euro. Do napadu doszło na lotnisku w Brukseli, gdy klejnoty ładowane były na pokład samolotu linii lotniczych Swiss lecącego do Zurychu. Według mediów ukradziono też złoto.

Dwa auta dostały się na pas startowy przez płot otaczający lotnisko Zaventem. Złodzieje, co najmniej czterech mężczyzn, podjechali do samochodu firmy ochroniarskiej Brink’s, który stał niedaleko szwajcarskiego samolotu. Byli uzbrojeni i zamaskowani, ale nie padły żadne strzały i nikt nie został ranny.

Trzy miesiące po tym spektakularnym napadzie rabunkowym belgijska prokuratura poinformowała o zatrzymaniu w związku z tą sprawą 31 osób w trzech krajach – w Belgii, w Szwajcarii i we Francji. Odzyskano część łupu. Przed sądem w Brukseli postawiono 16 mężczyzn i trzy kobiety. Prokuratura oskarżyła ich o współudział w napadzie bądź o niszczenie dowodów. Oskarżeni nie przyznali się do winy.
Źródło info i foto: TVP.info

Polacy złożyli ponad 600 wniosków o skargę nadzwyczajną

Polacy złożyli już ponad 600 wniosków o skargę nadzwyczajną. Bruksela chce jej ograniczenia – czytamy w dzisiejszym wydaniu „Rzeczpospolitej”. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, do Biura Rzecznika Praw Obywatelskich spłynęło 314 wniosków o skargę nadzwyczajną. Podobne wnioski trafiły do prokuratury, Prokuratorii Generalnej i rzecznika praw dziecka. Łącznie może być ich już ponad 600 – informuje dziennik.

Wnioski mogą składać obywatele, którzy czują się pokrzywdzeni przez prawomocne wyroki sądów. A skarga umożliwia rozpatrzenie ich spraw jeszcze raz.

Jednak sama instytucja skargi może wkrótce ulec zmianom po naciskach Komisji Europejskiej – czytamy w gazecie.

Wczoraj po spotkaniu z wiceszefem KE Fransem Timmermansem, minister Jacek Czaputowicz i Anna Surówka-Pasek, współpracowniczka (podsekretarz stanu w KRPR – PAP) prezydenta Dudy, zaprezentowali propozycje, które mają wyjść naprzeciw oczekiwaniom Brukseli.

Jak informuje „Rz”, zakładają one przede wszystkim ograniczenie podmiotów składających skargę do RPO i prokuratora generalnego. Dziś uprawnionych do tego jest osiem instytucji.
Źródło info i foto: onet.pl