Zatrzymano mężczyzn, którzy udostępniali w sieci brutalną pornografię

W Poznaniu doszło do zatrzymania dwóch mężczyzn, którzy zajmowali się produkcją i publikacją na publicznym portalu brutalnej pornografii. Mężczyznom grozi do 12 lat więzienia. W przypadku jednego z podejrzanych zadecydowano także o zastosowaniu tymczasowego aresztu.

Policja Wielkopolska poinformowała o zatrzymaniu dwóch mężczyzn, którzy publikowali w Internecie „skrajnie brutalną pornografię”. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.

O zagranicznym serwerze, na którym znajdowały się brutalne nagrania, poznańscy funkcjonariusze z Wydziału ds. z cyberprzestępczością dowiedzieli się rok temu. Na publicznym portalu publikowano filmy zawierające „skrajną seksualną przemoc” – kobiety w nich występujące miały być poddawane wymyślnym torturom oraz brutalnym aktom seksualnym.

Najpierw ustalono, że kobiety występujące w nagraniach to Polki. Później okazało się, że same filmy również nagrywane były na terytorium kraju i że są one produkowane i publikowane przez dwóch mężczyzn – z Poznania i z Czeladzi.

Zebrane materiały dowodowe dały podstawę do przedstawienia Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zarzutów z art. 202, par. 3 kodeksu karnego – „kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

Na wniosek prokuratury i policji jeden z podejrzanych został tymczasowo aresztowany. Drugi natomiast został oddany pod dozór policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Torturowani Polacy składają zawiadomienie w sprawie również na Białorusi

Trzej Polacy torturowani na Białorusi zamierzają walczyć o swoje prawa również w Mińsku. Składają zawiadomienie do tamtejszych władz. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo w sprawie zatrzymania, pobicia i torturowania trzech Polaków na Białorusi. Mężczyźni byli zatrzymani po protestach w Mińsku. Po powrocie do kraju przeszli badania i zostali przesłuchani przez ABW.

Teraz, jak przekazuje RMF FM, ich pełnomocnik mecenas Tomasz Wiliński złoży zawiadomienie w tej sprawie również na Białorusi. Mężczyznom udało się zidentyfikować jedną z brutalnych funkcjonariuszek – milicjantkę Karynę. Miała ich bić kijem bejsbolowym. Zawiadomienie będzie także dotyczyć innych osób zatrzymanych i bitych na Białorusi.

Według nieoficjalnych informacji Polacy dostali symboliczne zadośćuczynienie na pokrycie kosztów leczenia z funduszu obywatelskiej inicjatywy, która powstała na Białorusi.

Sprawą brutalności białoruskiej milicji wobec Polaków zajmuje się Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej Prokuratury Krajowej i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.

Białoruś. Nie milkną protesty

Na Białorusi nie milknie fala protestów przeciwko wynikom wyborów prezydenckich, które odbyły się w tym kraju w sierpniu. Cały czas są one brutalnie tłumione przez milicję oraz żołnierzy. Według danych ekspertów ONZ, milicja dopuściła się tortur na blisko 450 osobach. Odnotowano też przypadek gwałtu. W niedzielę na „Marszu Jedności” w Mińsku zgromadziło się około 100 tys. osób. Niezależne media informują o brutalnych zatrzymaniach ze strony milicji.

Ci, którzy zdecydowali się wyrazić swój sprzeciw wobec Łukaszenki, spotkali się z brutalną reakcją milicji. Jak informuje telewizja Biełsat, zatrzymanych zostało co najmniej 105 uczestników marszu.
Źródło info i foto: wp.pl

Brutalna interwencja policji wobec mężczyzny z hulajnogą w Jeleniej Górze. Jest wideo z monitoringu

Policja odpowiada na zarzuty związane ze zbyt brutalną interwencją funkcjonariuszy w jeleniogórskim autobusie. – Mężczyzna był poszukiwany do ustalenia miejsca pobytu, a ponadto znieważył interweniujących funkcjonariuszy oraz groźbą próbował zmusić ich do odstąpienia od wykonywania czynności – tłumaczy się policja oraz publikuje nagranie z monitoringu w autobusie.

W niedzielę 30 sierpnia w jednym z autobusów miejskich w Jeleniej Górze doszło do incydentu. Policjanci siłą wyciągnęli 35-letniego mężczyznę z pojazdu i na oczach dwójki jego dzieci zakuli go w kajdanki. Powodem interwencji był niedozwolony przejazd autobusem z hulajnogą elektryczną. Nagranie wywoła oburzenie w internecie oraz oskarżenia o brutalność policji. Poseł KO Dariusz Joński zapowiedział złożenie interpelacji do MSWIA.

– Istotnym w tej sprawie jest fakt, że kilka godzin przed zatrzymaniem 35-latka te same dzieci chcąc podróżować autobusem z hulajnogą elektryczną, zostały poproszone przez kierowcę o jego opuszczenie, co uczyniły – przekazała policja.

Kilka godzin później w autobusie pojawił się 35-latek z hulajnogą elektryczną. Broniąc się przed zarzutami o brutalność, policja opublikowała nagranie z monitoringu, na którym widać całość interwencji. Policja zwraca uwagę na to, że przed siłowym wyprowadzeniem mężczyzny z autobusu, funkcjonariusze prowadzili z nim dłuższą rozmowę. Na interwencje z użyciem środków przymusu bezpośredniego zdecydowano się dopiero, kiedy okazało się, że konwersacja jest bezskuteczna.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

29-latek zabił matkę nożem, bo kazała mu iść do pracy

Okrutne zabójstwo w niewielkiej Wólce Czarnogłowskiej na Mazowszu. Rodzinne nieporozumienia doprowadziły do wybuchu awantury między matką i synem. W jej trakcie Rafał Z. (29 l.) chwycił za bagnet i zadał Jolancie Z. (+49 l.) kilka ciosów. Po brutalnej rozprawie napastnik uciekł. Uchodził przed policyjną obławą przez dobę. Teraz jest już w areszcie. Grozi mu dożywotnie więzienie.

Takiego okrutnego mordu nikt w Wólce Czarnogłowskiej nie pamięta. W miejscowości panuje szok i smutek. Rafał Z. choć uchodził za niebieskiego ptaka, to jednak nie dał się poznać z tak koszmarnej strony. Wszyscy zastanawiają się dlaczego syn zasztyletował swoją mamę. Mówią, że była to spokojna rodzina i nie zdarzały się w ich domu żadne awantury. – Nic nigdy tam się nie działo, żeby musiała interweniować policja – mówi pani Stanisława (78 l.) mieszkanka wioski. – Znałam Jolę. Była to wspaniała kobieta. Skarżyła mi się, że Rafał nie chce pracować. W żadnej firmie nie zagrzeje na dłużej miejsca. Na swojej posesji stawiali nowe ogrodzenie i Jola pragnęła, by Rafał pomógł przy budowie – kobieta przerywa i ociera łzy.

Koszmar rozegrał się w ubiegły poniedziałek. Pomiędzy Jolantą Z. a Rafałem doszło do awantury. Gdy emocje sięgnęły zenitu młody mężczyzna chwycił bagnet i kilka razy ugodził matkę. Ciężko ranną kobietę znalazła jej córka Sylwia. Niestety lekarze nie byli w stanie uratować życia Jolanty Z.

– To dla nas ogromny ból, niewyobrażalna tragedia i szok. Nie spodziewałam się tego po bracie – mówi drżącym głosem pani Sylwia, siostra mordercy.Rafał Z. uciekł, ale policja wytropiła go w ciągu 24 godzin. Został aresztowany.

W piątek pochowano zamordowaną mamę. Rodzina, znajomi i przyjaciele nie szczędzili łez. – Sylwia okropnie płakała. Wołała: mamo, mamo! Serce pękało mi z bólu – płacze żona sołtysa Wólki.
Źródło info i foto: se.pl

Ruszył proces 27-letniego Patryka K. 50 razy uderzył ekspedientkę w głowę

Wszedł jakby nic do sklepu i zaczął okładać kamieniem bezbronną sprzedawczynię. Zmasakrowana kobieta osunęła się na podłogę, a wtedy bandzior ruszył do sklepowej kasy po pieniądze. Patryk K. (27 l.) został właśnie skazany na 15 lat więzienia.

Dramat rozegrał się w maju 2019 roku. Wiecznie będący bez pieniędzy Patryk K., postanowił obrabować osiedlowy spożywczak. Aby obezwładnić Urszulę D., zmasakrował ją kamieniem. Bił przede wszystkim po głowie. Ostatecznie celu nie osiągnął, bo nie udało mu się otworzyć sklepowej kasy. Uciekł, ale szybko został schwytany. Jego ofiara przeżyła, ale jest dziś kłębkiem nerwów.

– Nie jest w stanie podjąć pracy. Boi się bez opieki wyjść z domu – uzasadniał wyrok sędzia Michał Ziemniewski. I wlepił bandziorowi 15 lat. Poznański sąd uznał, że bandyta musiał wiedzieć, że uderzając ekspedientkę co najmniej 50 razy w głowę, mógł ją zabić.

– Tylko i wyłącznie taki wyrok mógł zapaść. Nie jest to ani wygórowana, ani zbyt łagodna kara. Wina Patryka K. ponad wszelką wątpliwość została udowodniona. Sąd nie ma wątpliwości, że działał z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia – argumentował s. Ziemniewski, podkreślając, że skazany odpowiednio wcześniej planował swój atak.

– Tego dnia cztery razy był w sklepie. Przemyślał swoje zachowanie, nie podjął decyzji w ostatniej chwili – wyjaśniał sędzia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szczegóły brutalnej zbrodni w Biłgoraju. „Matka załatwiła mu przepustkę”

24-latek brutalnie zamordował matkę, ciężko ranił ojca. Do tragedii doszło w poniedziałek wieczorem przy ul. Jagiełły w Biłgoraju. Mężczyzna przyjechał do rodzinnego domu na Dzień Matki. Wiadomo już, że leczył się psychiatrycznie. Sąsiedzi zdradzają więcej szczegółów.

O uzbrojonym w nóż mężczyźnie służby zaalarmowano po godz. 18 w poniedziałek. Sygnał na ten temat otrzymaliśmy także od czytelnika przez platformę dziejesie.wp.pl.

Gdy na miejsce przyjechała policja, okazało się, że 24-latek zaatakował swoich rodziców. – Matka zmarła na miejscu. Ojciec w ciężkim stanie został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego – wyjaśnia w rozmowie z Wirtualną Polską sierż. sztab. Joanna Klimek, rzecznik prasowy policji w Biłgoraju.

Napastnik trafił do aresztu. Teraz pojawiają się szczegóły tragedii. Okazuje się, że 24-letni Daniel S. leczył się psychiatrycznie. Ostatnio przebywał w szpitalu w Lublinie. Miał się tam leczyć z uzależnienia od narkotyków. W tym samym szpitalu pracowała jego matka.

Z informacji „Super Expressu” wynika, że to właśnie ona miała załatwić mu wyjście na przepustkę, by mogli razem spędzić Dzień Matki. Nie wiadomo, jaki był bezpośredni motyw ataku.

Biłgoraj. Dramatyczne relacje sąsiadów

– Pytam go, co ty robisz Daniel, a on tylko stał z nożem i milczał – relacjonuje w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” jeden z mieszkańców osiedla. To właśnie sąsiedzi zaalarmowali policję, gdy usłyszeli krzyk, a potem zobaczyli na ulicy mężczyznę z nożem w dłoni.

Syn zaatakował rodziców nożem kuchennym. Ojciec został ranny w brzuch. Udało mu się wydostać z domu. Jak nieoficjalnie ustalił „Dziennik Wschodni”, mężczyzna przeżył dzięki interwencji jednego z mieszkańców osiedla, który odpędził napastnika łopatą.
Źródło info i foto: wp.pl

Brutalna napaść na kontrolerów biletów w Katowicach. 33-letni sprawca zatrzymany

Na przystanku autobusowym w Katowicach doszło do ataku z użyciem noża i gazu na kontrolerów biletów. 33-letni sprawca został złapany.

Do napaści doszło wczoraj kilka minut po godzinie 19.00 na ulicy Chorzowskiej, gdy dwaj kontrolerzy sprawdzali w autobusie bilety. Jeden z pasażerów odmówił pokazania biletu i dowodu osobistego, a kiedy autobus zatrzymał się na przystanku, wypchnął mężczyznę na zewnątrz, po czym wyciągnął gaz i nóż.

Jednego kontrolera zranił w udo, a drugiego – w policzek. Mężczyźni złapali jednak napastnika i wezwali policję. Okazało się, że 33-latek jest poszukiwany za inne przestępstwo.

Życiu kontrolerów nic nie grozi.

O dalszym losie zatrzymanego mężczyzny zdecyduje prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalna bójka pod Warszawą. Osoba raniona nożem

Przed południem w Pruszkowie doszło do bijatyki w trakcie libacji alkoholowej. Jedna osoba została raniona nożem – ustalił portal TVP Info w rozmowie z Ewa Szymańska ze komendy stołecznej policji. Wszystkie zatrzymane na miejscu osoby miały mieć ponad 3 promile alkoholu we krwi. Poszkodowana osoba została przewieziona do szpitala.

Jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Pozostałe dwie trafiły na izbę wytrzeźwień. Następnie zostaną przesłuchani i po wyjaśnieniu sprawy zostaną im postawione ewentualne zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info

Brutalna bójka w barze w Belgii

Do brutalnych scen doszło w w Antwerpii w jednym z barów z kebabem. Właściciel zareagował na picie alkoholu w jego lokalu. Szybko doszło do awantury. W mediach społecznościowych pojawiło się nagranie. Dwie osoby – ojciec i syn – zostały ranne. Zostały zabrane przez pogotowie do szpitala. Ojciec ma złamaną nogę, syn ranę głowy.

Niektóre media informują, że zostali zaatakowani przez właściciela lokalu z kebabem, w którym siedzieli. Jednak z relacji belgijskich mediów, sytuacja wyglądała nieco inaczej. Mężczyzna i jego syn siedzieli na tarasie baru z kebabem i popijali alkohol, którego nie wolno tam pić. Właściciel zareagował i zwrócił im uwagę. To zdenerwowało jednego z mężczyzn, który miał go uderzyć.
Źródło info i foto: wp.pl

Kulisy makabrycznej zbrodni w Cerekwicy Starej

Do brutalnego ataku doszło w nocy ze środy na czwartek w Cerekwicy Starej w powiecie jarocińskim. 21-latek włamał się do jednego z domów jednorodzinnych i nożem zaatakował śpiącą rodzinę. Na miejscu zabił małżonków w wieku 59 lat i poważnie ranił ich dwie córki w wieku 22 i 25 lat. Starsza z nich była w 9. miesiącu ciąży. Dziecko walczy o życie.
Źródło info i foto: wp.pl