Są zarzuty po brutalnym zabójstwie w Pleszewie

Zarzuty zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem usłyszało w prokuraturze troje młodych mieszkańców wielkopolskiego Pleszewa. Chodzi o zbrodnię, do której w minioną niedzielę doszło na tamtejszych ogródkach działkowych, gdzie znaleziono ciało 43-latka. Jak donosi reporter RMF FM Mateusz Chłystun, według śledczych sprawcy działali z wyjątkową brutalnością. Obrażenia na ciele zamordowanego mężczyzny wskazują, że przed śmiercią był dotkliwie pobity, uderzany kamieniem, zadawano mu również ciosy nożem.

Tym, co dodatkowo szokuje w tej historii, jest wiek podejrzanych. Najmłodszy z nich ma zaledwie 17 lat. W policyjnym areszcie są też jego o 3 lata starszy kolega i 26-letnia kobieta.

Po zatrzymaniu śledczy przeprowadzili z nimi eksperyment procesowy w miejscu zbrodni. Jak informował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wielkopolskim prok. Maciej Meler, sprawcy chcieli wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę. Ustalono, że tego samego dnia, kilkanaście godzin wcześniej, 43-latek miał pobić swoją 40-letnią partnerkę. „Kobieta trafiła do szpitala, ale po kilkunastu minutach opuściła go na własne żądanie” – wyjaśnił śledczy.

Po tym zdarzeniu – jak relacjonował – do domku letniskowego, w którym przebywał 43-latek, przyjechał 17-letni syn kobiety ze swoją dziewczyną i kolegą.

„Z naszych wstępnych ustaleń wynika, że zatrzymani w sprawie postanowili wymierzyć sprawiedliwość na własną rękę” – podał prok. Meler.

Dwójce starszych podejrzanych grozi dożywocie. Wiadomo również, że 17-latek będzie sądzony jak dorosły, grozi mu 25 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Brutalne zabójstwo w Ząbkach. Jest akt oskarżenia

Prokuratura Rejonowa w Wołominie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Ryszardowi R., któremu zarzuca dokonanie brutalnego zabójstwa właściciela warzywniaka w Ząbkach. Sprawca ukradł 2 tys. zł. 57-latkowi grozi dożywocie.

Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo w zamiarze bezpośrednim, w związku z dokonaniem rozboju – mówi prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga. Śledczy ustalili, że 57-latek uderzył swoją ofiarę w trzykrotnie metalową rurką w głowę, a także w tułów oraz w ręce.

Świadkowie wezwali pomoc

Do zdarzenia doszło 10 stycznia w Ząbkach. Około godz. 18 świadkowie przejeżdżający obok sklepu warzywnego u zbiegu ulic Powstańców i Generała Stanisława Maczka, powiadomili funkcjonariuszy Komendy Policji w Ząbkach o szarpaninie w lokalu. Osoby, które wezwały pomoc, widziały przez szybę, jak jedna osoba ciągnie drugą po podłodze. Następnie w lokalu zgasło światło i zasłonięto okna. Sprawca zbiegł.

Przybyła na miejsce załoga pogotowia ratunkowego zastała pokrzywdzonego właściciela sklepu spożywczo-warzywnego leżącego w kałuży krwi. Pokrzywdzonego z ciężkimi obrażeniami głowy przetransportowano do Szpitala WUM, gdzie w nocy zmarł – podała prok. Skrzeczkowska.

Podejrzany wytypowany dzięki nagraniom z monitoringu

Funkcjonariusze policji wytypowali kilka osób, które podejrzewano o dokonanie zbrodni, ale ich udział w zdarzeniu się nie potwierdził. Na nagraniu z kamer monitorujących okolice miejsca zbrodni zarejestrowano mężczyznę poruszającego się w charakterystyczny sposób. Policjanci ustalili, że wchodził on do sklepu w tym samym czasie, w którym świadkowie zaobserwowali szarpaninę. Udało się również odtworzyć, że sprawca po opuszczeniu sklepu przemieszczał się w kierunku ulicy Piłsudskiego.

21 stycznia funkcjonariusze Wydziału Terroru Kryminalnego i Zabójstw KSP zatrzymali pochodzącego z Wyszkowa Ryszarda R. Jego DNA ujawniono na materiałowej rękawiczce, którą policja zabezpieczyła na miejscu zbrodni. 57-latek został także przebadany wariografem.

Eksperyment wykazał, że podejrzany reagował na zadawane mu pytania jak osoba, która może być sprawcą, jednak podczas pierwszego przesłuchania nie przyznał się do winy. Zdanie zmienił dopiero podczas posiedzenia aresztowego i sam prosił sąd o zamknięcie go w areszcie śledczym. Mówił, że przed zdarzeniem obserwował warzywniak, a 10 stycznia zaatakował 67-letniego właściciela uderzając go metalową rurką w głowę. Podejrzany powiedział także, że w wyniku rabunku wzbogacił się o dwa tysiące złotych. Później znów zmienił wyjaśnienia.

Podejrzany kilkukrotnie zmieniał swoje stanowisko co do przyznania się do popełnienia zarzucanego mu czynu – przekazała prok. Skrzeczkowska.

Ryszard R. spędził za kratkami ponad 20 lat

Oskarżony Ryszard R. w przeszłości był karany. w 1995 roku Sąd Wojewódzki w Ostrołęce skazał go za usiłowanie zabójstwa z użyciem broni palnej, do którego również doszło w związku z rozbojem. Jak ustaliła PAP, mężczyzna w zakładach karnych spędził ponad 20 lat. Obecnie jest tymczasowo aresztowany. Za zbrodnię w Ząbkach grozi mu kara od 8 lat do dożywocia.

Śledczy ustalili, że Ryszard R. przed zatrzymaniem mieszkał za granicą. Według funkcjonariuszy po dokonaniu zbrodni planował ucieczkę do Norwegii.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabójstwo biznesmena pod Łodzią. Zatrzymano dwoje obywateli Ukrainy

Dwoje obywateli Ukrainy usłyszało zarzuty w sprawie brutalnego zabójstwa na tle rabunkowym przedsiębiorcy w gminie Piątek w województwie łódzkim. – Dwa tygodnie temu do jego domu wtargnęło kilku zamaskowanych napastników – poinformowała Radio ZET Aneta Sobieraj z łódzkiej policji.

Do rozboju zakończonego zabójstwem przedsiębiorcy z Łodzi doszło 4 czerwca w gminie Piątek. Tam mieszkał 53-latek oraz jego 49-letnia żona. Teraz prokuratura i policja poinformowały, że sprawcami są 40-letni obywatel Ukrainy i dwa lata młodsza Ukrainka.

– W garażu, uderzając w głowę, zaatakowali 53-letniego mężczyznę, a następnie w części mieszkalnej pobili i skrępowali jego 49-letnią żonę – przekazała w rozmowie z Radiem ZET Aneta Sobieraj z policji w Łodzi.

Jak przekazał w rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, napastnicy wtargnęli na teren nieruchomości około godz. 22.30. Z mieszkania skradziono pieniądze, biżuterię i dokumenty. – Posiadali ze sobą nóż i przedmioty przypominające kije bejsbolowe. Jak następnie ustalono, były to specjalne przystosowane długie i grube trzonki od siekiery. Jako pierwszy zaatakowany został przebywający w garażu 53-latek. W wyniku zdarzenia został on dotkliwie pobity – przekazał prok. Kopania.

W rozmowie z Radiem ZET dodał, że małżeństwo trafiło do szpitala. – Kobieta nie doznała poważniejszych obrażeń, nie udało się natomiast uratować 53-latka, który w następstwie rozległych urazów, szczególnie głowy, zmarł – oświadczył.

Zatrzymany mężczyzna odpowie za zabójstwo, za co grozi mu nawet dożywocie. Kobieta – za pomoc w rozboju może usłyszeć wyrok 15 lat więzienia. Policja szuka jeszcze pozostałych sprawców.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

W Rosji zatrzymano Polaka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki w 1995 roku

W Rosji zatrzymano 57-latka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki, do którego doszło w Łodzi w 1995 roku. Mężczyzna wydany został stronie polskiej. Po przetransportowaniu go do Łodzi zostanie przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej Łódź – Śródmieście. Poinformował o tym w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że podejrzanemu grozi kara pozbawienia wolności od 12 lat do dożywocia.

Rzeczniczka policji w Łódzkiem mł. insp. Joanna Kącka poinformowała, że łódzcy policjanci zakończyli konwój deportowanego z Rosji mężczyzny.

Zgwałcona i zamordowana

Do zbrodni doszło w dniu 18 czerwca 1995 roku przed południem. Jak wynika z dokonanych ustaleń 22-letnia studentka Uniwersytetu Łódzkiego w nocy poprzedzającej zdarzenia wraz ze swoim znajomym bawiła się na dyskotece w klubie „Medyk”. Wyszli razem ok. godz. 3 i poszli do akademika, w którym kobieta mieszkała. Po pewnym czasie pojawił się tam także podejrzany, który był wówczas pracownikiem ochrony klubu studenckiego „Medyk” wraz z grupą swoich znajomych. W jednym z pokoi wspólnie pili alkohol.

Studentka ze swoim znajomym niebawem udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać. Została sama. Przed godziną 6 jej znajomy, który do niej na chwilę wszedł, stwierdził że śpi. Podejrzany – jak wynika z zebranych dowodów – ok. godz. 7 wraz ze znajomymi wyszedł z akademika.

– Wszystko jednak wskazuje na to, że mężczyzna wrócił, gdyż przed godziną 8 widziany był, jak próbuje ustalić, który pokój zajmuje 22–latka. Około godz. 12, jej znajomy po wejściu do pokoju stwierdził, że młoda kobieta nie żyje. Wyniki oględzin i przeprowadzonej sekcji zwłok nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że została ona w bardzo brutalny sposób zamordowana i stała się ofiarą przemocy seksualnej – wyjaśnił Kopania. Dodał, że na ciele ofiary stwierdzono liczne obrażenia, wygląd części z nich wskazywał na to, że próbowała się bronić.

Następnego dnia policjanci starali się dotrzeć do podejrzanego. Nie zastali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna przestał utrzymywać jakiekolwiek kontakty ze swoją matką i znajomymi.

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast, na bluzce piżamy 22–latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

– Uwzględniając materiał dowodowy prokuratura śródmiejska prowadząca śledztwo w tej sprawie wydała postanowienie o przedstawieniu Mirosławowi Ż. zarzutu dokonania ze szczególnym okrucieństwem zbrodni zabójstwa i zgwałcenia 22–latki – powiedział Kopania.

Tropy prowadziły do Niemiec i Grecji

Jak poinformowała Kącka, sprawę przejął Zespół Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Z ustaleń wynikało, że mężczyzna uciekł z Polski najprawdopodobniej zmieniając tożsamość i wygląd. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podczas prowadzonych czynności policjanci uzyskali szereg informacji o miejscu rzekomego ukrywania się poszukiwanego. Początkowo tropy prowadziły do Niemiec, później do Grecji.

– Szeroko zakrojone międzynarodowe działania nie doprowadziły niestety na ówczesnym etapie do zatrzymania ukrywającego się ochroniarza. Pogłębiona wiedza doprowadziła ostatecznie do ustalenia prawdopodobnego adresu przebywania na terenie Rosji – informuje Kącka.

W 2020 roku poprzez ścisłą współpracę z prokuraturą ponownie zwrócono się do Biura Międzynarodowej Współpracy KGP o podjęcie działań w tym zakresie. 7 sierpnia 2020 r. aktualnie 57-letni Mirosław Ż. został zatrzymany we wskazanym przez łódzkich policjantów miejscu w Iwanowie. Prokuratura Generalna Rosji uwzględniła wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości RP o ekstradycję. 3 lutego 2021 r. mężczyzna został przekazany do Polski. Policjanci przejęli go na przejściu granicznym.

Po jego przetransportowaniu do Łodzi zostanie przesłuchany w prokuraturze śródmiejskiej, a następnie podjęte zostaną dalsze decyzje, co do środków zapobiegawczych, w tym, co do przedłużenia czasu trwania tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Niemcy: Nowe okoliczności brutalnego morderstwa Polki i jej dziecka

Stawał się coraz bardziej agresywny, bo brał tabletki antydepresyjne, ale jednocześnie brał kieliszek do ręki – mówi znajomy 27-letniej Anny, zamordowanej wraz z synkiem przez swojego męża w Niemczech. Po makabrycznej zbrodni na jaw wychodzą nowe okoliczności.

W sobotę w niemieckim Cloppenburg-Bethen w Dolnej Saksonii doszło do zbrodni. Zginęła 27-letnia Polka Anna T. i jej sześcioletni syn Alex. Sprawcą mordu jest mąż kobiety, 30-letni Viktor T. Mężczyzna został zatrzymany przez policję. Swoją rodzinę zabił nożem. Na ciele ofiar było wiele ran kłutych.

Prawdopodobnym motywem zbrodni była chorobliwa zazdrość Viktora o Annę. Znajomi rodziny mówią, że między małżonkami często dochodziło do ostrych kłótni.

„Sąsiedzi z bloku często słyszeli kłótnie. Mąż robił jej awantury o byle co. Był chorobliwie zazdrosny. Popijał. Ubzdurał sobie, że Ania kogoś ma. Nie miała, a on i tak swoje” – mówi w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim” znajomy Anny.

Mężczyzna twierdzi, że Viktor był z pochodzenia Litwinem, inne media sugerują, że był Rosjaninem.

Leczył depresję i pił

„Litwin stawał się coraz bardziej agresywny, bo brał tabletki antydepresyjne, ale jednocześnie brał kieliszek do ręki. Było jeszcze gorzej, gdyż odstawił leki, ale nadal pił. Małżonkowie kilka razy chcieli się rozejść, ale nadal byli ze sobą. Pewnie ze względu na dziecko” – dodaje mężczyzna.

Kilka tygodni przed tragedią 27-latka straciła pracę w fabryce mięsa. Mąż miał jej wypominać, że nie pracuje i nie zarabia pieniędzy na ich rodzinę.

Bliski Anny powiedział też, że kiedy policja przyjechała na miejsce zbrodni, mąż Anny był na miejscu. – Ale nie mogli nawiązać z nim kontaktu. Trafił do szpitala psychiatrycznego – powiedział.
Źródło info i foto: TVP.info

Pabianice: 20-latek z zarzutem brutalnego zabójstwa

Dożywocie może grozić 20-latkowi podejrzewanemu o brutalne zabójstwo rówieśniczki z Pabianic (woj. łódzkie). Mężczyzna w poniedziałek wszedł do mieszkania swojej byłej partnerki. Policjantom przyznał, że zabił ją nożem, a dziecko zabrał i zostawił w okna życia. Niedługo miała odbyć się rozprawa dotycząca tego, czy to on jest jego ojcem.

W poniedziałek, około godziny 13 do mieszkania na osiedlu Piaski w Pabianicach przyszedł mężczyzna. W lokalu była siedmioletnia dziewczynka, jej dwudziestoletnia siostra i jej ośmiomiesięczne dziecko. Siedmiolatka była w innej części mieszkania. Do pokoju siostry poszła dopiero po tym, jak mężczyzna opuścił lokal. W pokoju zobaczyła leżącą w kałuży krwi dwudziestolatkę. Nigdzie w mieszkaniu nie było niemowlęcia.

– Dziewczynka zaalarmowała rodziców, a ci zadzwonili na służby. Kiedy pod blokiem pojawili się policjanci, na miejscu była już karetka pogotowia – opowiada młodsza inspektor Joanna Kącka z łódzkiej komendy wojewódzkiej.

Niestety, życia dwudziestolatki nie udało się uratować. Na jej szyi była rozległa rana – zadana najpewniej nożem. Policjanci wiedzieli, że muszą jak najszybciej znaleźć zabójcę i dowiedzieć się, co stało się z niemowlęciem.

– Siedmiolatka, która poinformowała o zbrodni, wiedziała, że ktoś odwiedził siostrę. Ale nie wiedziała, kto to był – mówi Kącka.

W oknie życia

Kiedy sprawa miała już najwyższy priorytet, policja otrzymała informację o tym, że ktoś zostawił dziecko w oknie życia niedaleko pabianickiego szpitala.

– Dziecko nie było noworodkiem, co od razu wzbudziło nasze podejrzenia. Dodatkowo, niemowlę było owinięte w zakrwawiony kocyk. Krew jednak nie była dziecka – mówi Adam Marczak z Centrum Medycznego Pabianice.

Policjanci połączyli wątki:

– Rysopisem i wiekiem odpowiadało ono poszukiwanemu niemowlęciu. Rodzina zmarłej dwudziestolatki potwierdziła niedługo potem, że to jej dziecko – dodaje Kącka.

Dodała, że dziecko było całe i zdrowe.

Podejrzewany

Policja ustaliła, że w najbliższym czasie w sądzie miała się odbyć rozprawa dotycząca ustalenia ojcostwa dziecka 20-latki. Wieczorem policja zatrzymała dwóch dwudziestolatków. Jeden z nich szybko udowodnił, że z tragedią na pabianickich Piaskach nie miał nic wspólnego i został zwolniony do domu.

– Drugi z nich, przytłoczony zgromadzonym przez policjantów materiałem dowodowym, przyznał, że to on był zabójcą – mówi Kącka.

Funkcjonariusze zabezpieczyli zakrwawione ubrania mężczyzny i monitoring, na którym widać, jak idzie z ośmiomiesięcznym dzieckiem do okna życia. W jego mieszkaniu znaleziony został nóż – najprawdopodobniej to narzędzie zbrodni.

Najpóźniej w środę, jak podaje Krzysztof Kopania z łódzkiej prokuratury okręgowej, mężczyzna ma usłyszeć zarzut zabójstwa, za które grozi dożywocie. Po przesłuchaniu śledczy najpewniej zawnioskują o areszt. Niemowlę pozostawione w oknie życia dalej pozostaje w Centrum Medycznym Pabianice. O tym, pod czyją trafi opiekę, ma zadecydować sąd.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zabójstwo nauczyciela we Francji. Zatrzymano 4 osoby

Cztery osoby, w tym osobę nieletnią, zatrzymano w nocy z piątku na sobotę w związku z brutalnym zabójstwem nauczyciela historii w Conflans-Sainte-Honorine, na zachodnich przedmieściach Paryża – poinformowało źródło policyjne. Według tego źródła osoby te pochodzą z kręgu rodzinnego domniemanego zabójcy, który został zastrzelony przez policję.

Policja nie ujawniła żadnych bliższych danych o zabójcy, który obciął nauczycielowi głowę. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje, według których był to 18-letni cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego. Ofiarę z obciętą głową znaleziono w piątek późnym popołudniem około 200 metrów od liceum, w którym pracował w podparyskim Conflans Saint-Honorine, w departamencie Yvelines.

Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie „zabójstwa w związku z przedsięwzięciem terrorystycznym”. Nauczyciel prowadził zajęcia na temat wolności słowa i pokazywał podczas nich karykatury Mahometa. 

Zabójstwo zaszokowało całą Francję

Francuscy politycy, nauczyciele i media są wstrząśnięci bestialskim zabójstwem nauczyciela, któremu sprawca obciął w piątek głowę z powodu nauczania o wolności wypowiedzi i pokazywania karykatur Mahometa. W atmosferze pełnej emocji deputowani Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, oddali w piątek wieczorem cześć pamięci zamordowanego nauczyciela i potępili „ohydny atak”.

Deputowany Hugues Renson (Republiko Naprzód ! – LREM) oświadczył: „Z przerażeniem dowiedzieliśmy się o ohydnym ataku, który miał miejsce w piątek. W imieniu reprezentacji narodowej, w imieniu nas wszystkich, chciałbym oddać hołd pamięci ofiary”.

Prezydent Emmanuel Macron, który przybył na miejsce zbrodni nazwał atak na nauczyciela „islamistycznym atakiem terrorystycznym” na człowieka, który nauczał o wolności wypowiedzi. Nauczyciele i związki zawodowe w reakcji na śmierć kolegi proszą o uczczenie śmierci nauczyciela minutą ciszy w sobotę o godz. 11 w otwartych z tej okazji placówkach edukacyjnych.

W sieciach społecznościowych wielu internautów okazuje wsparcie dla rodziny i bliskich ofiary, a także dla całego zawodu dotkniętego tragedią. Pedagodzy i osoby chcące wyrazić swój sprzeciw wobec przemocy stworzyli w mediach społecznościowych hashtag #JeSuisProf (Jestem nauczycielem).

Reakcja „Charlie Hebdo” 

Redakcja tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” również zareagowała na piątkowy atak. „»Charlie Hebdo« wyraża swoje przerażenie i bunt po tym, jak nauczyciel wykonujący swój zawód został zamordowany przez religijnego fanatyka” – napisała redakcja gazety.

„Wyrażamy nasze najgłębsze wsparcie dla jego rodziny, bliskich i wszystkich nauczycieli” – dodano. „Nietolerancja właśnie przekroczyła nowy próg i nie wydaje się powstrzymywać przed niczym aby narzucić terror naszemu krajowi. Tylko determinacja władzy politycznej i solidarność wszystkich pokona tę faszystowską ideologię” – podkreśliła redakcja.

„Barbarzyństwo za rogiem”
Były prezydent Francois Hollande wezwał do jedności „w obliczu barbarzyństwa”. „Po przerażającym zabójstwie nauczyciela Republika i jej szkoła ponownie stają się celem islamistycznego terroryzmu” – napisał Hollande na Twitterze. „Barbarzyństwo i obskurantyzm wymagają zjednoczenia bardziej niż kiedykolwiek. Moje serce kieruje się ku rodzinie nauczyciela i całej społeczności nauczycielskiej” – dodał były prezydent.

„Profesor ze ściętą głową. Barbarzyństwo za rogiem. Tu właśnie prowadzi islamski totalitaryzm, który wielokrotnie potępiałem. Koniec ze ślepotą, koniec z retrospekcją! Wszyscy razem musimy działać” – oświadczył były premier i kandydat na prezydenta Francois Fillon.

Minister edukacji Jean-Michel Blanquer w sobotę zapowiedział spotkania z pracownikami uczelni i rodzicami uczniów. „Zwrócę się do wszystkich nauczycieli, całego personelu i rodzin. Republika się nie poddaje” – napisał na Twitterze Blanquer, który nazwał atak na nauczyciela „atakiem na Republikę”.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa”

Szef opozycyjnych Republikanów Christian Jacob zapytał:”Nauczyciel odpowiedzialny za dziedzictwo i wartości sekularyzmu w edukacji narodowej został zamordowany. Czy nasz kraj zemści się stanowczo i zdecydowanie?”. „Wielkie przemówienia muszą ustąpić miejsca poważnym decyzjom przeciwko islamskiemu terroryzmowi” – dodał Jacob, nawiązując do przemówień prezydenta Macrona.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa (…). Myślę o krewnych nauczyciela i obecnych policjantach. Walka z islamistycznym terroryzmem to nieustanna walka. Ta walka nie zostanie wygrana słowami, ale czynami” – stwierdził z kolei konserwatysta Damien Abad.

„Profesor ścięty za prezentację karykatur »Charlie Hebdo«: jesteśmy we Francji na tym poziomie nieznośnego barbarzyństwa. Islamizm toczy z nami wojnę: musimy siłą wypędzić go z naszego kraju” – stwierdziła szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.

Lider Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon nazwał akt terroru „Haniebną zbrodnią w Conflans!”. „W rzeczywistości zabójca uważa siebie za Boga, za którego się podaje. On brudzi swoją religię. I wyrządza nam piekło, musimy żyć z mordercami jego pokroju” – napisał Melenchon na Twitterze.
Źródło info i foto: interia.pl

Indonezja: Umówił się na randkę z kobietą poznaną na Tinderze. 32-latek został poćwiartowany

​Brutalne zabójstwo w Dżakarcie w Indonezji. Kobieta zwabiła do swojego mieszkania młodego mężczyznę. Tam został zabity i poćwiartowany. Policja znalazła ciało ofiary w 11 częściach. 32-letni Rinaldi Harley Wismanu pracował jako rekruter dla jednej z firm w Dżakarcie. Poprzez aplikację do randkowania Tinder udało mu się poznać 27-letnią Laei Atik Supriyatin, z która umówił się w kawiarni. Kilka dni później spotkali się w mieszkaniu wynajmowanym przez kobietę.

Nowo poznani szybko zaczęli uprawiać seks. Wtedy z łazienki mieszkania wyszedł inny mężczyzna i trzykrotnie uderzył 32-latka cegłą w głowę, a następnie ugodził go kilka razy nożem.

Napastnikiem był 26-letni Djumadil Al Fajri, jak się okazało – partner kobiety. Para miała kłopoty finansowe i oboje uznali, że rozwiążą problemy mordując i okradając Rinaldiego, który chwalił się swoimi zarobkami.

Para przeniosła ciało zabitego do łazienki. Potem wyszli do sklepu kupić maczetę oraz piłę. Zakupili także nowe prześcieradła i białą farbę, by pomalować ściany zaplamione krwią. Ciało poćwiartowali na jedenaście części i pochowali do plastikowych worków, które następnie upakowali w dwóch walizkach oraz plecaku. Szczątki ukryli na 16. piętrze jednego z apartamentowców.

Zbrodniarze zdobyli kod do konta bankowego ofiary. Wydali z niego równowartość 6,5 tys. dolarów, kupując złoto, laptopy, zegarek i motocykl. Wynajęli także dom. Policji udało się do nich dotrzeć dzięki analizie transakcji prowadzonych za pomocą karty zamordowanego 32-latka.

Podczas zatrzymania policja oddała ogień, raniąc 26-latka w nogę. Zarówno on, jak i jego partnerka zostali oskarżeni o morderstwo i kradzież. Grozi im za to kara śmierci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Upadła linia obrony Mamuki K. Brutalnie zamordował 27-letnią Paulinę D.

Jest podejrzany o potworną zbrodnię i robił wszystko, by nie trafić za kraty. Uciekł za granicę, a gdy już wpadł w ręce policji, starał się odwlec moment postawienia go przed sądem. Wygląda jednak na to, że już w czerwcu akt oskarżenia przeciwko Mamuce K. trafi do sądu. Brutalne zabójstwo pięknej łodzianki Pauliny D (†27 l.) wstrząsnęło całą Polską. W 2018 roku kobieta wyszła z dyskoteki i na swojej drodze spotkała 41-letniego Mamukę K., Gruzina, który pracował na łódzkiej budowie.

Ciało w torbie

Nie wiadomo, dlaczego poszła z nim do hostelu, w którym mieszkali także inni robotnicy. Tam została brutalnie pobita i zraniona nożem. Sześć dni później jej ciało zapakowane w turystyczną torbę znaleziono w okolicach Stawów Jana.

Po zabójstwie morderca uciekł na Ukrainę. Tam został schwytany i osadzony w areszcie. Udawał niepoczytalnego, okaleczając się, starał się o nadanie mu statusu uchodźcy, a nawet pisał odwołania, domagając się zwolnienia. I o mały włos wyszedłby na wolność, bo sąd w Kijowie uchylił mu areszt. Dopiero po interwencji prokuratora generalnego Ukrainy sąd zdecydował, że mężczyzna trafi do polskiego więzienia.

Jeszcze jedna opinia

– Mamy nadzieję, że już niebawem zakończymy śledztwo. Otrzymaliśmy opinię psychiatrów i psychologa, zebraliśmy niemal kompletny materiał dowodowy – tłumaczy Faktowi Krzysztof Kopania, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi.

Do zakończenia śledztwa brakuje jeszcze tylko tzw. opinii biologicznej. – Specjaliści na podstawie śladów krwi znajdujących się na miejscu zbrodni, próbują odtworzyć to, co się wydarzyło w łódzkim hostelu – wyjaśnia Bartosz Tiutiunik, pełnomocnik rodziny zamordowanej Pauliny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Szwecja: Dwóch Polaków oskarżonych o zabójstwo 70-latka

Dwóch Polaków urodzonych w 1971 r. oskarżonych o zabójstwo 70-letniego mężczyzny w Szwecji. 31 lipca 2019 roku 70-letni Gert-Inge Bertinsson został zamordowana w Markaryd, Småland, w południowo-wschodniej Szwecji.

Ciało mężczyzny zostało znalezione w lesie 10 sierpnia. Policjanci rozpoczęli poszukiwania podejrzanych o zabójstwo. W sierpniu 2019 roku jeden mężczyzna został aresztowany w Polsce. Drugiego udało się zatrzymać w grudniu.

Obaj mężczyźni urodzili się w 1971 roku i zostali oskarżeni o brutalne zabójstwo, próbę zabójstwa oraz kradzież samochodu ofiary. Jeden z mężczyzn jest również oskarżony o próbę oszustwa, próbę wypłaty pieniędzy z konta bankowego zamordowanego.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl