Brutalne pobicie 3-latka. Wniosek o areszt dla rodziców

Prokuratura Rejonowa w Kozienicach skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie matki i ojca 3-latka, który pobity, w stanie krytycznym, trafił do szpitala w Radomiu – poinformował PAP prokurator Andrzej Stojak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Ojciec usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Matce przedstawiono zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia – powiedział prokurator.

Według śledczych 3-latek był rzucany o ścianę i podłogę, miał obrażenia głowy ze stwierdzonym krwiakiem podoponowym. Posiedzenie sądu w sprawie tymczasowego aresztu odbędzie się w piątek. We wtorek rano dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od pracowników Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że z mieszkania w jednej z gmin pow. kozienickiego zostało zabrane przez pogotowie ratunkowe 3-letnie dziecko. Miało ono z obrażenia ciała spowodowane najprawdopodobniej stosowaniem przemocy. Karetką pogotowia z dzieckiem pojechała do szpitala matka. Rodzina nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty. Jedyna interwencja policji pod tym adresem, która miała miejsce około pół roku temu, nie miała związku z przemocą w rodzinie – powiedziała Kucharska.

Jak przekazała PAP w czwartek rzeczniczka mazowieckiego szpitala Karolina Gajewska, stan dziecka określany jest jako krytyczny. 3-latek z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafił na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie został poddany operacji usunięcia krwiaka. Obecnie przebywa na Oddziale Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Próba zabójstwa przed jednym z warszawskich klubów

40-letni mężczyzna rzucił się z nożem na ochroniarza jednego z warszawskich klubów. Wszystko dlatego, że kilka chwil wcześniej został z niego wyproszony za niestosowne zachowanie. Pracownik ochrony cudem uniknął śmierci, a krewki 40-latek odpowie nie tylko za usiłowanie zabójstwa. Do makabrycznych wydarzeń doszło w połowie października. Wczesnym rankiem, 17 października, ochroniarz jednego z klubów w centrum Warszawy został brutalnie zaatakowany przez nieznanego wówczas sprawcę. Mężczyzna z nożem kuchennym w ręku rzucił się na swoją ofiarę zadając jej dwie rany kłute w okolicy szyi i obojczyka, po czym uciekł. Pokrzywdzony przeżył, ale z poważnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala.

Wnikliwą analizą zdarzeń zajęli się stołeczni policjanci. To dzięki ich zaangażowaniu, wielogodzinnym analizom nagrań z ponad 20 kamer monitoringu, pracy operacyjnej wielu policjantów, doskonałemu rozpoznaniu w lokalnym środowisku przestępczym oraz ścisłej współpracy na każdym etapie prowadzonego śledztwa z prokuraturą rejonową dla Warszawy Śródmieścia Północ, w miniony wtorek zatrzymany został 40-latek podejrzany o to przestępstwo. Mężczyzna został zatrzymany w miniony wtorek w mieszkaniu pod Wołominem.
Źródło info i foto: se.pl

Pielęgniarz zgwałcił i zabił 92-letnią kobietę

Mająca 92 lata seniorka z Berlina została w zeszły poniedziałek brutalnie zamordowana przez swojego pielęgniarza. Niemieckie media podały, że kobieta padła ofiarą przestępstwa na tle seksualnym. Śledczy zatrzymali podejrzanego, postawili mu już zarzuty. Podejrzanym o morderstwo na tle seksualnym i gwałt ze skutkiem śmiertelnym jest 42-letni pielęgniarz, który opiekował się seniorką.

Na miejscu przestępstwa w poniedziałek zatrzymano 41-letniego opiekuna 92-latki, podejrzanego o dokonanie zbrodni. Zatrzymał go syn zmarłej kobiety. „Syn zmarłej kobiety złapał 41-letniego podejrzanego i zadzwonił pod numer ratunkowy. Przytrzymał mężczyznę do czasu przybycia służb ratunkowych” – pisze w środę dziennik „Berliner Zeitung”.

We wtorek sąd wydał nakaz aresztowania go, po wcześniejszym postawieniu zarzutu morderstwa oraz gwałtu. „Podejrzany od wczoraj przebywa w areszcie na wniosek berlińskiej prokuratury pod zarzutem morderstwa na tle seksualnym i gwałtu ze skutkiem śmiertelnym. W chwili obecnej nie możemy udzielić żadnych dalszych informacji” – przekazała na Twitterze berlińska prokuratura.

Przybyli na miejsce zbrodni ratownicy próbowali reanimować seniorkę. 92-latce nie udało si e przywrócić funkcji życiowych. „Zmarła w domu z powodu poważnych obrażeń” – podała gazeta. Dokładną przyczynę śmierci poznamy po sekcji zwłok.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Białoruś: Milicjant będzie mógł więcej. Prezydent zwalnia ich z odpowiedzialności

​Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka podpisał ustawy rozszerzające uprawnienia funkcjonariuszy służb i innych organów państwowych krajów, a także przewiduje nowe środki ochrony dla nich i dla ich bliskich – informuje białoruska agencja BiełTA. Oznacza to, że policjanci będą zwolnieni z odpowiedzialności za szkody wyrządzone np. w trakcie tłumienia protestów.

Pierwsza ustawa zwalnia funkcjonariuszy organów ścigania z odpowiedzialności za szkody wyrządzone w wyniku użycia siły fizycznej, środków specjalnych, broni, sprzętu wojskowego i specjalnego, jeśli tylko było to „zgodne z wymogami aktów prawnych”.

Ponadto przepisy zezwalają funkcjonariuszom na użycie sprzętu wojskowego i specjalnego w celu „rozproszenia zamieszek”. Milicja będzie miała także prawo zakazać obywatelom nagrywania filmów, rejestrowania dźwięku czy robieniu zdjęć służbom podczas wykonywania obowiązków.

Będą mogli też dokonywać rewizji osobistej obywateli, przeszukiwać ich rzeczy oraz pojazdy.

Druga z ustaw poszerza krąg osób podlegających ochronie państwa i dodaje do nich m.in. żołnierzy, pracowników prezydenckich, urzędników, sędziów, dziennikarzy, członków komisji wyborczych i ich bliskich. Jeśli pojawi się groźba zamachu na ich życie, wówczas te osoby będą mogły skorzystać z szerokiego zakresu pomocy państwa, włącznie z umożliwieniem zmiany wyglądu lub miejsca pracy.

Przepisy ustawy wchodzę w życie miesiąc po ich ogłoszeniu.

W sierpniu 2020 roku na Białorusi rozpoczęły się masowe demonstracje, po tym jak w wyborach prezydenckich ponownie zwyciężył rządzący krajem od 1994 roku Alaksandr Łukaszenka. Wielu obywateli, a także obserwatorzy zagraniczni, stwierdzili, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Białoruskie służby brutalnie pacyfikowały manifestujących.

Wobec protestujących i działaczy wszczęto setki spraw karnych. Służby prześladowały dziennikarzy niezależnych mediów, polityków opozycyjnych, prawników i pracowników organizacji pozarządowych, którzy pomagali manifestującym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

77-latek brutalnie gwałcił 14-latkę. Jest wyrok

77-latek z okolic Puław usłyszał wyrok ws. brutalnego gwałtu na 14-latce. Mężczyzna zmuszał dziewczynkę do obcowania płciowego, bił po twarzy, podduszał i groził śmiercią. 77-letni Stanisław P. dopuścił się serii brutalnych gwałtów na 14-latce w okresie od lipca 2015 do jesieni 2016 roku. Jak podaje portal pulawy.naszemiasto.pl, wyniki śledztwa puławskiej prokuratury są wstrząsające. Mężczyzna miał wielokrotnie zmusić pokrzywdzoną do obcowania płciowego, bić po twarzy i podduszać. 

”77-latkowi przypisuje się kierowanie wobec dziewczynki gróźb pozbawienia śmierci jej, jej bliskich i spalenia domu. Raz miał przystawić dziewczynce nóż do szyi. Domagał się zachowania tajemnicy” – czytamy. Ostatecznie sprawa trafiła do sądu pod koniec 2019 roku.

W poniedziałek 15 marca sąd Okręgowy w Lublinie skazał 77-latka na osiem lat pozbawienia wolności. Warto zaznaczyć, że nie jest to maksymalny wymiar kary. Zgodnie z przepisami Kodeksu karnego ”kto przemocą, groźbą bezprawną lub podstępem doprowadza inną osobę do obcowania płciowego, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”. Mężczyzna otrzymał również zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i zbliżania do niej na mniej niż 100 metrów przez dziesięć lat.

– Osiem lat pozbawienia wolności to adekwatna kara do bardzo wysokiego stopnia szkodliwości zbrodni zgwałcenia małoletniej – powiedział uzasadniając wyrok sędzia Łukasz Obłoza.

Sąd w Lublinie uznał za okoliczność łagodzącą fakt, że mężczyzna w przeszłości nie był karany, a przestępstwa dopuścił się mając ograniczoną w znacznym stopniu zdolność rozpoznania znaczenia swoich czynów i pokierowania swoim zachowaniem. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policja opublikowała wizerunek mężczyzny, który atakował policjantów na Marszu Niepodległości

Komenda Stołeczna Policji opublikowała kilka nagrań oraz zdjęć osób podejrzanych o rozboje podczas środowego Marszu Niepodległości. Po środowym przemarszu, który odbył się w Warszawie, Robert Bąkiewicz prezes Marszu Niepodległości, powiedział że stołeczni funkcjonariusze zachowywali się bardzo brutalnie, prowokując uczestników zgromadzenia. Jednak z tym zdaniem nie zgodził się podczas konferencji prasowej nadkomisarz Sylwester Marczak z warszawskiej policji.

Na Twitterze stołecznych służb pojawiło się kilka filmów, ukazujących starcia z agresywnie zachowującymi się mężczyznami. Widać na nich, jak w stronę policjantów poleciały kamienie, petardy oraz race.

W piątek 13 listopada policjanci ze śródmiejskiego wydziału dochodzeniowo-śledczego opublikowali także na stronie komendy nagranie z wizerunkiem podejrzanego o czynną napaść na mundurowego przy ulicy Nowy Świat 15/17, tuż obok salonu Empik, gdzie około godz. 15.00 w środę doszło do zamieszek. Wówczas kilka osób zostało rannych, a na miejsce przyjechały dwie karetki pogotowia ratunkowego.

„Każdy, kto rozpoznaje widocznych na zdjęciach i nagraniach mężczyzn proszony jest o kontakt telefoniczny lub osobisty z policjantami prowadzącymi sprawę” – podaje policja.

Kontaktować się można pod numerami telefonu: +48 47 723-70-20, + 48 47 723-79-40, +48 47 723-91-50 albo za pośrednictwem adresu mailowego: komendant.krp1@policja.gov.pl
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Brutalne zatrzymania przez milicję na Białorusi

Po dużych protestach w niedzielę i poniedziałek, we wtorek siły bezpieczeństwa starają się je uniemożliwić i organizują „polowania” na protestujących i dziennikarzy. Białorusini wychodzą na ulice pomimo nagrania – wykonanego przez reżimowe służby – na którym Swiatłana Cichanouska wzywała, by „nie marnować życia”.

Trzeci dzień z rzędu na Białorusi były dziś przygotowywane protesty. Zapowiadano je w przynajmniej kilkunastu miejscach. Między innymi w Brześciu, Witebski i Mińsku. Jednak utrudniony dostęp do internetu komplikuje ich organizację, zaś siły specjalne już po południu obstawiły centrum miasta i inne jego części.

We wtorek protestów tak dużych jak dzień wcześniej już nie było – pojawiały się za to jeszcze liczniejsze informacje o wyłapywaniu czy wręcz „polowaniu” na protestujących i dziennikarzy. Wielu przedstawicieli mediów zostało zatrzymanych lub pobitych przez służby bezpieczeństwa. Także ze względu na represje wobec mediów oraz blokadę internetu trudno jest mieć pełen obraz sytuacji w Mińsku i innych miastach.

Według relacji Biełsatu milicjanci z OMON systematycznie rozbijają szyby i lampy samochodów na ulicach, by zastraszyć ludzi i zniechęcić do wyjazdu autami na protesty (odbywają się m.in. strajki samochodowe). W ciągu dnia pojawiały się także informacje o strajkach w zakładach pracy.

Wiadomo, że poniedziałkowe starcia protestujących z milicją trwały prawie całą noc. W szpitalach w Mińsku przebywa obecnie około 200 osób, które odniosły obrażenia w trakcie starć w niedzielę i w poniedziałek. Mieszkańcy stolicy przynoszą kwiaty i białe wstążki na ulicę Prytyckiego, w miejscu, w którym podczas wczorajszych starć z OMON-em zginał mieszkaniec Mińska. Tylko wczoraj służby porządkowe zatrzymały ponad 2 tysiące osób.

„OMON i wojska wewnętrzne działały dzisiaj bezlitośnie, pacyfikując i zastraszając każdą niewielką grupę. W okolicy metra Kamienna Horka rzucano granaty. Padały strzały. Podjeżdżały duże ciężarówki i busy, z których wychodzili żołnierze wojsk wewnętrznych i OMON-owcy” – relacjonował w korespondencji Outriders dla Gazeta.pl Piotr Andrusieczko.

Wyjazd i nagranie Cichanouskiej

W nocy z poniedziałku na wtorek pojawiły się informacje dot. opuszczenia kraju przez opozycyjną kandydatkę na prezydenta Swiatłanę Cichanouską. We wtorek rano minister spraw zagranicznych Litwy poinformował, że Cichanouska – kontrkandydatka Alaksandra Łukaszenki, która według niezależnych sondaży wygrała wybory – przebywa na terenie jego kraju, gdzie „jest bezpieczna”.

Niedługo później w sieci pojawiło się nagranie, na którym Cichanouską zapewnia, że sama podjęła decyzję o wyjeździe z kraju. – Nikt mnie do tego nie przekonał. Nikt, ani przyjaciele, rodzina, ani sztab, ani Sergiej (mąż – red.), nikt nie mógł tej decyzji (o wyjeździe – red.) za mnie podjąć – mówiła. Apelowała też do protestujących, by baczyli na swoje bezpieczeństwo. – Nie warto marnować życia. Ani jedno życie nie jest warte tego, do czego teraz dochodzi. Życie dzieci jest najważniejsze – stwierdziła.

Kamil Kłysiński z Ośrodka Studiów Wschodnich mówił na antenie TOK FM, że wyjazd Cichanouskiej z Białorusi to „z pewnością efekt pracy służb”. Według relacji Maryji Kalesnikawej, współpracowniczki opozycjonistki, kandydatka była sama przez kilka godzin z przedstawicielami organów ścigania w siedzibie Centralnej Komisji Wyborczej. Wtedy miało powstać nagranie.

Później w swoich nagraniach dwie pozostałe opozycjonistki (w tym Kalesnikawa) z „kobiecego triumwiratu”, który rzucił wyzwanie prezydentowi, zapewniły o dalszym poparciu dla Cichanouskiej po jej wyjeździe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

22-latek brutalnie zamordował 16-latkę

16-letnia dziewczynka została brutalnie zamordowana przed własnym domem, w trakcie koszenia trawy. 22-letni napastnik porzucił na miejscu tragedii narzędzie zbrodni i uciekł do lasu. Sprawą zajmuje się prokuratura.

Morderstwo 16-latki przed domem opisał portal Polsatnews. 16-letnia dziewczynka kosiła trawę przed swoim domem w Dzierzgowie, niedaleko Łowicza. W pewnym momencie na terenie posesji pojawił się 22-letni znajomy nastolatki, mieszkaniec sąsiedniej wsi. Mężczyzna wyjął nóż i brutalnie zaatakował 16-latkę, zadając jej wiele ciosów. Następnie uciekł w kierunku lasu – czytamy.

Makabryczne morderstwo rozegrało się na oczach rodziny nastolatki – atak widział jej brat, ojciec oraz babcia. Bliscy natychmiast wezwali pogotowie, jednak życia dziecka nie udało się uratować. Do ataku doszło w sobotę, około godziny 14.00. W sprawie śledztwo wszczęła prokuratura z Łowicza, okoliczności tragedii ustala także policja.

Według informacji portalu, 22-letni mężczyzna zostawił na miejscu zbrodni nóż, którym wielokrotnie ranił 16-latkę. Zatrzymano go niecały kilometr dalej – szedł drogą w kompletnie zakrwawionym ubraniu, co przykuła uwagę przechodzącego funkcjonariusza policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szwecja: Odnaleziono ciało zaginionej 17-latki. Została brutalnie zamordowana

17-letnia Wilma Andrersson zaginęł 14 listopada 2019 roku.  Szwedka tego dnia poszła się spotkać ze swoim byłym chłopakiem, aby odebrać swoje rzeczy z jego mieszkania. Po dwóch tygodniach odnaleziono odciętą głowę dziewczyny zawiniętą w folię. Śledczy ze Szwecji od pół roku badali sprawę makabrycznego morderstwa 17-latki. Podejrzanym stał się były chłopak Andrersson – 23-letni Tishko Ahmed Shabaz. Niedługo stanie on przed sądem. Mężczyzna nie przyznał się do winy — przekazał serwis Daily Mirror.

Wilma Andrersson zaginęła 14 listopada ubiegłego roku. Tego dnia dziewczyna poszła do swojego eks. Nigdy jednak nie wróciła do domu. Jej rodzina zaczęła poszukiwać dziewczyny u byłego chłopaka. Ten twierdził, że wyszła od niego cała i zdrowa. Jednak bliscy Wilmy zauważyli, że 17-latka zostawiła u niego w domu płaszcz. W tej sprawie zeznania złożyli także sąsiedzi. Powiedzieli, że tego dnia słyszeli krzyki dobiegające z mieszkania.

Nastolatki szukały nie tylko służby, ale także jej rodzina, przyjaciele oraz sąsiedzi z rodzinnej miejscowości Uddevalla. Po dwóch tygodniach odnaleziono odciętą głowę Wilmy, która była zwinięta w folię. Zatrzymano wtedy jej byłego ukochanego — informuje Daily Mirror.

Śledztwo trwało pół roku. Do tej pory nie znaleziono reszty ciała dziewczyny. Śledczy pozostawili zarzuty 23-latkowi. Według prokuratury to on zabił swoją ukochaną, a następnie odciął jej głowę, zawinął w folię i ukrył. Tishko Ahmed Shabaz pochodzi z Iraku. Obywatelstwo szwedzkie ma od 6 lat. 26 maja stanie przed sądem. W trakcie przesłuchania podejrzany zeznał, że nie zabił Wilmy Andrersson, bo ją kochał.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zakopane: Brutalny napad na ekspedientkę w jednym ze sklepów

Sceny grozy w sklepie spożywczym należącym do sieci „Żabka” w centrum Zakopanego. Zamaskowany napastnik wtargnął tam w późnych godzinach wieczornych i sterroryzował ekspedientkę przedmiotem przypominającym broń palną. Na miejsce natychmiast wezwano policję.

Do dramatycznego zdarzenia doszło późnym wieczorem we wtorek, 12 maja. Do sklepu spożywczego wtargnął zamaskowany napastnik i przedmiotem przypominającym broń palną sterroryzował ekspedientkę żądając od niej wydania pieniędzy. Zastraszona kobieta wydała napastnikowi gotówkę.

Mężczyzna uciekł w nieznanym kierunku. O sprawie natychmiast powiadomiono policjantów, ale po udzieleniu pierwszej pomocy pokrzywdzonej, nie udało się złapać zbira. Dopiero cztery dni później zidentyfikowano domniemanego sprawcę i w ręce kryminalnych wpadł kompletnie zaskoczony 22-latek. W niedzielę, 17 maja zakopiański sąd tymczasowo aresztował podejrzanego na dwa miesiące pod zarzutem rozboju. Za to przestępstwo grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: se.pl