Moskwa: Budynek polskiej ambasady oblany czerwoną farbą

Budynek przed wejściem do ambasady Polski w Moskwie został oblany czerwoną farbą. Na filmie udostępnionym w mediach społecznościowych widać, jak nieznani sprawcy wylewają substancję. – Będziemy oczekiwać od strony rosyjskiej wyjaśnienia tej sprawy, jeśli takie zdarzenie miało miejsce i ustalenia ewentualnych sprawców tego typu działań – powiedział wiceszef MSZ Marcin Przydacz. Jak podała agencja UNIAN, oblany czerwoną farbą został budynek przy ambasadzie znajdujący się przy ulicy Bolszoj Tiszinskyj Pereulok w Moskwie.

Na filmie udostępnionym w mediach społecznościowych widać, jak trzech mężczyzn podchodzi do bramy ambasady, następnie oblewają czerwoną farbą tablicę na jednym z budynków. Zdarzenie potwierdził w rozmowie z PAP rzecznik MSZ Łukasz Jasina. – Ambasador potwierdza zdarzenie – powiedział Jasina. Według informacji rzecznika oblana miało zostać godło Polski.

O komentarz do tej sytuacji poproszono też Marcina Przydacza na konferencji prasowej w Waszyngtonie. – Jakiekolwiek próby tego typu reagowania na sytuacje, która miała miejsce w Warszawie są oczywiście absolutnie nieakceptowalne. Placówki dyplomatyczne, dyplomaci cieszą się odpowiednim immunitetem – powiedział Przydacz.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Węgry: Samochód z migrantami wjechał w budynek

Siedem osób zginęło, a cztery zostały ranne w wypadku samochodowym nieopodal Moraholm na Węgrzech. Przewożący migrantów samochód wjechał w budynek. Jak podają media za depeszą Reutersa, do wypadku doszło w poniedziałek wieczorem. Samochód zarejestrowany w Serbii nie zatrzymał się do kontroli w Moraholm, niedaleko granicy węgiersko-serbskiej. Kierowca, jak wynika z doniesień, próbował uciec policji, ale uderzył w budynek mieszkalny.

W wyniku wypadku zginęło siedem osób, cztery zostały ranne. Autem podróżowali migranci. Kierowca został zatrzymany. Postawiono mu zarzut handlu ludźmi i spowodowania śmiertelnego wypadku.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Świętochłowice: 33-latek groził wysadzeniem budynku

W Świętochłowicach na Śląsku 33-letni mieszkaniec budynku wielorodzinnego zagroził jego wysadzeniem. Kilkanaście osób zostało ewakuowanych. Mężczyzna został już zatrzymany przez policję.

– Koło godziny 18 policjanci otrzymali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań w budynku przy ul. Kubiny w Świętochłowicach zabarykadował się mężczyzna, który odgrażał się, że wysadzi ten budynek. Miał odkręcić butlę z gazem – mówi Gazeta.pl sierż. szt. Paulina Wierzbowska z Komendy Miejskiej Policji w Świętochłowicach.

Służby ewakuowały 18 osób, a na miejscu pracowali policyjni negocjatorzy. Po godzinie 19 mężczyznę udało się zatrzymać. 33-latek trafił na komendę policji w Świętochłowicach, a następnie zostanie przewieziony do aresztu. Miał w organizmie 0,5 promila alkoholu.

O sprawie jako pierwszy poinformował portal rmf24.pl.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Amsterdam: Planowali atak na studio z użyciem wyrzutni rakiet

Z informacji holenderskiego dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że przestępcy chcieli zastraszyć dziennikarzy stacji RTL4. Planowali atak na telewizyjne studio z użyciem wyrzutni rakiet. 6 lipca tuż po emisji programu „RTL Boulevard” postrzelony został holenderski dziennikarz Peter R. de Vries. Cztery dni później audycja została odwołana a budynek ewakuowano.

Stacja RTL4 w komunikacie o odwołaniu programu wyjaśniała, że „istniało poważne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości”. Minister sprawiedliwości Holandii Ferd Grapperhaus odbył krótką rozmowę z kierownictwem stacji, mówiąc o „drastycznej, ale niezbędnej decyzji”.

Ostrzeżenie miało nadejść ze strony policji, która przechwyciła od przestępców plany ataku. Ze źródeł dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że siedziba stacji miała zostać zaatakowana z użyciem wyrzutni rakiet. Dziennikarze twierdzą, że celem ataku miało być przede wszystkim zastraszenie mediów po zamachu na dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa.

Holenderskie media wiążą sprawę zagrożenia dla bezpieczeństwa RTL4 i zamach na dziennikarza ze sprawą podejrzanych o zabójstwo adwokata Derka Wiersuma, który rozpoczął się 12 lipca. Peter R. de Vries rozmawiał wielokrotnie ze świadkiem koronnym Nabilem M.

64-letni Peter R. de Vries to znany w Holandii dziennikarz śledczy, który zajmował się sprawami kryminalnymi i lokalnym półświatkiem. Jak przypominała agencja AP, związku z jego działalnością wielokrotnie uważano, że przestępcy mogą obrać go za cel.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ewakuowano studio telewizyjne. Dziennikarzom grożą gangsterzy

Emisja popularnego w holenderskiej telewizji RTL4 programu musiała zostać odwołana. Widzowie nie zobaczyli RTL Boulevard z powodu „poważnego zagrożenia ze strony zorganizowanej przestępczości”. Ewakuowano budynek redakcji przy Leidseplain w Amsterdamie. Po wyjściu z tego studia postrzelony został we wtorek dziennikarz śledczy Peter R. de Vries. Stacja RTL4 podała, że „istniało poważne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości” i dlatego postanowiono odwołać emisję transmitowanego na żywo programu. Według niderlandzkich mediów informację o zagrożeniu przekazała stacji policja.

Minister sprawiedliwości Holandii Ferd Grapperhaus powiedział po rozmowie z kierownictwem RTL4, że była to „drastyczna, ale niezbędna decyzja”. Rzecznik stacji poinformował media, że trwają konsultację co do kolejnych kroków. „Bezpieczeństwo jest jednak najważniejsze” – czytamy w komunikacie rzecznika. W okolicach Leidseplain rozlokowanych jest kilkanaście radiowozów. Telewizja zamiast zapowiadanego programu na żywo wyemitowała powtórkę środowej audycji, która była poświęcona rannemu dziennikarzowi śledczemu.

Postrzelony dziennikarz śledczy stacji

Peter R. de Veries został postrzelony po wyjściu ze studia telewizji, zaraz po udziale w programie RTL Boulevard. Do De Vriesa oddano pięć strzałów – podała stacja telewizyjna NPO 1. 64-letni Peter R. de Vries był doradcą Nabila B., świadka koronnego w procesie dotyczącym narkotykowego barona Ridouana Taghiego. Proces Ridouana Taghiego i 16 współoskarżonych nazwanym jest w Holandii procesem Marengo. W sprawie tej przewijało się kilka przypadków zabójstw na ulicy i zamachów.

De Vries powiedział, że nie mógł odmówić prośbie o pomoc. Za udział w procesie trafił na mafijną listę śmierci. Był świadom zagrożenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Islandia: Polak podpalił budynek. Zabił 3 ludzi. Sąd uznał za niepoczytalnego

Islandzki sąd uznał za niepoczytalnego Polaka, który podpalił blok mieszkalny w Reykjavíku. W pożarze zginęły trzy osoby. Jedna z nich próbowała ratować się, skacząc z trzeciego piętra. Marek Moszczyński został oskarżony o potrójne morderstwo i usiłowanie zabójstwa poprzez podpalenie budynku przy ulicy Bræðraborgarstígur w Reykjavíku. Teraz sąd przychylił się do opinii biegłych, że mężczyzna w chwili popełnienia czynu był niepoczytalny. Z aresztu został przeniesiony na zamknięty oddział psychiatrii sądowej, gdzie pozostanie bezterminowo.

Oskarżony został także zobowiązany przez sąd do wypłacenia odszkodowania bliskim trzech osób, które zginęły w pożarze. Nawiązkę za wyrządzoną krzywdę mają otrzymać także pozostali poszkodowani. Marek Moszczyński będzie musiał w sumie zapłacić 30 mln islandzkich koron (ok. 900 tys. złotych).

Prokuratura pierwotnie domagała się dla Moszczyńskiego dożywocia. Choć wyrok nie jest prawomocny, obrońca oskarżonego jest zadowolony z obrotu sprawy. Stefán Karl Kristjánsson podkreślił, że choć jego klient został uniewinniony, nie znaczy to wcale, że nie podpalił budynku. Dlatego właśnie sąd miał wysłać go do zakładu psychiatrycznego.

Do podpalenia budynku doszło 25 czerwca ubiegłego roku. W momencie zaprószenia ognia w środku znajdowało się trzynaście osób. Mieszkańcy próbowali ratować się, skacząc z okien. W pożarze zginęła dwójka Polaków: 21-letnia kobieta i 24-letni mężczyzna. Kolejna ofiara zmarła w wyniku urazu głowy. 26-latka doznała go skacząc z trzeciego piętra.

Marek Moszczyński miał podłożyć ogień we własnym pokoju, znajdującym się na drugim piętrze. Oprócz tego podpalił także łatwopalne elementy w części wspólnej oraz podłożył ogień pod schodami prowadzącymi na trzecie piętro. Ogień szybko rozprzestrzenił się po całym budynku.

Budynek przy Bræðraborgarstígur 1 został doszczętnie zniszczony. Dopiero niedawno władze zdecydowały się usunąć jego pozostałości. Od dłuższego czasu domagali się tego okoliczni mieszkańcy.
Źródło info i foto: o2.pl

Bydgoszcz: Ciała trzech osób znalezione w budynku

Strażacy i policjanci odkryli trzy ciała w jednym z budynków w Bydgoszczy. Zatrucie tlenkiem węgla mogło przyczynić się do śmierci dwóch mężczyzn i kobiety. Na miejscu pracują wszystkie służby. Jak poinformował dyżurny z Komendy Wojewódzkiej PSP w Toruniu, po wejściu do budynku jednorodzinnego przy ul. Zakopiańskiej w Bydgoszczy służby odkryły trzy ciała – kobiety i dwóch mężczyzn.

– To prawdopodobnie osoby bezdomne, ale nie mamy jeszcze szczegółowych informacji w tej sprawie. Wskazania miernika wykazały 8 ppm CO (poziom tlenku węgla w powietrzu – red.). To wartość ani duża, ani mała, ale należy pamiętać, że przed otwarciem drzwi mogła być znacznie wyższa – podkreślił dyżurny.

Nie żyje kobieta i dwóch mężczyzn. Na miejscu pracują wszystkie służby. 

– Zgłoszenie o tym, że w domu jednorodzinnym przy ul. Zakopiańskiej ujawniono trzy ciała, otrzymaliśmy o 17.56. Straż pożarna stwierdziła podwyższony poziom tlenku węgla, ale nie możemy w tej chwili przesądzić, czy to on przyczynił się do śmierci tych osób – powiedziała podkom. Lidia Kowalska z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Dodała, że nie żyje 65-letnia kobieta i dwóch mężczyzn w wieku ok. 50 lat. Policja nie ma w tej chwili wiedzy, czy te osoby mieszkały w tym budynku na stałe, czy przebywały jednorazowo. To dom w bardzo złym stanie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że na miejscu tragedii wcześniej spożywano alkohol.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Poznań: Nieznani sprawcy zdewastowali budynek, w którym mieści się biuro PiS

Nieznani sprawcy zdewastowali w Poznaniu budynek, w którym mieści się m.in. biuro PiS i biuro poselskie wiceszefa MSZ Szymona Szynkowskiego vel Sęk. Co dokładnie zostało zniszczone? Szymon Szynkowski vel Sęk powiedział PAP w poniedziałek, że czerwoną farbą pomalowane zostały m.in. drzwi wejściowe oraz tablica informacyjna. Sprawcy namalowali też błyskawicę na drzwiach biura oraz umieścili napis na drzwiach windy.

Drzwi trzeba będzie wymienić, zgłaszamy to wszystko na policję. To też przyczynek do refleksji dla tych, którzy na ostatniej sesji rady miasta twierdzili, że nie ma potrzeby przyjmowania stanowiska potępiającego wandalizm tych najbardziej radykalnych uczestników Strajku Kobiet – powiedział Szynkowski vel Sęk.

W mediach społecznościowych wiceszef MSZ napisał: „Dewastacja biura @pisorgpl w Poznaniu, mojego biura poselskiego i budynku. Przypomnę, że poznańska @Platforma_org na ubiegłej sesji odroczyła na rok rozpatrywanie stanowiska RM potępiającego akty wandalizmu radykalnych uczestników #StrajkKobiet usprawiedliwiając je. Tolerancja?”

Szymon Szynkowski vel Sęk przyznał, że nie jest to pierwsza dewastacja budynku, w którym mieści się jego biuro. W październiku w obiekcie przy ul. Młyńskiej zniszczono tablicę informacyjną. Wówczas o sprawie nie informowano policji.

Teraz mamy do czynienia z dużo kosztowniejszą dewastacją. Nie może być zgody, żeby tego typu czyny były tolerowane – to przekracza ramy jakiejkolwiek cywilizowanej dyskusji w życiu publicznym – powiedział PAP poseł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zatrzymano 60-latka, który chciał wysadzić budynek

Policjanci z Siechnic (Dolnośląskie) zatrzymali 60-letniego mężczyznę, który chciał spowodować eksplozję w budynku mieszkalnym. Mężczyzna, będąc pod wpływem alkoholu, odkręcił w mieszkaniu gaz. Policjanci w ostatniej chwili wytrącili mu zapalniczkę z ręki.

Policjanci z Siechnic koło Wrocławia zostali poinformowani przez mieszkańców jednego z budynków wielorodzinnych, że ich sąsiad, będąc pod wpływem alkoholu, grozi wysadzeniem budynku w powietrze.

Funkcjonariusze udali się pod wskazany adres. Pod drzwiami mieszkania było czuć silną woń gazu. „Przebywający w środku 60-latek nie reagował na wezwania do otwarcia mieszkania i uspokojenia się” – relacjonował st. sierż. Krzysztof Marcjan z biura prasowego Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Policjanci wyważyli drzwi do mieszkania. „Z kuchenki z sykiem wydobywał się gaz, a siedzący obok mężczyzna trzymał w dłoni zapalniczkę, którą właśnie próbował odpalić. Funkcjonariusze błyskawicznie obezwładnili 60-latka, a następnie zakręcili kurek w kuchence. Jeden z policjantów natychmiast otworzył też okna, aby nagromadzony w mieszkaniu gaz mógł jak najszybciej się ulotnić” – powiedział Marcjan.

60-latek został zatrzymany. Mężczyźnie postawiono zarzuty sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy oraz grożenia pozbawieniem życia. Sąd zastosował wobec niego tymczasowy areszt. Podejrzanemu grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Zamach terrorystyczny na giełdę w Pakistanie. Nie żyje 4 napastników

Uzbrojeni napastnicy zaatakowali w poniedziałek budynek giełdy w Karaczi, największym mieście Pakistanu, położonym na południu kraju. Czterech napastników zostało zabitych – poinformowała miejscowa policja.

Według lokalnych mediów napastnicy zaatakowali giełdę przy użyciu broni palnej i granatów. Budynek znajduje się w strefie wzmocnionego bezpieczeństwa i mieści wiele prywatnych banków. Czterech napastników zostało zabitych (…) – powiedział agencji Reutera szef policji w Karaczi Ghulam Nabi Memon. Nie wiadomo, czy byli jeszcze inni napastnicy. AFP poinformowała, że ataku dokonało dwóch uzbrojonych mężczyzn.
Źródło info i foto: Dziennik.pl