Zdemolował aptekę, bo poproszono go o założenie maseczki

Prośba o założenie maseczki zakończyła się dewastacją jednej z bydgoskich aptek. Mężczyzna poproszony o zasłonięcie ust i nosa wpadł w szał, a następnie zbił szybę oddzielającą aptekarza od pacjentów. Policji udało się już ustalić tożsamość napastnika. Do zdarzenia doszło w ubiegłą sobotę w aptece na bydgoskim Górnym Tarasie.

– Obecnie nastroje społeczne są tak napięte, że pacjent poproszony przeze mnie o założenie maseczki, rzucił się na mnie z wrogością. Uderzył pięścią w szybę oddzielającą mnie od pacjentów, tłukąc ją dokumentnie. Pacjent zalał krwią pół apteki i uciekł, zostawiając mnie w szoku, ze zbitą szybą i rozciętą od szkła ręką – opowiada aptekarz w rozmowie z portalem bydgoszcz.naszemiasto.pl.

Jak dodaje, w aptece zawsze wymaga od pacjentów noszenia maseczki – zarówno ze względu na obowiązujący przepisy, jak i przez wzgląd na bezpieczeństwo. – Tak ważne jest, by wciąż nosić maseczki szczególnie w miejscach takich jak apteka, gdzie przychodzą osoby starsze, schorowane – podkreślił aptekarz.

Wezwani na miejsce policjanci z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Wyżyny zabezpieczyli ślady i stworzyli rysopis agresywnego mężczyzny. Po jakimś czasie funkcjonariuszom udało się namierzyć napastnika.

– Ponieważ straty są szacowane na powyżej 500 złotych, do ścigania musi dojść na wniosek właściciela apteki. Ten jednak na razie zawiadomienia nie złożył mimo naszych dwukrotnych kontaktów z nim. Natomiast my […] prowadzimy dwa postępowania: jedno dotyczy zakłócenia porządku, drugie – braku założonej wymaganej prawem maseczki. Oba wykroczenia są zagrożone karą grzywny do 500 zł, ale w tym przypadku skierujemy je od razu do sądu – zapowiedział komisarz Przemysław Słomski z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policja nawiązała kontakt z zaginioną 36-letnią kobietą

Od 1 sierpnia w Bydgoszczy trwały poszukiwania zaginionej 36-latki, która opuszczając mieszkanie, powiedziała rodzinie, że chce odebrać sobie życie. Policji udało się nawiązać z nią kontakt.

Na kobietę czekał między innymi jej nastoletni syn, który sam zorganizował w Bydgoszczy poszukiwania prowadzone w pobliskich lasach, gdzie mogłaby przebywać. – Mamo, wracaj do domu – apelował.

Poszukiwania trwały od 1 sierpnia. Kobieta wybiegła wtedy z mieszkania około godziny 13.30 po kłótni z parterem i ślad po niej zaginął – pisze „Gazeta Wyborcza”. Zanim opuściła miejsce zamieszkania, powiedziała rodzinie, że chce odebrać sobie życie, rzucając się pod pociąg. Nie zdołali jej zatrzymać. Nie zabrała ze sobą telefonu komórkowego, dokumentów, ani karty płatniczej i nie kontaktowała się z bliskimi. Syn kobiety zaapelował o pomoc w poszukiwaniach i sam zorganizował akcję poszukiwawczą. Zbiórka osób chętnych do pomocy została ustalona na wtorek 3 sierpnia oraz na środę 4 sierpnia o godzinie.

Funkcjonariuszom policji ostatecznie udało się nawiązać z nią kontakt. Wiadomo, że jest bezpieczna i nie grozi jej żadne niebezpieczeństwo.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bydgoszcz: Złodzieje drogich perfum poszukiwani

Uwaga bydgoszczanie! Policjanci z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Szwederowo zwracają się z prośbą o pomoc w identyfikacji kobiety i mężczyzny z nagrania. Jak się okazuje, są oni poszukiwani za kradzież drogich perfum. Szczegóły zajścia podajemy poniżej!

Mundurowi z bydgoskiego Szwederowa prowadzą dochodzenie w sprawie kradzieży. – Zdarzenie miało miejsce 12 maja 2021 roku w centrum handlowym Zielone Arkady przy ulicy Wojska Polskiego 1 w Bydgoszczy. Tam, w jednym ze sklepów drogeryjnych, mężczyzna i kobieta ukradli perfumy warte kilkaset złotych – wyjaśnia rzecznik bydgoskich funkcjonariuszy.

Informację można przekazać osobiście w Komisariacie Policji Bydgoszcz-Szwederowo przy ulicy Toruńskiej 19 lub telefonicznie całodobowo pod numerami 47-751-52-69 lub 112, powołując się na numer sprawy L.dz. II Kr 2059/21.
Źródło info i foto: se.pl

Trwają poszukiwania 54-latka

Kolejne tajemnicze zaginięcie mieszkańca naszego miasta. Komisariat Bydgoszcz-Błonie rozpoczął poszukiwania Franciszka Wiśniewskiego, który kilka dni temu wracał do Bydgoszczy pociągiem i ślad po nim zaginął. Zaniepokojona rodzina zdecydowała się powiadomić mundurowych, którzy natychmiast przystąpili do działań. Co się stało z 54-latkiem?

Komisariat Policji Bydgoszcz-Błonie szuka Franciszka Wiśniewskiego, który 17 czerwca 2021 r. wracał do Bydgoszczy pociągiem z Wejherowa i do chwili obecnej nie dotarł do miejsca zamieszkania, ani nie skontaktował się z rodziną. Policja prosi o jakiekolwiek informacje, która pozwolą na odnalezienie zaginionego 54-latka.
Źródło info i foto: se.pl

Aresztowano właścicieli dwóch agencji towarzyskich

Dwie agencje towarzyskie zlikwidowali policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy. Jedna działała jako night club na bydgoskich Bartodziejach, a druga jako tzw. „domówka” we Włocławku. Podejrzani o czerpanie dochodów z prostytucji usłyszeli zarzuty. Do sądu trafiły także wnioski o ich aresztowanie.

Na początku ubiegłego tygodnia policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy weszli do night clubu, który znajdował się w jednorodzinnym domu, na Bartodziejach w Bydgoszczy. Pod pozorem nocnego klubu, jak się okazało, działała tam agencja towarzyska, gdzie przynajmniej od 5 lat usługi seksualne świadczyło jednocześnie kilka kobiet. Za prowadzenie tej agencji i ułatwianie w niej nierządu oraz czerpanie z tego dochodu odpowie 46-letnia bydgoszczanka oraz jej koleżanka, 32-letnia mieszkania Włocławka.

Ponadto włocławianka ze swoim 47-letnim partnerem prowadziła we Włocławku tzw. „domówkę”, gdzie usługi seksualne, w dwupokojowym mieszkaniu w bloku, świadczyły jednocześnie trzy kobiety.

Wszyscy zatrzymani usłyszeli podobne zarzuty.

46-latka jest podejrzana o to, że przez prawie 5 lat w Bydgoszczy, działając wspólnie z 32-latką, w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, ułatwiała uprawianie prostytucji poprzez „przyjęcie do pracy”, zamieszczanie ogłoszeń na portalu erotycznym, udostępnianie na ten cel lokalu, a także zapewnienie i dostarczanie środków higieny osobistej oraz środków antykoncepcyjnych. W ten sposób, pobierając od kobiet 50% ich zarobków, uczyniła sobie z tego stałe źródło dochodu, który w tym okresie mógł wynieść nawet ponad 500 tys. złotych.

32-latka z Włocławka, oprócz zarzutu dotyczącego prowadzenia agencji w Bydgoszczy, usłyszała wspólnie z 47-letnim mieszkańcem Włocławka zarzuty dotyczące działającej w tym mieście tzw. „domówki”, gdzie dochód ich mógł wynieść ponad 300 tys. złotych.

Wszystkie te osoby zostały zatrzymane w policyjnym areszcie, a następnie doprowadzone do sądu, gdzie prokurator złożył wniosek o tymczasowe aresztowanie. Bydgoszczanka w areszcie pozostanie przez dwa miesiące, a para z Włocławka przez trzy miesiące.

32-latka z Włocławka i jej 47-letni partner znani są policjantom. W sądzie toczy się sprawa, gdzie oboje są oskarżeni o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z nierządu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Bydgoszcz: Opublikowano zdjęcia poszukiwanego złodzieja

Policjanci z Komisariatu Policji Bydgoszcz-Śródmieście zwracają się z prośbą o pomoc w identyfikacji osoby przedstawionej na zdjęciach. Wszyscy, którzy rozpoznają mężczyznę, bądź posiadają jakiekolwiek informacje o osobie mogącej mieć związek z przestępstwem, proszeni są o kontakt osobisty lub telefoniczny z policjantami.

Kryminalni z bydgoskiego Śródmieścia prowadzą postępowanie w sprawie kradzieży perfum. Zdarzenie miało miejsce 07 sierpnia 2020 r. w jednej z drogerii na terenie Centrum Handlowego przy ul. Jagiellońskiej w Bydgoszczy.

Policjanci zbierają informacje mogące przyczynić się do identyfikacji osoby przedstawionej na zdjęciach. Informacje można przekazać pod numerem telefonu 47 751 11 30, a także całodobowo pod numerami 47 751 11 59 lub 112 powołując się na znak sprawy L.dz. I-Krm 3101/20.
Źródło info i foto: se.pl

Kontrola CBA w Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy

Centralne Biuro Antykorupcyjne kontroluje zamówienie publiczne Filharmonii Pomorskiej w Bydgoszczy.

– „Agenci pojawili się w Filharmonii Pomorskiej w połowie lipca. Dysponowali odpowiednimi dokumentami i upoważnieniami” – mówi Maciej Puto, dyrektor Filharmonii Pomorskiej. – „Poprosili o nasz program funkcjonalno-użytkowy dla inwestycji „Rozbudowa i remont Filharmonii Pomorskiej im. Ignacego Jana Paderewskiego w Bydgoszczy”. Dokumenty są dostępnie na naszej stronie BIP, ale na prośbę agentów skopiowaliśmy wszystko na pendrive i przekazaliśmy. Nie jestem zdziwiony kontrolą. Jeśli się dysponuje sporymi pieniędzmi, to tego typu kontrole to norma” – dodaje Puto.

Filharmonia Pomorska szykuje się do rozbudowy. Inwestycja ma zostać przeprowadzona do 2025 r., a jej budżet to około 220 mln zł. Co zmieni się w Filharmonii Pomorskiej? Budynek wzbogacony zostanie o zaplecze, łącznie z zapleczem gastronomicznym. Gruntowny remont przejdzie sala koncertowa, oprócz tego powstaną nowa sala kameralna na 350 osób, przeznaczona na działalność edukacyjną, parkingi podziemne, również przestrzeń dodatkowego foyer, czyli miejsca, w którym eksponowane będą bogate zbiory malarstwa, rzeźby, gobelinów.

Jak informuje wydział komunikacji społecznej CBA, przewidywany czas trwania kontroli to trzy miesiące, jednak okres ten może zostać przedłużony o sześć miesięcy na podstawie art. 33 ustawy o Centralnym Biurze Antykorupcyjnym.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Bydgoszcz: Były radny PiS skazany z znęcanie się nad żoną

Były polityk PiS radny miejski Rafał P. został we wtorek prawomocnie skazany przez Sąd Okręgowy w Bydgoszczy na karę dwóch lata więzienia za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad żoną. W wyroku drugiej instancji nie zmieniono także kwoty nawiązki na rzecz pokrzywdzonej, która ma wynieść 75 tys. zł.

W ocenie sądu Rafał P. jest winny znęcania się psychicznego i fizycznego nad żoną, od lutego 2006 r. do końca 2017 r. w Bydgoszczy i Łochowie k. Bydgoszczy. Złożyło się na to wszczynanie awantur, w których trakcie kierował słowa wulgarne, powszechnie uznawane za obraźliwe, poniżanie, grożenie śmiercią i uszkodzeniem ciała, ograniczanie korzystania ze wspólnych środków finansowych i rzeczy, zmuszanie do określonego zachowania, a także popychanie, kopanie, uderzanie, podduszanie i szarpanie.

Sąd Okręgowy utrzymał w mocy — w najważniejszych punktach — wyrok sądu pierwszej instancji i wymierzył za te czyny karę dwóch lat bezwzględnego więzienia.

Rafała P. i jego obrońcy nie było na ogłoszeniu wyroku.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Bydgoszcz: 40-letni kobieta usłyszała zarzut zabójstwa 2-miesięcznych bliźniąt

Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe postawiła 40-letniej matce zarzut zabójstwa dwóch bliźniąt – informuje „Express Bydgoski”. Do tragedii doszło 10 lutego na bydgoskim Okolu. Sekcja zwłok wykazała, że dwumiesięczne bliźnięta zmarły „na skutek uduszenia gwałtownego w mechanizmie utonięcia”.

Kobieta mieszkała wraz z mężem, pięcioletnią córką i dwumiesięcznymi bliźniakami na bydgoskim Okolu. W dniu tragicznego (10 lutego) zdarzenia ojciec dzieci musiał wyjść z domu, a starsza córka była w szkole. Jak informuje „Super Express” 40-latka cierpiała na zaburzenia związane z depresją poporodową, dlatego też poproszono sąsiadkę, by za jakiś czas zajrzała do mieszkania.

Bydgoszcz. 40-letnia matka z zarzutem zabójstwa 2-miesięcznych bliźniąt. Kobieta trafiła do aresztu

Gdy sąsiadka pojawiła się mieszkaniu, zauważyła w łóżeczkach niemowlęta niedające oznak życia. Na miejscu pojawili się ratownicy, jednak mimo reanimacji chłopców nie udało się uratować. Na ciałach chłopców nie stwierdzono obrażeń. Według informacji „Expressu Bydgoskiego” stan psychiczny matki był natomiast na tyle zły (lekarze mówili nawet o możliwości zagrożenia życia), że została przewieziona na oddział psychiatryczny szpitala w Świeciu.

W trakcie sekcji zwłok wykazano, że przyczyną śmierci bliźniąt było „uduszenie gwałtowne w mechanizmie utonięcia”. W piątek Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe postawiła kobiecie zarzut dwóch zabójstw. Zawnioskowano też o 3-miesięczny areszt, na co zgodę wyraził sąd. W charakterze świadka przesłuchano też męża 40-latki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Bydgoszcz: 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Sąsiadka uratowała mu życie

W Walentynkowy wieczór do szpitala w Bydgoszczy (woj. kujawsko-pomorskie) z ciężkimi obrażeniami trafił malutki chłopiec. 8-miesięczny Kubuś miał powykręcane rączki i nóżki. Lekarze doszli do wniosku, że tak rozległe obrażenia nie powstały na skutek wypadku. Dziecko zostało dotkliwie pobite. W sprawie zatrzymano matkę i jej partnera. Jak się okazuje, Kubusia uratowała sąsiadka.

W walentynkowy wieczór do Szpitala Dziecięcego w Bydgoszczy trafił 8-miesięczny Kubuś. Chłopca przywieziono z Mroczy, gdzie mieszka z matką, jej partnerem i 4-letnią siostrzyczką Wiktorią. U chłopca stwierdzono złamanie obu kości podudzia prawej nogi, zwichnięty prawy staw łokciowy, podejrzenie złamania lewej kości promieniowej łokciowej oraz liczne obrzęki.

Matka twierdzi, że Kubuś wypadł z łóżeczka

W nocy z piątku na sobotę lekarze poinformowali policjantów, że nad chłopcem ktoś mógł się znęcać. W związku z tym 15 lutego, funkcjonariusze zatrzymali matkę dziecka. Stało się to, gdy przyjechała ponownie do szpitala. Do wyjaśnienia zatrzymano także 28-letniego Radosława, partnera kobiety.

25-letnia Katarzyna O. twierdzi, że syn wypadł z łóżeczka. Sąsiedzi kobiety uważają, że to niemożliwe. Opisują również awantury i bijatyki w mieszkaniu pary, które były codziennością.

Awantury, wizyty policji i płacz dzieci po nocach

– Policja często tam bywała, dzieciak płakał po nocach, były awantury, kłótnie. Nie ma takiej opcji, żeby ten chłopiec wypadł z łóżeczka. Ten jej konkubent bił ją i dziecko. W piątek słyszałam trzaskanie drzwiami i łomot. Mój mąż myślał że ktoś rąbie drzewo. A to się później okazało, że to tego Kubusia bili – relacjonowała sąsiadka Katarzyna O., pani Sabina.

Katarzyna O. była notowana

Inna prawdopodobnie ocaliła dziecku życie. – Jak zobaczyłam chłopca to powiedziałam, że jak nie pojedzie z nim do szpitala, to zgłoszę to na policję i do opieki społecznej – wyjawiła pani Magdalena. Nie potrafiła znieść widoku nienaturalnie wykręconej rączki dziecka, która jak się potem okazało była złamana.

Sąsiedzi twierdzą, że w tej rodzinie już wcześniej dochodziło do znęcania się nad dziećmi. Katarzyna O. miała ich czworo, ale dwoje z nich została odebrana. Miała krzywdzić własne pociechy przypalając je papierosami.

Życie Kubusia nie jest zagrożone. Jego matka jest znana policji. Była notowana za przestępczość przeciwko mieniu, a także narkotykową.

Matka i jej partner trafili do aresztu

– Matce dziecka został postawiony zarzut znęcania się ze szczególnym okrucieństwem nad ośmiomiesięcznym synkiem Jakubem i 4 letnią córką Wiktorią. Kodeks karny przewiduje za to karę do 10 lat więzienia – powiedział prokurator Piotr Glanc, szef prokuratury rejonowej w Nakle, Piotr Glanc.

Partnerowi Karoliny O. także został postawiony zarzut znęcania się nad dziećmi. Kodeks Karny przewiduje za to karę do 8 lat więzienia. – Zastanawiamy się czy nie wystąpić do sądu o zastosowanie wobec podejrzanych środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztu – dodał prokurator Glanc.
Źródło info i foto: Fakt.pl