Pijany 34-latek przejechał byłą żonę samochodem

W Będzinie (woj. śląskie) sprzeczka pomiędzy byłymi małżonkami mogła zakończyć się tragedią. Po ostrej wymianie zdań, pijany 34-latek postanowił przejechać byłą żonę samochodem. Kobieta z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Mężczyzna został już zatrzymany.

Szokujące sceny rozegrały się w centrum Będzina w niedzielne popołudnie. 40-letnia będzinianka spotkała się ze swoim byłym mężem. W pewnym momencie byli małżonkowie pokłócili się, a pijany 34-latek wsiadł do samochodu i… pojechał wprost na kobietę. – 34-latek wsiadł za kierownicę swojego fiata doblo i ruszył w kierunku stojącej przed maską auta kobiety. Kierowca przejechał po ciele 40-latki nie zatrzymując się, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia – relacjonują będzińscy policjanci.

Kobieta z poważnymi obrażeniami wewnętrznymi trafiła do szpitala, a mundurowi rozpoczęli poszukiwania 34-latka. Zatrzymano go w mieszkaniu nowej partnerki życiowej. 34-latek był pijany. – Jak wykazało badanie, w organizmie mężczyzny znajdowało się ponad 2 promile alkoholu – doprecyzowują mundurowi. Dalszym losem mężczyzny zajmie się teraz sąd i prokurator. 34-latek odpowie zarówno za uszkodzenie ciała kobiety, jak i jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

USA: Ojciec zabił matkę i został skazany na śmierć. Dzieci błagają o ułaskawienie

66-letni Amerykanin Donnie Lance za zabójstwo byłej żony i jej partnera został skazany na śmierć przez podanie śmiertelnej dawki trucizny. Wyrok ma zostać wykonany w środę. Dorosłe już dzieci pary proszą stan Georgia o ułaskawienie mężczyzny. W 1997 r. Lance śmiertelnie pobił swoją byłą żonę Sabrinę, a jej partnera – Dwighta Wooda – zastrzelił. Mężczyzna w 1999 r. został skazany na karę śmierci.

„Całe życie spędziliśmy z ogromną dziurą w sercu. Ale cały czas mamy tatę. Nie możemy wyobrazić sobie, że i jego może zabraknąć” – napisały dzieci Sabriny i Donniego w piśmie do stanowej komisji Pardons and Paroles w Georgii. Wskazały, że ból po stracie matki pogłębiłby się jeszcze bardziej, gdyby stan zabił im ojca. Do oświadczenia dołączono apel o ułaskawienie 66-latka.

Wcześniej dzieci pary bezskutecznie ubiegały się o ponowne przeprowadzenie testów DNA, by porównać dowody z miejsca zbrodni z materiałem biologicznym ich ojca.

Decyzja we wtorek

W styczniu Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych odrzucił apelację od wyroku skazującego stwierdzając, że obrońca mężczyzny nie przedstawił żadnych okoliczności łagodzących. Trzech sędziów wyraziło zdanie odrębne wskazując, że obrońca powinien przedstawić dowody na upośledzenie funkcji poznawczych swojego klienta. Dzieci Lance’a w swoim apelu przypominają, że mężczyzna cierpiał z powodu wielokrotnych urazów głowy, jakich doznał w wyniku bójek ze swoją byłą żoną i jej partnerem.

Fox News przypomina, że komisja Pardons and Paroles jest jedynym stanowym organem, który może podjąć decyzję o ułaskawieniu skazanego. Kilka tygodni temu komisja zmieniła wyrok skazanego na śmierć Jimmi’ego Medersa na dożywocie, bez możliwości przedterminowego zwolnienia. Decyzja ws. Lance’a ma zapaść we wtorek w nocy czasu polskiego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Powstaje akt oskarżenia ws. wykorzystania seksualnego Katarzyny P. żony b. szefa Amber Gold

Zakończyło się śledztwo przeciwko 42-letniemu byłemu funkcjonariuszowi Służby Więziennej, podejrzanemu o niedopełnienie obowiązków i seksualne wykorzystanie stosunku zależności. Grozi mu do trzech lat więzienia. Poinformował o tym w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że opracowywany jest akt oskarżenia. Prawdopodobnie jeszcze we wrześniu trafi do sądu.

Przedstawione w sprawie zarzuty są skutkiem ustaleń śledztwa. Wskazuje ono, że były już wychowawca Zakładu Karnego Numer 1 w Łodzi od lutego do listopada 2014 r. dopuścił się na szkodę jednej z osadzonych czynności o charakterze seksualnym, wykorzystując przy tym istniejący stosunek zależności.

W konsekwencji działań podejrzanego kobieta zaszła w ciążę i w innej już placówce penitencjarnej urodziła syna.

– Tym samym funkcjonariusz nie dopełnił swoich obowiązków, działając nie tylko na szkodę osadzonej, ale także interesu publicznego, przez niezapewnienie właściwego wykonywania środka zapobiegawczego i podważenie autorytetu Służby Więziennej – poinformował Kopania.

Podejrzany nie przyznaje się

Dodał, że podczas przesłuchania 42-latek nie przyznał się do zarzutu i odmówił złożenia wyjaśnień.

– W śledztwie zebrano kompletny materiał dowodowy, co dało podstawę do wydania postanowienia o jego zamknięciu. Opracowywany jest akt oskarżenia – powiedział rzecznik.

Katarzyna P. przebywała w łódzkim areszcie od kwietnia 2013 r. W marcu 2015 r. poinformowała szefostwo, że jest w ciąży. W związku z tą sprawą wszczęto śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi. Kobieta została przesłuchana.

Zeznała wówczas, że „nie padła ofiarą żadnego przestępstwa, nie czuje się w sprawie pokrzywdzoną, odmówiła jakichkolwiek informacji, w jakich okolicznościach doszło do poczęcia dziecka”. Po zebraniu materiału dowodowego prokuratura zadecydowała o umorzeniu śledztwa.

Zaszła w ciążę w zakładzie karnym

W kwietniu 2015 r. Katarzyna P. trafiła do Zakładu Karnego w Grudziądzu, gdzie urodziła dziecko. Wtedy też zażalenie na postanowienie łódzkiej prokuratury złożyła pełnomocnik P. wskazując, że ojcem dziecka może być konkretny funkcjonariusz służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi. Mężczyznę miała wskazać Katarzyna P., która jednocześnie wytoczyła mu proces cywilny o ustalenie ojcostwa. Sąd w Gdańsku, który rozpatrywał zażalenie, zadecydował, że śledztwo w sprawie przekroczenia uprawnień bądź niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy służby więziennej z ZK nr 1 w Łodzi ma toczyć się dalej.

Ponownie przesłuchano Katarzynę P. Zeznała wówczas, że została wykorzystana sytuacja, w której się znalazła, wykorzystany został jej stan psychiczny i wskazała konkretnego funkcjonariusza, który jest prawdopodobnie ojcem jej dziecka. Przeprowadzono badania DNA. Potwierdziły one słowa kobiety.

Mężczyzna usłyszał zarzuty. Został dyscyplinarnie zwolniony.

Amber Gold – firma powstała na początku 2009 r. – miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. 13 sierpnia 2012 r. ogłosiła likwidację. Tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich.

Według śledczych szef firmy Marcin P. i jego żona oszukali w latach 2009-2012 w ramach tzw. piramidy finansowej w sumie niemal 19 tys. klientów spółki, doprowadzając ich do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 mln zł. Proces Marcina P. i jego żony trwa od marca 2016 roku przed gdańskim sądem okręgowym.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znaleziono ciało mężczyzny poszukiwanego w związku z zabójstwem byłej żony

Znaleziono zwłoki prawdopodobnie mężczyzny poszukiwanego w związku z zabójstwem byłej żony w Legionowie – poinformował w niedzielę PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga Łukasz Łapczyński. Śledczy nie wykluczają samobójstwa.

Śledztwo w sprawie zabójstwa 49-letniej Beaty B. wszczęto w piątek – po tym, jak nad ranem w jednym z domów na terenie Legionowa znaleziono zwłoki kobiety. Według ustaleń prokuratury w domu tym mieszkał były mąż 49-latki, Dariusz B. Kobiety szukała córka, zaniepokojona faktem, że nie ma kontaktu z matką.

Łapczyński informował wówczas, że Dariusz B. jest poszukiwany, ponieważ „konieczne jest ustalenie, czy i jaki miał udział w sprawie”. Jak dodał, ze wstępnych ustaleń śledczych wynikało, iż między Beatą B. a jej byłym mężem mogło dochodzić do nieporozumień. Prokurator wskazał, że mężczyzna został w kwietniu skazany za uporczywe nękanie Beaty B. na karę 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Orzeczono wobec niego ponadto zakaz kontaktowania się z pokrzywdzoną i zbliżania się do niej z wyjątkiem sytuacji związanych z koniecznością wzajemnych rozliczeń majątkowych, w których to przypadkach kontakty miały się odbywać „jedynie za zgodą kobiety”. 49-latka mieszkała od czerwca 2016 r. we Wrocławiu. Z zeznań – jak relacjonował prokurator Łapczyński – wynika, że wielokrotnie spotykała się z byłym mężem. Przyjechała do Legionowa 24 maja wieczorem. Według Łapczyńskiego mężczyzna otworzył jej bramę, a świadkowie nie zauważyli, by doszło między nimi do konfliktu”.

W niedzielę po południu rzecznik prokuratury Warszawa-Praga przekazał PAP informację, że „w zbiorniku wodnym u zbiegu rzek Bug i Narew” zostały znalezione zwłoki mężczyzny. Teren ten podlega Prokuraturze Rejonowej w Wołominie.

Jak poinformował Łapczyński, zwłoki znaleźli policjanci z komisariatu policji w Radzyminie, którzy zauważyli na brzegu ubrania oraz samochód, którego używał poszukiwany Dariusz B. – Z wysokim prawdopodobieństwem jest to poszukiwany. Wskazuje na to wiele okoliczności – m.in. samochód, którym się poruszał, jak też (…) dokumenty, rzeczy osobiste, o których policjanci, którzy go poszukiwali, mieli informacje, i które znajdowały się przy tej osobie – powiedział.

W tej chwili na miejscu zdarzenia trwają oględziny z udziałem prokuratora Prokuratury Rejonowej w Wołominie – powiedział. Jak zaznaczył Łapczyński, nie jest jeszcze znana wstępna przyczyna zgonu, ale „mężczyzna mógł popełnić samobójstwo”. „To są hipotezy, to wszystko będzie w toku tego postępowania jeszcze dalej potwierdzane” – dodał.

Prokurator podkreślił, że znalezienie ciała „nie kończy jeszcze sprawy”. – Teraz tak naprawdę trzeba będzie przeprowadzić sekcję zwłok tego mężczyzny, pobrać od niego materiał dowodowy do dalszych badań w postaci śladów linii papilarnych oraz materiału do badań DNA i wyniki tych badań skonfrontować z materiałem zebranym w toku oględzin miejsca zabójstwa, tak, żeby potwierdzić, że ta osoba miała związek ze zdarzeniem – mówił.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dwie Polki wśród ofiar zamachu w Nicei

W Nicei ciężarówka wjechała w tłum ludzi podczas pokazu sztucznych ogni z okazji Dnia Bastylii. Według najnowszych informacji zginęły co najmniej 84 osoby, około 200 jest rannych. Prezydent Francois Hollande powiedział, że 50 osób jest „na krawędzi życia i śmierci”. Kierowca ciężarówki został zastrzelony. Wśród ofiar prawdopodobnie są dwie Polki, ale MSZ jeszcze nie potwierdza tych informacji.

Wśród ofiar zamachu w Nicei są dwie Polki. To mieszkanki Krzyszkowic w Małopolsce. Poinformował o tym burmistrz miasta i gminy Myślenice – podaje Polskie Radio 24. Zatrzymano byłą żonę napastnika – podała agencja AFP. Zatrzymano byłą żonę napastnika – podała agencja AFP.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Była żona mówi o zabójcy z Orlando: „Był niezrównoważony psychicznie”

Była żona Omara Mateena, sprawcy krwawego ataku w Orlando na Florydzie, powiedziała że był on „niezrównoważony psychicznie i umysłowo chory”. W rozmowie z dziennikarzami podkreśliła, że Mateen cierpiał na zaburzenia bipolarne, miał „historię ze sterydami” i gwałtowne usposobienie.

Kobieta powiedziała, że Mateen bił ją regularnie. Widząc, co się dzieje, zabrała ją od niego jej rodzina. Ich burzliwe małżeństwo zakończyło się po czterech miesiącach. Jak powiedziała, nie miała z nim od dawna kontaktu. Była żona Mateena twierdzi, że był on człowiekiem religijnym, ale nie dostrzegła oznak radykalizmu. Powiedziała także, że jej były mąż pragnął zostać policjantem. Ojciec Omara Mateena powiedział stacji telewizyjnej MSNBC, że nie wierzy w religijny motyw działania jego syna. „Nienawidził natomiast gejów. Kiedyś bardzo się zezłościł na widok dwóch mężczyzn całujących się w miejscu publicznym” – podkreślił ojciec sprawcy masakry w Orlando.

Od 2007 roku Omar Mateen pracował na Florydzie w największej firmie ochroniarskiej na świecie – G4S. Broń nosił legalnie, w ramach swych obowiązków służbowych. Firma G4S oświadczyła, że w 2007 i 2013 roku Mateen przeszedł badania, których wyniki nie budziły żadnych zastrzeżeń. Zapewniła także, że nic nie wiedziała o jego rzekomych związkach z terroryzmem.

W niedzielnym ataku na klub nocny dla gejów w Orlando na Florydzie zginęło co najmniej 50 osób, a 53 zostały ranne. Mateen został zastrzelony przez policję. Odpowiedzialność za ten atak wzięła na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS).
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Ex-żona zleciła napad na byłego

To, co wydarzyło się w niewielkim Mirsku pod Lwówkiem Śląskim (woj. dolnośląskie) przypomina scenariusz amerykańskiej sensacji. Tyle, że z nieco kiepskim wykonaniem. I skutkiem. W czwartkowy wieczór na 37-letniego mężczyznę i jego młodszą dziewczynę, którzy siedzieli w domu, napadła banda oprychów. Gospodarza pobili, kobietę uprowadzili. Kazali jej też zabrać samochód. Sytuacja zakończyła się wprawdzie happy-endem, ale nie dla wszystkich. Okazuje się, że zlecenie na „byłego” wydała najprawdopodobniej jego była żona.

Dramatyczne chwile rozegrały się w czwartek, w Mirsku. 37-letni mężczyzna spędzał wieczór ze swoją partnerką. Siedzieli w domu, rozmawiali i oglądali telewizję. Nagle usłyszeli jakiś rwetes, a chwilę później, do pokoju, w którym byli, wpadło – razem z drzwiami – trzech rosłych osiłków. – Rzucili się na gospodarza z pięściami i zaczęli go okładać. Kiedy ten przestał się bronić, zabrali się za ograbianie mieszkania. Wynieśli z niego sprzęt elektroniczny, telefony komórkowe i złoto – opowiada st. asp. Mateusz Królak z lwóweckiej policji.

W czasie, kiedy dwóch oprychów plądrowało i grabiło mieszkanie, jeden z nich przytrzymywał partnerkę 37-latka. Gdy już dostatecznie się obłowili, wyszli z mieszkania. Ale nie sami. Bandyci uprowadzili młodą kobietę, zmuszając ją wcześniej, by zabrała stojącego w garażu seata ibizę. Wsiedli do BMW, którym przyjechali oraz samochodu 37-latka, wzięli dziewczynę i odjechali.

Ich plan miał jednak pewien mankament. Mężczyźni musieli przysypiać na amerykańskich sensacjach, bo zapomnieli o kominiarkach. I to ich zgubiło. Chwilę po tym, jak bandyci z piskiem opon odjechali spod domu 37-latka, mężczyzna doszedł do siebie i od razu poszedł na komisariat. – Poszkodowany opowiedział o przebiegu zdarzenia, opisał też napastników. Na tyle szczegółowo, że dyżurni skojarzyli przedstawiony rysopis z jednym z okolicznych mieszkańców. Do jego domu wysłali patrol – mówi Królak. Policyjny nos ich nie zawiódł. W mieszkaniu mężczyzny znaleźli część łupów zrabowanych podczas napadu, a w jego garażu – skradzionego seata.

W czasie, kiedy mężczyzna opowiadał na posterunku o napadzie, zadzwoniła do niego jego uprowadzona partnerka. Była już bezpieczna. Okazało się, że bandyci zabrali kobietę na „przejażdżkę”, zrobili pętlę po okolicy, po czym wysadzili ją w jednej z sąsiednich miejscowości. Policjanci zidentyfikowali już też dwóch pozostałych zbirów. Całej sprawie pikanterii dodaje fakt, że za pobiciem, napadem i uprowadzeniem stoi najprawdopodobniej była żona 37-latka. Najwyraźniej kobieta cały czas nie może pogodzić się z rozstaniem i wynajmując oprychów od „brudnej roboty” chciała się zemścić na „byłym”. Nieczyste pobudki zaprowadzą ją jednak przed sąd.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Adam Ł. skazany za zabójstwo ciężarnej narzeczonej

Na 25 lat więzienia skazał sąd Adama Ł., oskarżonego o zabójstwo swej ciężarnej narzeczonej ponad 22 lata temu. To już drugi podobny wyrok dla mężczyzny. Kilka lat temu sąd skazał go także na 25 lat więzienia za zabicie byłej żony w 2007 roku. Do zabójstwa Ilony M. doszło w listopadzie 1991 roku. Ciało ciężarnej 20-latki znaleziono w studzience kanalizacyjnej w miejscowości Klucze w Małopolsce, gdzie mieszkała razem z Adamem Ł. Wówczas śledztwo umorzono z uwagi na niewykrycie sprawcy. Prokuratura ponownie podjęła sprawę w 2009 r., po informacjach, które wypłynęły w innym śledztwie przeciwko Adamowi Ł. Mężczyzna – były pracownik magistratu w Świętochłowicach – usłyszał w nim zarzut zabójstwa byłej żony, Alicji. Tamta sprawa zakończyła się już prawomocnym wyrokiem 25 lat więzienia. Żródło info i foto: RMF24.pl

Weronika Marczuk-Pazura twierdzi, że to wynagrodzenie nie łapówka

Weronika Marczuk-Pazura przyjęła nie łapówkę, a „wynagrodzenie należne jej kancelarii za obsługę prawną” – napisała w oświadczeniu skierowanym do mediów jej agentka Joanna Bastrzyk. Z oświadczenia wynika, że Weronika Marczuk-Pazura od sobotniego wieczoru przebywa w domu i „jest przekonana o swojej niewinności, czego będzie dowodziła przed niezależnym sądem”. Weronika Marczuk-Pazura, była żona Cezarego Pazury, gwiazda programu „You Can Dance” została w dniu 23 września zatrzymana przez Centralne Biuro Antykorupcyjne pod zarzutem korupcji. Żródło info i foto: TVP.info