Jakub Banaś: „Celem jest mój ojciec i niezależność NIK”

„W tej sprawie nie chodzi o mnie, a o skuteczne pozbycie się przez rządzący PiS mojego ojca ze stanowiska prezesa NIK” – mówi w RMF FM Jakub Banaś. W ten sposób komentuje swoje zatrzymanie i postawienie mu zarzutów przez prokuraturę.

Według Jakuba Banasia jego zatrzymanie to była zaplanowana operacja medialna, której przekaz skierowany był do opozycji. Zwrócił uwagę, że zaraz po zatrzymaniu go na lotnisku w Krakowie, prokuratura wysłała do Sejmu wniosek o uchylenie immunitetu jego ojcu. Rządzącemu PiS-owi – jak twierdzi Jakub Banaś – chodzi przede wszystkim o to, by opozycja za tym wnioskiem zagłosowała.

To jest presja moralna, medialna na posłach opozycji – żeby zagłosowali za ściągnięciem immunitetu prezesowi NIK. Chodziło o to, żeby zrobić show medialne. Nie ja jestem celem. Ja jestem zwykłą osobą, płotką biznesową. Celem jest mój ojciec i Najwyższa Izba Kontroli – mówi Banaś.

Wracając do swej sprawy powiedział dziennikarzowi RMF FM Krzysztofowi Zasadzie, że nie zgadza się z postawionymi zarzutami. Jak twierdzi, dotację na kamienicę wykorzystał zgodnie z przepisami. VART, który miał wyłudzić wpłacił do Urzędu Skarbowego. Teraz zastanawia się, skąd wziąć 200 tys. zł na poręczenie majątkowe dla siebie i swojej żony, która też usłyszała zarzuty.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Amsterdam: Planowali atak na studio z użyciem wyrzutni rakiet

Z informacji holenderskiego dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że przestępcy chcieli zastraszyć dziennikarzy stacji RTL4. Planowali atak na telewizyjne studio z użyciem wyrzutni rakiet. 6 lipca tuż po emisji programu „RTL Boulevard” postrzelony został holenderski dziennikarz Peter R. de Vries. Cztery dni później audycja została odwołana a budynek ewakuowano.

Stacja RTL4 w komunikacie o odwołaniu programu wyjaśniała, że „istniało poważne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości”. Minister sprawiedliwości Holandii Ferd Grapperhaus odbył krótką rozmowę z kierownictwem stacji, mówiąc o „drastycznej, ale niezbędnej decyzji”.

Ostrzeżenie miało nadejść ze strony policji, która przechwyciła od przestępców plany ataku. Ze źródeł dziennika „NRC Handelsblad” wynika, że siedziba stacji miała zostać zaatakowana z użyciem wyrzutni rakiet. Dziennikarze twierdzą, że celem ataku miało być przede wszystkim zastraszenie mediów po zamachu na dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa.

Holenderskie media wiążą sprawę zagrożenia dla bezpieczeństwa RTL4 i zamach na dziennikarza ze sprawą podejrzanych o zabójstwo adwokata Derka Wiersuma, który rozpoczął się 12 lipca. Peter R. de Vries rozmawiał wielokrotnie ze świadkiem koronnym Nabilem M.

64-letni Peter R. de Vries to znany w Holandii dziennikarz śledczy, który zajmował się sprawami kryminalnymi i lokalnym półświatkiem. Jak przypominała agencja AP, związku z jego działalnością wielokrotnie uważano, że przestępcy mogą obrać go za cel.
Źródło info i foto: Wprost.pl

W sprawie zatrzymano 92 osoby. Chodzi o fikcyjne faktury VAT. Zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych

Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzka Policji zs. w Radomiu wspólnie z Dolnośląskim Urzędem Celno-Skarbowym we Wrocławiu pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu prowadzą śledztwo w sprawie nabywania za pośrednictwem Internetu nierzetelnych faktur VAT w celu uchylenia się od opodatkowania należnym podatkiem od towarów i usług oraz podatkiem dochodowym od osób fizycznych lub prawnych. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejne 6 osób i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych.

Śledztwo prowadzone jest od 2017 roku. Ustalono tożsamość blisko 1000 osób, które nabywały przez internet faktury VAT nieodzwierciedlające rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, w celu uszczuplenia podatków. Na podstawie wstępnych analiz ustalono, że w ten sposób doprowadzono do uszczuplenia Skarbu Państwa na łączną kwotę nie mniejszą niż 20 milionów złotych. W wyniku działań podjętych przez Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu oraz KWP zs. w Radomiu ujawniono mechanizm popełniania przestępstw związanych z ogłoszeniami typu „dam koszty”. Po analizie danych z plików JPK_VAT, ustalono że sprawca, w wyniku kradzieży numeru NIP, oferował fikcyjne faktury, korzystając z danych nieświadomych procederu i legalnie działających podmiotów. W oparciu o uzyskane dane sporządzono listę podmiotów, których dane zostały wykorzystane do wystawiania fikcyjnych faktur.

Dotychczas 92 osoby usłyszały zarzuty w związku z nabyciem nierzetelnych faktur VAT przez Internet, które ujmowały w księgach i deklaracjach podatkowych, w następstwie czego uchylały się od opodatkowania lub uzyskiwały nienależne zwroty podatku naliczonego oraz sprzedawcy faktur.

Niemal wszyscy podejrzani przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw i przestępstw skarbowych, a większość z nich złożyła korekty deklaracji podatkowych i uiściła uszczuplone należności podatkowe. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejnych 6 osób (w tym 3 kupujących i 3 sprzedających faktury) i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych. Jedna z nich, wystawca faktur, została tymczasowo aresztowana.

Podkreślenia wymaga, że od 1 marca 2017 roku używanie faktur VAT podrobionych lub takich. w których poświadczono nieprawdę, a które opiewają na kwotę należności ogółem przekraczającą 5 milionów złotych lub były wykorzystywane w sposób stanowiący stałe źródło dochodu, stanowi zbrodnię (art. 270 a §2 lub 271a §1 kk) zagrożoną karą pozbawienia wolności nie mniejszą od lat 3. Natomiast jeżeli wystawiono lub użyto faktur, których łączna wartość ogółem przekracza 10 milionów złotych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności (art. 277a §1 k.k.).

Śledczy, mając na uwadze skalę rozpoznanego zjawiska, liczbę dotychczas ustalonych osób oraz kolejne planowane w sprawie czynności, w tym sukcesywne zatrzymywanie podejrzanych w celu przedstawienia zarzutów, zwracają się z apelem do podatników, wobec których nie wykonano jeszcze czynności procesowych, o korygowanie deklaracji podatkowych, co do fikcyjnych faktur VAT, oraz zgłaszanie się do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu w celu złożenia wyjaśnień – co umożliwi złagodzenie odpowiedzialności karnej i karnej skarbowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Z kolegami chciał zabić ojca dla pieniędzy. Planowali podłożyć bombę w szpitalu

Dla pieniędzy był w stanie posunąć się do najgorszych rzeczy, nawet zabić własnego ojca. Razem z kolegami próbował go otruć, dotkliwie pobili, a nawet wywołali alarm bombowy. Mężczyzna kilka razy uszedł z życiem. Trójka oprawców wkrótce odpowie za usiłowanie zabójstwa. Dwóch z nich ma jeszcze na sumieniu inną zbrodnię. Wcześniej zabili innego mężczyznę, a jego ciało ukryli pod podłogą altanki działkowej. Grozi im dożywocie.

Prokuratura Okręgowa w Szczecinie zakończyła śledztwo w sprawie dramatycznych zdarzeń, do których doszło na Wyspie Puckiej w Szczecinie. Według ustaleń prokuratury, jeden z podejrzanych, w celu przejęcia majątku swojego ojca, wspólnie z innymi osobami mężczyznami podjął działania mające doprowadzić do jego śmierci.

– W tym celu najpierw z jednym z podejrzanych dodawał do posiłków przyrządzanych i dostarczanych pokrzywdzonemu substancje toksyczne, które miały go otruć, a gdy to nie odniosło pożądanego skutku zlecił zabójstwo ojca innemu podejrzanemu – informuje Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. – Podejrzani opracowali wspólnie plan, w którym każdy z nich otrzymał określone zadania, przy czym uległ on zmianie w związku z niewywiązaniem się przez jednego z nich przydzielonej mu roli.

Jak dodaje rzeczniczka prokuratury, pokrzywdzony mężczyzna został napadnięty przez jednego z podejrzanych, który nieustalonym narzędziem uderzył go w głowę powodując obrażenia ciała w postaci wieloodłamowego złamania kości ciemieniowej z licznymi przemieszczeniami fragmentów kostnych, wyciekiem płynu mózgowego, krwiakiem przymózgowym oraz rozległym krwiakiem wewnątrzczaszkowym, w następstwie których doszło u niego do choroby realnie zagrażającej życiu, przy czym zamierzonego celu nie osiągnięto z uwagi na udzieloną pokrzywdzonemu pomoc medyczną i podjęte skuteczne leczenie.

Bomba w szpitalu

Mężczyźni, w związku z nieosiągnięciem zamierzonego celu, planowali uskutecznić swój plan i ponowić próbę zabójstwa mężczyzny, gdy ten przebywał w szpitalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

CBA reaguje na pismo Daniela Obajtka

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn poinformował o wszczęciu przez CBA czynności analityczno-informacyjne, które mają na celu zbadanie formułowanych pod adresem Daniela Obajtka zarzutów dotyczących stanu majątkowego prezesa Orlenu. Czynności podjęto w związku z pismem Obajtka do Biura.

„W związku ze skierowaniem do CBA pisma Pana Prezesa Daniela Obajtka wszczęto czynności analityczno-informacyjne mające na celu zbadanie formułowanych pod jego adresem zarzutów dot. stanu majątkowego” – podał Żaryn w środę na Twitterze.

We wtorek Biuro otrzymało wniosek pełnomocnika Obajtka o kontrolę majątku i oświadczeń majątkowych. „CBA podejmie czynności w tej sprawie” – poinformowało w oświadczeniu Biuro. CBA podało, że po raz pierwszy kontrolą objęto oświadczenia majątkowe składane przez Obajtka w latach 2006-2010, a kontrola zakończyła się 18 września 2012 roku.

„W związku z podejrzeniem rozbieżności między oświadczeniami majątkowymi a stanem faktycznym CBA skierowało do prokuratury wniosek o ocenę wyników kontroli. Śledztwo prokuratury w tej sprawie zakończyło się 24 maja 2013 roku decyzją o umorzeniu postępowania z uwagi na brak danych dostatecznie uzasadniających podejrzenie popełnienia przestępstwa (art. 17 par. 1 pkt 1 kpk)” – poinformowało Biuro.

Drugi raz CBA weryfikowało oświadczenia majątkowe składane w latach 2013-2018. „Czynności prowadzone były od 9 lutego 2018 roku do 17 sierpnia 2018 roku. W trakcie tych czynności weryfikacji poddano 13 oświadczeń o stanie majątkowym” – wyjaśniło CBA.

„Analiza nie wykazała różnic między oświadczeniami majątkowymi a stanem faktycznym” – zaznaczyło CBA.

„Podawane w mediach informacje, jakoby byli funkcjonariusze CBA zajmujący się prowadzeniem kontroli oświadczeń majątkowych Daniela Obajtka pracowali obecnie w podmiotach kontrolowanych przez Daniela Obajtka są nieprawdziwe” – zapewniło Biuro w oświadczeniu.

Obajtek wniósł o kontrolę

We wtorek pełnomocnik Obajtka mec. Maciej Zaborowski wniósł o kompleksową kontrolę majątku i oświadczeń majątkowych w imieniu swojego klienta, zapewniając, że nie ma on nic do ukrycia.

Pismem złożonym w CBA Obajtek wniósł o przeprowadzenie kompleksowej kontroli swojego majątku, w tym m.in. także ponownej kontroli złożonych w ubiegłych latach oświadczeń majątkowych. Zaborowski zapewnił, że to własna inicjatywa Daniela Obajtka, która ma na celu rozwianie wszelkich wątpliwości co do jego osoby i jego majątku.

Pełnomocnik podkreślił, że oświadczenia majątkowe były wielokrotnie badane przez różne służby, w tym m.in. przez CBA i prokuraturę za rządów poprzedniej koalicji.

W ostatnich tygodniach „Gazeta Wyborcza” i inne media donoszą o majątku prezesa PKN Orlen i wątpliwościach dotyczących pochodzenia m.in. licznych nieruchomości należących do Obajtka. W związku z tymi doniesieniami politycy opozycji poinformowali o złożeniu zawiadomień i wniosków do m.in. prokuratury, NIK-u i CBA w sprawie nieprawidłowości dotyczących działalności i majątku byłego wójta Pcimia. Koalicja Obywatelska przekazała też, że powołuje w klubie zespół śledczy, który będzie zajmował się sprawą obecnego prezesa Orlenu.

Obajtek konsekwentnie zaprzecza tym zarzutom. We wtorek rano w Polskim Radiu 24 mówił, że został sprawdzony z całego życia zawodowego przez CBA i prokuraturę, a jego dochody są udokumentowane. Zapewnił, że nie ukrywa majątku. Zapowiedział też wejście na drogę sądową w związku z ostatnimi publikacjami medialnymi na jego temat.
Źródło info i foto: interia.pl

Burmistrz Murowanej Gośliny nagrany w trakcie zażywania narkotyków? Jest reakcja

„Nigdy nic takiego nie miało miejsca w moim życiu, jestem ostatnio wściekle atakowany” – oświadczył we wtorek Dariusz Urbański, burmistrz podpoznańskiej Murowanej Gośliny, który miał zostać nagrany w trakcie zażywania białego proszku.

Portal epoznan.pl jako pierwszy poinformował we wtorek, że do jego redakcji przysłano film, na którym ma być widoczny burmistrz Murowanej Gośliny Dariusz Urbański. „Mężczyzna siedzi przy stole, a w pewnym momencie ma wciągać biały proszek. Osoby, które przesłały nagranie do naszej redakcji sugerują, że burmistrz może zażywać narkotyki” – podał portal.

Żartobliwa scenka?

„Film przedstawia żartobliwą scenkę ze spotkania prywatnego, która została celowo wyjęta z kontekstu, aby sugerować, że były na nim obecne zabronione substancje. Nigdy nic takiego nie miało miejsca w moim życiu. Jestem ostatnio wściekle atakowany non stop i to jest kolejna tego odsłona” – napisał w oświadczeniu przesłanym PAP Urbański.

Burmistrz podkreślił, że osoby, które chcą mu zaszkodzić „wyciągają nagrania prywatnych spotkań i nimi celowo manipulują, aby wpłynąć na opinię publiczną”. Jak zaznaczył ma to podtekst polityczny, bo w Murowanej Goślinie powstała inicjatywa referendum ws. odwołania Urbańskiego ze stanowiska.

Urbański ocenił w swoim oświadczeniu, że „w ostatnim czasie telewizja publiczna oraz środowiska prawicowe oraz skrajnie prawicowe” starają się wpłynąć na jego wizerunek jako burmistrza.

Radny Murowanej Gośliny Kamil Grzebyta ujawnił w styczniu, że w ub.r. burmistrz wysłał, wraz z kilkoma innymi pracownikami, ok. 3 tys. SMS-ów premium po to, by jego pełnomocniczka, przewodnicząca gminy żydowskiej w Poznaniu Alicja Kobus wygrała plebiscyt na najbardziej wpływową kobietę regionu. Plebiscyt został ogłoszony przez „Głos Wielkopolski”. Radny opublikował m.in. faktury za komórki urzędników.

Kilka dni później burmistrz Dariusz Urbański opublikował w mediach społecznościowych skan przelewu na konto gminy 7 tys. 686 zł ze „zwrotem z tytułu wykonywania prywatnych SMS z telefonu służbowego”. Już wcześniej deklarował, w rozmowie z lokalnymi mediami, że zwróci pieniądze za wysłane SMS-y.

Jak wówczas podkreślał, SMS-y były „wyrazem jego uznania jako burmistrza wobec działalności pani Kobus”. Przyznał, że nie spodziewał się, że „może to zostać odebrane w tak negatywny sposób”. W tej sprawie prokuratura, po zawiadomieniu przez radnego z Murowanej Gośliny, wszczęła postępowanie dotyczące możliwości przekroczenia uprawnień przez funkcjonariusza publicznego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pracownicy sanepidu apelują do GIS ws. wystawianych mandatów. „Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?”

Szefowa sanepidowskiej „Solidarności” w piśmie do GIS skarży się na zniewagi i szykany, jakie spotykają pracowników sanepidu podczas kontroli otwartych mimo obostrzeń biznesów. „Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników” – wzywa Dorota Walczak.

Radio ZET dotarło do pisma, które szefową sanepidowskiej „Solidarności” napisała do Krzysztofa Saczki pełniącego w zastępstwie obowiązki Głównego Inspektora Sanitarnego. Pismo zostało wysłane 25 stycznia.

„Po co nakładamy mandaty, które i tak są anulowane?” – pyta szefowa sanepidowskiej „Solidarności” w wysłanym do GIS piśmie. „ Uważamy, że aby realizować nasze zadania polegające na zachowaniu bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego w kraju należy wreszcie uporządkować wszystkie akty prawne, by działania były skuteczne, nasza praca bezpieczna, a wydawanie poleceń pracownikom miało sens” – dodaje.

Szefowa sanepidowskiej „Solidarności”: Pracownicy są szykanowani i poniżani

Walczak zwraca też uwagę na liczne problemy i zagrożenia, które spotykają pracowników sanepidu w związku z przeprowadzanymi kontrolami. W piśmie prosi o podjęcie pilnych działań w związku z tym, że pracownicy stacji są „znieważani, wyśmiewani, szykanowani i poniżani” podczas kontroli.

„Nie wyrażamy zgody i nie pozwolimy, by przedsiębiorcy mogli tworzyć listy pracowników łamiących prawo, by każdy pracownik, który złamie prawo realizując czynności na podstawie nielegalnego rozporządzenia premiera miał zostać napiętnowany, a listy miały posłużyć przedsiębiorcom i prawnikom w przygotowaniu pozwów, które pozwolą pociągnąć te osoby do odpowiedzialności a także napiętnować w ich środowiskach” – pisze Walczak.
„ Żądamy podjęcia w trybie pilnym działań w celu zabezpieczenia pracowników” – można przeczytać w piśmie.

Jak ustalił reporter radia Maciej Bąk, związkowcy z sanepidu w zeszłym tygodniu spotkali się w tej sprawie z szefostwem GIS. Jednak na razie w sprawie miały nie paść żadne konkretne deklaracje.
Źródło info i foto: Wprost.pl

USA: Nowe ustalenia po szturmie na Kapitol

Celem tłumu, który 6 stycznia przypuścił szturm na siedzibę amerykańskiego Kongresu, było schwytanie i zamordowanie polityków, w tym wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a: o takich ustaleniach federalnych prokuratorów donosi, cytując dokumenty sądowe, agencja informacyjna Associated Press. Śledczy piszą o „silnych dowodach”.

Przypomnijmy, bulwersujące wydarzenia rozegrały się w Waszyngtonie 6 stycznia po wiecu, w czasie którego Donald Trump – od tygodni powtarzający hasło o „ukradzionych wyborach” – powiedział swym sympatykom m.in.: „Jeśli nie będziecie walczyć jak diabli, nie będziecie już mieć kraju”.

Po tym przemówieniu Trumpa tłum jego zagorzałych zwolenników ruszył na Kapitol i wtargnął do gmachu Kongresu, który zajmował się akurat ostatecznym zatwierdzeniem zwycięstwa Joe Bidena w listopadowych wyborach prezydenckich. Kongresmenów, a także obecnego na miejscu wiceprezydenta USA Mike’a Pence’a, ewakuowano.

Protestujący głośno domagali się, by Donald Trump pozostał prezydentem Stanów Zjednoczonych, skandowali m.in. hasło: „Zatrzymać oszustwo!”. Część z nich była uzbrojona: służby przejęły kilka sztuk broni, znaleziono również dwie bomby rurowe.

Aresztowano tego dnia ponad 80 ludzi. W trakcie zamieszek zginęło czworo demonstrantów, a dzień później w szpitalu zmarł policjant, który odniósł w starciach poważne obrażenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

„Łowcy cieni” wciąż w akcji

Policjanci CBŚP z grupy tzw. łowców cieni wytyczają cel i sukcesywnie do niego dążą zatrzymując kolejnych poszukiwanych. W ostatnim czasie dotarli do Szczecina, gdzie zatrzymali 50-letniego Tomasza Sz. poszukiwanego na podstawie dwóch ENA i dwóch LG. Mężczyzna był ścigany w związku z podejrzeniem udziału w gangu, którego łupem padły 4 mln zł z kont prywatnych osób.

Tomasz Sz. był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania wydanym przez Sąd Okręgowy w Olsztynie i w Gdańsku. Był także ścigany na podstawie dwóch Listów Gończych wydanych przez Prokuraturę Okręgową w Gdańsku i Olsztynie.

Mężczyzna był poszukiwany od 1,5 roku, w związku z podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której członkowie wyłudzili z kont bankowych prywatnych osób pieniądze na łączną kwotę ok. 4 mln zł. Członkowie gangu usiłowali także wyłudzić kolejne 5 mln zł, ale w tym przeszkodzili im policjanci CBŚP i prokuratura. O akcji rozbicia grupy pisaliśmy w art. „Wyłudzali pieniądze z kont bardzo bogatych ludzi”. 50-latek był także ścigany w związku z podejrzeniem przerabiania dokumentacji, popełnienia oszustw znacznej wartości oraz prania pieniędzy.

W wyniku podjętych działań przez policjantów Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy tzw. łowców cieni ustalono, że mężczyzna przebywał poza granicami kraju, a w ostatnim czasie wrócił do Polski i ukrywa się w Szczecinie. Mężczyzna wpadł w mieszkaniu wynajmowanym przez znajomą. Po wykonaniu niezbędnych czynności został doprowadzony do Aresztu Śledczego.
Źródło info i foto: Policja.pl

Niemieckie media komentują zamachy w Wiedniu

„To była tylko kwestia czasu, kiedy Austria stanie się celem islamistycznego terroru. Austria, która lubi nazywać się „wyspą błogosławionych”, została ostrzeżona, ale nie była w stanie obronić się przed tym atakiem” – pisze we wtorek w komentarzu gazety „Sueddeutsche Zeitung” Alexandra Foederl-Schmid.
To był atak w samo serce – w centrum Wiednia – podkreśla.

W najnowszym raporcie na temat ochrony konstytucji islamistyczny terroryzm jest określany jako „największe zagrożenie dla bezpieczeństwa Austrii. Podczas prezentacji raportu ówczesny dyrektor generalny ds. Bezpieczeństwa publicznego, Franz Lang, powiedział: Sytuacja w zakresie bezpieczeństwa była „bardziej swobodna” w porównaniu z innymi krajami w Europie i na świecie – pisze publicystka.

Przypomina też: Niedawno emerytowany dyrektor Federalnego Urzędu Ochrony Konstytucji i Zwalczania Terroryzmu, Peter Gridling, wielokrotnie w ostatnich latach wskazywał, że bojówka terrorystyczna IS nadal ma zwolenników w Austrii, jest aktywna i posiada znaczne fundusze. Tak zwani powracający stanowili „znaczny i nieobliczalny potencjał” według Gridlinga. Władze znały łącznie 320 osób z Austrii, które podróżowały do stref wojennych Syrii i Iraku lub chciały tam pojechać, aby walczyć. Najprawdopodobniej 58 zginęło, jednak co najmniej 93 wróciło do Austrii.

Kanclerz Sebastian Kurz podjął walkę z politycznym i wojującym islamem. Jest również zdecydowanie przeciwny przystąpieniu Turcji do UE. W Austrii tradycją jest działanie przeciwko rzekomej ekspansji Imperium Osmańskiego. Partia FPÖ (Wolnościowa Partia Austrii) organizuje regularne obchody upamiętniające zakończenie oblężenia tureckiego w 1683 roku – pisze SZ.

Ponieważ zgodnie z pierwszymi ustaleniami akt terroryzmu rozpoczął się na Seitenstettengasse, oczywiste jest, że ma podłoże antysemickie. Synagoga i siedziba gminy żydowskiej w Wiedniu znajdują się przy Seitenstettengasse. Atak ten mógł być również atakiem na życie żydowskie w Wiedniu – które rozkwitło w ostatnich latach i staje się coraz bardziej widoczne: poprzez koszerne sklepy i instytucje żydowskie – zauważa Alexandra Foederl-Schmid. W Austrii mieszka obecnie około 15 000 Żydów, większość w Wiedniu. Coraz więcej Żydów wraca do Wiednia, wielu wyznaje judaizm ortodoksyjny.

Ta synagoga była już miejscem ataku, przypomina SZ. W 1981 roku palestyński oddział terrorystów z grupy Abu Nidal dokonał nalotu na synagogę i zabił dwie osoby. W tym samym roku zginął wiedeński radny miasta Heinz Nittel, przewodniczący Towarzystwa Austro-Izraelskiego. W 1985 r. Palestyńscy bojownicy przeprowadzili atak na lotnisko w Wiedniu, było wówczas czterech zabitych i 38 rannych.

Teraz, po Francji, Niemczech i Belgii, Hiszpanii i Wielkiej Brytanii, celem islamistycznego terroru stała się również Austria – konkluduje Alexandra Foederl-Schmid.
Źródło info i foto: Dziennik.pl