Policjanci CBŚP zapobiegli sprzedaży 120 tys. tabletek z efedryną

Policjanci śląskiego CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami z Republiki Czeskiej NPC w Ostravie zlikwidowali międzynarodową zorganizowaną grupę przestępczą, której członkowie produkowali metamfetaminę. W efekcie ich pracy oraz prokuratorów z Prokuratury Okręgowej w Katowicach i w Ostravie zlikwidowano kanał przerzutowy tabletek zawierających efedrynę, 2 laboratoria metamfetaminy oraz przejęto ponad 130 tys. tabletek z efedryną, broń palną i kilogram metamfetaminy. Łącznie zatrzymano 10 osób, w tym 2 mężczyzn w Polsce i 8 osób w Czechach.

Policjanci z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami z Republiki Czeskiej NPC w Ostravie, pod nadzorem odpowiednio Prokuratury Okręgowej w Katowicach i Prokuratury Okręgowej w Ostravie, przez wiele miesięcy ustalali sposób działania zorganizowanej grupy przestępczej. Z ich informacji wynikało, że członkowie gangu najczęściej w Polsce zdobywali hurtowe ilości tabletek zawierających efedrynę, a następnie w Czechach z uzyskanego prekursora produkowano metamfetaminę.

Uderzenie w grupę zostało przeprowadzone niemal równolegle w Polsce i w Czechach. Na terenie województwa śląskiego policjanci zapobiegli transakcji zakupu tabletek zawierających efedrynę i zatrzymali dwie osoby. Przedmiotem handlu miało być 120 tys. tabletek z efedryną, które zostały zabezpieczone. Podczas akcji policjanci przejęli także broń palną i ponad 100 tys. zł w różnej walucie. W Prokuraturze Okręgowej w Katowicach zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej, pomocnictwo do produkcji narkotyku i handel prekursorem narkotykowym. Dodatkowo jedna osoba usłyszała zarzut nielegalnego posiadania broni palnej.

W tym samym czasie funkcjonariusze NPC Ostrava zatrzymali w Czechach ośmiu podejrzanych o udział w gangu, likwidując przy tym dwa laboratoria, w których były dwie kompletne linie służące do produkcji metamfetaminy oraz przejmując kilogram tego narkotyku i 13,5 tys. tabletek zawierających efedrynę. Zatrzymanym w Czechach grozi odpowiedzialność za udział w międzynarodowej zorganizowanej grupie przestępczej i produkcję narkotyku. Tego typu przestępstwa w Czechach zagrożone są karą pozbawienia wolności do 18 lat.

Bardzo dobra współpraca polskich i czeskich służb doprowadziła do rozbicia kolejnego gangu, przejęcia niedozwolonych substancji i zlikwidowania laboratoriów jednego z najbardziej wyniszczających organizm ludzki narkotyku, jakim jest metamfetamina. Na podstawie zebranego materiału dowodowego wobec wszystkich osób zatrzymanych w Polsce i w Czechach zastosowano środki izolacyjne.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wraca sprawa Jolanty Brzeskiej. Policja szuka świadków

Policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji zwracają się z apelem do osób, które spacerowały 1 marca 2011 roku Aleją Brzóz w Lesie Kabackim, gdzie zginęła liderka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Jolanta Brzeska. Rzeczniczka CBŚP podinsp. Iwona Jurkiewicz przekazała, że śledztwo w tej sprawie prowadzą policjanci z warszawskiego CBŚP na zlecenie Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. – Śledztwo dotyczy śmierci kobiety, która straciła życie w Lesie Kabackim. Do zdarzenia doszło 1 marca 2011 roku, a ciało odnaleziono w Alei Brzóz w Lesie Kabackim – zaznaczyła policjantka.

– Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że ciało kobiety zostało zauważone przez osoby tam spacerujące. Sprzyjające warunki atmosferyczne spowodowały, że wiele osób zdecydowało się tego dnia na spacer w tej okolicy – podkreśliła.

Zaapelowała do osób, które będąc 1 marca 2011 roku w Lesie Kabackim być może zauważyły coś szczególnego, nietypowego. „Albo wręcz odwrotnie – coś widziałeś, co dla Ciebie nie ma znaczenia, a dla nas może stanowić istotny szczegół! Jeżeli byłeś/byłaś tam w dniu – 1 marca 2011 roku – zadzwoń do nas pod numer telefonu (+48) 47-721-80-27” – dodała rzeczniczka CBŚP.

1 marca 2011 r. liderka Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów Jolanta Brzeska wyszła z domu i nigdy do niego nie wróciła. W Parku Kultury w Powsinie znaleziono spalone zwłoki kobiety, które łączono z zaginięciem aktywistki. Tożsamość potwierdziła sekcja zwłok.

Pierwsze śledztwo w tej sprawie umorzono w 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców. Jak wskazywali wówczas śledczy, wiele przesłanek wskazuje, że do śmierci kobiety przyczyniły się osoby trzecie, lecz część ujawnionych okoliczności nie pozwala także kategorycznie odrzucić wersji o samobójstwie, choć wydaje się ono mało prawdopodobne.

W 2016 r. na polecenie prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobro śledztwo w sprawie śmierci Brzeskiej zostało podjęte na nowo. Sprawa trafiła do Prokuratury Regionalnej w Gdańsku. Jak dowiedziała się PAP, we wznowionym postępowaniu zebrano 50 specjalistycznych opinii, przesłuchano 230 świadków i zgromadzono ponad 40 tomów akt. Do tej pory nikt nie usłyszał jednak zarzutów.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP przejęło ok. milion tabletek, z których można wyprodukować 50 kg metamfetaminy

Policjanci CBŚP najpierw zapobiegli przemytowi tabletek z pseudoefedryną, potem transakcji takich środków, aby następnie zlikwidować magazyn z mnóstwem leków, m.in. psychotropowych, z pseudoefedryną, czy nawet tych których sprzedaż w Polsce jest zabroniona. Łącznie przejęto ok. milion tabletek, z których można by uzyskać co najmniej 50 kg metamfetaminy, wartej na czarnym rynku ok. 9 mln zł. Zabezpieczono także ponad 1,3 mln zł w gotówce. Jest to efekt wielomiesięcznej pracy policjantów z katowickiego Zarządu CBŚP, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.

Policjanci Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, od ponad roku wyjaśniają sposób działania międzynarodowego gangu, którego członkowie trudnili się m.in. pomocnictwem do produkcji metamfetaminy, poprzez wprowadzanie do obrotu prekursorów narkotykowych w postaci tabletek zawierających pseudoefedrynę.

Pierwsze zatrzymania odbyły się w lutym minionego roku we Wrocławiu, kiedy to zatrzymano dwoje obywateli Czech. Wówczas to, policjanci przejęli 60 tys. wypestkowanych z blistrów tabletek zawierających pseudoefedrynę. Nielegalny towar zapakowany w 23 pudełka po ryżu, ukryty był w bagażniku auta. W Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu zatrzymanym przedstawiono zarzuty pomocnictwa do produkcji metamfetaminy. Oboje zatrzymani zostali skazani jeszcze nieprawomocnymi wyrokami.

Dalsze czynności i weryfikacje informacji doprowadziły do zatrzymania dwóch kolejnych podejrzanych. Mężczyźni wpadli w trakcie transakcji, której przedmiotem było ponad 2 tysiące opakowań pastylek z pseudoefedryną (30 tys. tabletek). Czarnorynkowa wartość zabezpieczonego towaru to blisko 150 tysięcy złotych. Podczas akcji policjanci przejęli także ponad 320 tysięcy złotych w gotówce.

Kolejnym krokiem, jaki wykonali policjanci CBŚP, było dotarcie i zlikwidowanie magazynu prekursorów narkotykowych, który znajdował się w centralnej Polsce. Jak się okazało w wynajętym, niedziałającym punkcie aptecznym dwa pomieszczenia były niemal w całości wypełnione kartonami z lekami. Wśród medykamentów znajdowały się przede wszystkim lekarstwa zawierające pseudoefedrynę, nawet te których sprzedaż w Polsce jest zabroniona. Przejęto także środki psychotropowe i opioidy. Łącznie policjanci zabezpieczyli blisko milion tabletek, wartych na czarnym rynku ponad 3 mln zł. W trakcie przeszukań miejsc zamieszkania podejrzanych i użytkowanych przez nich, policjanci zabezpieczyli na poczet przyszłych kar i grzywien w gotówce ponad 1,3 mln zł.

W Prokuraturze Okręgowej we Wrocławiu zatrzymanym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej i pomocnictwa do produkcji metamfetaminy. Sąd po dokonaniu analizy akt sprawy zastosował wobec obu mężczyzn trzymiesięczne aresztowanie. Zatrzymanym grozić może kara do 15 lat pozbawienia wolności.

Sprawa jest rozwojowa i niewykluczone są kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: Policja.pl

„Łowcy cieni” zatrzymali poszukiwanych listami gończymi

Policjanci z grupy „łowców cieni” współpracując ze zagranicznymi służbami przyczynili się do zatrzymania dwóch poszukiwanych Europejskimi Nakazami Aresztowania. Jednego z nich ujęto w Mysłowicach, na wniosek służb hiszpańskich. Drugiego – na terenie Niderlandów, poszukiwał Sąd Okręgowy w Płocku.

Jak podała podinsp. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka prasowa Centralnego Biura Śledczego Policji, w ostatnim czasie dzięki pracy tzw. Łowców Cieni, czyli grupy funkcjonariuszy specjalizujących się w ustalaniu miejsc pobytu poszukiwanych przestępców, udało się zatrzymać dwie osoby ścigane za przestępstwa narkotykowe.

Pochodzący z Pomorza 35-letni Daniel J. był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania przez hiszpańskie organy ściągania. Został zatrzymany przez „Łowców” na Śląsku, w Mysłowicach.

„Daniel J. został zatrzymany w ramach współpracy międzynarodowej z Biurem Attache Spraw Wewnętrznych przy Ambasadzie Hiszpanii w Polsce oraz współpracy z Wydziałem Poszukiwań Jednostki do Walki z Przestępczością Zorganizowaną i Narkotykową – Seccion de Fujitios-UDYCO” – wyjaśniła podinsp. Jurkiewicz.
Źródło info i foto: interia.pl

Brakuje pieniędzy w policyjnej kasie. Błędy w liczeniu czy kradzież?

Nowe fakty ws. ujawnionych przez RMF FM nieprawidłowości w kasie kaliskiego zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji. Ponad pół roku temu informowaliśmy, że tamtejsi funkcjonariusze nie mogą się doliczyć 150 tysięcy złotych – chodziło o gotówkę zabezpieczoną w mieszkaniu podejrzanego. Teraz dotarliśmy do osób, które twierdzą, że pieniądze mogły zostać po prostu skradzione przez samych policjantów, a w raporcie zapisano mniejszą kwotę.

Jak ujawniliśmy w marcu, w notatce sporządzonej po akcji kaliskiego CBŚP znalazła się informacja o zabezpieczeniu u zatrzymanego 350 tysięcy złotych. Mężczyzna przekonywał tymczasem, że miał w domu pół miliona złotych. Śledztwo w tej sprawie na początku wszczęła Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim. Okazało się jednak, że ci śledczy współpracują na co dzień z kaliskim biurem CBŚP. W tej sytuacji wszczęte już śledztwo przekazano do Sieradza. Sprawę wyjaśniają też wewnętrzne służby policji. Podstawą wszczęcia śledztwa jest niedopełnienie obowiązków lub przekroczenie uprawnień.

Według naszego informatora – byłego funkcjonariusza jednego z zarządów CBŚP, przywłaszczanie pieniędzy zabezpieczanych u przestępców podczas zatrzymania było normą dla nieuczciwych funkcjonariuszy. Niekiedy o procederze mogli wiedzieć przełożeni.

Nasz informator relacjonuje, że kiedy funkcjonariusze przeszukiwali miejsce zatrzymania przestępcy i znajdowali sporą sumę pieniędzy lub cenne przedmioty, nie wpisywali całej zabezpieczonej kwoty do protokołu albo fakt znalezienia gotówki nie był nigdzie ujmowany.

Część przestępców w ogóle tego nie zgłaszała. O tym, że tak się dzieje, wiedzą też policjanci, ale w CBŚP wygląda to tak, że są policjanci zastraszani. Każda niepokorna osoba albo jest zmuszana do tego, żeby odeszła z policji, albo jest tzw. kara poprzez delegowanie. (…) Przestępcy nie zgłaszają takich nieprawidłowości zazwyczaj, bo te pieniądze pochodzą często z nielegalnych źródeł – wyjaśnia anonimowo informator RMF FM.

„Uczciwi funkcjonariusze się boją”

Według jednego z naszych rozmówców, nieuczciwym policjantom najłatwiej było ukryć kradzież w trakcie zatrzymań obcokrajowców i przeszukań ich mieszkań. Chodzi m.in. o podejrzanych z Azji.

Jak dodaje były funkcjonariusz, tego rodzaju praktyki mogłyby ukrócić kamery nasobne, w które mogliby zostać wyposażeni policjanci CBŚP. Wtedy wszystkie ich działania byłyby rejestrowane. To zmniejszyłoby ryzyko nieuczciwych zachowań i uniemożliwiłoby ewentualne późniejsze pomówienia policjantów przez bandytów – słyszymy od naszego informatora.

Najczęściej jest tak, że uczciwi funkcjonariusze się boją. Chodzi o zmowę milczenia, wynikającą z obawy przed konsekwencjami. Najczęściej, jeżeli taka sprawa zostaje ujawniona, przełożeni w CBŚP szukają nie w pierwszej kolejności winnych nieprawidłowości, tylko szukane są osoby, które w jakikolwiek sposób doprowadziły do tego, że ta prawdziwa informacja wyszła na jaw – dodaje nasz rozmówca.

Według naszego informatora, historia zna przypadki, kiedy funkcjonariusze próbujący walczyć z nielegalnym procederem byli delegowani do mniejszych jednostek, np. komend powiatowych. Musieli zajmować się sprawami mniejszego kalibru niż te, do których zostali przeszkoleni. Najczęściej taki bieg zdarzeń był tłumaczony pilną potrzebą służby. Policjanci nie mieli możliwości odwołania się od decyzji przełożonych.

Śledztwo prokuratury i czynności wyjaśniające CBŚP

Najczęściej jest tak, że uczciwi funkcjonariusze się boją. Chodzi o zmowę milczenia, wynikającą z obawy przed konsekwencjami. Najczęściej, jeżeli taka sprawa zostaje ujawniona, przełożeni w CBŚP szukają nie w pierwszej kolejności winnych nieprawidłowości, tylko szukane są osoby, które w jakikolwiek sposób doprowadziły do tego, że ta prawdziwa informacja wyszła na jaw – dodaje nasz rozmówca.

Według naszego informatora, historia zna przypadki, kiedy funkcjonariusze próbujący walczyć z nielegalnym procederem byli delegowani do mniejszych jednostek, np. komend powiatowych. Musieli zajmować się sprawami mniejszego kalibru niż te, do których zostali przeszkoleni. Najczęściej taki bieg zdarzeń był tłumaczony pilną potrzebą służby. Policjanci nie mieli możliwości odwołania się od decyzji przełożonych.

Śledztwo prokuratury i czynności wyjaśniające CBŚP

CBŚP w Kaliszu znalazło się pod lupą prokuratury już dużo wcześniej, z powodu zupełnie innej sprawy. Chodzi o nieprawidłowości związane z obowiązkowym dla funkcjonariuszy tej jednostki testem sprawnościowym, którego elementem było strzelanie z broni palnej. Test miał miejsce 1 czerwca 2017 roku. Nie stawiło się na nim dwóch policjantów. Oficjalnie – wyjechali w delegację. Ich nieobecność wyszła na jaw m.in. po tym, jak w magazynie zostało 60 sztuk amunicji. Każdemu przysługiwało bowiem po 30 nabojów. Prowadzący szkolenie oficerowie zawiadomili o tym przełożonych.

Według naszych informacji, podpisy nieobecnych funkcjonariuszy już później pojawiły się na liście obecności i odbioru amunicji. Stało się tak, mimo że do dowódców trafiła notatka z informacją o nieprawidłowościach. Formalnie uznano też, że skoro podpisy funkcjonariuszy znalazły się na liście obecności – zaliczyli oni obowiązkowy test strzelecki, choć w ogóle nie było ich na miejscu.

Według naszych ustaleń, dwaj policjanci wzięli udział w teście strzeleckim dopiero kilka miesięcy później, jesienią. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Poddębicach, która prowadziła śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i sfałszowania dokumentu. To zostało jednak umorzone. Nie dopatrzono się znamion czynu zabronionego i nie wykryto sprawców – poinformowali śledczy.

Postępowanie przygotowawcze w tej sprawie toczyło się w oparciu o dwa paragrafy Kodeksu karnego. Pierwszy z nich dotyczył przekroczenia uprawnień, a drugi fałszerstwa materialnego. Poddane ocenie prawno-karnej zachowania nie wyczerpały znamion przestępstwa, przy czym pozostały w gestii odpowiedzialności dyscyplinarnej – czytamy w odpowiedzi prokuratury.

Śledczy uznali ponadto, że funkcjonariusze nie działali na szkodę interesu publicznego, a ich przewinienie to niedopełnienie obowiązków służbowych. To, jak czytamy, „nie realizuje jeszcze znamion czynu zabronionego”. Jeśli zaś chodzi o samo sfałszowanie podpisów w tabeli z listą obecności, śledczy przekonują, że nie udało się wykryć osoby, która je naniosła. Jednocześnie wobec nieautentyczności podpisów ustalonych funkcjonariuszy na listach obecności i braku ustalenia osoby, która je naniosła, postępowanie w tym zakresie umorzono wobec niewykrycia sprawcy – czytamy w odpowiedzi prokuratury.

Co istotne, Prokuratura Rejonowa w Poddębicach formalnie podlega Prokuraturze Okręgowej w Sieradzu – tej samej, która prowadzi obecnie śledztwo w sprawie manka w kasie kaliskiego zarządu i która współpracowała wcześniej z kaliskim zarządem CBŚP.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Od początku roku w związku z przestępczością narkotykową zatrzymano 14 tys. osób

Tylko od początku roku policjanci zatrzymali już ponad 14 tys. osób podejrzanych o przestępstwa narkotykowe. W tym czasie zabezpieczono aż około 2,7 tys. kilograma narkotyków, nie wliczając w to działań Centralnego Biura Śledczego Policji.

Jak zaznaczył inspektor Mariusz Ciarka w rozmowie z PAP przestępczość narkotykowa, obok przestępczości związanej z handlem bronią i handlem ludźmi, jest jedną z najbardziej dochodowych dziedzin nielegalnego procederu, zarówno na poziomie krajowym, jak i międzynarodowym. „Monitorowaniem tego zjawiska i koordynowaniem zwalczania przestępczości zajmuje się Biuro Kryminalne Komendy Głównej Policji” – podkreślił rzecznik KGP. „Wnioski jednoznacznie wskazują, że z roku na rok następuje coraz skuteczniejsze zwalczanie grup przestępczych ukierunkowanych na produkcję, przemyt, wprowadzanie do obrotu, handel oraz wytwarzanie zarówno substancji psychotropowych, środków odurzających, nowych substancji psychoaktywnych, jak i substancji chemicznych (prekursorów) wykorzystywanych do produkcji” – ocenił policjant.

Akcje wymierzone w przestępczość narkotykową

Inspektor Mariusz Ciarka wskazał, że konsekwencją takiego stanu rzeczy jest coraz większa ilość ujawnianych i zabezpieczanych przez funkcjonariuszy Policji wszelkiego rodzaju narkotyków, a także likwidacja nowych dróg przemytu czy większej liczby miejsc produkcji nielegalnych substancji. „Podkreślić należy, iż z uwagi na nowe sposoby działania, coraz większą aktywność i hermetyczność grup przestępczych, zwalczanie przestępczości narkotykowej wymaga od policjantów ciągłej determinacji oraz ofensywnego i kreatywnego podejścia do realizacji zadań służbowych w tym obszarze” – poinformował. W rozmowie z PAP rzecznik KGP przekazał dane dotyczące zwalczania przestępstw narkotykowych. „W 2021 roku do chwili obecnej wszczęliśmy 14 922 postępowań przygotowawczych z ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii” – powiedział. Zaznaczył, że od początku roku policjanci zatrzymali łącznie 14 331 sprawców przestępstw narkotykowych.

„Polscy policjanci zabezpieczyli łącznie ok. 2,7 tys. kg substancji psychotropowych, środków odurzających oraz nowych substancji psychoaktywnych, w tym 1343,9 kg marihuany i 635,8 kg amfetaminy, to przejęcia dokonane przez policjantów począwszy od komisariatów Policji, przez policjantów komend powiatowych i wojewódzkich oraz KGP nie wliczając w to sukcesów Centralnego Biura Śledczego Policji”- wyjawił. „Ponadto zlikwidowano 315 upraw konopi, z których zabezpieczono 19 802 szt. krzewów konopi innych niż włókniste, z ww.roślin można było potencjalnie uzyskać 435,6 kg marihuany. Zlikwidowano także 21 nielegalnych laboratoriów produkujących substancje psychotropowe i nowe substancje psychoaktywne, głównie mefedron, amfetaminę i metaamfetaminę” – wyliczył. Przekazał również, że od początku roku do końca maja policjanci ujawnili kilkadziesiąt przypadków przywozu narkotyków do Polski. „W zdecydowanej większości przemyt odbywał się drogą lądową, gdzie narkotyki ukryte były w samochodach osobowych bądź dostawczych. Łącznie zatrzymano ponad 30 osób, które dokonały przywozu na teren RP około 340 kg narkotyków” – podał. „Policjanci zabezpieczyli mienie w postępowaniach narkotykowych o łącznej wartości 17 035 799 złotych” – dodał.

Największe realizacje policyjne

Rzecznik KGP przypomniał też największe realizacje policyjne wymierzone w przestępczość narkotykową w tym roku. „Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego KWP w Olsztynie, przy udziale funkcjonariuszy Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową BK KGP 16 marca zatrzymali na terenie Pasłęka, Elbląga i Włocławka czterech mężczyzn podejrzanych o wprowadzenie do obrotu 24 kg amfetaminy i 0,7 kg kokainy. Ponadto w trakcie czynności została zlikwidowana plantacja 21 sztuk konopi innych niż włókniste” – wskazał. „Z kolei funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego KRP Warszawa II 7 kwietnia zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o wprowadzenie do obrotu 50,5 kg różnego rodzaju narkotyków w postaci 47 kg marihuany, 2,6 kg kokainy i 0,9 kg haszyszu. Dodatkowo w trakcie realizacji zabezpieczono pracującą maszynę wytwarzającą papierosy, 750 kg krajanki tytoniowej, gilzy i inne komponenty niezbędne do wytwarzania papierosów bez akcyzy” – przekazał.
Źródło info i foto: Policja.pl

Przejęto nielegalne papierosy o wartości 15 mln złotych

Funkcjonariusze CBŚP i KAS przejęli ponad 20,6 mln sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy, wartych blisko 15,5 mln zł. Nielegalny towar ukryty był na naczepie samochodu ciężarowego oraz w hali towarowej. Do sprawy zatrzymano 67-letniego mężczyznę, który w Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola usłyszał zarzuty karno-skarbowe. Gdyby towar trafił do obrotu straty Skarbu Państwa mogłyby wynieść ponad 25 mln zł.

Policjanci z Zarządu w Warszawie Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami mazowieckiej Krajowej Administracji Skarbowej (KAS) na jednym z warszawskich parkingów skontrolowali samochód ciężarowy z naczepą. Okazało się, że za skrzyniami z ziemniakami ukryte było prawie 9 mln sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy. Kierowca pojazdu został zatrzymany do wyjaśnienia, a towar zabezpieczony.

Funkcjonariusze przeszukali także mieszkanie zatrzymanego mężczyzny oraz jedną z hal magazynowych znajdującą się w Nowym Dworze Mazowieckim. Tam znaleźli kolejne nielegalne wyroby tytoniowe tych samych marek, tj.: 11,6 mln sztuk papierosów.

Łącznie zabezpieczono ponad 20,6 mln sztuk papierosów bez polskich znaków akcyzy. Śledczy oszacowali wartość przejętej kontrabandy na kwotę blisko 15,5 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że nielegalny towar miał trafić na czarny rynek w kraju. Gdyby został wprowadzony do obrotu straty Skarbu Państwa mogłyby wynieść ponad 25 mln zł.

67-letni kierowca pojazdu jest dobrze znany policjantom, ponieważ w przeszłości był zatrzymywany za kradzieże z włamaniem. W Prokuraturze Rejonowej Warszawa-Wola przedstawiono mu zarzuty karno-skarbowe.
Źródło info i foto: Policja.pl

Sprzedawali olej smarowy jako napędowy. Akcja CBŚP i KAS

Funkcjonariusze CBŚP oraz KAS, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej w branży paliwowej. Z zebranego przez śledczych materiału wynika, że spółki niemieckie kupowały na Litwie olej napędowy. Po zmianie nazwy w dokumentacji na olej smarowy, sprzedawano go na Łotwę, jednak faktycznie był rozprowadzany w Polsce ponownie jako olej napędowy. Straty Skarbu Państwa wynikające z przestępczego procederu to co najmniej 32 mln zł.

Funkcjonariusze Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji oraz podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie, od wielu miesięcy wyjaśniają sposób działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie wprowadzali do obrotu na terenie Polski olej napędowy bez uiszczenia obowiązujących podatków. Według śledczych gang działał w latach 2016 – 2018. Członkowie grupy mogli w tym czasie wprowadzić do obrotu około 160 cystern miesięcznie.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że gang mógł działać na terenie Polski, Łotwy, Litwy oraz Niemiec. Olej napędowy był kupowany od kontrahentów z Litwy, za pośrednictwem spółek zarejestrowanych w Niemczech, po czym przeprowadzano zmianę jego przeznaczenia na olej smarowy. Z dokumentacji wynikało, że zaklasyfikowany w ten sposób olej był rozprowadzany na terenie Łotwy. Towar ostatecznie nie docierał do tego kraju, a był sprzedawany wśród odbiorców w Polsce jako olej napędowy, za który nie opłacano wymaganych stawek podatku akcyzowego i VAT. Wstępnie oszacowano straty Skarbu Państwa na kwotę około 32 mln zł. Olej napędowy transportowano z Litwy do Niemiec w cysternach, a z Niemiec – w celu zakamuflowania działania i uniknięcia kontroli – przewożono go w pojemnikach typu mauzer na naczepach samochodów ciężarowych.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, funkcjonariusze zatrzymali w poprzednim tygodniu 9 osób. Akcja była przeprowadzona na terenie województwa mazowieckiego. Wówczas to, przeszukano kilkadziesiąt miejsc zamieszkania i użytkowanych przez podejrzanych oraz siedziby podmiotów gospodarczych, zabezpieczając dokumentację, komputery, nośniki danych i telefony, które są poddawane dokładnej analizie.

Podejrzani w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym dwie osoby usłyszały zarzut kierowania tą grupą. Dodatkowo zatrzymani są podejrzani o przestępstwa karnoskarbowe. Decyzją sądu 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane, a 6 kolejnych osób objęto dozorem Policji.

Śledztwo jest rozwojowe i śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

„Łowcy cieni” zatrzymali poszukiwanego Marka G.

Policjanci CBŚP zatrzymali 32-letniego Marka G. poszukiwanego od 2018 roku, m.in. w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Mężczyzna był ścigany na podstawie 4 listów gończych. W zainteresowaniu policjantów CBŚP był w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw narkotykowych.

Funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy „łowców cieni”, przy wsparciu policjantów z Zarządu w Gdańsku i Kielcach CBŚP ustalili miejsce przebywania 32-letniego Marka G. Mężczyzna był poszukiwany od 2018 roku. Po dokładnie przeprowadzonej analizie, zebraniu wielu informacji „łowcy cieni” znaleźli mężczyznę w jednym z mieszkań w Gdyni. Okazało się, że mógł tam przebywać od wielu miesięcy.

Mężczyzna był poszukiwany czterema listami gończymi wydanymi przez sąd w Warszawie oraz Prokuraturę Krajową i Okręgową za przestępstwa narkotykowe oraz w celu odbycia kary pozbawienia wolności.

W zainteresowaniu funkcjonariuszy z Zarządu w Kielcach Centralnego Biura Śledczego Policji był w związku z podejrzeniem wprowadzenia do obrotu znacznych ilości środków odurzających w postaci kokainy. Decyzją sądu i na wniosek prokuratora mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Śledztwo nadzorowane jest przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBŚP udaremniło ogromny przemyt haszyszu

Funkcjonariuszom z Centralnego Biura Śledczego Policji udało się przejąć dużą ilość haszyszu. Dzięki ich działaniom towar nie trafi już na rynek. Aresztowano dwóch mężczyzn odpowiedzialnych za przemyt. Policjanci CBŚP przeprowadzili na terenie powiatu nyskiego akcję, w wyniku której przechwycili dużą ilość nielegalnych substancji narkotycznych. Znaleźli schowane w torbach 150 kilogramów haszyszu.

Policjanci wrocławskiego oddziału Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali dwóch podejrzanych mężczyzn. 23-latek i 27-latek chcieli odjechać samochodem, w którym znajdowało się siedem toreb wypełnionych blisko 150 kilogramami haszyszu. Funkcjonariusze zabezpieczyli towar i przekazali do analizy laboratoryjnej.

„Z szacunków śledczych wynika, że taka ilość narkotyków mogłaby pozwolić na przygotowanie nawet 150 tys. działek dilerskich, o wartości ponad 8 mln zł. Wszystko wskazuje na to, że narkotyki miały trafić do obrotu na terenie Polski, ale część mogła być również przeznaczona na rynek Europy Zachodniej” – jak informuje na swojej stronie internetowej CBŚP.

Zatrzymani mężczyźni zostali doprowadzeni do Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Tam dowiedzieli się o stawianych im zarzutach dotyczących posiadania znacznych ilości narkotyków. Grozi im kara pozbawienia wolności do 10 lat.
Źródło info i foto: Gazeta.pl