Ponad 500 strzelanin w świąteczny weekend w Stanach

Podczas długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych doszło do kilkuset strzelanin. W wyniku tych zdarzeń zmarły łącznie co najmniej 233 osoby, w tym nieletnie. Rannych zostało ponad 600 osób, w tym młodzież i dzieci. Pomimo kilkudziesięciu aktów przemocy w Nowym Jorku i Chicago, w miastach tych bilanse rannych i strzelanin były niższe niż w ubiegłym roku.

Z danych zajmującego się monitorowaniem przemocy przy użyciu broni palnej Gun Violence Archive (GVA) wynika, że w czasie długiego weekendu Dnia Niepodległości w Stanach Zjednoczonych odnotowano łącznie ponad 500 zdarzeń z użyciem broni palnej. W wyniku strzelanin co najmniej 233 osoby zginęły, a 618 doznało obrażeń. Dane te obejmują okres od godziny 17 w piątek do końca poniedziałku.

CNN podaje natomiast dane dla poszczególnych miast, opierając się na policyjnych statystykach z okresu od piątku do poniedziałku. W Nowym Jorku, gdzie wzrasta przemoc z użyciem broni, w 29 strzelaninach było 35 poszkodowanych, w tym dwie ofiary śmiertelne. Oznacza to jednak spadek w porównaniu z minionym rokiem, kiedy w świąteczny weekend w 55 strzelaninach zostało postrzelonych 78 osób.

W Chicago od piątku do poniedziałku zginęło 18 osób, a obrażenia doznało 100. Zarejestrowano łącznie 69 strzelanin. Szef policji David Brown określił weekend Dnia Niepodległości jako najtrudniejszy w roku dla funkcjonariuszy. Przed rokiem w tym samym czasie w 47 strzelaninach zginęło 18 osób, a rannych zostało 83.

CNN zwraca uwagę, że wśród weekendowych ofiar przemocy przy użyciu broni palnej były dzieci i nastolatki. Wymienia między innymi 17-latka z Toledo w stanie Ohio, postrzelonego w niedzielę wieczorem podczas imprezy z udziałem kilkuset osób. Chłopak zmarł po przewiezieniu helikopterem do szpitala University of Michigan. Rannych zostało także 11 innych osób, a dwie są w stanie krytycznym. To osoby w wieku 51 i 19 lat. Stan dziewięciorga innych ofiar w wieku od 11 do 19 lat jest stabilny.

Policja w Cincinnati w stanie Ohio powiadomiła o śmierci dwóch chłopaków w wieku 16 i 19 lat oraz zranieniu trojga innych nastolatków w niedzielę późnym wieczorem podczas świątecznych obchodów w miejscowym parku. Dwóch chłopców było „zaangażowanych w sprzeczkę, która doprowadziła do wymiany ognia”, a pozostałe ofiary znalazły się w ogniu krzyżowym. W rezultacie obrażeń doznały dwie nastolatki, w wieku 16 i 17 lat oraz 15-letni chłopiec. 17-latka jest w stanie krytycznym.

W Norfolk w stanie Wirginia w piątek po południu postrzelono czworo dzieci, w tym 6-letnią dziewczynkę, oraz troje nastolatków. Policja aresztowała w związku z tym 15-letniego chłopca. W Las Vegas w wyniku strzelaniny zmarło dwóch mężczyzn, a co najmniej siedmiu innych zostało rannych.

Wzrost przemocy wobec stanu sprzed pandemii

Ze statystyk Gun Violence Archive wynika, że nastąpił wzrost przemocy w porównaniu ze stanem sprzed pandemii COVID-19. Od początku roku 2021 do 6 lipca tego roku GVA, na które powołuje się CBS News, odnotowało 22 662 zgony spowodowane użyciem broni palnej. Obejmuje to morderstwa, zabójstwa i nieumyślne zabójstwa. Doszło do 336 masowych strzelanin i 16 masowych morderstw. Dla porównania – w całym roku 2019 odnotowano w 417 masowych strzelaninach 15 208 zgonów.

GVA definiuje masowe morderstwo jako zdarzenie z czterema lub więcej zabitymi. Za masową strzelaninę uznaje przypadek, kiedy cztery lub więcej osób jest postrzelonych, nie wliczając w to napastnika.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelaniny w amerykańskich miastach. Nie żyje 6 osób

W Stanach Zjednoczonych doszło we wtorek do dwóch strzelanin, w których zginęło co najmniej sześć osób. Cztery ofiary śmiertelne odnotowano w Chicago, a dwie – w Albertville, w stanie Alabama, gdzie także napastnik popełnił samobójstwo. W południowej części Chicago, w dzielnicy Englewood wybuchła kłótnia, a następnie – o godz. 5.42 – strzelanina. W rezultacie zmarły trzy kobiety i jeden mężczyzna. Trzech mężczyzn i jedna kobieta odnieśli obrażenia.

Według szefa policji chicagowskiej Davida Browna, którego wypowiedź przytacza CNN, na razie nie ma podejrzanych. Ranni są jedynymi świadkami, ale funkcjonariusze nie zdołali jeszcze uzyskać od nich zeznań ze względu na ich stan zdrowia. Do szpitala na obserwację przewieziono także 2-letnie dziecko, ale nie zostało ono postrzelone.

Nie było śladów włamania

Brown poinformował, że w domu, gdzie doszło do strzelaniny, znaleziono magazynek pistoletu o dużej pojemności i kilka łusek. Nie było widocznych śladów włamania.

– Musimy przyznać, że jest to tragedia, która rozerwała rodziny i spowodowała traumę u kilku osób. (…) To dowodzi, że wciąż mamy wiele do zrobienia, aby tutaj w Chicago zakończyć przemoc z użyciem broni, a w szczególności, aby ograniczyć dostęp ludzi do nielegalnej broni – powiedziała na konferencji prasowej burmistrz Chicago Lori Lightfoot, którą cytuje „USA Today”.

Jak wylicza gazeta, powołując się na miejskie statystyki, w tym roku do tej pory w Chicago 1600 osób zostało postrzelonych. Stanowi to 19-procentowy wzrost w porównaniu z tym samym okresem w zeszłym roku. Ponad 260 osób zmarło od ran postrzałowych. W porównaniu z sytuacją sprzed dwóch lat liczba strzelanin wzrosła o 56 proc.

Nie żyją pracownicy

We wtorek nad ranem doszło do strzelaniny także w Albertville. Nie żyje dwóch pracowników zakładu Mueller Co. Szef miejscowej policji Jamie Smith potwierdził lokalnej telewizji WAFF 48, że incydent miał miejsce około godz. 2.30 nad ranem. Napastnikiem był 34-letni pracownik zakładu. Niezależnie od zabitych, dwie osoby zostały ranne.

Policja powiadomiła, że po strzelaninie sprawca odjechał Jeepem z miejsca zdarzenia. W wyniku dochodzenia funkcjonariusze znaleźli ciało mężczyznę, który popełnił samobójstwo strzelając do siebie.
Źródło info i foto: interia.pl

Chicago: Ksiądz oczyszczony z zarzutów pedofilii

Pierwszą mszę po oczyszczeniu z zarzutów pedofilii odprawił w chicagowskiej parafii St. Sabina ksiądz Michael Pfleger (72 l.). Kapłan został właśnie oczyszczony przez archidiecezję z zarzutów o pedofilię. Swoje śledztwo w tej sprawie prowadzi nadal policja.

Dla wiernych parafii St. Sabina na chicagowskim South Side ta msza była wydarzeniem. Do kościoła wrócił ich ukochany duszpasterz – ksiądz Michael Pfleger. Na stopnie ołtarza nie wstępował przez ostatnie pięć miesięcy. W styczniu został zawieszony z powodu zarzutów dwóch braci, którzy twierdzili, że Pfleger wykorzystywał ich seksualnie, w latach 70. XX wieku, gdy byli dziećmi. Później do oskarżeń dołączył kolejny mężczyzna, który oskarżył Pflegera o molestowanie w 1979 roku, gdy miał 18 lat. W ubiegłym miesiącu Archidiecezja Chicagowska oświadczyła, że jej dochodzenie nie wykazało wystarczających dowodów, by podejrzewać go o seksualne wykorzystywanie dzieci.

– Ostatnie pięć miesięcy to była dla mnie kolejka górska gniewu, depresji i bólu – mówił w czasie mszy ksiądz Pfleger łamiącym się głosem.

Ksiądz Michael Pfleger zasłynął m.in. tym, że w 2008 roku podczas kampanii prezydenckiej Baracka Obamy (60 l.) wyśmiewał jego głównego przeciwnika, Hillary Clinton (74 l.). Jego parafia jest zdominowana przez czarnoskórą społeczność, a on sam posłużył reżyserowi Spike`owi Lee (64 l.) za pierwowzór jednej z postaci w filmie „Chi-raq” z 2015 roku, granej przez Johna Cusacka (55 l.). Kiedy został oskarżony, parafianie pikietowali w jego obronie i dosłownie zasypali archidiecezję listami i telefonami.

Ostatecznie archidiecezja zakończyła postępowanie. Swoją procedurę zakończył też Departament ds. Dzieci i Usług Rodzinnych stanu Illinois, który nie odkrył dowodów na wykorzystywanie dzieci. Swoje postępowanie prowadzi nadal policja, ale jak twierdzi prokurator stanu Cook County Kim Foxx (49 l.) – jej biuro nie otrzymało do tej pory

żadnych informacji w celu sprawdzenia lub ustalenia, czy zarzuty karne są właściwe. Policja ustaliła jednak, że w grudniu ubiegłego roku jeden z braci – oskarżycieli, dziś 60-letni wysłał do księdza list z żądaniem wypłaty $20 tys.
Źródło info i foto: se.pl

USA: Nie żyje 7-latka. Została zastrzelona na parkingu McDonald’a

Nie żyje siedmioletnia dziewczynka, a jej ojciec z poważnymi ranami trafił do szpitala – to skutek niedzielnej strzelaniny na parkingu McDonald’a w Chicago – poinformowała amerykańska policja. Jontae Adams i jego córka Jaslyn jechali samochodem w niedzielne popołudnie na parkingu McDonald’a w dzielnicy Homan Square, kiedy zostali postrzeleni, poinformowała policja z Chicago.

Pracownik McDonald’a, który poprosił o zachowanie anonimowości, powiedział „Chicago Sun-Times”, że dwie osoby wysiadły z szarego samochodu w przejeździe i zaczęły strzelać do samochodu Adamsa.

Dziewczynka została kilkakrotnie postrzelona i przewieziona do szpitala, gdzie stwierdzono zgon. Jej ojciec został postrzelony w tułów i przewieziony do tego samego szpitala, jego stan został określony jako ciężki, poinformowała policja. Nie dokonano żadnych aresztowań, a policja nie przedstawiła możliwego motywu – poinformowała AP.
Źródło info i foto: interia.pl

13-latek zastrzelony przez policjanta w Chicago. Opublikowano nagranie obciążające policję

Władze Chicago opublikowały w czwartek materiał filmowy z kamer policyjnych, który ujawnia okoliczności zastrzelenia przez policjanta 13-letniego Adama Toledo podczas interwencji, do jakiej doszło 29 marca o godz. 2:30 nad ranem w Little Village w Chicago.

Miejska cywilna agencja nadzorująca pracę policji w Chicago (Civilian Office of Police Accountability) udostępniła w czwartek 33 pliki, w tym – nagrania z kamer policyjnych i przemysłowych, a także inne dokumenty związane z tym incydentem, który wywołał w kwietniu ogromne napięcia w Chicago. Nagranie wskazuje, że „funkcjonariusz użył broni w stosunku do 13-latka, który, jak się zdaje, miał w tym momencie ręce uniesione w górę” – pisze w komentarzu Reuters.

„Dziewięciominutowe nagranie rozpoczyna się od pokazania niezidentyfikowanego policjanta wysiadającego z radiowozu i biegnącego o 2:30 nad ranem 29 marca za Adamem Toledo w Little Village na West Side” – relacjonuje Reuters.

13-latek zaczął podnosić dłonie w górę, ale wtedy padł strzał…

Zanim funkcjonariusz dogonił nastolatka, kilkakrotnie wzywał chłopca, by się zatrzymał i pokazał ręce. Chłopiec, jak wynika z nagrania, zaczął podnosić dłonie w górę, ale wtedy padł strzał, który okazał się śmiertelny. Następnie, ten sam funkcjonariusz podbiegł do Adama Toledo, próbując go ratować, gdy ten osunął się na ziemię. „Wezwijcie natychmiast karetkę! Nie umieraj! Zostań ze mną! (…) Niech ktoś przyniesie zestaw medyczny. Natychmiast!” – słychać okrzyki policjanta na udostępnionym nagraniu.

Bezpośrednio po incydencie policja w Chicago twierdziła, że wywodzący się ze wspólnoty latynoskiej 13-latek miał przy sobie broń. Na nagraniu opublikowanym w czwartek nie sposób zweryfikować czy miał ją w ręku, gdy oddany został do niego strzał.

Według departamentu policji funkcjonariusze ścigali Adama Toledo oraz innego młodego człowieka, ponieważ otrzymali zawiadomienie o strzelaninie w okolicy, z którą obaj mieli związek. Funkcjonariusze twierdzą, że na miejscu strzelaniny znaleźli pistolet.

W zaułku, gdzie doszło do tragedii o drugiej trzydzieści nad ranem 29 marca, były w użyciu znaczne siły (policyjne), ale mówiąc wprost, zawiedliśmy Adama – oceniła cytowana przez agencję Reutera burmistrz Chicago Lori Lightfoot.

Chicago, jak również wiele innych zakątków naszego kraju, ma długą spuściznę przemocy i wykroczeń policji. Wielu mieszkańców, zwłaszcza tych, którzy są czarnoskórzy i reprezentują inne mniejszości etniczne, żyją w ciągłym strachu i doświadczają bólu – mówiła Lightfoot.

Jednocześnie z publikacją obciążających policję materiałów, władze Chicago zaapelowały do mieszkańców, by zachowali spokój. Istnieje obawa, że film wywoła protesty społeczne – pisze Reuters i przypomina, że podobnie jak inne amerykańskie miasta, Chicago było areną zamieszek i grabieży po zabójstwie przez policjanta z Minneapolis Afroamerykanina George’a Floyda.

Rodzina zastrzelonego chłopca w oświadczeniu przekazanym lokalnym mediom podziękowała za wsparcie, jakie otrzymała od mieszkańców Chicago. Wyraziła też zadowolenie, że protesty w tym mieście w ciągu ostatnich kilku dni miały pokojowy charakter”.

Modlimy się, by dla dobra naszego miasta ludzie zachowali spokój, czcząc pamięć Adama i konstruktywnie pracując nad utorowaniem drogi do zmian – przekazała rodzina.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Polak zastrzelony na parkingu w Chicago. Wciąż trwają poszukiwania sprawcy

28-letni Polak zginął podczas awantury na parkingu przed sklepem w Chicago. Amerykańskie media opublikowały nagranie z monitoringu, na którym widać całe zajście. Napastnik wciąż jest poszukiwany przez policję. Do zdarzenia doszło w czasie świąt wielkanocnych. 28-letni Polak wdał się w awanturę przed jednym ze sklepów w Chicago.

Wszystko zaczęło się od niefortunnego parkowania. Polak podczas wysiadania z samochodu miał przypadkowo uderzyć drzwiami w drzwi samochodu innego mężczyzny.

Tragiczna awantura

Na parkingu doszło do bójki. Mężczyźni początkowo okładali się pięściami. W pewnym momencie przewrócony na ziemię napastnik wyciągnął broń i postrzelił 28-latka. Wszystko działo się na oczach ojca Polaka. Ranny Polak w krytycznym stanie trafił do szpitala. Jego życia nie udało się jednak uratować.

Po awanturze napastnik uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna wciąż jest poszukiwany przez policję. Telewizja NBC Chicago opublikowała nagranie z kamery monitoringu na którym widać całe zajście. Rodzina i przyjaciele Polaka, którzy w poniedziałek oddali hołd zmarłemu, apelują o pomoc w ustaleniu tożsamości sprawcy.

– Chcę sprawiedliwości dla mojego przyjaciela. Chcę aby sprawca tego morderstwa odpowiedział za swoje czyny – powiedział w rozmowie z NBC Chicago kolega zamordowanego.

Znajomi zmarłego Polaka zorganizowali w internecie zbiórkę na koszty pogrzebu. Do tej pory udało im się zebrać ponad 32 tys. dolarów. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polak zastrzelony w Chicago

28-letni Jakub Marchewka został postrzelony w biały dzień na jednym z parkingów w Chicago. Do zdarzenia doszło w Wielkanoc. Policja nie znalazła jeszcze sprawcy. Do tragedii doszło w niedzielę około 16:30 po na parkingu przy 3500 N. Austin Avenue w Chicago. Policja podaje, że między nieznanym mężczyzną a 28-latkiem doszło do kłótni. Napastnik miał nagle wyciągnąć broń i postrzelić Polaka.

Mężczyzna w stanie krytycznym został przewieziony do Loyola University Medical Center w Maywood, gdzie zmarł. Świadkowie relacjonowali, że widzieli mężczyznę i kobietę w ciemnoszarym lub czarnym sedanie i że 28-letni mężczyzna zaparkował swój samochód obok ich samochodu, a później na parkingu doszło do bójki. Twierdzą, że usłyszeli dwa strzały.

Scena jak z kryminału i relacja ojca

Policja poinformowała o zeznaniach ojca mężczyzny, który stwierdził, że jego syn zaparkował samochód obok innego samochodu i przypadkowo uderzył w drzwi pojazdu po stronie pasażera. Pasażerka pojazdu miała mocno się zirytować. Ojciec ofiary mówi, że kobieta najwyraźniej zadzwoniła do mężczyzny w sklepie monopolowym, do którego wszedł jego syn. W sklepie wybuchła kłótnia między mężczyzną a jego synem.

Ojciec miał powiedzieć również, że gdy jego syn wyszedł ze sklepu, mężczyzna wybiegł za nim i rzucił w ich samochód niesprecyzowanym przedmiotem. Wybuchła między nimi kłótnia. Na parkingu doszło do bójki. Mężczyzna strzelił ofierze w brzuch, a następnie oddał drugi strzał, który musnął twarz jego syna. Uderzył go jeszcze pistoletem, po czym wsiadł do samochodu kobiety i odjechał.

Domniemany strzelec został opisany jako osoba w wieku od 20 do 25 lat, mająca 173-175 cm wzrostu, 72-82 kg wagi, z ogoloną głową i tatuażem na lewym ramieniu. W chwili zdarzenia mężczyzna miał mieć na sobie i czerwono-biało-czarne buty, czarną koszulkę i niebieskie dżinsy.

Przyjaciele Jakuba Marchewki zorganizowali zbiórkę na jego pogrzeb.
Źródło info i foto: o2.pl

Mocny wzrost strzelanin i zabójstw w Chicago

Przestępczość w Chicago spadła w porównaniu z ubiegłym rokiem o 7 proc. – podał tamtejszy departament policji. Największe spadki dotyczą liczby kradzieży, rabunków i włamań. Gwałtownie rośnie jednak liczba zabójstw i przemocy z użyciem broni. W ciągu pierwszych 10 miesięcy tego roku odnotowano 56 proc. więcej ofiar strzelanin niż w ubiegłym roku. Zastrzelono czterokrotnie więcej policjantów.

W 2019 roku zastrzelono 17 funkcjonariuszy, w 2020 – 67. Statystyki przedstawione w niedzielę przez departament policji w Chicago pokazuje znaczny wzrost przemocy z użyciem broni, strzelanin i zabójstw. Do 31 października zostało zastrzelonych co najmniej 3465 osób, co stanowi wzrost o 56 proc. w porównaniu z identycznym okresem ubiegłego roku, gdy liczba ofiar śmiertelnych wyniosła 2221. O 51 proc. wzrosła także liczba morderstw i jest największa od 2016 roku – najbardziej brutalnego w historii Chicago. Do końca października tego roku doszło do 655 morderstw (431 rok wcześniej).

W raporcie wskazano, że od początku pandemii koronawirusa wyraźnie spadły wskaźniki ogólnej przestępczości w Chicago. Odnotowano o 27 proc. mniej kradzieży, 6 proc. mniej włamań – doprowadzając do najniższych poziomów od dwóch dekad.

Departament Policji w Chicago twierdzi, że stoją za tym skuteczne wysiłki funkcjonariuszy, którzy usuwają nielegalną broń z ulic miasta. W tym roku odzyskano 9,1 tys. sztuk broni i przeprowadzono 4,9 tys. aresztowań – o 24 proc. więcej niż w 2019 roku. Policja zauważa, że wzrost liczba strzelanin widoczny jest w trakcie dwóch fal grabieży w centrum miasta oraz uderzenia pandemii Covid-19 w szeregi departamentu, gdy ponad tysiąc funkcjonariuszy zakaziło się koronawirusem.
Źródło info i foto: TVP.info

Krwawy weekend w Chicago. Nie żyje Polak

Siedem osób, a wśród nich 29-latek polskiego pochodzenia, było śmiertelnymi ofiarami przestępczości w ostatni weekend w Chicago. 26 osób odniosło obrażenia. Miasto od wielu miesięcy zmaga się z falą przemocy. Od piątku do poniedziałku w strzelaninach zginął jeden nastolatek, a troje innych zostało rannych. 15-latek postrzelony w klatkę piersiową w nocy z piątku na sobotę zmarł. Jego rówieśnik doznał obrażeń niezagrażających życiu. Ocalały chłopiec został przewieziony do szpitala. Według policji był „bardzo niechętny do współpracy” i nie podał funkcjonariuszom szczegółów incydentu.

Gazeta „Chicago Sun-Times” podała, że w niedzielę śmiertelnie pchnięty nożem w Humboldt Park w zachodniej części miasta został 29-letni mężczyzna, Sebastian Bobak. Znaleziono go z raną kłutą w klatce piersiowej około godziny 16 czasu miejscowego w mieszkaniu przy West Walton Street.

Zgodnie z relacją urzędników miejskich Bobak, który mieszkał w Portage Park, został uznany za zmarłego na miejscu zbrodni. Już wcześniej wchodził w konflikt z prawem. Był aresztowany i oskarżany o różne przestępstwa i wykroczenia, w tym molestowanie seksualne.

W sobotę zmarł noworodek, którego matkę zabito we wtorek w dzielnicy Jeffery Manor w Chicago. Kobieta była w ósmym miesiącu ciąży, chłopiec przeżył cztery dni. Policja podała, że była to 35-letnia kuratorka z hrabstwa Cook, która miała już dwoje dzieci. Znaleziono ją martwą na werandzie domu, z dwiema ranami postrzałowymi. Strzelaniny ostatniego weekendu miały miejsce w takich częściach Chicago, jak Grand Crossing i Englewood w South Side, Humboldt Park w West Side oraz East Garfield Park.

W weekend wcześniej w wyniku użycia broni w całym mieście zginęło pięć osób. 48 zostało rannych. Dziennik „Chicago Tribune” poinformował, że od 1 stycznia do 11 października w Chicago postrzelono 3304 osoby. Ponad 600 zmarło w rezultacie obrażeń.
Źródło info i foto: TVP.info

Donald Trump wysyła do Chicago funkcjonariuszy federalnych

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział wysłanie do Chicago funkcjonariuszy służb federalnych. Ich zadaniem będzie ograniczenie przemocy z użyciem broni palnej w tym mieście. Decyzji przeciwna jest burmistrz Chicago Lori Lightfoot.

– Ogłaszam zwiększenie liczby federalnych służb bezpieczeństwa w amerykańskich społecznościach nękanych brutalną przestępczością – powiedział Trump podczas konferencji prasowej w Białym Domu. Dodał, że „szalejąca przemoc” szokuje Amerykanów, a on „nie ma wyboru”. Wzrost w statystykach brutalnej przestępczości w największych aglomeracjach w USA powiązał z antyrasistowskimi demonstracjami, których uczestnicy domagają się zaprzestania finansowania policji.

Prokurator generalny William Barr sprecyzował, że do Chicago zostanie wysłanych około 200 agentów federalnych, a do Albuquerque w Nowym Meksyku ponad 35.

Około 200 przedstawicieli federalnych służb bezpieczeństwa rozlokowano już w Kansas City, w stanie Missouri, gdzie panuje napięta sytuacja po zastrzeleniu małego chłopca. Federalne oddziały podlegające Departamentowi Bezpieczeństwa Krajowego są też w Portland, w stanie Oregon. Do ich zadań należy ochrona budynków federalnych w tym mieście, w tym gmachu sądu.

Efekt kryzysu

Wysyłanie agentów federalnych do pomocy miejscowym władzom nie jest rzadkością – zauważa agencja Associated Press. Przypomina, że w grudniu ubiegłego roku takie siły skierowano do siedmiu amerykańskich miast. Jak wynika z danych policji, w miastach USA odnotowuje się w tym roku więcej zabójstw z użyciem broni palnej niż w poprzednim. Eksperci uważają, że wpływ na to ma epidemia koronawirusa i wywołany przez nią kryzys gospodarczy.

Najgorsza sytuacja panuje w Chicago. W Wietrznym Mieście, jak nazywane jest Chicago, śmiertelnie postrzelono w tym roku już ponad 400 osób. To więcej o blisko o połowę w stosunku do ubiegłorocznych danych z analogicznego okresu. We wtorek 15 osób zostało postrzelonych przed domem pogrzebowym w rejonie Gresham, w Chicago. Strzelanina była związana z działalnością gangów.

Decyzja Trumpa nie spotyka się z przychylną oceną burmistrz Chicago Lori Lightfoot. „W żadnych okolicznościach nie pozwolę, by oddziały Donalda Trumpa przyjechały do Chicago i terroryzowały naszych obywateli” – napisała w środę na Twitterze.

Dzień wcześniej, reprezentująca Demokratów burmistrz, wyjaśniała, że miejskie władze „są otwarte na współpracę”. „Ale nie chcemy dyktatury. Nie chcemy autorytaryzmu i nie chcemy sprzecznych z konstytucją zatrzymań i aresztowań naszych mieszkańców. Tego nie będę tolerowała” – dodała.

Z kolei gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo powiedział w środę, że zgodnie z ustaleniami z prezydentem Trumpem, służby federalne nie podejmą na razie interwencji w związku coraz liczniejszymi w Nowym Jorku przypadkami przemocy. Zdaniem gubernatora nie uzasadnia tego obecna sytuacja.
Źródło info i foto: TVP.info