Chiny: Sąd skazał Amerykanina na karę śmierci

Sąd pierwszej instancji w Chinach skazał obywatela USA Shadeeda Abdulmateena na śmierć za zabójstwo swojej byłej partnerki, 21-letniej Chinki o nazwisku Chen – poinformowały w piątek państwowe chińskie media. Według dziennika „China Daily” w maju 2021 roku Chen wielokrotnie próbowała zerwać z Abdulmateenem, który pracował jako nauczyciel angielskiego w Ningbo na wschodzie Chin. Amerykanin miał się na to nie zgadzać i grozić jej, a 14 czerwca umówił się z nią na spotkanie i zadał śmiertelne ciosy składanym nożem – przekazała gazeta.

Sąd w Ningbo uznał działanie Abdulmateena za zabójstwo z premedytacją, popełnione z żądzy zemsty. Według chińskich mediów w czasie procesu wszelkie prawa skazanego były przestrzegane. Skazany może się odwołać od decyzji sądu pierwszej instancji, a każdy wyrok śmierci musi być zatwierdzony przez Najwyższy Sąd Ludowy – podał „China Daily”.

Według organizacji Amnesty International w Chinach na karę śmierci skazuje się tysiące osób rocznie, a liczba przeprowadzanych tam egzekucji jest największa wśród państw świata. Chińskie władze nie ujawniają liczby wykonywanych wyroków.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przejęto 49 kilogramów psychotropów. Znajdowały się w paczce z termosami

Celnicy z Lotniska Chopina ujawnili 49 kilogramów nielegalnych substancji w paczce nadanej z Chin do Ameryki Północnej. W jej wykryciu pomógł pies wyszkolony do szukania narkotyków. Woreczki z ketaminą, środkiem znieczulającym, stosowanym także jako psychotropowy, były schowane w podstawach 50 termosów.

Paczka z Chin wzbudziła wątpliwości agenta celnego w Terminalu Cargo warszawskiego portu lotniczego. Zastrzeżenia zgłosił 19 maja funkcjonariuszom Działu Granicznego Realizacji Mazowieckiego Urzędu Celno-Skarbowego, którzy dokonali kontroli. Na lotnisko wezwano również policję. Przesyłka została na początku sprawdzona przez psa Drabę, wyszkolonego do wykrywania narkotyków. Jego zachowanie potwierdziło podejrzenia celników. Po otwarciu wytypowanego kartonu okazało się, że w środku znajduje się 50 oryginalnie zapakowanych termosów, które wewnątrz były puste.

– Z uwagi na podejrzenie ukrycia niedozwolonych substancji w termosach przy użyciu narzędzi funkcjonariusze zdemontowali podstawę termosu. Wewnątrz znajdowały się woreczki foliowe z białym proszkiem. Wstępne badania spektrometrem wykazały, że podejrzany proszek jest substancją psychotropową, a przeprowadzona analiza w Centralnym Laboratorium Celno-Skarbowym potwierdziła te wyniki. W środku była ketamina – informuje Justyna Pasieczyńska, rzeczniczka Izby Administracji Skarbowej w Warszawie.

Psychotropy warte niemal pięć milionów złotych

Zabezpieczono 745 torebek foliowych z ketaminą o łącznej wadze ponad 48 kilogramów. – Biorąc pod uwagę średnie czarnorynkowe ceny ketaminy, oszacowano, że wartość zabezpieczonych narkotyków to 4 892 900 złotych – podała prokurator Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Ochota. Śledczy zlecili między innymi badania fizykochemiczne oraz analizę odcisków zabezpieczonych na przesyłce z narkotykami.

Justyna Pasieczyńska z IAS wyjaśniła, że ketamina od 2005 roku znajduje się w „Grupie II-P” ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, co oznacza, że ma „niewielkie zastosowania medyczne, a duży potencjał nadużywania”.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Atak nożownika w Chinach. Śmierć 5 osób

Co najmniej pięć osób zginęło, a 15 zostało rannych w sobotę w wyniku ataku nożownika w mieście Anqing w prowincji Anhui na wschodzie Chin – poinformowała lokalna policja. Napastnik, który zaatakował pieszych na ulicy, został aresztowany. Motyw ataku nie jest na razie znany; w sprawie wszczęto dochodzenie.

Chińskie prawo ogranicza sprzedaż i posiadanie broni palnej, a podobne ataki są zazwyczaj przeprowadzane przy użyciu noży lub ładunków wybuchowych domowej roboty. Sprawcy podobnych ataków byli w przeszłości opisywani przez władze jako chorzy psychicznie lub żywiący urazę do społeczeństwa.

W grudniu 2020 roku w wyniku ataku nożownika przed sauną i łaźnią w północno-wschodnich Chinach zginęło co najmniej siedem osób, a siedem zostało rannych. W czerwcu ubiegłego roku w przedszkolu w południowym regionie Guangxi ochroniarz posługujący się nożem ranił co najmniej 39 osób. Sprawca został skazany na śmierć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Houston: Chiny przejęły budynek konsulatu USA w Chengdu

O godz. 10:00 czasu lokalnego (03.00 czasu polskiego) w poniedziałek Chiny „wzięły w posiadanie” konsulat USA w Chengdu, trzy dni po ogłoszeniu jego zamknięcia – poinformowało chińskie ministerstwo spraw zagranicznych. Rząd chiński polecił w piątek zamknięcie tej placówki dyplomatycznej w ramach retorsji za zamknięcie i przejęcie przez władze amerykańskie konsulatu chińskiego w Houston. Wcześniej w poniedziałek oficjalna chińska telewizja CCTV pokazała zdjęcie flagi amerykańskiej na terenie konsulatu.

Według komunikatu chińskiego MSZ „niektórzy pracownicy konsulatu USA w Chengdu… przekroczyli swoje uprawnienia ingerując w wewnętrzne sprawy Chin i narazili na szwank bezpieczeństwo i interesy Chin”.

Weszli do konsulatu

W ub. piątek agenci amerykańskich służb weszli do zamkniętego konsulatu chińskiego w Houston. Według doniesień mediów amerykańskich, przedstawiciele służb mieli dostać się do budynku tylnymi drzwiami, korzystając z pomocy ślusarza.

Pekin zaprotestował przeciwko temu wtargnięciu i zapowiedział „stosowną i konieczną odpowiedź”. W sobotę chińskie MSZ opublikowało komunikat stwierdzający, że budynek konsulatu w Houston jest „własnością narodu chińskiego” a wejście do niego „stanowi naruszenie prawa międzynarodowego”.

Ostatnie wydarzenia dodatkowo pogorszyły i tak już napięte stosunki amerykańsko-chińskie. Sprawy sporne między Waszyngtonem i Pekinem dotyczą przede wszystkim handlu, ale także kwestii Hong Kongu, źródeł pandemii koronawirusa oraz wzrastającej aktywności militarnej Pekinu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Obywatel Singapuru przyznał się do szpiegowania na rzecz Chin

Ministerstwo sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych poinformowało w piątek, że przebywający w USA obywatel Singapuru przyznał się, że pod pozorem działalności konsultingowej pracował nielegalnie dla chińskiego wywiadu. Według resortu Singapurczyk Jun Wei Yeo założył w internecie fałszywą stronę konsultingową i próbował w ten sposób pozyskiwać informacje od rządu USA i pracowników amerykańskiej armii. Wyrok w jego sprawie ma zapaść w październiku.

Agencja Reuters zwraca uwagę, że FBI regularnie przeprowadza rozmowy z dziesiątkami posiadaczy amerykańskich wiz, badając ich ewentualne powiązania z chińskim wywiadem. W piątek przedstawiciel resortu sprawiedliwości USA poinformowali, że Juan Tang, badaczka związana z chińską armią, która skryła się w konsulacie ChRL w San Francisco, została zatrzymana przez amerykańskie służby.

Tang, która pracowała na Uniwersytecie Kalifornii, ubiegając się o amerykańską wizę, złożyła niezgodne z prawdą oświadczenie, że nigdy nie służyła w chińskich siłach zbrojnych. 26 czerwca została oskarżona o fałszerstwo wizowe, gdy ustalono, że była związana z chińską armią. Wkrótce potem kobieta znikła, a z czasem okazało się, że przebywa w chińskim konsulacie w San Francisco.

Relacje między Waszyngtonem a Pekinem są ostatnio bardzo napięte, a USA oskarżają Chiny m.in. o kradzież własności intelektualnej i szpiegostwo. Oba kraje spierają się w kwestiach handlowo-gospodarczych, a także w sprawie pandemii Covid-19, autonomii Hongkongu czy przestrzegania praw człowieka wobec Ujgurów i innych muzułmanów w regionie Sinciang na zachodzie ChRL.

W środę Stany Zjednoczone nakazały zamknięcie chińskiego konsulatu generalnego w Houston w Teksasie; w odwecie Chiny nakazały zamknięcie amerykańskiego konsulatu w mieście Chengdu.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Średnio co 10 godzin FBI otwiera nowe śledztwo ws. Chin

Dyrektor FBI Christopher Wray powiedział we wtorek czasu lokalnego, że działania chińskich służb stanowią największe długoterminowe zagrożenie dla przyszłości USA. Kontrwywiad FBI otwiera nowe śledztwo w sprawie Chin średnio co 10 godzin – dodał.

Wray przemawiał w think tanku Hudson Institute w Waszyngtonie. Jak ocenił, działania chińskiego wywiadu przeciwko Ameryce są niezwykle szeroko zakrojone, uczestniczy w nich niemal cały aparat państwowy i mają jeden cel: zdetronizować USA i „za wszelką cenę” zostać jedynym supermocarstwem.

Wśród działań Pekinu wymienił m.in. szpiegostwo gospodarcze, kradzież danych i pieniędzy, nielegalne działania polityczne oraz wpływanie na politykę USA za pomocą szantażu i łapówek.

Doszliśmy do punktu, w którym FBI wszczyna nowe śledztwo kontrwywiadowcze związane z Chinami co 10 godzin – stwierdził Wray, dodając że spośród 5 tys. otwartych dochodzeń kontrwywiadowczych, prawie połowa dotyczy działalności chińskich służb.

Dyrektor FBI zwrócił szczególną uwagę na prowadzony przez Pekin program nazwany „polowaniem na lisy”, wymierzony przeciwko chińskim emigrantom i dysydentom. Według Wraya chińskie władze zmuszają ich do powrotu do kraju, używając do tego wszelkich metod, włącznie z groźbami śmierci oraz pogróżkami wobec ich rodzin. Jak stwierdził, Chiny zmierzają w ten sposób m.in. do sabotażu amerykańskich badań nad koronawirusem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo o koronawirusie. „Istnieją dowody, że wirus powstał w laboratorium”

Sekretarz stanu USA Mike Pompeo stwierdził, że wirus SARS-CoV-2 mógł powstać w laboratorium w Wuhan. Nie chciał jednak odpowiedzieć na pytanie, czy został on celowo uwolniony. W podobnym tonie kilka dni temu wypowiadał się prezydent Donald Trump.

– Istnieją poważne dowody na to, że pandemia SARS-CoV-2 miała swój początek w laboratorium w Wuhan – powiedział Mike Pompeo w wywiadzie w stacji telewizyjnej ABC. Polityk dodał, że „to nie pierwszy raz, gdy światu zagraża wirus będący wynikiem nieprawidłowości i zaniechań w chińskich laboratoriach”.

W podobnym tonie brzmiał również Donald Trump na konferencji prasowej w Białym Domu w ubiegłym tygodniu. Prezydent USA potwierdził, że widział dowody na to, że wirus powstał w Instytucie Wirusologii w Wuhan. Stwierdził, że SARS-CoV-2 mógł wymknąć sie chińskim naukowcom spod kontroli, nie wykluczył również celowego działania Chin.

– Jak to się stało, że zatrzymali ruch powietrzny wewnątrz Chin, a nie zatrzymali samolotów do Stanów Zjednoczonych i do całej Europy? Uuważam, że Światowa Organizacja Zdrowia powinna się wstydzić, bo zachowuje się jak agencja public relations dla Chin – dodał prezydent USA.

Tak tłumaczy się WHO

Jak wywołane do tablicy WHO odpowiedziało na zarzuty prezydenta USA? – Wielokrotnie słuchaliśmy wielu różnych naukowców, którzy przyglądali się sekwencjom wirusa. Jesteśmy przekonani, że ten wirus ma naturalne pochodzenie” – stwierdził dr Mike Ryan z WHO.

Irlandczyk dodał, że wszystkie dowody wskazują, że wirus nie został stworzony ani zmodyfikowany przez człowieka. Podkreślił też, że należy znaleźć „naturalnego gospodarza koronawirusa”. Dzięki temu będzie wiadomo, jak przekroczono „barierę zwierzę–człowiek”, a to pozwoli zapobiegać takim sytuacjom w przyszłości. Przypomnijmy, że nieoficjalnie uważa się, że pacjentką zero była sprzedawczyni krewetek na targu w Wuhan.
Źródło info i foto: natemat.pl

Polska: Agencja Wywiadu ostrzegała rząd przed zagrożeniem koronawirusem z Chin

W styczniu 2020 roku rząd dostał notatkę Agencji Wywiadu, że zagrożenie koronawirusem z Chin jest poważne i należy się przygotować na kryzys. Dlaczego ją zignorował? – czytamy w poniedziałkowej „Gazecie Wyborczej”. Według źródeł „GW” informacja o epidemii znalazła się w notatce Agencji Wywiadu (AW), dla której Chiny są jednym z najważniejszych kierunków działania.

Najpoważniej sprawę potraktowała Estonia

„Podobnie jak inne służby NATO badała ona, na ile doniesienia o koronawirusie mogą być wyolbrzymione i służyć prowadzeniu wojny informacyjnej oraz szerzenia paniki. Analizowano szczególnie trzy wątki pojawiające się w przekazach, które mogły być inspirowane przez służby m.in. Rosji, że koronawirus powstał w brytyjskich laboratoriach wojskowych, że za rozprzestrzenianiem go stoją USA, które prowadzą wojnę gospodarczą z Chinami oraz że wirus jest dostosowany tylko do chińskiego DNA, więc dla reszty świata jest bezpieczny” – podaje gazeta.

Zdaniem źródeł „GW” polski „wywiad wniósł cenny wkład w zawartość NATO-wskich analiz – jako pierwsi podkreślaliśmy powagę sytuacji i pisaliśmy, że to nie wojna propagandowa, ale rzeczywiste zagrożenie”. „Już w styczniu AW ostrzegała, że zagrożenie jest realne, trzeba się na nie przygotować, a epidemia na pewno nie ograniczy się tylko do Chin” – powiedział informator gazety, który miał dostęp do tej analizy Agencji.

Informacje z polskiego raportu miały znaleźć się w dwóch poufnych biuletynach informacyjnych NATO, które są „regularnie uzupełniane bieżącymi zapisami, a dostęp do nich mają służby w Sojuszu”. Według cytowanego przez „GW” informatora najpoważniej sprawę potraktowała Estonia – przygotowała odpowiednią ilość sprzętu ochronnego (maseczki, kombinezony, płyny odkażające), mobilne laboratoria itp.

Do komisji nie docierały żadne ostrzeżenia

„GW” przypomina, że część krajów, w tym Polska, bardzo długo trzymały się tezy, że skala zagrożenia jest wyolbrzymiana i wykorzystywana przez propagandę wrogą NATO i USA. Taką postawę przyjął też prezydent USA Donald Trump.

Posłowie Adam Szłapka (KO) i Marek Biernacki (PSL), czyli członkowie sejmowej komisji ds. służb specjalnych, powiedzieli „GW”, że do komisji nie docierały żadne ostrzeżenia o zbliżającej się epidemii. Ostatnie posiedzenie odbyło się 14 lutego, prawie miesiąc przed wprowadzeniem stanu epidemiologicznego. „Do końca zajmowaliśmy się tylko aferami w służbach” – powiedział gazecie Biernacki. Szłapka dodał, że bardzo wysoko ocenia pracę Agencji Wywiadu i „nie byłby zaskoczony, gdyby miała ważne informacje o sytuacji w Chinach”.

Dziennik zwraca uwagę, że notatka AW powinna zostać zaprezentowana na posiedzeniu Kolegium ds. Służb Specjalnych. Zasiadają w nim premier, minister spraw wewnętrznych czy szefowie służb, a w posiedzeniach może brać udział szef sejmowej speckomisji. Jest nim Waldemar Andzel (PiS). „GW” w niedzielę zapytała go, czy podczas posiedzenia Kolegium w styczniu przekazano ostrzeżenia polskich służb albo innych państw NATO o sytuacji epidemicznej w Chinach. „Poseł nie zaprzeczył, ale szybko zakończył rozmowę: – Posiedzenia Kolegium są niejawne” – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozbito międzynarodowy gang przemytników sterydów anabolicznych

Międzynarodowy gang przemytników sterydów anabolicznych pochodzących z Chin został rozbity w Europie Wschodniej – poinformowała francuska żandarmeria, która uczestniczyła w operacji. Według opublikowanego komunikatu, cytowanego przez agencję AFP, międzynarodowa operacja przeciwko przemytnikom była prowadzona od 18 lutego na terenie Słowacji, Polski i Ukrainy.

Była ona ukoronowaniem trwającego ponad dwa lata śledztwa zainicjowanego przez żandarmerię z rejonu Tuluzy, gdzie przestępcy zaopatrywali sklepy sprzedające między innymi tak zwane odżywki, czyli dodatki do diety.

Komunikat głosi, że podczas operacji z udziałem służb wymienionych państw, zatrzymano 25 podejrzanych, w tym 21 Słowaków, 2 Ukraińców i 2 Polaków. Przestępcom skonfiskowano ponad 2 miliony euro pochodzące z działalności przestępczej.

Zabronione przez prawo sterydy anaboliczne były sprowadzane w hurtowych ilościach z Chin i rozprowadzane w całej Europie ze Słowacji, gdzie mieściła się „centrala” gangu. Substancje oparte na sterydach, powodujące szybki przyrost tkanki mięśniowej, są używane między innymi przez sportowców.
Źródło info i foto: TVP.info

629 kobiet i dziewcząt z Pakistanu sprzedano jako narzeczone do Chin

Agencja AP otrzymała listę pokrzywdzonych kobiet od pakistańskich śledczych, którzy postanowili rozbić siatki handlarzy ludźmi wykorzystujące ubogich i bezbronnych, w tym chrześcijan. Osoby związane ze śledztwem utrzymują, że urzędnicy są śledztwom przeciwni, gdyż obawiają się zerwania lukratywnych relacji handlowych Pakistanu z ChRL.

Lista podaje najbardziej konkretne dane liczbowe dotyczące liczby kobiet objętych handlem ludźmi od 2018 roku. Ale od czasu, gdy została zebrana w czerwcu, śledczy ograniczyli swoje działania wobec tej siatki – podkreśla Associated Press. Osoby związane ze śledztwem utrzymują, że jest to spowodowane presją ze strony urzędników, którzy obawiają się zerwania lukratywnych relacji handlowych Pakistanu z ChRL.

Agencja AP zauważa, że największa sprawa karna przeciwko handlarzom ludźmi załamała się, kiedy w październiku sąd w Fajsalabadzie we wschodnim Pakistanie uniewinnił 31 obywateli chińskich oskarżonych w związku z handlem ludźmi.

Według urzędnika sądowego i śledczego zaznajomionego ze sprawą kilku kobiet, które początkowo były przesłuchiwane przez policję, odmówiły one składania zeznań, ponieważ grożono im albo oferowano łapówki w zamian za milczenie. Obaj funkcjonariusze publiczni rozmawiali z AP, zastrzegając anonimowość ze względu na obawę przed karą za wypowiedź.

Jednocześnie rząd Pakistanu próbował ograniczać dochodzenia, wywierając „ogromną presję” na urzędników Federalnej Agencji Śledczej ścigających siatki handlu ludźmi – powiedział Saleem Iqbal, chrześcijański działacz, który pomógł rodzicom uratować kilka młodych dziewcząt będących już w Chinach i zapobiegł wysłaniu tam innych.

Pakistańskie resorty spraw wewnętrznych i spraw zagranicznych odmówiły komentarza.

– Nikt nic nie robi, aby pomóc tym dziewczynom – powiedział jeden z urzędników, dodając, że proceder trwa, a nawet się rozrasta. – Dlaczego? Ponieważ (władze) wiedzą, że może im to ujść na sucho. (…) Każdy jest naciskany, aby nie prowadzić dochodzenia. Handel ludźmi jest teraz coraz częstszy – wskazał Iqbal.

Chińskie MSZ przekazało, że nic nie wie o liście sprzedawanych kobiet. „Rządy Chin i Pakistanu wspierają tworzenie szczęśliwych rodzin między swoimi obywatelami na zasadzie dobrowolności, zgodnie z przepisami, a jednocześnie (prowadzą politykę) zerowej tolerancji i zdecydowanej walki przeciwko każdej osobie dopuszczającej się nielegalnej działalności transgranicznej dotyczącej zawierania związków małżeńskich” – poinformował resort w oświadczeniu przesłanym w poniedziałek agencji AP.

Przeprowadzone przez Associated Press w tym roku śledztwo dziennikarskie ujawniło, w jaki sposób chrześcijańska mniejszość pakistańska stała się nowym celem pośredników, którzy płacą ubogim rodzicom za ślub ich córek, w tym nastolatek, z Chińczykami, którzy wywożą je do swojego kraju.

Wiele takich kobiet jest następnie izolowanych i wykorzystywanych lub zmuszanych do prostytucji w Chinach; często kontaktują się z domem i błagają o sprowadzenie ich z powrotem – pisze AP. Dziennikarze agencji rozmawiali z policją i urzędnikami sądowymi oraz z kilkunastoma kobietami, którym udało się wrócić do Pakistanu, a także z rodzicami, sąsiadami, krewnymi i pracownikami organizacji praw człowieka.

Jak zaznacza AP, chrześcijanie są celem, ponieważ to jedna z najbiedniejszych społeczności w Pakistanie zamieszkanym w 96 proc. przez muzułmanów.

Siatki handlarzy składają się z chińskich i pakistańskich pośredników i obejmują chrześcijańskich duchownych, głównie z małych kościołów protestanckich, którzy otrzymują łapówki, aby nakłonić swoich wiernych do sprzedaży córek. Śledczy natrafili także na przynajmniej jednego duchownego muzułmańskiego prowadzącego w swej madrasie biuro matrymonialne.
Źródło info i foto: TVP.info