Francja: Znaleziono ciała bez głów

W miejscowości Mont-Saint-Martin we Francji znaleziono pozbawione głowy, rąk i nóg nagie ciało kobiety. W zeszłym tygodniu około pięćdziesiąt kilometrów dalej odkryto zwłoki mężczyzny bez głowy. Ciało kobiety zostało znalezione w poniedziałek w Mont-Saint-Martin, miejscowości leżącej we wschodniej Francji, niedaleko granic z Luksemburgiem i Belgią.

Według źródeł „Le Figaro”, ciało zostało znalezione po południu na śmietniku na tyłach opuszczonego budynku handlowego. Pozbawione było głowy, rąk i nóg. Jak podała luksemburska gazeta „L’essentiel” zwłoki znalazł 16-latek. – Na początku myślał, że to lalka, ale gdy zobaczyliśmy tatuaż i piercing, zrozumieliśmy, że to ciało – wyjaśniali świadkowie. Dodano także, że była to „stosunkowo młoda kobieta”.

Wkrótce ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok.

– To czysto kryminalna sprawa – powiedziała Catherine Galen, prokurator z Val-de-Briey, cytowana na stronie „Le Figaro”.

Zwłoki mężczyzny bez głowy

Kilka dni wcześniej, w czwartek w lesie Moyeuvre-Grande (Moselle), położonym około pięćdziesięciu kilometrów od Mont-Saint-Martin, odnaleziono zwłoki pozbawione głowy.

– To ciało mężczyzny, ale na razie niemożliwe jest ustalenie jego tożsamości – powiedziała Catherine Galen.

Jak dodała, ustalanie jest trudne ze względu na stan rozkładu ciała. W tym momencie prokuratura nie widzi związku pomiędzy sprawami.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rodzinny dramat w Staszowie to rozszerzone samobójstwo?

Rozszerzone samobójstwo – to według śledczych najbardziej prawdopodobna przyczyna śmierci małżeństwa, którego ciała znaleziono w piątek w lesie w Staszowie w woj. świętokrzyskim. Jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Zwłoki 55-letniej kobiety znaleziono w zaparkowanym w lesie samochodzie. Miała obrażenia szyi. Kilkadziesiąt metrów dalej odkryto ciało jej 60-letniego męża wiszące na drzewie.

Szef prokuratury w Staszowie Piotr Okarski powiedział RMF FM, że śledczy biorą pod uwagę kilka wersji wydarzeń. Przyznał jednak, że ta mówiąca o rozszerzonym samobójstwie wydaje się być bardzo prawdopodobna. Przypuszczalny przebieg tego zdarzenia był taki, że mężczyzna zabił swoją żonę, a potem się powiesił. Prokurator potwierdził, że w kieszeni 60-latka znaleziono list pożegnalny. Na miejscu zostały zebrane różne ślady, a jutro wieczorem ma się odbyć sekcja zwłok obojga małżonków. Ona wyjaśni m.in., czy mężczyzna powiesił się sam.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Staszów: Ciało kobiety znaleziono w samochodzie. Mąż leżał nieopodal

Do tragicznego wydarzenia doszło w piątek w Staszowie (woj. świętokrzyskie). Małżeństwo, które wybrało się na grzyby, zostało znalezione martwe w lesie. Policja prowadzi śledztwo, które ma na celu ustalić okoliczności i przyczynę śmierci grzybiarzy. W piątek ok. godz. 22 na komendę policji w Staszowie zgłosiła się zaniepokojona 33-letnia kobieta, mieszkanka Staszowa. Wyjaśniła, że kilka godzin wcześniej jej rodzice wybrali się na grzyby około godz. 14, ale nie wrócili z lasu.

– Przyjęte zostało zawiadomienie o zaginięciu małżeństwa. Poszukiwania trwały całą noc, a około godziny 9 rano w sobotę, jeden ze staszowskich policjantów w kompleksie leśnym, znalazł zaparkowany pojazd, którym para udała się na grzyby – informuje oficer prasowa staszowskiej policji, mł. asp. Joanna Szczepaniak, w rozmowie z Interią.

Jak przekazuje policja, ciało 55-letniej kobiety znaleziono w samochodzie. – Półtorej godziny później w odległości około 50 metrów od pozostawionego auta, w zaroślach, odnaleziony został 60-letni mężczyzna, który również nie dawał oznak życia – wyjaśnia rzecznik prasowy staszowskiej policji w rozmowie lokalnym serwisem tyna.info.pl. Na miejsce tragedii przyjechała grupa dochodzeniowo-śledcza, która pracowała pod nadzorem prokuratora. Policjanci zabezpieczyli wszelkie ślady.

Mundurowi będą teraz próbowali ustalić przebieg i okoliczności śmierci grzybiarzy. Jak podaje serwis tyna.info.pl, który jest w kontakcie z lokalną policją, wstępnie wykluczono, aby mogły się do niej przyczynić osoby trzecie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Brutalna zbrodnia w Indiach. Nastolatki zgwałcone i zamordowane. Sprawcy powiesili ciała na drzewie

Sześciu mężczyzn usłyszało zarzuty w związku ze śmiercią dwóch sióstr w wieku 15 i 17 lat ze stanu Uttar Pradesh w Indiach. Przed zamordowaniem nastolatki zostały zgwałcone. Ich ciała powieszono na drzewie. Ofiary należały do dalitów – przedstawicieli najniższej kasty w Indiach. Do zbrodni doszło w środę po południu w dystrykcie Lakhimpur. Policja poinformowała, że grupa mężczyzn zabrała obie siostry na pole trzciny cukrowej. Następnie nastolatki zostały zgwałcone i zamordowane. Ich ciała powieszono na drzewie. Sprawcy jako lin użyli szali, które nosiły ofiary.

W sprawie zatrzymano sześciu mężczyzn, w tym sąsiada nastolatek. Mężczyźni usłyszeli zarzuty gwałtu, morderstwa i ukrywania zbrodni. Relacja policji o tym, jak doszło do zbrodni różni się od relacji matki nastolatek. Według służb dziewczyny same z siebie miały pójść za mężczyznami, a po dokonanym na nich gwałcie miały „nalegać, by mężczyźni się z nimi ożenili”. Matka ofiar twierdzi z kolei, że dwóch mężczyzn pojawiło w jej domu, porwało jej córki, a gdy próbowała ich powstrzymać „została dotkliwie pobita”.

Zbrodnie wobec pariasów

Zbrodnia wywołała poruszenie wśród lokalnej społeczności. Wiceminister stanu Uttar Pradesh Brajesh Pathak zapewnił, że sprawcy brutalnego morderstwa otrzymają taką karę, że dusze członków „ich przyszłych pokoleń będą się jej bały”. Ofiary należały do dalitów, których potocznie nazywa się pariasami. To określenie stosowane wobec osób, które należą do najniższych kast w Indiach lub żyją poza systemem kastowym. Tradycyjnie do „niedotykalnych” zalicza się osoby wykonujące pracę fizyczną lub „nieczyste zawody” – polegające m.in. na zabijaniu zwierząt (rzeźnicy, rybacy) i te mające kontakt z płynami ustrojowymi drugiego człowieka (sprzątacze, pracze).

Pomimo uznania stosowania sankcji wobec dalitów za bezprawne w konstytucji z 1950 r., system kastowy nadal stosowany jest w hinduskim społeczeństwie.

„The Guardian” przypomina, że w czerwcu 13-latka z dalitów została zamordowana w dystrykcie Chitrakoot w Uttar Pradesh. Z kolei w 2021 r. w dwóch osobnych przypadkach grupy mężczyzn zgwałciły dwie dziewczynki – sześcio- i dziewięciolatkę.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

30 lat od zaginięcia Jarosława Ziętary

30 lat temu, 1 września 1992 r., dziennikarz „Gazety Poznańskiej” Jarosław Ziętara widziany był po raz ostatni. Wychodził wtedy ze swojego mieszkania przy ul. Kolejowej w Poznaniu. Od kilku lat na ścianie domu znajduje się tablica, która przypomina, że Ziętara „zginął dlatego, że był dziennikarzem”.

Jarosław Ziętara urodził się w Bydgoszczy w 1968 roku. Był absolwentem poznańskiego Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza. Pracował najpierw w radiu akademickim, później współpracował m.in. z „Gazetą Wyborczą”, „Kurierem Codziennym”, tygodnikiem „Wprost” i „Gazetą Poznańską”. Ostatni raz Ziętarę widziano 1 września 1992 r. Rano wyszedł do pracy, ale nigdy nie dotarł do redakcji „Gazety Poznańskiej”. Ziętara zajmował się m.in. tematyką tzw. poznańskiej szarej strefy. Według ustaleń prokuratury, reporter został uprowadzony i zamordowany. W 1999 r. Ziętara został uznany za zmarłego. Ciała dziennikarza do dziś nie odnaleziono.

W 2016 r. na kamienicy przy ul. Kolejowej 49 w Poznaniu, gdzie mieszkał Ziętara, i gdzie widziany był po raz ostatni, odsłonięto tablicę z wizerunkiem reportera i napisem: „W tym domu mieszkał Jarosław Ziętara. Porwany 1 września 1992 r. Zginął dlatego, że był dziennikarzem”. Z inicjatywą upamiętnienia w ten sposób poznańskiego dziennikarza wyszedł Komitet Społeczny im. Jarosława Ziętary.

Co roku, 1 września, pamięć Ziętary upamiętniana jest złożeniem kwiatów i zapaleniem zniczy właśnie przy kamienicy przy ul. Kolejowej. Tego dnia miejsce to odwiedzają bliscy, przyjaciele, oraz znajomi Ziętary, a także poznańscy dziennikarze i osoby, które chcą upamiętnić reportera „Gazety Poznańskiej”.

W tym roku, jak tłumaczył PAP przedstawiciel Komitetu Społecznego im. Jarosława Ziętary Krzysztof M. Kaźmierczak, uroczystość upamiętniająca Ziętarę przy ul. Kolejowej będzie tylko jednym z elementów obchodów 30. rocznicy zniknięcia dziennikarza.

W czwartek rano spotkamy się przed tablicą pamięci Jarka przy ul. Kolejowej, by uczcić jego pamięć chwilą ciszy, zadumy, zapaleniem znicza czy złożeniem kwiatów – powiedział. Dodał, że tego dnia najważniejsza jest pamięć o poznańskim dziennikarzu; przyjść i uczcić jego pamięć można o dowolnej porze.

„Odznaczenie odbierze rodzina Jarka”

Kolejna z uroczystości upamiętniających Jarka Ziętarę odbędzie się w piątek w Wielkopolskim Urzędzie Wojewódzkim w Poznaniu. Jarosław Ziętara zostanie pośmiertnie odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski przez Prezydenta RP. Odznaczenie odbierze rodzina Jarka – powiedział.

Również w piątek – w holu urzędu – otwarta zostanie wystawa okolicznościowa poświęcona Jarosławowi Ziętarze.

Kaźmierczak przypomniał, że w związku z 30. rocznicą zniknięcia dziennikarza, zostanie on także upamiętniony tablicą, która ma zostać uroczyście odsłonięta jesienią. Senat uczelni uchwałą podjętą pod koniec lutego wyraził oficjalną zgodę na umieszczenie tablicy pamiątkowej w gmachu Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM. Inicjatorem upamiętnienia Ziętary w gmachu wydziału był Komitet Społeczny im. Jarosława Ziętary.

Na tablicy autorstwa rzeźbiarza Romana Kosmali pojawić się ma wizerunek dziennikarza, oraz napis „Jarosław Ziętara 1968-1992. Zamordowany dziennikarz. Absolwent wydziału”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Meksyk: Znaleziono ciało zaginionej byłej prezenterki radiowej

Ciało znalezione na początku tego tygodnia w meksykańskim kurorcie to zaginiona była prezenterka radiowa – poinformowały w sobotę lokalne władze. Candida Cristal Vazquez, która pracowała również dla lokalnej policji, zaginęła pod koniec lipca. Burmistrz Mazatlan, Luis Guillermo Benitez, powiedział dziennikarzom w sobotę, że służby czekają jeszcze testy potwierdzające tożsamość, ale wszystko wskazuje na to, że znalezione w czwartek ciało to Candida Cristal Vazquez.

Prokuratura generalna stanu w piątek przekazała, że członkowie rodziny zidentyfikowali ciało, ale ostateczne potwierdzenie dadzą wyniki testów genetycznych. Policja znalazła ciało w kanale w Mazatlan. Meksykańskie media opisują Vazquez jako dziennikarkę. Wiadomo, że kobieta pracowała także dla lokalnej policji, zajmując się tam komunikacją. Komitet Ochrony Dziennikarzy przekazał Reuterowi, że trwa ustalanie, czy kobieta faktycznie była dziennikarką i czy jej śmierć była motywowana jej zawodem.

W 2022 roku w Meksyku zginęło już 18 dziennikarzy, nie licząc Vazquez.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwłoki mężczyzny znalezione przy torach na Wawrze

Ciało mężczyzny znaleziono przy torach w Wawrze. Na miejscu pracują służby. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, zabezpieczono tam również broń. Do zdarzenia doszło w rejonie ulicy Patriotów 58, w okolicy ulicy Kłodzkiej. Służby zostały zaalarmowane o godzinie 13. – Potwierdzam, że pracownik PKP znalazł ciało – powiedział nam Rafał Rutkowski z wydziału prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Jak dodał, stan zwłok wskazuje, na to, że „pozostawały tam dłuższy czas”. – Ciało zostanie zabezpieczone celem wykonania dalszych czynności – zaznaczył.

Policjanci nie znają danych zmarłego mężczyzny. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, w pobliżu ciała znaleziono broń.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zwłoki zawinięte w dywan w aucie. Brat zamordował siostrę?

Zawinięte w dywan zwłoki kobiety znaleziono w samochodzie zaparkowanym w Będzinie (Śląskie), niedługo później w jednym z mieszkań znaleziono drugie ciało – właściciela samochodu i prawdopodobnie brata ofiary. Śledczy przypuszczają, że to on zabił kobietę, a później popełnił samobójstwo. Sierż. szt. Marcin Szopa z będzińskiej policji powiedział PAP, że we wtorek po południu służby otrzymały zgłoszenie, że z jednego z samochodów zaparkowanych na osiedlu Syberka wydobywa się nieprzyjemny zapach.

Policjanci pojechali na miejsce, a później udali się do mieszkania właściciele auta, nikt jednak nie otworzył drzwi. Po otwarciu samochodu okazało się, że w bagażniku i na tylnej kanapie są zawinięte w dywan zwłoki kobiety. Po odkryciu ciała zapadła decyzja o siłowym wejściu do mieszkania właściciela auta. W łazience, również zamkniętej od środka, znaleziono zwłoki 47-letniego mężczyzny, który popełnił samobójstwo. Będący na miejscu lekarz wykluczył działanie osób trzecich – opisywał Szopa.

Jak przekazuje policja, zwłoki, które były w samochodzie są w stanie daleko posuniętego rozkładu. Przyczyna i czas zgonu ofiary ma ustalić sekcja zwłok. Śledczy będą też potwierdzali jej tożsamość. Prokuratura zarządziła także sekcję zwłok właściciela auta.

Rozszerzone samobójstwo

Według śledczych, wiele wskazuje na to, że ofiara znaleziona w samochodzie to siostra mężczyzny znalezionego w mieszkaniu. Za najbardziej prawdopodobną wersję uznaje się tzw. rozszerzone samobójstwo – że 47-latek zabił siostrę, a później siebie. Policja oficjalnie nie potwierdza tej informacji do czasu przeprowadzenia specjalistycznych badań. 47-latek nie przewijał się wcześniej przez policyjne kartoteki. Śledztwo w tej sprawie prowadzi będzińska prokuratura.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zwłoki małżeństwa w domu w Kiełpinie. Nieoficjalnie: 15-letni syn przebywa w izbie dziecka

W Kiełpinie na Mazowszu odkryto ciała 50-letniego mężczyzny i 42-letniej kobiety. Z ustaleń RMF FM wynika, że policjanci zatrzymali już 15-letniego syna małżeństwa. Z kolei Polsat News nieoficjalnie podaje, że nastolatek trafił do izby dziecka, gdzie znajduje się pod opieką psychologa. Jak informuje Polsat News, ciała małżeństwa – 50-letniego mężczyzny i 42-letniej kobiety zostały znalezione w ich domu w Kiełpinie w gminie Łomianki pod Warszawą przez ojca zmarłego. Mężczyzna ten od razu poinformował policję. Na miejscu do tej pory trwają działania policji i śledczych, którzy wyjaśniają, jakie są okoliczności śmierci tej pary.

Sam fakt znalezienia ciał potwierdziła Interii rzeczniczka warszawskiej Prokuratury Okręgowej prok. Aleksandra Skrzyniarz. Prokuratorka nie chciała jednak powiedzieć, jaki związek ze sprawą może mieć 15-letni syn zmarłych i czy w Kiełpinie mogło dojść do zabójstwa. – Jest za wcześnie, by udzielać takich informacji – powiedziała prok. Skrzyniarz.

Nieoficjalnie wiadomo, że zwłoki miały być w stanie znacznego rozkładu. Z kolei ojciec zmarłego 50-latka miał zeznać, że ostatni raz kontaktował się z synem około dwa tygodnie temu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ciało przy polsko-białoruskiej granicy

Podlaska policja poinformowała, że w pobliżu granicy z Białorusią znaleziono zwłoki. Ciało dryfowało na rzece. Do zdarzenia miało dojść po stronie białoruskiej. W rzece Świsłocz, w rejonie granicy polsko-białoruskiej, zostały odnalezione zwłoki nieznanej osoby – przekazał podlaska policja na Twitterze. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia policja pod nadzorem prokuratora. Według podlaskich funkcjonariuszy do tragedii miało dojść po stronie białoruskiej. Informację o zwłokach dryfujących po rzece policja otrzymała w piątek przed godziną 13.

Funkcjonariusze nie podają więcej szczegółów, m.in. czy jest to kobieta czy mężczyzna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl