Głowaczowa: Głos kazał mu zabić siostrę. Zarzut zabójstwa dla 15-latka

Prokuratura Rejonowa w Dębicy na Podkarpackiu postawiła zarzut zabójstwa 15-latkowi, który w poniedziałek zabił 17-letnią siostrę. Do zdarzenia doszło w Głowaczowej koło Dębicy. Jak poinformował prokurator rejonowy Jacek Żak, nastolatek przyznał się do winy.

Do sądu rodzinnego i dla nieletnich trafił wniosek o jego „tymczasowe umieszczenie w schronisku dla nieletnich na trzy miesiące”. Decyzja sądu powinna być znana jeszcze w środę – dodał Żak.

Do tragedii doszło w poniedziałek późnym wieczorem. Pod nieobecność rodziców, którzy byli w kościele, 15-latek wziął kij bejsbolowy i zaczął bić nim siostrę. Później zadał jej kilkanaście ciosów nożem i zaciągnął ciało do piwnicy. Bezpośrednio po tragedii zadzwonił po pogotowie ratunkowe. Mimo reanimacji dziewczyna zmarła.

Sprawca zabójstwa po zatrzymaniu powiedział policjantom, że słyszał głos, który kazał mu zabić starszą siostrę.

Według relacji mieszkańcy Głowaczowej 15-latek był dobrym i spokojnym uczniem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

35-letni Grzegorz G. zabił ciężarną szwagierkę. Był ojcem dziecka. Kiedy wyrok?

Przed Sądem Apelacyjnym w Rzeszowie w czwartek odbył się proces apelacyjny 35-letniego Grzegorza G. oskarżonego o zabójstwo 25-letniej ciężarnej szwagierki. Mężczyzna był ojcem nienarodzonego dziecka. Za tydzień zostanie ogłoszony wyrok.

Rozprawa odwoławcza, podobnie jak większość procesu w I instancji, odbyła się za zamkniętymi drzwiami. Podczas pierwszej rozprawy sąd okręgowy zmienił kwalifikację czynu. Prokuratura oskarżyła G. o zabójstwo, natomiast sąd uznał, że było to zabójstwo z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grzegorz G. w marcu br. został skazany na dożywocie oraz pozbawiony praw publicznych na 8 lat. Mężczyzna ma też zapłacić po 250 tys. zł zadośćuczynienia dla każdego z rodziców zabitej kobiety, którzy byli w procesie oskarżycielami posiłkowymi. Ma im także zwrócić ponad 17 tys. zł, które wybrał z konta Jolanty Ś. po jej śmierci.

Sąd uznał Grzegorza G. za winnego pozostałych zarzucanych mu przez prokuraturę czynów. Jest to m.in. kradzież samochodu i pieniędzy ofiary, usiłowanie dwóch oszustw, kradzież z miejsca pracy sprzętu elektronicznego o wartości ponad pół mln zł. G. ma również naprawić szkodę względem swojego pracodawcy w łącznej kwocie prawie 320 tys. zł.

Proces przed sądem okręgowym rozpoczął się w styczniu 2018 r. i toczył się za zamkniętymi drzwiami.

Apelację od wyroku złożyła obrona Grzegorza G. i jeden z oskarżycieli posiłkowych. Ogłoszenie wyroku wyznaczono na 28 listopada.

W toku postępowania prokuratorskiego G. został zbadany psychiatrycznie. Biegli nie stwierdzili, aby w chwili morderstwa był niepoczytalny lub miał ograniczoną poczytalność.

Romans z siostrą żony

Grzegorz G. przez wiele miesięcy potajemnie odwiedzał siostrę żony Jolantę. – Dziewczyna pracowała na kasie w delikatesach. Wcześniej mieszkała w rodzinnym domu w Lubzinie, ale jak obok pobudowała się siostra, wyprowadziła się do Dębicy i z rodziną utrzymywała sporadyczny kontakt – wspomina znajoma ofiary w rozmowie z Faktem.

W maju 2016 r. Jolanta nagle zniknęła. Była w 7. miesiącu ciąży ze swoim szwagrem. Kilka miesięcy wcześniej żona Grzegorza G. urodziła ich drugie dziecko. Ten tygodniami nie tylko udawał, że nie wie co się stało z Jolantą, ale zacierał ślady – wysyłał w imieniu zaginionej SMS-y do jej matki. Wynikało z nich, że zaginiona jest za granicą. Mało tego – przy okazji zarabiał na śmierci kobiety! Sprzedał jej samochód, sprzęt elektroniczny, podbierał z jej konta pieniądze.

Ciało zakopał w lesie

G. został zatrzymany pod koniec listopada 2016 r. we własnym mieszkaniu, wpadł w zasadzkę policji. Zdaniem oskarżenia Grzegorz G. uderzył Jolantę Ś. kilka razy w głowę połową cegły, kobieta miała też ranę kłutą szyi. Jak ustaliła prokuratura przyczyną śmierci kobiety było prawdopodobnie zachłyśnięcie się krwią i uduszenie.

W czasie śledztwa mężczyzna początkowo utrzymywał, że śmierć Jolanty Ś. nastąpiła na skutek nieszczęśliwego wypadku – miała spaść ze skarpy. Jednak po przedstawieniu mu dowodów z sekcji zwłok kobiety, które wykluczyły taką przyczynę śmierci, G. przyznał się do zabójstwa. Wskazał też miejsce w lesie, w którym zakopał ciało szwagierki. Zapewniał, że nie planował zabójstwa wcześniej, ale że myśl o zabiciu kobiety zrodziła się dopiero w czasie kłótni z nią.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Dwie kobiety wyłudziły kilka milionów złotych. Trafiły do aresztu

Policjanci zatrzymali dwie mieszkanki Dębicy, które przez kilka lat ukrywały się przed wymiarem sprawiedliwości. 60 i 55-latka usłyszały kilkadziesiąt zarzutów wyłudzenia i usiłowania wyłudzenia kilku milionów złotych. Obie kobiety zostały tymczasowo aresztowane.

Z materiałów procesowych wynika, że kobiety w latach 2009 – 2013 wyłudzały pieniądze z banków i firm pożyczkowych. W ostatnim roku ich przestępczej „kariery” do Komendy Powiatowej Policji w Dębicy wpłynęło zawiadomienie o popełnionym przestępstwie. Informacja została przekazana z dębickiego Urzędu Skarbowego. Prowadzone postępowanie potwierdziło przestępczy charakter działalności mieszkanek Dębicy. Kobiety wielokrotnie były wzywane do stawiennictwa w dębickiej komendzie, jednak żadna z nich nie wywiązywała się z tego obowiązku. Obie były poszukiwane i obie ukrywały się przed wymiarem sprawiedliwości.

Czynności w tej sprawie wykonywali policjanci z wydziału dw. z przestępczością gospodarczą dębickiej komendy. W sierpniu tego roku kobiety zostały zatrzymane. 60-latkę zatrzymano na terenie Krakowa, 55-latka, która ukrywała się za granicą, została zatrzymana, gdy pojawiła się w Dębicy. Pierwsza wyłudziła 1,5 miliona złotych, a usiłowała wyłudzić 2 miliony złotych. 55-letnia mieszkanka Dębicy wyłudziła 1,5 miliona złotych, a usiłowała wyłudzić 4 miliony złotych.

Kobiety usłyszały 189 zarzutów i złożyły wyjaśnienia. Obie decyzją sądu zostały tymczasowo aresztowane na trzy miesiące. Wobec partnerów zatrzymanych kobiet także było prowadzone postępowanie. Mężczyźni zostali objęci policyjnym dozorem.
Źródło info i foto: Policja.pl

Dębica: Tragiczny finał poszukiwań ciężarnej 25-latki. Kobieta została zamordowana

Tragiczny finał poszukiwań zaginionej 25-latki z Dębicy. Śledczy znaleźli jej ciało zakopane w lesie. W chwili morderstwa była w zaawansowanej ciąży. Jest końcówka lata, zrozpaczona matka zgłasza na policję zaginięcie swojej córki, 25-latki w zaawansowanej ciąży. Pierwsze tropy wskazują, że nowo narodzone dziecko zostało sprzedane i to dlatego kobieta nie wraca do domu.

Niedługo później okazuje się, że związek z zaginięciem kobiety może mieć jej 31-letni żonaty partner. Mężczyzna zostaje zatrzymany, ale z braku wystarczających dowodów szybko wychodzi na wolność.

Na przełomie listopada i grudnia również jego rodzina zgłasza zaginięcie. Okazuje się, że dębiczanin jest podejrzany o kradzież urządzeń o wartości ponad 500 tys. zł z firmy, w której pracuje.

Śledczy ustalają miejsce pobytu mężczyzny, zatrzymują go i stawiają zarzuty kradzieży mienia znacznej wartości. Po wielogodzinnych przesłuchaniach wydobywają od niego miejsce, gdzie może być ukryte ciało 25-letniej dębiczanki.

Podczas oględzin, w lesie na terenie powiatu ropczycko-sędziszowskiego, funkcjonariusze wykopują zwłoki kobiety. Sekcja potwierdza, że została zamordowana. 31-latek z Dębicy nie usłyszał jeszcze zarzutu zabójstwa. Ma to nastąpić w najbliższym tygodniu. Mężczyzna najbliższe 3 miesiące spędzi w izolacji. Na wniosek Prokuratora Okręgowego w Rzeszowie sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Dzieciobójczyni przed sądem

Maria W. oskarżona o potworne dzieciobójstwo kobieta w poniedziałek stanęła przed Sądem Okręgowym w Rzeszowie. Prowadzona w kajdankach sądowym korytarzem była blada jak ściana i cała drżała z przerażenia. Gdy tylko usiadła na ławie oskarżonych, jeszcze zanim sędzia zaczął rozprawę, wybuchnęła płaczem, musiał ją uspokajać adwokat. Czy tak boi się kary? Czy może tak bardzo żałuje swego czynu? Tego nie wiadomo, bo sędzia – kierując się dobrem rodziny – cały proces utajnił.

Ta potworna zbrodnia w czerwcu 2015 r. wstrząsnęła całą Polską. Maria W. wyrzuciła swoją 3-miesięczną córeczkę z IV piętra bloku w Dębicy na Podkarpaciu. Hania zmarła tuż po przewiezieniu do szpitala. – Jak mogła skrzywdzić takiego aniołka? Przecież jeszcze przed narodzinami pisała na Facebooku, jak bardzo nie może się doczekać córeczki – opowiada jej znajoma.

Wyobrażenia przyszłej mamy o cudownym macierzyństwie po urodzeniu dziecka prysły jak bańka mydlana. Okazało się, że opieka nad dzieckiem jest bardzo wyczerpująca. Niemowlę płacze, trzeba je karmić, przewijać, wstawać w nocy… To wszystko przerosło Marię. Nie bez winy są tu także polskie realia. W naszym modelu rodziny matka, która przyznaje się do problemów z akceptacją własnego dziecka, jest postrzegana jako nieudacznica. Maria nie zgłosiła się więc po fachową pomoc.

Wkrótce matczyna miłość szybko zamieniła się w niechęć do maleństwa. Wystarczyła błahostka, by zupełnie przestała nad sobą panować. W końcu, gdy niemowlę zapłakało – wyrzuciła je przez okno. Podczas śledztwa wyszło na jaw, że matka miewała stany depresyjne. – Biegli orzekli, że działała w stanie ograniczonej poczytalności – przyznaje prokurator Jacek Żak.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Makabryczna kradzież na cmentarzu

Makabryczna kradzież na cmentarzu komunalnym Dębica w Elblągu. Nieznani sprawcy z jednego z grobowców zabrali zwłoki, a drugie zbezcześcili. Według wstępnych ustaleń policjantów, kradzież była celowa. Oprócz zniszczonej płyty nagrobnej oraz trumien wandal – albo wandale – zniszczyli też zdjęcia zmarłych. Widać, że działali pod wpływem wielkich emocji, nie był więc to akt wandalizmu, a grabież – powiedział naszemu reporterowi Piotrowi Bułakowskiemu Jakub Sawicki z elbląskiej policji.

Zniszczony grobowiec pochodzi z lat 80. Pochowane jest tam małżeństwo z synem. Kobietę pochowano w 1985 roku, mężczyznę w 1991, a ich syna w 2013 roku – mówi Sawicki. Śledczy przesłuchają członka rodziny, który opiekował się grobowcem oraz zarządcę cmentarza Dębica. Prawdopodobnie powołany zostanie również biegły z zakresu medycyny sądowej ponieważ konieczna będzie ekshumacja zwłok.

Sprawcy albo sprawcom zbezczeszczenia zwłok i ich kradzieży grozi 8 lat więzienia.
Żródło info i foto: RMF24.pl

14-latka zaginęła w sobotę

Komenda Powiatowa Policji poszukuje nastoletniej mieszkanki Dębicy. Dziewczynę ostatnio widziano, gdy wychodziła z domu w sobotę, 23 sierpnia. Do tej pory nie wróciła. 14-latka wyszła z domu w ubiegłą sobotę około godz. 13:00. Niestety, do tej pory nie ma z nią żadnego kontaktu. Policja o zdarzeniu została poinformowana w niedzielę, 24 sierpnia, od wtedy właśnie trwają poszukiwania nastolatki.

Policja podaje rysopis dziewczynki: wzrost około 160 cm i waga około 50 kg. Nastolatka ma szczupłą sylwetkę i czarne, długie włosy, które z prawej strony głowy są wygolone. W dniu zaginięcia ubrana była w granatową sukienkę w kwiaty przed kolano, jasno różowe trampki. Przy sobie miała także złotą torebkę.

Osoby, które widziały dziewczynę lub wiedzą, gdzie może obecnie przebywać proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Dębicy pod numerem 997. 14-latka wyszła z domu w ubiegłą sobotę około godz. 13:00. Niestety, do tej pory nie ma z nią żadnego kontaktu. Policja o zdarzeniu została poinformowana w niedzielę, 24 sierpnia, od wtedy właśnie trwają poszukiwania nastolatki. Przy sobie miała także złotą torebkę. Osoby, które widziały dziewczynę lub wiedzą, gdzie może obecnie przebywać proszone są o kontakt z Komendą Powiatową Policji w Dębicy pod numerem 997.
Żródło info i foto: wp.pl

Brutalny gwałt w Dębicy

Młoda kobieta z Dębicy przez pół nocy była gwałcona i przetrzymywana przez zwyrodnialca. Uratował ją dopiero mąż, który niepokoił się, gdy jego ukochana długo nie wracała do domu. Do gwałtu doszło w nocy z soboty na niedzielę, z 14 na 15 czerwca, w rejonie ul. Kwiatkowskiego i al. Jana Pawła II, ale policja ze względu na dobro śledztwa poinformowała o tym dopiero teraz. Wciąż poszukiwany jest zwyrodnialec, który około godz. 4 zaatakował kobietę wracającą samotnie z dyskoteki – informuje „Gazeta Krakowska”. Mężczyzna zaciągnął dwudziestokilkuletnią kobietę w zarośla i tam, bez skrupułów, zgwałcił. Jednak ani myślał puścić swojej ofiary wolno. Jej gehennę przerwał dopiero ok. 9 rano mąż, który niepokoił się, że jego wybranka tak długo nie wraca z dyskoteki. Żródło info i foto: Fakt.pl

Dębica: antyterroryści w akcji. 26-latek zginął od ciosu nożem

Tragedia koło Dębicy. 26-latek zginął od ciosu nożem w klatkę piersiową. Do zatrzymania sprawcy trzeba było ściągnąć policyjnych antyterrorystów. Z informacji, które podała Komenda Wojewódzka Policji w Rzeszowie, wynika, że dramat rozegrał się w niedzielę późnym popołudniem w Przyborowie. – 60-letni mężczyzna po gwałtownej sprzeczce ugodził nożem w klatkę piersiową 26-letniego człowieka. Incydent rozegrał się opodal sklepu – podała KWP. 26-latek zmarł mimo wysiłków lekarzy. Policja twierdzi, że sprawca zamknął się w swoim mieszkaniu na trzecim piętrze bloku. Nie podjął negocjacji z policjantami. – Zapadła decyzja o siłowym wejściu do mieszkania. Po zabezpieczeniu okolicy do działań przystąpili policjanci z Samodzielnego Pododdziału Antyterrorystycznego Policji w Rzeszowie – informuje KWP. Żródło info i foto: Gazeta.pl

Trwają poszukiwania małego Pawła w Bułgarii

Rzecznik praw dziecka Janusz Kochanowski poprosił bułgarskiego rzecznika praw obywatelskich, by pomógł w sprowadzeniu do Polski chłopca, którego prawie rok temu uprowadził ojciec – podaje Wyborcza.pl
Matka chłopca Barbara Barnaś-Wasiliew z Dębicy jest gotowa w każdej chwili pojechać po syna.
– „Dostanę telefon i wsiadam w samolot” – mówi nam pani Barbara. Na razie jest z nią dziewięcioletnia Nikoletta, którą przy pomocy policji i pracowników polskiego konsulatu odebrała w środę mężowi. Wywołało to gwałtowne demonstracje pod polską ambasadą w Sofii.
Todor Wasiliew w kwietniu zeszłego roku wywiózł Pawła i Nikolettę do Bułgarii, gdzie zamieszkali w Asenowgradzie. Matki tego dnia nie było w domu. Od tamtej pory walczyła o odzyskanie dzieci. Prawo opieki przyznawały jej polskie sądy, a potem bułgarskie.
Żródło info: Wyborcza.pl