Wpływowy prokurator mordercą nastolatki. Sprawa rozwiązana po 50 latach

Były zastępca prokuratora generalnego amerykańskiego stanu Nevada, 77-letni Tudor Chirila Junior, został aresztowany w mieście Reno w związku z morderstwem Nancy Anderson w styczniu 1972 roku na Hawajach. 19-latka została dźgnięta nożem ponad 60 razy. Policja dotarła do mężczyzny dzięki badaniom DNA. Policja z Honolulu nigdy nie zrezygnowała z prób odnalezienia sprawcy brutalnego zabójstwa. Śledztwo na przestrzeni lat było wielokrotnie wznawiane. Przesłuchiwano m.in. sprzedawców noży, byłych partnerów kobiety i zarządców budynku, jednak żadna z tych osób nie była powiązana ze sprawą. 

Dochodzenie ponownie nabrało tempa w grudniu ubiegłego roku. Wówczas funkcjonariusze otrzymali anonimowe zawiadomienie o tym, że mordercą może być 77-letni Tudor Chirila Junior, były zastępca prokuratora generalnego stanu Nevada. Policja przystąpiła do działania i pobrała próbkę DNA od syna mężczyzny, Johna. Badanie wykazało, że jest on biologicznym dzieckiem osoby, której DNA zabezpieczono 50 lat temu na miejscu zbrodni. 

Sprawca próbował odebrać sobie życie

6 września policja z miasta Reno w stanie Nevada weszła do mieszkania byłego prokuratora. Pobrała od niego próbkę DNA i przeszukała posiadłość. 77-latek podjął nieudaną próbę samobójczą. Parę dni później, gdy badanie potwierdziło, że to jego ślady biologiczne były na zakrwawionych ręcznikach w mieszkaniu 19-latki, został aresztowany. Tudor Chirila Junior oczekuje na ekstradycję na Hawaje, gdzie odbędzie się jego proces. Zamordowana Nancy Anderson przeprowadziła się do Honolulu w październiku 1971 roku. Wcześniej ukończyła szkołę średnią w stanie Michigan. Pracowała w restauracji McDonald’s. 

Tudor Chirila Junior w 1994 roku bez powodzenia kandydował na sędziego Sądu Najwyższego Nevady. W latach 90. XX wieku miał też problemy z prawem – był oskarżony m.in. o przestępstwa gospodarcze, w tym pranie pieniędzy z agencji towarzyskich. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Są wstępne wyniki sekcji zwłok zamordowanego dziennikarza

Prokuratura ma już wstępne wyniki sekcji zwłok dziennikarza, zamordowanego w miniony weekend w Parku Śląskim w Chorzowie. Ofiara miała około 50 ran zadanych nożem – podali śledczy. Specjaliści sprawdzą wkrótce czy na ciele zmarłego nie ma materiału DNA napastnika, który jest poszukiwany. W nocy z soboty na niedzielę policja otrzymała informację o śmierci mężczyzny, który został przewieziony na pogotowie ratunkowe w Katowicach. Jego życia nie udało się uratować mimo reanimacji. Był to dziennikarz współpracujący z jedną ze śląskich redakcji.

Okazało się, że mężczyzna został zaatakowany pół godziny wcześniej w Parku Śląskim. Sprawca zakradł się do auta zaparkowanego w pobliżu stadionu GKS-u Katowice i zaatakował mężczyznę, który siedział w samochodzie razem z młodą kobietą.

– Napastnik zadał ofierze około 50 ciosów nożem, część z nich w ważne narządy wewnętrzne i krwionośne. Nastąpił obfity krwotok, który był bezpośrednią przyczyną zgonu. Są to oczywiście informacje, które pokrywają się z ustaleniami postępowania – powiedział prokurator rejonowy w Chorzowie Cezary Golik po otrzymaniu wstępnych wyników przeprowadzonej w środę sekcji zwłok.

Jak dodał, zostaną przeprowadzone dodatkowe badania – toksykologiczne i histopatologiczne. W badaniach DNA specjaliści sprawdzą także czy na ciele ofiary jest materiał biologiczny napastnika – istnieje pewne prawdopodobieństwo, że dziennikarz broniąc się mógł zadrapać napastnika i jego materiał znajduje się pod paznokciami lub na dłoniach.

Prokuratorzy i policjanci od początku za prawdopodobne uznają obyczajowe tło zbrodni. Starają się dotrzeć do męża kobiety, która towarzyszyła dziennikarzowi na spotkaniu w Parku Śląskim. Jest ona głównym i jedynym naocznym świadkiem. Była już przesłuchiwana kilka razy i powiedziała śledczym, że nie rozpoznała napastnika. Prokuratura zaznacza, że na miejscu zbrodni zabezpieczono wiele innych dowodów.

„Jedna z hipotez obejmuje tło obyczajowe, emocjonalne”

Od czasu zabójstwa policjanci ani prokuratorzy nie mieli mężem kobiety żadnego kontaktu. Wiele wskazuje na to, że wyjechał z kraju. – Jedna z hipotez obejmuje tło obyczajowe, emocjonalne. Zakładamy, że możliwym jest, że mężczyzna będący w związku z tą kobietą w akcie desperacji miłosnej dopuścił się tego czynu. Nie ma co ukrywać, że jest to jedna z wersji śledczych. Problem jest taki, że ten mężczyzna jest na ten moment nieuchwytny, co potęguje przypuszczenie – ale jest to ciągle przypuszczenie – że może być on sprawcą tego przestępstwa – mówił wcześniej prok. Golik.

– Szukamy tego człowieka. Jego przesłuchanie to bardzo pilna i istotna sprawa w tym postępowaniu – podkreślił.

Według nieoficjalnych informacji, telefon poszukiwanego męża kobiety logował się w pobliżu miejsca zbrodni. Prok. Golik, który odmówił kategorycznej odpowiedzi w tej sprawie, potwierdził, że została przeprowadzana analiza danych informatycznych i telekomunikacyjnych – dotyczyła ona powiązań pomiędzy pojawiającymi się w śledztwie numerami telefonów, ich lokalizacjami i korelacji czasowej z przebiegiem badanych przez śledczych wydarzeń. – Nie mogę zdradzić tych informacji ze względu na dobro postępowania. Niemniej analiza logowań telefonów osób powiązanych z dwójką, która siedziała w samochodzie była przeprowadzona i rzuca pewne światło na przebieg wydarzeń – dodał Golik.

We wtorek prokuratura informowała, że zostało zabezpieczone narzędzie zbrodni – nóż kuchenny. Kobieta, która ma w tej sprawie status świadka, została przesłuchana już kilka razy. Zabezpieczone nagrania monitoringu potwierdzają, że podczas zabójstwa na miejscu były trzy osoby – dwaj mężczyźni i kobieta, ale filmy nie są na tyle dobrej jakości, by pozwalały uzyskać precyzyjny wizerunek sprawcy.

Jak opisywała w poniedziałek prokuratura, w nocy z soboty na niedzielę do pary siedzącej w samochodzie na parkingu przy stadionie GKS-u podszedł nieznany mężczyzna. Zaatakował 30-letniego dziennikarza, zadając mu wiele ciosów nożem. Po ataku na znajomego kobieta zawiozła rannego na pogotowie w Katowicach, tam mimo reanimacji nie udało się go uratować.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gwałciciel zatrzymany po latach dzięki testom DNA

Sosnowieccy kryminalni zatrzymali 33-letniego mężczyznę, który w 2018 roku zgwałcił mieszkankę Sosnowca. Sprawca napadł na kobietę, brutalnie pobił i wykorzystał seksualnie. Pomimo upływu czasu, nie uniknie on odpowiedzialności. Do zdarzenia doszło w kwietniu 2018 roku, w bramie jednej z kamienic w centrum miasta. Wchodzącą wieczorem do podwórza kobietę napadł młody mężczyzna. Sprawca pobił brutalnie swą ofiarę, a następnie zgwałcił. Roztrzęsiona kobieta powiadomiła o wszystkim policję. Śledczy zabezpieczyli ślady na miejscu zdarzenia, w tym materiał biologiczny, z którego wyodrębniono profil DNA sprawcy. Niestety należał do osoby, która dotychczas nie została zarejestrowana w bazie.

Kiedy w policyjnej bazie danych zarejestrowano profil DNA mężczyzny, którego zatrzymali policjanci z Będzina, okazało się, że odpowiada on temu, który należał do sprawcy brutalnego zgwałcenia. Sosnowieccy policjanci zaczęli szukać mężczyzny. Okazało się to jednak trudne. Świadomy tego, jak wysoka kara może mu grozić, ukrywał się przez organami ścigania.

Policjanci w końcu namierzyli gwałciciela. Mężczyzna został zatrzymany pod koniec ubiegłego tygodnia w Będzinie, gdzie ukrywał się w jednym z mieszkań. Ponieważ 33-latek był już kiedyś karany za gwałt, będzie odpowiadał jako recydywista. Oznacza to, że czeka go znacznie surowsza kara i może spędzić w więzieniu wiele lat.
Źródło info i foto: twojezaglebie.pl

Trwają poszukiwania 42-latka. Jest odpowiedzialny za podwójne morderstwo

Policja apeluje o pomoc w poszukiwaniu mężczyzny skazanego za podwójne morderstwo z przełomu 2005 i 2006 r. i podpalenie kamienicy w Będzinie, w której mieszkały ofiary. Sprawca to 42-letni Rafał Pacyna, który jest ścigany na podstawie listu gończego oraz Europejskiego Nakazu Aresztowania. Mężczyznę starają się schwytać policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego KWP w Katowicach. W środę śląska policja zamieściła zdjęcia Pacyny i apel o przekazywanie informacji na jego temat. Policjanci postanowili przypomnieć o tej zbrodni po 16 latach, licząc że uda się odnaleźć sprawcę.

Do zbrodni doszło w noc sylwestrową z 2005 i 2006 r. Zwłoki kobiety i mężczyzny w średnim wieku znaleziono jednak dopiero 2 stycznia, po pożarze, jaki wybuchł w kamienicy w centrum Będzina. Ich tożsamość ustalono dzięki badaniom DNA – okazało się, że to właścicielka i dozorca kamienicy. Już wstępne oględziny zwłok po pożarze wykazały, że ofiary miały liczne obrażenia głowy, które były przyczyną śmierci, a mieszkanie zostało podpalone w celu zatarcia śladów przestępstwa.

O zabójstwo oskarżono Pacynę i jego kolegę, który miał mu pomagać. Według ustaleń śledztwa motywem zbrodni były sprawy finansowe – Pacyna w kamienicy prowadził bar i z powodu zaległości czynszowych miał opuścić lokal. W 2008 r. Sąd Okręgowy w Katowicach uznał obu oskarżonych za winnych i skazał ich na dożywcie. Tamten wyrok został później uchylony, obaj mężczyźni zostali uniewinnieni i zwolnieni z aresztu, na dalszym etapie sprawy odpowiadali już z wolnej stopy.

Rafał Pacyna poszukiwany przez policję

– Po wielu latach mozolnej pracy śledczych, 2 grudnia 2019 roku Sąd Okręgowy w Katowicach uznał oskarżonego Rafała Pacynę za winnego tego, że dopuścił się zabójstwa właścicielki i dozorcy kamienicy, a następnie podpalił budynek, w którym mieszkali, czym spowodował zdarzenie zagrażające życiu i zdrowiu wielu osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach – powiedziała rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara.

Pacyna został skazany prawomocnie dopiero w 2021 r. – ponownie na dożywocie (jego kolega został uniewinniony). – Od tego czasu mężczyzna ukrywa się przez organami ścigania. Mógł też zmienić wygląd. Jak ustalono, poszukiwany utrzymywał kontakty z zagłębiowskimi pseudokibicami – podała Nowara.

W lipcu 2021 roku sąd wydał Europejski Nakaz Aresztowania Pacyny, ponieważ pojawił się wątek, że mężczyzna może przebywać za granicą. Wszystkie osoby mające informacje mogące przyczynić się do zatrzymania poszukiwanego proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji pod numerem telefonu 798032366 lub najbliższą jednostką policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Podejrzany o zabójstwo sprawcą mordu na matce własnego prawnika?

Greccy śledczy rozwiązali sprawę tajemniczego zabójstwa sprzed 12 lat, do którego doszło w regionie Tesalia. Gdy wprowadzili do policyjnego systemu DNA podejrzanego o niedawne zabójstwo własnej matki chrzestnej, okazało się, że występuje ono w sprawie innego mordu. Śledczy z zaskoczeniem odkryli, że ofiarą była matka… adwokata sprawcy, który broni go w obecnej sprawie o zbrodnię.

W greckim mieście Volos, które leży w regionie Tesalia, aresztowano 39-letniego mężczyznę, który około 10 dni temu zamordował swoją 75-letnią matkę chrzestną. Sprawca zgłosił się na policję kilka dni po zabójstwie i opowiedział, co zaszło. Mężczyzna odwiedził kobietę, aby pożyczyć od niej pieniądze. Gdy spotkał się z odmową, wpadł w szał i zadał ofierze 45 ciosów nożem. 75-latka zmarła na miejscu.

Następnie podejrzany zawinął zwłoki w koc i przeniósł do komórki w piwnicy, po czym uciekł i ukrywał się.

Śledczy pobrali następnie materiał genetyczny od podejrzanego i sprawdzili w bazie danych. Greckie radio 90.0 FM podało, że śledczy zwrócili uwagę na podobny wzorzec działania sprawcy jak w przypadku innego, niewyjaśnionego zabójstwa z tego samego miasta. Szybko okazało się, że profil podejrzanego zgadza się z materiałem pobranym z miejsca tajemniczego zabójstwa, do którego doszło 12 lat temu w tym samym mieście.

69-letnia kobieta została wówczas zasztyletowana w podobny sposób i zmarła od 20 ciosów zadanych nożem. Ślady genetyczne zostały pobrane m.in. spod jej paznokci, a następnie, ze względu na to, że nie występowały wówczas w żadnej innej sprawie wprowadzonej do bazy danych, próbki były przechowywane w dokumentacji sprawy. Teraz jednak policyjny system powiązał oba przypadki.

Makabryczne powiązanie dwóch zbrodni

Śledczy, którzy ustalili, że DNA aresztowanego mężczyzny pasuje do obu przypadków odkryli także, że obie sprawy łączy jeszcze jedno powiązanie. Okazało się, że zamordowana w 2009 roku kobieta to matka prawnika, który reprezentuje zabójcę matki chrzestnej.

Greccy śledczy ustalili, że w 2009 roku dziadkowie domniemanego sprawcy mieszkali w tym samym domu, co 69-letnia matka adwokata. W śledztwie ustalono, że do zbrodni doszło, gdy lokatorka poczęstowała odwiedzającego ją 27-letniego wnuka sąsiadów miską lodów. Prawnik znalazł matkę wkrótce potem leżącą w kałuży krwi.

Adwokat powiedział dziennikarzom, że odetchnął z ulgą, gdy okazało się, że sprawa niewyjaśnionego zabójstwa jego matki została w końcu rozwiązana. Dodał, że nigdy nie stracił nadziei. Grecka policja prowadzi obecnie śledztwo, które ma ustalić, czy aresztowany mężczyzna nie dopuścił się w ostatnich latach innych zbrodni.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Odpowie za gwałt i zabójstwo studentki. Zatrzymano go po 25 latach od zbrodni

Sprawa sprzed ćwierć wieku wraca na wokandę. Podejrzany 56-letni Mirosław Ż. został zatrzymany po 25 latach od dokonania zabójstwa ze zgwałceniem 22-letniej studentki w Łodzi. 56-latek przez ćwierć wieku ukrywał się m.in. w Rosji, gdzie został zatrzymany. Grozi mu kara więzienia od 12 lat do dożywocia. O skierowaniu do sądu aktu oskarżenia poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Do zbrodni doszło 18 czerwca 1995 roku przed południem na łódzkim osiedlu studenckim Lumumby. Jak wynika z dokonanych ustaleń, 22-letnia studentka Uniwersytetu Łódzkiego w nocy poprzedzającej zdarzenie wraz ze swoim znajomym bawiła się w klubie „Medyk”. Wyszli razem ok. godz. 3 i poszli do akademika, w którym kobieta mieszkała. Po pewnym czasie pojawił się tam także podejrzany, który był wówczas pracownikiem ochrony klubu studenckiego „Medyk” wraz z grupą swoich znajomych. W jednym z pokoi wspólnie pili alkohol.

Studentka ze swoim znajomym niebawem udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać. Została sama. Przed godziną 6 jej znajomy, który do niej na chwilę wszedł, stwierdził, że śpi. Podejrzany – jak wynika z zebranych dowodów – ok. godz. 7 wraz ze znajomymi wyszedł z akademika.

– Wszystko jednak wskazuje na to, że mężczyzna wrócił, gdyż przed godziną 8 próbował ustalić, który pokój zajmuje 22-latka. Około godz. 12, jej znajomy po wejściu do pokoju stwierdził, że młoda kobieta nie żyje. Wyniki oględzin i przeprowadzonej sekcji zwłok nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że została ona w bardzo brutalny sposób zamordowana i stała się ofiarą przemocy seksualnej – wyjaśnił prok. Kopania. Dodał, że na ciele ofiary stwierdzono liczne obrażenia, wygląd części z nich wskazywał na to, że próbowała się bronić.

Następnego dnia policjanci starali się dotrzeć do podejrzanego. Nie zastali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna przestał utrzymywać jakiekolwiek kontakty ze swoją matką i znajomymi.

Badania DNA potwierdzają

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast, na bluzce piżamy 22-latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

– Uwzględniając materiał dowodowy prokuratura śródmiejska prowadząca śledztwo w tej sprawie wydała postanowienie o przedstawieniu Mirosławowi Ż. zarzutu dokonania ze szczególnym okrucieństwem zbrodni zabójstwa i zgwałcenia 22-latki – powiedział Kopania.

Informatyk z fałszywymi papierami

Z ustaleń wynikało, że mężczyzna uciekł z Polski, najprawdopodobniej zmieniając tożsamość i wygląd. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podczas prowadzonych czynności policjanci uzyskali szereg informacji o miejscu rzekomego ukrywania się poszukiwanego. Początkowo tropy prowadziły do Niemiec, później do Grecji.

– Ostatecznie stwierdzono, że przebywa w Rosji, zamieszkując w jednej z małych miejscowości w regionie Iwanowo. Szeroko zakrojone działania podejmowane przy udziale policji i biura Interpolu doprowadziły do jego zatrzymania. Ukrywał się pod fałszywymi danymi osobowymi. Jak twierdzi, był informatykiem – dodał rzecznik Prokuratury.

Nie przyznaje się do winy

W lutym 2021 r. mężczyzna został przekazany do Polski. Prokurator przesłuchał go w charakterze podejrzanego. Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie.

W śledztwie 56-latek nie przyznał się do zarzutów, wyjaśnił, że słabo pamięta noc z 17 na 18 czerwca 1995 r. W ocenie prokuratury zebrany materiał dowodowy, zwłaszcza zeznania przesłuchanych świadków, wyniki badań genetycznych, opinia biegłych psychiatrów i psychologów uzasadnia skierowanie aktu oskarżenia. Mężczyzna nie był wcześniej karany. W opinii biegłych w chwili popełnienia zarzucanej mu zbrodni był w pełni poczytalny.
Źródło info i foto: interia.pl

Zwęglone zwłoki w samochodzie. Policja ustala okoliczności

Zwęglone zwłoki wędkarza zostały znalezione w niedzielę w samochodzie osobowym Renault, zaparkowanym w Podolszu, u zbiegu dwóch rzek: Skawy i Wisły. Śledczy ustalają okoliczności śmierci mężczyzny – podała rzecznik oświęcimskiej policji Małgorzata Jurecka.

– Przez kilka godzin policjanci badali miejsce zdarzenia. Obecny był prokurator i biegły z zakresu pożarnictwa. Wstępnie ustalono, że to 46-letni wędkarz z Chrzanowa. W nocy próbował dogrzać butlą gazową wnętrze samochodu, w wyniku czego doszło do pożaru – powiedziała asp. szt. Małgorzata Jurecka.

Rzecznik dodała, że prokurator zlecił przeprowadzenie sekcji zwłok, aby ustalić przyczynę śmierci, a także – na podstawie DNA – potwierdzić tożsamość mężczyzny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ciało kobiety wyłowione z Zalewu Kieleckiego

Ciało około 50-letniej kobiety dryfowało we wtorek o poranku w Zalewie Kieleckim w stolicy województwa świętokrzyskiego. Zgłoszenie do służb wpłynęło od dwóch wędkarzy po godzinie 5:30.

Na miejsce pojechały służby ratunkowe, w tym karetka pogotowia. Lekarz stwierdził zgon kobiety. Na miejscu pracowali policjanci pod nadzorem prokuratora, którzy wstępnie wykluczyli, aby do jej śmierci ktoś się przyczynił – poinformował we wtorek PAP Karol Macek, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Kielcach.

Na razie nie jest znana tożsamość kobiety. Ciało zostało zabezpieczone do wykonania sekcji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Norwegia: Odnaleziono ciało zaginionej Polki

Znalezione na początku czerwca w górach w okolicach miejscowości Orsta na zachodzie Norwegii szczątki ciała należą do zaginionej w 2018 roku 25-letniej Polki – podała we wtorek norweska policja. 25-letnia kobieta wybrała się na wycieczkę w pobliskie góry i nigdy z niej nie wróciła. W pobliżu miejsca jej zaginięcia odnaleziono but z fragmentami kości.

„Identyfikacja była możliwa dzięki badaniom DNA. O jej wynikach została powiadomiona rodzina oraz polska ambasada” – poinformowała w komunikacie policja regionu More oraz Romsdal.

Na but oraz szczątki ciała 5 czerwca natrafił mężczyzna podczas spaceru pod masywem górskim Nivane w okolicach miejscowości Orsta. Opis buta był zbieżny z tym, który należał do Polki.

Maja mieszkała w Orsta, niewielkim miasteczku w regionie Møre og Romsdal od zaledwie tygodnia. Pracowała w firmie sprzątającej. Czas wolny spędzała na łonie natury. Policja uważa, że feralnego dnia wybrała się na pieszą wędrówkę w okolice szczytu Saudehornet.

Poszła na wycieczkę, nie wróciła

25-letnią Maję Herner po raz ostatni widziano w centrum gminy, gdy około godziny 12.00 robiła zakupy w sklepie spożywczym. Około godziny 14.30 oświadczyła, że wybiera się na krótką wycieczkę. Gdy nie wróciła, natychmiast rozpoczęto jej poszukiwania. Jeszcze tego samego dnia policja znalazła na parkingu przed szlakiem samochód 25-latki. Jej samej nigdzie nie było.

Mai szukała policja, zmobilizowano funkcjonariuszy z psami tropiącymi, nad obszarem latano helikopterami i dronami – wyliczał nadawca publiczny Norsk Rikskringkasting. Nie przyniosło to żadnych rezultatów. W akcji od początku uczestniczy również miejscowy Czerwony Krzyż.

Mieszkańcy wątpią w wypadek

Jak dowiedziała się norweska stacja TV2, policja założyła, że Maja uległa wypadkowi, a jej ciało znajduje się gdzieś w górach. W taką hipotezę wątpiło jednak wielu mieszkańców Ørsta. – Jestem jedną z takich osób – powiedział w rozmowie z reporterami burmistrz miasta Stein Aam.

Jarle Bjørdal z Czerwonego Krzyża w Ørsta przekazał natomiast, że nigdy wcześniej nie miał do czynienia z sytuacją, w której osoba po wypadku w górach nie została odnaleziona. Podkreślił, że w poszukiwaniach brały udział setki osób, a środki, które wykorzystano w akcji były znaczne. Przyznał przy tym, że nie może zagwarantować, iż Polki tam nie ma.

Czy Kripos pomoże w rozwikłaniu zagadki?

Niektórzy w miasteczku spekulują, że sprawa ma charakter kryminalny. Plotki podsyca fakt, że miejscowa policja poprosiła o pomoc specjalną jednostkę do walki z przestępczością zorganizowaną i inną poważną przestępczością (Kripos).
Źródło info i foto: Fakt.pl

Śledczy coraz bliżej rozwiązania sprawy brutalnego morderstwa 15-letniej Małgosi. Wcześniej w sprawie niesłusznie skazano Tomasza Komendę

Śledczy są coraz bliżej rozwiązania zagadki morderstwa, do którego doszło ponad dwadzieścia lat temu w podwrocławskich Miłoszycach. Za gwałt i morderstwo 15-letniej Małgosi skazano Tomasza Komendę (44 l.). Teraz jest już pewne ponad wszelką wątpliwość, że to nie jego DNA, ale Norberta Basiury (42 l.) i Ireneusza M. (45 l.) znajduje się na ubraniach zamordowanej dziewczyny!

– To ekstremalnie mocny dowód – ocenia biegły Krzysztof Koloch. Szef Laboratorium Kryminalistycznego we Wrocławiu i jego współpracownicy raz jeszcze przebadali znalezione na miejscu zbrodni dowody. Głównie spermę, włosy i krew.

– Uzyskaliśmy mieszaninę DNA, która jest zgodna z profilami oskarżonych Ireneusza M. i Norberta Basiury – wyjaśniał biegły podczas ostatniej rozprawy. Dodatkowo Ireneusza M. pogrążają ślady krwi na czapce, która leżała obok zwłok Małgosi.

Tym bardziej szokuje, że w tę straszną zbrodnię uwikłano niewinnego człowieka. Sprawa Małgosi (†15 l.) z podwrocławskich Miłoszyc ciągnie się od 1997 roku. W sylwestrową noc nastolatka została zwabiona na podwórko, brutalnie zgwałcona i zostawiona na mrozie na powolną śmierć. Za morderstwo skazany został niewinny człowiek. Tomasz Komenda (44 l.) za nic spędził w więzieniu 18 lat.

– Pan Komenda konsekwentnie uważa się za człowieka niewinnego i nowe ustalenia tylko to potwierdzają – mówi pełnomocnik Tomasza Komendy, prof. Zbigniew Ćwiąkalski.
Źródło info i foto: Fakt.pl