Donald Trump pozwany w związku z atakiem na Kapitol

Kongresmen Eric Swalwell pozwał Donalda Trumpa, a także jego syna Donalda Trumpa Jr., prawnika Rudy’ego Giulianiego i innych ludzi z otoczenia byłego prezydenta USA. Demokrata oskarża ich o sprowokowanie ataku na Kapitol, do którego doszło 6 stycznia. To kolejny taki pozew.

Swalwell, kongresmen z Kalifornii, był jednym z tzw. menedżerów impeachmentu, którzy przedstawili akt oskarżenia Trumpa podczas procesu w Senacie. Złożony przez niego pozew sądowy przytacza zarzuty zawarte w artykule impeachmentu i dowody przedstawione podczas procesu, opiera się ponadto na ustawie, która miała zapobiegać próbom zastraszania urzędników państwowych i polityków. Jest to tzw. Ku Klux Klan Act – legislacja przyjęta w ramach walki z tą organizacją.

Na mocy tego przepisu Swalwell oskarżył byłego prezydenta i innych pozwanych o spisek w celu złamania praw obywatelskich, a ponadto o podżeganie do powstania.

Szczegóły wniosku
Wniosek, który trafił do sądu w piątek, głosi, że Trump, jego najstarszy syn Donald Trump Jr., prawnik Rudy Giuliani i inni zwolennicy byłego prezydenta wygłaszali „fałszywe i podżegające (do buntu) tezy o sfałszowaniu i kradzieży (wyborów prezydenckich)”, a atak na Kapitol, w którym zginęło pięć osób, był tego „bezpośrednią i przewidywalną konsekwencją”.

Pozew zawiera cytaty z wystąpień i tweetów prezydenta i innych pozwanych.

Reakcja rzecznika Trumpa

Rzecznik Trumpa Jason Miller powiedział, że Swalwell jest „pozbawioną wiarygodności szumowiną” i po nieudanych dwóch próbach impeachmentu próbuje on „atakować naszego największego prezydenta za pomocą kolejnego polowania na czarownice”.

To nie pierwszy raz

W lutym kongresmen z Missisipi Bennie Thompson, również demokrata, pozwał Trumpa, Giulianiego i skrajnie prawicowe ugrupowania, oskarżając ich o spisek mający na celu podżeganie do zamieszek na Kapitolu.

Thompson jest przewodniczącym komisji Izby Reprezentantów ds. bezpieczeństwa wewnętrznego. Wniesiona przez niego sprawa, tak jak pozew Swalwella, trafiła do sądu federalnego w Waszyngtonie. Oskarżone zostały też ugrupowania Proud Boys (Dumni Chłopcy) oraz Oath Keepers (Strażnicy Przysięgi).

Oczekuje się, że jeśli dojdzie do procesu w sprawie tych dwóch pozwów, mogą zostać ujawnione szczegóły i dowody, które nie wyszły na światło dzienne w trakcie procedury impeachmentu w Senacie. Trump może też zostać zmuszony do zeznawania pod przysięgą – podaje Reuters. Jak dodaje, prawnicy byłego prezydenta dotąd starali się nie dopuścić, by składał on zeznania w takiej formie, obawiając się, że zostanie następnie oskarżony o krzywoprzysięstwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Ataki na domy prawników Donalda Trumpa

Adwokat Michael van der Veen stał się obiektem ataków po udanej obronie Donalda Trumpa w procesie impeachmentu. Nie tylko zresztą sam prawnik: w weekend w jego domu wybito okna i namalowano napis „zdrajca”. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia – przyznaje van der Veen.

W sobotę Senat USA uniewinnił Trumpa z zarzutów podżegania tłumu jego zwolenników do ataku na Kapitol. 57 senatorów (w tym siedmioro Republikanów) głosowało za impeachmentem, a 43 przeciwko. Zwolennikom impeachmentu byłego prezydenta nie udało się jednak uzyskać wymaganej większości 2/3 głosów.

Atak na prawników Trumpa

Po uniewinnieniu przez Senat byłego prezydenta USA, gniew przeciwników Donalda Trumpa zwrócił się przeciw jego adwokatom: dom Michaela van der Veena został zdewastowany, podobnie jak drugiego z obrońców – Bruce’a Castora. Przed domem van der Veena w Filadelfii czerwonym sprayem namalowano napis „zdrajca” i strzałkę kierującą na budynek, gdzie mieszka rodzina prawnika. W piątek w nocy wybito szyby.

– Mój dom został zaatakowany – powiedział van der Veen w Fox News. – Cała moja rodzina, moja firma, moja kancelaria są teraz w stanie oblężenia. Jednak naprawdę nie chcę w to wchodzić – dodał adwokat.

Lokalny „Philadelphia Inquirer” podaje, że także przed kancelarią prawnika manifestanci wykrzykiwali wymierzone w van der Veena hasła.

„Chcą wykonywać pracę bez obaw o własne bezpieczeństwo”

Drugi z adwokatów w procesie Donalda Trumpa, Bruce Castor, przyznaje, że także jego dom został zaatakowany.

– Mój dom był przedmiotem ataków. Ci ludzie są prawnikami i oczekują, że będą wykonywać swoją pracę bez obawy o własne bezpieczeństwo – podkreślił na antenie Fox News.

Rok temu pozywał, teraz bronił

Jak przypominają amerykańskie media, choć Michael van der Veen ostatnio bronił Donalda Trumpa, to jeszcze rok temu pozwał byłego już prezydenta i szefa amerykańskiej poczty. Powodem były wprowadzone przez nich zmiany w funkcjonowaniu firmy pocztowej, które – jak wskazywał adwokat – uniemożliwiały sprawne przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Senat przeciw impeachmentowi byłego prezydenta

Senat USA zagłosował przeciw impeachmentowi byłego prezydenta Donalda Trumpa. Senat w głosowaniu zdecydował o uniewinnieniu byłego prezydenta USA od zarzutu podżegania do szturmu na Kapitol. Oznacza to, że Trump będzie mógł w przyszłości ponownie ubiegać się o prezydenturę.

Za impeachmentem Trumpa głosowało 57 senatorów, przeciwko było 43. Wymagana większość 2/3 nie została więc osiągnięta – zabrakło 10 głosów skazujących. Za głosowali wszyscy senatorowie Partii Demokratycznej i niezależni oraz siedmiu senatorów Partii Republikańskiej. Trump napisał, że finał drugiego proces w sprawie jego impeachmentu to „kolejna faza największego polowania na czarownice w historii kraju”.

„Senat nie uznał postępowania Trumpa za dopuszczalne”

Lider Republikanów w Senacie Mitch McConnell, który zagłosował w sobotę przeciw impeachmentowi Trumpa, po głosowaniu oświadczył, że potępia postępowanie byłego szefa państwa oraz że jest on „praktycznie i moralnie odpowiedzialny” za atak na Kapitol 6 stycznia.

McConnell podkreślił, że zagłosował przeciw impeachmentowi tylko dlatego, że jego zdaniem konstytucja nie przewiduje takiej procedury wobec byłego prezydenta, a Trump jest obecnie tylko osobą prywatną. Dodał, że decyzja Senatu nie oznacza, iż uznał on postępowanie Trumpa, który namawiał swych zwolenników do siłowego sprzeciwu wobec wyniku wyborów, za dopuszczalne.

Pierwsza taka sytuacja w USA

Po raz pierwszy w historii USA prezydent został dwukrotnie poddany procedurze impeachmentu i po raz pierwszy podczas głosowania w tej sprawie w Senacie siedmiu senatorów zajęło inne stanowisko niż ich partia – podkreśla Associated Press.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: 140 osób zostało oskarżonych o atak na Kapitol

Blisko 140 osób zostało już oskarżonych w związku ze szturmem na waszyngtoński Kapitol, jaki 6 stycznia przypuścili stronnicy Donalda Trumpa. Wśród nich jest brat agenta amerykańskich tajnych służb. CNN przypomina, że Scott Fairlamb, brat agenta Prestona Fairlamba III, który niegdyś był w ekipie chroniącej żonę byłego prezydenta Michelle Obamę, uderzył rzekomo w trakcie zamieszek policjanta w głowę. Stoi w obliczu trzech oskarżeń, w tym – napaści na funkcjonariusza federalnego.

Adwokat podejrzanego mężczyzny, Harley Breite, przekonywał, że Preston Fairlamb III nie był świadom czynów brata na Kapitolu.

„Nie był wtajemniczony w nic, co mój klient rzekomo zrobił tego dnia” – mówił cytowany przez CNN prawnik.

Harry Litman asystent prokuratora generalnego w Departamencie Sprawiedliwości latach 1993-1998 tłumaczył w rozmowie z CNN, że nie sposób zawczasu wskazać, jakie będą działania wszystkich osób tylko na podstawie ich przekonań politycznych.

12 stycznia w Nowym Jorku został aresztowany Aaron Mostofsky syn sędziego z Brooklynu Stevena Mostofsky’ego. Ciąży na nim zarzut kradzieży mienia rządowego w czasie zamieszek. Aaron i jego ojciec są zarejestrowani jako wyborcy Demokratów.

„Wykonywał rozkazy prezydenta”

Amerykańskie media zwracają uwagę także na inny przypadek „z rodziną w tle” wiążący się z aresztowaniem Guya Reffitta z Teksasu. Został oskarżony o nielegalne wdarcie się na Kapitol i utrudnianie działań wymiaru sprawiedliwości. O jego sympatiach w ostatnich latach z skrajnie prawicowymi ugrupowaniami powiadomił organy egzekwowanie prawa syn mężczyzny Jackson Reffitt.

„Obawiałem się, że to, co robił to szaleństwo (…) Groził mnie, mojej siostrze, mojej rodzinie i przedstawicielom władz. Miałem już tego dość” – cytuje Jacksona CNN.

Według FBI Guy Reffitt ostrzegał syna i córkę, przed tym co się może stać, jeśli go wydadzą.

„Jeśli mnie wydasz, będziesz zdrajcą, a wiesz co grozi zdrajcom. Zdrajcy są rozstrzeliwani” – ostrzegał.
 
Wśród oskarżonych m.in. o nielegalne wdarcie się do siedziby Kongresu oraz zastraszanie liberalnej członkini Izby Reprezentantów Aleksandrii Ocasio-Cortez znalazł się Garret Miller. Usprawiedliwiał się, że „wykonywał rozkazy prezydenta Donalda Trumpa”. Później przepraszał też parlamentarzystkę za hasło „Assassinate AOC” opublikowane na Twitterze.

Poważne zarzuty

Jak informuje CNN łącznie o czynny udział w zamieszkach oskarżono już niemal 140 osób. Niektórzy podejrzani stoją w obliczu poważnych zarzutów takich jak: udział w spisku lub rebelii oraz planowanie ataku z wyprzedzeniem i rozmysłem. W opinii ekspertów będzie to trudniej udowodnić.

Służby do tej pory nie zidentyfikowały sprawców podłożenia dwóch bomb rurowych na Kapitolu. Nie mają też podejrzanych w związku z śmiercią funkcjonariusza policji na Kapitolu Briana D. Sicknicka. Były agent FBI Petar Licata wyjaśnił CNN, że w przypadku podejrzanych o przestępstwa federalne śledczy chcą najpierw zgromadzić niezbędne dowody, a dopiero później będą dokonywać aresztowań.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Impeachment byłego prezydenta USA. Zarzuty trafiły do Senatu, proces ruszy w lutym

W lutym ma rozpocząć się historyczny, drugi proces Donalda Trumpa w Senacie. Zarzuty wobec niego przyjęła wcześniej Izba Reprezentantów, a teraz tzw. artykuły impeachmentu trafiły do wyższej izby parlamentu USA. Senatorowie będą w procesie swego rodzaju ławą przysięgłych. Do skazania potrzebna jest większość 2/3 głosów.

Izba Reprezentantów amerykańskiego Kongresu przekazała do Senatu artykuł impeachmentu Donalda Trumpa. Izba zarzuca byłemu prezydentowi podburzenie swoich zwolenników do ataku na Kongres, do którego doszło 6 stycznia. Proces Donalda Trumpa rozpocznie się w drugim tygodniu lutego.

Donald Trump jest pierwszym w historii prezydentem USA dwukrotnie postawionym w stan oskarżenia w procedurze impeachmentu. Za pierwszym razem – jeszcze w trakcie kadencji – w Senacie nie znalazła się większość do skazania go ws. nadużycia władzy.

Impeachment polega przede wszystkim na usunięciu urzędnika – w tym wypadku prezydenta – z pełnionego stanowiska. Nigdy wcześniej prezydent nie był sądzony przez Senat po końcu kadencji, jednak konstytucja tego nie zakazuje i wcześniej stosowano to wobec niskich rangą urzędników. U nawet już po zakończeniu kadencji skazanie Trumpa miałoby dla niego swoje konsekwencje – nie tylko wizerunkowe. Jeśli zostałby skazany, to Senat mógłby zagłosować nad odebraniem mu prawa do ponownego startu w wyborach (czy pełnienia jakiegokolwiek publicznego stanowiska).

Trump ma trudności ze znalezieniem prawników

Według CNN Trump stara się skompletować zespół obrońców i rozmawia z prawnikami, choć strategię obrony ustawił już z prawnikiem Butchem Bowersem, który będzie go reprezentował. Według stacji to „szanowany prawnik”, który pracował m.in. w departamencie sprawiedliwości za kadencji Georga W. Busha.

Jednak inna prawniczka, która miała dostać propozycję pracy dla Trumpa zaprzecza, jakoby miała prezentować byłego prezydenta. I na kilka tygodni przed początkiem procesu w Senacie „Trump ma problemy ze znalezieniem prawników do swojego zespołu” – podaje CNN. Niektóre kancelarie miały mieć wątpliwości, czy otrzymają zapłatę od byłego prezydenta, inne nie chcą ryzykować swojego wizerunku przez związek z zamieszkami w Kapitolu.

Jeden z sojuszników Trumpa w Kongresie powiedział, że jego zdaniem prezydent nie przyjedzie z Florydy do Waszyngtonu na swój proces.

Proces o impeachment w Senacie

O tym czy Donald Trump jest winny zarzutu podburzenia swoich zwolenników do szturmu na Kongres i sprowokowania rebelii przeciwko państwu zdecyduje 100 senatorów, którzy będą pełnić rolę ławy przysięgłych. Jest wśród nich 50 demokratów i 50 republikanów. Do skazania w procedurze impeachmentu potrzeba 2/3 głosów.

Oznacza to, że wniosek o uznanie Donalda Trumpa winnym zarzucanych czynów musiałoby poprzeć co najmniej 17 republikanów. Gdyby były prezydent został uznany winnym, to wówczas zwykłą większością głosów Senat mógłby zakazać mu sprawowania funkcji państwowych. Jak dotąd potencjalną gotowość do skazania byłego prezydenta wyraziło tylko kilkoro republikanów. Kluczowe jest to, że przywódca tej partii w Senacie Mitch McConnell jak na razie nie zadeklarował otwarcia ani poparcia, ani sprzeciwu wobec skazania Trumna. To może sygnalizować, że bierze on pod uwagę uznanie byłego prezydenta za winnego.

Prezydent Joe Biden powiedział wczoraj w wywiadzie dla CNN, że proces Donalda Trumpa musi się odbyć, ale nie wierzy by 17 republikańskich senatorów głosowało za jego skazaniem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Stany Zjednoczone uznały Kubę za państwo sponsorujące terroryzm

Administracja prezydenta USA Donalda Trumpa ogłosiła w poniedziałek, że przywraca Kubę na amerykańską listę państw sponsorujących terroryzm, co może skomplikować wysiłki prezydenta elekta Joe Bidena, mające na celu odprężenie w relacjach z Hawaną. Zaledwie dziewięć dni przed opuszczeniem urzędu przez republikańskiego prezydenta Donalda Trumpa sekretarz stanu Mike Pompeo przekazał, że Kuba została umieszczana na liście za chronienie amerykańskich zbiegów i przywódców kolumbijskich rebeliantów. Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził także, że Hawana wspiera prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro, co – jak ocenił – pozwoliło mu utrzymać się przy władzy.

„Dzięki temu działaniu po raz kolejny pociągniemy do odpowiedzialności rząd Kuby i wyślemy jasny sygnał: reżim Castro musi zaprzestać wspierania międzynarodowego terroryzmu i sabotażowania amerykańskiej sprawiedliwości” – podał w oświadczeniu Pompeo.

Relacje między Waszyngtonem i Hawaną

Powrót Kuby na listę to kolejny krok obecnej administracji w kierunku odwrotu od ocieplenia relacji między Waszyngtonem i Hawaną, które nastąpiło za kadencji poprzednika Trumpa – Baracka Obamy. Decyzja Obamy o formalnym usunięciu Kuby, wroga z czasów zimnej wojny, z listy państw sponsorujących terroryzm była ważnym krokiem w kierunku przywrócenia stosunków dyplomatycznych w 2015 roku.

Jak zauważa Reuters, powrót do normalizacji stosunków dyplomatycznych z Hawaną wymagać będzie długotrwałej pracy prawnej i może skomplikować plany Bidena. Demokrata w kampanii wyborczej oświadczył, że szybko zamierza zmienić politykę Trumpa wobec Hawany, która według niego „wyrządziła krzywdę Kubańczykom i nie zrobiła nic, by wspierać demokrację i prawa człowieka”.

„Potępiamy Stany Zjednoczone”

Po dojściu do władzy Trump w 2017 roku zaostrzył kurs wobec Kuby, wprowadzając m.in. ograniczenia na podróże do USA i transfery pieniężne na karaibską wyspę. Polityka ta przysporzyła mu popularności wśród licznej populacji kubańsko-amerykańskiej na południowej Florydzie.

Do działań Departamentu Stanu odniósł się szef kubańskiej dyplomacji Bruno Rodriguez. „Potępiamy Stany Zjednoczone, które obłudnie i cynicznie ogłosiły Kubę państwem sponsorującym terroryzm. Oportunizm polityczny Stanów Zjednoczonych jest rozpoznawany przez tych, którzy szczerze martwią się plagą terroryzmu i są jego ofiarami” – napisał na Twitterze. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wyciekła notatka FBI o protestach w całym kraju. W Waszyngtonie zbrojna grupa z planem „wielkiego powstania”

W tym tygodniu we wszystkich 50 stolicach stanów oraz na waszyngtońskim Capitol Hill planowane są zbrojne protesty, które mogą potrwać co najmniej do momentu zaprzysiężenia Joe Bidena na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych – wynika z wewnętrznego biuletynu FBI, do którego dotarła telewizja ABC News. W biuletynie przekazano też, że w ostatnich dniach FBI otrzymało informacje o grupie wzywającej do „szturmu” na budynki stanowych i federalnych sądów oraz urzędów, jeśli prezydent Donald Trump zostanie usunięty ze stanowiska przed końcem kadencji.

„FBI otrzymało informacje o zidentyfikowanej grupie zbrojnej, która 16 stycznia zamierza udać się do Waszyngtonu. Jej członkowie ostrzegli, że jeśli Kongres spróbuje skrócić kadencję prezydenta przy pomocy 25. poprawki, wybuchnie wielkie powstanie” – czytamy w biuletynie FBI.

Ta sama grupa ma planować też „szturm” na biura rządowe w każdym ze stanów również 20 stycznia, czyli w dniu zaprzysiężenia Joe Bidena na 46. prezydenta Stanów Zjednoczonych.

Na 20 stycznia do Waszyngtonu zostało oddelegowanych około 15 tys. funkcjonariuszy Gwardii Narodowej. Jednocześnie burmistrzyni miasta Muriel Bowser zaapelowała, by unikać tego dnia wychodzenia z domu i śledzić zaprzysiężenie w mediach. Bowser chciałaby również, by między 10 a 24 stycznia obowiązywał zakaz zgromadzeń – z prośbą o jego wprowadzenie zwróciła się do Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego.

W Stanach Zjednoczonych wszczęto co najmniej 25 postępowań o terroryzm wewnętrzny w związku ze wtargnięciem zwolenników prezydenta Donalda Trumpa do Kapitolu. Poinformował o tym członek Izby Reprezentantów Jason Crow z Partii Demokratycznej, powołując się na informacje uzyskane od sekretarza sił lądowych USA Ryana McCarthy’ego. Niektórym osobom, które wdarły się do siedziby Kongresu, postawiono już zarzuty. Crow przekazał też, że Pentagon jest świadom zagrożenia ze strony potencjalnych terrorystów przed zaplanowaną na 20 stycznia inauguracją prezydentury Joe Bidena.

W środę, w czasie posiedzenia amerykańskiego Kongresu, który miał zatwierdzić wyniki wyborów prezydenckich, do gmachu Kapitolu wtargnęła grupa zwolenników prezydenta Donalda Trumpa. Posiedzenie zostało przerwane. Po kilku godzinach siły bezpieczeństwa usunęły napastników z gmachu. W starciach zginęło pięć osób, kilkadziesiąt zostało zatrzymanych. Po wznowieniu posiedzenia Kongres potwierdził zwycięstwo Joe Bidena w wyborach.

Demokraci chcą wszcząć wobec Trumpa procedurę impeachmentu

W niedzielę Nancy Pelosi, spikerka Izby Reprezentantów, informowała, że złoży projekt rezolucji, wzywającej wiceprezydenta Mike’a Pence’a do wszczęcia procedury pozbawienia Donalda Trumpa urzędu na podstawie 25. poprawki do konstytucji. Daje ona możliwość usunięcia prezydenta, gdy wiceprezydent i większość członków jego gabinetu uznają, że nie jest zdolny do sprawowania funkcji.

Pelosi zapowiedziała, że jeśli Pence tego nie zrobi, to rozpocznie impeachment, czyli procedurę postawienia prezydenta w stan oskarżenia. Uzasadniając to ultimatum, przewodnicząca Izby Reprezentantów oceniła, że prezydent Trump stanowi zagrożenie dla porządku konstytucyjnego. Demokraci rozważają jednak wstrzymanie na 100 dni przesłania formalnych zarzutów do Senatu. Chodzi o to, by potencjalny proces Trumpa nie zdominował początku prezydentury Joe Bidena. Wyrok skazujący prezydenta w procedurze impeachmentu mógłby uniemożliwić mu ubieganie się w przyszłości o jakikolwiek urząd federalny.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Policjant piątą ofiarą zamieszek na Kapitolu

Trump supporters try to break through a police barrier, Wednesday, Jan. 6, 2021, at the Capitol in Washington. As Congress prepares to affirm President-elect Joe Biden’s victory, thousands of people have gathered to show their support for President Donald Trump and his claims of election fraud.(AP Photo/John Minchillo), APTOPIX

Nie żyje jeden z policjantów, którzy bronili dostępu demonstrantów na Kapitol – podała w czwartek telewizja CNN, powołując się na trzy źródła. To piąta ofiara zamieszek w siedzibie amerykańskiego Kongresu. Donald Trump zobowiązał się do płynnego przekazania władzy do 20 stycznia, a jego zastępca nie widzi potrzeby, by wcześniej – na podstawie 25 poprawki do konstytucji USA – usunąć go z urzędu. Zamieszki w Kongresie USA, do których podżegał prezydent Donald Trump, doprowadziły do śmierci pięciu osób. Ostatnia z nich zmarła minionej nocy – jak podała CNN, jest nią jeden z policjantów chroniących budynek Kapitolu przed demonstrantami.

Wcześniej potwierdzono śmierć czterech osób, w tym Ashli Babbit z San Diego, byłej pilotki sił powietrznych Stanów Zjednoczonych. Rannych zostało łącznie ok. 50 funkcjonariuszy policji.

Piąta ofiara zamieszek na Kapitolu. CNN: To policjant

Serwis telewizji CNN napisał, że zmarły tragicznie oficer zmarł w czwartek w szpitalu w wyniku obrażeń odniesionych w starciach podczas szturmu tłumu. Więcej szczegółów nie podano. Tragizm wydarzeń z Kapitolu postawił pod znakiem zapytania ostatnie dni prezydentury Donalda Trumpa. Choć główny zainteresowany potępił przemoc i zobowiązał się do płynnego przekazania władzy, pojawiają się głosy, że powinien zostać już teraz usunięty z urzędu. Natychmiastowego impeachmentu domaga się kilkudziesięciu senatorów z ramienia demokratów, również szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Nie żyje policjant ranny podczas szturmu na Kapitolu

Zmarł jeden z policjantów rannych podczas zamieszek w Waszyngtonie. Tamtejsza policja potwierdziła, że to Brian Sicknick – brał udział w starciu z tłumem, który wdarł się na Kapitol. Zmarł w czwartek wieczorem w wyniku doznanych obrażeń. Jest piątą ofiarą zamieszek, do których doszło w środę. Amerykańska policja Kapitolu przekazała, że policjant Brian D. Sicknick zmarł z powodu obrażeń odniesionych podczas zamieszek, do których doszło po wtargnięciu na Kapitol zwolenników prezydenta USA Donalda Trumpa.

„Funkcjonariusz Sicknick brał udział w działaniach na Kapitolu w środę 6 stycznia 2021 roku. Został ranny podczas fizycznej walki z demonstrantami, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych na służbie. Śmierć funkcjonariusza Sicknicka będzie badana przez Wydział Zabójstw, USCP i naszych partnerów federalnych” – podała policja w oświadczeniu, podkreślając, że funkcjonariusz „brał udział w starciu z tłumem”. Jak wskazano, zmarł w miejscowym szpitalu w czwartek wieczorem. Nie podano jego wieku.

Sicknick dołączył do policji Kapitolu w lipcu 2008 r., a ostatnio służył w jednostce ratunkowej Departamentu. Jego śmierć podnosi liczbę ofiar zamieszek do pięciu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Godzina policyjna po zamieszkach w Waszyngtonie

Trump supporters try to break through a police barrier, Wednesday, Jan. 6, 2021, at the Capitol in Washington. As Congress prepares to affirm President-elect Joe Biden’s victory, thousands of people have gathered to show their support for President Donald Trump and his claims of election fraud.(AP Photo/John Minchillo)

Postrzelona w Kapitolu kobieta, która w stanie krytycznym trafiła do szpitala, nie żyje. Informację o jej śmierci tuż przed północą podała stacja NBC. Kilkadziesiąt minut później w rozmowie z CNN potwierdziła ją policja. Po zamieszkach Waszyngtonie zaczęła obowiązywać godzina policyjna.

Kobieta, która została postrzelona w klatkę piersiową podczas zamieszek w budynku Kapitolu w Waszyngtonie, zmarła – potwierdził po północy czasu polskiego na antenie CNN rzecznik prasowy policji Dystryktu Kolumbii Dustin Sternbeck. Jak dodał, w sprawie toczy się dochodzenie, a dalsze informacje zostaną podane później. 

Przypomnijmy: tłum zwolenników Donalda Trumpa wdarł się w środę wieczorem czasu polskiego do Kapitolu w Waszyngtonie, gdzie trwało posiedzenie Kongresu, który miał zatwierdzić wybór Joe Bidena na prezydenta USA. Wszystko działo się niedługo po przemówieniu urzędującego prezydenta USA, kiedy to po raz kolejny oświadczył, że wybory prezydenckie w USA zostały sfałszowane, a faktycznym zwycięzcą jest on, a nie Joe Biden.

Demonstranci wdarli się do budynku Kapitolu. Zapanował kompletny chaos, a w trakcie starć padły strzały. Członkowie Kongresu zostali ewakuowani. Policja wypierała protestujących sprzed Kapitolu, używając gazu łzawiącego i granatów hukowych. Oprócz postrzelonej kobiety do szpitala trafiło jeszcze co najmniej pięć osób. Z doniesień CNN wynika, że w stanie krytycznym do szpitala przewieziony został też jeden z protestujących, który wspiął się na rusztowanie przy elewacji Kapitolu i spadł z wysokości ok. 9 metrów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl