Pijany wiózł żonę i dwoje dzieci

33-letni mieszkaniec gminy Żerków naraził na niebezpieczeństwo siebie, najbliższych, a także innych uczestników ruchu drogowego. Mężczyzna wsiadł za kierownicę pod wpływem alkoholu. Na szczęście został zatrzymany przez policję, która nie zostawiła na nim suchej nitki.

Kilka dni temu policjanci z Jarocina zatrzymali kierowcę samochodu – 33-letniego mieszkańca gminy Żerków w Wielkopolsce. 33-latek miał w organizmie blisko 1,5 promila alkoholu, a ponadto nie miał uprawnień do jazdy samochodem! Mundurowych zdenerwowała także jeszcze jedna sprawa. – W kierowanym przez mężczyznę volkswagenie są też pasażerowie – jego żona i dwójka małoletnich dzieci.Na szczęście na dość nietypowy tor jazdy volkswagena, którym rodzina podróżowała, zwrócił uwagę inny uczestnik ruchu drogowego i powiadomił o tym policję. Być może jednym wykonanym połączeniem zapobiegł tragedii, za co dziękujemy – przekazali policjanci.
Źródło info i foto: se.pl

Katowice: Świadek o tragedii. Kierowca autobusu jechał agresywnie

– Jeśli się obawiał, dlaczego zabił człowieka? Nie chodzi o to, że się bał, ale może był wściekły lub coś w tym rodzaju. On jechał bardzo agresywnie – mówi w rozmowie z Radiem ZET jeden ze świadków wypadku w Katowicach, w którym zginęła 19-latka. Dziewczynę śmiertelnie potrącił autobus, którego kierowca wjechał w grupę ludzi awanturujących się na ulicy. 

Katowice. W sobotę rano w centrum miasta – przy ul. Stawowej, obok pawilonów handlowych – autobus wjechał w grupę osób, które uczestniczyły w awanturze na środku ulicy. Jedną z osób potrąconych przez pojazd była 19-latka, która nie przeżyła wypadku. 

Jeden ze świadków zdarzenia – pracownik budki z kebabem, który jest obcokrajowcem – twierdzi, że wszystko rozegrało się na jego oczach. Jego zdaniem bardzo agresywnie zachował się kierowca autobusu. – Jeśli się obawiał, dlaczego zabił człowieka? Nie chodzi o to, że się bał, ale może był wściekły lub coś w tym rodzaju. On jechał bardzo agresywnie – mówi mężczyzna w rozmowie z Radiem ZET. 

Według niego 19-latka nie brała udziału w bójce. Weszła na ulicę, ponieważ chciała uspokoić bijących się w tym miejscu mężczyzn. Świadek wypadku, zapytany o bójkę, odpowiada, że nie wie, dlaczego mężczyźni bili się na środku ulicy. Jak ocenia, byli pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szwecja: W strzelaninie postrzelono dwójkę małych dzieci. Zatrzymano 9 osób

Dziewięciu mężczyzn zostało w niedzielę aresztowanych w związku z najpewniej przypadkowym postrzeleniem 5-letniej dziewczynki i jej 6-letniego brata w miejscowości Flemingsberg na przedmieściach Sztokholmu. Dzieci zostały ranne w nogi, ich życiu nie grozi niebezpieczeństwo – podała policja. Według mediów strzelanina mogła mieć związek z porachunkami gangów. Jak poinformowała miejscowa policja, do postrzelenia rodzeństwa doszło w sobotę wieczorem w pobliżu placu zabaw.

Według świadków cytowanych przez gazetę „Expressen” zanim padły strzały, na jednym z wiaduktów doszło do kłótni między kilkoma mężczyznami. „Dzieci najprawdopodobniej nie były celem, a zostały trafione przez pomyłkę” – stwierdziła rzeczniczka policji Helena Bostroem Thomas.

Szwedzkie media podkreślają, że strzelanina we Flemingsberg mogła być kolejną odsłoną wojny gangów. Na początku lipca w tej samej miejscowości na terenie szkoły podstawowej zastrzelony został 25-letni mężczyzna, przywódca lokalnej grupy przestępczej.

W związku z postrzeleniem dzieci w niedzielę prokurator zdecydował o tymczasowym aresztowaniu dziewięciu mężczyzn w wieku 17-29 lat. Ośmiu z nich było wcześniej karanych za przestępstwa narkotykowe, pranie brudnych pieniędzy oraz przemoc wobec urzędnika.

Prokuratura zarzuca podejrzanym przyczynienie się do ciężkich obrażeń ciała dwojga nieletnich osób oraz nielegalne posiadanie broni.

Kolejny taki przypadek

Zdarzenie spotkało się w Szwecji z silnymi reakcjami ze strony polityków. To już kolejny przypadek, gdy poszkodowanymi są dzieci. W sierpniu ubiegłego roku od przypadkowych kul przy stacji benzynowej pod Sztokholmem zginęła 12-letnia dziewczynka.

– Trudno to zrozumieć, ale w Szwecji przekraczane są kolejne granice – skomentował Johan Forssell z opozycyjnej centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej.

W Goeteborgu na początku lipca zastrzelony został policjant. Podejrzanym jest 17-latek powiązany z przestępczością zorganizowaną.

– Morderstwo policjanta, a teraz małe dzieci. To zło nie szczędzi środków (…) Musimy jasno powiedzieć, w jakiej sytuacji znalazła się Szwecja – oznajmiła liderka opozycyjnych Chrześcijańskich Demokratów Ebba Busch.
Źródło info i foto: interia.pl

Turzany: Znaleziono ciała dzieci. Noszą rany kłute

W jednym z mieszkań w miejscowości Turzany (woj. kujawsko-pomorskie) policjanci znaleźli ciała dwóch chłopców w wieku trzech i pięciu lat. Rany kłute wskazują, że prawdopodobnie doszło do zabójstwa. Policja informację o tej tragedii uzyskała o godzinie 9.30 w piątek.

– Wyjaśniamy okoliczności śmierci dwójki dzieci w wieku trzech i pięciu lat. Śledztwo prowadzi policja pod ścisłym nadzorem inowrocławskiej prokuratury. W mieszkaniu w miejscowości Turzany w gminie Inowrocław ujawniono zwłoki dzieci. Śmierć potwierdził lekarz. Oględziny i rany na ich ciele wskazują na możliwość przyczynienia się kogoś do ich zgonu. Rany mogły przyczynić się do ich śmierci – poinformowała rzecznik prasowa inowrocławskiej policji asp. sztab. Izabella Drobniecka.

PAP udało się ustalić nieoficjalnie, że dzieci miały rany kłute na ciele. PAP ustaliła także, że 37-letnia matka dzieci leczyła się psychiatrycznie. Jedna z hipotez zakłada, iż to ona mogła zabić dzieci. 48-letni mąż kobiety w trakcie zdarzenia nie przebywał w mieszkaniu. Na miejscu trwają czynności policyjne pod nadzorem prokuratora.
Źródło info i foto: interia.pl

Porwanie dzieci w podwarszawskich Łazach. Spowodował kolizję, potem uprowadził dwoje dzieci

Porwanie dwojga dzieci w podwarszawskich Łazach. Doszło do niego po kolizji dwóch samochodów. W samochód, którym podróżowała kobieta z dwójką dzieci, uderzyło inne auto. Po zderzeniu dzieci przesadzono i pojazd odjechał – ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Kobieta została ranna, przewieziono ją do szpitala. Policja zna personalia kierowcy, który doprowadził do kolizji – to ojciec dzieci. Osobowym seatem uderzył w bok samochodu, którym z matką jechały dwie córki – 1,5-roczna i 4-letnia. Skoda zjechała do rowu.

Policjanci z Piaseczna wyjaśniają teraz, czy któreś z rodziców miało ograniczone bądź odebrane prawa do opieki nad dziećmi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: 31-latka przyznała się do zabójstwa dzieci. Zabiła, bo mąż chciał rozwodu

Brandi Worley, podejrzewana o zabicie dwójki własnych dzieci, przyznała się do winy. Wcześniej adwokaci próbowali udowodnić, że jest niepoczytalna. Sąd ustalił, że dokonała zbrodni, bo mąż chciał się z nią rozwieść.

O sprawie poinformowała telewizja FOX59. 31-letnia Brandi Worley z Indiany przyznała się do dwóch zabójstw, czego wcześniej się wypierała. Ofiarami były jej dzieci – 7-letni syn Tyler i 3-letnia Charlee. Worley zamordowała ich rankiem 17 listopada 2016 roku w ich domu w Darlington. Do zbrodni wykorzystała nóż. Następnie sama dźgnęła się w szyję, po czym zadzwoniła pod numer alarmowy.

Dyspozytor wspomina rozmowę z Brandi Worley

Telefon odebrał dyspozytor Kyle Proctor. W rozmowie z telewizją FOX 59 powiedział, że w głosie kobiety nie było żadnych emocji. – Dlatego miałem nadzieję, że nie mówi prawdy, że ma tylko urojenia. Przecież nikt nie dzwoni na telefon alarmowy i nie przyznaje się do czegoś takiego – tłumaczył. Dyspozytor nie rozłączył się po przyjęciu zgłoszenia i kontynuował rozmowę z Worley.

– Nie wiedziałem co zamierza zrobić po tym, jak się rozłączymy. Nie byłem pewny, czy dalej nie będzie próbowała zrobić sobie krzywdy albo czy nie skrzywdzi kogoś innego – tłumaczył.

Nagle Kyle Proctor usłyszał w słuchawce inny głos. Była to matka kobiety, która przyjechała na miejsce. Dyspozytor poprosił, by sprawdziła w jakim stanie są dzieci. Po chwili usłyszał w słuchawce krzyki i płacz. – W tamtym momencie zdałem sobie sprawę, że dzieci nie żyją – relacjonował dziennikarzom FOX 59.

Gdy mordowała dzieci, mąż spał w piwnicy
Brandi Worley została zabrana do szpitala, gdzie spędziła ponad tydzień. Następnie została przewieziona do więzienia Montgomery.

W trakcie procesu sąd ustalił, że mąż kobiety, Jason Worley, chciał się z nią rozwieść. Dzień przed morderstwami żony złożył papiery rozwodowe. Przed sądem Worley przyznała, że zamordowała dzieci, by mąż nie mógł jej ich zabrać. W chwili, gdy jego żona mordowała dzieci, Jason Worley spał w piwnicy.

Wyrok w sprawie Brandi Worley ma zapaść w kwietniu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Tajemnicza zbrodnia w hrabstwie Pike. Zginęła 8-osobowa rodzina

Do strasznej zbrodni doszło w hrabstwie Pike w stanie Ohio. W trzech domach policja odnalazła ciała siedmiu osób, w tym dwojga dzieci. Niedługo później w czwartym miejscu znaleziono ósmą ofiarę. Według śledczych wszystkie ofiary były członkami jednej rodziny, a zginęły w stylu przypominającym egzekucję.

Biuro śledcze prowadzi już dochodzenie, a do akcji skierowano dodatkowych funkcjonariuszy. W związku z tragedią szkoły były zamknięte. Do masakry doszło w górniczym osiedlu około 130 km na wschód od Cincinnati. Władze poinformowały, że śledztwo jest na bardzo wczesnym etapie i trwa ustalanie, co było przyczyną tragedii. Jak dodano, nie wiadomo nawet, czy sprawca uciekł, czy jest wśród ofiar. Poinformowano również, że masakrę przeżyło troje dzieci.
Żródło info i foto: telewizjarepublika.pl

Jest śledztwo w sprawie tragicznego wypadku w Tychach

Prokuratura wszczyna śledztwo związane z wczorajszym wypadkiem w Tychach, w którym zginęło dwoje dzieci. Na dziś planowane jest przesłuchanie kierowcy, który spowodował wypadek. Jednocześnie policja nadal szuka osoby kierującej samochodem, która zatrzymała się przed przejściem tuż przed wypadkiem, żeby przepuścić pieszych.

Śledztwo dotyczy spowodowania śmiertelnego wypadku i taki najpewniej zarzut usłyszy kierowca. Przesłuchanie ma być dopiero za kilka godzin, bo jeszcze dziś ma zostać przeprowadzona sekcja zwłok dzieci i prokuratura czeka na te wyniki. Do czasu przesłuchania powinny być już też znane wyniki badań krwi mężczyzny. Wstępne badanie alkomatem wykazało, że był trzeźwy. Wiadomo, że razem z 64-latkiem w samochodzie była też pasażerka. Jej zeznania będą bardzo istotne. O samochodzie, który zatrzymał się prawidłowo przed przejściem miał powiedzieć z kolei inny świadek. Ten kierowca odjechał i policja od wczoraj próbuje go znaleźć.

Do wypadku doszło na ulicy Towarowej. Dzieci – niespełna roczny chłopiec i czteroletnia dziewczynka – były z matką. Kobiecie fizycznie nic się nie stało. Jest pod opieką psychologa oraz swoich bliskich. Przechodnie mówią, że przejście, na którym doszło do wypadku, wieczorem jest oświetlone i dobrze widoczne. Podkreślają jednak, że w tym miejscu jest bardzo duży ruch. Mijając miejsce tragedii wiele osób na chwilę się zatrzymuje. Pojawiły się też znicze.
Żródło info i foto: RMF24.pl

34-letni napastnik z Michigan

Siedem osób, w tym dwoje dzieci, zginęło w strzelaninie w Grand Rapids w amerykańskim stanie Michigan. Następnie wziął troje zakładników. Napastnik popełnił samobójstwo po tym jak osaczyła go policja. Zakładnicy zostali uwolnieni. Są cali i zdrowi – poinformowały miejscowe władze. Operacja policyjna z udziałem śmigłowców zaczęła się, gdy w dwóch domach w Grand Rapids odkryto ciała pięciu dorosłych i dwójki dzieci. Wkrótce po odnalezieniu ciał policjanci zauważyli podejrzanego o zabójstwo 34-latka w jadącym samochodzie i rozpoczęli pościg ulicami miasta. Ścigany mężczyzna strzelał do policjantów kilkakrotnie na co funkcjonariusze odpowiadali ogniem. Podczas pościgu rannych zostało dwóch przechodniów. Żródło info i foto: zetnews.pl

Strzelanina w Michigan

W strzelaninie w amerykańskim stanie Michigan zginęło 7 osób, w tym dwoje dzieci. Osaczony przez policję napastnik popełnił samobójstwo. Wśród ofiar jest córka sprawcy. Dramat rozegrał się w mieście Grand Rapids. Napastnik został zidentyfikowany jako 34-letni Rodrick Dantzler, który znany był już miejscowej policji, gdyż wcześniej wchodził w konflikt z prawem. W czwartkowe popołudnie czasu lokalnego stróże prawa znaleźli w dwóch różnych, ale niedaleko od siebie oddalonych miejscach siedem ciał ludzkich. Świadkowie twierdzą, że wcześniej było słychać strzały. Podejrzenie niemal natychmiast padło na Dantzlera. Zdołał on jednak uciec z pościgu policyjnego, w trakcie którego wielokrotnie strzelał do funkcjonariuszy policji. Rannych zostało dwoje ludzi. Żródło info i foto: TVP.info