Zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Mieszkańcy aglomeracji w szoku

Mieszkańcy aglomeracji śląskiej i sąsiedzi zamordowanego Sebastiana nie mogą pogodzić się z tragedią. ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” – to napisy, które pojawiły się na murach zakładu optycznego, w którym pracował morderca 11-latka. 

– „Przemiłe dziecko, spokojniutkie. Ja to dziecko widzę przed oczami i wyobrażam sobie, że to mogłoby spotkać mojego wnuka. W mojej głowie się nie mieści, jak można coś takiego zrobić dziecku” – mówiła w rozmowie z reporterką Radia ZET sąsiadka zamordowanego chłopca.

Jak pisze ”Dziennik Zachodni”, mieszkańcy aglomeracji śląskiej dają upust agresji po śmierci 11-latka. ”Szybko wytropili, kim jest mężczyzna, który przyznał się do zabójstwa Sebastiana” – czytamy. Na murach zakładu optycznego, w którym pracował 41-latek, pojawiły się napisy: ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” i ”Śmierć pedofilom”. 

W poniedziałek w zakładzie medycyny sądowej przeprowadzono sekcję zwłok zamordowanego Sebastiana z Katowic. Według wstępnej opinii, która została przesłana śledczym, dziecko zmarło w wyniku uduszenia. W postępowaniu od początku brane jest pod uwagę seksualne tło zbrodni. Według nieoficjalnych informacji, 41-latek jest sosnowieckim optykiem, po rozwodzie, ma dwoje dzieci. Był już znany policji. W 2008 roku porwał inne dziecko, któremu robił zdjęcia, następnie je wypuścił. W 2018 roku w związku z uszkodzeniem ciała żony miał zakaz zbliżania się do niej. Kilka lat temu na jego nośnikach elektronicznych zabezpieczono treści pedofilskie.

41-latek usłyszał zarzut zabójstwa z art. 148 par. 2 Kodeksu karnego, który jest rozwinięty w czterech punktach, opisując m.in. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Prokuratura nie ujawnia dokładnej kwalifikacji, nie podaje też treści drugiego zarzutu, tłumacząc to dobrem postępowania. Podejrzanemu grozi kara więzienia na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.

Na wtorek rano zaplanowano kontynuowanie przesłuchania podejrzanego. Po zakończeniu tych czynności zapadnie decyzja w sprawie środka zapobiegawczego. Kiedy prokuratura wystąpi o aresztowanie 41-latka, sąd na rozpoznanie jej wniosku będzie miał 24 godziny.

Sebastian zaginął w sobotę – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić o godz. 19, ale wysłał mamie sms-a, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, 11-latek jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z rodziną.

Poszukiwania z udziałem policjantów i strażaków trwały od sobotniego wieczora, kiedy matka chłopca zgłosiła zaginięcie. Mundurowi przeczesywali okolicę miejsca zaginięcia i sąsiednie dzielnice. Potencjalnego sprawcę udało się wytypować w niedzielę, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały samochód należący do 41-latka w pobliżu placu zabaw. Ciało dziecka było ukryte na terenie budowy w sosnowieckiej dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od Dąbrówki Małej, gdzie chłopiec mieszkał. Do sąsiedniego Sosnowca sprawca zawiózł go samochodem. Miejsce ukrycia zwłok wskazał wkrótce po zatrzymaniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Jest areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która przyznała się zabójstwa córki

Jest tymczasowy areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która w kamienicy przy ul. Winklera zabiła swoją 3-letnią córkę Zuzię. W środę wieczorem poznański sąd podjął decyzję o aresztowaniu kobiety na trzy miesiące. 26-latka przyznała się do zabójstwa dziecka. Są znane również wyniki sekcji zwłok dziewczynki. Zabójstwo przy ul. Winklera w Poznaniu: Jest areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która zabiła 3-letnią córeczkę

– „W środę późnym wieczorem sąd zadecydował, że odbędzie się posiedzenie aresztowe. Mam informację, że ta pani została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące” – wyjaśnia prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Znane są również wstępne wyniki sekcji zwłok dziewczynki.

– „Bezpośrednia przyczyna zgonu Zuzanny był ostry krwotok zewnętrzny i wewnętrzny spowodowany raną kłutą klatki piersiowej penetrującą do prawej i lewej komory serca. Jedna skuteczna rana spowodowała krwotok, a wcześniej uszkodzenie serca” – podaje prokurator.

Przypomnijmy, do zabójstwa doszło we wtorek, 4 maja w kamienicy przy ul. Winklera w Poznaniu. 26-letnia Magdalena C. zabiła swoją 3-letnią córeczkę, zadając jej co najmniej trzy ciosy nożem. Dziewczynka z głęboką raną serca trafiła do szpitala. Niestety nie udało się jej uratować. Dziecko zmarło na stole operacyjnym. 26-latka została zatrzymana, przyznała się do wini, złożyła też obszerne wyjaśnienia.

– „Tłumaczyła, że wcześniej sama się okaleczała, miała problemy emocjonalne po rozwodzie rodziców. Bała się, że nie będzie mogła dokładać się matce do finansów i nie da rady utrzymać siebie i dziecka” – mówił prok. Wawrzyniak.

Kobieta przyznała śledczym, że od piątku planowała samobójstwo rozszerzone. Chciała odebrać sobie życie, ale nie chciała zostawić córki samej, dlatego najpierw ją zabiła, ale potem nie była już w stanie targnąć się na swoje życie.
Źródło info i foto: polskatimes.pl

26-latka przyznała się do zabójstwa córki

26-letnia kobieta, która zabiła nożem kuchennym swoją trzyletnią córkę, przyznała się do winy. Śledczym tłumaczyła, że zabiła dziecko, próbując popełnić tzw. rozszerzone samobójstwo. Grozi jej nawet dożywocie. We wtorek przed godz. 11 policja otrzymała informację o możliwym ugodzeniu dziecka nożem w jednym z mieszkań na poznańskim Grunwaldzie. Trzyletnia dziewczynka została przewieziona do Szpitala Klinicznego im. Karola Jonschera w Poznaniu, gdzie zmarła w czasie operacji. Dziecko miało głęboką ranę kłutą serca. Policjanci zatrzymali 26-letnią matkę dziewczynki.

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak poinformował, że 26-letniej Magdalenie C. przedstawiono zarzut zabójstwa swojej trzyletniej córki. – Kobieta przyznała się do winy – powiedział.

„Nie była w stanie targnąć się na swoje życie”

W środę przed południem zostanie przeprowadzona sekcja zwłok dziecka. – Wstępne ustalenia co do przyczyny zgonu stanowiły podstawę do postawienia zarzutu – zaznaczył prokurator. Dodał, że kobieta zadała córce trzy ciosy kuchennym nożem w okolice serca. Wcześniej 26-latka próbowała dusić dziecko.

Kobieta złożyła obszerne wyjaśnienia, opisując przebieg zdarzenia. – Twierdzi, że chciała popełnić samobójstwo, a że nie chciała zostawiać dziecka samego, to najpierw zabiła dziecko, a potem nie była w stanie targnąć się na swoje życie – opisał prokurator.

Po zranieniu córki kobieta zadzwoniła do znajomego i poinformowała go o tym, co zrobiła.

Będzie wniosek o badanie poczytalności

Prokurator Wawrzyniak podkreślił, że śledczy będą wnioskować o tymczasowe aresztowanie 26-latki i przeprowadzenie sądowo-psychiatrycznego badania poczytalności podejrzanej. Za zabójstwo 26-latce grozi kara pozbawienia wolności od ośmiu lat, 25 lat więzienia albo kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: interia.pl

Szczecin: Matka przyznała się do zabójstwa noworodka

Zarzut zabójstwa usłyszała matka noworodka, który zmarł w Szczecinie; dziecko najprawdopodobniej zostało uduszone – poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie. Matka dziecka przyznała się do winy.

– W wyniku sprawnie podjętych czynności, zarówno przez policję, jak i przez prokuraturę, ustalono, iż do śmierci dziecka doszło najprawdopodobniej w wyniku uduszenia – poinformowała w środę rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie Alicja Macugowska-Kyszka. Dodała, że matka dziecka została zatrzymana, usłyszała zarzut zabójstwa.

Jak powiedziała prok. Macugowska-Kyszka, „kobieta przyznała się do zarzucanego jej czynu”. Prokurator złożył do sądu wniosek o tymczasowy areszt dla kobiety. Ma być rozpoznawany w środę. Policja została wezwana przez matkę dziecka do mieszkania przy ul. Emilii Plater w niedzielę wieczorem, na miejscu było też pogotowie – stwierdzono zgon niemowlęcia.

Według informacji lokalnych mediów, dziecko miało nie żyć już kilka godzin przed wezwaniem służb.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przed łódzkim sądem stanęli rodzice oskarżeni o usiłowanie zabójstwa 4-miesięcznej córki

O usiłowanie zabójstwa swojej 4-miesięcznej córki, znęcanie się nad nią ze szczególnym okrucieństwem i spowodowanie obrażeń zagrażających życiu oskarżeni są rodzice obecnie rocznej Antosi, którzy stanęli w poniedziałek przed Sądem Okręgowym w Łodzi. Obojgu może grozić dożywocie. W poniedziałek przed łódzkim sądem stanęli rodzice ponad rocznej Antosi. W chwili, gdy u ich dziecka doszło do powstania zagrażających życiu obrażeń, matka Agata K. miała 26 lat, jej partner Kacper J. – 25.

Zespół dziecka potrząsanego

Akt oskarżenia dotyczy wydarzeń, które miały miejsce między wrześniem i grudniem 2019 roku. Na początku grudnia do jednego z łódzkich szpitali zgłosiła się Agata K. wraz ze swoją niespełna 4–miesięczną córką. U dziecka stwierdzono sińce i urazy wewnątrzczaszkowe charakterystyczne dla zespołu dziecka potrząsanego. W trybie pilnym dziewczynka poddana została neurochirurgicznej operacji ratującej życie.

Nie był to pierwszy pobyt dziewczynki w szpitalu. Wcześniej Antosia trafiła tam w październiku, także z urazem wewnątrzczaszkowym. Wówczas również przeszła operację. Po tym zdarzeniu szpital zawiadomił sąd rodzinny, który ustanowił kuratora dla rodziny.

Zarzuty usiłowania zabójstwa

Jak podkreśliła prokurator Monika Tomkowiak z Prokuratury Łódź Bałuty, obojgu rodzicom postawiono zarzuty usiłowania zabójstwa dziewczynki połączone ze szczególnym okrucieństwem; ich działanie doprowadziło u dziecka do choroby realnie zagrażającej życiu.

Matka dziewczynki nie przyznała się przed sądem do postawionych zarzutów. Według niej, do obrażeń u dziewczynki miało dochodzić wtedy, gdy opiekował się nią ojciec, podczas gdy ona sama była nieobecna, np. szukała pracy. Kiedy u dziecka występowały niepokojące objawy, partner miał namawiać ją, by nie korzystała z pomocy medycznej, aby uniknąć oskarżenia o spowodowanie u małej urazów.

Gdy dziecko trafiło już do szpitala, Kacper J. instruował partnerkę, co ma zeznawać i namawiał do wzięcia winy na siebie – kobieta początkowo mówiła w śledztwie, że do obrażeń u dziecka doszło, gdy przewróciła się, niosąc córkę na rękach. Przed sądem odwołała te słowa, twierdząc, że była zastraszana przez partnera.

Miałam wziąć winę na siebie, bo on był karany. (…) Kacper powiedział, że mam nic nie mówić, bo nie chce iść do więzienia, a jak pójdzie do więzienia, to ja tego gorzko pożałuję – zaznaczyła.

Oskarżony ojciec nie przyznał się do usiłowania zabójstwa córeczki, ale zaznaczył, że zdaje sobie sprawę, iż ją skrzywdził i jego czyn jest haniebny oraz zasługuje na karę. Podkreślił, że to on ponosi całą winę za obrażenia powstałe u dziecka. Dodał, że na jego postępowanie miało wpływ uzależnienie od leków.

Oboje oskarżeni kilkukrotnie przyznali przed sądem, że opieka nad małym dzieckiem ich przerosła i „nie dorośli do roli rodziców”.

Kolejna rozprawa w tej sprawie odbędzie się za miesiąc. Ze względu na wysoką karę, grożącą za zbrodnię usiłowania zabójstwa – może to być nawet dożywocie – sąd przedłużył areszt dla obojga oskarżonych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

„Egzorcystka” zakatowała dziecko. Policja aresztowała kobietę

Policja aresztowała w niedzielę „egzorcystkę” z miejscowości Meegahawattee koło Kolombo, która pobiła ze skutkiem śmiertelnym kilkuletnią dziewczynkę, wypędzając z niej złego ducha. Dziewczynka otrzymała wiele razów drewnianą pałką – poinformowała policja.

Rodzice przyprowadzili kilkuletnie dziecko do miejscowej szamanki, aby ta uwolniła je od opętania. W ramach rytuału wypędzania demona „egzorcystka” dotkliwie pobiła dziecko drewnianą pałką – powiedział dziennikarzom rzecznik lankijskiej policji, Ajith Rohana.

Krzyki okładanej kijem dziewczynki zaniepokoiły sąsiadów szamanki, ale pomoc nadeszła zbyt późno. Dziewczynka zmarła w szpitalu z powodu odniesionych ran – wyjaśnił Rohana.

Korzystanie z usług wszelkiego rodzaju szamanów, oswobodzicieli od złych duchów oraz znachorów jest częstym zjawiskiem w 21-milionowej Sri Lance. Wiele osób umiera bądź jest przyprawianych o kalectwo, gdy rytuał ozdrowieńczy się nie powiedzie – pisze Agence France Presse, która poinformowała o zdarzeniu.

Agencja podkreśla, że w społeczeństwie Sri Lanki istnieje duże zapotrzebowanie na czary i przypomina w tym kontekście, że minister zdrowia Pavithra Wanniarachchi wsławiła się publicznym spożyciem magicznej mikstury, która miała dozgonnie – jak obiecywała znachorka – chronić ją przed zakażeniem koronawirusem. Niestety, w styczniu 2021 r. okazało się, że Wanniarachchi jest zakażona koronawirusem. Jej stan wymagał hospitalizacji na oddziale intensywnej opieki medycznej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Piotrków Trybunalski: Trzytygodniowe dziecko nie żyje. Rodzice pijani

Prokuratura Rejonowa w Piotrkowie Trybunalskim (Łódzkie) bada okoliczności i przyczyny śmierci noworodka. Zatrzymano rodziców trzytygodniowego chłopca, którzy byli pod wpływem alkoholu. Z dotychczasowych ustaleń śledczych wynika, że do śmierci niemowlaka miało dojść w nocy z wtorku na środę w mieszkaniu przy ul. Przemysłowej w Piotrkowie Trybunalskim. Nad ranem rodzice chłopca 27-letnia Monika P. i jej partner Michał K. po przebudzeniu stwierdzili, że dziecko, które spało razem z nimi, nie daje oznak życia.

– Na miejsce zostało wezwane pogotowie oraz policja. Na ciele dziecka nie stwierdzono obrażeń – przekazała rzeczniczka piotrkowskiej prokuratury Magdalena Czołnowska-Musioł.

Zatrzymano rodziców, którzy byli pod wpływem alkoholu. Pobrano od nich krew do badań na zawartość środków odurzających.

– Przeprowadzone badania zawartości alkoholu we krwi dały wynik pozytywny u obojga rodziców – u Moniki P. – 0,21 mg/l, a u Michała K. 0,27 mg/l. Śledztwo zostało wstępnie zakwalifikowane jako nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 kodeksu karnego – dodała rzeczniczka.

Za ten czyn grozi do pięciu lat więzienia. Przebieg i przyczyny zdarzenia mają pomóc ustalić wyniki sekcji zwłok dziecka. To może mieć też wpływ na zasadność przedstawienia zarzutów.
Źródło info i foto: onet.pl

2,5-latka z obrażeniami głowy w szpitalu. Areszt dla 29-letniego partnera matki

Częstochowscy policjanci zatrzymali 29-letniego mieszkańca tego miasta, podejrzanego o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u dziecka swojej partnerki. Dziewczynka, która ma dwa i pół roku, z poważnymi obrażeniami głowy trafiła do szpitala. Decyzją sądu 29-latek trafił już do aresztu, gdzie spędzi kolejne trzy miesiące; jeżeli wszczęte śledztwo potwierdzi, że dziecko było ofiarą przemocy, mężczyzna może trafić do więzienia na co najmniej 3 lata – podała w czwartek policja.

– O zdarzeniu powiadomił szpital, do którego zostało przywiezione dziecko z obrażeniami wskazującymi na celowe działanie osób trzecich. Do urazu doszło 6 stycznia, ale dziewczynka do szpitala trafiła dopiero następnego dna – poinformowali policjanci.

– Zebrane w sprawie dowody i przeprowadzone czynności pozwoliły na przedstawienie zarzutu partnerowi jej matki, pod opieką którego się wtedy była. Mężczyzna nie przyznał się do zarzucanego mu czynu – dodała policja.

29-latek jest dobrze znany częstochowskim policjantom. W przeszłości był wielokrotnie karany za liczne przestępstwa, m.in. za bójki, pobicia i rozboje.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Świdnica: Śmierć pięciotygodniowego dziecka. Rodzice byli pijani

Prokuratura Rejonowa w Świdnicy (Dolny Śląsk) bada okoliczności śmierci pięciotygodniowego dziecka. Zatrzymani zostali rodzice. Matka miała półtora promila alkoholu w organizmie, ojciec – blisko trzy. W niedzielę około godziny 5 nad ranem, do jednego z mieszkań w Świdnicy wezwane zostało pogotowie. Gdy ratownicy dojechali na miejsce pięciotygodniowe dziecko już nie żyło. Pomoc wzywała matka.

Rodzice zatrzymani

– Zostały zatrzymane dwie osoby, to ojciec oraz matka dziecka. Byli nietrzeźwi, ojciec miał blisko trzy promile alkoholu, natomiast kobieta – blisko półtora. Wstępnie czynności są prowadzone w kierunku narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci – mówi Marek Rusin, prokurator rejonowy w Świdnicy.

Na poniedziałek, na godzinę 10 zaplanowana została sekcja zwłok dziecka, od której uzależnione będą dalsze czynności śledczych. Rodzice zostaną przesłuchani po wytrzeźwieniu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Hiszpania: Matka wyrzuciła dziecko do śmietnika. Została skazana na 9 lat więzienia

Sąd w Lizbonie skazał w czwartek na 9 lat pozbawienia wolności 22-letnią kobietę za wyrzucenie swojego dziecka do śmietnika w listopadzie 2019 roku. Noworodek przeżył dzięki pomocy dwóch bezdomnych.

– Chłopiec nie zmarł tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Jego matka działała bowiem z pełną świadomością i premedytacją, chcąc je pozbawić życia – stwierdził w orzeczeniu sąd, wyjaśniając, że wrzucenie noworodka do kontenera na śmieci zimą było próbą zabicia człowieka.

Sąd wskazał, że okolicznością łagodzącą nie może być fakt, że podczas popełnienia przestępstwa kobieta była osobą bezdomną i mieszkała w jednym z namiotów na ulicy lizbońskiej starówki.

Matka nie okazała skruchy

Zgodnie z aktami procesu kobieta ukryła ciążę zarówno przed swoją rodziną, jak i ojcem dziecka. O tym, że jest w ciąży nie wiedziały również osoby bezdomne dzielące z nią namiot. Urodziła dziecko bez niczyjej pomocy w okolicach stołecznego dworca kolejowego Santa Apolonia, po czym umieszczonego w torbie foliowej noworodka wrzuciła do kontenera na śmieci.

Przed śmiercią dziecko uratowali dwaj bezdomni, którzy usłyszeli płacz noworodka. Po bezskutecznym poszukiwaniu matki wśród kobiet na terenie nielegalnego obozowiska dla bezdomnych, mężczyźni wezwali służby medyczne oraz policję.

Portugalskie media wskazują, że skazaną kobietę sąd „potraktował stosunkowo łagodnie”. Przypominają, że prokuratura domagała się kary ponad 12 lat więzienia. Oskarżyciele wskazywali, że matka po porzuceniu chłopczyka nie wykazała żadnego przejawu żalu za popełniony czyn, ani skruchy, a także deklarowała, że „nie chce mieć z dzieckiem nic wspólnego”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl