Białoruś: Dziennikarze wypuszczeni z aresztu

Niezależni białoruscy dziennikarze: Studzińska, była wieloletnia reporterka Radia Swaboda oraz Hruzdziłowicz i Daszczyński z tej samej redakcji a także Iliasz i Halota z telewizji Biełsat zostali wypuszczeni z aresztu w Mińsku – poinformowały w poniedziałek rano niezależne media.

Inna Studzińska, Aleh Hruzdziłowicz i Aleś Daszczyński ze Swabody oraz Ihar Iliasz i jeszcze jedna dziennikarka Biełsatu Hanna Halota zostali zatrzymani 16 lipca. Tego dnia funkcjonariusze resortów siłowych Białorusi przeprowadzili co najmniej kilkanaście rewizji w mieszkaniach dziennikarzy oraz w redakcjach niekontrolowanych przez państwo mediów, w tym wielu mediów lokalnych.

Daszczyńskiego i Halotę zwolniono z aresztu w piątek.

Władze i rządowe media twierdzą, że niezależne redakcje i organizacje pozarządowe, które również stały się celem masowych rewizji, przesłuchań i zatrzymań, działały na rzecz „mocodawców z Zachodu” i uczestniczyły w „finansowaniu protestów” na Białorusi. Radio Swaboda jest finansowane przez USA, a telewizja Biełsat przez Polskę. Dziennikarze tych mediów pracujący na Białorusi są obywatelami tego kraju.
Źródło info i foto: TVP.info

Ewakuowano studio telewizyjne. Dziennikarzom grożą gangsterzy

Emisja popularnego w holenderskiej telewizji RTL4 programu musiała zostać odwołana. Widzowie nie zobaczyli RTL Boulevard z powodu „poważnego zagrożenia ze strony zorganizowanej przestępczości”. Ewakuowano budynek redakcji przy Leidseplain w Amsterdamie. Po wyjściu z tego studia postrzelony został we wtorek dziennikarz śledczy Peter R. de Vries. Stacja RTL4 podała, że „istniało poważne zagrożenie ze strony zorganizowanej przestępczości” i dlatego postanowiono odwołać emisję transmitowanego na żywo programu. Według niderlandzkich mediów informację o zagrożeniu przekazała stacji policja.

Minister sprawiedliwości Holandii Ferd Grapperhaus powiedział po rozmowie z kierownictwem RTL4, że była to „drastyczna, ale niezbędna decyzja”. Rzecznik stacji poinformował media, że trwają konsultację co do kolejnych kroków. „Bezpieczeństwo jest jednak najważniejsze” – czytamy w komunikacie rzecznika. W okolicach Leidseplain rozlokowanych jest kilkanaście radiowozów. Telewizja zamiast zapowiadanego programu na żywo wyemitowała powtórkę środowej audycji, która była poświęcona rannemu dziennikarzowi śledczemu.

Postrzelony dziennikarz śledczy stacji

Peter R. de Veries został postrzelony po wyjściu ze studia telewizji, zaraz po udziale w programie RTL Boulevard. Do De Vriesa oddano pięć strzałów – podała stacja telewizyjna NPO 1. 64-letni Peter R. de Vries był doradcą Nabila B., świadka koronnego w procesie dotyczącym narkotykowego barona Ridouana Taghiego. Proces Ridouana Taghiego i 16 współoskarżonych nazwanym jest w Holandii procesem Marengo. W sprawie tej przewijało się kilka przypadków zabójstw na ulicy i zamachów.

De Vries powiedział, że nie mógł odmówić prośbie o pomoc. Za udział w procesie trafił na mafijną listę śmierci. Był świadom zagrożenia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Rewizja w redakcji Nasza Niwa na Białorusi. Zatrzymano dziennikarzy

Wśród zatrzymanych jest redaktor naczelny gazety Nasza Niwa, Jahor Marcinowicz. Jak podał Komitet Śledczy w czasie przesłuchania wezwano do niego pogotowie. W czwartek na Białorusi doszło do zatrzymań redaktorów niezależnej gazety Nasza Niwa oraz regionalnych dziennikarzy różnych mediów. Komitet Bezpieczeństwa Państwowego poinformował o „szerokiej operacji przeciwko ludziom nastawionym radykalnie”.

Wezwano pogotowie

Po rewizjach w redakcji białoruskojęzycznej gazety Nasza Niwa oraz w mieszkaniach jej pracowników zatrzymano na 72 godziny naczelnego Jahora Marcinowicza, a także redaktorów Andreja Dyńkę i Andreja Skurkę oraz księgową gazety Wolhę Rakowicz. Wszyscy są podejrzani w ramach sprawy karnej o „działania poważnie naruszające porządek publiczny”.

„Śledczy badają informacje o popełnieniu przez cztery osoby, w tym Jahora Marcinowicza, działań poważnie naruszających porządek publiczny” – poinformował Komitet Śledczy.

W komunikacie tej instytucji potwierdzono, że w czasie przesłuchania Marcinowicza wezwano pogotowie. „W trakcie przesłuchania poinformował on, że źle się czuje. Śledczy wezwali pogotowie. Po udzieleniu pomocy nie skarżył się on (na stan zdrowia) i czynności śledcze były kontynuowane” – podano.

Rewizje były związane także z postępowaniem z artykułu dotyczącego masowych zamieszek – podają media.

Zablokowany przez ministerstwo

Media niezależne informują również o zatrzymaniu w ramach postępowań karnych dziennikarzy spoza Mińska, w tym redaktora Ihara Kazmierczaka z Orszy, Zmiciera Łupacza z Głębokiego (śledczy przyjechali po niego do sanatorium) oraz Witala Skryla z Witebska. W ciągu dnia informowano również o rewizjach, przesłuchaniach i zatrzymaniach w różnych białoruskich miejscowościach.

Portal Naszej Niwy został w czwartek zablokowany przez ministerstwo informacji. Jak podał resort, wnioskowała o to prokuratura generalna. Komentując tę decyzję, telewizja państwowa ONT podała, że było to związane z zamieszczaniem materiałów o „charakterze prowokacyjnym, niesprawdzonych i nieprawdziwych informacji, które sprzyjały wzrostowi napięcia społecznego i stymulowały nastroje protestu”.

Komitet Bezpieczeństwa Państwowego (KGB) poinformował natomiast wieczorem w telewizji Biełaruś 1 o „zakrojonej na szeroką skalę operacji przeciwko osobom reprezentującym postawy radykalne”.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe informacje ws. zabójstwa 13-letniej Patrycji z Bytomia

15-latek, który przyznał się do zabójstwa 13-letniej Patrycji z Bytomia, już cztery miesiące przed zbrodnią mówił i wysyłał do znajomych wiadomości z informacją, że może zabić swoją dziewczynę, jeśli ta byłaby w ciąży – wynika z zeznań znajomych nastolatki, do których dotarli dziennikarze „Uwagi” TVN. W reportażu rodzice chłopaka ujawnili też, że bezpośrednio po zdarzeniu 15-latek zachowywał się jakby nigdy nic i „rzucał się śnieżkami z młodszym bratem”.

W reportażu „Uwagi” TVN ujawniono nowe informacje na temat śmierci 13-letniej Patrycji, której ciało znaleziono w ubiegłym tygodniu na terenie nieużytków w Piekarach Śląskich. Do morderstwa nastolatki przyznał się jej 15-letni chłopak, Kacper (w dniu zdarzenia był jeden dzień przed swoimi 15. urodzinami). Początkowo chłopak zwodził śledczych i czynnie uczestniczył w poszukiwaniach dziewczyny – przyznał się do winy, dopiero gdy jeden ze świadków podważył jego wersję zdarzeń. Jak wykazała sekcja zwłok, Patrycji zadano kilkanaście ciosów nożem w różne części ciała – jeden z nich okazał się śmiertelny. Dziewczyna była w ciąży, co – według wstępnych zeznań 15-latka i rodziców nastolatki – mogło być motywem zbrodni. Jej ciało zostało przykryte kartonami, a śledczy opisują, że 15-latek próbował zacierać po sobie ślady – zabrał z miejsca zdarzenia m.in. telefon 13-latki oraz kartę autobusową, na której były umieszczone jej dane personalne.

„Kilkanaście godzin po odnalezieniu ciała dziewczynki na jaw wyszły nowe okoliczności. Koleżanka Patrycji dostała spisane fragmenty rozmów, z których wynika, że Kacper mógł to zabójstwo planować dużo wcześniej” – słyszymy w reportażu „Uwagi” TVN. – On opisał, co planował, i to było ponad cztery miesiące temu. Mówił, że jeśli by się tak zdarzyło, że ona by z nim była w ciąży przed 16-stką, to on ją po prostu zabije. Dokładnie opisał nawet miejsce, gdzie, i to było to miejsce za Kauflandem [w pobliżu nieużytków, przy których znaleziono ciało Patrycji – red.] – powiedziała w rozmowie z dziennikarzami TVN znajoma nastolatki. Pokazała też treść wiadomości, które – jak zapewniono – przekazano policji.

W reportażu poinformowano, że bezpośrednio przed śmiercią Patrycji jej mama zapisała ją na wizytę u ginekologa. – Pojawiły się podejrzenia, że córka jest w ciąży. Zadzwoniłam i umówiłam ją do ginekologa. Kacper wiedział o tej wizycie, zapewne bał się jej wyniku – powiedziała kobieta w rozmowie z „Uwagą”.

Rodzice Kacpra wskazują, że ich syn był normalnym, kochającym nastolatkiem, który nie przejawiał żadnych problemów wychowawczych. – Zachowywał się normalnie. Nie było po nim widać rozdrażnienia. Po wszystkim [gdy Patrycja już nie żyła – red.] rzucał się z młodszym bratem śnieżkami pod domem – powiedziała matka nastolatka, dodając, że „błaga o wybaczenie”.

Rodzice 13-letniej Patrycji chcą zabiegać o to, by jej zabójca odpowiadał przed sądem jako dorosły – taka możliwość jest dopuszczalna jednak w niektórych przypadkach, i to wtedy, gdy sprawca ma skończone 15 lat. Jednak w dniu zdarzenia Kacper był na jeden dzień przed 15. urodzinami, formalnie miał więc 14 lat i – jak utrzymuje prokuratura – najprawdopodobniej nie będzie podlegał odpowiedzialności karnej. Najpoważniejszym środkiem, jaki może zastosować sąd, jest umieszczenie go w zakładzie poprawczym do 21. życia. Na razie – do czasu zbierania dowodów w sprawie – spędzi najbliższe trzy miesiące w schronisku dla nieletnich.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tadeusz Rydzyk mówił o bp. Janiaku. Teraz tłumaczy

Media, dziennikarze, jeżeli chcą rzeczywiście służyć człowiekowi, muszą głosić prawdę – prawdę w miłości i miłość w prawdzie; prawda bez miłości jest terrorem – mówi we wtorkowej rozmowie z „Naszym Dziennikiem” dyrektor Radia Maryja o. Tadeusz Rydzyk.

O. Rydzyk w wywiadzie dla „ND” odniósł się do swoich słów wypowiedzianych w weekend podczas uroczystości 29. rocznicy powstania Radia Maryja. Redemptorysta mówiąc o byłym biskupie diecezji kaliskiej Edwardzie Janiaku, pod którego adresem wysuwane są zarzuty dot. ukrywania przestępstw seksualnych podległych mu księży, powiedział: „to jest współczesny męczennik. Media to zrobiły”. Natomiast sprawę nadużyć ze strony kapłanów skomentował: – To, że ksiądz zgrzeszył? No zgrzeszył. A kto nie ma pokus?.

Pytany o tę wypowiedź o. Rydzyk stwierdził, że „media, dziennikarze, jeżeli chcą rzeczywiście służyć człowiekowi, muszą głosić prawdę – prawdę w miłości i miłość w prawdzie”. – Prawda bez miłości jest terrorem. Miłość bez prawdy może być sentymentalizmem i naiwnością – powiedział.

 Zaznaczył, że „w takich wystąpieniach spontanicznych, można czegoś nie dopowiedzieć”. – Nie wolno wyrywać niczego z kontekstu nawet z kontekstu sytuacji, atmosfery – dodał.

„Zawsze był życzliwy dla Radia Maryja”

Pytany, czy impulsem do słów o męczeństwie ks. bp Edwarda Janiaka była wiadomość, jaką od niego otrzymał, odparł, że „ksiądz biskup napisał SMS-a, że jest z nami duchowo”. „Zawsze był życzliwy dla Radia Maryja. Wiem, że ksiądz biskup zmaga się z rakiem, tym bardziej trzeba mieć życzliwość dla człowieka w tym stanie. Żal mi każdego człowieka, który cierpi” – powiedział redemptorysta.

I dodał: „ksiądz biskup Janiak jest męczennikiem mediów”. – Zobaczyłem, co media, te filmidła z nim zrobiły. Obrazem, słowem można podnieść człowieka na duchu, ale można i zabić. Pamiętam, jak zabito ks. Mirosława Drozdka, gdy w prasie lokalnej posądzili go o współpracę z siłami komunistycznymi. Jak on to strasznie przeżył, jak szybko z tych stresów chwycił go rak. Jeżeli oszczerstwa padają w małym gronie, one bardzo bolą, a co dopiero, jeżeli to na świat. I dlatego mówiłem o męczeństwie – tłumaczył o. Rydzyk.

Jak mówił, „ludzie mediów nie są od ferowania wyroków, od wyroków są sądy, jest prawo, które musi być zgodne z prawem naturalnym, z prawem Bożym”. – Widzę, że nawet katolicy idą do mediów, wygadują na ludzi Kościoła, często widać nienawiść. To jest nieludzkie – ocenił duchowny.

„Grzech jest wszędzie”

Stwierdził też, że „trzeba widzieć grzech, błąd, ale tego, który upadł, nie zabijać”. – Trzeba go podnieść. Grzech jest wszędzie, również wśród ludzi Kościoła – przyznał.

Zdaniem o. Rydzyka „nie tylko ks. bp Edward Janiak jest męczennikiem, ale bardzo wielu biskupów, kapłanów, ludzi świeckich, ludzi zatroskanych o drugiego człowieka, o Ojczyznę”. – Jaki jest u nas dialog między partiami, między politykami? Wykorzystuje się media, zwłaszcza telewizję, internet, do szerzenia nienawiści. Nie ma merytorycznej rozmowy, suaviter in modo, fortiter in re – delikatnie w formie, stanowczo w rzeczy – mówił o. Rydzyk.

– Ma być siła argumentu, argument dobra, prawdy, a nie argument siły, przemocy: ja mam władzę, mam media, mogę cię zmiażdżyć, zrobię o tobie film, zmontuje i rzucę na świat. Tak zabija się człowieka, zabija się dobro, zabija się całe wspólnoty, zabija się ojczyznę. Tak chce się zabić Kościół – uważa redemptorysta.

„Trzeba pokazać, ile dobra czyni Kościół”

W wywiadzie z dziennikiem o. Rydzyk zaznaczył jednocześnie, że „jeśli ktoś popełni przestępstwo, musi ponieść konsekwencje, zwłaszcza jeżeli wyrządził krzywdę dziecku”. – Ale trzeba też powiedzieć, że te grzechy są nie tylko w Kościele. Jeżeli byśmy porównywali, to wśród skazanych w sądach powszechnych w Polsce za nadużycia wobec nieletnich ludzie Kościoła stanowią 0,3 proc. Ale to nie znaczy, że stosujemy wobec siebie taryfę ulgową – podkreślił.

– Te rzeczy trzeba szybko załatwić, winni muszą ponieść konsekwencje, przestępstwo jest przestępstwem. Ale równocześnie trzeba pokazać, ile dobra czyni Kościół – dodał dyrektor Radia Maryja.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Demonstracje we Francji przeciwko brutalności policji

epa08826160 Protesters gather next to the National Assembly in Paris, France, 17 November 2020. A draft global security legislation presented to the French Parliament creates controversy as Journalists Unions and human rights campaigners in France has called to protest against the proposed draft, which aims to ban the distribution of photos in which police officers and gendarmes can be identified. EPA/MOHAMMED BADRA
Dostawca: PAP/EPA.

W kilku miastach Francji tysiące osób demonstrowało przeciwko przemocy policyjnej i ustawie o „globalnym bezpieczeństwie”. Policja użyła gazu łzawiącego i armatek wodnych. Do zamieszek doszło wieczorem między kilkuset osobami a policją po zakończeniu wiecu w pobliżu Zgromadzenia Narodowego. Policja użyła armatek wodnych i gazu łzawiącego do rozproszenia demonstrantów, wśród których było wielu młodych ludzi.

W Paryżu kilkaset osób na wezwanie związków dziennikarzy i stowarzyszenia ochrony praw człowieka protestowało przeciwko proponowanej przez partię rządzącą LREM ustawie o „globalnym bezpieczeństwa”, która przewiduje m.in. kary za „złośliwe” wykorzystywania wizerunku służb i policji.

Zdaniem protestujących dziennikarze i obywatele filmujący policję podczas demonstracji mają do tego prawo, podobnie, jak do publikowania tych nagrań. W Rennes protestowało około 300- 400 osób. „To prawo jest po to, aby przestraszyć obywatela”- powiedział działacz ochrony praw człowieka w Rennes Patrick Rothkegel, cytowany przez AFP.

Według Marie-Françoise Barboux, wolontariuszki Amnesty International, raporty organizacji pozarządowej na temat przemocy policyjnej opierają się w dużej mierze na raportach i filmach od dziennikarzy i zwykłych obywateli. „Rząd tego nie chce. Tu zmierzamy w stronę cenzury”- stwierdziła Barboux w rozmowie z AFP.

W Bordeaux od 700 do 800 osób, w tym „żółte kamizelki”, zebrało się wieczorem w pobliżu gmachu sądu. Manifestanci oprócz maseczek medycznych mieli czarne przepaski na oczach. „Filmuj policjantów i pokazuj to ludziom” – skandował uczestnik demonstracji, który stracił rękę podczas demonstracji „żółtych kamizelek” w 2018 r.

W Marsylii demonstracja zgromadziła kilkaset osób, które oklaskiwały projekcję obrazów z filmu dokumentalnego Davida Dufresne „Mądry kraj”, potępiającego policyjną przemoc.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gaz łzawiący i broń gładkolufowa na protestach na Białorusi. Ponad 1,1 tys. osób zatrzymanych

Podczas niedzielnych akcji protestacyjnych na Białorusi zatrzymanych zostało ponad 1,1 tys. osób, w tym wielu dziennikarzy – poinformowało centrum praw człowieka Wiasna, aktualizując listę zatrzymanych. Akcje odbyły się pod hasłem „Wychodzę”. To odniesienie do ostatnich słów, jakie napisał na czacie Raman Bandarenka, pobity na śmierć 31-latek. W wielu miastach tworzone są miejsca upamiętniające mężczyznę, na które ludzie przynoszą znicze i kwiaty.

Znaczna większość osób została zatrzymana w Mińsku, ale zatrzymania przeprowadzono też w innych miastach, np. w Bobrujsku, Nowogródku, Witebsku, Homlu, Swietłahorsku, Grodnie, Mołodecznie. Niezależne Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy (BAŻ) podało, że zatrzymano tego dnia 21 dziennikarzy: w Mińsku, Witebsku, Grodnie, Pińsku. Część z nich została już zwolniona.

Portal Nasza Niwa przekazał, że wśród zatrzymanych są dwie dziennikarki pracujące dla Biełsatu: Kaciaryna Andrejewa i Daria Czulcowa, które prowadziły relację z placu Przemian, gdzie w środę wieczorem zamaskowani mężczyźni pobili Bandarenkę.

Zgromadzonych na tym placu zatrzymano, niektórych przy użyciu brutalnej siły. Plakaty i kwiaty usunięto z miejsca pamięci. Tut.by poinformował o przeszukaniach w pobliskich budynkach. W mediach pojawiło się też nagranie, na którym widać, jak funkcjonariusze biją ludzi i dokonują zatrzymań przy sklepowych kasach.

Media poinformowały o użyciu przez milicję gazu łzawiącego, granatów hukowych i broni gładkolufowej wobec demonstrujących. Rzeczniczka MSW Wolha Czemadanawa potwierdziła wykorzystanie środków specjalnych i zaznaczyła, że szczegóły zostaną podane w poniedziałek.

Opozycyjna Rada Koordynacyjna odniosła się w Telegramie do niedzielnych wydarzeń. „Przemoc OMON-u i milicji dzisiaj sięgnęła granic. Ludzie, którzy powinni nas ochraniać, wdzierają się na klatki schodowe, do sklepów, aptek” – napisała. „Próbują zakazać nam wspominać zmarłych, a przemoc to jedyna broń, która im została, wobec naszych kwiatów” – dodała.

Na Białorusi od 9 sierpnia trwają akcje protestacyjne, których uczestnicy domagają się odejścia Alaksandra Łukaszenki i rozpisania nowych, uczciwych wyborów.
Źródło info i foto: TVP.info

Dziennikarze zatrzymani w Mińsku są w areszcie

W czwartek wieczorem na białoruskich ulicach zatrzymano kilkaset osób, w tym co najmniej kilkudziesięciu dziennikarzy z różnych krajów. Niektórzy wciąż przebywają w areszcie – są wśród nich m.in. korespodenci Biełsatu. „Mają być sądzeni za udział w nielegalnym zgromadzeniu” – poinformowała dyrektorka stacji.

Podczas czwartkowej, pokojowej akcji protestacyjnej w Mińsku OMON dokonał zatrzymań kilkuset osób, które brały udział w demonstracji. Wśród zatrzymanych znalazło się też około 50 dziennikarzy z różnych krajów, którzy relacjonowali wydarzenia na Białorusi. Jak informowaliśmy wcześniej, był wśród nich m.in. polski dziennikarz – korespondent „Faktów” TVN, Andrzej Zaucha. Został on zwolniony przez milicję po kilku godzinach od zatrzymania.

Jak relacjonuje Andrzej Poczobut, dziennikarz i członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi, większość dziennikarzy została już wypuszczona, ale co najmniej kilku przewieziono do aresztu. Chodzi m.in. o korespondentów Białsatu oraz o operatora amerykańskiej stacji „Current TV”. Wciąż nie ma także informacji, co stało się z dziennikarzami niemieckiej telewizji ZDF, z którymi od protestów redakcja nie ma kontaktu.

„Dziennikarka Kaciaryna Andrejewa i operator Maks Kalitouski nie zostali zwolnieni po zatrzymaniu w Mińsku. Zabrano ich do aresztu przy ulicy Akrestsin, prawdopodobnie będą sądzeni jutro” – podała telewizja Biełsat po północy.

Dyrektorka telewizji Biełsat Agnieszka Romaszewska-Guzy przekazała, że wśród zatrzymanych jest także trzeci dziennikarz – Aleksander Wasiukowicz. Wszyscy relacjonowali przebieg protestów. „Mają być sądzeni za „udział w nielegalnym zgromadzeniu”” – napisała.

Niektórzy dziennikarze, którzy zostali zwolnieni z posterunków, otrzymali nakaz natychmiastowego opuszczenia Białorusi. Jednemu ze szwedzkich korespondentów wydano 5-letni zakaz wjazdu do kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rzym: Neofaszyści starli się z policją i zaatakowali dziennikarzy

Na terenie antycznego Circus Maximus w Rzymie doszło w sobotę do starć uczestników antyrządowego wiecu środowisk neofaszystowskich z siłami porządkowymi. Manifestanci zaatakowali także dziennikarzy. „Antydemokratyczna wściekłość została skierowana przeciwko dziennikarzom, których zapewniamy o naszej bliskości i solidarności” – głosi nota radnych wydana na rzymskim Kapitolu.

Na murawie między Palatynem a Awentynem zgromadzili się działacze i sympatycy ugrupowania Forza Nuova oraz radykalne grupy kibiców piłkarskich. W związku z ich zapowiedzianym wiecem w całym centrum Wiecznego Miasta zgromadziły się niewidziane od dawna ogromne siły policji z dziesiątkami pojazdów.

Antyrządowy wiec rozpoczął się od wznoszenia haseł „Duce, Duce” na cześć faszystowskiego przywódcy Włoch Benito Mussoliniego. Wkrótce potem duża grupa manifestantów zaczęła zbliżać się do obecnego tam specjalnego oddziału sił policji do tłumienia zamieszek oraz do stojących w pobliżu dziennikarzy. Gdy demonstranci zaczęli rzucać butelkami i innymi przedmiotami, policjanci odpowiedzieli wodą z hydrantu. Zatrzymanych zostało ośmiu najbardziej agresywnych uczestników zajść.

Władze potępiają zamieszki

„Miasto zostało upokorzone przez agresywnych osobników” – tak starcia skomentowali radni centrolewicowej Partii Demokratycznej. „Antydemokratyczna wściekłość została skierowana przeciwko dziennikarzom, których zapewniamy o naszej bliskości i solidarności” – głosi nota radnych wydana na rzymskim Kapitolu. Zajście potępił współrządzący Włochami Ruch Pięciu Gwiazd. Oburzenie wyrazili reprezentanci sił lewicy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Na policjanta, który udusił George’a Floyda wcześniej było 18 skarg. Opublikowano transkrypcję zgłoszenia

Na policjanta, który w poniedziałek udusił kolanem 46-letniego George’a Floyda składane były skargi. Z 18 tylko dwie zostały rozpatrzone i zakończyły się upomnieniem funkcjonariusza. W czwartek wieczorem policja opublikowała transkrypcję zgłoszenia od obsługi sklepu spożywczego, w którym Floyd miał użyć sfałszowanego czeku. Wynika z niej, że mężczyzna był pijany i nie miał nad sobą kontroli.

W poniedziałek policja z Minneapolis otrzymała zgłoszenie od obsługi sklepu spożywczego, która podejrzewała, że jeden z klientów użył sfałszowanego czeku, aby zapłacić za zakupy. Kiedy funkcjonariusze przyjechali na miejsce zdarzenia, zobaczyli mężczyznę pasującego do opisu podejrzanego i kazali mu wysiąść z samochodu. Według policji stawiał on „fizyczny opór”. Idąc do radiowozu, mężczyzna upadł na ziemię, a jeden z policjantów przygniótł kolanem jego szyję. 46-letni George Floyd przestał oddychać.

Jak podaje CNN, na oficera policji, który udusił Floyda, wcześniej złożono 18 skarg. Na razie nie wiadomo czego dotyczyły, ale jedynie dwie z nich zostały rozpatrzone i skończyły się upomnieniem. Derek Chauvin wraz z trzema towarzyszącymi mu podczas interwencji funkcjonariuszami został zwolniony z pracy.

W czwartek wieczorem policja opublikowała transkrypcję zgłoszenia na numer alarmowy, które doprowadziło do przyjazdu funkcjonariuszy do sklepu spożywczego. Zamieściło ją m.in. CBS News. W czasie rozmowy z dyspozytorem padły słowa o „czarnym, wysokim facecie”, który miał być „strasznie pijany” i „nie mieć nad sobą kontroli”.

Zamieszki po śmierci Floyda

Śmierć George’a Floyda wywołała zamieszki w całym kraju. W Minneapolis setki ludzi zgromadziły się pod posterunkami policji. Niektórzy protestujący przynieśli banery, inni rzucali kamieniami. Policja odpowiedziała m.in. gazem łzawiącym, a gubernator stanu Minnesota, Tim Walz skierował do pomocy oddziały Gwardii Narodowej.

Wcześniej prokurator okręgowy Michael Freeman informując dziennikarzy o tej sprawie, powiedział, że musi zapoznać się ze wszystkimi dowodami przed wniesieniem zarzutów i zaapelował do protestujących, aby byli cierpliwi, bo śledztwo wymaga czasu.

„Błagam ludzi, aby zachowali spokój i pozwolili nam przeprowadzić to dochodzenie. Naszym najwyższym priorytetem jest sprawiedliwość” – powiedziała prokuratorka generalna Erica MacDonald.
Źródło info i foto: Gazeta.pl