Francja: Policja zastrzeliła mężczyznę podejrzanego o akt kanibalizmu

Francuska policja zastrzeliła mężczyznę podejrzanego o akt kanibalizmu. Zwyrodnialec miał zamordować 13-latka. W zajmowanym przez niego lokum znaleziono ludzkie szczątki. Ciało i odcięta głowę znaleziono w niedzielę wieczorem w francuskim mieście Tarascon w południowej Francji. Lokal, w którym odkryto ludzkie szczątki był wynajmowany przez 32-letniego mężczyznę.

Jak podaje cytowana przez radio Zet agencja AFP, mężczyzna miał zaburzenia psychiczne.

„Prokurator Laurent Gumbau dodał, że w mieszkaniu odnaleziono również kawałki ludzkiego mięsa zerwane z ramienia, co wzbudziło podejrzenia śledczych o kanibalizm” – podaje rozgłośnia.

Jak się okazało, ofiara kanibala padł 13-latek, który uciekł z domu opieki w Marsylii. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że chłopiec prawdopodobnie jechał do matki, która mieszka nieopodal lokalu, w którym znaleziono zwłoki.

„Według relacji sąsiadów podejrzany o kanibalizm był już wcześniej skazywany za akty przemocy. Mężczyzna, nie chcąc wpaść w ręce policji, uciekał przed mundurowymi po dachach budynków. Policyjna obława trwała trzy godziny. 32-latek został zastrzelony w innej dzielnicy Tarascon” – podaje radio.
Źródło info i foto: wp.pl

Francja: Ogromny problem prostytucji nieletnich

Od 2016 do 2020 r. liczba odnotowanych ofiar prostytucji nieletnich we Francji wzrosła ponad trzykrotnie – wynika z raportu przygotowanego przez grupę powołanych przez rząd ekspertów na podstawie danych służb państwowych. Z raportu, który we wtorek otrzymał francuski sekretarz stanu odpowiedzialny za politykę rodzinną Adrien Taquet, wynika, że w 2016 r. zarejestrowano 116 ofiar przestępstwa, w 2020 r. – 400, a najmłodsze ofiary mają 12 lat.

Grupa 32 ekspertów składająca się m.in. z wysoko postawionych funkcjonariuszy państwowych, lekarzy, psychologów, działaczy i pracowników służb miejskich, zaapelowała o stworzenie planu walki z plagą dziecięcej prostytucji.

Według ekspertów rozwojowi prostytucji nieletnich sprzyja środowisko internetowe, a zwłaszcza media społecznościowe, gdzie sutenerzy namierzają swoje ofiary. Według raportu problem może dotyczyć nawet od 7 do 10 tys. nastolatków we Francji.

Plan walki

Taquet zapowiedział, że rząd zaprezentuje jesienią swój „plan walki z prostytucją nieletnich”. Sekretarz obiecał zastosowanie „konkretnych działań”, w tym dotyczących prewencji niepożądanych zachowań i edukacji. W działania mają zostać włączeni nie tylko nastolatkowie, ale też rodzice.

Walka z przestępczością, poza działalnością instytucjonalną, jak schroniska dla młodych w kryzysie, ma się skupić w szczególności na walce z cybersutenerstwem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nielegalni migranci upatrzyli sobie południową granicę Francji

Granicę francusko-włoską przekracza codziennie kilkudziesięciu nielegalnych migrantów. Organizacje pozarządowe apelują do francuskiego rządu o pomoc w zakwaterowaniu migrantów, którzy przybywają do francuskich regionów alpejskich. Od zimy do Briançon w departamencie Alpy Wysokie przybywają dzień w dzień „dziesiątki uchodźców, coraz częściej z rodzinami i osobami wymagającymi szczególnej opieki” – wskazała w liście do lokalnego prefekta aktywistka Martine Clavel.

Według takich organizacji, jak Lekarze bez Granic (MsF), La Cimade, Lekarze Świata (Medecins du monde) oraz Caritas liczba kobiet i dzieci wśród nowo przybyłych potroiła się od początku roku.

Większy napływ

Stowarzyszenie Refugees Solidaires, które pomaga migrantom, szuka przestrzeni lepiej dostosowanej do swojej misji. Według stowarzyszenia od stycznia do schroniska przybyło około 2 tys. osób, a w maju i czerwcu ich napływ się zwiększył.

Sygnatariusze listu domagają się „uruchomienia planu awaryjnego zakwaterowania w Briançon, by godnie przyjąć uchodźców, którzy przekraczają granicę szlakami górskimi”.

Migranci przebywają w Briancon nie więcej niż kilka dni, kierując się następnie do większych miast, gdzie mogą złożyć wniosek o azyl. Utworzone w lipcu 2017 r. Stowarzyszenie Refuges Solidaires przyjęło do tej pory ponad 11,5 tys. migrantów na krótkie pobyty.
Źródło info i foto: TVP.info

Francja: Valerie Bacot usłyszała wyrok za zabójstwo męża

Francuzka Valerie Bacot, która zastrzeliła swojego męża, a zarazem oprawcę, zemdlała po słowach prokuratora, który dążył do jej skazania. Choć sąd uznał ją winną popełnionego czynu, nie trafiła do więzienia. Kobieta zastrzeliła męża po tym, jak zaczął zmuszać ją do prostytucji. Obawiała się również, że zacznie wykorzystywać ich nastoletnią córkę. Zanim Bacot poślubiła swojego oprawcę, był jej ojczymem. Po raz pierwszy zgwałcił ją, gdy miała 12 lat. Jak donosi The Guardian, Daniel Polette zmuszał Valerie Bacot do prostytucji od początku 2016 roku. W marcu tego samego roku po tym, jak jeden z klientów ją zgwałcił, zastrzeliła męża. W ukryciu ciała pomogły jej dzieci oraz ich kolega ze szkoły. Kobieta została aresztowana przez policję w 2017 roku.

Francuzka usłyszała wyrok za zabicie męża, który znęcał się nad nią ponad 20 lat. Valerie Bacot miała z Danielem Polettem czworo dzieci. Przed sądem wyznała, że do popełnienia przestępstwa popchnęła ją obawa przed tym, że mąż zacznie wykorzystywać seksualnie ich córkę oraz to, że zmuszał ją do prostytucji.

Ława przysięgłych w sądzie w Saône-et-Lore obradowała nad wyrokiem w piątek 25 czerwca ponad pięć godzin. Odrzucono twierdzenie obrony, że kobieta w chwili popełnienia przestępstwa była niepoczytalna. W trakcie rozprawy sąd mógł usłyszeć zeznania świadków i rodziny Bacot. Osoby składające zeznania przyznawały, że „atmosfera w tym domu [Polette-Bacot – red.] była wyjątkowo toksyczna”.

Pollete wielokrotnie groził Valerie. Kobieta przyznała na rozprawie, że pewnego razu Daniel przyłożył jej do głowy pistolet, którym później, w 2016 r., kobieta go zastrzeliła. Udawał, że pociąga za spust i zabija Valerie. – Następnym razem to będzie prawdziwy strzał – miał jej powiedzieć Pollete.

Nie tylko Bacot okazała się być ofiarą Daniela Poletta. Podczas rozprawy jego siostra Monique opowiedziała, że miała 12 lat, gdy mężczyzna ją zgwałcił. – Kazał mi iść do sypialni, kazał usiąść. Potem miałam położyć się na łóżku. Przyłożył mi nóż do gardła i powiedział: „Słuchaj, to co się dzieje, zostaje między nami. Nikomu nie mów” – powiedziała siostra mężczyzny. Również była żona Poletta, Michele powiedziała, że mężczyzna wielokrotnie jej groził. – Był potworem, który nie zasługiwał na życie – oznajmiła kobieta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci zlikwidowali szlak przerzutowy marihuany z Hiszpanii

CBŚP zatrzymało 6 osób oraz we współpracy z francuskimi służbami przejęło 72 kg marihuany. Działania realizowano współpracując w ramach Europolu, a podczas jednej z akcji wsparcia udzieliła również dolnośląska KAS. Śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej o charakterze narkotykowym nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Częstochowie. Śledczy szacują, że wartość zabezpieczonych narkotyków to około 2,5 mln zł. Z takiej ilości narkotyków można by uzyskać około 72 tysiące porcji handlowych.

Policjanci Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Częstochowie prowadzą śledztwo w sprawie zorganizowanej grupy przestępczej o międzynarodowym charakterze, zajmującej się przemytem marihuany z Hiszpanii do Polski oraz Francji, a następnie wprowadzaniem jej do obrotu. Z ustaleń śledczych wynika, że grupa rozpoczęła działalność w 2019 roku. Marihuana była ukrywana w ładunkach, w specjalnie do tego celu przygotowanych skrytkach w przewożonym towarze, a następnie przemycano ją drogą lądową przy wykorzystaniu legalnie działających firm transportowych.

Pierwsze działania miały miejsce w marcu na terenie powiatu bolesławieckiego w województwie dolnośląskim, kiedy to policjanci CBŚP przy wsparciu funkcjonariuszy Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego przejęli zamknięte próżniowo worki foliowe zawierające 19 kg marihuany, ukryte w metalowej obudowie urządzenia do przemysłowego osuszania pomieszczeń, stanowiącego przewożony ładunek. Sprzęt wraz z narkotykami był transportowany przez dwóch kierowców, którzy wszystko na to wskazuje, nie byli świadomi tego, że uczestniczą w przemycie nielegalnych substancji.

Na tym działania policjantów CBŚP się nie zakończyły i w ostatnim czasie funkcjonariusze przeprowadzili następną akcję, tym razem w powiecie krakowskim. Zatrzymali 6 podejrzanych, w wieku od 32 do 77 lat, mieszkańców województw małopolskiego i śląskiego. W wyniku przeprowadzonych przeszukań w miejscach zamieszkania zatrzymanych, jak również w użytkowanych przez nich samochodach, a także w magazynach, zabezpieczono kolejne 34 kg marihuany. W ramach tej samej realizacji za pośrednictwem oficera łącznikowego CBŚP przy Europolu przekazano informację stronie francuskiej, na podstawie której francuskie służby w miejscowości Morvillars we wschodniej Francji, przejęły 19 kg marihuany. Transportujący towar, polski kierowca najprawdopodobniej także nie miał świadomości, że przewozi narkotyki.

Łącznie w ramach tej sprawy zarzuty usłyszało 6 osób i przejęto 72 kg marihuany o czarnorynkowej wartości około 2,5 mln zł. Z takiej ilości narkotyków można by uzyskać około 72 tysiące porcji handlowych. Podejrzanym w prokuraturze przedstawiono zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, a także przemytu, posiadania i wprowadzania do obrotu znacznych ilości marihuany.
Źródło info i foto: Policja.pl

Mężczyzna, który spoliczkował prezydenta Macrona trafi do więzienia

28-letni Damien Tarel, który we wtorek spoliczkował prezydenta Francji Emmanuela Macrona, został skazany w czwartek na cztery miesiące bezwzględnego więzienia. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego.

We wtorek (8 czerwca) 28-latek spoliczkował prezydenta Emmanuela Macrona, aby wyrazić sprzeciw wobec jego polityki w imieniu „żółtych kamizelek”. Prezydent został uderzony w twarz podczas spotkania z obywatelami w Valence w południowo-wschodniej Francji.

Mężczyzna, który we wtorek zaatakował prezydenta Emmanuela Macrona trafi do więzienia na cztery miesiące. Damien Tarel został jednak skazany w czwartek (10 czerwca) na 18 miesięcy pozbawienia wolności, z czego 14 w zawieszeniu. Tarel podczas procesu powiedział, że nie należy do żadnej partii politycznej, i że ma poglądy „prawicowe i skrajnie prawicowe”. – Emmanuel Macron bardzo dobrze symbolizuje upadek naszego kraju – stwierdził mężczyzna przed sądem. Dodał również, że jego atak na prezydenta Macrona nie był planowany, a impulsywny.

W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego. Oprócz orzeczenia czterech miesięcy bezwzględnego więzienia, sąd zdecydował również, że mężczyzna zostanie pozbawiony prawa do głosowania na trzy lata i nie będzie mógł posiadać broni przez okres pięciu lat. Sąd nałożył również sankcję dożywotniego zakazu pracy w publicznych instytucjach.

Podczas przedstawiania aktu oskarżenia wobec 28-latka, prokurator stwierdził, że spoliczkowanie prezydenta jest „czynem absolutnie niedopuszczalnym”. – Ten gest nie był chęcią jedynie uderzenia, ale upokorzeniem. Sprawca potraktował swojego rozmówcę jak dziecko, które chciałoby się spoliczkować. Zlekceważył go – analizował prokurator.

Wcześniej prezydent Francji wezwał, by zrelatywizować napaść, która jego zdaniem stanowiła wyłącznie „głupi akt przemocy”. Jak zapowiedział w rozmowie z mediami, był to incydent, który nie wpłynie na jego chęć spotykania się z Francuzami. Macron zapowiedział dalsze bezpośrednie spotkania z wyborcami. Francuska klasa polityczna jednogłośnie potępiła wtorkowy atak na prezydenta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Francja: Były rektor z zarzutami. „Nagie ciała leżały w stanie rozkładu”

Były rektor Uniwersytetu Paryskiego V Frederic Dardel miał dopuszczać m.in. do przechowywania w nieodpowiednich warunkach ciał darowanych uczelni w celach badawczych. Mężczyźnie postawiono zarzut zbezczeszczenia zwłok – przekazała BBC.

Sprawę po raz pierwszy opisał w 2019 r. magazyn „L’Express”. Z jego śledztwa wynikało, że dziesiątki zwłok podarowane uniwersyteckiemu Centrum Donacji Ciał leżały „ułożone w sterty na noszach, nagie, w stanie rozkładu i z otwartymi oczami”, a niektóre były pogryzione przez myszy. Gazeta pisała o „masowym grobie w samym sercu Paryża”. Donosiła także, że w niektórych przypadkach ciała sprzedawano prywatnym firmom, np. do testów wypadkowych samochodów.

Do czasu zamknięcia Centrum w 2019 roku placówka ta, działająca od 1953 roku, otrzymała setki zwłok.

Zlecone przez rząd francuski śledztwo przeprowadzone w czerwcu ubiegłego roku potwierdziło, że w placówce doszło do „poważnych etycznych naruszeń”. Agencja AFP podała, że dwójka asystentów w laboratorium już wcześniej została oskarżona o zbezczeszczenie zwłok.

Prawniczka Dardela wskazywała, że jej klient wielokrotnie, ale bezskutecznie prosił o rządowe dofinansowanie na renowację Centrum. Argumentowała, że zły stan placówki to skutek zaniedbania ze strony rządu. Po zamknięciu Centrum Donacji Ciał Dardel pracował jako asystent minister szkolnictwa wyższego Frederique Vidal, a od września ubiegłego roku kierował działem we francuskim państwowym ośrodku badawczym CNRS.
Źródło info i foto: TVP.info

Koncern Renault oskarżony o oszustwa

Koncern samochodowy Renault został we wtorek oskarżony o instalowanie w swoich pojazdach oprogramowania do wykrywania tzw. faz homologacji i ich zniekształcania. Oskarżenie sformułowano w ramach śledztwa sądowego prowadzonego we Francji od 2017 r. Renault został oskarżony we wtorek o „oszustwo” w celu obniżenia wskaźników emisji spalin w swoich samochodach w ramach śledztwa sądowego, które we Francji rozpoczęło się 12 stycznia. 2017 r. – poinformował dziennik „Le Figaro”.

Procedura fałszowania oprogramowania modyfikującego pomiary emisji zanieczyszczeń z pojazdów z silnikami Diesla przez niemieckiego Volkswagena została wykryta w 2015 roku.

Francuskie ministerstwo gospodarki i finansów po wykryciu afery Volkswagena, nazwanej „Dieselgate”, poprosiło Generalną Dyrekcję ds. Konkurencji, Konsumpcji i Kontroli Oszustw (DGCCRF) o zbadanie silników Diesla francuskich samochodów.

„Nigdy nie było strategii oszustwa”

Po badaniach DGCCRF w centrali Renault, a następnie u innych producentów, Renault został oskarżony o instalowanie w swoich pojazdach oprogramowania służącego do wykrywania faz homologacji, czyli tych, które określają poziomy emisji zanieczyszczeń, i ich zniekształcania.

– Nigdy nie było strategii oszustwa i nigdy nie było żadnego fałszywego oprogramowania w silnikach Renault – odpowiedział ma oskarżenia dyrektor ds. badań w Renault Gilles Le Borgne,

Renault będzie musiało wpłacić kaucję w wysokości 20 mln euro, w tym 18 mln euro na ewentualną zapłatę odszkodowań i grzywien. Musi również zapłacić gotówką gwarancję bankową w wysokości 60 mln euro, aby zrekompensować wszelkie ewentualne szkody.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Francja: Były żołnierz poszukiwany za próbę zabójstwa zatrzymany

Poszukiwany w lasach środkowej Francji za próbę zabójstwa były żołnierz Terry Dupin został aresztowany – poinformowała policja. Dodano, że uzbrojony mężczyzna, który w niedzielę otworzył ogień do funkcjonariuszy został postrzelony podczas zatrzymania.

Minister spraw wewnętrznych Francji Gerald Darmanin przekazał na Twitterze, że mężczyzna został „zneutralizowany”. Policja poinformowała, że podczas aresztowania zbieg zaczął strzelać do żandarmów, doszło do wymiany ognia, w której były żołnierz został poważnie ranny. Antyterroryści poszukiwali Dupina w lasach departamentu Dordogne w środkowej Francji od niedzieli, gdy w miejscowości Lardin-Saint-Lazare były żołnierz oddał strzały do funkcjonariuszy żandarmerii, którzy interweniowali w związku z przemocą domową.

Według burmistrza miasteczka, Dupin pojawił się nocą w domu swojej byłej partnerki i zaatakował jej obecnego partnera, a kiedy na miejscu pojawili się żandarmi otworzył do nich ogień i uciekł do lasu.

Mężczyzna karany za przemoc domową

Ostrzegano, że karany już wcześniej za przemoc domową mężczyzna jest uzbrojony i niebezpieczny. Podczas trwania akcji poszukiwawczej mieszkańcom nakazano pozostanie w domach.

Minister Darmanin podziękował wszystkim zmobilizowanym do akcji służbom, szczególnie antyterrorystycznej Grupie Interwencyjnej Żandarmerii Narodowej (GIGN). W akcji brało udział ponad 300 funkcjonariuszy, wspieranych przez psy tropiące, pojazdy opancerzone i helikoptery – wylicza.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Francja: Były żołnierz strzelał do żandarmów i uciekł do lasu. Trwają poszukiwania sprawcy

29-letni były żołnierz, który był skazany za przemoc domową, przyszedł do swojej byłej partnerki w Lardin-Saint-Lazare we Francji i zaatakował jej obecnego partnera. Kiedy na miejscu pojawili się żandarmi, zaczął do nich strzelać, po czym uciekł do lasu. Trwa obława. Według służb poszukiwany „ma ze sobą strzelbę do polowania na grubą zwierzynę, która jest naładowana potężną amunicją”

Jak podała AFP, Grupa Interwencyjna Żandarmerii Narodowej z Tuluzy i Satory zaangażowała w poszukiwania 300 funkcjonariuszy. Towarzyszy im dwóch negocjatorów. Nad obszarem latają cztery helikoptery.

Ściganym jest były żołnierz, który służył w wojsku między 2011 a 2016 rokiem. Żandarmeria przekazała, że poszukiwany ma 29 lat. – Mężczyzna jest silnie uzbrojony. Jest wysportowany i przemieszcza się bardzo szybko. Ukrywa się na trudno dostępnym, zalesionym obszarze – powiedziała agencji AFP Francine Bourra, burmistrz Lardin-Saint-Lazare.

– Ma ze sobą strzelbę do polowania na grubą zwierzynę, która jest naładowana potężną amunicją – powiedział lokalnej prasie generał Andre Petillot, dowódca oddziału w Nowej Akwitanii. Jak ustaliły źródła AFP, bronią jest winchester kaliber .30 – 30, którego używa się we Francji do polowań na dziki. – Poszukiwany zna bardzo dobrze teren, na którym się przemieszcza – dodał Petillot.

Burmistrz Lardin-Saint-Lazare poinformowała AFP, że podejrzany był wcześniej skazany za przemoc domową i nosił elektroniczną bransoletkę. Około północy pojawił się w domu swojej byłej partnerki i zaatakował jej obecnego partnera. Kiedy na miejscu pojawiła się żandarmeria, otworzył ogień do funkcjonariuszy i uciekł na pobliski zalesiony obszar.

Władze departamentu Dordogne nakazały okolicznym mieszkańcom pozostanie w domach.
Źródło info i foto: tvn24.pl