Francja: Odszkodowania dla ofiar księży pedofilii

Odszkodowania dla ofiar pedofilii Kościół katolicki we Francji sfinansuje z nieruchomości lub pożyczek – poinformował w poniedziałek przewodniczący Konferencji Biskupów Francji (CEF) biskup Eric de Moulins-Beaufort podczas spotkania biskupów za zamkniętymi drzwiami w Lourdes. Biskupi obradują nad „szerokim programem odnowy (praktyk) zarządzania” w Kościele Francji – powiedział przewodniczący Konferencji Biskupów Francji (CEF) bp Eric de Moulins-Beaufort.

Kto zajmie się kwestią odszkodowań dla ofiar?

Na spotkaniu w Lourdes postanowiono powołać niezależny krajowy organ ds. uznania i zadośćuczynienia ofiarom pedofilii, mający badać roszczenia ofiar przemocy seksualnej i kierowany przez prawniczkę Marie Derain de Vaucresson, która zajmowała się wcześniej prawami dziecka.

– To dzieło prawdy było konieczne – oznajmił przewodniczący CEF podczas przemówienia zamykającego zgromadzenie plenarne w Lourdes, podczas którego debatowano nad raportem Niezależnej Komisji ds. Wykorzystywania Seksualnego w Kościele (Ciase).

Raport ujawnił że 216 tys. osób – głównie chłopców w wieku od 10 do 13 lat – padło od 1950 r. ofiarą przestępstw na tle seksualnym, których sprawcami byli księża lub zakonnicy.

CEF „postanowiła utworzyć szereg grup roboczych, odpowiedzialnych za refleksję nad różnymi aspektami naszego zarządzania diecezjalnego lub krajowego oraz za przedstawianie nam zaleceń. (…) Te grupy, kierowane przez świeckich, zdadzą sprawozdanie ze swojej pracy przed każdym naszym zgromadzeniem plenarnym” – dodał arcybiskup Reims.

W piątek 120 biskupów uznało „odpowiedzialność instytucjonalną” Kościoła katolickiego za przestępstwa seksualne popełniane przez księży i zakonników oraz ich „systemowy” wymiar od 1950 roku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Mężczyzna, który spoliczkował prezydenta Macrona trafi do więzienia

28-letni Damien Tarel, który we wtorek spoliczkował prezydenta Francji Emmanuela Macrona, został skazany w czwartek na cztery miesiące bezwzględnego więzienia. W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego.

We wtorek (8 czerwca) 28-latek spoliczkował prezydenta Emmanuela Macrona, aby wyrazić sprzeciw wobec jego polityki w imieniu „żółtych kamizelek”. Prezydent został uderzony w twarz podczas spotkania z obywatelami w Valence w południowo-wschodniej Francji.

Mężczyzna, który we wtorek zaatakował prezydenta Emmanuela Macrona trafi do więzienia na cztery miesiące. Damien Tarel został jednak skazany w czwartek (10 czerwca) na 18 miesięcy pozbawienia wolności, z czego 14 w zawieszeniu. Tarel podczas procesu powiedział, że nie należy do żadnej partii politycznej, i że ma poglądy „prawicowe i skrajnie prawicowe”. – Emmanuel Macron bardzo dobrze symbolizuje upadek naszego kraju – stwierdził mężczyzna przed sądem. Dodał również, że jego atak na prezydenta Macrona nie był planowany, a impulsywny.

W uzasadnieniu wyroku stwierdzono, że sprawca napaści dopuścił się aktów przemocy wobec funkcjonariusza publicznego. Oprócz orzeczenia czterech miesięcy bezwzględnego więzienia, sąd zdecydował również, że mężczyzna zostanie pozbawiony prawa do głosowania na trzy lata i nie będzie mógł posiadać broni przez okres pięciu lat. Sąd nałożył również sankcję dożywotniego zakazu pracy w publicznych instytucjach.

Podczas przedstawiania aktu oskarżenia wobec 28-latka, prokurator stwierdził, że spoliczkowanie prezydenta jest „czynem absolutnie niedopuszczalnym”. – Ten gest nie był chęcią jedynie uderzenia, ale upokorzeniem. Sprawca potraktował swojego rozmówcę jak dziecko, które chciałoby się spoliczkować. Zlekceważył go – analizował prokurator.

Wcześniej prezydent Francji wezwał, by zrelatywizować napaść, która jego zdaniem stanowiła wyłącznie „głupi akt przemocy”. Jak zapowiedział w rozmowie z mediami, był to incydent, który nie wpłynie na jego chęć spotykania się z Francuzami. Macron zapowiedział dalsze bezpośrednie spotkania z wyborcami. Francuska klasa polityczna jednogłośnie potępiła wtorkowy atak na prezydenta.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Godzina policyjna we Francji od 15 grudnia

Premier Jean Castex ogłosił w czwartek wprowadzenie godziny policyjnej. Będzie ona obowiązywała od 15 grudnia między godz. 20 a 6. – Nie wygraliśmy jeszcze potyczki z koronawirusem – stwierdził Castex na konferencji prasowej.

– Zasady będą zatem bardziej rygorystyczne, niż przewidywaliśmy – stwierdził premier.

Rząd postanowił wprowadzić godzinę policyjną między godz. 20:00 a 6:00 od 15 grudnia, z wyjątkiem 24 grudnia. Godzina policyjna utrzymana zostanie w sylwestra – poinformował Castex. Rząd zdecydował również o przedłużeniu zamknięcia miejsc kultury (muzea, kina, teatry, sale koncertowe) o kolejne trzy tygodnie, do 7 stycznia.

Francuzi będą jednak mogli od 15 grudnia przemieszczać się między regionami, co było do tej pory zabronione.

Premier stwierdził, że sytuacja poprawiła się w ostatnich tygodniach, ale w ostatnich dniach „utknęła w martwym punkcie” i nadal jest niepokojąca w niektórych regionach. – Mecz jest więc daleki od wygranej – ostrzegł Castex.

Szef rządu przyznał, że 15 grudnia nie uda się osiągnąć docelowej liczby 5 tys. przypadków zakażenia koronawirusem dziennie, co było warunkiem dalszego luzowania obostrzeń sanitarnych. Obostrzenia ustanowione w miejscach kultu nie będą zwiększane – uspokoił jednak szef rządu. Rząd postanowił również znieść z dniem 15 grudnia obowiązujące do tej pory certyfikaty wyjścia z domu.

Premier przypomniał jednak o zaleceniach dotyczących wspólnego spędzania świąt – w gronie nie większym niż sześć dorosłych osób. Zalecił również dobrowolną pięciodniową kwarantannę tym, którzy zamierzają spotykać się z osobami starszymi. – Sylwestra należy spędzić w domu – zalecił Castex.

Szef rządu wyraził nadzieję, że kawiarnie, bary, restauracje i hale sportowe zostaną ponownie otwarte 20 stycznia, tak jak zakładano, planując etapy wychodzenia z lockdownu.
Źródło info i foto: TVP.info

Kolejny atak we Francji. Uzbrojony mężczyzna strzelał przed kościołem

Kolejny horror we Francji. Tym razem uzbrojony mężczyzna oddał dwa strzały w kierunku księdza przy kościele w Lyonie. Stan duchownego jest ciężki. Kolejny krwawy horror we Francji. Do ataku doszło w 7. dzielnicy w pobliżu niewielkiej świątyni w Lyonie, odwiedzanej przez prawosławnych Greków, położonej na skrzyżowaniu rue du Pere Chevrier i rue d’Athenes. Jak podają francuskie media w zamachu ucierpiał 52-letni ksiądz Nikolas K., który został dwa razy postrzelony. Jego stan jest ciężki. Cały obszar wokół parafii Greckiego Kościoła Prawosławnego w Lyonie został otoczony przez policję.

Policja potwierdziła atak. W sobotę około godziny 16 uzbrojony mężczyzna znajdował się w pobliżu kościoła w 7. dzielnicy w Lyonie. Napastnik otworzył ogień w kierunku księdza, który właśnie zamykał kościół po nabożeństwie. Napastnik oddał dwa strzały w kierunku duchownego i uciekł. Prawosławny ksiądz jest w ciężkim stanie.

Policja zatrzymała podejrzanego

Po kilku godzinach od ataku agencja Reutera podała, powołując się na źródło w policji, że podejrzewany mężczyzna został zatrzymany w barze i umieszczony w areszcie. Na ten moment nie ma potwierdzenia, czy jest to napastnik, który strzelał do księdza. Burmistrz Lyonu Gégory Doucet był obecny na miejscu zamachu. Prokuratura w Lyonie wszczęła dochodzenie w sprawie usiłowania zabójstwa księdza. Francuskie władze na razie nie powiązały zajścia z atakiem terrorystycznym.

To pierwszy raz, kiedy we Francji zaatakowano prawosławnych, to bardzo niepokojące. Dwa dni temu byli to katolicy z Nicei, a teraz prawosławni z Lyonu – mówi jedna z mieszkanek okolicy w rozmowie z „Le Figaro”.

„W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych otwarto jednostkę kryzysową, która bacznie obserwuje rozwój tej sprawy. Premier Jean Castex, który był w Rouen i Saint-Etienne du Rouvray, wraca do Paryża” – zapowiedział.
Źródło info i foto: o2.pl

Zabójstwo nauczyciela we Francji. Zatrzymano 4 osoby

Cztery osoby, w tym osobę nieletnią, zatrzymano w nocy z piątku na sobotę w związku z brutalnym zabójstwem nauczyciela historii w Conflans-Sainte-Honorine, na zachodnich przedmieściach Paryża – poinformowało źródło policyjne. Według tego źródła osoby te pochodzą z kręgu rodzinnego domniemanego zabójcy, który został zastrzelony przez policję.

Policja nie ujawniła żadnych bliższych danych o zabójcy, który obciął nauczycielowi głowę. W mediach społecznościowych zaczęły pojawiać się informacje, według których był to 18-letni cudzoziemiec pochodzenia czeczeńskiego. Ofiarę z obciętą głową znaleziono w piątek późnym popołudniem około 200 metrów od liceum, w którym pracował w podparyskim Conflans Saint-Honorine, w departamencie Yvelines.

Prokuratura wszczęła dochodzenie w sprawie „zabójstwa w związku z przedsięwzięciem terrorystycznym”. Nauczyciel prowadził zajęcia na temat wolności słowa i pokazywał podczas nich karykatury Mahometa. 

Zabójstwo zaszokowało całą Francję

Francuscy politycy, nauczyciele i media są wstrząśnięci bestialskim zabójstwem nauczyciela, któremu sprawca obciął w piątek głowę z powodu nauczania o wolności wypowiedzi i pokazywania karykatur Mahometa. W atmosferze pełnej emocji deputowani Zgromadzenia Narodowego, niższej izby francuskiego parlamentu, oddali w piątek wieczorem cześć pamięci zamordowanego nauczyciela i potępili „ohydny atak”.

Deputowany Hugues Renson (Republiko Naprzód ! – LREM) oświadczył: „Z przerażeniem dowiedzieliśmy się o ohydnym ataku, który miał miejsce w piątek. W imieniu reprezentacji narodowej, w imieniu nas wszystkich, chciałbym oddać hołd pamięci ofiary”.

Prezydent Emmanuel Macron, który przybył na miejsce zbrodni nazwał atak na nauczyciela „islamistycznym atakiem terrorystycznym” na człowieka, który nauczał o wolności wypowiedzi. Nauczyciele i związki zawodowe w reakcji na śmierć kolegi proszą o uczczenie śmierci nauczyciela minutą ciszy w sobotę o godz. 11 w otwartych z tej okazji placówkach edukacyjnych.

W sieciach społecznościowych wielu internautów okazuje wsparcie dla rodziny i bliskich ofiary, a także dla całego zawodu dotkniętego tragedią. Pedagodzy i osoby chcące wyrazić swój sprzeciw wobec przemocy stworzyli w mediach społecznościowych hashtag #JeSuisProf (Jestem nauczycielem).

Reakcja „Charlie Hebdo” 

Redakcja tygodnika satyrycznego „Charlie Hebdo” również zareagowała na piątkowy atak. „»Charlie Hebdo« wyraża swoje przerażenie i bunt po tym, jak nauczyciel wykonujący swój zawód został zamordowany przez religijnego fanatyka” – napisała redakcja gazety.

„Wyrażamy nasze najgłębsze wsparcie dla jego rodziny, bliskich i wszystkich nauczycieli” – dodano. „Nietolerancja właśnie przekroczyła nowy próg i nie wydaje się powstrzymywać przed niczym aby narzucić terror naszemu krajowi. Tylko determinacja władzy politycznej i solidarność wszystkich pokona tę faszystowską ideologię” – podkreśliła redakcja.

„Barbarzyństwo za rogiem”
Były prezydent Francois Hollande wezwał do jedności „w obliczu barbarzyństwa”. „Po przerażającym zabójstwie nauczyciela Republika i jej szkoła ponownie stają się celem islamistycznego terroryzmu” – napisał Hollande na Twitterze. „Barbarzyństwo i obskurantyzm wymagają zjednoczenia bardziej niż kiedykolwiek. Moje serce kieruje się ku rodzinie nauczyciela i całej społeczności nauczycielskiej” – dodał były prezydent.

„Profesor ze ściętą głową. Barbarzyństwo za rogiem. Tu właśnie prowadzi islamski totalitaryzm, który wielokrotnie potępiałem. Koniec ze ślepotą, koniec z retrospekcją! Wszyscy razem musimy działać” – oświadczył były premier i kandydat na prezydenta Francois Fillon.

Minister edukacji Jean-Michel Blanquer w sobotę zapowiedział spotkania z pracownikami uczelni i rodzicami uczniów. „Zwrócę się do wszystkich nauczycieli, całego personelu i rodzin. Republika się nie poddaje” – napisał na Twitterze Blanquer, który nazwał atak na nauczyciela „atakiem na Republikę”.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa”

Szef opozycyjnych Republikanów Christian Jacob zapytał:”Nauczyciel odpowiedzialny za dziedzictwo i wartości sekularyzmu w edukacji narodowej został zamordowany. Czy nasz kraj zemści się stanowczo i zdecydowanie?”. „Wielkie przemówienia muszą ustąpić miejsca poważnym decyzjom przeciwko islamskiemu terroryzmowi” – dodał Jacob, nawiązując do przemówień prezydenta Macrona.

„Osiągnęliśmy szczyt barbarzyństwa (…). Myślę o krewnych nauczyciela i obecnych policjantach. Walka z islamistycznym terroryzmem to nieustanna walka. Ta walka nie zostanie wygrana słowami, ale czynami” – stwierdził z kolei konserwatysta Damien Abad.

„Profesor ścięty za prezentację karykatur »Charlie Hebdo«: jesteśmy we Francji na tym poziomie nieznośnego barbarzyństwa. Islamizm toczy z nami wojnę: musimy siłą wypędzić go z naszego kraju” – stwierdziła szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen.

Lider Francji Nieujarzmionej Jean-Luc Melenchon nazwał akt terroru „Haniebną zbrodnią w Conflans!”. „W rzeczywistości zabójca uważa siebie za Boga, za którego się podaje. On brudzi swoją religię. I wyrządza nam piekło, musimy żyć z mordercami jego pokroju” – napisał Melenchon na Twitterze.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja: Przetrzymywani zakładnicy uwolnieni. Napastnikiem 34-latek. Mężczyzna leczył się psychiatrycznie

Wszyscy zakładnicy przetrzymywani przez kilka godzin w czwartek w oddziale banku BRED w Hawrze na północy Francji zostali uwolnieni po trwających przez kilka godzin negocjacjach – poinformowały francuskie media. Napastnikiem okazał się 34-letni mężczyzna, który już wcześniej był notowany przez policję i leczył się psychiatrycznie.

Mężczyzna wtargnął do oddziału banku BRED o godz. 16.45. Około godz. 19 na miejsce przybyły służby, w tym grupa szybkiego reagowania policyjnego RAID (Recherche, Assistance, Intervention, Dissuasion). Rozmowy z porywaczem trwały do późnych godzin wieczornych i zakończyły przed północą. Po uwolnieniu ostatniego zakładnika mężczyzna oddał się w ręce policji – podał rzecznik związku zawodowego policjantów.

Dzięki negocjacjom z udziałem policyjnych psychologów mężczyzna uwalniał zakładników etapami. Najpierw wypuścił cztery osoby, potem zgodził się na wyjście piątego i w końcu – szóstego zakładnika.

„Problem udało się rozwiązać bez wymiany strzałów. Nikt nie został ranny. Negocjacje doświadczonych psychologów okazały się wystarczające” – zaznaczyła policja w komunikacie po zakończeniu operacji.

„34-letni porywacz został już przesłuchany. Zakładnicy są cali i zdrowi” napisał na Twitterze minister spraw wewnętrznych Gerald Darmanin. „Chcę złożyć szczególne podziękowania agentom RAID za zachowanie zimnej krwi i profesjonalizm. Słowa podzięki kieruję też do wszystkich innych struktur bezpieczeństwa, które zostały zmobilizowane do działania przez prefekta departamentu Seine-Maritime” – podkreślił szef MSW.

To nie był pierwszy atak

Napastnik był już notowany przez policję w związku z rozbojem, nielegalnym posiadaniem broni i porwaniem – pisze AFP, powołując się na źródła w policji. W czwartek działał sam.

„Tak samo było w 2013 r., gdy ten sam mężczyzna przetrzymywał przez dwie godziny czterech zakładników w oddziale banku CIC w Paryżu. Był wtedy uzbrojony w pistolet i granat z gazem łzawiącym. Zanim się poddał, zażądał przyznania mu przez miasto mieszkania komunalnego, w którym mógłby zamieszkać razem z synem” – wyjaśnia.

Jakie były żądania 34-latka w czwartek, nie podano. Wcześniej policja informowała, że napastnik miał powiązania z islamistami, ale nie wytłumaczono, na czym miałyby one polegać.
Źródło info i foto: interia.pl

Francja zmierzy się z „zamieszkami głodowymi”?

Prefekt podparyskiego departamentu Sekwana-Saint Denis, Georges-Francois Leclerc, obawia się „zamieszek głodowych” z powodu „zagrożenia żywnościowego” dla najuboższych ludzi w tym zamieszkanym głównie przez migrantów i ich potomków departamencie.

Francuskie media ujawniły treść maila wysłanego przez Leclerca z 18 kwietnia do jego odpowiednika na cały region paryski Ile-de-France. Jak pisał w nim Leclerc, od 15 do 20 tysięcy mieszkańców slumsów i schronisk dla pracowników migracyjnych będzie miało trudności z zapewnieniem sobie wyżywienia. Jego zdaniem w tej sytuacji „można było wytrzymać miesiąc, ale nie dwa”.

W wywiadzie dla tygodnika „L’Obs” komunistyczny mer miasta La Courneuve w departamencie Sekwana-Saint-Denis, Gilles Poux, również uznał, że „nic nie chroni nas przed wybuchem zamieszek społecznych”.

Dziennikarz telewizji LCI William Molinie rozmawiał z policjantem z tego departamentu, który ostrzegał przed „lekceważeniem ryzyka zamieszek głodowych”. Według funkcjonariusza rodziny, których dzieci przed epidemią żywiły się w szkolnych stołówkach, obecnie nie dają sobie rady finansowo.

W zeszłym tygodniu alarm podniosła także deputowana skrajnie lewicowego ugrupowania Francja Nieujarzmiona (LFI) Clementine Autain. – Kolejki po kosze z jedzeniem nie przestają się wydłużać – twierdziła deputowana reprezentująca Sekwanę-Saint-Denis. Powoływała się na stowarzyszenia pomocowe, które podają, że rozprowadzają o 40 proc. żywności więcej niż przed izolacją sanitarną związaną z koronawirusem.

Te jeszcze poważniejsze niż zazwyczaj trudności wynikają z zawalenia się szarej strefy gospodarki, utrzymującej dotąd wielu mieszkańców departamentu – tłumaczył mer La Courneuve.

Rząd i władze lokalne ogłosiły subwencje i bezpośrednią pomoc „dla osób najbardziej cierpiących biedę”. Miasto Bobigny całkowicie zrezygnowało z komornego za kwiecień w mieszkaniach komunalnych. Inny deputowany departamentu z ramienia LFI Alexis Corbiere uznał jednak „pomoc państwa za niewystarczającą na czas kryzysu”.

Dziennik „Liberation” wskazuje dziś, że z powodu nieprzestrzegania izolacji sanitarnej w departamencie Sekwana-Saint Denis wypisano trzy razy więcej mandatów, niż wynosi średnia krajowa.

Według cytowanej przez gazetę prokurator Fabienne Klein-Donati „młody wiek mieszkańców i trudne warunki mieszkaniowe” powodują, że często są oni spisywani, szczególnie gdy stoją w grupach pod domem. – Nie ustał również handel narkotykami – podkreśliła.

Wielu policjantów i specjalistów wskazuje na załamanie się handlu narkotykami jako na przyczynę wrzenia na „trudnych przedmieściach”, takich, jak w opisywanym departamencie.

Według lutowego badania francuskiego urzędu statystycznego INSEE 28 proc. mieszkańców departamentu Sekwana-Saint Denis żyje poniżej progu ubóstwa. Dla całej Francji wskaźnik ten wynosi 14 proc.

Według oficjalnych danych 30 proc. mieszkańców departamentu to cudzoziemcy, przede wszystkim przybysze z Czarnej Afryki i Afryki Północnej. Statystyki te nie uwzględniają jednak osób z obywatelstwem francuskim i ich dzieci. Gdyby tak było, odsetek ten byłby wielokrotnie wyższy – twierdzą eksperci.
Źródło info i foto: onet.pl

Podpalenie przyczyną pożaru Notre Dame?

Pożar Notre Dame to umyślne podpalenie? Prokuratura w Paryżu bada wszystkie poszlaki, włącznie z hipotezą o podpaleniu. Amatorskie nagranie z kamery monitorującej miasto wydaje się potwierdzać tezę o umyślnym podpaleniu katedry Notre Dame. W momencie, gdy pojawiają się pierwsze przecieki na temat przyczyn pożaru, po sieci krąży nagranie zarejestrowane przed tragedią, na którym widać „tajemniczą postać” na dachu Notre Dame i „błyski”.

CNN informuje, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy. Jaka była przyczyna? Jedni w ogniu trawiącym katedrę Notre Dame widzieli Jezusa, drudzy wieścili zamach terrorystyczny, inni twierdzą z kolei, że ów pożar to symbol „upadku Chrześcijańskiej Europy”. Zobaczcie wideo i oceńcie sami.

Pożar Notre Dame

Czy katedra Notre Dame została podpalona?

W czwartek Associated Press cytowało anonimowego przedstawiciela francuskiej policji, który miał przekazać agencji pierwsze informacje na temat przyczyn pożaru katedry Notre Dame. Zdaniem śledczych prawdopodobnie do tragedii doprowadziło zwarcie elektryczne. Oficjalnych informacji jednak jeszcze nie znamy.

W dochodzeniu w sprawie pożaru katedry Notre Dame pomagają nagrania z kamer monitoringu na pobliskich budynkach, ale także amatorskie nagrania świadków zdarzenia.

Jak pisze CNN, powołując się na swoje źródła, dzięki nim śledczym udało się ustalić, że do zaprószenia ognia doszło na środku dachu świątyni, następnie płomienie przemieszczały się w kierunku iglicy.

Amerykański portal informuje, że śledczy badają obecnie także dwie kwestie związane z wybuchem pożaru. Jedną z nich jest możliwy problem z czujnikami systemu przeciwpożarowego. Druga ma związek z windami, zbudowanymi na potrzeby prac renowacyjnych. Policja nie ujawniła jednak więcej szczegółów w tej sprawie.
Źródło info i foto: dziennikzachodni.pl

Francja szykuje zaostrzenie kar za nielegalne demonstracje?

Francuski rząd zamierza zaostrzyć kary za organizowanie nielegalnych demonstracji w odpowiedzi na agresywne zachowania uczestników protestów ruchu żółtych kamizelek – zapowiedział premier kraju, Edouard Philippe. To zaostrzenie rządowego stanowiska wobec ruchu – zauważa Reuters.

Premier Francji wypowiedział się po tym jak w sobotę w Paryżu uczestnicy protestu podpalili motocykle i zaczęli wznosić barykady. Do incydentu doszło na Bulwarze Saint-Germain.

– Musimy zachować prawo do demonstrowania we Francji i musimy karać tych, którzy łamią prawo – oświadczył Philippe.

– Dlatego rząd popiera nowelizację przepisów, aby karać osoby nie przestrzegające obowiązku zgłaszania demonstracji, tych, którzy biorą udział w niezgłoszonych demonstracjach i tych, którzy przychodzą na demonstracje w kominiarkach – powiedział premier Francji.

Nowelizacja ma powstać w oparciu o istniejące przepisy wymierzone w piłkarskich chuliganów. Nowe prawo może zostać przyjęte w lutym.

Premier Francji zapowiedział też, że uczestnicy demonstracji, którzy brali udział w zamieszkach będą musieli zapłacić za spowodowane przez siebie straty.

Ruch żółtych kamizelek narodził się spontanicznie w połowie listopada w związku z planowanym przez rząd podniesieniem podatku paliwowego. Rząd wycofał się ze swoich planów, ale protesty nadal trwają – teraz ich uczestnicy przedstawiają kolejne postulaty socjalne, część domaga się też referendum w sprawie odwołania prezydenta Francji, Emmanuela Macrona.
Źródło info i foto: rp.pl

Ankara oskarżyła Francję o wspieranie „kurdyjskich terrorystów”

Wicepremier Turcji Bekir Bozdag powiedział w piątek, że oferta Francji dotycząca pomocy dla kurdyjskiej milicji YPG jest równoznaczna z jawnym wspieraniem terrorystów. W czwartek prezydent Francji Emmanuel Macron zaoferowała mediacje między Ankarą a Syryjskimi Siłami Demokratycznymi. Prezydent Francji zaproponował swoje pośrednictwo w rokowaniach pomiędzy Turcją a zdominowanymi przez Kurdów siłami SDF. W piątek rano służby prasowe tureckiego prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana podały, że Ankara „odrzuca wszelkie francuskie mediacje”. Sam Erdogan oznajmił, że czuje się „dotknięty błędnym stanowiskiem” Francji.

W odpowiedzi na reakcję Ankary, źródła w Pałacu Elizejskim poinformowały, iż Francja nie planuje operacji militarnej w północnej Syrii, poza udziałem w międzynarodowej koalicji walczącej z dżihadystami. Francja obawia się odrodzenia się tak zwanego Państwa Islamskiego w tym regionie.

Kurdowie w Pałacu Elizejskim

W czwartek Macron przyjął delegację Syryjskich Sił Demokratycznych i zapewnił ją „o poparciu Francji i społeczności międzynarodowej” dla dialogu między SDF i Turcją. Po spotkaniu z Macronem członek kurdyjskiej milicji Chaled Eissa oświadczył, że francuski prezydent miał obiecać wysłanie wojsk francuskich do północnej Syrii w celu wsparcia walki z tzw. Państwem Islamskim. W skład delegacji, która odbyła wizytę w Paryżu, oprócz członków Syryjskich Sił Demokratycznych wchodzili przedstawiciele kurdyjskiej milicji YPG, którą zwalcza Turcja uważając ją za przedłużenie Partii Pracujących Kurdystanu. Organizacja ta uważana jest przez Ankarę za terrorystyczną.
Źródło info i foto: tvn24.pl