Białoruś: Milicjant będzie mógł więcej. Prezydent zwalnia ich z odpowiedzialności

​Prezydent Białorusi Alaksandr Łukaszenka podpisał ustawy rozszerzające uprawnienia funkcjonariuszy służb i innych organów państwowych krajów, a także przewiduje nowe środki ochrony dla nich i dla ich bliskich – informuje białoruska agencja BiełTA. Oznacza to, że policjanci będą zwolnieni z odpowiedzialności za szkody wyrządzone np. w trakcie tłumienia protestów.

Pierwsza ustawa zwalnia funkcjonariuszy organów ścigania z odpowiedzialności za szkody wyrządzone w wyniku użycia siły fizycznej, środków specjalnych, broni, sprzętu wojskowego i specjalnego, jeśli tylko było to „zgodne z wymogami aktów prawnych”.

Ponadto przepisy zezwalają funkcjonariuszom na użycie sprzętu wojskowego i specjalnego w celu „rozproszenia zamieszek”. Milicja będzie miała także prawo zakazać obywatelom nagrywania filmów, rejestrowania dźwięku czy robieniu zdjęć służbom podczas wykonywania obowiązków.

Będą mogli też dokonywać rewizji osobistej obywateli, przeszukiwać ich rzeczy oraz pojazdy.

Druga z ustaw poszerza krąg osób podlegających ochronie państwa i dodaje do nich m.in. żołnierzy, pracowników prezydenckich, urzędników, sędziów, dziennikarzy, członków komisji wyborczych i ich bliskich. Jeśli pojawi się groźba zamachu na ich życie, wówczas te osoby będą mogły skorzystać z szerokiego zakresu pomocy państwa, włącznie z umożliwieniem zmiany wyglądu lub miejsca pracy.

Przepisy ustawy wchodzę w życie miesiąc po ich ogłoszeniu.

W sierpniu 2020 roku na Białorusi rozpoczęły się masowe demonstracje, po tym jak w wyborach prezydenckich ponownie zwyciężył rządzący krajem od 1994 roku Alaksandr Łukaszenka. Wielu obywateli, a także obserwatorzy zagraniczni, stwierdzili, że wyniki wyborów zostały sfałszowane. Białoruskie służby brutalnie pacyfikowały manifestujących.

Wobec protestujących i działaczy wszczęto setki spraw karnych. Służby prześladowały dziennikarzy niezależnych mediów, polityków opozycyjnych, prawników i pracowników organizacji pozarządowych, którzy pomagali manifestującym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Strzelanina nieopodal centrali CIA

Amerykańska Centralna Agencja Wywiadowcza (CIA) podała, że agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) postrzelili uzbrojonego mężczyznę przed siedzibą CIA w Langley w stanie Wirginia. Incydent rozpoczął się w poniedziałek około godziny 18 czasu miejscowego, gdy intruz próbował wjechać do obiektu federalnego – podała telewizja NBC News.

Mężczyzna został zatrzymany przy bramie, mimo wielu poleceń odmówił odjechania. Gdy wysiadł z auta z bronią został postrzelony przez agentów FBI.

Biuro przekazało, że ranny trafił do szpitala. Nie wiadomo, w jakim jest stanie. Dwóch funkcjonariuszy powiedziało NBC News, że podejrzany, którego opisali jako „niestabilnego psychicznie”, w przeszłości kilkakrotnie miał próbować przedostać się na teren centrali CIA.

Wszczęto śledztwo w sprawie strzelaniny. „Przeprowadzamy czynności tak szybko, jak to jest możliwe w danych okolicznościach” – przekazało FBI w oświadczeniu.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito gang. Zlikwidowano 2 fabryki papierosów, przejęto ponad 115 ton tytoniu

Likwidacja 2 fabryk papierosów, przejęcie ponad 115 ton tytoniu, blisko 5,5 mln szt. papierosów, maszyny służące do ich produkcji, broń i inne rzeczy, to efekt międzynarodowych działań CBŚP, KAS, Europolu i FIOD. W Królestwie Niderlandów zatrzymano 21 osób, a w Polsce 9 podejrzanych. Śledztwo nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach, na którego wniosek 7 osób tymczasowo aresztowano.

Ogromne przedsięwzięcie było realizowane przez wiele miesięcy przez funkcjonariuszy z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji i Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego w Łodzi (Krajowa Administracja Skarbowa), przy współpracy z Europolem i holenderską służbą FIOD. Śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie są podejrzani o przestępstwa o charakterze rozbójniczym oraz organizowanie nielegalnych fabryk papierosów jest prowadzone przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Według wstępnych szacunków w wyniku działania grupy Skarb Państwa mógł ponieść straty w wysokości ponad 52 mln zł. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że gang działał nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Unii Europejskiej.

Pierwsze uderzenie nastąpiło pod koniec marca na terenie Królestwa Niderlandów. Wówczas to, dzięki współpracy śląskiego CBŚP z miejscowymi służbami i za pośrednictwem Europolu, zatrzymano 21 osób, obywateli Polski i Ukrainy. Podczas akcji służby niderlandzkie zlikwidowały 2 fabryki papierosów, przejmując maszyny służące do ich produkcji. Zabezpieczono łącznie ponad 61 ton tytoniu, blisko 5,5 mln szt. papierosów z naniesionym znakiem towarowym jednej ze znanych marek tytoniowych oraz przejęto 800 kg tytoniu do fajki wodnej.

Działania były prowadzone także na terenie Polski, w ich wyniku zatrzymano 9 podejrzanych. W województwie śląskim, mazowieckim, lubelskim, łódzkim i wielkopolskim policjanci CBŚP, funkcjonariusze łódzkiej KAS oraz przedstawiciele Europolu przeszukali kilkadziesiąt miejsc. W efekcie znaleziono i zabezpieczono łącznie 54 tony tytoniu (tylko w ostatnim czasie przejęto ponad 27 ton) oraz kilkadziesiąt maszyn stanowiących części składowe do tworzenia linii produkcyjnych papierosów. W trakcie działań przejęto również broń palną oraz 2 ręczne miotacze gazu. Funkcjonariusze zabezpieczyli także przedmioty przypominające umundurowanie i wyposażenie policyjne, urządzenia do komunikacji radiowej oraz zagłuszarki sygnałów.

W Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Katowicach podejrzanym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej czy karnoskarbowe. Niektórzy z podejrzanych usłyszeli także zarzuty dotyczące wymuszenia rozbójniczego, rozboju, pozbawienia wolności, zmuszenia do określonego zachowania czy pobicia. Wobec 7 osób sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec 2 kolejnych dozór Policji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Prowadzili agencję towarzyską. Wyłudzili pieniądze z tzw. tarczy antykryzysowej

CBŚP rozbiło zorganizowaną grupę przestępczą, która prowadziła w Łodzi agencję towarzyską pod pozorem działalności hotelowej. W akcji wzięło udział ponad 100 funkcjonariuszy, zatrzymano 16 osób. Dwie z nich usłyszały dodatkowe zarzuty wyłudzenia pieniędzy z tzw. tarczy antykryzysowej.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że członkowie grupy mieli przypisane określone role. Były osoby odpowiedzialne za nakłanianie i werbowanie kobiet do pracy, ich nadzór, ochronę, dowiezienie do klienta czy zamieszczanie ogłoszeń w internecie – mówi Iwona Jurkiewicz z Centralnego Biura Śledczego Policji.

Działalność grupy skupiała się wokół klubu nocnego w Łodzi, w którym od jakiegoś czasu klienci mogli skorzystać z oferty krótkotrwałego wynajmu pokoi. Godzina spędzona w takim pokoju wynosiła najpierw 250 złotych, a w kolejnych miesiącach już 300 złotych. Klienci płacili menedżerowi za wynajem tzw. pokoju, a w zamian dostawali w pakiecie usługi seksualne – wyjaśniła Jurkiewicz.

W rozbiciu grupy brało udział ponad stu funkcjonariuszy. Podczas akcji zatrzymano 16 osób oraz zabezpieczono dokumenty, nośniki danych, komputery, serwery, jak również pieniądze w różnych walutach, stanowiące równowartość 80 tys. zł – przekazała rzeczniczka biura śledczego.

W trakcie postępowania okazało się, że właściciele klubu zwrócili się o subwencję finansową w ramach rządowego programu „Tarcza Finansowa Polskiego Funduszu Rozwoju dla Małych i Średnich Firm”. Z materiału dowodowego wynika, że w ten sposób wyłudzono ponad 175 tys. zł.

16 zatrzymanym osobom w Prokuraturze Krajowej postawiono zarzuty m.in. dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, czerpania korzyści z cudzego nierządu, prania pieniędzy pochodzących z przestępstw, ale także oszustwa gospodarczego oraz posiadania narkotyków.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Tragiczna w skutkach akcja na Filipinach. Policjanci zastrzelili innych funkcjonariuszy

W słynących z brutalnej walki z przestępczością narkotykową Filipinach doszło do tragicznego zdarzenia. Tamtejsi policjanci zabili innych policjantów. Obie grupy działały pod przykrywką, próbując rozpracować grupę handlarzy narkotyków.

Dwóch funkcjonariuszy Filipińskiej Policji Narodowej (PNP) zginęło z rąk policjantów Filipińskiej Agencji Narkotykowej (PDEA), a trzech innych jest rannych. Obie jednostki pracowały pod przykrywką nad rozpracowaniem grupy handlarzy narkotyków. Jak podaje policja z Quezon City, funkcjonariusze nie zdążyli zorientować się, że mają do czynienia z innymi funkcjonariuszami. Teraz sprawę próbują wyjaśnić połączony zespół PNP-PDEA oraz Krajowe Biuro Śledcze.

Krwawe zakończenie akcji antynarkotykowej na Filipinach

Do zdarzenia doszło w środę 24 lutego w filipińskim Quezon City. Na jednym z parkingów spotkały się dwie grupy „przestępcze”, by uskutecznić zakup narkotyków. Okazuje się jednak, że w rzeczywistości w obu z nich pracowali informatorzy policji. Nie wiadomo, co doprowadziło do wymiany ognia.

Rzecznik Filipińskiej Policji Narodowej gen. bryg. Ildebrandi Usana zapewnił jednak, że zdarzenie „nie wpłynie na wspólne operacje i koordynację działań wobec nielegalnych handlarzy narkotykami”.

Krwawa walka z narkotykami według prezydenta Filipin

Filipiny słyną z niezwykle krwawych sposobów przeciwdziałania narkomanii. Prezydent Filipin Rodrigo Duterte jest często krytykowany za sposób, w jaki walczy z gangami. W czerwcu 2016 roku zapowiedział on nawet pogrom dilerów.

– Zastrzel go, a dam ci medal – apelował do obywateli. – Jeśli są w twojej okolicy, zadzwoń do nas, na policję albo zrób to sam, jeśli masz broń. Masz moje poparcie – mówił. Szacuje się, że podczas prezydentury przywódcy zginęło co najmniej osiem tysięcy osób podejrzanych o przestępstwa narkotykowe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kraków: Przeszukanie CBŚP w sądzie

Fot. Stanislaw Kowalczuk/East News. Warszawa 15.04.2015. n/z: Centralne Biuro Sledcze Policja

Funkcjonariusze CBŚP przeszukali miejsce pracy jednego z pracowników krakowskich sądów. Jak nieoficjalnie poinformował PAP, jest on podejrzewany o współpracę z pseudokibicami Cracovii. Na miejscu zabezpieczono dokumenty, które mogą mieć związek ze śledztwem ws. grupy przestępczej, do której należeli fani zespołu z ul. Kałuży.

Prokuratura przekazała, że przeszukanie sądu przez funkcjonariuszy CBŚP miało być związane ze śledztwem dotyczącym zorganizowanej grupy przestępczej powiązanej z pseudokibicami jednego z krakowskich klubów, a dokładniej Cracovii. Grupą kierowała Magdalena K. „W krakowskim sądzie zostało przeszukane miejsce pracy jednego z pracowników, gdzie zabezpieczono dokumenty mogące mieć związek ze sprawą. Przeprowadzone przeszukania nie mają związku z żadnym z krakowskich sędziów” – poinformowała PK.

Jak ustaliła nieoficjalnie PAP, chodzi o pracownika tego sądu, wobec którego istnieją podejrzenia, że działał na rzecz gangu pseudokibiców. W krakowskim sądzie są już dwa akty oskarżenia przeciwko członkom gangu pseudokibiców Cracovii. Łącznie około 30 osób jest oskarżonych o m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i handel narkotykami. 

Grupą kierowała Magdalena K. Z ustaleń śledczych wynika, że kobieta przejęła „dowództwo” po swoim partnerze Mariuszu Z., który wcześniej przewodził przestępcom wraz z bratem.

Magdalena K. była poszukiwana ENA i czerwoną notą Interpolu. Kobieta została zatrzymana na Słowacji w lutym u.br. Procedura ekstradycyjna trwała wiele miesięcy i kobieta do Polski trafiła dopiero w listopadzie ub.r. Prokurator ogłosił jej zarzuty „kierowania zorganizowaną grupą przestępczą”, „przemytu i handlu narkotykami”, „utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie” oraz „składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób”. Grozi jej do 15 lat więzienia. Kobieta nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Wcześniej zostali też zatrzymani inni członkowie gangu pseudokibiców. W kwietniu 2020 roku CBŚP schwytało Krzysztofa G. Mężczyzna jest podejrzany o produkcję i handel narkotykami, grozi mu do 20 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Peter Madsen, morderca szwedzkiej dziennikarki, skazany za ucieczkę z więzienia

Duński konstruktor Peter Madsen, który odsiaduje dożywocie za zamordowanie w łodzi podwodnej szwedzkiej dziennikarki, został we wtorek skazany na rok i dziewięć miesięcy pozbawienia wolności za ucieczkę z więzienia. Wyrok utrudni mu starania o wcześniejsze zwolnienie. Sąd w Glostrup pod Kopenhagą uznał ponadto Madsena za winnego karalnych gróźb śmierci, kierowanych do funkcjonariuszy służby więziennej oraz policji.

Morderca przyznał się, że 20 października wydostał się z więzienia Herstedvester w Kopenhadze, mając własnoręcznie wykonaną atrapę broni oraz naśladujący ładunek wybuchowy pas. Przedmioty te wykonał podczas zajęć resocjalizacyjnych w stolarni. Został jednak schwytany po pięciu minutach. Jak ustaliła prokuratura, działał w pojedynkę i nikt nie został poszkodowany.

Madsen tłumaczył próbę ucieczki złymi – jego zdaniem – warunkami w więzieniu. Po tym incydencie został przeniesiony do zakładu karnego o zaostrzonym rygorze w Strostrom na wyspie Falster.

Według agencji Ritzau kolejny wyrok utrudni mordercy starania o wcześniejsze lub warunkowe zwolnienie z odbycia kary dożywocia.

Madsen w 2018 roku został skazany przez sąd w Kopenhadze na dożywocie za zamordowanie w sierpniu 2017 roku szwedzkiej dziennikarki Kim Wall.

Nie przyznał się do zabójstwa

Konstruktor łodzi podwodnych nie przyznał się do zabójstwa, a jedynie do rozczłonkowania ciała kobiety i wyrzucenia jego części za burtę swej łodzi. Sąd uznał, że jest on również winien zbezczeszczenia zwłok, jak i przestępstwa na tle seksualnym. W jego komputerze znaleziono materiały pornograficzne z przemocą.

Madsen nie odwołał się od wyroku, a jedynie domagał złagodzenia kary. Wniosek ten został jednak przez sąd wyższej instancji odrzucony. Ofiara Madsena Kim Wall, która miała doświadczenie w realizacji materiałów w Syrii, Sri Lance czy na Haiti, weszła na pokład jego łodzi, aby zrealizować o nim reportaż. Madsen był wówczas znany jako zdolny wynalazca i wizjoner, który chciał wystrzelić się w kosmos. Aby zrealizować ten cel, rywalizował z dawnymi współpracownikami, z którymi rozstał się w nieprzyjemnych okolicznościach.

Dopiero po morderstwie dziennikarki wyszło na jaw, że przejawiał on cechy psychopatyczne oraz narcystyczne. Rodzice Wall, również z zawodu dziennikarze, aby upamiętnić córkę ustanowili stypendium, które co roku w dniu jej urodzin 23 marca jest przyznawane młodym dziennikarkom.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policjanci o manifestacjach kobiet w ramach Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. „Chciały protestować, nie walczyć”

– Dzisiaj widzieliśmy osoby, które chciały protestować, nie walczyć z policją – podkreślił rzecznik Komendy Stołecznej Policji nadkom. Sylwester Marczak. Jak zaznaczył, taktyka działań funkcjonariuszy podczas protestu nie uległa zmianie. Zapewnił, że mundurowi „nigdy nie byli stroną protestu”, lecz „dbali o jego bezpieczeństwo”.

W środę wieczorem w centrum Warszawy odbył się protest zwołany po publikacji przez Trybunał Konstytucyjny uzasadnienia pisemnego wyroku z 22 października ub.r.

TK orzekł w nim o niekonstytucyjności przepisu dopuszczającego aborcję w przypadku dużego prawdopodobieństwa ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu. Tego samego dnia po godz. 23 wyrok opublikowano w Monitorze Polskim oraz Dzienniku Ustaw, przez co wszedł w życie.

„Cierpliwość policjantów jest na bardzo wysokim poziomie”

Rzecznik KSP, komentując dla działania policji podczas protestu, przyznał, że emocji nie brakowało. – Podkreślić jednak należy jeden fakt: cierpliwość policjantów jest na bardzo wysokim poziomie. Dzisiaj widzieliśmy osoby, które chciały protestować, nie walczyć z policją. Nie brakowało też dzisiaj osób, które w tłumie studziły emocje – mówił.

Nadkom. Marczak odniósł się też do taktyki policjantów i wskazał, że głównym celem działań, na którym się zawsze skupiają, jest bezpieczeństwo.

– Nie mogę zatem zgodzić się z osobami, które uważają, że taktyka się zmieniła. To co się zmieniło to brak zachowań agresywnych wobec funkcjonariuszy – podkreślił.

Strajk Kobiet: policja zachowywała się bardzo nietypowo

Jego zdaniem, policja „nigdy nie była stroną protestu”. – My dbamy o bezpieczeństwo – zapewnił rzecznik.

Podobne protesty, jak ten środowy, z inicjatywy m.in. Strajku Kobiet odbywały się też po październikowym orzeczeniu TK. Opinie o taktyce policji, z którymi nie zgodził się rzecznik KSP, pojawiły się m.in. ze strony organizatorek protestu. W komunikatorze Telegram wyraziły one zdanie, że policja w środę „zachowywała się bardzo nietypowo”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja: Władza wszczyna śledztwa w sprawie przemocy wobec… policji

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej w Moskwie poinformował w niedzielę, że wszczął cztery sprawy karne dotyczące użycia przemocy wobec funkcjonariuszy policji na demonstracji 23 stycznia. Wcześniej władze wszczęły trzy sprawy karne w związku z protestami.

Śledczy oświadczyli, że w sobotę „agresywnie nastawieni obywatele uczestniczący w zgromadzeniu w centrum Moskwy, odbywającym się bez zezwolenia władz” ranili dwóch funkcjonariuszy gwardii narodowej (Rosgwardii) i jednego policjanta.

Pussy Riot kontra policja

W innym miejscu Moskwy – zdaniem śledczych – mężczyzna najechał samochodem na policjanta „w odpowiedzi na prawomocne żądania” funkcjonariusza. Wcześniej w niedzielę zatrzymana została w Moskwie aktywistka punkrockowej grupy Pussy Riot Maria Alochina, która poinformowała o wszczęciu sprawy karnej o potrąceniu policjanta przez samochód, w którym się znajdowała. Nie jest jasne, kto jest podejrzanym w tej sprawie. Alochina nie ma prawa jazdy ani też samochodu.

Domniemana przemoc wobec funkcjonariuszy

Sprawy karne dotyczące domniemanej przemocy wobec funkcjonariuszy głośne były w 2019 roku, gdy w Moskwie odbyły się protesty związane z wyborami do Dumy Miejskiej. Na podstawie tych artykułów kodeksu karnego kilku uczestników protestów stanęło przed sądem; zapadły wyroki pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Ukradła furgonetkę pocztową i rozbiła ok. 10 samochodów

Policja zatrzymała na Brooklynie w Nowym Jorku kobietę, która w piątek wieczorem ukradła furgonetkę pocztową. Zanim została ujęta przez funkcjonariuszy, zdemolowała co najmniej 10 zaparkowanych w pobliżu pojazdów – informuje portal amerykańskiego dziennika „New York Post”. Jak podają źródła policyjne, do zdarzenia doszło w piątek ok. godz. 18 lokalnego czasu. 21-latka wsiadła wówczas za kierownicę pozostawionej bez opieki furgonetki pocztowej i przejechała nią siedem przecznic.

Podczas brawurowej jazdy kobieta uszkodziła ok. 10 samochodów. W pewnym momencie furgonetka została otoczona przez policjantów. Kobieta wysiadła z pojazdu i próbowała uciekać pieszo. 21-latka, której tożsamości nie ujawniono, została zatrzymana. Policja podała, że zostaną jej przedstawione zarzuty.
Źródło info i foto: TVP.info