Międzynarodowa operacja Pangea XIV. Ponad połowa przejętych medykamentów to bezwartościowe testy na COVID-19

Ponad dziewięć milionów wyrobów medycznych i nielegalnych leków przechwycono podczas międzynarodowej operacji Pangea XIV, koordynowanej przez Interpol. Służby z 92 krajów doprowadziły także do zamknięcia ponad 113 tys. stron internetowych, oferujących leki i środki przeciw COVID-19. Ponad połowa wszystkich medykamentów oraz sprzętu dotyczyła fałszywych lub niecertyfikowanych testów do wykrywania koronawirusa.

Operacja Pangea to cykliczne działania służb policyjnych, celnych i sanitarnych z całego świata, wymierzone w handlarzy i producentów podrobionych oraz nielegalnych leków i produktów medycznych. W tegorocznej akcji uczestniczyły 92 państwa.

Według Interpolu, bardzo niepokojący jest stały wzrost internetowych sklepów lub „aptek”, które stały się jeszcze bardziej popularne za sprawą izolacji ogromnej rzeszy ludzi w związku z pandemią koronawirusa. – Ponieważ pandemia zmusiła więcej ludzi do przeniesienia swojego życia online, przestępcy szybko „wycelowali w tych nowych klientów – powiedział sekretarz generalny Interpolu Jürgen Stock.

Pandemia zwiększyła zyski gangów farmaceutycznych

Według Interpolu operacja Pangea XIV doprowadziła do usunięcia rekordowej liczby ponad 113 tys. fałszywych „aptek” internetowych oraz stron oferujących medykamenty. To najwyższa liczba wyeliminowanych takich stron, od 2008 r. Najpopularniejszymi medykamentami kupowanymi w sieci są m.in.: leki psychotropowe i uspokajające, tabletki na zaburzenia erekcji, leki przeciwbólowe, leki przeciwnowotworowe, sterydy anaboliczne oraz wszelakie wyroby medyczne związane z pandemią (testy na obecność koronawirusa, maski ochronne, rzekome lekarstwo na tę chorobę).

Służby ostrzegają, że leki z internetowych „aptek” mogą być bardzo niebezpieczne, gdyż często mogą zawierać niewłaściwą ilość substancji czynnej (zbyt mało, zbyt dużo, lub w ogóle), mają zmienione daty ważności lub były źle przechowywane. Większość produkowana jest w Azji i przemycana na resztę kontynentów.

W Wenezueli aresztowano np. mężczyznę, który „otworzył” sklep z nielegalnymi lekami na jednym z popularnych komunikatorów. Był przekonany, że skoro w internecie nie ma jego strony, to nie sposób będzie go namierzyć.

Obfite „łupy” zebrały służby na terenie Wielkiej Brytanii. Przejęto tam trzy miliony leków oraz sprzętu medycznego o wartości ponad 13 mln dolarów. Do kompletu zamknięto 43 strony internetowe, a z sieci usunięto ponad 3 tys. linków reklamujących sprzedawców nielegalnych leków.

Dochodowy patogen

Operacja potwierdziła, że wciąż najbardziej dochodowym zajęciem gangów „farmaceutów” jest sprzedaż medykamentów oraz środków ochrony przeciwko pandemii. Ponad połowę medykamentów zajętych podczas tych działań, stanowiły fałszywe lub nieautoryzowane testy, mające wykrywać koronawirusa.

We Włoszech przechwycono ponad 500 tys. fałszywych masek chirurgicznych oraz zajęto 35 urządzeń do wyroby takich środków bezpieczeństwa. Podczas prowadzonych przez tydzień działań aresztowano 277 osób, przejęto też dziewięć milionów nielegalnych leków o wartości ponad 23 mln dolarów.
Źródło info i foto: TVP.info

Gang wyłudził 45 mln złotych unijnych dotacji. 7 osób zatrzymanych

Grupę przestępczą, która wyłudziła 45 mln zł unijnych dotacji i usiłowała wyłudzić drugie tyle, rozbiła podlaska Prokuratura Krajowa. Na jej polecenie funkcjonariusze CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali 7 osób, z których 5 trafiło do aresztu. Podejrzani występowali o unijne wsparcie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego za pośrednictwem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Dofinansowanie miało służyć projektom wdrażającym innowacyjne linie technologiczne z branży higienicznej.

Okazuje się, że przedstawiali dowody zakupu linii produkcyjnych, których wartość były wielokrotnie zawyżona. Sprzęt dostarczały spółki zarejestrowane w Warszawie i na Tajwanie.

Funkcjonariusze przeprowadzili akcję zatrzymań i przeszukań na Mazowszu, w Kujawsko-Pomorskiem na Pomorzu i w Świętokrzyskiem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nigeria: Atak na 8 wiosek. Nie żyje 88 osób

W północno-zachodniej Nigerii co najmniej 88 osób zginęło z rąk złodziei bydła, którzy zaatakowali osiem wiosek. W tej części kraju cały czas działają gangi, które atakują wsie, kradną zwierzęta, plądrują domy, a także porywają mieszkańców dla okupu. Kilkudziesięciu poruszających się na motocyklach członków gangu złodziei zaatakowało w czwartek osiem sąsiadujących ze sobą wsi w stanie Kebbi w północno-zachodniej Nigerii.

Funkcjonariusze prowadzą dochodzenie. Początkowo odnalezionych ciał było 66, ale kilka godzin później rzecznik policji, stanowej Nafi’u Abubakar poinformował, że liczba ofiar wzrosła do 88.

Policjanci obawiają się, że znajdą jeszcze więcej zabitych. W rejon ataków sprowadzono dodatkowe siły policyjne, aby zapobiec kolejnym napadom. Część mieszkańców zaatakowanych wsi uciekła z domów z obawy przed złodziejami. Sprawcami ataków byli prawdopodobnie bandyci z sąsiednich stanów Zamfara lub Niger.

W północno-zachodniej i środkowej Nigerii działają gangi złodziei bydła, którzy atakują wsie, kradną zwierzęta, plądrują domy, a także porywają mieszkańców dla okupu – pisze xinhuanet.com. Pod koniec kwietnia dziewięciu policjantów i dwóch członków cywilnej grupy obronnej w Kebbi zostało zabitych podczas odpierania ataku bandytów.

Mieszkańcy i władze obawiają się, że do gangów przenikają muzułmańscy terroryści z grupy Boko Haram, którzy od 12 lat walczą o utworzenie islamskiego państwa w północno-wschodniej Nigerii. Od początku rebelii zginęło łącznie około 36 tysięcy ludzi, a ponad 2 miliony mieszkańców zostało zmuszonych do ucieczki. W 2016 roku z kolei struktury Boko Haram zaczęły współpracować z tzw. Państwem Islamskim – pisał „New York Times”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szwecja: 20 podpaleń w ciągu dwóch godzin

W mieście Eskilstuna, 90 km na wschód od Sztokholmu, doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek do 20 podpaleń w ciągu dwóch godzin. Koktajl Mołotowa został rzucony m.in. w budynek policji. Zatrzymano trzech 20-letnich mężczyzn, skazanych wcześniej za przestępstwa narkotykowe.

Nie wykluczamy, że skoordynowane ataki miały związek z walkami gangów – stwierdził rzecznik policji Thomas Agnevik.

Policja najpierw otrzymała zgłoszenie o uzbrojonym mężczyźnie w Torshaella pod Eskilstuną. Gdy pojechali tam funkcjonariusze, w samej Eskilstunie zaczęto podpalać samochody, autobusy oraz elewacje budynków. Atak został skierowany także w komisariat policji. Zniszczono samochód do przewożenia policyjnych psów, pozostałe radiowozy polano benzyną. Aby opanować sytuację do Eskilstuny wezwano posiłki z innych miast Szwecji.

Według jednej z wersji śledztwa informacja o mężczyźnie z bronią była fałszywym alarmem, aby odwrócić uwagę policji. Położone nad jeziorem Melar miasto Eskilstuna ma 70 tys. mieszkańców.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przemyt papierosów Bugiem na pontonach

Najpierw forsowali Bug na pontonach wyładowanych po brzegi kartonami papierosów. Na brzegu czekały już podrasowane samochody terenowe, którymi od razu rozwożono kontrabandę po Polsce. Działające w ten sposób dwa gangi, przemyciły co najmniej 5 mln paczek papierosów. Właśnie zatrzymano kolejnych pięć osób związanych z tą ekipą.

Lubelskie „pezety” Prokuratury Krajowej od kilku lat prowadzą śledztwo w sprawie gangów, które w latach 2013-2018 przemycały papierosy z Ukrainy przez Bug. Chodzi o dwie grupy, w tym osławione ekipy Tomasza K. ps. Guma oraz Radosława M. ps. Malwa. Ten ostatni gangster miał zakopać w specjalnej skrytce milion dolarów. Na czarną godzinę.

Jednak 20 września 2019 r. Radosław M. powiesił się w celi aresztu w Lublinie. Gangster trafił tam dzień wcześniej, po tym jak śledczy z Lubelskiego Wydziału Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej skierowali do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu oraz „Gumie” i ich podwładnym. Ponoć „Malwa” przekombinował, bo chciał układać się z prokuraturą, ale zmienił zdanie po tym jak złożył już obszerne wyjaśnienia.

Do tej pory, w śledztwie, zarzuty usłyszało 51 osób, z czego osiem odpowiada już za swoje czyny przed sądem.

Zabezpieczono majątki warte milion zł

Podczas ostatnich działań funkcjonariusze Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej w Chełmie zatrzymali pięć kolejnych osób zajmujących przemytem i dystrybucją papierosów z Ukrainy oraz Białorusi. Podczas przeszukań zabezpieczono mienie o wartości miliona złotych.

Prokurator Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej przedstawił całej piątce zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz przemytów celnych. Grozi za to do 10 lat więzienia.

Dwóch członków grupy sąd aresztował na trzy miesiące. Wobec pozostałych prokurator zastosował poręczenia majątkowe.
Szybcy i bardzo wściekli

Śledczy zwracają uwagę, że rozpracowane przez nich gangi były bardzo dobrze zorganizowane. W ciągu pięciu lat, w czasie ponad 130 akcji, przemycili do Polski 5 mln paczek papierosów. Skarb Państwa stracił przez te ekipy blisko 70 mln zł.

Przemytnicy do perfekcji opanowali przerzut kontrabandy. Białoruskie lub ukraińskie papierosy pakowano po kilkadziesiąt kartonów i zabezpieczano wodoodporną folią. Tym zajmowali się ukraińscy kooperanci grupy. Pakunki ładowano do pontonów, na których przewożono je przez Bug.

Na brzegu czekali już kolejni członkowie gangu z samochodami terenowymi z napędem na cztery koła. Pojazdy były specjalnie podrasowane: miały większą moc silnika, podniesione zawieszenia i odpowiednio przystosowane bagażniki. Kierowcy terenówek korzystali z profesjonalnych noktowizorów.

Przestępcy byli zdeterminowani i kilkukrotnie taranowali samochody pograniczników, którzy organizowali na nich zasadzki. Strażnicy żartowali, że maja do czynienia z prawdziwymi „szybkimi i wściekłymi”.

Przemyt na tak dużą skalę był możliwy także dzięki temu, że gangsterom udało się „kupić” kilku funkcjonariuszy Straży Granicznej. W zamian za łapówki w wysokości od 5 tys. do 10 tys. zł przekazywali członkom grupy informacje o rozmieszczeniu patroli Straży w terenie.

W czasie śledztwa ustalono, że szefowie grupy co najmniej 53-krotnie udzielili korzyści majątkowych lub obiecali ich udzielenie.
Źródło info i foto: TVP.info

Noc grozy w Malmoe. Trzy eksplozje w ciągu pół godziny

Do trzech eksplozji materiałów wybuchowych w ciągu pół godziny doszło w nocy w Malmoe na południu Szwecji. Ewakuowano okolicznych mieszkańców, jedna osoba została lekko ranna. Wybuchy miały miejsce na klatce schodowej bloku mieszkalnego, w innym budynku oraz przed sklepem spożywczym.

Według lokalnej policji, prawdopodobnie zdarzenia były ze sobą powiązane. Nikt nie został zatrzymany ani nie ma statusu podejrzanego. Seria detonacji kończy spokojniejszy okres, jaki trwał w Malmoe od kilku miesięcy. Władze twierdziły, że po aresztowaniu wielu przywódców gangów w mieście udało się przywrócić spokój.

W 2020 roku w regionie Skania, w którym znajduje się Malmoe, doszło do 40 detonacji. W tym roku do końca kwietnia odnotowano 10 wybuchów. Jest to forma zastraszania, stosowana przez walczące ze sobą o wpływy ze sprzedaży narkotyków grupy przestępcze.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Na Haiti uprowadzono grupę duchownych katolickich

Siedmioro osób duchownych katolickich, w tym dwoje Francuzów – zakonnicę oraz księdza – porwano w niedzielę na Haiti. Porywacze żądają miliona dolarów okupu.

Grupa osób duchownych, w skład której wchodziła francuska zakonnica i francuski ksiądz, została porwana rano w Croix-des-Bouquets, niedaleko stolicy haiti Port-au-Prince – poinformował rzecznik Konferencji Biskupów Haiti ojciec Loudger Mazile. Dodał, że porywacze zażądali miliona dolarów okupu.

Policja podejrzewa, że za porwaniem stoi działający w okolicy uzbrojony gang, zwany „400 Mawozo”. Ambasada Francji, z którą skontaktowała się agencja AFP nie wydała jeszcze oświadczenia w tej sprawie.

W ostatnich miesiącach w Port-au-Prince i na prowincji wzrosła liczba porwań dla okupu, co świadczy o rosnącej liczbie uzbrojonych gangów na terytorium Haiti.

„Nadszedł czas, aby te nieludzkie czyny ustały” – stwierdził biskup Pierre-Andre Dumas, biskup Miragoane, cytowany przez AFP. „Kościół modli się i solidaryzuje ze wszystkimi ofiarami tego nikczemnego czynu” – dodał.

W marcu haitańskie władze ogłosiły wprowadzenie na miesiąc stanu wyjątkowego w niektórych dzielnicach stolicy i regionu w celu „przywrócenia autorytetu państwa” na obszarach kontrolowanych przez gangi.

Gangi porywają ludzi dla okupu, kradnąc i grabiąc własność publiczną i prywatną oraz otwarcie stawiając czoła siłom bezpieczeństwa – podkreślają władze.
Źródło info i foto: gazetaprawna.pl

Strzelanina w Tuluzie

Do strzelaniny, w której zginął młody mężczyzna i ciężko ranna został młoda kobieta, doszło w poniedziałek w Tuluzie, na południu Francji. To już piąta strzelanina w tym mieście od początku sierpnia – informuje policja, wskazując na wzmożoną aktywność lokalnych gangów.

Policja ściga kilkanaście osób, podejrzanych o udział w strzelaninie, która miała miejsce nad ranem w dzielnicy Lalande. Ofiary zostały znalezione w samochodzie. Mężczyzna zginął na miejscu postrzelony w serce i szyję. Jego towarzyszka została odwieziona do szpitala w ciężkim stanie. Nie są znane motywy sprawców, policja wskazuje na zwiększoną aktywność lokalnych gangów i nie wyklucza porachunków między grupami przestępczymi jako przyczyny zdarzenia.

To już piąta strzelanina, do której doszło w Tuluzie od początku sierpnia. Minister spraw wewnętrznych Gerard Darmanin zapowiedział organizowanie comiesięcznych konferencji prasowych na temat przestępczości. Policja zwracają uwagę na wzrost przestępczości we Francji w ostatnich latach, w tym liczby zabójstw i usiłowań zabójstw – z 2155 w 1999 r. do 3562 w 2019 r.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Göteborg : Gangi przejęły dzielnicę miasta. Lokalne służby są bezradne

W Goeteborgu walczące ze sobą gangi przejmują funkcję policji, kontrolując wjeżdżające do ich dzielnic samochody. Lokalne służby są bezradne, a sytuacja wywołała ogólnokrajową debatę na temat zaostrzenia w Szwecji kar za przestępstwa.

Zgłoszenia o kontrolach przeprowadzanych w północno-wschodnich dzielnicach Goeteborga, gdzie działa kurdyjski klan rodziny Ali Khan, szwedzka policja otrzymuje od kilku tygodni.

„Zdarzało się, że gangi zatrudniały młodych zwiadowców, którzy ostrzegali ich przed policją. Teraz jednak poszli o krok dalej” – powiedział agencji prasowej TT Erik Nord, szef goeteborskiej policji.

Według policji przyczyną blokad jest konflikt, jaki w sierpniu wybuchł między rodziną Ali Khan z Angered a gangiem z dzielnicy Hisings Backa; kontrole są próbą obrony własnego terytorium. Ostatnio doszło do kilku strzelanin, także w samym centrum miasta, gdzie zginął 25-letni mężczyzna.

Echem w lokalnych mediach odbiło się też w ostatnich dniach wezwanie policji do luksusowego hotelu przy dworcu centralnym w Goeteborgu, w którym negocjacje prowadziły zwaśnione ze sobą gangi. Zamaskowani mężczyźni po interwencji policji rozeszli się, ale nikt nie został zatrzymany. Innym wydarzeniem było porwanie oraz pobicie pracownika szkoły podstawowej w dzielnicy Angered, który zgłosił na policję obecność w placówce dwóch uzbrojonych osób.

W wyniku tych napięć władze Goeteborga zdecydowały o przydzieleniu ochrony pracownikom dzielnicy Angered m.in. lekarzom i nauczycielom. Będą oni eskortowani z oraz do pracy.

Sytuacja w Goeteborgu wywołała ogólnokrajową debatę. Szwedzki minister spraw wewnętrznych Mikael Damberg (Partia Robotnicza – Socjaldemokraci)zapowiedział podwyższenie kar za posiadanie i przemyt broni, a także materiałów wybuchowych oraz zwiększenie liczby policjantów. Lider opozycyjnej liberalno-konserwatywnej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Ulf Kristersson oskarżył zaś w telewizji SVT rząd o zbyt powolne działanie.

O zmianach w kodeksie karnym mówi się w Szwecji od lat. Rozważana jest likwidacja systemu tzw. bonusów przy wymierzaniu kar dla osób poniżej 21. roku życia. System ten sprawia, że młodzi przestępcy otrzymują niskie wyroki. Za utrzymaniem systemu zmniejszającego kary upiera się współrządząca Szwecją Partia Ochrony Środowiska – Zieloni.

Szwedzka telewizja SVT w programie śledczym przedstawiła 19-letniego Hassana, który m.in. kradł luksusowe samochody, a po policyjnym pościgu śmiertelnie potrącił mężczyznę. Od 2015 r. popełnił łącznie 221 przestępstw, za które powinien być skazany na dwa lata i siedem miesięcy więzienia, ale z powodu wieku i otrzymanych z tego tytułu tzw. rabatów przełożyło się to na jedynie na łącznie dwa miesiące pobytu w zakładzie poprawczym.

W komentarzu w dzienniku „Goeteborgs-Posten” jego autor zwraca uwagę, że sytuacja w Goeteborgu „jest już nie tylko wyzwaniem, ale problemem”.

„Jeśli mieszkasz w (dzielnicy) Angered, wyraźnie to widzisz. Wiesz, kto należy do gangu, do czego są oni zdolni. A teraz zatrzymują samochody jak w jakiejś strefie wojennej, żeby »niewłaściwi ludzie« nie wjeżdżali do dzielnicy. A gdyby ktoś chciał donieść na policję, pokazują swój kapitał przemocy: zostaniesz porwany i pobity. Ich przesłanie jest jasne: tutaj my decydujemy i jeśli w jakiś sposób rzucisz nam wyzwanie, będzie to miało konsekwencje” – pisze publicysta.

„Goeteborgs-Posten” zastanawia się, dlaczego Szwecja nie jest w stanie poradzić sobie z problemem gangów, które tworzą równoległe społeczeństwo. „Być może dlatego, że rząd oraz wymiar sprawiedliwości w przeszłości rzadko były kwestionowane?” – pyta autor komentarza, odnosząc się do historii państwa, które od ponad 200 lat nie prowadzi wojen, obce są mu powstania oraz bunty.

„Rząd nie musiał walczyć o przywilej i prawo do podejmowania decyzji, a ludność nie musiała zwracać się do klanów ani sieci rodzinnych” – podkreśla dziennik. „A może mamy niekompetentnego ministra sprawiedliwości?” – stawia pytanie publicysta.
Źródło info i foto: TVP.info

Meksyk: Krwawa wojna gangów narkotykowych. 24 osoby nie żyją

24 osoby poniosły śmierć, a 7 zostało rannych, w tym 3 ciężko, w rezultacie krwawych porachunków gangów narkotykowych w środkowym Meksyku – poinformowały w środę władze. Według policji w mieście Irapuato, w stanie Guanajuato, do miejscowego prywatnego ośrodka leczenia uzależnień narkotykowych wtargnęła grupa uzbrojonych mężczyzn, którzy otworzyli ogień do znajdujących się tam osób.

Motywu ataku nie podano, ale zdaniem gubernatora stanu Diego Sinhue były to najprawdopodobniej porachunki gangów narkotykowych. Było to jedno z najkrwawszych tego rodzaju zdarzeń w Meksyku od czasu podobnego ataku w 2010 r. w mieście Chihuahua, kiedy zginęło 19 osób.

Stan Guanajuato jest terenem otwartej wojny między kartelem narkotykowym Jalisco i lokalnym gangiem. Liczne strzelaniny i duża liczba ofiar spowodowały, że stan zajął pierwsze miejsce w Meksyku pod względem przestępczości.
Źródło info i foto: polsatnews.pl