Gang wyłudził 45 mln złotych unijnych dotacji. 7 osób zatrzymanych

Grupę przestępczą, która wyłudziła 45 mln zł unijnych dotacji i usiłowała wyłudzić drugie tyle, rozbiła podlaska Prokuratura Krajowa. Na jej polecenie funkcjonariusze CBŚP i Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali 7 osób, z których 5 trafiło do aresztu. Podejrzani występowali o unijne wsparcie z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego za pośrednictwem Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. Dofinansowanie miało służyć projektom wdrażającym innowacyjne linie technologiczne z branży higienicznej.

Okazuje się, że przedstawiali dowody zakupu linii produkcyjnych, których wartość były wielokrotnie zawyżona. Sprzęt dostarczały spółki zarejestrowane w Warszawie i na Tajwanie.

Funkcjonariusze przeprowadzili akcję zatrzymań i przeszukań na Mazowszu, w Kujawsko-Pomorskiem na Pomorzu i w Świętokrzyskiem.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Żołnierz kierował gangiem handlującym dopalaczami

Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie oskarżył zawodowego żołnierza o kierowanie grupą przestępczą handlującą dopalaczami. Cezary D. i podległe mu osoby, miały na tym zarobić ok. 200 tysięcy złotych. Większość z nich chce dobrowolnie poddać się karze.

Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Siedlcach. 25-letni zawodowy żołnierz Cezary D. miał od października 2019 r. do listopada 2020 r. kierować zorganizowaną grupą przestępczą handlującą dopalaczami. Do jego grupy należeć mieli koledzy, 23-letni Jacek T. i Dominik A., a 20-letnia Adrianna N. miała im kilkukrotnie pomagać. Środki odurzające miały trafiać do „cywilów”, Cezary D. nie handlował dopalaczami w wojsku. Jednak działania operacyjne żandarmerii wojskowej doprowadziły do ustalenia czym trudni się 25-latek po służbie.

– Z ustaleń postępowania wynika, że trzej mężczyźni stworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która kierowana była przez szeregowego Cezarego D. Oskarżeni działali na terenie Siedlec. Zostali oni zatrzymani przez Mazowiecki Oddział Żandarmerię Wojskową, a następnie na wniosek prokuratora Wydziału do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie zostali tymczasowo aresztowani przez sąd – powiedziała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Grupa zajmowała się handlem „znacznymi ilościami plastycznej substancji stanowiącej mieszankę trzech nowych substancji psychoaktywnych” oraz środkami psychotropowymi i odurzającymi. Oskarżeni mieli w ten sposób zarobić co najmniej 200 tysięcy złotych. – Kwota ta została zabezpieczona przez organy ścigania w toku czynności procesowych – podała prok. Skrzyniarz.

Wraz z aktem oskarżenia prokurator skierował do sądu wnioski oskarżonych Cezarego D., Jacka T. i Adriannę N. o dobrowolne poddanie się karze. Dominik A. nie przyznał się do winy. Mężczyźni pozostają tymczasowo aresztowani. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Sprzedawali olej smarowy jako napędowy. Akcja CBŚP i KAS

Funkcjonariusze CBŚP oraz KAS, w ramach śledztwa nadzorowanego przez Prokuraturę Regionalną w Lublinie zatrzymali 9 osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej w branży paliwowej. Z zebranego przez śledczych materiału wynika, że spółki niemieckie kupowały na Litwie olej napędowy. Po zmianie nazwy w dokumentacji na olej smarowy, sprzedawano go na Łotwę, jednak faktycznie był rozprowadzany w Polsce ponownie jako olej napędowy. Straty Skarbu Państwa wynikające z przestępczego procederu to co najmniej 32 mln zł.

Funkcjonariusze Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji oraz podlaskiej Krajowej Administracji Skarbowej, pod nadzorem Prokuratury Regionalnej w Lublinie, od wielu miesięcy wyjaśniają sposób działania zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie wprowadzali do obrotu na terenie Polski olej napędowy bez uiszczenia obowiązujących podatków. Według śledczych gang działał w latach 2016 – 2018. Członkowie grupy mogli w tym czasie wprowadzić do obrotu około 160 cystern miesięcznie.

Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że gang mógł działać na terenie Polski, Łotwy, Litwy oraz Niemiec. Olej napędowy był kupowany od kontrahentów z Litwy, za pośrednictwem spółek zarejestrowanych w Niemczech, po czym przeprowadzano zmianę jego przeznaczenia na olej smarowy. Z dokumentacji wynikało, że zaklasyfikowany w ten sposób olej był rozprowadzany na terenie Łotwy. Towar ostatecznie nie docierał do tego kraju, a był sprzedawany wśród odbiorców w Polsce jako olej napędowy, za który nie opłacano wymaganych stawek podatku akcyzowego i VAT. Wstępnie oszacowano straty Skarbu Państwa na kwotę około 32 mln zł. Olej napędowy transportowano z Litwy do Niemiec w cysternach, a z Niemiec – w celu zakamuflowania działania i uniknięcia kontroli – przewożono go w pojemnikach typu mauzer na naczepach samochodów ciężarowych.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego, funkcjonariusze zatrzymali w poprzednim tygodniu 9 osób. Akcja była przeprowadzona na terenie województwa mazowieckiego. Wówczas to, przeszukano kilkadziesiąt miejsc zamieszkania i użytkowanych przez podejrzanych oraz siedziby podmiotów gospodarczych, zabezpieczając dokumentację, komputery, nośniki danych i telefony, które są poddawane dokładnej analizie.

Podejrzani w Prokuraturze Regionalnej w Lublinie, usłyszeli zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym dwie osoby usłyszały zarzut kierowania tą grupą. Dodatkowo zatrzymani są podejrzani o przestępstwa karnoskarbowe. Decyzją sądu 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane, a 6 kolejnych osób objęto dozorem Policji.

Śledztwo jest rozwojowe i śledczy nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rozbito gang. Zlikwidowano 2 fabryki papierosów, przejęto ponad 115 ton tytoniu

Likwidacja 2 fabryk papierosów, przejęcie ponad 115 ton tytoniu, blisko 5,5 mln szt. papierosów, maszyny służące do ich produkcji, broń i inne rzeczy, to efekt międzynarodowych działań CBŚP, KAS, Europolu i FIOD. W Królestwie Niderlandów zatrzymano 21 osób, a w Polsce 9 podejrzanych. Śledztwo nadzoruje Śląski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej w Katowicach, na którego wniosek 7 osób tymczasowo aresztowano.

Ogromne przedsięwzięcie było realizowane przez wiele miesięcy przez funkcjonariuszy z Zarządu w Katowicach Centralnego Biura Śledczego Policji i Łódzkiego Urzędu Celno-Skarbowego w Łodzi (Krajowa Administracja Skarbowa), przy współpracy z Europolem i holenderską służbą FIOD. Śledztwo dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie są podejrzani o przestępstwa o charakterze rozbójniczym oraz organizowanie nielegalnych fabryk papierosów jest prowadzone przez Śląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach. Według wstępnych szacunków w wyniku działania grupy Skarb Państwa mógł ponieść straty w wysokości ponad 52 mln zł. Z ustaleń funkcjonariuszy wynika, że gang działał nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach Unii Europejskiej.

Pierwsze uderzenie nastąpiło pod koniec marca na terenie Królestwa Niderlandów. Wówczas to, dzięki współpracy śląskiego CBŚP z miejscowymi służbami i za pośrednictwem Europolu, zatrzymano 21 osób, obywateli Polski i Ukrainy. Podczas akcji służby niderlandzkie zlikwidowały 2 fabryki papierosów, przejmując maszyny służące do ich produkcji. Zabezpieczono łącznie ponad 61 ton tytoniu, blisko 5,5 mln szt. papierosów z naniesionym znakiem towarowym jednej ze znanych marek tytoniowych oraz przejęto 800 kg tytoniu do fajki wodnej.

Działania były prowadzone także na terenie Polski, w ich wyniku zatrzymano 9 podejrzanych. W województwie śląskim, mazowieckim, lubelskim, łódzkim i wielkopolskim policjanci CBŚP, funkcjonariusze łódzkiej KAS oraz przedstawiciele Europolu przeszukali kilkadziesiąt miejsc. W efekcie znaleziono i zabezpieczono łącznie 54 tony tytoniu (tylko w ostatnim czasie przejęto ponad 27 ton) oraz kilkadziesiąt maszyn stanowiących części składowe do tworzenia linii produkcyjnych papierosów. W trakcie działań przejęto również broń palną oraz 2 ręczne miotacze gazu. Funkcjonariusze zabezpieczyli także przedmioty przypominające umundurowanie i wyposażenie policyjne, urządzenia do komunikacji radiowej oraz zagłuszarki sygnałów.

W Śląskim Wydziale Zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Katowicach podejrzanym przedstawiono zarzuty m.in. udziału w zorganizowanej grupie przestępczej czy karnoskarbowe. Niektórzy z podejrzanych usłyszeli także zarzuty dotyczące wymuszenia rozbójniczego, rozboju, pozbawienia wolności, zmuszenia do określonego zachowania czy pobicia. Wobec 7 osób sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania, a wobec 2 kolejnych dozór Policji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policja rozbiła gang rabusiów. Okradali kościelne skarbonki

Krakowscy kryminalni w połowie zeszłego tygodnia zatrzymali trzech mężczyzn, którzy od początku roku na terenie trzech województw okradali kościelne skarbonki. Zatrzymani usłyszeli ponad trzydzieści zarzutów kradzieży zuchwałej. Grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Komisariatu Policji I w Krakowie na początku roku uzyskali informację o kradzieżach z kościelnych skarbon. Grupa złodziei przy użyciu specjalnych narzędzi wyjmowała znajdującą się w skarbonach gotówkę. Czasem były to drobne kwoty, a czasem kilkaset zł czy nawet 2000 zł. Przestępcy grasowali nie tylko w Krakowie, ale w całej Małopolsce oraz na Śląsku i Podkarpaciu. Od początku roku dokonali kilkudziesięciu takich kradzieży na terenie tych trzech województw.

Krakowscy kryminalni tropili sprawców i ustalili skład osobowy grupy. Po zebraniu materiału dowodowego przystąpili do zatrzymania przestępców. 3 lutego 2021 roku około 21:00 policjanci z Komisariatu Policji I w Krakowie na jednej z głównych ulic w centrum miasta zatrzymali pojazd, którym poruszali się sprawcy. To trzej mieszkańcy Krakowa w wieku od 41 do 46 lat. Mężczyźni nie kryli zaskoczenia z powodu policyjnej interwencji. Cała trójka została przewieziona do pobliskiego komisariatu, a następnie osadzona w pomieszczeniach dla zatrzymanych.
Źródło info i foto: se.pl

Gangsterzy wpadli podczas zakupów świątecznych

Blisko 100 tys. zł miał przy sobie Artur Ch. ps. Bazyl vel Gruby, domniemany boss gangu siedleckiego, który przed ubiegłoroczną Wigilią wybrał się na zakupy do stołecznej Galerii Mokotów. Towarzyszący mu adiutant – Paweł P. zabrał połowę wspomnianej sumy. Gangsterzy mieli pecha, bo tego samego dnia zakupy w tym centrum handlowym robił policjant stołecznego zarządu CBŚP.

Portal tvp.info dotarł do szczegółów zatrzymania dwóch groźnych gangsterów z grupy działającej głównie na terenie Siedlec, Łukowa, Mińska Mazowieckiego oraz Sokołowa Podlaskiego. W ciągu kilku lat banda zdominowała te tereny i zyskała monopol na handel narkotykami oraz dopalaczami. Gangsterzy wykorzystali też fakt, że stołeczne gangi, takie jak mokotowski, ożarowski czy szkatułowy są wciąż w rozsypce i nie musieli się im opłacać lub brać od nich „towaru”.

Od 2019 r. grupę siedlecką rozpracowują śledczy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej razem z funkcjonariuszami CBŚP z Warszawy. Pierwsze uderzenie w bandę miało miejsce latem 2020 r., kiedy to zatrzymano pięciu sutenerów i zlikwidowano w kilku miejscowościach sześć lupanarów. Co ciekawe jeden z przybytków rozkoszy działał naprzeciwko lokalnej prokuratury.

Sieć „mieszkaniówek”

Gangsterzy byli przekonani, że wpadli na dobry sposób zamaskowania seksbiznesu. Założyli bowiem firmę, która oficjalnie zajmowała się wynajmem nieruchomości. Następnie wynajęli kilka lokali, głównie w Siedlcach, Mińsku Mazowieckim czy Łukowie, których właściciele nie mieli pojęcia, do czego posłużą. A to właśnie te mieszkania, były później wynajmowane prostytutkom.
Źródło info i foto: TVP.info

Masakra mormonów z 2019 roku. W Meksyku zatrzymano domniemanego sprawcę

W Meksyku schwytano przywódcę gangu podejrzanego o zamordowanie dziewięciu kobiet i dzieci w listopadzie 2019 roku – potwierdziły w środę władze. Waszyngton uznał aresztowanie za zwycięstwo dwustronnej współpracy służb specjalnych. W biały dzień, 4 listopada 2019 roku nieznani mordercy z karteli narkotykowych zastrzelili trzy kobiety i sześcioro dzieci z rodzin pochodzenia mormońskiego w granicznym stanie Sonora, w północnej części Meksyku, wywołując falę oburzenie w Meksyku i Stanach Zjednoczonych.

Po masakrze prezydent USA Donald Trump wezwał Stany Zjednoczone i Meksyk do „wojny” z kartelami i ostrzegł, że będzie je traktował jako grupy terrorystyczne. Później wycofał się z tej groźby.

„Intelektualny architekt” masakry

W poniedziałek siły bezpieczeństwa zatrzymały Roberto Gonzaleza, w północnym stanie Chihuahua, wraz z dwoma innymi domniemanymi członkami organizacji przestępczej „La Linea” – poinformowało w środę biuro prokuratora generalnego Meksyku. Prokurator oskarżał Gonzaleza o to, że był „intelektualnym architektem” masakry. – Wciąż jest tak wiele do wyjaśnienia, co się wydarzyło, ale przynajmniej te aresztowania są postępem w tej sprawie – powiedział Adrian LeBaron, który stracił córkę i troje wnucząt podczas ataku.

Aresztowania podejrzanych o dokonanie zbrodni nastąpiły po okresie eskalacji dwustronnych napięć związanych ze schwytaniem meksykańskiego byłego ministra obrony Salvadora Cienfuegosa w Los Angeles. Wieloletnie śledztwo i sprawa przeciwko generałowi podejrzanemu o handel narkotykami i zabójstwa zostały zakończone w ubiegłym tygodniu niespodziewaną decyzją o jego zwolnieniu, która według amerykańskich prokuratorów była konieczna dla zapewnienia dwustronnej współpracy w zakresie bezpieczeństwa.

„Będzie sprawiedliwość!”

Ambasador USA w Meksyku Christopher Landau pogratulował meksykańskim siłom bezpieczeństwa nowych aresztowań. „Doskonała współpraca między władzami w obu krajach. Będzie sprawiedliwość!” napisał na Twitterze. Reuters poinformował w ubiegłym tygodniu, że Meksyk zobowiązał się do aresztowania przywódcy kartelu w ramach umowy o zniesienie zarzutów handlu narkotykami przeciwko Cienfuegosowi. Władze Meksyku i Biały Dom – jak dodaje Reuters – zaprzeczyły jej istnieniu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Magdalena K. dziś trafi do aresztu w Polsce

Podejrzana o kierowanie gangiem pseudokibiców i przemyt narkotyków Magdalena K. trafi do polskiego aresztu już w piątek – dowiedział się tvn24. Wcześniej słowacki Sąd Najwyższy zdecydował, że wobec kobiety można zastosować Europejski Nakaz Aresztowania.

Magdalena K. starała się o azyl polityczny na Słowacji. Jej obrońcy argumentowali, że w Polsce nie obowiązuje zasada praworządności, dlatego kobieta nie może liczyć na uczciwy proces. Jednak w zeszłą środę, 11 listopada, słowacki Sąd Najwyższy zadecydował, że Magdalena K. zostanie wydalona do Polski i można zastosować wobec niej Europejski Nakaz Aresztowania.

Jak podaje tvn24.pl, rzeczniczka SN poinformowała, powołując się na ustawę w sprawie europejskiego nakazu aresztowania, że „wydanie osoby organom państwa pochodzenia musi nastąpić nie później niż dziesięć dni po uprawomocnieniu się decyzji o wykonaniu europejskiego nakazu aresztowania”. 10 dni mija w sobotę, 21 listopada, ale że jest to dzień wolny ekipa polskiej policji wybiera się do Bańskiej Bystrzycy już w piątek – dowiedział się portal tvn24.pl.

Kim jest Magdalena K.?

Magdalena K. była poszukiwana listem gończym od 2018 roku. Wpadła pod koniec lutego na Słowacji. Kobieta zmieniła wygląd, kolor włosów i w trakcie przesłuchania utrzymywała, że nie jest tą osobą, za którą się ją uważa.

Zatrzymanej postawiono zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie i składania fałszywych zeznań. Grozi jej do 15 lat więzienia. Magdalena K. miała przejąć kierownictwo nad gangiem pseudokibiców po zatrzymaniu w 2017 roku jej partnera Mariusza Z. Według ustaleń prokuratury gang sprowadził z Hiszpanii około 5,5 tony marihuany o wartości około 88 milionów złotych oraz kokainę z Holandii o wartości 4,3 miliona euro. Grupa składała się głównie z pseudokibiców Cracovii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Słowacja: Magdalena K. zostanie wydana Polsce

Magdalena K. – domniemana przywódczyni gangu krakowskich pseudokibiców, podejrzewana między innymi o przemyt dużej ilości narkotyków – zostanie wydalona do Polski. Tak postanowił dzisiaj Sąd Najwyższy Republiki Słowackiej. Magdalena K. została zatrzymana w lutym na Słowacji. Jej adwokaci wystąpili o azyl na terenie tego kraju powołując się na naruszenie przez Polskę zasad praworządności.

Sąd w Bańskiej Bystrzycy 29 września odrzucił ten wniosek, ale obrońcy odwołali się od tego orzeczenia. Teraz Sąd Najwyższy Słowacji uznał, że nie ma przeszkód, by wobec K. zastosować Europejski Nakaz Aresztowania i by odpowiedziała za swe czyny przed polskim sądem.

„Zaprzeczała, że jest Magdaleną K.”

32-latka była poszukiwana w kraju od listopada 2018 roku na podstawie listu gończego, zaś w lutym 2019 za kobietą wydany został Europejski Nakaz Aresztowania. Otrzymała także czerwoną notą Interpolu, która oznacza najwyższy stopień międzynarodowych poszukiwań w celu aresztowania i ekstradycji.

Magdaleny K. poszukiwali policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy tzw. „łowców cieni” wspólnie z policjantami z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie i z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji.

Uzyskaliśmy informację, że poszukiwana znajduje się na Słowacji. Nawiązaliśmy kontakt ze słowacką policją i słowaccy policjanci wspólnie z policjantami Centralnego Biura Śledczego zatrzymali poszukiwaną w Zwoleniu na Słowacji – relacjonował w rozmowie z RMF FM Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Zatrzymania, dodajmy, dokonano w piątek.

Jak dodaje Gleń: Poszukiwana zaprzeczała, że jest Magdaleną K., mówiła, że to pomyłka. Trzeba zaznaczyć, że zmieniła wygląd, kolor włosów, po to, by uniknąć identyfikacji.

To oczywiście nie zmyliło śledczych. Została zatrzymana i w tej chwili przebywa w areszcie na Słowacji. Słowacja ma teraz 60 dni na wydanie decyzji, czy podda ją ekstradycji do Polski – podsumowuje rzecznik małopolskiej policji.

Kierowała gangiem pseudokibiców?

Magdalena K. jest podejrzana o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przemyt i handel narkotykami, utrudnianie postępowania karnego w innym śledztwie i składanie fałszywych zeznań oraz nakłanianie do tego innych. Kobiecie grozi kara pozbawienia wolności do lat 15. Magdalena K. miała przejąć kontrolę nad gangiem kiboli Cracovii po tym, jak zatrzymany został jej partner, jeden z liderów grupy Mariusz Z. Ta głośna policyjna akcja miała miejsce w grudniu 2017 roku: zatrzymani zostali wówczas bracia Jakub i Mariusz Z. Trzeci z braci, Adrian Z., pseudonim „Zielony”, został zastrzelony podczas próby zatrzymania.

Dziennikarze RMF FM ustalili wówczas, że gdy antyterroryści weszli do mieszkania Adriana Z. na krakowskim Ruczaju, ten rzucił się na nich, a jednemu z nich usiłował wyrwać karabinek i skierować go w stronę funkcjonariuszy. Antyterrorysta drugą ręką sięgnął wtedy po pistolet i strzelił w stronę zatrzymywanego. Adrian Z. – mimo podjętej od razu reanimacji – zmarł.

Właśnie po tych wydarzeniach – o czym informowało tvn24.pl – kontrolę nad gangiem przejąć miały Magdalena K. i partnerka Adriana Z. Ta druga została kilka miesięcy później zatrzymana, K. natomiast wyjechała z kraju i uniknęła aresztowania.

Napady z maczetami, przemyt narkotyków

Według prokuratury, kierowana przez Magdalenę K. grupa, w skład której wchodziło kilkudziesięciu ludzi, zajmowała się nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, dopuszczała się również czynów przeciwko życiu i zdrowiu – często z użyciem niebezpiecznych narzędzi jak noże i maczety: w ten sposób członkowie grupy mieli atakować pseudokibiców klubów piłkarskich z Krakowa i Łodzi.

Prokuratura ustaliła, że grupa sprowadziła z Hiszpanii marihuanę w ilości nie mniejszej niż 5 500 kg o szacowanej wartości czarnorynkowej 88 mln złotych i kokainę z Holandii w ilości 120 kg o czarnorynkowej wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: RMF24.pl

PK rozpoczęła śledztwo ws. wycieku 348 stron wyjaśnień ws. Paweł M. ps. „Misiek”

Prokuratura Krajowa wszczęła śledztwo, które ma ustalić odpowiedzialnego za wrzucenie do internetu 348 stron wyjaśnień byłego szefa gangu kiboli Wisły Kraków. Wiedza Pawła M. ps. Misiek, który poszedł na współpracę i opowiedział śledczym o przestępstwach popełnianych przez swoich kolegów, od kilku tygodni jest dostępna do ściągnięcia z internetu. – Zaufanie, którym mój klient obdarzył wymiar sprawiedliwości, zostało nadwątlone – mówi tvn24.pl Andrzej Mucha, obrońca Pawła M.

Paweł M. ps. Misiek jest dla kiboli postacią legendarną. Legenda zaczęła się 20 października 1998 r. na stadionie Wisły Kraków. 19-letni wówczas kibol rzucił z trybuny w kierunku boiska nóż. Pech chciał, że trafił i ranił włoskiego piłkarza Parmy Dino Baggio. Dla Wisły skandal skończył się wyrzuceniem z europejskich pucharów, dla „Miśka” – ośmioma latami więzienia.

Pobyt w zakładach karnych Paweł M. wykorzystał na zbudowanie swojej pozycji w środowisku kiboli. Gdy wyszedł na wolność w 2006 r. został przywódcą grupy Wisła Sharks, która z czasem stała się najpotężniejszym gangiem działającym w Krakowie i jedną z najgroźniejszych bojówek w Polsce. Szczytem możliwości gangsterów zarządzanych przez M. było przejęcie w 2016 r. ekstraklasowej drużyny Wisły Kraków. Oprócz tego „Misiek” i spółka zajmowali się handlem narkotykami, rozbojami, kradzieżami, oszustwami.

„Misiek” ucieka do Włoch, ale wraca

Początkiem końca grupy była akcja policji z maja 2018 r. Wtedy za kratki trafiło kilkudziesięciu kiboli, ale sam Paweł M. tuż przed zatrzymaniem wyleciał do Włoch. Polski wymiar sprawiedliwości ściągnął go stamtąd w październiku 2018 r. „Misiek” niemal natychmiast podjął współpracę z policjantami Centralnego Biura Śledczego Policji. Każdego dnia, przez kilka miesięcy, był zabierany z aresztu przez funkcjonariuszy i w lokalu operacyjnym służb godzinami opowiadał o przestępstwach popełnianych przez siebie, członków gangu Sharksów oraz innych kiboli z całej Polski. Wszystko za obietnicę łagodnej kary. Taką możliwość daje artykuł 60 Kodeksu karnego, który przewiduje znaczne obniżenie wyroku dla przestępców, którzy pójdą na współpracę. Osoby, które korzystają z dobrodziejstw tego artykułu nazywa się potocznie „małymi świadkami koronnymi”.

Na podstawie składanych przez „Miśka” wyjaśnień zatrzymano już kilkadziesiąt osób – kiboli Wisły, Cracovii, Lechii Gdańsk, Ruchu Chorzów, Legii Warszawa i wielu innych. Ale do dziś prokuratura nie wywiązała się ze składanych obietnic. Paweł M. nadal siedzi w areszcie (kilka dni temu minęły dwa lata, od kiedy tam trafił), mimo że inne osoby, które też poszły na współpracę, a nawet duża część kiboli zatrzymanych dzięki jego wyjaśnieniom, wyszła już z aresztów. Tymczasem w przypadku „Miśka” nie powstał nawet akt oskarżenia, więc do procesu i ewentualnego złagodzenia wyroku pozostaje długa droga.

Akta do ściągnięcia dla każdego

Na razie prokuratura kieruje do sądu wątki poboczne ze sprawy gangu Sharksów. I właśnie do akt jednej z takich spraw dołączono obszerną część wyjaśnień składanych przez Pawła M. Dokładnie 348 stron opisu kibolskiej drogi „Miśka” na szczyt, wielu przestępstw popełnianych przez Sharksów oraz roli pełnionej w gangu przez poszczególnych kiboli. Zawiera też mnóstwo danych osobowych, adresów i innych danych wrażliwych. Kilka tygodni temu wśród kiboli zaczął krążyć link z gotowym do pobrania plikiem zawierającym wyjaśnienia „Miśka”. Link szybko trafił na portale społecznościowe, a pod koniec września ich treść zaczęli opisywać dziennikarze. Publikacje zawierające akta Pawła M. opublikowało kilkanaście redakcji.

Materiały ze sprawy VI K 207/19 zostały umieszczone w sieci bez zgody Sądu Okręgowego w Krakowie, w którego dyspozycji się teraz znajdują. W trwającym od 2019 r. procesie, w którym oskarżonych zostało pięciu kiboli (Piotr M., Łukasz S., Patryk P., Mateusz P. i Roman Z.), nie ujawniono jeszcze materiału z wyjaśnień Pawła M. i nie przesłuchano większości świadków. Według śledczych i adwokatów upublicznienie części akt może wpłynąć na ich zeznania.

Dlatego zarówno śledczy jak i adwokaci oraz sędziowie z krakowskiego sądu nie kryją oburzenia.

Jak przekazał właśnie tvn24.pl dział prasowy Prokuratury Krajowej wszczęto śledztwo w sprawie wycieku. „Podkarpacki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Rzeszowie wszczął śledztwo w sprawie ujawniania bez zezwolenia protokołów przesłuchania podejrzanego Pawła M. zanim zostały ujawnione w postępowaniu sądowym, co mogło doprowadzić do naruszenia prawnie chronionego interesu kwalifikowane z art. 241 § 1 kk w zb. z art. 266 § 2 kk” – informuje Prokuratura Krajowa.

– Jestem zadowolony, że takie śledztwo zostało wszczęte. Niezwłocznie po tym, jak dostaliśmy informację o wycieku, zażądałem wszczęcia śledztwa w tej sprawie, bo taka okoliczność zagraża bezpieczeństwu mojego klienta i jego rodziny, a także bezpieczeństwu całego postępowania. Zaufanie, którym mój klient obdarzył wymiar sprawiedliwości, zostało nadwątlone – mówi tvn24.pl Andrzej Mucha, obrońca Pawła M.

Dostęp do akt, które znajdują się w sieci, mieli prokuratorzy, sędziowie oraz pracownicy sądu, a także adwokaci oskarżonych. Postępowanie śledczych w sprawie wycieku znacząco ułatwiła osoba, która wrzuciła do sieci wyjaśnienia „Miśka”. Z metadanych pliku można odczytać, że stworzono go 15 stycznia 2020 o godz. 18:17. Użyto do tego konkretnej wersji jednej z aplikacji do obróbki plików PDF. Na części skanów widać też palce osoby, która kopiowała akta.

Za ujawnienie materiałów z postępowania bez zgody kodeks karny przewiduje karę do dwóch lat, a w przypadku funkcjonariuszy publicznych do trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: tvn24.pl