Zamknęli 2-letnie dziecko w pralce. Jest gotowy akt oskarżenia

Ta sprawa zbulwersowała opinię publiczną w sierpniu ubiegłego roku. Na nagraniu upublicznionym w sieci widać było dwuletniego Kacperka zamkniętego w pralce. Dziecko zanosiło się od płaczu i bezskutecznie próbowało się uwolnić. W tle słychać było głosy śmiejących się z niego osób. Do sądu w Radomiu trafił akt oskarżenia wobec dwóch oprawców.

Prokuratura Rejonowa Radom-Wschód oskarżyła dwóch mężczyzn o znęcanie się fizyczne i psychiczne ze szczególnym okrucieństwem nad niespełna dwuletnim chłopcem. Według śledczych to 22-letni Tomasz K., który był partnerem matki dziecka i pod którego opieką znajdował się Kacperek, oraz 18-letni Adam B. zamknęli dziecko w pralce automatycznej, gdzie przebywało ono około minuty.

– Nagrywali z tego zdarzenia filmik telefonem komórkowym, który potem ukazał się w sieci. Naśmiewali się z chłopca, a także fotografowali go z włożonym do ust papierosem – powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Radomiu Beata Galas.

Zdaniem śledczych mężczyźni narazili chłopca na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Czyn ten jest zagrożony karą pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

Dodatkowo Adamowi B. prokuratura postawiła zarzut polegający na fałszywym oskarżeniu innego kolegi o znęcaniem się nad dwulatkiem. Za fałszywe oskarżenie innej osoby o przestępstwo, której nie popełniła, grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności od lat dwóch.

Zdarzenie wyszło na jaw w sierpniu ubiegłego roku dzięki filmikowi, który ktoś wrzucił do sieci. Na nagraniu widać było dwuletniego chłopca zamkniętego w pralce. Dziecko zanosiło się od płaczu i bezskutecznie próbowało się uwolnić. W tle słychać było głosy śmiejących się z niego osób.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Jest gotowy akt oskarżenia przeciwko organizatorom „urodzin Hitlera”

Jest akt oskarżenia wobec organizatorów i uczestników tak zwanych urodzin Adolfa Hitlera zorganizowanych w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego – poinformowała rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Gliwicach Joanna Smorczewska.

Jak powiedziała rzeczniczka, akt został wysłany w środę. Ma on dotyczyć propagowania nazistowskiego ustroju państwa.

Główny organizator „uroczystości” został dodatkowo oskarżony o przygotowanie i rozpowszechnianie plakatu z zaproszeniem na spotkanie, wznoszenie nazistowskich gestów i posiadanie broni palnej bez zezwolenia – wynika z nieoficjalnych informacji PAP. Zarzuty dotyczą także wznoszenia przez innych oskarżonych nazistowskich pozdrowień w trakcie Festiwalu Orle Gniazdo zorganizowanego przez środowiska związane z ruchem narodowym.

Śledztwo w tej sprawie zostało wszczęte na polecenie Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobry w styczniu 2018 roku, w dniu emisji reportażu w telewizji TVN dotyczącego obchodów „urodzin Hitlera”, który miały miejsce ponad pół roku wcześniej w lesie w Wodzisławiu Śląskim. Na polecenie prokuratury zatrzymano wówczas uczestników tego spotkania i przeszukano ich mieszkania.

Znaleziono w ich domach flagi, odznaki, naszywki i publikacje o symbolice nazistowskiej. Jednocześnie Prokurator Generalny zlecił działania zmierzające do delegalizacji stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność”, z którym byli związani uczestnicy „urodzin”.

13 tys. zł grzywny

Prowadząca śledztwo w tej sprawie gliwicka prokuratura oskarżyła już wcześniej jednego z uczestników „urodzin” – Adama B. – który dobrowolnie poddał się karze. Poza propagowaniem nazizmu odpowiadał także za nielegalne posiadanie broni – pistoletu i kilkunastu sztuk amunicji. Sąd w Wodzisławiu skazał go na ponad 13 tys. zł grzywny i zobowiązał go do pokrycia kosztów postępowania.

Prokuratorskie postępowanie było pokłosiem wyemitowanego przed rokiem materiału „Superwizjera” TVN. Na nagraniach, które zostały zarejestrowane ukrytą kamerą, pokazano m.in. zorganizowane w maju 2017 r. w lesie nieopodal Wodzisławia Śląskiego „obchody” 128. urodzin Adolfa Hitlera.

Widać tam m.in. rozwieszone na drzewach flagi ze swastykami i „ołtarzyk” ku czci Hitlera z jego czarno-białą podobizną oraz wielką drewnianą swastyką nasączoną podpałką do grilla, która po zmroku zostaje podpalona.

Wszyscy podejrzani w tej sprawie, który zostali zatrzymani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, usłyszeli zarzuty propagowania nazistowskiego ustroju poprzez zorganizowanie i przeprowadzeniu 128. rocznicy urodzin przywódcy Rzeszy Niemieckiej, w trakcie której pochwalano, afirmowano te rządy, prezentowano i wykorzystywano emblematy, nagrania i teksty oraz inne gesty nawiązujące do symboliki nazistowskiej.

Opłacona maskarada? TVN pozywa „Sieci”

Powołując się na wyjaśnienia jednego z podejrzanych, Mateusza S., portal wPoltyce.pl napisał 8 listopada, że cała impreza została zamówiona przez tajemniczych mężczyzn i była maskaradą, za którą zapłacono jej organizatorowi 20 tys. zł. Zleceniodawcy mieli mieć jednak jeden warunek, by na „urodziny” zaprosić Annę Sokołowską – według portalu to w rzeczywistości dziennikarka „Superwizjera” i współautorka reportażu Anna Sobolewska.

Redakcja „Superwizjera” TVN wydała oświadczenie, w którym kategorycznie zaprzecza, aby którykolwiek członek ekipy TVN biorącej udział w realizacji reportażu „Polscy neonaziści” przekazał jakiekolwiek pieniądze Mateuszowi S. lub komukolwiek, kto brał udział w organizacji urodzin Adolfa Hitlera. „Powielanie takich informacji narusza dobra osobiste autorów reportażu oraz stacji TVN” – podkreśliła redakcja.

Kilka dni później TVN zapowiedział pozew przeciwko portalowi wPolityce.pl i tygodnikowi „Sieci”, które napisały, że styczniowy reportaż telewizji pt. „Polscy neonaziści” był opłaconą inscenizacją. Oskarżenia te są całkowicie niezgodne z prawdą, co wykaże postępowanie przed sądem – podkreśla TVN.

W związku z obchodami „urodzin” Hitlera prokuratura zwróciła się również do stacji TVN o udostępnienie całości nagrań. Telewizja odmówiła. Jak pisał w odpowiedzi na zapytanie Centrum Monitoringu Wolności Prasy Prokurator Krajowy Bogdan Święczkowski „w udzielonej Prokuraturze odpowiedzi, datowanej na 23.01.2018 r., stacja TVN wskazała, że odszukanie wszystkich nagrań nastręcza jej trudności „ze względu na okres ferii zimowych”. W kolejnym piśmie z dnia 5.02.2018 r. poinformowała, że nagrań nie udało się odnaleźć” – pisał Święczkowski w grudniu ubiegłego roku.

„W zaistniałej sytuacji prokuratura dysponuje wyłącznie krótkimi kilkugodzinnego spotkania, wyemitowanymi w kilkunastominutowym reportażu TVN. Nie posiada całości nagrania ,”urodzin Hitlera”, co niewątpliwie stanowiłoby obiektywny i bardzo cenny materiał dowodowy, pozwalający odtworzyć ich przebieg „od początku do końca”. Pozwoliłoby to na wszechstronne wyjaśnienie sprawy i mogłoby być jednocześnie potwierdzeniem, że zaangażowani w tę sprawę reporterzy TVN dochowali standardów dziennikarskiej uczciwości i rzetelności” – informował Święczkowski.

4 stycznia gliwicki sąd rozpoczął rozpoznawanie wniosku o delegalizację „Dumy i Nowoczesności”. Złożył go w połowie lutego ub. roku starosta wodzisławski. Do postępowania zmierzającego do delegalizacji stowarzyszenia włączyła się także gliwicka prokuratura.
Źródło info i foto: polskieradio.pl

Żory: dziadek zgwałcił 12-letnią wnuczkę. Gotowy akt oskarżenia

Do Sądu Rejonowego w Żorach trafił akt oskarżenia przeciwko 58-letniemu mężczyźnie. Według prokuratury zgwałcił on swoją 12-letnią wnuczkę. W przeszłości miał także wykorzystać seksualnie swoją córkę. 30 czerwca ubiegłego roku, 58-latek od rana pił alkohol. W nocy zakradł się do łóżka 12-letniej wnuczki, która nocowała u dziadków. Położył się obok niej i wykorzystał ją seksualnie. Wybudzona ze snu dziewczynka przerażona uciekła do babci – informuje portal nowiny.rybnik.pl.

Dwa dni później rodzice dziewczynki, którzy dowiedzieli się o tym, co się wydarzyło w domu dziadków 12-latki, zawiadomili o wszystkim policję.

– 3 lipca śledczy przeprowadzili pierwsze czynności. Dziewczynkę przesłuchano w obecności biegłego psychologa. Na podstawie zeznań dziecka i opinii specjalisty stwierdzono, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że doszło do wykorzystania seksualnego osoby małoletniej – powiedziała portalowi nowiny.rybnik.pl prok. Edyta Hraciuk-Tomecka z Prokuratury Rejonowej w Żorach. Podejrzanego poddano badaniom psychiatrycznym. Stwierdzono, że w momencie popełniania przestępstwa był całkowicie poczytalny.

Mężczyzna – jak informuje portal nowiny.rybnik.pl – przyznał się do winy. Tłumaczył się, że był pijany. Grozi mu od 2 do 12 lat więzienia. – Na procesie wystąpię raczej o karę bliską górnej granicy, bo czyn był drastyczny. Rodzina przeżywa ogromną traumę. Tego rodzaju przestępstwa bolą szczególnie, gdy ich sprawcami są osoby najbliższe – przyznała portalowi prok. Hraciuk-Tomecka.

Według ustaleń „Dziennika Zachodniego”, w trakcie śledztwa także dorosła córka mężczyzny oskarżyła ojca o gwałt, którego miał się na niej dopuścić w latach 90., gdy była jeszcze nieletnia. Mężczyzna początkowo usłyszał zarzut także w tej sprawie, ale ostatecznie ten wątek śledztwa umorzono.

– Sprawę umorzono z powodu przedawnienia – poinformowała prokurator.

58-latek od lipca przebywa w areszcie tymczasowym.
Źródło info i foto: wp.pl

Jemen: Gotowy bilans ataku na szkolny autobus

W ataku przeprowadzonym przez siły koalicji pod wodzą Arabii Saudyjskiej 9 sierpnia w Jemenie zginęło łącznie 51 osób, w tym 40 dzieci; rannych jest 79, w tym 56 dzieci – wynika z komunikatu Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża opublikowanego we wtorek.

Bilans ataku z powietrza, w wyniku którego ucierpiał szkolny autobus, został podany do wiadomości publicznej przez placówkę MKCK w Sanie we wtorek po południu.

Wcześniejsze szacunki – sporządzone na podstawie liczby ciał przywiezionych do kliniki w Sadzie – mówiły o 29 ofiarach śmiertelnych wśród dzieci w wieku poniżej 15 lat i o ponad 48 rannych, z czego 30 to osoby niepełnoletnie.

Arabia Saudyjska kontynuowała naloty

W poniedziałek w kontrolowanej przez rebeliantów Huti północno-zachodniej części Jemenu odbyły się pogrzeby ofiar nalotu bombowego sprzed tygodnia. Przerodziły się one w antysunnickie i antyamerykańskie manifestacje, „podczas których przysięgano pomścić najnowszych męczenników za wiarę” – pisze agencja AFP.

Media związane z rebeliantami Huti utrzymują, że mimo potępienia ataku na autobus szkolny w Jemenie przez opinię międzynarodową, w tym – ONZ czy Departament Stanu USA, które domagają się przeprowadzenia bezstronnego, międzynarodowego śledztwa w tej sprawie, koalicja wojskowa pod przywództwem Arabii Saudyjskiej kontynuowała w niedzielę i poniedziałek naloty na cele w Jemenie.

Rijad nie neguje faktu, że doszło do zbombardowania autobusu szkolnego. Bezpośrednio po ataku koalicja potwierdziła, że dokonywała w czwartek ostrzału z powietrza w muhafazie Sady w północno-zachodnim Jemenie.

Atak ten był odpowiedzią na akcję rebeliantów Huti, którzy w przeddzień wystrzelili pocisk przeciwlotniczy na miasto Dżizan na południowym zachodzie Arabii Saudyjskiej. W ataku tym zginęła jedna osoba cywilna, a 11 zostało rannych.

„Operacja w pełni uprawniona”

Od listopada 2017 roku Huti wystrzeliwują pociski balistyczne w kierunku sąsiedniej Arabii Saudyjskiej, przy czym większość z nich jest przechwytywana przez saudyjską obronę przeciwlotniczą, ale atakują też cele w południowej części Jemenu, która zamieszkiwana jest przez ludność sunnicką i jest kontrolowana przez al-Hadiego.

Operacja ta była w pełni uprawniona i uzasadniona militarnie – ocenił w ubiegłym tygodniu rzecznik koalicji, Turki al-Maliki. Zaznaczył on, że według informacji wywiadowczych dostępnych Saudyjczykom w zbombardowanym autokarze nie znajdowały się dzieci, ale bojowcy ruchu Huti. Rzecznik oskarżył przy tej okazji ruch Huti o angażowanie do działań wojskowych nieletnich.

Muhafaza Sady, w której doszło do ataku, znajduje się pod kontrolą rebeliantów Huti nie uznających władzy obecnego prezydenta Jemenu Abda ar-Rab Mansura al-Hadiego, któremu podlega tylko południowa część kraju. Rebelianci kontrolują Sanę oraz rozległe terytoria na północy i zachodzie kraju.

Wojna pochłonęła prawie 10 tys. ofiar

Jemen pogrążony jest w chaosie od 2011 roku, gdy społeczna rewolta położyła kres wieloletnim dyktatorskim rządom prezydenta Alego Abd Allaha Salaha. Konflikt nasilił się, gdy w marcu 2015 roku interwencję w Jemenie rozpoczęła Arabia Saudyjska.

Międzynarodowa koalicja (Bahrajn, Bangladesz, Egipt, Jordania, Katar, Kuwejt, Maroko, Senegal, Sudan i Zjednoczone Emiraty Arabskie) od trzech lat walczy w Jemenie z rebeliantami Huti, wspieranymi przez Iran. Według ONZ wojna w Jemenie pochłonęła od 2015 r. prawie 10 tys. ofiar i wywołała „największy kryzys humanitarny na świecie”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Gotowy akt oskarżenia przeciwko 62-letniemu obywatelowi Ukrainy, który zabił 49-latka

Jest akt oskarżenia przeciwko 62-letniemu obywatelowi Ukrainy, któremu zarzucono dokonanie zabójstwa 49 – letniego mężczyzny, również obywatela Ukrainy. Do zdarzenia doszło 1 listopada 2017 roku na ulicy Trakt Świętego Wojciecha w Gdańsku. Świadkowie zauważyli trzech mężczyzn biegających po wale przeciwpowodziowym. Z relacji świadków wynikało, że jeden z mężczyzn uciekał przed drugim, natomiast trzeci próbował ich rozdzielić. Gdy wbiegli na jezdnię, uciekający mężczyzna, trzymając się za brzuch, upadł. Napastnik uciekł z miejsca zdarzenia. Trzeci z mężczyzn poprosił świadków o wezwanie pogotowia oraz Policji.

Próba udzielenia pomocy medycznej przez przybyły na miejsce Zespół Ratownictwa Medycznego nie powiodła się. Mężczyzna zmarł. Na jego ciele ujawniono rany kłute pleców, klatki piersiowej oraz brzucha. Z uzyskanej w toku postępowania opinii sądowo-lekarskiej wynikało, że bezpośrednią przyczyną zgonu był masywny krwotok wewnętrzny.

Ustalono tożsamość osób uczestniczących w zdarzeniu. Byli to obywatele Ukrainy. Przed zdarzeniem brali udział w spotkaniu towarzyskim, w trakcie którego doszło do kłótni pomiędzy pokrzywdzonym, a mężczyzną, który go gonił. Mężczyzna ten został zatrzymany 2 listopada 2017 roku na przejściu granicznym w Medyce. W oparciu o zebrany materiał dowodowy prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa. Przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do jego popełnienia. Złożył wyjaśnienia. Na wniosek prokuratora Sąd tymczasowo aresztował mężczyznę.

Zarzucone oskarżonemu przestępstwo jest zbrodnią zagrożoną karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 8, karą 25 lat pozbawienia wolności albo karą dożywotniego pozbawienia wolności.

Akt oskarżenia w tej sprawie został skierowany do Sądu w kwietniu 2018 roku.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Jest gotowy akt oskarżenia. Mieszkaniec Olsztyna planował zamach na „konstytucyjne organy władzy”

300 kilogramów materiałów wybuchowych, 25 tys. Sztuk amunicji i 25 sztuk broni znaleźli agenci ABW u mieszkańca okolic Olsztyna. Akt oskarżenia objął jednak nie tylko jego.

Tajne śledztwo w sprawie zamachu na „konstytucyjne organy władzy” zakończył Podlaski Wydział Zamiejscowy Prokuratury Krajowej. W mieszkaniu mężczyzny, który usłyszał zarzuty, ABW znalazła także – informuje RMF – zapalniki i lont oraz ulotki, w których wzywano do „wypowiedzenia posłuszeństwa” organom władzy. Do aktu oskarżenia prokuratura dołączyła też sprawy dwóch mieszkańców woj. Śląskiego – u jednego znaleziono broń i amunicję,a drugi tylko ukrywał pociski, jak też sprawę mieszkańca Warszawy, przechowującego nielegalnie broń.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest gotowy akt oskarżenia przeciwko „Czekolindzie”

Jest akt oskarżenia przeciwko Karolinie P. ps. Czekolinda, która – według śledczych – kierowała grupą specjalizującą się w werbowaniu i czerpaniu zysków z prostytucji kobiet m.in. z Ukrainy, Białorusi i Polski. Gang prowadził w Warszawie ekskluzywną agencję towarzyską.

Razem z „Czekolindą” oskarżono 11 osób, w tym jej partnera Norberta K. Akt oskarżenia do warszawskie sądu okręgowego skierowała warszawska prokuratura okręgowa.

Grupa rozbita została w listopadzie 2016 r. Razem z „Czekolindą” zatrzymano m.in. jej partnera Norberta K. Śledczy ujawnili wówczas, że agencja Rasputin, którą grupa prowadziła, była największą ekskluzywną agencją w Warszawie. Klienci – jak wynikało z śledztwa – niejednokrotnie zostawiali w niej jednorazowo ponad 100 tys. zł. Preferowane były płatności gotówką i kartami kredytowymi. Jak poinformował PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Łukasz Łapczyński, Karolina P. oraz Norbert K. zostali oskarżeni o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą; P. w okresie od grudnia 2014 r. do końca października 2016 r., zaś K. w okresie od grudnia 2014 r. do lutego 2016 r. Odpowiedzą też „za czerpanie korzyści majątkowych z uprawiania prostytucji przez inne osoby”.

– Ustalono, że z popełniania tych przestępstw uczynili sobie stałe źródło dochodów – dodał prokurator.

„Czekolinda” odpowie też, za pranie brudnych pieniędzy oraz m.in. przestępstwa związane ze sprzedażą nielegalnego alkoholu. Grozi jej, podobnie jak Norbertowi K. do 15 lat więzienia.

Pozostali podejrzani – osoby zatrudnione bądź współpracujące z agencją, w tym ochroniarze, obsługa baru, osoby pośredniczące w pobieraniu i przekazywaniu opłat za usługi seksualne – zostali oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Z ustaleń śledczych wynika, że agencja towarzyska Rasputin zaczęła działać w grudniu 2014 r. Jej otwarcie poprzedziła akcja promocyjna na terenie Warszawy, zachęcająca do skorzystania z oferty firmy, zarejestrowanej później jako „Choco Event”. – Przez cały okres działalności agencji pracowało w niej od kilkunastu do kilkudziesięciu kobiet miesięcznie; różnej narodowości – m.in. polskiej, ukraińskiej, białoruskiej – powiedział PAP Łapczyński.

Grupa nastawiała się na duże zyski. W agencji działały terminale płatnicze – klienci mogli za usługi i napoje płacić kartą. – Szacuje się, że w okresie działalności agencji, osoby, które ją prowadziły uzyskały korzyści majątkowe w łącznej kwocie nie mniejszej niż 4,5 mln zł – dodał prokurator.

Jak ustalili śledczy, rekrutacją, podziałem zadań i w końcu dzieleniem zysków zajmowała się właśnie Karolina P. i do pewnego czasu jej partner Norbert K.

– Pozostałe osoby zatrudnione jako barmanki i ochroniarze wykonywały polecenia kierujących grupą i miały pełną świadomość, że ich działanie stanowi ułatwianie prostytucji, jak też tego, że osiągane przez nich zyski pochodzą z usług seksualnych świadczonych przez zatrudnione w agencji kobiety – podkreślił Łapczyński.

Śledztwo w tej sprawie warszawska prokuratura okręgowa prowadziła wspólnie z Wydziałem do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Kryminalnej Centralnego Biura Śledczego Policji Zarządu w Warszawie. Na poczet, m.in. grożących kar, prokurator dokonał zabezpieczenia majątkowego – w przypadku Karoliny P. na łączną kwotę ponad 800 tys. zł; w przypadku innych oskarżonych na kwotę łącznie prawie 1,5 mln zł.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rejestr pedofilów już na ukończeniu. Pedofile nie będą anonimowi

Na finiszu są prace nad utworzeniem rejestru przestępców seksualnych. „Gazeta Polska Codziennie” wskazuje, że ma on pomóc w ochronie dzieci przed pedofilami. Baza zacznie działać na początku października. Obecnie gromadzone są dane osób kwalifikujących się do umieszczenia w rejestrze.

Ministerstwo Sprawiedliwości, które przygotowuje rejestr informuje, że będzie on zawierał informacje o pedofilach – ze zdjęciami, nazwiskami i miejscem pobytu. To efekt m.in. ustawy o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym, przyjętej niemal jednomyślnie przez Sejm wiosną ubiegłego roku.

„Pozwoliła ona na stworzenie Rejestru Sprawców Przestępstw na Tle Seksualnym, czyli różnych dewiantów, ale jego głównym zadaniem będzie ostrzeganie przed zwyrodnialcami krzywdzącymi dzieci” – tłumaczy gazeta.

System ostrzegania

Do rejestru trafią dane osób skazanych prawomocnym wyrokiem za przestępstwa na tle seksualnym. Będzie się on składał z dwóch części. W publicznej (z dostępem dla każdego) znajdziemy nazwę miejscowości, w której przebywa osoba niebezpieczna. Do drugiej części, ze szczegółowymi danymi, dostęp będzie ograniczony. Otrzymają go funkcjonariusze instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo oraz urzędnicy.

– Uruchomienie rejestru planowane jest na 1 października 2017 roku – tłumaczy Wioletta Olszewska z Ministerstwa Sprawiedliwości. – Obecnie trwają prace informatyczne i związane m.in. z gromadzeniem w systemie danych osób, które kwalifikują się do zamieszczenia w rejestrze.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowy rejestr przestępców seksualnych budzi kontrowersje

Za pół roku ma być gotowy rejestr przestępców seksualnych. To, jak ma działać, budzi kontrowersje i obawy. Także w resorcie sprawiedliwości. Nazwisko, fotografia i miasto, w którym mieszka pedofil lub recydywista popełniający przestępstwa seksualne – takie informacje mają się znaleźć w ogólnodostępnej części rejestru sprawców przestępstw na tle seksualnym. Jego powstanie zapowiedziała przyjęta rok temu ustawa o przeciwdziałaniu zagrożeniom przestępczością na tle seksualnym.

Prace nad rejestrem przyspieszyły. Do Komitetu ds. Cyfryzacji trafiła koncepcja utworzenia systemu, który ma zbierać i udostępniać informacje o takich sprawcach.

Do tej pory weryfikacja, czy dana osoba nie jest przestępcą seksualnym, była możliwa jedynie w trybie uzyskiwania zaświadczeń o niekaralności. Ale większość pracujących z dziećmi nie ma prawnego obowiązku ich przedkładania. Pomysł resortu sprawiedliwości miał więc nie tylko usprawnić pracę śledczych przy ściganiu przestępstw na tle seksualnym, ale też poprawić bezpieczeństwo, szczególnie dzieci.

To, jak ma działać rejestr, budzi spore obawy. Chodzi zarówno o błyskawiczne tempo prac nad nim: ma być gotowy do końca stycznia 2018 r. Jak i wysoki koszt budowy: 2 mln zł, roczny koszt utrzymania – prawie milion.

– Sporo. Szczególnie że wciąż nie wiadomo, jak wiele osób miałoby się znaleźć w tym rejestrze – zauważa Wojciech Klicki, ekspert z Fundacji Panoptykon. Wiadomo natomiast, że będzie naprawdę dużo uprawnionych do wglądu w zestawienie. Do jego węższej, publicznej części, dotyczącej szczególnie niebezpiecznych przestępców, mają mieć dostęp wszyscy zainteresowani internauci. Resort sprawiedliwości ocenia, że mapa ze zdjęciami i nazwiskami przestępców seksualnych rocznie może być otwierana nawet więcej niż 7 mln razy. Kolejne 20 mln razy w dane będą zaglądać sądy, prokuratorzy, policja i inne służby. Dla nich ma być dostępna druga część rejestru, zawierająca adres zameldowania i pobytu sprawcy. MS szacuje, że rocznie do tej części pojawi się aż 360 tys. zapytań. Będą mogły składać je również instytucje edukacyjne zajmujące się wychowaniem, opieką i leczeniem dzieci. Wystarczy, że w rejestrze założą konto potwierdzone ePUAP.

– Właściwie będzie on dostępny dla każdego pracodawcy, który realizuje takie zadania. I, co ważne, ma zostać wprowadzony obowiązek skontrolowania, czy potencjalny pracownik w tym zestawieniu nie figuruje. Niestety nie sprecyzowano, kto konkretnie i w jakiej sytuacji ma mieć taką możliwość. Sekretarka czy tylko dyrektor szkoły? W procesie rekrutacji czy w stosunku już do zatrudnionej osoby? I jak system sprawdzi, czy takie zapytanie jest uzasadnione? Na te wątpliwości nie ma odpowiedzi w planach budowy rejestru – podkreśla Klicki. I dodaje, że zamiast usprawnić pracę wymiaru sprawiedliwości, do czego wystarczyłoby poprawienie Krajowego Rejestru Karnego, grozi to masowymi, niekontrolowanymi wglądami w prywatne dane ludzi.

Przed szerokim otwarciem rejestru ostrzega też Polskie Towarzystwo Seksuologiczne. Jego eksperci uważają, że niepubliczna część rejestru jest potrzebna, ale tylko dla usprawnienia działań wymiaru sprawiedliwości, za to część publiczna może być niebezpieczna. Długotrwała ewaluacja skuteczności rejestrów o charakterze publicznym funkcjonujących w innych krajach wyraźnie i spójnie pokazuje, że nie przyczyniają się one do spadku poziomu recydywy seksualnej. Rejestry publiczne nie pełnią także funkcji odstraszającej. Po trzecie, istnienie takiego rejestru w znaczny sposób zmniejsza możliwości prowadzenia terapii przestępców seksualnych. Dzieje się tak, ponieważ dla sprawców mających figurować w rejestrze, zwłaszcza tych, którzy będą tam figurować dożywotnio, nie będzie perspektywy powrotu do społeczeństwa – podkreślają eksperci w swojej uchwale.

Również Ministerstwo Sprawiedliwości ma liczne obawy. Jako duże ryzyko oceniało krótki czas na budowę rejestru, na znalezienie wykonawcy, na połączenie z innymi rejestrami, w tym z bazą PESEL, oraz doprowadzenie do skutecznego przesyłania danych z Krajowego Rejestru Karnego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest już akt oskarżenia w sprawie Ewy Tylman

Rzeczniczka poznańskiej Prokuratury Okręgowej Magdalena Mazur-Prus poinformowała, że prokurator przygotował już akt oskarżenia w sprawie śmierci Ewy Tylman. Dokument trafił już do sądu. Nie wiadomo jednak co zawiera. Wiele wskazuje na to, że niebawem rozpocznie się proces w tej sprawie. Ostatnią osobą, która widziała Ewę Tylman żywą był jej kolega Adam Z.

Adam Z., który jako jedyny usłyszał zarzuty w związku z śmiercią 26-letniej Ewy Tylman, od grudnia ub. roku przebywa w areszcie. To on po raz ostatni widział Tylman żywą. Kobieta zaginęła w nocy z 22 na 23 listopada, zaraz po imprezie firmowej. Do domu miał odprowadzić ją Adam Z.

Para opuściła razem poznański klub Mixtura i udała się w stronę mostu św. Rocha na Warcie. To właśnie tam – zdaniem śledczych doszło między nimi do sprzeczki. W szale Adam Z. miał zepchnąć koleżankę ze skarpy, a następnie zaciągnąć na brzeg i wrzucić do wody. Z. od początku utrzymuje, że nie pamięta tego co działo się po tym jak wyszedł z Ewą z klubu.

Ciało zaginionej kobiety wyłowiono 25 lipca z Warty w Czerwonaku pod Poznaniem. Sekcja zwłok nie wykazała przyczyn zgonu kobiety. Ciało 26-latki było w stanie zbyt daleko posuniętego rozkładu.
Żródło info i foto: Fakt.pl