Kolejne ataki na kościoły w Kanadzie

Dziesięć kościołów zostało pomazanych farbą w Calgary w Kanadzie. W ciągu minionego tygodnia spłonęło też sześć kościołów. Media opisują to jako ostre reakcje na informacje o odnalezieniu ponad tysiąca grobów przy byłych przymusowych szkołach dla Indian. Jak podało miasto Calgary w komunikacie, policja prowadzi dochodzenie w sprawie dziesięciu kościołów, które zostały oblane pomarańczową i czerwoną farbą w nocy ze środy na czwartek i w czwartek rano. W jednym z kościołów wybito okno.

– Odciski dłoni, liczba „215” i inne znaki sugerują, że ten wandalizm był odpowiedzią na groby odnalezione ostatnio przy byłych residential schools. System przymusowych szkół w Kanadzie jest bardzo ciemną kartą naszej historii, zniszczył życia wielu rodzin rdzennych mieszkańców, społeczności i narodów (…) Zważywszy na krzywdy, jakie ten rozdział w historii wyrządził rdzennym narodom w naszej społeczności, zrozumiałe jest, że emocje i napięcia są bardzo silne – napisano w komunikacie.

Miasto Calgary zwróciło przy tym uwagę, że wandalizm „służy tworzeniu dalszych podziałów, strachu i zniszczenia w naszym mieście”. W mediach społecznościowych można już znaleźć wiele wpisów obarczających Indian odpowiedzialnością za zniszczenia kościołów, choć żadne dochodzenie nie wskazało sprawców.

To nie pierwszy taki wypadek, tydzień temu na drzwiach katedry w Saskatoon czerwoną farbą namalowano „we were children” (byliśmy dziećmi), odciśnięte zostały dłonie, również czerwoną farbą. Wcześniej na kościele w Mississauga, w którym proboszcz mówił podczas kazania o „dobrych uczynkach” wobec indiańskich dzieci, pojawiło się graffiti.

W ciągu minionego tygodnia spłonęło też sześć kościołów, ostatni z nich w środę w Morinville w Albercie, na północ od Edmonton. Policja prowadzi dochodzenia.

Masowe groby dzieci

Premier Kanady Justin Trudeau, odnosząc się do przypadków wandalizmu, powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej, że „jest to nie do zaakceptowania, jest to niewłaściwe, że widzimy przypadki wandalizmu i podpaleń w całym kraju, w tym – wobec katolickich kościołów”. Dodał, że rozumie gniew odczuwany w wielu społecznościach, ale podpalanie kościołów jest złem. „Nie mogę przestać myśleć o tym, że palenie kościołów oznacza dla wielu ludzi (…) pozbawienie ich miejsca, w którym mogliby mieć czas na żałobę, rozmyślania i poszukiwanie wsparcia” – powiedział premier.

Perry Bellegarde, szef Assembly of First Nations, największej organizacji Indian w Kanadzie, mówił w środę, że „podpalanie rzeczy to nie jest nasz sposób postępowania, naszym sposobem jest budowanie relacji i współdziałanie”. Przewodnicząca Metis Nation w Albercie Audrey Poitras podkreśliła, że miasto Morinville i społeczność przy kościele mają silne związki ze społecznością metyską, a „przemoc i niszczenie nie są drogą w przyszłość w tych trudnych czasach” – cytowały media.

W środę o wynikach badania georadarem, które wskazało na szczątki 182 osób przy byłym budynku szkoły św. Eugeniusza w pobliżu Cranbrook w Kolumbii Brytyjskiej, poinformowała komunikat Indian Kootenay. W ub. tygodniu w prowincji Saskatchewan poinformowano o odnalezieniu 751 nieoznaczonych grobów na cmentarzu przy szkole Marieval. Pod koniec maja br. w Kolumbii Brytyjskiej poinformowała o znalezieniu masowego grobu ze szczątkami 215 dzieci, uczniów Kamloops Indian Residential School.

To właśnie na tych 215 odnalezionych wskazuje komunikat miasta Calgary. Z kolei pomarańczowa farba nawiązuje do pomarańczowego koloru wykorzystywanego przez upamiętniających tragedię przymusowych szkół dla dzieci Indian, Inuitów i Metysów. Kolor pomarańczowy został wybrany w nawiązaniu do opowieści byłej uczennicy residential school, Phyllis Webstad, której po przyjeździe do szkoły odebrano pomarańczową koszulkę podarowaną jej przez babcię właśnie na pierwszy dzień w szkole. W pomarańczowe T-shirty ubrani byli uczestnicy wielu marszów solidarnościowych, które w czwartek, w Canada Day, dzień narodowego święta, przeszły przez wiele kanadyjskich miast.

Kościół katolicki prowadził na zlecenie rządu Kanady ok. 60 proc. przymusowych szkół, pozostałe 40 proc. było zarządzane przez różne kościoły protestanckie. Szkoły istniały przez ok. 150 lat, uczęszczało do nich łącznie ok. 150 tys. dzieci, raport Komisji Prawy i Pojednania z 2015 r. określił działalność tych szkół jako „kulturowe ludobójstwo”.

Trudeau, zgodnie z zaleceniami raportu Komisji, zwrócił się do papieża Franciszka o przyjazd do Kanady i przeproszenie rdzennych mieszkańców za rolę Kościoła katolickiego w prowadzeniu przymusowych szkół. Kościoły protestanckie uczyniły to już wcześniej. Delegacja rdzennych społeczności Kanady uda się do Watykanu w grudniu.
Źródło info i foto: interia.pl

Olsztyn: Zdewastowano kilkadziesiąt dziecięcych nagrobków

Kilkadziesiąt nagrobków dzieci zostało zniszczonych przez wandali na cmentarzu przy ul. Poprzecznej w Olsztynie. Wandale połamali i porozbijali tablice i krzyże na dziecięcych grobach. Zniszczenia powstały w kwaterze grobów dziecięcych. Kilkadziesiąt grobów zostało uszkodzonych w różnym stopniu, są poprzewracane stele, połamane krzyże. Na szczęście nie było ingerencji w groby – mówi dyrektor Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Olsztynie Zbigniew Kot.

Wygląda to jakby tornado przeszło. Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. Tym bardziej jest to bulwersujące, że chodzi o kwaterę dziecięcych grobów – dodaje.

Bramy i furtki cmentarza komunalnego przy ulicy Poprzecznej są zamykane na noc. Najprawdopodobniej sprawcy musieli przeskoczyć przez ogrodzenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nowe zarzuty dla Dariusza R., który okradał groby

Dariusz R., którego złapano wz. z okradaniem grobów na Pomorzu, usłyszał 21 kolejnych zarzutów. Wcześniej postawiono mu ich 14. Teraz okazuje się, że mężczyzna miał również uszkodzić 75 samochodów.

– Z broni pneumatycznej strzelał do przednich i tylnych szyb pojazdów zaparkowanych na parkingach lub ulicach Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi – powiedziała w piątek Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że Dariusz R. miał uszkodzić w ten sposób 75 samochodów. Zarzucono mu również przywłaszczenie i ukrycie dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi m.in. o dwa dowody osobiste oraz dowód rejestracyjny auta wraz z międzynarodową kartą ubezpieczenia.

Ale zatrzymanie mężczyzny miało związek z zarzutami dotyczącymi znieważenia miejsc pochówku i ograbienia lub usiłowania ograbienia grobów ze zwłok. Tych usłyszał na początku 14. Teraz postawiono dodatkowych 21.
Źródło info i foto: wp.pl

Dariusz R. wykradał ludzkie szczątki z grobów na Pomorzu

Dariusz R. (54 l.) z Gdańska, który rozkopywał groby i kradł ludzkie szczątki nie trafi za kraty. Według opinii biegłych, mężczyzna był niepoczytalny i wymaga leczenia w warunkach zamkniętych. Prokuratura ma skierować do sądu wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie 54-latka w szpitalu psychiatrycznym.

Dariusz R. został zatrzymany na początku listopada 2017 roku. Mężczyzna od kilku lat niszczył i okradał mogiły na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Rumi i Lęborku. Według ustaleń śledczych, 54-latek rozkopywał groby, wyciągał z nich trumny, a następnie pakował do czarnych worków na śmieci znalezione tam kości i części ciał. To nie wszystko. Każdy worek starannie oznaczał, wkładał do niego nagrobną tabliczkę z imieniem i nazwiskiem zmarłego.

Potem robił jeszcze bardziej przerażające rzeczy – jak gdyby nigdy nic, wsiadał z łupem do pociągu, autobusu lub tramwaju. Jechał z ludzkimi szczątkami w okolice domu. W Gdańsku-Brętowie tworzył własne cmentarzysko, na którym zakopywał fragmenty ciał. Wcześniej 54-latek leczył się psychiatrycznie, ale podobno był wzorowym pracownikiem.

Dariuszowi R. groziło 8 lat więzienia. Za swoje czyny nie trafi jednak za kraty. – Biegli po zapoznaniu się z materiałem dowodowym stwierdzili, że Dariusz R. był niepoczytalny, czyli miał zniesioną zdolność rozpoznania swoich czynów. Tym samym w myśl prawa nie popełniał przestępstw – poinformowała w rozmowie z Fakt24.pl Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Prokuratura nie kończy jednak śledztwa. – Czynności w tej sprawie nadal trwają. Wciąż badane są szczątki znalezione w pobliżu domu podejrzanego. W momencie zakończenia śledztwa prokurator może skierować do sądu wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie podejrzanego w zamkniętej placówce – dodaje rzeczniczka prokuratury.

Dariusz R. pozostanie w areszcie do końca października.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Birma: Namierzono masowe groby ofiar czystki etnicznej

Pięć masowych grobów ma znajdować się w birmańskiej wsi Gu Dar Pyin. Dziennikarze agencji AP ustalili, że leżą w nich przedstawiciele mniejszości muzułmańskiej Rohingja, którzy są prześladowani w tym kraju. Władze Birmy zaprzeczają istnieniu grobów.

Rozmowy z ponad 20 osobami, jakie ocalały z pogromów 27 sierpnia, przeprowadzono w jednym z obozów dla uchodźców w Bangladeszu. Rozmówcy przekazali informacje o zbiorowych mogiłach, w których „pochowano ciała rzucone w bezładzie jedno na drugie”.

Świadek zbrodni, 24-letni Kadir, który wraz z kolegami rozgrywał mecz piłkarski tuż przed rozstrzelaniem przez birmańskie wojsko obu drużyn, jest jedną z dwóch osób, które ocalały. To właśnie on wskazał w rozmowie z AP, gdzie znajdują się groby. Istnieje prawdopodobieństwo, że grobów jest więcej.

Z relacji wynika, że wieś Gu Dar Pyin została okrążona przez 200 żołnierzy, którzy wcześniej nabyli duże ilości kwasu i rozpuszczalników w miejscowym supermarkecie. Atak nastąpił w południe od strony, gdzie położony jest przysiółek zamieszkiwany przez społeczność buddyjską (południowy wschód). Przedstawiciele tej ludności, którzy obserwowali z palm ucieczkę Rohingjów w kierunku północnym nad rzekę, potwierdzili plądrowanie przez wojsko ich domostw i zabijanie tych ludzi.

Zagłada wioski

Miejscowość została spalona już po zabiciu jej mieszkańców. Władze Birmy twierdzą, że w Gu Dar Pyin nie było żadnej masakry, a jej mieszkańcy po prostu uciekli. W ich ocenie, jedynie w pobliskiej miejscowości Inn Din znajduje się „zbiorowy grób, kryjący ciała 10 terrorystów”. Opublikowane ustalenia Associated Press przeczą tym twierdzeniom.

Od końca sierpnia zeszłego roku ponad 650 tys. Rohingjów uciekło z Birmy do sąsiedniego Bangladeszu przed represjami ze strony birmańskiej armii. Nie wiadomo, ile osób zginęło w masakrach urządzanych przez wojsko i sąsiadów wyznających buddyzm.

Wojsko birmańskie twierdzi, że operacja w zamieszkanym przez Rohingjów stanie Rakhine była konieczna ze względu na bezpieczeństwo narodowe, gdy 25 sierpnia rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 30 placówek wojskowych w tym regionie. ONZ i USA uznały operację wojska za przykład czystki etnicznej. Organizacje broniące praw człowieka oskarżyły birmańskie siły o zabójstwa, tortury, gwałty i podpalenia.

Chociaż Rohingjowie przebywają w Birmie od kilkuset lat, nie mają obywatelstwa i uważani są za nielegalnych imigrantów z Bangladeszu. Żyją w biedzie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy, edukacji, są pozbawieni swobody poruszania się. Rzecznik birmańskiego rządu Zaw Htay oświadczył, że Rohingjowie będą mogli ubiegać się o obywatelstwo, „gdy przejdą proces weryfikacji”.
Źródło info i foto: TVP.info

„Złodziej zwłok” do aresztu

Gdański sąd zdecydował o aresztowaniu 54-latka, któremu zarzucono okradanie grobów ze zwłok. Na leśnych terenach w Gdańsku odnaleziono dotychczas dziewięć zakopanych worków zawierających ludzkie szczątki. Decyzję w sprawie aresztu Sąd Rejonowy Gdańsk-Południe podjął w czwartek po południu na niejawnym posiedzeniu. O zastosowanie takiego środka zapobiegawczego wnioskowała prokuratura. Obrońca z urzędu domagał się natomiast oddania mężczyzny pod dozór policji i poddanie go leczeniu.

Jak informowała w czwartek PAP Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, wniosek o areszt był umotywowany m.in. surową karą grożącą podejrzanemu oraz chęcią zapewnienia właściwego przebiegu postępowania: policja i prokuratura obawiały się m.in., że mężczyzna może chcieć np. ukryć dowody.

W czwartek, przed skierowaniem wniosku w sprawie aresztu, prokuratura przesłuchała mężczyznę. Złożył krótkie wyjaśnienia, nie przyznał się do winy.

54-letniego gdańszczanina podejrzanego o kradzieże z grobów ludzkich szczątków policja zatrzymała we wtorek. W środę funkcjonariusze przedstawili mu sześć zarzutów związanych ze zbezczeszczeniem miejsc pochówku, za co grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Zarzuty dotyczyły zniszczenia nagrobków, kradzieży ludzkich szczątków lub prób dokonania takich kradzieży. Czyny te miały zostać popełnione miedzy grudniem 2016 a październikiem 2017 r. na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Rumii, Lęborku i Kosakowie.

Policja podejrzewa, że mężczyzna w przeszłości popełnił dużo więcej podobnych czynów, ale sześć z nich zostało dotychczas „udokumentowanych”, m.in. dzięki badaniom śladów DNA pozostawionych przez sprawcę na miejscu przestępstw, a także zapiskom znalezionym w mieszkaniu mężczyzny. Notatki te zawierają szczegółowe informacje o czynach, których dopuszczał się mężczyzna.

Miał „indywidualną potrzebę”

Z dotychczasowych ustaleń policji wynika, że 54-latek od około 10 lat niszczył, a potem także okradał groby. Zabrane szczątki zakopywał na leśnych terenach. Policja dotychczas znalazła w Gdańsku dziewięć worków zawierających szczątki i tabliczki nagrobne wskazujące na to, że pochodziły z mogił na cmentarzach z województwa pomorskiego i warmińsko-mazurskiego. Szczątki zostały przewiezione do gdańskiego Zakładu Medycyny Sądowej, gdzie zostaną zbadane.

Policja wykluczyła, by motywem działania mężczyzny była chęć zysku (np. sprzedaż szczątków lub cennych przedmiotów znalezionych w mogiłach) lub „jakakolwiek ideologia czy religia”, np. satanizm. W opinii funkcjonariuszy motywem „była indywidualna teoria sprawcy, indywidualna jego potrzeba” wynikająca z jego osobowości.

Mężczyzna mieszkał w okolicy gdańskiego cmentarza Srebrzysko. Gdy go zatrzymywano, miał przy sobie dwa wojskowe noże. Nie był wcześniej karany, nie pojawiał się także w policyjnych kartotekach. Nie miał żony ani dzieci. Miał stałą pracę, ale z ustaleń policji wynika, że wiele czasu spędzał na wędrówkach, w tym wędrówkach po lasach. Funkcjonariusze są przekonani, że mężczyzna działał sam.

Sprawca byłym milicjantem?

Mężczyzna zostanie poddany badaniom psychiatryczno-psychologicznym. Policja odmówiła odpowiedzi na pytanie, czy leczył się psychiatrycznie. Funkcjonariusze nie chcieli też ujawnić, kim jest z zawodu. Według nieoficjalnych informacji radia RMF, mężczyzna jest byłym funkcjonariuszem Milicji Obywatelskiej i korzystał z pomocy psychiatrycznej.

Nad sprawą pracowała specjalna grupa złożona z funkcjonariuszy kilku wydziałów operacyjnych KWP w Gdańsku. Pomagali też funkcjonariusze z Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji oraz komend powiatowych.

Od kilku lat na terenie województwa pomorskiego dochodziło do kradzieży ludzkich szczątków z lokalnych nekropolii. W ostatnich dwóch, trzech latach takie zdarzenia miały miejsce systematycznie, średnio co kilka miesięcy. Najczęściej wykradane były szczątki starszych osób, od których pochówku minęło już co najmniej kilkanaście lat.
Źródło info i foto: interia.pl

9 worków ze zwłokami u „cmentarnego złodzieja”

​Policjanci z Gdańska odnaleźli 9 worków ze szczątkami wykradzionymi z grobów przez zatrzymanego wczoraj 54-latka z Trójmiasta. Według naszych ustaleń, mężczyzna mógł dopuszczać się kradzieży zwłok nawet przez ostatnie 10 lat.

Do każdego z 9 worków przyczepiona była tabliczka nagrobna. Według policjantów – w każdym worku znajdują się szczątki jednej osoby. Co ważne, zwłoki pochodzą z cmentarzy nie tylko na Pomorzu, ale też w Warmińsko-Mazurskiem. Udało się je zlokalizować m.in. dzięki zbadaniu przedmiotów znalezionych w mieszkaniu 54-latka.

Pytani o sprawę policjanci z Pomorza otwarcie przyznają, że to na pewno nie ostatnie takie znalezisko. Z Ustaleń wynika, że mężczyzna okradł znacznie więcej grobów. Już teraz grozi mu 8 lat więzienia, choć zarzuty wobec niego będą poszerzane w miarę odkrywania kolejnych szczątków.

Dziś mężczyzna zostanie przewieziony do prokuratury, która będzie wnioskowała do sądu o 3-miesięczny areszt.

Mógł działać od lat

Zatrzymany wczoraj 54-latek to mieszkaniec Gdańska. Jego łupem miały paść m.in. szczątki osób pochowanych na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Wejherowie, Lęborku a także w Elblągu.

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, już na początku naszego stulecia doszło do podobnej serii kradzieży. Wówczas kradzione miały być z grobów ludzkie czaszki. Nie można wykluczyć, że policja będzie chciała połączyć ze sobą te sprawy.

54-letni Gdańszczanin mieszkał na uboczu, w domu w lesie. Nie miał żony ani dzieci. Normalnie pracował – policja nie chce mówić, gdzie konkretnie, ale precyzuje, że w swojej pracy dużo przemieszczał się na piechotę.

Cały czas nie ma całkowitej pewności, co kierowało tym mężczyzną. Wiceszefowa pomorskiej policji Ewa Pachura poinformowała jedynie, że wykluczono wątek rabunkowy, sprzedaży szczątków do celów naukowych, a także pobudki związane z „ideologią czy religią”. Ta osoba miała swój osobisty motyw, nie do końca dla nas zrozumiały, dlatego jakiekolwiek logiczne wytłumaczenie tego przestępstwa, szukanie logicznych powiązań między tymi zdarzeniami przynosiło nam tyle trudności – mówi Pachura. Najpewniej 54-latek zostanie skierowany na obserwację sądowo-psychiatryczną. To rutynowe działanie w takich przypadkach.

Mężczyzna bardzo długo pozostawał nieuchwytny. Najpewniej wiedział, że jest na celowniku policji. Możliwe, że przyglądał się prowadzonym w tej sprawie działaniom, a nawet mógł śledzić pracujących nad sprawą policjantów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ponad 50 masowych grobów odkryto na terenach wyzwolonych od ISIS

Ponad 50 masowych grobów znaleziono dotychczas w Iraku na terenach wyzwolonych spod kontroli Państwa Islamskiego – poinformował specjalny przedstawiciel ONZ Jan Kubis, cytowany przez BBC. ​Ludzkie szczątki znaleziono w masowych grobach pod Sindżarem i w Tikricie na północy kraju, w pobliżu miasta Anbar na zachodzie oraz ostatnio w Ramadi, w środkowej części kraju.

Wśród ofiar znaleźli się przede wszystkim członkowie grup plemiennych, iraccy żołnierze, kobiety i przedstawiciele jazydów, kurdyjskiej mniejszości religijnej.

W zbiorowych grobach w Ramadi mogą znajdować się, według najnowszych informacji, zwłoki ok. 40 osób. Iracka armia odbiła to miasto z rąk bojowników IS w grudniu 2015 roku, ale ostatnie ogniska oporu zostały zlikwidowane dopiero w lutym.

Masowe groby znaleziono też na kontrolowanych wcześniej przez ISIS terenach w Syrii.

Jak najsurowiej potępiam nieustające zabójstwa, porwania, gwałty i tortury, jakich IS dopuszcza się na Irakijczykach – oświadczył Kubis, specjalny przedstawiciel pomocniczej misji ONZ w Iraku. Jak dodał, okrucieństwa dokonywane przez bojowników IS mogą stanowić „zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne, a nawet ludobójstwo”.

Kubis ocenił, że IS nie da się pokonać tylko zbrojnie, i zaapelował o odniesienie się do „prawdziwych przyczyn stosującego przemoc ekstremizmu”. Wskazał, że w Iraku ponad 10 mln ludzi, czyli jedna trzecia ludności, jest zdana na pomoc społeczności międzynarodowej. Zwrócił uwagę, że na pomoc dla potrzebujących w tym kraju przeznaczono dotychczas zaledwie jedną czwartą z 861 mln dolarów potrzebnych na ten cel w tym roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Z 12 zbiorowych grobów w Tikricie władze ekshumowały do tej pory 597 ciał – poinformował rząd Iraku. Tikrit leży na północy kraju, opanowanej latem ub. r. przez dżihadystyczne Państwo Islamskie (IS), które oskarża się o masakrę uprowadzonych rekrutów.

– Ekshumowano szczątki 597 męczenników z obozu Speicher – powiedział dziennikarzom w Bagdadzie iracki minister ds. praw człowieka Mohammed al-Bajati.

Zbrodnia dżihadystów

W czerwcu 2014 r. dżihadyści uprowadzili kilkuset rekrutów, głównie szyitów, zgromadzonych w byłym amerykańskim obozie wojskowym Camp Speicher na północy Tikritu. Następnie zabijali jednego po drugim. Zdjęciami z egzekucji chwaliła się propaganda IS, wzbudzając oburzenie i gniew wśród irackich szyitów.

Zdjęcia te, w połączeniu z apelem najwyższego przywódcy duchowego szyitów w Iraku ajatollaha Alego al-Sistaniego, znacząco przyczyniły się do mobilizacji milicji szyickich walczących razem z siłami rządowymi przeciwko sunnickim dżihadystom. Część ciał zamordowanych wrzucono do przepływającego przez Tikrit Tygrysu, a większość chowano w zbiorowych mogiłach. Szacuje się, że w „masakrze Speicher” zginęło 1,7 tys. osób. Pod presją rodzin rekrutów uznanych za zaginionych irackie władze po odbiciu 31 marca w Tikritu zaczęły poszukiwania miejsc pochówków.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Odkryto masowe groby w Nigerii

W nigeryjskim Damasak w stanie Borno lokalne władze odkryły setki rozkładających się ciał pochowanych w płytkich grobach. Za morderstwami mężczyzn, kobiet i dzieci stoją islamiści z Boko Haram.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl