Kolejne ataki na kościoły w Kanadzie

Dziesięć kościołów zostało pomazanych farbą w Calgary w Kanadzie. W ciągu minionego tygodnia spłonęło też sześć kościołów. Media opisują to jako ostre reakcje na informacje o odnalezieniu ponad tysiąca grobów przy byłych przymusowych szkołach dla Indian. Jak podało miasto Calgary w komunikacie, policja prowadzi dochodzenie w sprawie dziesięciu kościołów, które zostały oblane pomarańczową i czerwoną farbą w nocy ze środy na czwartek i w czwartek rano. W jednym z kościołów wybito okno.

– Odciski dłoni, liczba „215” i inne znaki sugerują, że ten wandalizm był odpowiedzią na groby odnalezione ostatnio przy byłych residential schools. System przymusowych szkół w Kanadzie jest bardzo ciemną kartą naszej historii, zniszczył życia wielu rodzin rdzennych mieszkańców, społeczności i narodów (…) Zważywszy na krzywdy, jakie ten rozdział w historii wyrządził rdzennym narodom w naszej społeczności, zrozumiałe jest, że emocje i napięcia są bardzo silne – napisano w komunikacie.

Miasto Calgary zwróciło przy tym uwagę, że wandalizm „służy tworzeniu dalszych podziałów, strachu i zniszczenia w naszym mieście”. W mediach społecznościowych można już znaleźć wiele wpisów obarczających Indian odpowiedzialnością za zniszczenia kościołów, choć żadne dochodzenie nie wskazało sprawców.

To nie pierwszy taki wypadek, tydzień temu na drzwiach katedry w Saskatoon czerwoną farbą namalowano „we were children” (byliśmy dziećmi), odciśnięte zostały dłonie, również czerwoną farbą. Wcześniej na kościele w Mississauga, w którym proboszcz mówił podczas kazania o „dobrych uczynkach” wobec indiańskich dzieci, pojawiło się graffiti.

W ciągu minionego tygodnia spłonęło też sześć kościołów, ostatni z nich w środę w Morinville w Albercie, na północ od Edmonton. Policja prowadzi dochodzenia.

Masowe groby dzieci

Premier Kanady Justin Trudeau, odnosząc się do przypadków wandalizmu, powiedział podczas piątkowej konferencji prasowej, że „jest to nie do zaakceptowania, jest to niewłaściwe, że widzimy przypadki wandalizmu i podpaleń w całym kraju, w tym – wobec katolickich kościołów”. Dodał, że rozumie gniew odczuwany w wielu społecznościach, ale podpalanie kościołów jest złem. „Nie mogę przestać myśleć o tym, że palenie kościołów oznacza dla wielu ludzi (…) pozbawienie ich miejsca, w którym mogliby mieć czas na żałobę, rozmyślania i poszukiwanie wsparcia” – powiedział premier.

Perry Bellegarde, szef Assembly of First Nations, największej organizacji Indian w Kanadzie, mówił w środę, że „podpalanie rzeczy to nie jest nasz sposób postępowania, naszym sposobem jest budowanie relacji i współdziałanie”. Przewodnicząca Metis Nation w Albercie Audrey Poitras podkreśliła, że miasto Morinville i społeczność przy kościele mają silne związki ze społecznością metyską, a „przemoc i niszczenie nie są drogą w przyszłość w tych trudnych czasach” – cytowały media.

W środę o wynikach badania georadarem, które wskazało na szczątki 182 osób przy byłym budynku szkoły św. Eugeniusza w pobliżu Cranbrook w Kolumbii Brytyjskiej, poinformowała komunikat Indian Kootenay. W ub. tygodniu w prowincji Saskatchewan poinformowano o odnalezieniu 751 nieoznaczonych grobów na cmentarzu przy szkole Marieval. Pod koniec maja br. w Kolumbii Brytyjskiej poinformowała o znalezieniu masowego grobu ze szczątkami 215 dzieci, uczniów Kamloops Indian Residential School.

To właśnie na tych 215 odnalezionych wskazuje komunikat miasta Calgary. Z kolei pomarańczowa farba nawiązuje do pomarańczowego koloru wykorzystywanego przez upamiętniających tragedię przymusowych szkół dla dzieci Indian, Inuitów i Metysów. Kolor pomarańczowy został wybrany w nawiązaniu do opowieści byłej uczennicy residential school, Phyllis Webstad, której po przyjeździe do szkoły odebrano pomarańczową koszulkę podarowaną jej przez babcię właśnie na pierwszy dzień w szkole. W pomarańczowe T-shirty ubrani byli uczestnicy wielu marszów solidarnościowych, które w czwartek, w Canada Day, dzień narodowego święta, przeszły przez wiele kanadyjskich miast.

Kościół katolicki prowadził na zlecenie rządu Kanady ok. 60 proc. przymusowych szkół, pozostałe 40 proc. było zarządzane przez różne kościoły protestanckie. Szkoły istniały przez ok. 150 lat, uczęszczało do nich łącznie ok. 150 tys. dzieci, raport Komisji Prawy i Pojednania z 2015 r. określił działalność tych szkół jako „kulturowe ludobójstwo”.

Trudeau, zgodnie z zaleceniami raportu Komisji, zwrócił się do papieża Franciszka o przyjazd do Kanady i przeproszenie rdzennych mieszkańców za rolę Kościoła katolickiego w prowadzeniu przymusowych szkół. Kościoły protestanckie uczyniły to już wcześniej. Delegacja rdzennych społeczności Kanady uda się do Watykanu w grudniu.
Źródło info i foto: interia.pl

Kanada: Makabryczne odkrycie. Grób ze szczątkami 182 osób

Kolejne nieoznaczone groby przy byłej przymusowej szkole dla Indian odnaleziono w Kanadzie. Tym razem badanie georadarem wskazało na szczątki 182 osób przy budynku szkolnym, obecnie hotelu, w pobliżu Cranbrook w Kolumbii Brytyjskiej.

Według informacji zamieszczonej w mediach społecznościowych w środę przez Lower Kootenay Band, indiańska społeczność Aqam prowadziła od ubiegłego roku badania georadarem przy byłej szkole Św. Eugeniusza i tam zlokalizowano szczątki 182 osób pochowanych w płytkich grobach. Szkoła Św. Eugeniusza to jedyna z kanadyjskich tzw. residential schools, która została przekształcona w luksusowy hotel. St. Eugene Golf Resort & Casino i znajduje się ok. 200 metrów od przyszkolnego cmentarza – podaje portal Roadstories.ca.

Grób ze szczątkami dzieci

W zeszłym tygodniu w prowincji Saskatchewan poinformowano o odnalezieniu 751 nieoznaczonych grobów na cmentarzu przy szkole Marieval. Pod koniec maja w Kolumbii Brytyjskiej poinformowano z kolei o znalezieniu masowego grobu ze szczątkami 215 dzieci, uczniów Kamloops Indian Residential School. Rząd federalny Kanady i rządy prowincji zapowiedziały wsparcie finansowe dla prowadzenia dalszych poszukiwań georadarem na terenach byłych szkół.

Historię szkół dla rdzennych mieszkańców udokumentowano w 2015 roku raportem Komisji Prawdy i Pojednania na temat 150 lat działania 139 przymusowych szkół dla indiańskich, inuickich i metyskich dzieci. Raport określił szkoły jako „kulturowe ludobójstwo” i opisał niszczenie języka, kultury, prześladowania i przemoc. Ostatnie szkoły, przez które przeszło ok. 150 tys. dzieci, zamykano w latach 90. XX wieku. Były one finansowane z federalnego budżetu i prowadzone przez Kościoły katolicki (60 proc.) i protestancki (40 proc.).

Media w Kanadzie odnotowują gwałtowne reakcje na znajdowane groby. W środę spłonął szósty w ciągu tygodnia kościół w Kanadzie, a pożary wiązane są z informacjami o znaleziskach.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

W Meksyku odkryto ponad 3 tys. grobów. Sprawcami zabójstw najczęściej organizacje przestępcze

Meksykańskie władze odkryły ponad 3 tys. ukrytych grobów, w których pochowano 4,9 tys. osób zamordowanych w okresie od 2006 r. do połowy sierpnia 2019 r. – ogłosił w piątek rząd prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora.

„Poszukiwanie osób zaginionych stanowi priorytet mojej administracji” – oświadczył na konferencji prasowej meksykański podsekretarz ds. praw człowieka Alejandro Encinas.

Sprawcami większości zabójstw osób, których miejsca pochówku odnaleziono, są meksykańskie organizacje przestępcze, m.in. koncerny narkotykowe, ale znaczny udział w zbrodniach miały także grupy przestępcze powiązane z lokalnymi władzami.

Encinas podkreślił, że jedną z głównych przyczyn takiego nasilenia przestępczości w Meksyku była „nieobecność państwa”, a obecny rząd „stara się to zjawisko zminimalizować”.

Prezydent Lopez Obrador niezwłocznie po objęciu urzędu 1 grudnia 2018 r. uznał oficjalnie kompetencje komisji Narodów Zjednoczonych do spraw ofiar uprowadzeń. Przedstawiciele komisji odwiedzą Meksyk w drugim półroczu 2020 r.

Przewodnicząca meksykańskiej Krajowej Komisji Poszukiwania Osób, Karla Quintana, oświadczyła w piątek na konferencji prasowej, że komisja działa w imieniu „tysięcy osób poszukujących swych zaginionych krewnych”.

Dodała, że po raz pierwszy w historii państwo meksykańskie ogłosiło oficjalnie dane dotyczące ofiar zbrodni popełnionych przez organizacje i grupy przestępcze.
Źródło info i foto: interia.pl

Nowe zarzuty dla Dariusza R., który okradał groby

Dariusz R., którego złapano wz. z okradaniem grobów na Pomorzu, usłyszał 21 kolejnych zarzutów. Wcześniej postawiono mu ich 14. Teraz okazuje się, że mężczyzna miał również uszkodzić 75 samochodów.

– Z broni pneumatycznej strzelał do przednich i tylnych szyb pojazdów zaparkowanych na parkingach lub ulicach Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi – powiedziała w piątek Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że Dariusz R. miał uszkodzić w ten sposób 75 samochodów. Zarzucono mu również przywłaszczenie i ukrycie dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi m.in. o dwa dowody osobiste oraz dowód rejestracyjny auta wraz z międzynarodową kartą ubezpieczenia.

Ale zatrzymanie mężczyzny miało związek z zarzutami dotyczącymi znieważenia miejsc pochówku i ograbienia lub usiłowania ograbienia grobów ze zwłok. Tych usłyszał na początku 14. Teraz postawiono dodatkowych 21.
Źródło info i foto: wp.pl

Chiny: Rozbito gang okradający groby. Odzyskano bezcenne artefakty

Chińskie służb aresztowały 26 osób podejrzanych o działalność w gangu okradającym groby. Zabezpieczono niemal 650 zabytków kulturalnych pochodzących z starożytnego cmentarzyska w prowincji Qinghai – oświadczyło tamtejsze Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego. Rządowa agencja Xinhu wskazała, że w ocenie ekspertów wiele odzyskanych przedmiotów posiada „ogromną wartość historyczną”, wskazując kulturową łączność między Wschodem a Zachodem w początkach panowania Dynastii Tang (619-907 r.n.e.). To m.in. starożytne tekstylia jedwabne oraz odzież pochodząca z Centralnej Azji oraz Bizancjum.

Śledztwo trwało od 2017 roku. Podejrzani mieli prowadzić nielegalne wykopaliska grobów w Dulan, mieście leżącym na szlaku starożytnego Szlaku Jedwabnego. Odkryte skarby były następnie sprzedawane. Resort poinformował, że niektórzy aresztowani zostali zatrzymani w innych prowincjach.

Przedstawiciel policji powiedział na antenie państwowej stacji CCTV, że przestępcy, z których dwoje znajdowało się na liście najbardziej poszukiwanych, usiłowali upłynnić łup za 80 mln juanów (około 11,6 mln dolarów).
Źródło info i foto: TVP.info

Dariusz R. wykradał ludzkie szczątki z grobów na Pomorzu

Dariusz R. (54 l.) z Gdańska, który rozkopywał groby i kradł ludzkie szczątki nie trafi za kraty. Według opinii biegłych, mężczyzna był niepoczytalny i wymaga leczenia w warunkach zamkniętych. Prokuratura ma skierować do sądu wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie 54-latka w szpitalu psychiatrycznym.

Dariusz R. został zatrzymany na początku listopada 2017 roku. Mężczyzna od kilku lat niszczył i okradał mogiły na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Rumi i Lęborku. Według ustaleń śledczych, 54-latek rozkopywał groby, wyciągał z nich trumny, a następnie pakował do czarnych worków na śmieci znalezione tam kości i części ciał. To nie wszystko. Każdy worek starannie oznaczał, wkładał do niego nagrobną tabliczkę z imieniem i nazwiskiem zmarłego.

Potem robił jeszcze bardziej przerażające rzeczy – jak gdyby nigdy nic, wsiadał z łupem do pociągu, autobusu lub tramwaju. Jechał z ludzkimi szczątkami w okolice domu. W Gdańsku-Brętowie tworzył własne cmentarzysko, na którym zakopywał fragmenty ciał. Wcześniej 54-latek leczył się psychiatrycznie, ale podobno był wzorowym pracownikiem.

Dariuszowi R. groziło 8 lat więzienia. Za swoje czyny nie trafi jednak za kraty. – Biegli po zapoznaniu się z materiałem dowodowym stwierdzili, że Dariusz R. był niepoczytalny, czyli miał zniesioną zdolność rozpoznania swoich czynów. Tym samym w myśl prawa nie popełniał przestępstw – poinformowała w rozmowie z Fakt24.pl Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Prokuratura nie kończy jednak śledztwa. – Czynności w tej sprawie nadal trwają. Wciąż badane są szczątki znalezione w pobliżu domu podejrzanego. W momencie zakończenia śledztwa prokurator może skierować do sądu wniosek o umorzenie postępowania i umieszczenie podejrzanego w zamkniętej placówce – dodaje rzeczniczka prokuratury.

Dariusz R. pozostanie w areszcie do końca października.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Birma: Namierzono masowe groby ofiar czystki etnicznej

Pięć masowych grobów ma znajdować się w birmańskiej wsi Gu Dar Pyin. Dziennikarze agencji AP ustalili, że leżą w nich przedstawiciele mniejszości muzułmańskiej Rohingja, którzy są prześladowani w tym kraju. Władze Birmy zaprzeczają istnieniu grobów.

Rozmowy z ponad 20 osobami, jakie ocalały z pogromów 27 sierpnia, przeprowadzono w jednym z obozów dla uchodźców w Bangladeszu. Rozmówcy przekazali informacje o zbiorowych mogiłach, w których „pochowano ciała rzucone w bezładzie jedno na drugie”.

Świadek zbrodni, 24-letni Kadir, który wraz z kolegami rozgrywał mecz piłkarski tuż przed rozstrzelaniem przez birmańskie wojsko obu drużyn, jest jedną z dwóch osób, które ocalały. To właśnie on wskazał w rozmowie z AP, gdzie znajdują się groby. Istnieje prawdopodobieństwo, że grobów jest więcej.

Z relacji wynika, że wieś Gu Dar Pyin została okrążona przez 200 żołnierzy, którzy wcześniej nabyli duże ilości kwasu i rozpuszczalników w miejscowym supermarkecie. Atak nastąpił w południe od strony, gdzie położony jest przysiółek zamieszkiwany przez społeczność buddyjską (południowy wschód). Przedstawiciele tej ludności, którzy obserwowali z palm ucieczkę Rohingjów w kierunku północnym nad rzekę, potwierdzili plądrowanie przez wojsko ich domostw i zabijanie tych ludzi.

Zagłada wioski

Miejscowość została spalona już po zabiciu jej mieszkańców. Władze Birmy twierdzą, że w Gu Dar Pyin nie było żadnej masakry, a jej mieszkańcy po prostu uciekli. W ich ocenie, jedynie w pobliskiej miejscowości Inn Din znajduje się „zbiorowy grób, kryjący ciała 10 terrorystów”. Opublikowane ustalenia Associated Press przeczą tym twierdzeniom.

Od końca sierpnia zeszłego roku ponad 650 tys. Rohingjów uciekło z Birmy do sąsiedniego Bangladeszu przed represjami ze strony birmańskiej armii. Nie wiadomo, ile osób zginęło w masakrach urządzanych przez wojsko i sąsiadów wyznających buddyzm.

Wojsko birmańskie twierdzi, że operacja w zamieszkanym przez Rohingjów stanie Rakhine była konieczna ze względu na bezpieczeństwo narodowe, gdy 25 sierpnia rebelianci z Arakańskiej Armii Zbawienia Rohingjów (ARSA) zaatakowali 30 placówek wojskowych w tym regionie. ONZ i USA uznały operację wojska za przykład czystki etnicznej. Organizacje broniące praw człowieka oskarżyły birmańskie siły o zabójstwa, tortury, gwałty i podpalenia.

Chociaż Rohingjowie przebywają w Birmie od kilkuset lat, nie mają obywatelstwa i uważani są za nielegalnych imigrantów z Bangladeszu. Żyją w biedzie, mają ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej, rynku pracy, edukacji, są pozbawieni swobody poruszania się. Rzecznik birmańskiego rządu Zaw Htay oświadczył, że Rohingjowie będą mogli ubiegać się o obywatelstwo, „gdy przejdą proces weryfikacji”.
Źródło info i foto: TVP.info

9 worków ze zwłokami u „cmentarnego złodzieja”

​Policjanci z Gdańska odnaleźli 9 worków ze szczątkami wykradzionymi z grobów przez zatrzymanego wczoraj 54-latka z Trójmiasta. Według naszych ustaleń, mężczyzna mógł dopuszczać się kradzieży zwłok nawet przez ostatnie 10 lat.

Do każdego z 9 worków przyczepiona była tabliczka nagrobna. Według policjantów – w każdym worku znajdują się szczątki jednej osoby. Co ważne, zwłoki pochodzą z cmentarzy nie tylko na Pomorzu, ale też w Warmińsko-Mazurskiem. Udało się je zlokalizować m.in. dzięki zbadaniu przedmiotów znalezionych w mieszkaniu 54-latka.

Pytani o sprawę policjanci z Pomorza otwarcie przyznają, że to na pewno nie ostatnie takie znalezisko. Z Ustaleń wynika, że mężczyzna okradł znacznie więcej grobów. Już teraz grozi mu 8 lat więzienia, choć zarzuty wobec niego będą poszerzane w miarę odkrywania kolejnych szczątków.

Dziś mężczyzna zostanie przewieziony do prokuratury, która będzie wnioskowała do sądu o 3-miesięczny areszt.

Mógł działać od lat

Zatrzymany wczoraj 54-latek to mieszkaniec Gdańska. Jego łupem miały paść m.in. szczątki osób pochowanych na cmentarzach w Gdańsku, Gdyni, Wejherowie, Lęborku a także w Elblągu.

Jak dowiedzieli się dziennikarze RMF FM, już na początku naszego stulecia doszło do podobnej serii kradzieży. Wówczas kradzione miały być z grobów ludzkie czaszki. Nie można wykluczyć, że policja będzie chciała połączyć ze sobą te sprawy.

54-letni Gdańszczanin mieszkał na uboczu, w domu w lesie. Nie miał żony ani dzieci. Normalnie pracował – policja nie chce mówić, gdzie konkretnie, ale precyzuje, że w swojej pracy dużo przemieszczał się na piechotę.

Cały czas nie ma całkowitej pewności, co kierowało tym mężczyzną. Wiceszefowa pomorskiej policji Ewa Pachura poinformowała jedynie, że wykluczono wątek rabunkowy, sprzedaży szczątków do celów naukowych, a także pobudki związane z „ideologią czy religią”. Ta osoba miała swój osobisty motyw, nie do końca dla nas zrozumiały, dlatego jakiekolwiek logiczne wytłumaczenie tego przestępstwa, szukanie logicznych powiązań między tymi zdarzeniami przynosiło nam tyle trudności – mówi Pachura. Najpewniej 54-latek zostanie skierowany na obserwację sądowo-psychiatryczną. To rutynowe działanie w takich przypadkach.

Mężczyzna bardzo długo pozostawał nieuchwytny. Najpewniej wiedział, że jest na celowniku policji. Możliwe, że przyglądał się prowadzonym w tej sprawie działaniom, a nawet mógł śledzić pracujących nad sprawą policjantów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ponad 50 masowych grobów odkryto na terenach wyzwolonych od ISIS

Ponad 50 masowych grobów znaleziono dotychczas w Iraku na terenach wyzwolonych spod kontroli Państwa Islamskiego – poinformował specjalny przedstawiciel ONZ Jan Kubis, cytowany przez BBC. ​Ludzkie szczątki znaleziono w masowych grobach pod Sindżarem i w Tikricie na północy kraju, w pobliżu miasta Anbar na zachodzie oraz ostatnio w Ramadi, w środkowej części kraju.

Wśród ofiar znaleźli się przede wszystkim członkowie grup plemiennych, iraccy żołnierze, kobiety i przedstawiciele jazydów, kurdyjskiej mniejszości religijnej.

W zbiorowych grobach w Ramadi mogą znajdować się, według najnowszych informacji, zwłoki ok. 40 osób. Iracka armia odbiła to miasto z rąk bojowników IS w grudniu 2015 roku, ale ostatnie ogniska oporu zostały zlikwidowane dopiero w lutym.

Masowe groby znaleziono też na kontrolowanych wcześniej przez ISIS terenach w Syrii.

Jak najsurowiej potępiam nieustające zabójstwa, porwania, gwałty i tortury, jakich IS dopuszcza się na Irakijczykach – oświadczył Kubis, specjalny przedstawiciel pomocniczej misji ONZ w Iraku. Jak dodał, okrucieństwa dokonywane przez bojowników IS mogą stanowić „zbrodnie przeciwko ludzkości, zbrodnie wojenne, a nawet ludobójstwo”.

Kubis ocenił, że IS nie da się pokonać tylko zbrojnie, i zaapelował o odniesienie się do „prawdziwych przyczyn stosującego przemoc ekstremizmu”. Wskazał, że w Iraku ponad 10 mln ludzi, czyli jedna trzecia ludności, jest zdana na pomoc społeczności międzynarodowej. Zwrócił uwagę, że na pomoc dla potrzebujących w tym kraju przeznaczono dotychczas zaledwie jedną czwartą z 861 mln dolarów potrzebnych na ten cel w tym roku.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Szczątki znalezione w Meksyku nie należą do zaginionych studentów

Badania genetyczne przeprowadzone przez Instytut Medycyny Sądowej w Insbrucku w Austrii nie potwierdziły, że szczątki znalezione w grobach w Guerrero należały do zaginionych 43 meksykańskich studentów – poinformowała w sobotę prokuratura generalna Meksyku. W badaniach przeprowadzonych przez austriackich ekspertów wykorzystano materiał porównawczy – tkanki i włosy krewnych ofiar zostały porównane ze szczątkami znalezionymi w 2015 r. w 60 grobach w stanie Guerrero.

„Na obecnym etapie nie udało się zidentyfikować żadnych profili genetycznych ofiar na podstawie DNA” – podkreślono w komunikacie prokuratury. Badania będą kontynuowane – zaznaczono.

Laboratorium dysponuje materiałem genetycznym zebranym wśród członków rodzin zaginionych studentów. Prowadzone od 10 miesięcy poszukiwania 43 meksykańskich studentów zaginionych w stanie Guerrero doprowadziły do odkrycia kilkudziesięciu miejsc pochówku ze 129 ciałami. Władze Meksyku od początku podkreślały, że nie wiążą żadnego z tych odkryć z zaginięciem studentów. Dwa niezależne zespoły badawcze ustaliły zresztą, że w żadnym z odkrytych do tej pory masowych grobów nie ma śladów spalenia zwłok.

Studenci zaginęli 26 września 2014 roku po starciach z policją w czasie demonstracji w Iguali. Według prokuratury zostali przekazani członkom gangu narkotykowego; ci zamordowali ich, a zwłoki spalili. Gang miał działać na polecenie ówczesnego burmistrza miasta Jose Luisa Abarki i jego żony. Meksykańskie władze twierdzą, że przestępcy wzięli studentów za członków rywalizującego gangu.

Od zniknięcia studentów każdego 26. dnia miesiąca odbywają się demonstracje organizowane przez ich rodziców. W Meksyku za zaginionych uważa się ponad 20 tys. ludzi, a wiele z tych zaginięć przypada na stan Guerrero, który jest znaczącym producentem opium. O terytorium i drogi przerzutowe narkotyków w tym stanie rywalizuje kilka narkotykowych karteli.
Żródło info i foto: interia.pl