Gwałcił i to nagrywał. Wacław R. w rękach policji

Mieszkaniec Rybnika miał zgwałcić trzy kobiety. Mężczyzna najpierw odurzał swoje ofiary alkoholem, a swoje przestępstwa nagrywał telefonem komórkowym. Prokuratura nie wyklucza, że ofiar Wacława R. może być więcej. Rybniccy policjanci, działając na polecenie prokuratora, zatrzymali Wacława R, który miał gwałcić kobiety i nagrywać swoje przestępstwa za pomocą telefonu komórkowego. Postępowanie jest w toku, a prokuratura nie wyklucza, że ofiar mogło być więcej.

Wacław R. jest podejrzany o gwałty na trzech kobietach. Mieszkaniec Rybnika wszystkie swoje przestępstwa miał nagrywać telefonem komórkowym. Gwałty, które są przedmiotem śledztwa miały miejsce w latach 2018, 2019 i 2021 roku.

– Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują na to, iż podejrzany podstępem doprowadzał pokrzywdzone (najczęściej poznane np. w dyskotece lub miejscu publicznym) do stanu nieprzytomności podając im alkohol, często ze środkiem chemicznym, a następnie wykorzystując brak ich świadomości, obcował z nimi płciowo, a w części przypadków czynności te nagrywał kamerą z telefonu komórkowego – podaje „Dziennik Zachodni”.

– W telefonie mężczyzny odnaleziono treści pornograficzne. W jego mieszkaniu odnaleziono środki odurzające oraz amunicję do broni – precyzuje Joanna Smorczewska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Wacław R. został tymczasowo aresztowany. Postępowanie trwa, a prokuratura szuka informacji na temat innych ofiar gwałciciela.
Źródło info i foto: wp.pl

Paulina K. odpowiedzialna za zorganizowanie porwania 14-latki

!!! BRAK ZGODY NA WIZERUNEK OSKARZONYCH !!! PUBLIKACJA NA ODPOWIEDZIALNOSC REDAKCJI !!! ZAPIKSLOWAC POLICJANTOW !!! PHOTO PAWEL JASKOLKA / SUPER EXPRESS
POZNAN, DOPROWADZENIE DO POZNANSKIEJ PROKURATURY OSOB PODEJRZANYCH W SPRAWIE PORWANIA 14-LATKI Z POZNANIA N/Z (L-P)
24/07/2022
PORWANIE DOPROWADZENIE POLICJA
WSZYSTKIE ZDJECIA NA HTTP://AGENCJA.SE.COM.PL
N/z: Paulina K.

Paulina K. jest podejrzewana o to, że razem z grupą nastolatków zgotowała piekło 14-letniej Kasi. 39-latka miała zorganizować porwanie i filmować gwałt dziewczynki. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, kobieta nie stroniła od „zakrapianych” imprez, a w jej domu często gościli nastolatkowie. Z 17-latkiem, który zgwałcił Kasię, miała ją łączyć bliska relacja. Motywy zbrodni są szokujące. Chodziło o zemstę. Uprowadzona nastolatka miała nie zwrócić córce porywaczki 20 zł za uszkodzoną grzałkę w elektronicznym papierosie i wulgarnie nazwać Paulinę K. Kobieta wciągnęła w porwanie 13-letnią córkę Laurę i troje nastolatków.

Porywacze znęcali się nad 14-letnią Kasią. Rozebrali uprowadzoną, zgolili jej brwi i częściowo głowę, a także przypalali ją papierosami. Najcięższy zarzut dla sprawców dotyczy gwałtu ze szczególnym okrucieństwem. 17-letni Alan O. gwałcił dziewczynkę, a Paulina K. filmowała wszystko telefonem.

W poniedziałek kobieta i 17-latek zostali tymczasowo aresztowani. Jej córkę, 13-letnią Laurę, sąd rodzinny umieścił w schronisku młodzieżowym. Może trafić do poprawczaka. K. grozi 15 lat więzienia. Kobieta ma jeszcze dwoje dzieci – chłopców wieku 7 i 16 lat. Prokuratura chce kobiecie odebrać prawa rodzicielskie.

Matka 14-letniej Kasi wciąż płacze i trudno jej rozmawiać o tym, co przeżyła jej córka. Przyznaje, że wiedziała o długu Kasi. – Ale nie przypuszczałam, że coś takiego się wydarzy – komentuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Paulina K. od kilku tygodni mieszkała w kamienicy w centrum Poznania. Sąsiedzi nie mogą uwierzyć, że to ona stoi za porwaniem 14-latki. – Matko! Nie wierzę! Biedny dzieciak! Nic o tym nie wiedzieliśmy – mówi sąsiadka, cytowana przez „Wyborczą”.

Porywaczka jest samotną matką, mimo to lokatorzy widywali ją w towarzystwie dorosłego partnera. – Taki łysy, z tatuażem na głowie. Dopiero co się wprowadzili. Z nikim nie utrzymywali kontaktów, nie rozmawiali. Ona tylko „dzień dobry” mówiła – dodaje jedna z sąsiadek.

W mieszkaniu 39-latki czasem zdarzały się alkoholowe imprezy. Jedna z nich omal nie zakończyła się tragicznie, kiedy jeden z uczestników libacji wsiadł do samochodu i rozbił go na bramie kamienicy. Kobieta, która zna K., ocenia, że 39-latka wygląda na starszą, niż wskazuje jej metryka. Próbowała się jednak „odmłodzić” poprzez ubiór. – Nosiła bardzo krótkie spódniczki. Raz usiadła w samochodzie tak, że widać było majtki – wspomina sąsiadka.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano 67-letniego pedofila. Wykorzystywał seksualnie 12-latkę

67-letni mężczyzna z Krzyża Wielkopolskiego jest oskarżony o wykorzystywanie seksualne 12-letniej córki swojej konkubiny. Nakłaniał do tego również jej 13-letnią koleżankę. Sprawa wyszła na jaw po tym, jak dziewczynka opowiedziała o wszystkim mamie. O sprawie jako pierwszy poinformował portal asta24.pl. 67-latek z Krzyża Wielkopolskiego (woj. wielkopolskie) wykorzystywał seksualnie 12-letnią córkę swojej konkubiny. Zaczepiał też w mediach społecznościowych jej 13-letnią koleżankę.

– Prokurator zarzucił mężczyźnie popełnienie trzech przestępstw na szkodę 12 i 13-letnich dziewczynek. Przestępstwa te polegały na początku na nakłanianiu dziewczynek do wykonania i poddania się innym czynnościom seksualnym, natomiast ostatnie przestępstwo polega na doprowadzeniu jednej z pokrzywdzonych – 12-letniej dziewczynki – do obcowania płciowego – przekazała portalowi prokuratorka rejonowa w Trzciance Magdalena Roman. Dziewczynka, z którą regularnie współżył 67-latek, to córka jego byłej konkubiny.

Mężczyzna nakłaniał do stosunku także 13-letnią koleżankę pokrzywdzonej. 67-latek zaczepiał ją w mediach społecznościowych, ta opowiedziała o wszystkim mamie. Kobieta natychmiast zgłosiła zdarzenie na policję. Informację o zdarzeniu potwierdziła w rozmowie z Gazeta.pl. prokuratorka Magdalena Roman. Jak przekazała, mężczyzna po zatrzymaniu przez policję został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.

Podczas przeszukania w jego domu odnalezione zostały nagrania oraz zdjęcia, na których dokumentował zbliżenia z 12-latką. Prokuratura w Trzciance 29 października skierowała do sądu akt oskarżenia. 67-latkowi grozi do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Polak zamordowany przez żonę na Mauritiusie

36-letnia Michelle jest podejrzana o zabicie swojego męża, 49-letniego Rafała. Kobieta i świadkowie przekonują, że mężczyzna przez lata przez lata regularnie gwałcił partnerkę, organizował w domu orgie i brał narkotyki. Ona pochodzi z Kamerunu, on był Polakiem.

– No dalej, powodzenia! Nie zapominaj, że jesteś czarna, a ja jestem bogatym białym. Policja uwierzy mnie, a nie tobie – miał mówić do Michelle jej mąż Rafał. Mężczyzna został znaleziony martwy na schodach ich mieszkania w Grand-Gaube na Mauritiusie 27 kwietnia.

Michelle została we wtorek zatrzymana przez funkcjonariuszy z Goodlands i umieszczona w areszcie. Kobieta przyznała się do zabójstwa i tłumaczyła, że zrobiła to w akcie samoobrony.

Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy jej mąż przyszedł rano do jej pokoju i próbował zmusić ją do stosunku. Michelle odmówiła, co nie spodobało się Rafałowi. Zareagował agresywnie, zaczął ją bić, a ona, żeby się chronić, odepchnęła go. Mężczyzna spadł ze schodów i uderzył głową w okiennicę, krwawił. To jeszcze bardziej go rozzłościło, rzucił się na swoją żonę i zagroził, że ją zabije. Michelle po raz kolejny spróbowała go odepchnąć, udało się. Rafał upadł na ziemię i przestał się ruszać – relacjonuje lexpress.mu.

Kiedy Michelle zorientowała się, że jej mąż nie oddycha, zaczęła krzyczeć. Usłyszała ją niania zajmująca się ich dwiema córkami i zawiadomiła policję. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce zastali tam nagiego, krwawiącego mężczyznę, a obok niego płaczącą Michelle. Sekcja zwłok wykazała, że mężczyzna zmarł na skutek pęknięcia czaszki – donosi portal zinfos-moris.com.

Polskie media za Polską Agencją Prasową podają, że Polak miał rany brzucha i wbity weń śrubokręt, ale nie znaleźliśmy potwierdzenia tych doniesień w mediach lokalnych.

Michelle zeznała, że od ponad dziesięciu lat była traktowana jak niewolnica seksualna. Była regularnie gwałcona, a jej mąż coraz częściej oddawał się perwersyjnym zabawom. Zdarzyło jej się nakryć Rafała z innymi kobietami.

„Mój mąż regularnie organizował orgie pod naszym małżeńskim dachem. Raz udało mi się je sfilmować”
– mówiła Michelle. Nagranie przekazała policji. – „Był zboczeńcem, myślał tylko o seksie. Często gwałcił swoją żonę i kochał zakazane przyjemności. Brał też narkotyki” – mówi o Rafale źrodło lexpress.mu.

Zeznania kobiety potwierdzili na komisariacie również ich krewni, którzy, jak się okazało, byli świadomi zachowania Polaka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy: Molestował córeczkę od 3. miesiąca życia. Był częścią największej siatki pedofilskiej w kraju

W sądzie w niemieckiej Kolonii ruszył proces 43-letniego kucharza i menadżera hotelu, który wielokrotnie wykorzystywał seksualnie swoją małą córkę. Gdy został aresztowany w październiku ubiegłego roku w Bergisch Gladbach niedaleko Kolonii, wyszło na jaw, że jest częścią siatki pedofilskiej działającej w internecie. W sumie w całych Niemczech policja ustaliła dotąd tożsamość 87 pedofilów, którzy kontaktowali się ze sobą przez komunikatory społeczne.

Dziewczynka urodziła się w 2017 roku. Według śledczych, jej koszmar zaczął się, gdy miała niespełna trzy miesiące. Trwał do października 2019 roku, gdy policja przeszukała dom w Bergisch Gladbach. Sąsiedzi opisywali ich jako normalną, miłą rodzinę – opowiada Lisa Wagner, policjantka, która uczestniczyła w tym przeszukaniu.

Zgotował piekło na ziemi z bezwzględną rutyną
Zgodnie z aktem oskarżenia Jörg L. przeważnie znęcał się nad córką rano, kiedy jego żona pracowała w szpitalu. Mówi się, że z bezwzględną rutyną zgotował dziecku piekło na ziemi. „Czyn miał miejsce zwykle około ósmej rano” – napisano w akcie oskarżenia. Gdy sprawa wyszła na jaw, żona Jörga L. zdecydowała się zeznawać przeciwko niemu.

Proces toczy się za zamkniętymi drzwiami. Ma potrwać 11 dni. Mężczyźnie grozi 15 lat więzienia.

Według śledczych molestował swoją córkę razem z 27-letnim byłym żołnierzem. Bastian S. przyprowadzał na spotkania swoją córkę i syna swojej partnerki. Obaj molestowali swoje dzieci. 27-latek został skazany na 10 lat więzienia.

Materiały tak drastyczne, że trzech śledczych musiało iść na zwolnienie lekarskie

Jörg L. publikował w internecie pornograficzne nagrania z własną córką. Według policji widziały je dziesiątki tysięcy osób. Mimo że mężczyzna został aresztowany 10 miesięcy temu, nadal 130 śledczych przegląda terabajty filmów i zdjęć zgromadzone w tej sprawie.

Te materiały są tak drastyczne, że trzech śledczych musiało iść na zwolnienie lekarskie. Takie nagrania i zdjęcia zawsze odciskają piętno na osobach, które muszą je oglądać – nawet jeżeli są to doświadczeni śledczy – mówi Lisa Wagner, która sama jest matką. Przyznaje, że jest w stanie znieść oglądanie tych makabrycznych rzeczy tylko dlatego, iż chce wymierzyć sprawiedliwość osobom, które skrzywdziły te dzieci.

30 tys. użytkowników pedofilskich chatów

Dzięki materiałom pornograficznym, które znaleziono w domu Jörga L., udało się namierzyć największą siatkę pedofilów w historii Niemiec. Do tej pory zatrzymano 87 osób. Siatka, korzystając z komunikatorów internetowych, wymieniała się dziecięcą pornografią. Członkowie umożliwiali także innym gwałcenie własnych dzieci. W sumie policja dotarła do 50 dzieci, w wieku od trzech miesięcy do 15 lat, które padły ofiarą swoich ojców pedofilów.

Według policji w internetowych chatach pedofilów brało udział w sumie ok. 30 tys. osób. Podczas jednej rozmowy było równocześnie nawet 1,8 tys. uczestników. Śledczy chcą ustalić tożsamość jak największej liczby pedofilów. Jak pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”, na tych forach przeważają mężczyźni. Prawie wszyscy podejrzani, których tożsamość do tej pory ustalono, wiedli teoretycznie „zwykłe” mieszczańskie życie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zapadł wyrok ws. molestowania i zbiorowego gwałtu na dziewczynce. Koszmar dziecka trwał 5 lat

Jest wyrok w bulwersującej sprawie molestowania i gwałtu na małoletniej dziewczynce. Koszmar ofiary trwał przez pięć lat. Sąd w Rzeszowie skazał pięciu mężczyzn. Wśród nich jest przyrodni brat pokrzywdzonej. Na ile lat mają iść do więzienia? Wyrok jest nieprawomocny. Cały dramat rozegrał w Malawie pod Rzeszowem. Mariusz N. uczynił ze swojej przyrodniej siostry seksualną niewolnicę. Gwałcił i telefonem nagrywał z jej udziałem pornograficzne filmy. Potem zaczął zachęcać swoich kumpli, aby robili to samo.

Dziewczynka jest niepełnosprawna intelektualnie. – Zawsze cichutka, wycofana, ślicznie rysowała – mówi jedna z sąsiadek. Wychowywała się w trudnej rodzinie, gdzie panowała przemoc, a jej sprawcą był jej przyrodni brat. – Ciągłe awantury, wyzwiska. Policja przyjeżdżała tam na okrągło – przyznaje sąsiadka. To właśnie przy okazji śledztwa dotyczącego znęcania się nad matką, wyszedł na jaw koszmar, który przeżywała także siostra mężczyzny – dodaje.

Nastolatka trafiła do rodziny zastępczej i pod opiekę psychologa, co pomogło odkryć kolejną prawdę. Nie tylko, brat, ale także jego kumple mieli wykorzystywać seksualnie ofiarę. Najstarszy z nich ma 68 lat! Prokuratura oskarżyła więc pięciu mężczyzn o obcowanie seksualne z nieletnią.

Mariusz N. został uznany winnym wielokrotnego zmuszania przemocą dziewczynki do obcowania płciowego, zarówno samemu jak i wspólnie z innymi, molestowania seksualnego, utrwalania treści pornograficznych z jej udziałem, znęcania się nad nią oraz grożenia jej, gdyby ujawniła gwałty. 42-latek został skazany na 15 lat więzienia. Natomiast Franciszek D., Andrzej M. i Franciszek K. otrzymali kary po 8 lat więzienia za gwałty i molestowanie, a K. także za utrwalanie treści pornograficznych z udziałem pokrzywdzonej. Z kolei Grzegorza D. sąd skazał na 9 lat pozbawienia wolności za gwałty na dziewczynce, molestowanie, groźby i utrwalanie treści pornograficznych z jej udziałem.

Wszyscy mają także wieloletnie zakazy kontaktowania się i zbliżania się do dziecka; Mariusz N. przez 15 lat, pozostali przez 10 lat. Wszyscy też mają solidarnie zapłacić na rzecz dziewczynki łącznie 100 tys. zadośćuczynienia.

Wyrok jest nieprawomocny. Strony mogą odwołać się od wyroku do Sądu Apelacyjnego w Rzeszowie.

Sąsiedzi stoją za nimi murem

Dziewczynka obecnie ma 15 lat. W toku śledztwa nie udało się dokładnie ustalić, od kiedy oskarżeni mieli zacząć ją wykorzystywać seksualnie. Trwało to prawdopodobnie przez 5 lat. W trakcie postępowania prokuratorskiego mężczyźni nie przyznali się do winy. W trakcie procesu, sąsiedzi mężczyzn przyszła delegacja wsi bronić oskarżonych.

– Co do brata, nie wypowiadamy się, bo nie wiemy co działo się tam w domu. Ale pozostali, to porządne chłopy! – przekonywała jedna z protestujących kobiet. – Jesteśmy z wami! – pokrzepiali oskarżonych sąsiedzi.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Częstochowa: Trener sztuk walki Dariusz P. gwałcił zawodników

Nie miał żadnych skrupułów, gdy gwałcił nieletnich zawodników. Mówił im, że takie działania rozładują napięcie i stres na zawodach. Dariusz P. (48 l.) trener kickboxingu i innych sztuk walki z Częstochowy dziś stanął przed sądem. Za seksualne wyczyny na dzieciach grozi mu do 12 lat więzienia.

Dariusz P. (48 l.) trener sztuk walki z wyższym wykształceniem plastycznym, znany w Częstochowie i zasłużony dla sportu, w listopadzie ubiegłego roku trafił za kratki. Wszyscy przecierali oczy ze zdumienia, gdy ich sportowe guru upadło na samo dno. Kilka miesięcy wcześniej, w marcu 2019 r. trener kickboxingu odebrał nagrodę prezydenta miasta za swoje sportowe zasługi!

Rodzice zawodników, których trenował w Klubie Sportów Walki „Start” w Częstochowie pod koniec ubiegłego roku powiadomili prokuraturę o tym że ich dzieci zostały przez niego wykorzystane seksualnie. Na początku zarzuty miały dotyczyć czynów których dopuścił się wobec dwójki nieletnich zawodników. W trakcie śledztwa okazało się, że pokrzywdzonych jest więcej. – Dariuszowi P. przedstawiono 12 zarzutów dotyczących zgwałcenia, dotykania i nadużycia stosunku zależności wobec 7 chłopców w wieku od 15 do 18 roku życia – mówi Dominik Bogacz, rzecznik Sądu Okręgowego w Częstochowie. – Działał z góry powziętym zamiarem, stosował podstęp polegający na zapewnieniu, iż bodźce seksualne pomagają w rozładowaniu stresu na zawodach oraz w przełamaniu wstydu w rywalizacji sportowej i procesie dojrzewania płciowego.

Trener nie tylko gwałcił, ale też czerpał satysfakcję z nagrywania filmów pornograficznych z udziałem nieletnich, niektórym robił nagie zdjęcia i trzymał w swoim komputerze. Miał to czynić na przełomie 2013-2019 roku.

Dzisiaj w Częstochowie ruszył proces trenera. Rodzice zniewolonych przez Dariusza P. ofiar przyszli dzisiaj do sądu. Ból, z którym zmagają się był widoczny na ich twarzach. Nie byli w stanie rozmawiać.

Trenera na salę rozpraw doprowadzono z aresztu, w którym przebywa od listopada ub. roku. Unikał kontaktu wzrokowego z rodzicami. Na sali nie było pokrzywdzonych. Na szczęście ich zeznania złożone na wcześniejszym etapie śledztwa uznano za wiarygodne i nie było potrzeby, by chłopcy musieli pojawić się w sądzie. Ze względu na charakter sprawy sędzia Mateusz Przesłański wyłączył jawność. Trenerowi-gwałcicielowi grozi do 12 lat za kratkami.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Pedofil ze Szczekocin przez 5 lat gwałcił córkę i jej koleżankę. Opieka społeczna „nic nie zauważyła”

Ohydny zwyrodnialec wykorzystywał swoją córeczkę ponad pięć lat! Potrafił nawet zgwałcić koleżankę dziewczynki. Teraz dosięgła go sprawiedliwość i odpowie za swoje czyny. Po latach horroru 11-letnia dziewczynka opowiedziała o swoim dramacie pedagogowi szkolnemu.

– Zrobiłem to – wypowiedział beznamiętnie na przesłuchaniu zwyrodniały mieszkaniec Szczekocin. Przesłuchujący, którzy niejedno widzieli przecież w życiu, byli zdziwieni absolutnym brakiem skruchy czy żalu za to, co Mariusz M. zrobił własnej córce. – Dziewczynka i jej koleżanka natychmiast zostały przesłuchane, ich zeznania były wiarygodne – potwierdza Faktowi prok. Dariusz Bereza z myszkowskiej prokuratury.

O tym, że w rodzinie źle się dzieje, wiadomo było od mniej więcej trzech lat. Ze względu na nieustające libacje alkoholowe w ich domu przydzielono im kuratora. Jak to możliwe, że ani on, ani opieka społeczna, która regularnie – od 2017 roku – odwiedzała rodzinę, nie dostrzegła rozgrywającego się dramatu? Najgorsze w tym wszystkim jest to, że kilka lat temu rodzinie została założona niebieska karta, ale – nie wiadomo czemu – została ona wycofana! – Będziemy szczegółowo sprawdzać, czemu tak się stało – dodaje prok. Bereza.

Zdaniem sąsiadów 41-letni Mariusz M. nie tylko krzywdził swoją córkę, ale też znęcał się nad całą rodziną. – Oni wszyscy mieszkali w jednym pokoju, matka nie wiedziała co jej mąż robi dziecku? Kochanki do domu sprowadzał, on spał ze zdzirami na wersalce, a żona na podłodze. Wieczne imprezy tam były! – rzucają oskarżenia inni sąsiedzi.

Z wstępnych ustaleń śledczych wiadomo tyle, że do gwałtów miało dochodzić podczas nieobecności reszty domowników. Chociaż prokurator przyznaje, że to również będzie podlegało dokładnemu sprawdzeniu. Teraz, gdy koszmar dzieci wyszedł na jaw wielu sąsiadów z ul. Żeromskiego, gdzie pedofil mieszkał twierdzi, że już nie raz zawiadamiali różne instytucje. – Kazali nam dowody gromadzić, by nie doszło do pomówień. Czy to my jesteśmy od tego, by śledczych wyręczać! – pytają sąsiedzi zwyrodnialca.

Udało nam się dotrzeć do byłych znajomych Mariusza M. Nie mają o nim dobrego zdania. – Ten człowiek kiedyś pracował z moim mężem, razem w jednej firmie jeździli na tirach. Pamiętam, jak parę lat temu próbował się do mnie dostawiać, wyrzuciliśmy go z domu – mówi Małgorzata Czapczyńska-Bartosz (48 l.). – To był agresor, wszyscy się go bali. Bił żonę, raz nam pokazywał pogrzebacz, który na niej wygiął. Myślę, że powinna przynajmniej się domyślać, że jej mąż może krzywdzić własne dziecko – dodaje.

Mariuszowi M. grozi od 3 do 15 lat więzienia. Śledczy badają również wątek matki, czy wiedziała, co dzieje się w domu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Gwałcił syna razem z kolegami. Sąd w Poznaniu podtrzymał wyroki w głośnej sprawie

Sąd Apelacyjny w Poznaniu podtrzymał wyroki skazujące dla ojca gwałconego chłopca i mężczyzny, który uczestniczył w procederze. W przypadku trzeciego z oskarżony uchylono wyrok sądu pierwszej instancji, a jego przypadek zostanie rozpatrzony raz jeszcze.

Apelację wnosili zarówno obrońcy oskarżonych, jak i prokuratura. Oskarżyciele domagali się wyższego wymiaru kary. Ich zdaniem po łącznym potraktowaniu gwałtu i pozostałych przestępstw można było skazać ojca nawet na 20 lat więzienia. Sąd Apelacyjny w Poznaniu utrzymał jednak kary wobec dwóch mężczyzn, a sprawę trzeciego odesłał do ponownego rozpatrzenia. W jego przypadku cofnął także decyzję o tymczasowym areszcie.

W trakcie procesu żaden z oskarżonych nie przyznawał się do zarzucanych im czynów. Ojciec chłopca razem ze znajomym oskarżani byli o wielokrotne zgwałcenie, wymuszanie czynności seksualnej, prezentowanie małoletniemu treści pornograficznych w celu własnego zaspokojenia, a przy tym działanie w porozumieniu i ze szczególnym okrucieństwem. Ojciec był też oskarżany o prezentowanie wykonywania czynności seksualnej innym dwóm małoletnim oraz naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza policji.

Dramat chłopca z Wielkopolski

O tej sprawie pisaliśmy już w 2018, a później także 2019 roku. Tragedia dziecka rozgrywała się w Zborowie pod Dopiewem w powiecie poznańskim. Pierwsze niepokojące sygnały docierały do pracowników socjalnych już w 2013 roku, kiedy u 6-letniego chłopca zaobserwowali napady agresji i niekontrolowane moczenie. Mimo że ojciec chłopca krótko po tym wyprowadził się z domu, to wciąż zabierał dziecko na weekendy. Prokuratura zainteresowała się pokrzywdzonym dopiero wówczas, gdy w 2015 roku, mając 8 lat, symulował stosunek z innym uczniem.

Po tamtej interwencji i wprawieniu w ruch machiny państwowej, dziecko zostało odebrane pijącej matce i w 2016 roku trafiło do emerytowanego policjanta, prowadzącego z żoną pogotowie rodzinne. To tam z czasem zaczęło opowiadać o traumatycznych doświadczeniach z lat poprzednich. Krzysztof Matusiak podkreślał, że nie zetknął się wcześniej z podobnym przypadkiem, choć dziećmi wykorzystywanymi seksualnie opiekował się od lat.

U chłopca rozpoznano zespół stresu pourazowego. Dzięki nagraniom wykonanym przez Matusiaka, historią chłopca znów zainteresowała się prokuratura. Biologicznego ojca dziecka oskarżono o wielokrotne zgwałcenie syna ze szczególnym okrucieństwem. Stwierdzono, że w procederze tym uczestniczyli także jego znajomi: 38-letni Marcin W. i 35-letni Karol K. W tym czasie ich ofiara miała 7-8 lat.

Jak pisała w 2019 roku „Wyborcza”, sąd pierwszej instancji potwierdził winę wszystkich oskarżonych. Ojciec Wojciech K. skazany został na 15 lat więzienia i pozbawienie praw publicznych na 10 lat. Otrzymał zakaz kontaktowania się z synem i zbliżania się do niego przez 15 lat. Miał również zapłacić mu 100 tys. zł nawiązki.

Marcin W. został skazany na 12 lat więzienia, 15 lat pozbawienia praw publicznych i 100 tys. zł nawiązki. Karola K. skazano na sześć lat więzienia, 10 lat pozbawienia praw publicznych i 50 tys. zł nawiązki. O chłopcu „Wyborcza” pisała, że od dwóch lat przebywał w specjalnym ośrodku terapeutycznym. Miał indywidualny tok nauczania. Jego opiekun Krzysztof Matusiak stwierdzał niestety, iż szanse na normalne funkcjonowanie ma „nikłe”.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Izrael: Obława na siedzibę sekty. Guru więził i wykorzystywał seksualnie ok. 50 kobiet i dzieci

Izraelska policja przeprowadziła w poniedziałek obławę na siedzibę sekty religijnej w Jerozolimie, w której dziesiątki kobiet i dzieci było przetrzymywanych w „niewolniczych” warunkach. Aresztowano mężczyznę podejrzanego o znęcanie się nad nimi.

Policja twierdzi, że 60-letni mężczyzna został aresztowany pod zarzutem kierowania grupą i „popełniania ciężkich przestępstw” wobec osób pozostających pod jego wpływem. Wraz z ośmioma wspólniczkami podejrzewany jest o izolowanie około 50 kobiet wraz z dziećmi oraz uniemożliwianie im kontaktu ze światem zewnętrznym, w tym z rodzinami.

Poinformowano, że grupa działała przez lata w ultraortodoksyjnej dzielnicy Bucharim, w centrum miasta, podszywając się pod żeńskie seminarium. Około 50 kobiet żyło tam w bardzo złych warunkach sanitarnych, przeludnieniu i niedostatku. Wiele miało dzieci w wieku od roku do pięciu lat, których dokładnej liczby nie podano. Dochodzenie wykazało, że dzieci do piątego roku życia przebywały w odosobnieniu przez cały dzień.

Policjanci prowadzący tajne śledztwo czerpali informacje od kobiet, którym udało się uciec ze grupy. Policyjna obława została przeprowadzona w porozumieniu z Izraelskim Centrum ds. Poszkodowanych przez Sekty.

Kobiety przekonywały, że przebywają w budynku z własnej woli

Na głównym podejrzanym ciążą również zarzuty kradzieży pieniędzy i wymierzania różnych kar. Był on już aresztowany w 2015 roku w tej samej sprawie, ale został zwolniony, gdyż członkinie sekty zeznały na jego korzyść.

Według dziennika „Haarec” skargi na wspólnotę sięgają 2011 roku, kiedy krewni mieszkających tam kobiet skarżyli się policji. Jednak jak podaje gazeta władze nie były w stanie interweniować, ponieważ kobiety były pełnoletnie i utrzymywały, że przebywają w budynku z własnej woli.

Hagit Peer, szefowa organizacji kobiecej Naamat, nazwała tę sprawę „przerażającą”. „To niepojęte jak taka koszmarna wspólnota mogła istnieć w Izraelu, pod okiem władz, wykorzystując potwornie dziesiątki kobiet i dzieci” – skomentowała. Wezwała również do dokładnego zbadania „potencjalnych błędów systemu, które umożliwiły tę trwającą zbrodnię”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl