Indie: Duchowny oskarżony o gwałt na zakonnicy uniewinniony

Sąd w Kottayam na południu Indii w piątek wydał wyrok uniewinniający w sprawie katolickiego biskupa oskarżonego o to, że przez dwa lata wielokrotne zgwałcił zakonnicę. W 2018 r. sprawa wywołała bezprecedensowe demonstracje poparcia dla kobiety ze strony aktywistów i innych zakonnic – pisze BBC.

Sąd uznał, że prokuratura nie dostarczyła wystarczających dowodów na winę duchownego. Prawnicy zakonnicy zapowiedzieli, że odwołają się od tej decyzji do sądu wyższej instancji. Franco Mulakkal, 54-letni duchowny, był biskupem w diecezji w Dżalandharze w północnym stanie Pundżab. Jego ofiara to zakonnica Misjonarek Jezusa, zgromadzenia w Kottayam w stanie Kerala, które podlega Dżalandharowi. Twierdzi, że została zgwałcona 13 razy w ciągu dwóch lat podczas odwiedzin biskupa w Kerali.

Duchowny został aresztowany na kilka tygodni w 2018 r. w stanie Kerala dopiero po protestach zakonnic ze zgromadzenia poszkodowanej siostry. Nie przyznał się do winy. Watykan na jego wniosek zawiesił go w obowiązkach.

– To, co się stało, jest sprzeczne z chrześcijaństwem – powiedziała w rozmowie z BBC była siostra Lucy Kalapura, usunięta ze Zgromadzenia Franciszkanek w 2019 r. Jak twierdzi, powodem był fakt, że organizowała ona manifestacje przeciwko Mulakkalowi.

Rzecznik diecezji w Dżalandharze skomentował, że piątkowy wyrok dowodzi niewinności księdza. Jak dodał, Mulakkal nie wróci do pełnienia posługi biskupiej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znany dziennikarz aresztowany. Jest podejrzany o gwałt

Znany dziennikarz i pisarz Mariusz Z. ma odpowiadać za gwałt. Zarzuty postawiła mu warszawska prokuratura. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące. Wyjdzie jednaka na wolność, jeśli do 28 stycznia wpłaci 500 tys. zł poręczenia majątkowego. Według śledczych, do gwałtu miało dojść w Warszawie w sierpniu 2020 roku. Wtedy organy ścigania otrzymały zawiadomienie w tej sprawie.

Decyzja o zatrzymaniu Mariusza Z. zapadła natomiast w ostatnich dniach. Dziennikarza, który przebywał w hotelu u swego znajomego, zatrzymali funkcjonariusze z Gorlic w Małopolsce. Przewieźli go do stolicy. Wczoraj mężczyzna usłyszał zarzut, za który grozi 12 lat więzienia. Dziś warszawski sąd aresztował go na trzy miesiące. Jeśli jednak wpłaci do 28 stycznia 500 tys. zł poręczenia majątkowego, będzie mógł wyjść na wolność. Prokuratura już zapowiedziała, że będzie zaskarżać decyzję o areszcie.

Mariusz Z. składając w prokuraturze wyjaśnienia, nie przyznał się do gwałtu. Śledczy twierdzą natomiast, że do zdarzenia doszło w sierpniu 2020 roku w jego mieszkaniu w Warszawie. Ofiarą miała być znajoma mężczyzny. Prokuratura wciąż wyjaśnia, czy kobieta została wcześniej odurzona.
Źródło info i foto: RMF24.pl

David Fuller skazany. W kostnicach wykorzystywał ciała kobiet i dziewczynek

Ponad trzy dekady zajęło brytyjskim śledczym rozwiązanie zagadki zabójstw Wendy Knell i Caroline Pierce. Przełom w sprawie morderstw doprowadził policjantów do Davida Fullera, a przeszukania w jego domu pozwoliły odkryć, że mężczyzna ma znacznie więcej przestępstw na swoim koncie. Okazało się, że 67-latek, pracując jako elektryk w kilku szpitalach, przez lata wykorzystywał ciała zmarłych kobiet i dziewczynek. Dziś usłyszał wyrok za swoje zbrodnie.

Wybierając swoje ofiary spośród zmarłych, gdzieś w świecie ukrytych szpitalnych kostnic, stałeś się sępem (…) To, co zrobiłeś, będzie prześladować rodziny twoich ofiar. Zatrułeś i ukradłeś ich wspomnienia. Pozbawiłeś ich przekonania, że mogą ufać światu (…) Twoje działania są sprzeczne ze wszystkim co słuszne i humanitarne. Są niezrozumiałe – mówiła sędzia Bobbie Cheema-Grubb do Davida Fullera podczas ogłaszania wyroku. Mężczyzna został skazany na podwójne dożywocie za zabójstwa i jednocześnie na 12 lat więzienia za inne przestępstwa m.in. za zbezczeszczenie zwłok zmarłych i posiadanie dziecięcej pornografii – podaje BBC.

Fuller w końcu odpowiedział za swoje zbrodnie. Przez lata udawało mu się uciec przez sprawiedliwością – został aresztowany dopiero 3 grudnia 2020 roku, choć pierwszego zabójstwa dokonał w czerwcu 1987 roku. Jego pierwszą ofiarą była 25-letnia Wendy Knell. Kobieta została zgwałcona, a później pobita i uduszona w swojej kawalerce. 23 czerwca, dzień po zabójstwie, ciało znalazł jej chłopak. W listopadzie tego samego roku podobny los spotkał 20-letnią Caroline Pierce. Kobieta została uprowadzona przez Fullera sprzed swojego mieszkania. Mężczyzna zgwałcił ją, pobił i udusił, a ciało porzucił na polach ok. 70 km od miejsca jej zamieszkania. Ciało odkrył pracujący na farmie robotnik.

„Zgwałciłeś moje dziecko”

Śledczy przez lata nie potrafili wskazać osoby odpowiedzialnej za zabójstwa. Rozwój technologii działał jednak na ich korzyść. W 2019 roku dzięki nowoczesnej analizie DNA udało się wytypować podejrzanego. Po zatrzymaniu Davida Fullera policja przeszukała jego dom. Służby znalazły twarde dyski, na których były foldery – niektóre nazwane imionami ofiar – z nagraniami, na których Fuller wykorzystuje seksualne zwłoki kobiet i trzech dziewczynek. Mężczyzna wykorzystał 102 kobiety. Prokurator zdradził, że najmłodsza z ofiar miała 9 lat, a najstarsza – 100. Nagrania pochodziły z lat 2008-2020.

Fuller miał dostęp do szpitalnych kostnic, bo przez lata pracował w lecznicach jako elektryk. Od 1989 do 2011 roku w szpitalu Kent i Sussex, a po zamknięciu tej placówki w szpitalu Tunbridge Wells. Śledczy ustalili, że Fuller wchodził do kostnic, gdy innych pracowników już w nich nie było i „wielokrotnie odwiedzał te same ciała”.

Matka 9-letniej dziewczynki, która została wykorzystana przez Fullera, w sądzie odczytała swoje oświadczenie. Zgwałciłeś moje dziecko. Nie miała możliwości odmówić brudnemu, 66-letniemu mężczyźnie, który znęcał się nad jej ciałem. Nie miała możliwości odmówić, ale by to zrobiła – powiedziała i dodała, że „nigdy się nie pogodzi” z tym, co spotkało jej córkę.

Inna kobieta, której matka została wykorzystana, stwierdziła, że działania Fullera były „podłe, chore i wynaturzone”. Trudno pojąć coś tak niemoralnego – przyznała.

Minister Zdrowia Sajid Javid poinformował, że osobne dochodzenie wyjaśni jak to możliwe, że Fuller przez lata mógł dokonywać zbrodni w szpitalach niezauważony.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Mistrz olimpijski w pływaniu podejrzany o gwałt na 13-latce

Francuz Yannick Agnel, dwukrotny mistrz olimpijski w pływaniu z 2012 roku, został aresztowany w Paryżu w ramach śledztwa w sprawie „gwałtu i napaści na tle seksualnym” – poinformowały tamtejsze media. Domniemana ofiara, która w chwili zdarzenia miała 13 lat, w tym roku złożyła zawiadomienie do prokuratury.

Francuz Yannick Agnel, dwukrotny mistrz olimpijski w pływaniu z 2012 roku, został aresztowany w Paryżu w ramach śledztwa w sprawie w sprawie „gwałtu na małoletniej poniżej 15 roku życia” – poinformowały tamtejsze media, powołując się na prokuraturę. Byłego sportowca zatrzymano w czwartek późnym rankiem i umieszczono w areszcie policyjnym w Miluzie. 

Prokurator powiedział, że fakty dotyczą okresu „mniej więcej 2016 roku”. Jak informują francuskie media, w tym czasie Yannick Agnel był członkiem Mulhouse Olympic Swimming, tego samego klubu, co młoda dziewczyna, która go oskarżyła.

„Według źródła powiązanego ze sprawą, ofiarą jest córka Lionela Hortera, który w tamtym czasie był trenerem Yannicka Agnela” – czytamy na stronie francuskiej gazety.

Domniemana ofiara to córka jego ówczesnego trenera. Dziewczynka miała wówczas 13 lat. Jak podaje źródło sądowe w Paryżu, zawiadomienie do prokuratury w związku z wydarzeniami sprzed kilku lat, złożyła latem tego roku. Śledztwo w tej sprawie powierzono wydziałowi policji sądowej w Miluzie.

Aresztowany w sprawie gwałtu na małoletniej to dwukrotny mistrz olimpijski

29-letni obecnie Agnel wywalczył w 2012 roku w Londynie dwa złote medale olimpijskie – na 200 m st. dowolnym i w sztafecie 4×100 m st. dowolnym. Rok później zdobył złote krążki w tych samych konkurencjach podczas mistrzostw świata. W sierpniu 2016 roku, w wieku zaledwie 24 lat, zakończył sportową karierę i opuścił klub z Miluzy w związku z gorzką porażką na Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Zajął się m.in. esportem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zapadł wyrok ws. zbrodni w Miłoszycach

Na karę 25 lat więzienia skazał w środę Sąd Apelacyjny we Wrocławiu Ireneusza M., a Norberta B. na 15 lat więzienia, oskarżonych o gwałt i zabójstwo 15-latki w Miłoszycach w 1996 r. Za tę zbrodnię pierwotnie został niesłusznie skazany Tomasz Komenda – uniewinniony po 18 latach. Wyrok jest prawomocny. O wyroku poinformował przewodniczący II Wydziału Karnego Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu sędzia Bogusław Tocicki.

– Sąd utrzymał w mocy wyrok z pierwszej instancji dla Ireneusza M. i wymierzył mu karę 25 lat więzienia, z kolei Norbertowi B. złagodził wyrok i wymierzył karę 15 lat więzienia – powiedział sędzia.

W środę przed Sądem Apelacyjnym we Wrocławiu zakończyły się mowy końcowe w procesie oskarżonych o zbrodnię miłoszycką. Po naradzie sąd ogłosił wyrok. Z powodu zagrożenie epidemicznego dziennikarze nie mogli uczestniczyć w rozprawach, na których wygłaszanie były mowy końcowe i w ogłoszeniu wyroku.

Do zabójstwa i gwałtu doszło w noc sylwestrową 31 grudnia 1996 r. Piętnastolatka bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W pewnej chwili wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później znaleziono ją martwą na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

Zarzuty postawiono w 2018 roku

O dokonanie zbrodni w Miłoszycach prokurator oskarżył Ireneusza M. i Norberta B. Zdaniem śledczych obaj oskarżeni wyprowadzili 15-latkę z klubu, w którym odbywała się dyskoteka sylwestrowa. Obaj mężczyźni mieli – zdaniem prokuratury – użyć wobec Małgorzaty K. przemocy skutkującej licznymi obrażeniami.

Ponadto Ireneusz M. został oskarżony o gwałt na innej kobiecie w 2007 r. w Piekarach (Dolnośląskie).

Ireneuszowi M. w sprawie zbrodni miłoszyckiej postawiono zarzuty w czerwcu 2018 r. Przebywał wtedy w więzieniu skazany za inne przestępstwo. Do dziś jest aresztowany. Norbert B. natomiast został zatrzymany pod koniec września 2018 r. W styczniu 2019 r. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu uchylił decyzję sądu pierwszej instancji o przedłużeniu mu aresztu. Od tego czasu odpowiadał z wolnej stopy. Został na krótko ponownie aresztowany po wyroku sądu w I instancji, ale Sąd Apelacyjny uchylił ten areszt.

Norbert B. nie przyznał się do zarzutów; nie przyznaje się również przebywający w areszcie Ireneusz M.

We wrześniu 2020 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu, sąd pierwszej instancji, uznał, że obaj oskarżeni są winni gwałtu ze szczególnym okrucieństwem, w wyniku którego zmarła 15-letnia Małgosia. Skazał obu mężczyzn na 25 lat więzienia. Sąd podkreślił wówczas, że wina i okoliczności popełnienia czynu przez oskarżonych nie budzą wątpliwości. Wskazał przy tym, że oskarżeni działali wspólnie i w porozumieniu z innymi nieustalonymi dotąd osobami. „Dopuścili się zbiorowego zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem (…) pozostawili ją nagą, leżącą na ziemi i w miejscu ogólnie niedostępnym i nieoświetlonym, a sami wrócili na dyskotekę, nie interesując się jej dalszym losem” – mówił wówczas sędzia Marek Poteralski w sentencji wyroku. Sąd podkreślił też wówczas, że w wyniku odniesionych podczas gwałtu obrażeń oraz w wyniku wychłodzenia organizmu 15-latka zmarła.

Pierwotnie za zbrodnię w Miłoszycach skazano Tomasza Komendę, który spędził w więzieniu 18 lat. W maju 2019 roku Sąd Najwyższy – po wznowieniu postępowania – uniewinnił go.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Indie: Nastolatka zgwałcona przez 400 mężczyzn

Prosząca o datki na przystanku autobusowym bezdomna 16-latka została zgwałcona przez co najmniej czterystu mężczyzn. Przemocy seksualnej dopuścili się wobec niej także dwaj policjanci przyjmujący jej zeznania – poinformował australijski portal news.com.au. Dziewczyna wyszła za mąż w wieku 13 lat. 33-letni mąż miał wykorzystywać ją seksualnie, a teściowie stosować przemoc fizyczną – jak wynika z oświadczenia policji cytowanego przez CNN.

Nastolatka wróciła do domu ojca, który odmówił przyjęcia jej z powrotem pod dach rodzinny. Znalazła się na ulicy, bez środków do życia, dlatego prosiła przechodniów o datki. To wtedy miała paść ofiarą gwałtów. Twierdzi, że została zgwałcona przez co najmniej 400 mężczyzn. Wśród nich mieli być także funkcjonariusze policji z posterunku w Ambajogai, do których kilkakrotnie udawała się po pomoc.

To najtragiczniejszy w historii Indii przypadek przemocy seksualnej, jaki miał miejsce w dystrykcie Beed w stanie Maharashtra. Mimo to aresztowano zaledwie trzech mężczyzn. „Chcemy surowych działań przeciwko wszystkim winowajcom” – powiedziała działaczka na rzecz praw kobiet Yogita Bhayana.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zgwałcił i zabił studentkę. Wpadł po 26 latach

Mirosław Ż. przez 25 lat ukrywał się Iwanowie w Rosji, gdzie ułożył sobie życie, a mieszkańcom przedstawiał się jako Marc Rosso. W ubiegłym roku mężczyzna wpadł w ręce policji. Teraz odpowie za brutalne zabójstwo 22-letniej Hanny, do którego doszło w 1995 roku. To jeden z najdłużej ściganych przestępców w III RP.

We wtorek przed Sądem Okręgowym w Łodzi ruszy proces w sprawie zgwałcenia i brutalnego zabójstwa 22-letniej studentki prawa na Uniwersytecie Łódzkim. Do zdarzenia doszło w nocy z 17 na 18 czerwca 1995 roku. Na ławie oskarżonych zasiądzie Mirosław Ż. – podaje TVN24.

Wieczorem Hanna wyszła ze swoim przyjacielem do klubu, gdzie ochroniarzem był Mirosław Ż. Dziewczyna bawiła się ze znajomymi, którzy znali ochroniarza. Jak wynika z relacji świadków, studentka przez kilka godzin ignorowała zaloty podpitego wykidajło.

Około godziny trzeciej wróciła do akademika w towarzystwie kolegi. Wkrótce do domu studenckiego przybyła także grupa znajomych, by kontynuować zabawę. Był wśród nich Mirosław Ż. Imprezowicze wyszli dopiero nad ranem. Kilka godzin później przyjaciel znalazł skatowane ciało Hanny w jej pokoju. Mirosław Ż. był pierwszym podejrzanym. Znajomi zabitej zeznali bowiem, że mężczyzna gorliwie podrywał dziewczynę, w dodatku był już wcześniej karany. Policja chciała go zatrzymać, ale nie zastała go w domu.

W mieszkaniu znaleziono natomiast zakrwawione spodnie. Badania DNA wykazały, że krew może należeć do Hanny. Na piżamie ofiary z kolei zabezpieczono DNA, pasujące do Ż. Po latach dzięki nowoczesnym technikom kryminalistycznym potwierdzono te wyniki.

Śledczy zaocznie postawili Mirosławowi Ż. zarzuty zgwałcenia i zabójstwa. Funkcjonariuszom jednak nie udało się zlokalizować sprawcy. Zabójca po prostu zniknął. Dopiero w 2019 roku policja ustaliła, że oskarżony może przebywać w małej miejscowości w regionie Iwanowo.

Jak ustalono, Ż. w Rosji ułożył sobie życie i założył rodzinę, zmienił tożsamość i przedstawiał się jako Marc Rosso. Ostatecznie wpadł po tym, jak pobił swoją konkubinę, która zgłosiła atak na policję. Został zatrzymany w sierpniu 2020 roku.
Źródło info i foto: o2.pl

13-latek podejrzany o gwałt i zabójstwo 6-latki

6-letnia Mirka Tretiak została dwukrotnie zgwałcona i pobita na śmierć kawałkiem cegły. Policja zatrzymała jej 13-letniego sąsiada. Chłopakowi grozi poprawczak. Rodzina obwinia instytucje państwowe, ponieważ 13-latek sprawiał poważne problemy – bił dzieci, a także maltretował i zabijał zwierzęta. Matka Mirki powiedziała, że szkoła, opieka społeczna i policja nie zrobiły nic w tej sprawie.

Mirka ostatni raz widziana była właśnie z 13-latkiem, gdy razem szli w stronę opuszczonej piekarni. Mieszkańcy mówili lokalnym mediom, że podejrzany zwabił tam dziewczynkę pod pretekstem zerwania jabłek dla mamy Mirki. 6-latka się zgodziła, bo wiedziała, że jej matka lubi te owoce i chciała jej zrobić niespodziankę.

Mijały jednak godziny, a dziecko nie wracało do domu. Matka zgłosiła zaginięcie i rozpoczęto poszukiwania. Niedługo potem odnaleziono martwą 6-latkę. Leżała naga z rozbitą głową.

Według śledczych 6-letnia Mirka została dwukrotnie zgwałcona. Później sprawca rozbił jej głowę kawałkiem cegły. – Uderzył ją w głowę co najmniej dziesięć razy – powiedział jeden z członków grupy dochodzeniowej, cytowany przez The Sun.

Policja aresztowała 13-letniego sąsiada Mirki. Jak dowiedział się The Sun, chłopak był w pełni świadomy tego, co zrobił i próbował zacierać ślady. Po popełnieniu zbrodni 13-letni podejrzany wrócił do domu, przebrał się i uprał ubrudzone ubranie. Gdy wszczęto poszukiwania, przyłączył się do grupy ochotników i prowadził ich w przeciwną stronę do miejsca, w którym znaleziono zwłoki.

Jeśli 13-latek zostanie uznany za winnego, nie trafi do więzienia, ponieważ nie skończył jeszcze 14 lat. Grozi mu poprawczak.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szwecja: Dowiodła, że większości gwałtów dokonują imigranci. Ma problemy

Prof. medycyny Kristina Sundquist z Uniwersytetu w Lund jest podejrzana o złamanie etyki w związku z badaniami, w których dowiodła, że większość gwałtów dokonują imigranci. Prokuratura wszczęła w jej sprawie śledztwo. Współautor badania, Ardavan Khoshnood, w rozmowie z PAP tłumaczy, że naukowcy wcześniej nie przeprowadzali takich analiz, bo „nie chcieli być posądzani o ksenofobię”.

Wiosną tego roku zespół prof. Sundquist opublikował wyniki badań na podstawie ponad 3 tys. wyroków sądowych, z których wynika, że prawie 60 proc. wszystkich osób skazanych w Szwecji za gwałt w latach 2000-2015 miało obce pochodzenie.

Praca poza nielicznymi wyjątkami nie została omówiona w głównych szwedzkich mediach, ale wzbudziła kontrowersje w środowisku naukowym. Na skutek skargi doktorantki z Uniwersytetu w Goeteborgu sprawa trafiła do prokuratury, która najpierw odmówiła wszczęcia postępowania, a ostatnio na wniosek Izby Odwoławczej ds. Etyki Badań Naukowych (ONEP) wszczęła śledztwo. Badacze podejrzani są o złamanie ustawy o etyce badań naukowych, gdyż według śledczych, nie posiadali zezwolenia na analizę „wrażliwych danych”. W Szwecji za takie dane uważane są statystyki dotyczące narodowości, pochodzenia etnicznego czy religii.

Według OENP , „badanie pokazuje +zasadniczo+ obecność imigrantów w szwedzkich statystykach dotyczących gwałtów, o czym nie wspomniano we wnioskach o pozwolenie”. „Chociaż naukowcy otrzymali dostęp do informacji, które dostarczyły wiedzy przedstawionej w artykule (naukowym), to nie mieli zezwolenia na ich wykorzystywanie” – podkreśliła Izba we wniosku do prokuratury.

„Decyzja prokuratury jest dla mnie szokująca”

Prof. Kristina Sundquist, będąca najczęściej cytowanym w pismach naukowych pracownikiem Uniwersytetu w Lund w dziedzinie medycyny, uważa, że miała pozwolenie na przeprowadzenie badań. „Decyzja prokuratury jest dla mnie szokująca, to jest dla mnie oczywiście bardzo stresujące” – podkreśliła w rozmowie z dziennikiem „Sydsvenskan”.

Według współautora opracowania lekarza docenta Ardavana Khoshnooda, który jest z pochodzenia Irańczykiem, celem badania nie była analiza problemów wynikających z integracji, a imigracyjne pochodzenie sprawców gwałtów było jedynie jedną ze zmiennych, która okazała się istotna w trakcie analizy. Inne wskaźniki, jakie brali pod uwagę naukowcy, to m.in. poziom inteligencji IQ czy popełnianie innych przestępstw. Jak podkreślił w rozmowie z PAP Khoshnood, w Szwecji od lat nie przeprowadzano badań nad cechami sprawców gwałty. Nie mieliśmy takich danych, a jednocześnie wzrasta liczba podejrzanych o takie przestępstwa – podkreślił.

Dlaczego naukowcy nie podejmowali tego tematu? Jednym z powodów, dla których naukowcy powstrzymywali się od przeprowadzania badań biorących pod uwagę kwestie etniczne, narodowościowe lub pochodzenie może być obawa o wyniki pokazujące, że występuje nadreprezentacja takich osób. Badacze nie chcieli być oskarżani o przyczynianie się do ksenofobii – uważa Khoshnood.

Wcześniej statystyki na temat sprawców gwałtów podawała podlegająca rządowi Szwedzka Rada ds. Przeciwdziałania Przestępczości, ale również jak w przypadku innych przestępstw w ostatnich latach przestano podawać w statystykach narodowość sprawców.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Łódź: Trwają poszukiwania mężczyzny, który dopuścił się przestępstwa na tle seksualnym

Policja poszukuje mężczyzny, który dopuścił się przestępstwa na tle seksualnym. Podszedł do pokrzywdzonej od tyłu kładąc jej swoją rękę na twarzy, a drugą złapał za pośladki. ​Policjanci z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi proszą o kontakt osoby, które mogą znać mężczyznę.

Poszukiwany ma około 30 lat, jest średniej budowy ciała, lekko zgarbiony, ma około 175 cm wzrostu, brodę średniej długości koloru rudego i cienkie rude wąsy. W dniu zdarzenia – 7 lipca o godzinie 12 – był ubrany w czarną koszulkę z krótkim rękawem, krótkie spodnie szare, sportowe buty, a na głowie miał czarną czapkę z daszkiem. Osoby które mogą pomóc w ustaleniu sprawcy tego zdarzenia proszone są o kontakt z WDŚ KMP w Łodzi pod nr telefonu 47 841 28 63, 47 841 12 00 pon-pt w godz. 8-16 lub całodobowo z dyżurnym jednostki tel. 47 841 22 50. Telefon alarmowy 112.
Źródło info i foto: interia.pl