Gwałt na 11-latce w Orzyszu. Policja i prokuratura bada sprawę

W Orzyszu w województwie warmińsko-mazurskim miało zostać zgwałcone 11-letnie dziecko. Okoliczności dramatu bada prokuratura i policja. O dramacie informuje „Super Express”. W Orzyszu w pow. piskim miała zostać zgwałcona 11-letnia dziewczynka. W związku ze sprawą zatrzymano 32-letniego mężczyznę. Gwałciciel usłyszał już zarzuty. Sprawę bada policja oraz prokuratura.

„Zatrzymano 32-letniego mężczyznę, któremu zarzuca się, że w czwartek (12 sierpnia) w Orzyszu dokonał innej czynności seksualnej wobec osoby małoletniej poniżej lat 15” – informuje Krzysztof Stodolny, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie w rozmowie z „Super Expressem”.

Rzecznik prokuratury dodał, że wobec 32-latka postanowieniem Sądu Rejonowego w Piszu w piątek (13 sierpnia) zastosowano areszt tymczasowy na okres 3 miesięcy. Z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia więcej szczegółów zbrodni.

„Z uwagi na dobro śledztwa, nie jest możliwe podanie innych informacji” – tłumaczy Krzysztof Stodolny, cyt. przez „Super Express”.

Jak nieoficjalnie ustalił „Super Express”, do gwałtu miało dojść w jednym z lokali gastronomicznych. Dwaj mężczyźni mieli się spotkać tam z dwoma dziewczynkami. Jedna z nich miała 11-lat. Jak podaje tabloid, mężczyźni to pracownicy jednego z lokali gastronomicznych.
Źródło info i foto: o2.pl

12-latka urodziła córeczkę. Ojciec dziecka trafił do aresztu pod zarzutem gwałtu

12-latka z Oklahomy w USA została właśnie mamą. Ojciec dziecka, który jest od niej dwukrotnie starszy, został zatrzymany przez policję pod zarzutem gwałtu. 24-letni Juan Miranda-Jara przyszedł ze swoją partnerką w ciąży do szpitala w Oklahomie w Stanach Zjednoczonych. Nie byłoby w tym niczego szczególnego gdyby nie fakt, że przyszła mama miała zaledwie 12 lat. Personel centrum medycznego Hilcrest wezwał na miejsce policję, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem stanowym dolna granica, od której mówi się o obopólnej zgodzie na seks, wynosi 16 lat.

Funkcjonariusz z Tulsy Danny Bean powiedział w rozmowie z mediami, że mężczyzna nie widział żadnego problemu w kwestii wieku swojej dziewczyny, a wręcz był dumny, że wkrótce zostanie ojcem. Ze wstępnych ustaleń śledczych wynika, że para była ze sobą związana do października 2020 roku. O ich relacji miało wiedzieć wiele osób, ponieważ zakochani regularnie wrzucali wspólne zdjęcia na swoje profile w mediach społecznościowych.

W połowie lipca nastolatka urodziła córeczkę. Zarówno świeżo upieczona mama, jak i dziecko, czują się dobrze. Juan Miranda-Jara nie widział jeszcze noworodka. 24-latek został aresztowany pod zarzutem gwałtu pierwszego stopnia. Policja nie wyklucza postawienia mu dodatkowych zarzutów.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Ruszył proces ws. zbiorowego gwałtu na 21-latce we Wrześni

28- i 29-latek działając w porozumieniu, najpierw podali 21-latce tabletkę gwałtu, a następnie brutalnie ją zgwałcili. W Sądzie Okręgowym w Poznaniu właśnie ruszył proces ws. zbiorowego gwałtu na młodej kobiecie. Do brutalnego gwałtu doszło w czerwcu ubiegłego roku we Wrześni (woj. wielkopolskie). 28-latek i 29-latek podali 21-letniej kobiecie napój z tabletką gwałtu. Następnie mężczyźni doprowadzili do obcowania płciowego z ofiarą.

W marcu br. zatrzymano sprawców. Śledczy ustalili, że mężczyźni działali w porozumieniu. Z ustaleń prokuratury wynika, że gwałciciele byli brutalni dla 21-latki, szarpali ją. Badania wykazały obecność substancji psychoaktywnej w organizmie młodej kobiety.

„Podejrzani działali wspólnie i w porozumieniu. Podstępem, polegającym na podaniu napoju z substancją psychoaktywną, która powoduje blokowanie reakcji związanych z podjęciem własnych decyzji przez pokrzywdzoną, doprowadzili do obcowania płciowego z ofiarą. Ale nie tylko podstępem, również przemocą, polegająca na chwytaniu i szarpaniu tej młodej kobiety” – przekazał Paweł Karpiesiuk z Prokuratury Rejonowej we Wrześni w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.

We wtorek 20 lipca w Sądzie Okręgowym w Poznaniu ruszył proces w tej sprawie. Jak podaje „Gazeta Wyborcza” na rozprawie pojawili się również rodzice jednego z oskarżonych, jednak nie chcieli komentować sprawy.

„Sprawa dotyczy przestępstwa gwałtu zbiorowego, do którego doszło w czerwcu 2020 roku. To czyn zagrożony karą od 3 do 15 lat pozbawienia wolności. Z uwagi na wyłączenie jawności rozprawy przez sąd nie mogę udzielać szczegółowych informacji co do biegu sprawy” – wytłumaczył Paweł Ciesielczyk z Prokuratury Rejonowej we Wrześni w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”.

Kolejny termin rozprawy zaplanowano na 22 września br. 28- i 29-latkowi grozi do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: o2.pl

14-latek wykorzystał seksualnie 5-latkę?Dziecko wróciło nagie i zapłakane do domu

18.09.2020 Lipusz Las Radiowoz Fot. Wojciech Strozyk/REPORTER

Nieoficjalne doniesienia mówią, że 14-latek jest podejrzany o zgwałcenie 5-letniej dziewczynki. Śledczy nie potwierdzili tych informacji, tłumacząc to dobrem dziecka. – Zatrzymano nieletniego sprawcę – podała jedynie Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze. 

Według nieoficjalnych doniesień dziewczynka wróciła naga i zapłakana do domu. Powiadomiono policję, która rozpoczęła poszukiwania sprawcy. W akcję zaangażowano wielu funkcjonariuszy. Pomagali także mieszkańcy, którzy przekazywali sobie zdjęcie z kamery monitoringu, na którym widać 14-latka.

Jak ustalił Fakt, nastolatka zatrzymał w nocy w Sowinach jeden z mieszkańców, po czym przekazał podejrzanego w ręce policjantów z Żagania. Śledczy nie potwierdzili dotąd, w jakiej sprawie aresztowano 14-latka. – Ze względu na dobro dziecka nie udzielamy w tej sprawie żadnych informacji – powiedział Faktowi sierż. Arkadiusz Szlachetko z biura prasowego żagańskiej policji. Z kolei Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze przekazała jedynie, że zatrzymano nieletniego sprawcę. Sprawą zajmie się sąd dla nieletnich.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Chorzów: 23-letni Kamil W. zgwałcił 14-latkę, uniknął aresztu

23-letni Kamil W. miał zgwałcić 14-letnią dziewczynkę. Do zdarzenia doszło 23 maja tego roku. Dyżurny policji otrzymał informację o tym zajściu o godz. 23.00. Sprawą zajęli się kryminalni z chorzowskiej komendy. Okazało się, że 23-latek przyjechał do dziewczynki z Rzeszowa. Zabrał ją na przejażdżkę samochodem, która zakończyła się dramatem. Kamil W. zjechał w ustronne miejsce i tam miało dojść do gwałtu. Mężczyzna został po jakimś czasie zatrzymany. Tymczasem Sąd Rejonowy w Chorzowie wydał szokująca decyzję, by wobec rzeszowianina nie zastosować żadnych środków zapobiegawczych. 23-latek znowu pojawił się na Śląsku…

O sprawie informowaliśmy miesiąc temu. 23-letni Kamil W. z Rzeszowa przyjechał na Śląsk, aby zobaczyć się z poznaną w Internecie 14-latką. Mężczyzna zabrał ją na przejażdżkę samochodem. W pewnym momencie miał zjechać w ustronne miejsce i tam zmusić nieletnią do stosunku płciowego. Poszkodowana po wszystkim opowiedziała rodzicom, co się stało. Ci zawiadomili policję. Zdarzenie miało miejsce 23 maja. Śledczy na podstawie m.in. zapisu z monitoringu ustalili tożsamość sprawcy. Mężczyzna został zatrzymany. Prokuratura chciała, by trafił do aresztu, ale Sąd Rejonowy w Chorzowie nie zastosował żadnego środka zapobiegawczego wobec mężczyzny. Sędzia miała wątpliwości, czy rzeczywiście zdarzenie miało charakter gwałtu.

Jak podaje „Fakt” śledczy byli oburzeni decyzją i złożyli odwołanie do Sądu Rejonowego w Katowicach. Sędziowie przychylili się do wniosku. Ale 23-latek nadal przebywał na wolności. Dzień przed złożeniem zażalenia przez jego mecenasa na zastosowanie aresztu, Kamil W. znów pojawił się w Chorzowie. Mężczyzna podjechał pod dom 14-latki. Rodzice poszkodowanej zadzwonili na policję. Stróże prawa schwytali mężczyznę.

– 23-letni mieszkaniec Rzeszowa w maju zgwałcił 14-letnią mieszkankę miasta. Wówczas chorzowski sąd nie zastosował wobec niego żadnej sankcji, jednakże sad okręgowy przychylił się do prokuratorskiego zażalenia i zastosował wobec mężczyzny tymczasowy areszt. Wczoraj kryminalni z chorzowskiej komendy namierzyli i zatrzymali gwałciciela, który kolejny raz pojawił się w Chorzowie. Obecnie mężczyzna przebywa już w areszcie – napisali 2 lipca chorzowscy policjanci.
Źródło info i foto: se.pl

Nieoficjalnie: Zaginiona 18-latka przed śmiercią została zgwałcona

Sulikowo, 30.05.2021. Akcja policji w lesie w miejscowoœci Sulikowo, 30 bm. Oko³o godziny 16 w lesie policjanci natrafili na cia³o kobiety. Najprawdopodobniej jest to zaginiona 18-latka ze Œwiñca. Kilkudziesiêciu funkcjonariuszy, grupa poszukiwawczo – ratownicza z psami i dronami przez kilka godzin prowadzi³a poszukiwania na terenach pomiêdzy Œwiñcem a Sulikowem. (sko) PAP/Marcin Bielecki

Tragiczne informacje płyną z Kamienia Pomorskiego. Policja potwierdziła, że odnalezione w niedzielę wieczorem ciało to poszukiwana od kilku dni 18-letnia Magda – informuje Radio ZET. „Niech ta tragedia poruszy sumienia przeciwników zaostrzenia kar” – napisał na Twitterze minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Policja ma już prawdopodobnego zabójcę 18-letniej Magdy z Kamienia Pomorskiego. Ciało dziewczyny zostało odkryte w lesie w niedzielę wieczorem, po kilku dniach poszukiwań. Śledczy zatrzymali w tej sprawie 29-latka z pobliskiego Sulikowa, który przyznał się do winy i usłyszał zarzut zabójstwa. Według nieoficjalnych informacji przed śmiercią dziewczyna została zgwałcona. 

„Głęboko współczuję Rodzinie zamordowanej nastolatki. Niech ta tragedia poruszy sumienia przeciwników zaostrzenia kar. Kary muszą być surowe, a nie tylko nieuchronne. Tylko długa izolacja w więzieniu chroni przed psychopatycznymi kryminalistami” – napisał w poniedziałek na Twitterze minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, odnosząc się do tej sprawy.

18-latka kilka dni temu pojechała skuterem do Kamienia Pomorskiego i wtedy urwał się z nią kontakt. Skuter znaleziono pod sklepem. Kamery monitoringu nagrały, jak Magda wsiada do samochodu zatrzymanego 29-latka.

Zatrzymany mężczyzna był już wcześniej znany policji. Kilkanaście lat temu miał dopuścić się podobnej zbrodni. Według nieoficjalnych informacji Onet.pl zatrzymany mężczyzna to Dawid J. W przeszłości miał być karany za zgwałcenie i uduszenie koleżanki ze szkoły. Do zbrodni doszło w 2006 roku, kiedy J. miał 14 lat. Trafił wówczas do poprawczaka. Z kolei w wieku 18 lat próbował zgwałcić kobietę i trafił do więzienia na kolejne dwa lata. Po odbyciu wyroku wrócił do rodzinnej miejscowości.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Dwóm mężczyznom skazanym śmierć sąd przyznał 75 mln dolarów odszkodowania

Sąd w Północnej Karolinie przyznał 75 milionów dolarów dwóm czarnoskórym, niepełnosprawnym intelektualnie przyrodnim braciom, którzy spędzili dziesięciolecia za kratkami po tym, jak zostali niesłusznie skazani za gwałt i morderstwo 11-letniej dziewczynki w 1983 roku.

Ośmioosobowa ława przysięgłych w piątek zdecydowała, że Henry McCollum i Leon Brown powinni otrzymać po 31 milionów dolarów odszkodowania, 1 milion dolarów za każdy rok spędzony w więzieniu, podał The News & Observer. Przyznano im również 13 milionów dolarów rekompensaty.

Ława przysięgłych, która wysłuchała wszystkich dowodów – w tym ukrywanych dowodów – uznała Henry’ego i Leona za niewinnych, uznała, że zostali oni ewidentnie i potwornie pokrzywdzeni i zrobiła wszystko, co może zrobić prawo, aby to naprawić – powiedział po rozprawie adwokat Raleigh Elliot Abrams, członek zespołu prawnego braci.

Byli nastolatkami, gdy zostali oskarżeni o zbrodnię

Obaj zostali zwolnieni z więzienia w 2014 roku po tym, gdy dowody testu DNA wskazujące na rzeczywistego mordercę doprowadziły do ich uniewinnienia. Byli nastolatkami, gdy zostali oskarżeni o zbrodnię, która wydarzyła się w Red Springs w hrabstwie Robeson w 1983 roku.

Adwokaci braci powiedzieli, że byli to przestraszeni nastolatkowie, przesłuchiwani przez policję i zmuszeni do przyznania się. McCollum miał wtedy 19 lat, a Brown 15. Obaj, na podstawie fałszywych dowodów, zostali uznani za winnych i skazani na karę śmierci.

McCollum spędził większość swoich 31 lat w celi śmierci, stając się najdłużej czekającym na jej wykonanie w Karolinie Północnej. Brownowi – który według doniesień gazety cierpi na schorzenia psychiczne związane z pobytem w więzieniu i wymaga opieki w pełnym wymiarze godzin – wyrok z czasem został zmieniony na dożywocie.

Piątkowy wyrok wskazał także na rolę byłych funkcjonariuszy policji Leroy Allen i Kenneth Snead, którzy brali udział w pierwotnym dochodzeniu. Scott MacLatchie, ich główny obrońca podczas swojej końcowej argumentacji próbował podważyć niewinność braci, podała gazeta, pomimo faktu, że zostali w pełni uznanych za niewinnych.

Mam swoją wolność – powiedział McCollum. Dziś w więzieniu jest jeszcze wielu niewinnych ludzi. I nie zasługują na to, żeby tam być.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dominikanin Paweł M. trafi do aresztu. Miał zgwałcić zakonnicę

Dominikanin Paweł M. trafi na trzy miesiące do aresztu – zdecydował Sąd Okręgowy w Katowicach. Duchowny usłyszał siedem zarzutów. Jeden z nich dotyczy gwałtu na zakonnicy. Na początku marca wrocławscy dominikanie opublikowali oświadczenie, w którym napisali, że w latach 1996-2000 w ramach duszpasterstwa we Wrocławiu działał intensywny mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. „Zwracamy się do was z ogromnym bólem i wstydem. Stajemy przed wami w prawdzie, która mimo upływu lat coraz wyraźniej odsłania swoje przerażające oblicze” – napisali, deklarując jednocześnie pełne wyjaśnienie sprawy.

Jeden z zakonników – Paweł M. – miał stosować przemoc fizyczną, psychiczną, a także seksualną wobec uczestników duszpasterstwa akademickiego.

W ubiegłym tygodniu prowincjał dominikanów poinformował, żewszczął kanoniczny proces karny w sprawie ojca Pawła M. Świecki system sprawiedliwości nie mógł zająć się sprawą z powodu przedawnienia. Okazało się jednak, że nie wszystkie domniemane przestępstwa dominikanina, uległy przedawnieniu. 2 marca, zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach złożyła zakonnica, którą Paweł M. miał gwałcić w latach 2011 i 2018. Jej historię ujawnił portal czasopisma „Więź”.

Na początku marca wrocławscy dominikanie opublikowali oświadczenie, w którym napisali, że w latach 1996-2000 w ramach duszpasterstwa we Wrocławiu działał intensywny mechanizm przypominający funkcjonowanie religijnej sekty. „Zwracamy się do was z ogromnym bólem i wstydem. Stajemy przed wami w prawdzie, która mimo upływu lat coraz wyraźniej odsłania swoje przerażające oblicze” – napisali, deklarując jednocześnie pełne wyjaśnienie sprawy.

Jeden z zakonników – Paweł M. – miał stosować przemoc fizyczną, psychiczną, a także seksualną wobec uczestników duszpasterstwa akademickiego.

W ubiegłym tygodniu prowincjał dominikanów poinformował, żewszczął kanoniczny proces karny w sprawie ojca Pawła M. Świecki system sprawiedliwości nie mógł zająć się sprawą z powodu przedawnienia.

Okazało się jednak, że nie wszystkie domniemane przestępstwa dominikanina, uległy przedawnieniu. 2 marca, zawiadomienie do Prokuratury Regionalnej w Katowicach złożyła zakonnica, którą Paweł M. miał gwałcić w latach 2011 i 2018. Jej historię ujawnił portal czasopisma „Więź”.

Sytuacja Kościoła jak problem alkoholika. Terlikowski nie ma wątpliwości

Śledczy zajęli się sprawą. Kilka dni później o. Paweł M. został zatrzymany przez policję. Przedstawiono mu zarzuty. Sąd Rejonowy Katowice-Wschód w Katowicach nie zgodził się jednak na areszt zatrzymanego. Prokurator złożył zażalenie. W środę Sąd Okręgowy w Katowicach zgodził się na zastosowanie trzymiesięcznego aresztu wobec o. Pawła M.
Źródło info i foto: wp.pl

Pakistan: Sprawcy, którzy na poboczu autostrady zgwałcili kobietę skazani na śmierć

Pakistański sąd skazał na karę śmierci dwóch mężczyzn, którzy na poboczu autostrady w okolicach miasta Lahaur napadli i zgwałcili kobietę na oczach dwójki jej dzieci. Do zbrodni doszło we wrześniu 2020 roku. Sam gwałt, jak i późniejsze wypowiedzi przedstawiciela policji, wywołały masowe protesty, którym towarzyszyły żądania zaostrzenia prawa.

W pierwszej połowie września 2020 roku kobieta, której tożsamości nie ujawniono publicznie, jechała z dwójką swoich dzieci autostradą w okolicach miasta Lahaur w prowincji Pendżab północno-wschodnim Pakistanie. Gdy w samochodzie skończyło się paliwo, kobieta zatrzymała się na poboczu. Jak poinformowało BBC, skontaktowała się ze swoimi bliskimi, którzy doradzili jej, by zadzwoniła po pomoc drogową. Sami także ruszyli w jej kierunku.

W tym czasie Abib Malhi i Shafqat Ali Bagga, dostrzegłszy stojące na poboczu auto, zdecydowali się dokonać napadu. Według aktu oskarżenia ukradli kobiecie pieniądze i biżuterię, po czym na oczach dzieci zgwałcili ją na pobliskim polu.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zbiorowy gwałt pod Olesnem. Ruszył proces

Gwałt pod Olesnem (woj. opolskie). Przed Opolskim Sądem Okręgowym ruszył proces Sebastiana K. i Mateusza B. Dwóch młodych mężczyzn po zakrapianej imprezie miało zgwałcić nastolatkę. Sprawa została wyłączona z jawności ze względu na dobro pokrzywdzonej. Do brutalnego gwałtu miało dojść w czerwcu w 2020 roku w jednej z miejscowości w powiecie oleskim. Według ustaleń śledczych, młodzi mężczyźni; 18-letni wówczas Sebastian K., wraz z pięć lat starszym Mateuszem B. mieli „wspólnie” i „w porozumieniu” zgwałcić 19-latkę, podczas gdy jeden z nich wszystko nagrywał.

Dramat miał się rozegrać po opuszczeniu imprezy, oskarżeni mieli wykorzystać fakt, że pokrzywdzona była pod wpływem alkoholu. Jak informuje portal nto.pl, zarówno Sebastian K., jak Mateusz B. po zatrzymaniu zostali tymczasowo aresztowani. Później jednak, środek zapobiegawczy w postaci aresztu został… zniesiony. Tym samym, oskarżeni odpowiadali w poniedziałek (15.03.21 r.) przed sądem z wolnej stopy, a na sali rozpraw spotkali się z pokrzywdzoną 19-latką.

Sprawa została wyłączona z jawności ze względu na dobro pokrzywdzonej 19-latki. Zarzut w postaci gwałtu zbiorowego jest traktowany jako zbrodnia i grozi za nią od 3 do 15 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl