Ustalono tożsamość 20-letniego Rosjanina. Miał gwałcić kobiety pod Kijowem

Prokuratura Generalna Ukrainy poinformowała we wtorek, że śledczy ustalili tożsamość 20-letniego rosyjskiego wojskowego, podejrzanego o gwałty na kobietach z miejscowości w obwodzie kijowskim. Zostało on powiadomiony o ciążących na nim podejrzeniach.

„Zidentyfikowano jeszcze jednego podejrzanego o przemoc wobec kobiet w obwodzie kijowskim. To już drugi rosyjski gwałciciel, którego wykryto. Jest nim 20-letni Bułat Fassachow, radiotelefonista dywizjonu artylerii haubic w 30. samodzielnej brygadzie strzelców zmotoryzowanych 2. armii gwardyjskiej Centralnego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Rosji” – poinformowała prokurator generalna Iryna Wenediktowa.

Dodała, że kijowska prokuratura obwodowa wraz ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy zidentyfikowały wojskowego i poinformowały go, że jest podejrzany o złamanie prawa wojennego.

Według ustaleń prokuratury Fassachow w marcu w jednej ze wsi w rejonie (powiecie) browarskim wdarł się wraz z drugim wojskowym do prywatnego domu. Nakazał swemu wspólnikowi, by zamknął w piwnicy wszystkich mieszkańców prócz jednej kobiety. Zgwałcił ją, grożąc jej zastrzeleniem, a także jej rodziny. Po kilku dniach ten sam wojskowy wszedł do innego domu wraz z trzema wspólnikami. Mieszkańców prócz jednej kobiety wyrzucili z domu, a kobietę zbiorowo zgwałcili.

Wenediktowa opublikowała fotografię i nazwisko Fassachowa w komunikacie na Facebooku. „Trwa ustalanie dalszych osób zamieszanych w te bestialstwa” – poinformowała prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Plaga gwałtów w stolicy

Plaga gwałtów w Warszawie w przejazdach zamawianych w internecie. Wykryto już 20 przypadków z podobnym modus operandi sprawców – informuje w środę „Rzeczpospolita”. Kierowcy atakują najczęściej nocą i o świcie, zatrzymując auto na odludnej ulicy. Gazeta informuje, że dotarła do listy śledztw dotyczących przestępstw seksualnych popełnionych na młodych kobietach w stolicy. Sprawcami – jak podaje „Rz” – są obcojęzyczni kierowcy sieci Ubera i Bolta. Ofiarami – Polki i kilka cudzoziemek. Najmłodsza ma 16 lat.

Śledztwa dotyczą 20 przypadków – 11 z ubiegłego roku i dziewięciu z obecnego. Gazeta twierdzi, że może ich być jednak nawet więcej, niż wskazują oficjalne dane.

Jak działają sprawcy?

Według ustaleń sprawcy atakują pasażerki nocą lub o świcie. „Zatrzymują auto na odludnej lub uśpionej ulicy. Przesiadają się na tylne siedzenie. Jedne kobiety molestują, inne gwałcą” – czytamy.

„Na 20 potwierdzonych przypadków sprawcy to: sześciu Gruzinów, dwóch Uzbeków i dwóch Tadżyków, jeden Algierczyk oraz jeden obywatel Turkmenistanu. Narodowości ośmiu osób nie ustalono. Po połowie są to kierowcy Ubera i Bolta. W trzech przypadkach nie ustalono rodzaju aplikacji” – opisuje gazeta.

Śledczy alarmują, że przypadków gwałtów jest więcej, jednak ofiary nie zgłaszają sprawy na policję.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak kadyrowców w Buczy. 25 dziewcząt i kobiet zamkniętych w piwnicy i gwałconych

Bucza była miejscem nie tylko mordu na ludności cywilnej. Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa poinformowała BBC, że rosyjscy żołnierze zamknęli w piwnicy 25 dziewcząt i kobiet i systematycznie je gwałcili. Kadyrowcy mieli bowiem urządzić w jednym z domów salę tortur, gdzie zamęczali i mordowali mieszkańców. Rosyjscy żołnierze według informacji przekazanych BBC przez Ludmyłę Denisową mieli także zamknąć w piwnicy 25 dziewcząt i kobiet i systematycznie je gwałcić.

Dziewczęta i kobiety gwałcone w Buczy przez rosyjskich żołnierzy

– Mamy informacje o setkach zgwałconych dzieci. To jest straszne, ale to jest prawda. To jest to, co rosyjscy żołnierze przynieśli ze sobą – stwierdził Wołodymyr Zełenski podczas przemówienia do posłów litewskiego parlamentu.

Z Ukrainy cały czas dochodzą informację, które potwierdzają słowa prezydenta Ukrainy. BBC rozmawiało z kobietą, której mąż został zastrzelony, gdy próbował obronić ją przed zgwałceniem przez rosyjskiego żołnierza. Do gwałtów dochodziło także w Buczy, o czym poinformowała Ludmyła Denisowa, ukraińska rzeczniczka praw człowieka.

– Około 25 dziewcząt i kobiet w wieku 14-24 lat było systematycznie gwałconych w czasie okupacji w piwnicy jednego z domów w Buczy. Dziewięć z nich jest w ciąży – powiedziała BBC Denisowa.

Denisowa podkreśliła, że nie sposób jest ocenić liczby gwałtów, jakich dopuścili się rosyjscy żołnierze na Ukrainkach. Część z nich nie chce bowiem zgłaszać takiego przestępstwa, a część została niestety przez Rosjan zabita.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tragiczne odkrycie w Irpieniu. Ciała dzieci ze śladami gwałtu i tortur

W Irpieniu znaleziono ciała dzieci poniżej 10 roku życia ze śladami gwałtu i tortur – napisała we wtorek na Facebooku ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa. Rzeczniczka poinformowała również o znalezieniu innych ciał cywilów. „Niezliczone przypadki tortur na cywilach są odnotowywane na obszarach wyzwolonych spod rosyjskiej okupacji” – dodała Denisowa.

Liczący przed wojną 62 tys. mieszkańców Irpień znajdujący się w obwodzie kijowskim został odbity przez Ukraińców w piątek. Wśród takich faktów Denisowa wymieniła ciała odnalezione na terenie bazy turystycznej Prolisok w obwodzie kijowskim. W miejscu tym, służącym jako teren obozów letnich dla dzieci, przez trzy tygodnie – jak podała Denisowa – stacjonowały oddziały rosyjskie. „W piwnicy znaleziono trupy pięciu mężczyzn z rękoma związanymi na plecach. Byli torturowani, a potem zabici z zimną krwią” – napisała rzeczniczka na komunikatorze Telegram.

Według jej słów we wsi Wiktoriwka w obwodzie czernihowskim wojska rosyjskie „przetrzymywały ludzi w piwnicy jako zakładników”. Byli to „ludzie w różnym wieku, od starszych do noworodków” – napisała Denisowa. Wiktoriwka była okupowana przez 25 dni. „Nawet dla nabrania wiadra wody ludzie wyprowadzani byli pod konwojem. Nie dawano żadnych lekarstw nawet tym, których życie zależy od preparatów. Człowiek chorujący na astmę zmarł, jego ciało pochowano w lesie” – napisała rzeczniczka.

Poinformowała także o zidentyfikowaniu w rejonie konotopskim w obwodzie sumskim „co najmniej trzech zakatowanych cywilów ukraińskich”. W tych miejscach stacjonowały wcześniej wojska rosyjskie – dodała rzeczniczka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalne ataki Rosjan, gwałty, porwania i morderstwa

Rosja być może wywołała największą katastrofę humanitarną w Europie od czasu II wojny światowej. Zginęło co najmniej tysiąc ukraińskich cywilów, a jedna czwarta mieszkańców (ok. 10 mln) kraju musiała opuścić swoje domy. Rosjanie dokonują zabójstw i gwałtów. W celu wymuszenia lojalności kontynuują porwania przedstawicieli władz samorządowych. Masowo atakują infrastrukturę cywilną, domy, szpitale i szkoły. Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainie zginęło co najmniej 1081 cywilów, a 1707 zostało rannych, jednak rzeczywista liczba ofiar śmiertelnych jest prawdopodobnie znacznie wyższa – podało w piątek Biuro Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (OHCHR).

10 mln Ukraińców musiało opuścić swoje domy

Prokuratura Generalna Ukrainy informowała w sobotę, że w efekcie wywołanej przez Rosję wojny zginęło co najmniej 136 dzieci, a 199 zostało rannych. Jedna czwarta mieszkańców Ukrainy, czyli 10 mln osób, musiała opuścić swoje domy. Z kraju wyjechało dotychczas 3,3 mln uchodźców (w tym 1,8 mln dzieci), z czego do Polski udało się 2,2 mln osób. Pierwsze działania wojenne rozpoczęły się 24 lutego przed godz. 5.00, kilka minut po ogłoszeniu przez Putina „specjalnej operacji wojskowej” mającej na celu „demilitaryzację i denazyfikację Ukrainy”. Wojska rosyjskie przekroczyły granice Ukrainy od wschodu i południa oraz od północy z terytorium Białorusi. Ukraina została również zaatakowana z okupowanego przez Rosję od 2014 r. Krymu i kontrolowanej przez zależnych od Moskwy separatystów części Donbasu.

Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił stan wojenny, zakazujący opuszczania kraju mężczyznom w wieku od 18 do 60 lat, a dziesiątki tysięcy Ukraińców chwyciło za broń, wstępując do jednostek obrony terytorialnej.
Źródło info i foto: interia.pl

Rosja eskaluje terror wobec obywateli, plądrowanie sklepów i gwałty

Rosja eskaluje terror wobec cywilów na zajętych terytoriach, pojawiają się kolejne doniesienia o plądrowaniu sklepów i mieszkań, mordach i gwałtach – oceniają eksperci Ośrodka Studiów Wschodnich po 27 dniach inwazji Rosji na Ukrainę. Informują też o doniesieniach mediów o sukcesach sił ukraińskich na północny-zachód od Kijowa, które nie zostały jednak na razie potwierdzone przez ukraińską armię. Działania armii rosyjskiej mają w coraz większym stopniu charakter bandycki. Agresor niszczy magazyny z żywnością. Próby ewakuacji ludności lub niesienia jej pomocy humanitarnej są już nie tylko sabotowane, lecz powstrzymywane zbrojnie – piszą Andrzej Wilk i Piotr Żochowski z OSW.

Jak dodają, siły rosyjskie stosują brutalne metody do tłumienia oporu społecznego na zajętych terytoriach Ukrainy. Wobec demonstrujących niemal codziennie mieszkańców Chersonia rosyjscy żołnierze otwierają ogień, używają gazu łzawiącego, porywani są kolejni przedstawiciele władz lokalnych. Analitycy OSW zauważają, że chociaż Rosjanie nie zdobyli Czernihowa, zniszczenie mostu na rzece Desnie uniemożliwia niesienie pomocy humanitarnej jego mieszkańcom i kontynuowanie ich ewakuacji. Nie można wykluczyć, że podobnie jak w przypadku Mariupola, mieszkańcy Czernihowa będą zmuszani do wyjazdu na Białorusi lub Rosji – komentują.

Eksperci zauważają, że dowództwo ukraińskiej armii nie odniosło się dotąd do pojawiających się od wtorku w mediach informacji o sukcesie jakim miało być otoczenie jednostek sił rosyjskich znajdujących się na północny-zachód od Kijowa – w Irpieniu, Buczy i Hostomelu. Według oficjalnych danych ukraińskich Irpień stanowi obecnie skraj pozycji rosyjskich na północny wschód od Kijowa, jednak o miasto wciąż toczą się walki, pozostałe miejscowości znajdują się w głębi ugrupowania rosyjskiego.

Wilk i Żochowski odnotowują, że Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy w swoich codziennych komunikatach odszedł od dotychczasowej praktyki informowania o siedmiu, ośmiu kierunkach działań obronnych i opisuje teraz trzy główne obszary działań: północno-wschodni, wschodni i południowo-wschodni. To logiczna konsekwencja skrócenia ukraińskich linii obrony – komentują.

Według ukraińskiego sztabu, na wszystkich kierunkach armia ukraińska ma prowadzić operację obronną, a przeciwnik intensyfikować ostrzał miejscowości w rejonach walk i uderzenia rakietowo-powietrzne. W komunikacie po raz pierwszy nie powtórzono stałego w ostatnim tygodniu przekazu o przejściu wrogich wojsk do obrony i ukraińskich kontratakach.

Analitycy warszawskiego ośrodka piszą, że choć w wielu miejscowościach w obwodach czernihowskim, sumskim, charkowskim, ługańskim i donieckim trwają walki, znajdują się one coraz bardziej w głębi ugrupowania wojsk rosyjskich i nie można prowadzić w oparciu o nie zorganizowanej obrony.

Na północnym wschodzie główną rubież ukraińskiej obrony stanowi Kijów, a na wschodzie granice obwodów połtawskiego i dniepropietrowskiego oraz okolice Zaporoża. Na południowym wschodzie linia obrony pozostaje względnie stabilna, systematycznie przesuwając się jednak na północ pomiędzy Dnieprem a Bohem.

Po osiągnięciu przez jednostki agresora, nacierające z obwodu charkowskiego na południe, rubieży miejscowości Kamjanka (położonej na południe od Iziumu), a atakujące na północ z obwodu donieckiego miejscowości Jampil, korytarz, którym ewentualnie mogłyby się ewakuować wojska ukraińskie broniące się w obwodzie ługańskim (głównie wokół Siewierodoniecka), zawęził się do 50 km, co oznacza że jednostki nim przechodzące znajdą się w zasięgu wrogiej artylerii.

Nie można wykluczyć, że Rosjanie dążą do zamknięcia kotła, w którym może znaleźć się połowa ukraińskiego zgrupowania operującego w Donbasie – oceniają eksperci OSW.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ksiądz skazany na 9 lat więzienia za molestowanie seksualne dwóch chłopców

Były rezydent jednej z parafii w Opolu Lubelskim, ksiądz Tomasz F., został po raz pierwszy skazany w kwietniu zeszłego roku. Okazało się jednak, że wyrok wydał niewłaściwy sąd. Teraz, po ponownym rozpatrzeniu sprawy, znów zapadł wyrok skazujący. Ksiądz był oskarżony o molestowanie dwóch chłopców i posiadanie pornografii dziecięcej. Wyrok nie jest prawomocny.

Sąd Okręgowy w Lublinie skazał księdza Tomasza F. na dziewięć lat pozbawienia wolności. Duchowny był oskarżony o wykorzystanie seksualne chłopców w wieku poniżej 15 lat.

Po raz pierwszy wyrok w tej sprawie zapadł w kwietniu 2021 roku, kiedy to Sąd Rejonowy w Opolu Lubelskim skazał duchownego na 10 lat pozbawienia wolności. Uznając go za winnego nie tylko molestowania, ale też posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich w postaci 371 plików multimedialnych. We wrześniu zeszłego roku tamten wyrok został jednak uchylony, a sprawa trafiła do ponownego rozpoznania. Sąd odwoławczy stwierdził bowiem, że – z uwagi na charakter czynów zarzucanych oskarżonemu – sprawę już w pierwszej instancji powinien rozpatrywać sąd okręgowy, a nie rejonowy.

Kara w systemie terapeutycznym

Wyrok, który zapadł właśnie przed sądem okręgowym, zakłada – zresztą tak jak poprzednio – że ksiądz będzie odbywał karę w oddziale terapeutycznym o określonej specjalizacji.

– Na poczet kary został mu zaliczony okres przebywania w areszcie od 15 listopada 2019 do 10 marca 2022 roku – mówi Anna Stelmach z biura prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.

Oskarżony dostał też dożywotni zakaz zajmowania wszelkich stanowisk, wykonywania wszelkich zawodów i działalności związanych z wychowaniem, edukacją, leczeniem małoletnich lub z opieką nad nimi. Sąd orzekł też 15-letni zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych na odległość mniejszą niż 100 metrów i kontaktowania się z nimi. Tomasz F. ma też zapłacić jednemu z chłopców 50 tys. zł, a drugiemu 30 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za wyrządzoną krzywdę.

– Postępowanie toczyło się za zamkniętymi drzwiami. Nie ma jeszcze uzasadnienia wyroku. Wniosek o jego sporządzenie został już złożony przez jedną ze stron – zaznacza Anna Stelmach.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rzeszów: Zabił psycholożkę w zakładzie karnym. Artur R. był osadzony za zgwałcenie kobiet

Rzeszów, 22.02.2022. Zak³ad Karny w Rzeszowie gdzie, 22 bm. odby³a siê konferencja nt. zabójstwa funkcjonariuszki S³u¿by Wiêziennej. Podczas konsultacji psychologicznej tymczasowo aresztowany zaatakowa³ funkcjonariuszkê SW. W wyniku obra¿eñ kobieta zmar³a. (aldg) PAP/Darek Delmanowicz

37-letni Artur R. zadźgał w Zakładzie Karnym w Rzeszowie funkcjonariuszkę Służby Więziennej. Psycholożka zmarła wskutek odniesionych ran. Mężczyzna usłyszał zarzuty, a śledczy podali też, że choć mężczyzna przebywał w areszcie, to nie miał statusu niebezpiecznego przestępcy. Okoliczności tego tragicznego zdarzenia są szczegółowo wyjaśniane przez prokuraturę, Ministerstwo Sprawiedliwości i Służbę Więzienną. Media podały, że mężczyzna zaatakował funkcjonariuszkę nożyczkami. Prokuratura na chwilę obecną nie potwierdza tej informacji. Wiadomo, że znaleziono i zabezpieczono nożyczki, ale konieczne jest przeprowadzenie badań.

Jak poinformował w środę rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski, mężczyzna usłyszał w środę zarzuty: zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie, ale też czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego i bezprawnego pozbawienia wolności połączonego ze szczególnym udręczeniem.

Prokurator dodał, że Artur R. w czasie przesłuchania nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Złożył wyjaśnienia, ale z uwagi na dobro śledztwa prokuratura nie ujawnia ich treści. Śledczy sprecyzowali, że R. zadał funkcjonariuszce uderzenia zaciśniętą dłonią i narzędziem ostrokończystym, czym spowodował u niej szereg obrażeń ciała, które doprowadziły do masywnego krwotoku wewnętrznego i zewnętrznego, a w efekcie do śmierci pokrzywdzonej.

37-latek był osadzony za gwałty z 2020 roku

Tymczasowo aresztowany Artur R. – w sprawie gwałtów dokonanych w 2020 roku – nie był dotychczas karany. Za zarzucaną mu teraz zbrodnię grozi kara nie mniejsza niż 12 lat pozbawienia wolności, 25 lat albo kara dożywotniego więzienia. Prokurator zapewnił, że w sprawie trwają intensywne czynności procesowe, mające na celu ustalenie przebiegu zdarzenia oraz weryfikacja wyjaśnień złożonych przez podejrzanego. W czwartek w Krakowie ma się odbyć sekcja zwłok funkcjonariuszki.

Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś mówił na konferencji prasowej we wtorek 22 lutego, że osadzony, który był tymczasowo aresztowany, nie był zakwalifikowany jako niebezpieczny. Zapowiedział też, że sprawdzane będą wszystkie procedury, które w takich przypadkach powinny być zastosowane. Obecnie Artur R. ma status niebezpiecznego przestępcy. Jest mieszkańcem powiatu kolbuszowskiego, przebywa w areszcie w związku z tym, że odpowiada już przez sądem za zgwałcenie w 2020 roku trzech kobiet i usiłowanie gwałtu jednej. Według oskarżenia mężczyzna umawiał się z kobietami w celach towarzyskich, początkowo płacił za usługę seksualną, a następnie je bił, podduszał, szarpał. Groził kobietom, że je zabije, robił im nagie zdjęcia, a po zgwałceniu okradał z pieniędzy i bielizny, „którą traktował jak trofeum”; zabierał im dokumenty.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gwałt podczas lotu do Londynu. Sprawca aresztowany

Pasażer samolotu został aresztowany pod zarzutem gwałtu kobiety w business klasie podczas lotu z Newark w New Jersey do Londynu. Brytyjczyk miał zmusić ją do seksu, gdy inni wokół spali. Domniemana ofiara poskarżyła się załodze pokładowej United Airlines, która zadzwoniła na policję. Mundurowi weszli na pokład samolotu o godz. 6.30 w zeszły poniedziałek. 40-latek został aresztowany i wyprowadzony z samolotu.

Na komendzie policji na Heathrow pobrano między innymi jego próbkę DNA. Funkcjonariusze przeprowadzili także przeszukanie samolotu. Mężczyzna został później zwolniony w oczekiwaniu na dalsze dochodzenie.

Kobieta, 40 – letnia Brytyjka została udzielona pomoc psychologiczna. Rzecznik policji potwierdził aresztowanie i rozpoczęcie śledztwa. W samolocie para siedziała obok siebie w oddzielnych rzędach w klasie biznesowej. Wcześniej rozmawiali ze sobą w strefie wypoczynkowej. Według jednego ze źródeł, po zdarzeniu „kobieta była zrozpaczona”.
Źródło info i foto: wp.pl

Kościół w Nowej Zelandii podał dane dotyczące nadużyć seksualnych

Kościół katolicki w Nowej Zelandii przyznał, że począwszy od 1950 roku 14 proc. duchownych oskarżonych zostało o nadużycia wobec dzieci i dorosłych – poinformował we wtorek dziennik „The Guardian”. Władze kościelne podały powyższe dane na prośbę królewskiej komisji ds. nadużyć powstałej w 2018 roku na wniosek premier kraju Jacindy Ardern. Rządowy zespół bada nadużycia we wszystkich instytucjach związanych z wiarą, w tym Kościół katolicki – tłumaczyła brytyjska gazeta.

– Jestem wdzięczny za pracę włożoną w ten raport, a także za upublicznienie go – oświadczył przewodniczący nowozelandzkiej Konferencji Episkopatu kardynał John Dew. Dodał, że otrzymane dane były przerażające, a Kościół odczuwa „głęboki wstyd” z powodu przedstawionych informacji.

250 tys. ofiar

Do danych odniosło się również nowozelandzkie stowarzyszenie pokrzywdzonych przez księży (SNAP), które stwierdziło, bazując na doniesieniach członków organizacji, że prawdziwa skala nadużyć była prawdopodobnie o wiele wyższa. Z naszych informacji wynika, że „jedynie około jedna na 12 pokrzywdzonych osób zgłaszała nadużycia w Nowej Zelandii” – przekazało SNAP.
Źródło info i foto: polsatnews.pl