Policjanci zlikwidowali plantację marihuany pod Pułtuskiem. W obrocie 110 kg narkotyków

Funkcjonariusze Komendy Stołecznej Policji zatrzymali 13 osób, które podejrzewali o handel marihuaną, kokainą i mefedronem. Na posesji pod Pułtuskiem odnaleźli plantację konopi. Prokuratorskie zarzuty usłyszało już 11 zatrzymanych, wszyscy trafili do aresztu. Rafał Retmaniak z Komendy Stołecznej Policji poinformował, że zatrzymania miały miejsce w ubiegłym tygodniu na terenie Warszawy, Pułtuska i Świebodzina. 11 z zatrzymanych, po usłyszeniu w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarzutów wprowadzania do obrotu znacznych ilości środków odurzających, decyzją sądu zostało tymczasowo aresztowanych na trzy miesiące, a dwie osoby objęte dozorami.

– W trakcie wykonywania czynności operacyjnych policjanci stołecznego wydziału do walki z przestępczością narkotykową ustalili, że na terenie województwa mazowieckiego działa grupa, która mogła wprowadzić do obrotu ponad 110 kilogramów narkotyków – poinformował Retmaniak.

Plantacja konopi pod Pułtuskiem

Działający na polecenie prokuratury stołeczni policjanci przy współpracy kolegów z jednostek rejonowych i powiatowych garnizonu stołecznego oraz funkcjonariuszy ze Świebodzina w ubiegłym tygodniu zatrzymali 13 osób w wieku od 26 do 55 lat w Warszawie, Pułtuska i Świebodzinie.
Źródło info i foto: tvn24.pl/tvnwarszawa

138 zarzutów za nielegalny handel lekami na potencję

Do dwóch lat więzienia i wysoka grzywna grozi mężczyźnie z Kątów Wrocławskich, który usłyszał 138 zarzutów nielegalnego handlu lekami na potencję. Oferował je w internecie od 2020 roku. Podkomisarz Wojciech Jabłoński z dolnośląskiej policji poinformował w piątek, że policjanci z Kątów Wrocławskich namierzyli mężczyznę, który za pośrednictwem jednego z portali internetowych nielegalnie sprzedawał leki na potencję.

– Po sprawdzeniu jego mieszkania policjanci zabezpieczyli blisko tysiąc tabletek i saszetek z medykamentami. Za handel tego rodzaju produktami bez wymaganego zezwolenia grozi kara 2 lat pozbawienia wolności i wysoka grzywna – powiedział policjant.

Dodał, że mężczyzna działał od 2020 roku, oferując do sprzedaży te medykamenty. Mężczyzna usłyszał łącznie 138 zarzutów dotyczących wprowadzenia do obrotu produktów leczniczych bez pozwolenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Handlowali podrabianymi lekami na potencję. Rozbito gang

Na polecenie Prokuratury Rejonowej w Gdyni funkcjonariusze Komendy Miejskiej Policji w Gdyni we współpracy z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku zatrzymali na terenie Gdyni i Lęborka 8 osób w śledztwie dotyczącym sprzedaży bez wymaganego zezwolenia produktów leczniczych. W trakcie przeszukań ujawniono i zabezpieczono znaczne ilości środków leczniczych, a także narkotyki i pieniądze, w tym ponad 300 tysięcy złotych i 4 tysiące dolarów.

Policjanci z Gdyni i Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku 9 lutego 2022 roku zatrzymali osiem osób pod zarzutem m.in. sprzedaży bez wymaganego zezwolenia produktów leczniczych na potencję. Policjanci przeszukali miejsca zamieszkania zatrzymanych osób oraz cztery magazyny, w których znaleziono i zabezpieczono znaczne ilości środków leczniczych o szacunkowej wartości rynkowej co najmniej 8 milionów złotych.

W miejscu zamieszkania zatrzymanych oraz w miejscu, w którym ujawniono środki lecznicze policjanci zabezpieczyli również narkotyki i pieniądze, w tym ponad 300 tysięcy złotych, 4 tysiące dolarów oraz 100 euro.

Jak ustalili policjanci, nielegalny proceder prowadzony był od wielu lat na szeroką skalę w ramach zorganizowanej grupy przestępczej, z wykorzystaniem co najmniej trzech stron internetowych. Za ich pośrednictwem prowadzono sprzedaż produktów leczniczych na potencję w różnej postaci, w tym z podrobionymi znakami towarowymi, podrobionych produktów leczniczych oraz środków niedopuszczonych do obrotu na terenie RP. Produkty doręczane były odbiorcom w formie przesyłek pocztowych. Do procederu wykorzystywano założone m.in. na tak zwane ,,słupy” rachunki bankowe, na które wpływały środki ze sprzedaży, przy czym podejmowano szereg działań w celu utrudnienia organom ścigania ustalenia ich przestępczego pochodzenia.

Policjanci doprowadzili zatrzymane osoby do Prokuratury Rejonowej w Gdyni. Siedem osób usłyszało zarzuty dotyczące udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, której celem był obrót produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia, w tym sfałszowanymi, z podrobionymi znakami towarowymi oraz niedopuszczonymi do obrotu na terytorium RP. To przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5.

Sześciu podejrzanym prokurator zarzucił popełnienie przestępstwa obrotu produktami leczniczymi bez wymaganego zezwolenia w ramach zorganizowanej grupy przestępczej co zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 5. Przy czym z uwagi na to, że podejrzani z procederu uczynili sobie stałe źródło dochodu, grozi im nawet kara do 7 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.

Trzem podejrzanym prokurator zarzucił popełnienie przestępstw prania pieniędzy zagrożonych karą pozbawienia wolności do lat 10. Z uwagi na to, że z przestępstwa uczynili sobie stałe źródło dochodu, grozi im nawet 15 lat pozbawienia wolności.

Czterech podejrzanych usłyszało również zarzuty dotyczące posiadania narkotyków, w tym dwóch posiadania ich w znacznej ilości. To przestępstwo zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 10.

Sąd, na wniosek prokurator tymczasowo aresztował wszystkich podejrzanych.

Sprawa ma charakter rozwojowy, policjanci nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wyłudzali podatek VAT na lewym obrocie trumnami

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej prowadzą śledztwo w sprawie grupy przestępczej usiłującej wyłudzić ponad 600 tys. zł nienależnego zwrotu podatku VAT za obrót trumnami. Efekt działań śledczych to rozbicie przestępczej szajki i zgromadzenie przez policjantów obszernego materiału dowodowego, który pozwolił na przestawienie 9 podejrzanym osobom szeregu prokuratorskich zarzutów. Przysłowiowym gwoździem do trumny było skierowanie do sądu prokuratorskiego aktu oskarżenia. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zakończył śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach, a prowadzone przeciwko osobom podejrzanym o usiłowanie wyłudzenia podatku VAT w związku z wewnątrzwspólnotowymi dostawami towarów w postaci wyrobów funeralnych (trumien) na szkodę Skarbu Państwa.

Nieuczciwa działalność była prowadzona w 2014 roku. Grupa przestępcza posiadała kilka palet z trumnami. Przestępczy proceder polegał na przewożeniu z Polski do Czech trumien jako gotowy wyrób. Następnie ten sam ładunek powracał do kraju jako akcesoria do wyrobu trumien. Tym sposobem, przy wykorzystaniu kilku podmiotów gospodarczych, deklarowano wewnątrzwspólnotową dostawę trumien, ubiegając się o zwrot podatku w wysokości 23 procent. Proceder wielokrotnie powtarzano przy wykorzystaniu tego samego ładunku trumien. Przestępcy usiłowali wyłudzić 630 tysięcy złotych na szkodę Skarbu Państwa, jednak wypłata podatku VAT została wstrzymana przez Urząd Skarbowy.

Sprawą zajęli się śląscy śledczy zwalczający przestępczość gospodarczą. Policjanci przeprowadzili szereg czynności, m.in. dokonali przeszukań miejsc zamieszkania podejrzanych oraz podmiotów gospodarczych biorących udział w obrocie wyrobami funeralnymi, zabezpieczyli i przeanalizowali obszerną dokumentację i przesłuchali szereg osób. Istotnym elementem w sprawie była analiza przekazanych przez przedstawiciela jednego z podmiotów zdjęć z kilku różnych załadunków trumien. Zdjęcia miały uwiarygodnić twierdzenie, że podmioty obracały ładunkami różnych trumien. Ekspertyza przeprowadzona przez policyjnego biegłego z zakresu technik audiowizualnych wykazała, że widoczne na różnych zdjęciach trumny znajdujące się na paletach, to jedne i te same ładunki, a na poszczególnych zdjęciach dokładane są jedynie kolejne folie, którymi ostreczowane są palety.

Praca policjantów pozwoliła na przedstawienie prokuratorskich zarzutów 9 osobom – mieszkańcom województwa śląskiego – Pszczyny, Katowic, Sosnowca, Jaworzna oraz obywatelowi Czech. Zarzuty objęły działanie w grupie przestępczej, usiłowania oszustwa na szkodę Skarbu Państwa, zarzuty karno-skarbowe oraz zarzut dotyczący prania pieniędzy. Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozorów, poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju oraz zakazów kontaktowania się. Prokuratora dokonał zabezpieczenia majątkowego u podejrzanych na łączną kwotę 85.000 złotych. Postępowanie zakończyło skierowanie przez Prokuraturę do sądu aktu oskarżenia. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Najbardziej poszukiwana Polka ponownie zatrzymana

Joanna S. i jej syn Mikael, podejrzani o kierowanie piramidą finansową, zostali ponownie zatrzymani w Hiszpanii. W procederze, który miał się opierać na handlu dziełami sztuki, ich klienci stracili 300 milionów złotych. 

– Brak stosowania tymczasowego aresztowania skutkował ucieczką i ukryciem się podejrzanych, o czym pismem z 29 listopada 2021 r. została poinformowana Prokuratura Regionalna w Białymstoku – poinformował w rozmowie z Polską Agencją Prasową zastępca szefa tej prokuratury Paweł Sawoń. Teraz – jak ustalił „Superwizjer” TVN – są już do dyspozycji Sądu Śledczego w Madrycie, gdzie oczekują na ekstradycję do Polski. 

Zdaniem detektywa Wojciecha Koszczyńskiego, który działa w Hiszpanii na zlecenie pokrzywdzonych przez Joannę S. osób, poszukiwani ukrywali się w jednym z luksusowych apartamentów w pobliżu portu w Punta del Moral przy granicy Hiszpanii z Portugalią. Planowali też dalszą drogę ucieczki, choć nie ustalono dokąd. – Nasi „znajomi” wrócili do swoich starych przyzwyczajeń, co pomogło nam ich zlokalizować – relacjonował w rozmowie z tvn24.pl.

– Tak naprawdę najgorsze jest to, że cały czas mieli dostęp do internetu i korzystali z telefonów komórkowych. Mieli pełne możliwości, żeby pozbyć się problemu – stwierdził Koszczyński, podkreślając w rozmowie z dziennikarzami, że „zostali niemalże zatrzymani w trakcie robienia przelewów”.

Oszustwo ws. handlu dziełami sztuki. W tle nazwiska Banasia i Wolszczak

53-letnia obecnie Joanna S., Polka zamieszkała na stałe w Szwecji, była bohaterką reportażu „Superwizjera” wyemitowanego w lutym 2018 roku. Była w nim mowa o prowadzeniu przez nią kilkunastu galerii (w tym Galleri New Form) oraz rzekomej sprzedaży dzieł sztuki zamożnym klientom. Okazało się jednak, że pomimo wpłat pieniędzy, klienci nigdy nie otrzymali obrazów czy rzeźb, za które zapłacili. Ich straty – według ustaleń śledczych – mają sięgać 300 milionów złotych, a wśród oszukanych mają być m.in. aktorka Grażyna Wolszczak oraz prezes NIK Marian Banaś.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Rajdowiec Leszek K. tymczasowo aresztowany

Znany rajdowiec Leszek K. na trzy miesiące trafił do aresztu. Krakowski sąd przychylił się do wniosków prokuratury w sprawie wszystkich sześciu zatrzymanych w śledztwie dotyczącym wyłudzeń podatków w handlu luksusowymi samochodami. Sąd uznał, że areszt jest konieczny z powodu groźby matactwa, czyli wpływania na zeznania innych osób. Oprócz tego, popełnienie przez podejrzanych zarzucanych im czynów – zdaniem sądu – jest wysoce prawdopodobne. Ostatnia sprawa to wysokie zagrożenie karą. Podejrzanym grozi nawet 15 lat więzienia.

Wielokrotny mistrz Polski w rajdach samochodowych i pięć zatrzymanych z nim osób mieli działać w zorganizowanej grupie przestępczej, która – zdaniem prokuratury – wyłudzała podatek VAT i opłaty akcyzowe handlując sprowadzanymi samochodami klasy premium.

Na tym procederze Skarb Państwa miał stracić trzy miliony złotych. Zarzuty dotyczą też wyprania prawie 6 i pół miliona złotych. Według śledczych, pojazdy nabywane za granicą, lub na terenie autoryzowanych salonów samochodowych w Polsce, trafiały na rynek w kraju, przy wykorzystaniu przepisów, pozwalających obniżyć ich faktyczną wartość o podatek VAT oraz o należności akcyzowe. W tym celu zakładano fikcyjne spółki, zarejestrowane zarówno w Polsce, jak i poza granicami, które wystawiały tzw. puste faktury.

Grupa działała w latach 2015-2016 w Krakowie, Warszawie oraz innych miejscowościach na terenie kraju.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Akcja CBA. Chodzi o handel lekami

CBA zatrzymało dwie osoby podejrzane m.in. o kierowanie grupą przestępczą zajmującą się nielegalnym wywozem leków za granicę Polski. Chodzi o tzw. odwrócony łańcuch dostaw – informuje Prokuratura Krajowa. Zatrzymanym postawiono zarzuty kierowania, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz udziału w zbyciu – przez apteki ogólnodostępne do hurtowni farmaceutycznej – produktów leczniczych z naruszeniem zakazów z prawa farmaceutycznego – poinformowała w poniedziałek Prokuratura Krajowa. Śledztwo jest prowadzone przez białostocką delegaturę Prokuratury Krajowej.

Prokurator zastosował wobec podejrzanych poręczenia majątkowe do 40 tys. zł, zakaz opuszczania kraju i dozory policji połączone z zakazem kontaktu ze współpodejrzanymi. Grozi im do dziesięciu lat więzienia.

Według ustaleń śledztwa, podejrzani byli zatrudnieni w firmie, który prowadziła niepubliczny zespół opieki zdrowotnej oraz jednocześnie hurtownię farmaceutyczną. „Podejrzani składali nieprawdziwe zapotrzebowania na zakup produktów leczniczych, które miały być przeznaczone dla pacjentów przychodni. Na podstawie tak wystawionych zapotrzebowań, apteki dokonały faktycznej sprzedaży leków do hurtowni farmaceutycznej o łącznej wartości co najmniej 3,3 mln zł” – poinformowała PK.

CBA podało, że chodzi o działalność w latach 2018-2019, a do zatrzymań doszło w województwach: mazowieckim i śląskim. „Wskazany podmiot był jednym z ogniw tzw. odwróconego łańcucha dystrybucji leków, przez który końcowo sprzedawano poza granice Polski leki nielegalnie skupione z aptek z terenu całego kraju. Jednym z takich krajów docelowych były Czechy” – poinformowało Biuro w komunikacie.

Dotąd w tej sprawie zatrzymano łącznie siedem osób.

Śledztwo to jest kontynuacją, prowadzonego również w wydziale zamiejscowym Prokuratury Krajowej w Białymstoku, innego śledztwa, w którym zarzuty usłyszało 28 osób związanych z trzema hurtowniami farmaceutycznymi oraz kilkunastoma aptekami.
Źródło info i foto: interia.pl

Sędzia podwyższył wyrok za handel narkotykami

Podczas procesu odwoławczego rosyjskiego kierowcy, który przemycał w samochodzie narkotyki, sędzia uzasadnił, że ze wzrostem ich ilości nie może następować łagodzenie kary. Wyliczył, że skoro w innym procesie za przemyt 65 kilogramów haszyszu sprawca dostał 7 lat więzienia, to za przemyt o 10 kg większej ilości kara nie może być identyczna. I dołożył 3 lata.

44-letni Rosjanin z Sankt Petersburga zatrzymany został w województwie podlaskim we wrześniu 2019 roku. W mercedesie Mercedes ML 350 na rosyjskich numerach rejestracyjnych, którym jechał w kierunku litewskiej granicy (SG zatrzymała go do kontroli w okolicach Wiżajn), ukryto prawie 77 kg haszyszu, wartego na czarnym rynku ponad 4 mln zł.

Straż Graniczna podała wówczas, że kierowca w czasie rutynowych czynności zachowywał się nienaturalnie i dlatego pogranicznicy nabrali podejrzeń, że w aucie może być przemyt. W czasie szczegółowej kontroli okazało się, że samochód ma zbyt grubą podłogę. W skrytce znaleziono 134 zamknięte hermetycznie paczki różnej wielkości z suszem roślinnym. Okazało się, że był to haszysz.

Prokuratura postawiła także mężczyźnie zarzut udziału w innym przemycie narkotyków z Hiszpanii do Rosji, zatrzymanym w Kuźnicy (Podlaskie), na granicy z Białorusią w listopadzie 2018 r. Tam zarzut dotyczył współdziałania z kurierem tego transportu jadącym autem marki BMW X6 i z innymi, nieustalonymi osobami. Straż Graniczna zatrzymała wtedy ładunek 65 kg haszyszu wartego około 3,5 mln zł.

Sąd pierwszej instancji skazał kierowcę na 7 lat więzienia (plus 7,5 tys. zł grzywny) za przemyt, od współudziału w drugim z przestępstw go jednak uniewinnił. Sąd apelacyjny również uznał, iż nie ma dowodów na współudział Rosjanina w przemycie udaremnionym w Kuźnicy. Jednak rozpoznając odwołania obu stron uznał, że za transport 77 kg haszyszu oskarżony zasługuje na karę 10 lat więzienia.

Uzasadniając wyrok przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Szczurewski powiedział, że przy ocenie szkodliwości społecznej przemytu narkotyków kluczowa jest ich ilość oraz okoliczności. Sędzia przypomniał, że sprawie przemytu udaremnionego w Kuźnicy, w której Rosjanin został uniewinniony, kierowca-kurier został skazany na 7 lat więzienia za próbę przewiezienia 65 kilogramów haszyszu. Oskarżony Rosjanin przewoził o 10 kg narkotyków więcej. Oba transporty różniły się także o ok. 0,5 mln zł czarnorynkową wartością.

– Nie może być tak, że w miarę wzrostu ilości narkotyku następuje liberalizacja oceny szkodliwości społecznej przestępstwa- uzasadniał sędzia Szczurewski.

Sędzia: „Zinstytucjonalizowany” przemyt
Prokuratura chciała podwyższenia kary do 12 lat więzienia. Obrona z kolei wnioskowała o obniżenie kary do trzech lat więzienia za przemyt i zmniejszenie grzywny.

Zdaniem sędziego transport narkotyków z Hiszpanii przez szereg krajów, w tym Polskę, prawdopodobnie do Rosji, był „zinstytucjonalizowany”. Grupa przestępcza przygotowywała bliźniaczo podobne skrytki w podwoziach drogich aut na duże ilości narkotyków, korzystała z tego samego szlaku, a kierowcy byli jedynie kurierami.

„Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością” można mówić o działalności jednej grupy przestępczej, o czym świadczy m.in. identyczny sposób działania i szlak przerzutowy – powiedział sędzia.

Jednocześnie zwracał uwagę, że nie ma namacalnych dowodów (np. nagrań rozmów telefonicznych czy zapisów sms-ów), by można było uznać za udowodnione, że kurierzy współpracowali ze sobą.
Źródło info i foto: interia.pl

Żołnierz kierował gangiem handlującym dopalaczami

Wydział do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie oskarżył zawodowego żołnierza o kierowanie grupą przestępczą handlującą dopalaczami. Cezary D. i podległe mu osoby, miały na tym zarobić ok. 200 tysięcy złotych. Większość z nich chce dobrowolnie poddać się karze.

Akt oskarżenia został skierowany do Sądu Okręgowego w Siedlcach. 25-letni zawodowy żołnierz Cezary D. miał od października 2019 r. do listopada 2020 r. kierować zorganizowaną grupą przestępczą handlującą dopalaczami. Do jego grupy należeć mieli koledzy, 23-letni Jacek T. i Dominik A., a 20-letnia Adrianna N. miała im kilkukrotnie pomagać. Środki odurzające miały trafiać do „cywilów”, Cezary D. nie handlował dopalaczami w wojsku. Jednak działania operacyjne żandarmerii wojskowej doprowadziły do ustalenia czym trudni się 25-latek po służbie.

– Z ustaleń postępowania wynika, że trzej mężczyźni stworzyli zorganizowaną grupę przestępczą, która kierowana była przez szeregowego Cezarego D. Oskarżeni działali na terenie Siedlec. Zostali oni zatrzymani przez Mazowiecki Oddział Żandarmerię Wojskową, a następnie na wniosek prokuratora Wydziału do spraw Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Warszawie zostali tymczasowo aresztowani przez sąd – powiedziała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Grupa zajmowała się handlem „znacznymi ilościami plastycznej substancji stanowiącej mieszankę trzech nowych substancji psychoaktywnych” oraz środkami psychotropowymi i odurzającymi. Oskarżeni mieli w ten sposób zarobić co najmniej 200 tysięcy złotych. – Kwota ta została zabezpieczona przez organy ścigania w toku czynności procesowych – podała prok. Skrzyniarz.

Wraz z aktem oskarżenia prokurator skierował do sądu wnioski oskarżonych Cezarego D., Jacka T. i Adriannę N. o dobrowolne poddanie się karze. Dominik A. nie przyznał się do winy. Mężczyźni pozostają tymczasowo aresztowani. Grozi im do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: TVP.info

Handlowali półproduktami do produkcji metamfetaminy. Adwokat i były policjant wśród zatrzymanych

Przez pięć lat mieli wytwarzać półprodukty potrzebne do produkcji metamfetaminy i wywozić je do Czech. Za zarobione w ten sposób pieniądze kupowali nieruchomości, luksusowe auta i motocykle. W sprawie zatrzymano dziewięć osób, w tym mającego kierować zorganizowaną grupą przestępczą adwokata oraz byłego policjanta. Przy zatrzymanych zabezpieczono 13 milionów złotych w gotówce.

W trakcie działań przeprowadzonych na terenie województwa dolnośląskiego przeszukano kilkanaście miejsc zamieszkanych i użytkowanych przez podejrzanych. Wówczas znaleziono i zabezpieczono ponad 13 milionów złotych w gotówce, które ukryte były w jednym z mieszkań w walizkach, torbach podróżnych i pudełkach. Na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono także mienie ruchome należące do podejrzanych warte ponad 300 tys. zł.

Zatrzymani mają usłyszeć zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej dokonującej przestępstw określonych w Ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii, wewnątrzwspólnotowego obrotu prekursorami służącymi do produkcji metamfetaminy oraz tzw. prania brudnych pieniędzy.

Mieli wykorzystywać hurtownię farmaceutyczną

Rozpracowywana przez policjantów CBŚP grupa działała głównie w województwie dolnośląskim. Jak podała Prokuratura Krajowa, członkowie grupy, wykorzystując hurtownię farmaceutyczną, kupowali w innej, legalnie działającej hurtowni farmaceutycznej ogromne ilości produktów leczniczych zawierających substancje pozwalające na wytwarzanie metamfetaminy.

– Następnie członkowie grupy wyłuskiwali tabletki z blistrów i sprzedawali je jako prekursory grupom przestępczym działającym w Polsce i w Czechach. Nielegalny towar trafiał na teren niemal całego kraju oraz do Czech, gdzie była produkowana matamfetamina – informuje Iwona Jurkiewicz z CBŚP.

Według prokuratury grupa działała w latach 2014-2018. Pieniądze uzyskane z procederu jej członkowie inwestowali m.in. w zakup nieruchomości, luksusowych samochodów i motocykli. Postępowanie w tej sprawie prowadzi Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu wspólnie z poznańskim zarządem CBŚP.

Po przedstawieniu zarzutów śledczy zdecydują o zastosowaniu wobec zatrzymanych środków zapobiegawczych. „Podejrzanym, którzy usłyszą zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą grożą kary do 10 lat pozbawienia wolności. Pozostałym kary do 5 lat pozbawienia wolności” – podała Prokuratura Krajowa.

Policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: tvn24.pl