Policjanci CBŚP rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Był to rodzinny „biznes”

Policjanci CBŚP, przy wsparciu KPP w Brzegu rozbili zorganizowaną grupę przestępczą. Z ustaleń śledztwa wynika, że osoby związane z pseudokibicami jednego z dolnośląskich klubów sportowych wprowadzali do obrotu znaczne ilości marihuany, amfetaminy i mefedronu. W śledztwie prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Opolu obecnie występuje 9 podejrzanych o przestępstwa narkotykowe.

Policjanci z Zarządu w Opolu Centralnego Biura Śledczego Policji od kilku miesięcy rozpracowywali zorganizowaną grupę przestępczą, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Opolu. Ze wstępnych ustaleń wynikało, że członkowie gangu handlowali dużymi ilościami różnego rodzaju narkotyków. Według śledczych niektórzy z nich mogli mieć związek z pseudokibicami jednego z dolnośląskich klubów sportowych.

Pierwsze uderzenie w grupę policjanci przeprowadzili w maju br., gdy przejęli 2 kg amfetaminy oraz zatrzymali 2 mężczyzn na autostradzie w rejonie Brzegu. Narkotyki były ukryte w bagażniku samochodu, którym jechali podejrzani. Wówczas zatrzymani usłyszeli zarzuty posiadania i wprowadzania do obrotu znacznych ilości narkotyków, a następnie zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy.

Okazało się, że trzon grupy przestępczej mogli stanowić mieszkańcy Brzegu. Funkcjonariusze CBŚP i KPP w Brzegu szybko połączyli siły i po kilku miesiącach gromadzenia dowodów przeprowadzili kolejne uderzenie. Tym razem, przy wsparciu Zespołów Specjalnych CBŚP z Opola i Poznania oraz funkcjonariuszy z Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Opolu, zatrzymano 7 osób. Wśród podejrzanych jest czworo członków jednej rodziny. Podczas akcji policjanci zabezpieczyli także amfetaminę, marihuanę, mefedron oraz niebezpieczne przedmioty np. broń czy kije bejsbolowe. Na poczet przyszłych kar i grzywien przejęto ponad 85 tys. zł w gotówce.

Zatrzymane osoby doprowadzono do Prokuratury Okręgowej w Opolu, gdzie przedstawiono im zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, z czego jeden z zatrzymanych jest podejrzany o kierowanie nią. Dodatkowo osobom tym grozi odpowiedzialność za posiadanie i wprowadzanie do obrotu znacznych ilości środków odurzających i psychotropowych. Decyzją sądu 3 osoby zostały tymczasowo aresztowane, a 4 objęte dozorem policyjnym.

Policjanci i prokuratorzy nadal wykonują czynności w śledztwie.
Źródło info i foto: Poicja.pl

Pseudokibice odpowiedzą za udział w grupie przestępczej oraz handel narkotykami

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców zatrzymali trzech pseudokibiców jednej ze śląskich drużyn piłkarskich i przejęli 3 kg amfetaminy. Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenie do obrotu znacznej ilości środków odurzających. Grozi im do 15 lat więzienia.

Sprawą zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się rozprowadzaniem narkotyków oraz przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu tj. m.in. bójkami i pobiciami, uszkodzeniami ciała, groźbami i zmuszaniem przemocą do określonego zachowania, od ponad roku zajmowali się policjanci z Wydziału do spraw Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców z katowickiej komendy wojewódzkiej. Mundurowi rozpracowywali środowisko pseudokibiców jednej ze śląskich drużyn piłkarskich, którzy tworzyli grupę przestępczą. Ostatecznie w drugiej połowie lipca br. przystąpili do zatrzymań. Wspomagali ich policjanci z ogniwa wywiadowczego KMP w Katowicach i kryminalni z KMP w Rudzie Śląskiej i KPP w Mikołowie.

Najpierw policjanci zatrzymali samochód, którym kierował 21-letni mieszkaniec Knurowa. Mężczyzna przewoził w pojeździe 3 kg amfetaminy. Był już wcześniej karany za przestępczość narkotykową. Kolejne zatrzymania odbyły się w miejscach zamieszkania pseudokibiców w Bytomiu i Knurowie. Zatrzymano tam odpowiednio: 32-latka, który był już karany za przestępczość narkotykową oraz 23-latka karanego wcześniej za udział w bójkach tzw. ustawkach pseudokibiców. Stróże prawa przeszukali także miejsca zamieszkania mężczyzn i zabezpieczyli 10 tysięcy złotych w gotówce.

Wszyscy podejrzani zostali doprowadzeni do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, który nadzoruje śledztwo. Wszyscy usłyszeli zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków. Ponadto 21-latek usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Mieszkańcy Knurowa w wieku 21 i 23 lat trafili na 3 miesiące do aresztu. Natomiast wobec 32-latka z Bytomia zastosowano poręcznie majątkowe w kwocie 50 tysięcy złotych. Wszystkim podejrzanym grozi do 15 lat więzienia.

Jest to kolejna realizacja w tej sprawie. Wcześniej w listopadzie 2020 r. policjanci z KWP w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców, wspierani przez policyjnych kontrterrorystów z Katowic, zatrzymali na terenie Knurowa dwóch mężczyzn. Usłyszeli oni prokuratorskie zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków. Ponadto jednemu z nich przedstawiono zarzut prania brudnych pieniędzy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Szefowa gangu kiboli Magdalena K. oskarżona

Miss kiboli wkrótce stanie przed sądem! Śledczy skierowali do Sądu Okręgowego w Krakowie akt oskarżenia przeciwko Magdalenie K. oraz jedenastu innym osobom, w tym Mariuszowi Z., który jest uważany za konkubenta pięknej szefowej gangu. Kobieta jest oskarżona o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, przemyt i handel narkotykami, składanie fałszywych zeznań i pranie brudnych pieniędzy a nawet o przywłaszczenie luksusowego BMW M6. Grozi jej 15 lat więzienia

Przypomnijmy, szefowa kiboli o zjawiskowej urodzie kierowała bojówka pseudokibiców po tym jak został aresztowany jej partner.Długo ukrywała się przed śledczymi. Podczas obławy na Węgrzech wymknęła się grupie antyterrorystów. W końcu, w 2020 roku wpadła na Słowacji. Wypożyczonym autem wjechała do tego kraju. Została zatrzymana w Zwoleniu. Aby zmylić śledczych, zmieniła swój image, z długowłosej blondyki stała się krótkowłosa brunetką. Magdalena K. próbowała jeszcze uniknąć odpowiedzialności i wydania Polsce, wystąpiła o udzielenie jej azylu politycznego. Jednak, uwzględniając europejski nakaz aresztowania Sąd Okręgowy w Bańskiej Bystrzycy, a następnie Sąd Najwyższy Republiki Słowacji całkowicie odrzuciły argumentację oskarżonej i jej obrońcy o naruszeniu w Polsce zasad praworządności. W końcu Magdalena K. została przewieziona do Polski i trafiła przed oblicze prokuratora, który przedstawił jej zarzuty.

Oprócz Magdaleny K. aktem oskarżenia zostało objętych 11 osób, w większości to członkowie tej samej grupy przestępczej.
Źródło info i foto: se.pl

Przełom w procesie żony „El Chapo”. Przyznała się do prowadzenia kartelu narkotykowego

Żona meksykańskiego barona narkotykowego Joaquina Guzmana, znanego jako „El Chapo”, przyznała się w czwartek w sądzie federalnym w Waszyngtonie do pomagania mężowi w prowadzeniu jego kartelu Sinaloa – podała agencja Reutera.

Emma Coronel Aispuro w ramach ugody z prokuratorami federalnymi przyznała się do zarzutów, obejmujących świadome i umyślne spiskowanie w celu dystrybucji heroiny, kokainy, marihuany i metamfetaminy, prania brudnych pieniędzy i angażowania się w relacje finansowe z kartelem narkotykowym Sinaloa. Przyznała się również do spiskowania w celu pomocy mężowi w ucieczce z meksykańskiego więzienia w 2015 roku.

Dożywocie?

Za samą dystrybucję narkotyków może jej grozić nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Prokurator Anthony Nardozzi powiedział, że żona Guzmana pomogła w imporcie ponad 450 tys. kg kokainy, 90 tys. kg heroiny, 45 tys. kg metamfetaminy i około 90 tys. kg marihuany.

Nardozzi stwierdził, że Coronel „służyła jako pośrednik” w dostarczaniu wiadomości członkom kartelu po aresztowaniu jej męża, a także spiskowała z synami Guzmana w celu „planowania i koordynowania” jego ucieczek z więzienia. Coronel powiedziała, że rozumie zarzuty i konsekwencje przyznania się do winy.

Kiedy zapadnie wyrok?

Sędzia wyznaczył wstępną datę ogłoszenia wyroku na 15 września.

31-letnia była królowa piękności została aresztowana w lutym na lotnisku Waszyngton-Dulles w Wirginii; postawiono jej zarzut udziału w międzynarodowym handlu narkotykami. Coronel urodziła się w Kalifornii; posiada obywatelstwo amerykańskie i meksykańskie. W 2007 roku wyszła za mąż za „El Chapo”, który w 2019 roku został skazany w Nowym Jorku na karę dożywotniego pozbawienia wolności plus 30 lat, bez możliwości zwolnienia warunkowego. Zasądzono również wobec niego przepadek mienia w wysokości 12,6 mld dolarów.

Jako najpotężniejszy baron narkotykowy w Meksyku „El Chapo” był przywódcą kartelu, odpowiedzialnego za przemyt kokainy i innych narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sędzia podwyższył wyrok za handel narkotykami

Podczas procesu odwoławczego rosyjskiego kierowcy, który przemycał w samochodzie narkotyki, sędzia uzasadnił, że ze wzrostem ich ilości nie może następować łagodzenie kary. Wyliczył, że skoro w innym procesie za przemyt 65 kilogramów haszyszu sprawca dostał 7 lat więzienia, to za przemyt o 10 kg większej ilości kara nie może być identyczna. I dołożył 3 lata.

44-letni Rosjanin z Sankt Petersburga zatrzymany został w województwie podlaskim we wrześniu 2019 roku. W mercedesie Mercedes ML 350 na rosyjskich numerach rejestracyjnych, którym jechał w kierunku litewskiej granicy (SG zatrzymała go do kontroli w okolicach Wiżajn), ukryto prawie 77 kg haszyszu, wartego na czarnym rynku ponad 4 mln zł.

Straż Graniczna podała wówczas, że kierowca w czasie rutynowych czynności zachowywał się nienaturalnie i dlatego pogranicznicy nabrali podejrzeń, że w aucie może być przemyt. W czasie szczegółowej kontroli okazało się, że samochód ma zbyt grubą podłogę. W skrytce znaleziono 134 zamknięte hermetycznie paczki różnej wielkości z suszem roślinnym. Okazało się, że był to haszysz.

Prokuratura postawiła także mężczyźnie zarzut udziału w innym przemycie narkotyków z Hiszpanii do Rosji, zatrzymanym w Kuźnicy (Podlaskie), na granicy z Białorusią w listopadzie 2018 r. Tam zarzut dotyczył współdziałania z kurierem tego transportu jadącym autem marki BMW X6 i z innymi, nieustalonymi osobami. Straż Graniczna zatrzymała wtedy ładunek 65 kg haszyszu wartego około 3,5 mln zł.

Sąd pierwszej instancji skazał kierowcę na 7 lat więzienia (plus 7,5 tys. zł grzywny) za przemyt, od współudziału w drugim z przestępstw go jednak uniewinnił. Sąd apelacyjny również uznał, iż nie ma dowodów na współudział Rosjanina w przemycie udaremnionym w Kuźnicy. Jednak rozpoznając odwołania obu stron uznał, że za transport 77 kg haszyszu oskarżony zasługuje na karę 10 lat więzienia.

Uzasadniając wyrok przewodniczący składu orzekającego sędzia Jerzy Szczurewski powiedział, że przy ocenie szkodliwości społecznej przemytu narkotyków kluczowa jest ich ilość oraz okoliczności. Sędzia przypomniał, że sprawie przemytu udaremnionego w Kuźnicy, w której Rosjanin został uniewinniony, kierowca-kurier został skazany na 7 lat więzienia za próbę przewiezienia 65 kilogramów haszyszu. Oskarżony Rosjanin przewoził o 10 kg narkotyków więcej. Oba transporty różniły się także o ok. 0,5 mln zł czarnorynkową wartością.

– Nie może być tak, że w miarę wzrostu ilości narkotyku następuje liberalizacja oceny szkodliwości społecznej przestępstwa- uzasadniał sędzia Szczurewski.

Sędzia: „Zinstytucjonalizowany” przemyt
Prokuratura chciała podwyższenia kary do 12 lat więzienia. Obrona z kolei wnioskowała o obniżenie kary do trzech lat więzienia za przemyt i zmniejszenie grzywny.

Zdaniem sędziego transport narkotyków z Hiszpanii przez szereg krajów, w tym Polskę, prawdopodobnie do Rosji, był „zinstytucjonalizowany”. Grupa przestępcza przygotowywała bliźniaczo podobne skrytki w podwoziach drogich aut na duże ilości narkotyków, korzystała z tego samego szlaku, a kierowcy byli jedynie kurierami.

„Z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością” można mówić o działalności jednej grupy przestępczej, o czym świadczy m.in. identyczny sposób działania i szlak przerzutowy – powiedział sędzia.

Jednocześnie zwracał uwagę, że nie ma namacalnych dowodów (np. nagrań rozmów telefonicznych czy zapisów sms-ów), by można było uznać za udowodnione, że kurierzy współpracowali ze sobą.
Źródło info i foto: interia.pl

Szwecja: Imigranci unikają wydalenia z kraju

W Szwecji imigranci unikają wydalenia z kraju odmawiając wykonania testu na Covid-19, czego wymagają linie lotnicze i państwa, którym mają zostać przekazani – pisze w czwartek dziennik „Expressen”.

Według policji, która pełni rolę straży granicznej, problem dotyczy 90 proc. osób z decyzją o wydaleniu z kraju po odbyciu w Szwecji kary więzienia za poważne przestępstwa np. gwałty lub handel narkotykami albo z uwagi na nielegalny pobyt.

Mamy pod opieką około 80 osób oczekujących na deportację w areszcie oraz 30 innych z nakazem dozoru. W większości przypadków nie możemy pobierać próbek na Covid-19 – stwierdził szef oddziału policji granicznej w zachodniej Szwecji Mikael Holmgren.

Podobne kłopoty mają również funkcjonariusze w pozostałych regionach. Eksperci prawni doradzający policji przyznają w rozmowie z gazetą, że imigranci „korzystają z luki prawnej od pierwszej sekundy”. Jak tylko pojawił się wymóg testowania, pojawił się problem. Oni (oczekujący wydalenia) dobrze znają przepisy, doradzają im osoby prywatne oraz organizacje – podkreślają prawnicy.

Szwecja ma problem

„Expressen” podkreśla, że niemożność wykonania deportacji wpływa na przepełnienie aresztów, a to z kolei wstrzymuje zatrzymania osób, które z powodu popełnionych przestępstw lub nielegalnego pobytu powinny do nich trafić.

Ujawniony przez media problem stał się elementem debaty politycznej. Minister sprawiedliwości Szwecji Morgan Johansson stwierdził, że kwestię wymogu testów na Covid-19 próbuje rozwiązać z państwami przyjmującymi deportowanych. Przedstawicielka opozycyjnej centroprawicowej Umiarkowanej Partii Koalicyjnej Maria Malmer Stenergard zaproponowała zmianę przepisów umożliwiającą przymusowe wykonywanie badań na osobach ich odmawiających.

Według Stenergard w 2018 roku szacowano, że w Szwecji nielegalnie przebywa 50 tys. osób, ale obecnie ta liczba może być wyższa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Boss mafii ‘Ndrangheta Rocco Morabito ujęty

Boss mafii ‘Ndrangheta Rocco Morabito został aresztowany w poniedziałek w hotelu w mieście João Pessoa w północno-wschodniej części Brazylii podczas wspólnej akcji włoskich karabinierów, brazylijskiej policji i Interpolu. Uważany jest za drugiego w kolejności – zaraz po sycylijskim bossie Matteo Messinie Denaro – najgroźniejszego włoskiego gangstera. 4 lata temu został schwytany w Urugwaju, gdzie oczekiwał na ekstradycję do Włoch, ale w 2019 roku udało mu się uciec z więzienia.

Morabito organizował handel narkotykami między Brazylią a Europą. Już w latach 90. zajmował się m.in. przemytem kokainy na rzecz gangów mafijnych z Kalabrii. Poszukiwany był przez policję od 1994 roku. Został wpisany na listę 10 najbardziej niebezpiecznych uciekinierów, prowadzoną przez włoskie ministerstwo spraw wewnętrznych.

Został aresztowany dopiero w 2017 roku w Urugwaju. Posługiwał się wówczas fałszywym dowodem osobistym na brazylijskie nazwisko. W 2019 roku udało mu się uciec z więzienia w Montevideo.

24 maja Rocco Morabito został aresztowany razem z innym uciekinierem – Vincenzo Pasquino, również uznawanym za bardzo niebezpiecznego. Jak podaje włoska agencja informacyjna ANSA, przy operacji współpracowali m.in. karabinierzy ze Specjalnej Grupy Operacyjnej (Raggruppamento Operativo Speciale), włoskie służby ds. współpracy międzynarodowej policji, amerykański departament ds. sprawiedliwości, FBI, amerykańska agencja rządowa do walki z narkotykami (Drug Enforcement Administration).

Pasquino urodził się w 1990 roku w Turynie. Był nieuchwytny od 5 listopada 2019 roku. Tego samego dnia sąd w Turynie wydał nakaz w sprawie zastosowania środków nadzoru wobec niego. Według karabinierów, jest on oskarżony o bycie przedstawicielem zorganizowanej grupy przestępczej zw. z mafią ‘Ndrangheta. Do tego, odpowiada za międzynarodowy handel narkotykami. Na listę niebezpiecznych uciekinierów został wpisany w styczniu 2021 roku.

55-letni Morabito współpracował z kartelami handlującymi narkotykami w Ameryce Południowej. Jest uznawany za wysokiego rangą przedstawiciela gangu Morabito-Bruzzaniti-Palamara.

– Aresztowaliśmy Rocco Morabitę, głowę ‘Ndranghety, jednej z głównych włoskich organizacji, która specjalizuje się w handlu narkotykami, bronią, ludźmi i w praniu pieniędzy. Operacja ta zaczęła się w zeszłym roku – poinformował we wtorek Paulo Gustavo Maiurino, szef brazylijskiej policji federalnej podczas konferencji prasowej.

Jak zaznaczył, w działania „było zaangażowanych 11 państw wraz z włoskim departamentem ds. bezpieczeństwa publicznego”. – Z naszej strony, wzmocniliśmy poszukiwania tego kryminalisty, który przemieścił się przez trzy stany – Sao Paolo, Rio de Janeiro i Paraiba, i został aresztowany w hotelu w mieście João Pessoa – dodał Maiurino.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito gang zajmujący się handlem narkotykami i oszustwami internetowymi

Zorganizowana grupa przestępców, która zajmowała się handlem narkotykami i oszustwami internetowymi, w tym m.in. phishingiem, została rozbita, a jej szef sprowadzony z Holandii do Polski. Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania. Grupa „wyprała” aż 1,4 mld złotych.

Mężczyzna został zatrzymany na lotnisku w Amsterdamie 29 października 2020 roku. W końcu udało się go sprowadzić do Polski. – Mężczyzna był poszukiwany europejskim nakazem aresztowania przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu – poinformowała prokuratura krajowa.

Prokuratorskie śledztwo dotyczy międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej, która zajmowała się praniem brudnych pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami i oszustw internetowych tzw. phishingu, czyli np. wyłudzenia danych potrzebnych do uzyskani dostępu do konta w banku czy karty płatniczej. 

Przestępca usłyszy zarzuty

Prokurator Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu przedstawi zatrzymanemu na terenie Holandii mężczyźnie zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, udziału w praniu pieniędzy w kwocie nie mniejszej niż 1,4 mld zł, a także udział w obrocie narkotykami o wartości nie mniejszej niż 3,4 miliarda złotych.

Przestępcy grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności. Z obaw ucieczki podejrzanego prokuratura skierowała wniosek do sądu o przedłużenie tymczasowego aresztowania.

Prokurator w 2019 roku wydał postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym poprzez zajęcie ponad 1,4 miliarda złotych w dolarach amerykańskich, brytyjskich funtach, Euro i złotówkach. Pieniądze te jako pochodzące z przestępstwa podlegają obligatoryjnemu przepadkowi na rzecz Skarbu Państwa. Pieniądze te były zdeponowane w oddziale jednego ze spółdzielczych banków w małym mieście centralnej Polski, na kontach dwóch zarejestrowanych w Polsce spółek.

– Obie spółki w rzeczywistości nie prowadziły żadnej działalności gospodarczej. Zostały utworzone wyłącznie po to, aby udostępniać swoje rachunki bankowe do międzynarodowych przestępczych operacji finansowych – przekazała prokuratura. Brudne pieniądze były ukrywane za pomocą skomplikowanych transakcji bankowych przy wykorzystaniu ogromnej ilości rachunków bankowych w Polsce i na świecie.

Skład grupy przestępczej

Prokurator ustalił, że w grupa przestępcza składała się z pięciu osób w tym 2 obywateli Polski oraz 3 obcokrajowców. Jeden z podejrzanych obcokrajowców w 2019 roku został zatrzymany na terenie Grecji. Został wówczas tymczasowo aresztowany. Środek zapobiegawczy do dziś jest stosowany wobec podejrzanego. Obcokrajowiec usłyszał w Polsce usłyszał zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, prania brudnych pieniędzy. Nadal trwa poszukiwanie ostatniego z podejrzanych – informuje prokuratura.

Zarekwirowano rekordową sumę

Zatrzymanie szefa gangu i zabezpieczenie rekordowej sumy pieniędzy jest efektem współpracy polskich i międzynarodowych służb specjalnych.

Postępowanie jest prowadzone przez prokuratorów z Dolnośląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu oraz funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji, którzy ściśle współpracowali m.in. z Europolem, Interpolem i służbami amerykańskimi, w tym DEA (amerykański departament do spraw zwalczania przestępczości narkotykowej) – przekazała prokuratura.

Prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Holandia: Sąd wydał Polsce szefa gangu

Shalom Lior A. zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości – zadecydował holenderski sądu. Zatrzymany w październiku ub.r. mężczyzna był szefem grupy, która „wyprała” 1,4 mld złotych dla kolumbijskich karteli narkotykowych.

Holenderski sąd zgodził się na wydanie do Polski Shaloma Liora A., szefa zorganizowanej grupy przestępczej, poszukiwanego przez prokuraturę europejskim nakazem aresztowania. Zatrzymany w październiku ub.r. mężczyzna był szefem grupy, która „wyprała” 1,4 mld złotych dla kolumbijskich karteli narkotykowych.

Śledztwo w sprawie międzynarodowej zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się praniem brudnych pieniędzy pochodzących z handlu narkotykami oraz oszustw internetowych tzw. phishingu, prowadzone jest przez Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu.

29 października ub.r. na podstawie międzynarodowego listu gończego w Amsterdamie ujęto jednego z dwóch szefów grupy przestępczej, która miała w Polsce prać pieniądze dla kolumbijskich karteli narkotykowych. Od tamtej pory trwała procedura ekstradycyjna wobec pochodzącego z Izraela Shaloma Liora A. Teraz – jak podała PK – holenderski sąd zdecydował, że podejrzany zostanie wydany polskiemu wymiarowi sprawiedliwości.

„Czynności procesowe z podejrzanym zostaną wykonane niezwłocznie po przewiezieniu go do Polski” – podała PK. Z ustaleń śledztwa wynika, że przestępcy mogli „zalegalizować” około 1,4 mld zł pochodzących z handlu kokainą.

Kryptowalutowa giełda

W sprawie występuje już pięciu podejrzanych. w 2019 r. zatrzymano w Grecji, a następnie sprowadzono do Polski, podejrzanego o współkierowanie tą grupą. Ivan Molina L. figurował jako prezes spółki zarejestrowanej w Michałowicach na Mazowszu, należącej do podobnej spółki zarejestrowanej w Panamie. Kapitał zakładowy jego firmy wynosił zaledwie 5 tys. zł. Firma ta „prowadziła w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach rachunki depozytowe jednej z największych giełd kryptowalut na świecie. Chodzi o BitFinex, obsługujący 20 proc. obrotów Bitcoin-Euro. W ciągu doby obraca sumami rzędu 1,5 miliarda dolarów. Giełda BitFinex już wcześniej miała problemy z prawem” – podawał rmf24.pl.

W związku z prowadzonym śledztwem pod koniec sierpnia 2019 r. prokuratura wydała postanowienie o zabezpieczeniu majątkowym i zajęła od podejrzanych równowartość 1 421 231 880,23 złotych m.in. w dolarach amerykańskich, brytyjskich funtach i euro.

„Pieniądze te jako pochodzące z przestępstwa podlegają obligatoryjnemu przepadkowi na rzecz Skarbu Państwa. Zajęcie, a następnie zabezpieczenie pieniędzy było możliwe dzięki przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości nowelizacji z 23 marca 2017 roku ustawy o przeciwdziałaniu praniu pieniędzy oraz finansowaniu terroryzmu” – podała PK. Przejęta przez prokuraturę fortuna zdeponowana była właśnie w Banku Spółdzielczym w Skierniewicach. Było to „największe w historii polskiej prokuratury zabezpieczenie pieniędzy na poczet przepadku”.

Dolnośląska PK współpracowała w ramach tego śledztwa z Centralnym Biurem Śledczym Policji, które z kolei nawiązało ścisłą współpracę z Europolem, Interpolem oraz DEA, czyli amerykańskim departamentem do spraw zwalczania przestępczości narkotykowej.
Źródło info i foto: interia.pl

Ponad 20 ofiar strzelaniny w Rio de Janerio

25 osób zginęło w strzelaninie w faweli Jacarezinho, na północnym przedmieściu Rio de Janeiro. Policja prowadziła tam operację wymierzoną w handlarzy narkotyków. W operacji brało udział około 200 funkcjonariuszy. Podejrzani o handel narkotykami zaczęli uciekać po dachach, gdy do faweli wjechała policja w pojazdach opancerzonych, wspierana z powietrza przez śmigłowce. Wywiązała się strzelanina, podczas której kule trafiły w wagon metra, raniąc dwie osoby – podała straż pożarna.

Początkowo informowano o 20 ofiarach śmiertelnych. Tragiczny bilans wzrósł do 25 osób. Wśród zabitych jest policjant. Zginęli też przywódcy lokalnego gangu, który terroryzował Jacarezinho. Dwóch funkcjonariuszy zostało rannych. Aresztowano co najmniej dziesięciu podejrzanych.

Pod względem liczby ofiar śmiertelnych była to najbardziej dramatyczna operacja policji w historii całego stanu Rio de Janeiro, w którym przemoc związana z handlem narkotykami jest na porządku dziennym, zwłaszcza w fawelach.
Źródło info i foto: RMF24.pl