Po 18 latach zatrzymano podejrzanego o zabójstwo w Jeleniej Górze

Hiszpańska policja zatrzymała w Walencji mężczyznę poszukiwanego listem gończym od 18 lat za współudział w zabójstwie. Do zbrodni doszło w 2003 roku w Jeleniej Górze. Trwają czynności zmierzające do ekstradycji zatrzymanego.

Młodszy aspirant Przemysław Ratajczyk poinformował, że ścisła współpraca polskiej i hiszpańskiej policji w ramach sieci ENFAST doprowadziła do zatrzymania mężczyzny podejrzanego o współudział w zabójstwie, do którego doszło w 2003 roku w Jeleniej Górze.

– Zatrzymany przez 18 laty ukrywał się przed wymiarem sprawiedliwości, bardzo często zmieniając miejsca pobytu i tożsamości. Jednak prowadzone intensywne czynności oraz bieżąca wymiana informacji pomiędzy policjantami z Polski i Hiszpanii zaowocowała w sierpniu br. zatrzymaniem podejrzanego w Walencji. W chwili obecnej trwają czynności zmierzające do ekstradycji zatrzymanego – powiedział Ratajczyk.

Zabójstwo z 2003 roku

Przypomniał, że w sierpniu 2003 roku w Jeleniej Górze, w jednej z hurtowni budowlanych, doszło do zabójstwa. W toku prowadzonych czynności ustalono sprawców.

– Jednemu z nich udało się jednak zbiec z kraju. Rozpoczęły się wówczas intensywne poszukiwania o zasięgu międzynarodowym, jednak częstotliwość z jaką poszukiwany zmieniał miejsca pobytu oraz tożsamość utrudniały jego namierzenie – powiedział policjant.

Dodał, że ustalono, iż poszukiwany przez Prokuraturę Okręgową w Jeleniej Górze Europejskim Nakazem Aresztowania mężczyzna jest w Hiszpanii i posługuje się fałszywymi danymi personalnymi na różne osoby. Ukrywający się mężczyzna był ponadto poszukiwany listami gończymi przez Prokuraturę Okręgową we Włocławku, która zarzuca mu działalność w zorganizowanej grupie przestępczej zajmującej się nakłanianiem i czerpaniem korzyści z prostytucji oraz Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji we Wrocławiu w związku z popełnieniem przestępstw narkotykowych na szeroką skalę.

Współpraca polskiej i hiszpańskiej policji

W celu schwytania poszukiwanego funkcjonariusze Zespołu Poszukiwań Celowych KWP we Wrocławiu nawiązali ścisłą współpracę w ramach sieci ENFAST z policją hiszpańską.

 – Podczas zatrzymania mężczyzna po raz kolejny posłużył się fałszywymi danymi personalnymi, tym razem obywatela Polski. Jednak funkcjonariusze hiszpańscy, dzięki informacjom systematycznie przekazywanym przez policjantów z dolnośląskiej komendy wojewódzkiej, nie mieli wątpliwości co do prawdziwej tożsamości mężczyzny i zatrzymali go – podkreślił policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Domenico Paviglianiti w areszcie

Domenico Paviglianiti, który jest uznawany za szefa mafii kalabryjskiej ‚Ndranghety – został w środę zatrzymany w Madrycie. Obywatel Włoch jest podejrzany m.in. o kierowanie jedną z największych na świecie organizacji mafijnych, a także o morderstwo.

Jak podała w czwartek hiszpańska policja krajowa (Policia Nacional), zatrzymany boss mafijny przebywał na terenie aglomeracji Madrytu podając się za obywatela Portugalii. Podczas zatrzymania przedstawił sfałszowany dokument tożsamości tego kraju.

Domenico Paviglianiti aresztowany w Madrycie

„W chwili zatrzymania mężczyzna posiadał przy sobie sześć telefonów komórkowych oraz blisko 6000 euro w gotówce” – poinformowała na twitterze Policia Nacional. Według komunikatu Paviglianiti, który usłyszał już zarzuty i trafił tymczasowo do aresztu, to jeden z najbardziej poszukiwanych ludzi we Włoszech. „Nasi funkcjonariusze ujęli w Madrycie głównego przywódcę kalabryjskiej ‚Ndranghety” – napisała w komunikacie hiszpańska policja.

Madryckie media donoszą, że Paviglianiti został schwytany w ramach wspólnej operacji służb policyjnych Hiszpanii i Włoch. W trakcie dochodzenia ustalono, że także część rodziny bossa ‚Ndranghety mieszkała już od jakiegoś czasu w Hiszpanii, w aglomeracji Barcelony. Agencja EFE przypomniała, że aresztowanemu zarzuca się – poza kierowaniem organizacją przestępczą i handlem narkotykami – także obrót bronią i morderstwo.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Madryt: Dzieci łańcuchami przykuły ojca do ściany. Osiem dni czekał na pomoc

Policjanci z Madrytu uwolnili mężczyznę, którego dzieci przykuły łańcuchami do ściany. Osiem dni czekał na pomoc. Jak poinformowała w środowym komunikacie krajowa policja (Policia Nacional), do zdarzenia doszło w pierwszej połowie lipca w położonym regionie Madrytu mieście Torrejon de Ardoz.

Interwencję poprzedziło zgłoszenie od jednego z sąsiadów, który zauważył mężczyznę dającego przez okno znaki wskazujące, że prosi o pomoc. Po przybyciu na miejsce zdarzenia policja stwierdziła, że mężczyzna został przytwierdzony łańcuchami do ściany jednego z pokojów, gdzie przetrzymywany był w fatalnych warunkach sanitarnych przez osiem dni.

Pomocnikiem szwagier ofiary

Według policyjnego komunikatu dwoje nieletnich dzieci ofiary miało przytwierdzić mężczyznę do ściany, twierdząc, że było to konieczne, gdyż ich ojciec „miał problemy psychiczne”. W uwięzieniu mężczyzny pomagał również szwagier ofiary.

Z informacji agencji Europa Press wynika, że uratowany mężczyzna trafił do jednego ze szpitali w stołecznej aglomeracji, zaś jego oprawcy zostali tymczasowo osadzeni w areszcie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przemycali narkotyki do Polski w małej awionetce. CBŚP zatrzymało ich na gorącym uczynku

Kupili mały samolot, którym z Hiszpanii przemycali do Polski narkotyki. Funkcjonariusze CBŚP na gorącym uczynku zatrzymali koło Zielonej Góry dwóch mężczyzn, którzy w maszynie mieli ponad 70 kilogramów marihuany. Dwaj przemytnicy w wieku 63 i 51 lat wpadli podczas przeładunku narkotyków z samolotu do samochodu podstawionego na niewielkie lotnisko koło Zielonej Góry.

Marihuana w szczelnych workach znajdowała się w tylnej części maszyny. Były jej 73 kilogramy warte ponad 3 i pół miliona złotych. Poza kontrabandą policjanci zajęli też wart blisko milion złotych samolot, który podejrzani kupili wcześniej w częściach na Ukrainie.

Jeden z zatrzymanych był doświadczonym pilotem.

Miał wiedzę dotyczącą umiejętnego poruszania się po mało uczęszczanych lądowiskach w Polsce i innych krajach Europy. Podejrzani startowali z lotniska dla małych samolotów w Polsce, a następnie lecieli przez Niemcy i Francję do Hiszpanii.

Zarzuty postawione przez zachodniopomorską prokuraturę krajową, za które grozi 15 lat więzienia, obejmują ten jeden przemyt, ale w trakcie śledztwa wyjaśniane jest, ile takich kursów wykonali podejrzani i ile narkotyków w sumie przemycili.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hiszpania: Guardia Civil przejęła ponad 5,5 tony marihuany

Funkcjonariusze Guardia Civil odkryli w La Mojonera (Almeria) magazyn, w którym znajdowało 5,6 tony marihuany. Jest to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii. Marihuana, zapakowana w hermetyczne worki, była już ładowana na ciężarówki, które miały dostarczyć ją do Wielkiej Brytanii.

Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej już jakiś czas temu trafili na ślad grupy, która wysyłała duże ilości marihuany do Wielkiej Brytanii. Nie mogli jednak namierzyć „bazy” przemytników. Ale do czasu. Przed kilkoma dniami odkryli, że rozpracowywani przez nich narcos pojawiają się w okolicach Almerii.

Przestępcy doprowadzili funkcjonariuszy do gospodarstwa rolnego w La Mojonera (Almeria). Gwardziści spodziewali się przejęcia dużej ilości towaru, ale nawet oni byli zaskoczeni, gdy zobaczyli, ile narkotyku zgromadzono w magazynie farmy.

Członkowie gangu akurat pakowali worki z marihuaną na ciężarówki, które miały dostarczyć towar do Wielkiej Brytanii. Liczenie i ważenie paczek z „trawką” zajęło kilka godzin. Gwardia przejęła 5674 kilogramy próżniowo zapakowanej marihuany. Taka ilość narkotyku warta jest ponad 17 mln euro. I to w hurcie. Według hiszpańskich służb to największe przejęcie tego narkotyku w operacji policyjnej w Hiszpanii.

Aresztowano także osiem osób, które m.in. ładowały towar na ciężarówki. Co ciekawe, gang operujący prowincjach Malaga i Almeria wykorzystywał legalne hodowle konopi, na których sprzedaż trzeba mieć specjalne zezwolenie, do zwykłego handlu narkotykami.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Udostępniał pedofilom zdjęcia nagiej pasierbicy

Zdjęcia m.in. kąpiącej małoletniej dziewczynki, na które natrafili eksperci amerykańskiego Krajowego Centrum ds. Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych Seksualnie (National Center for Missing and Exploited Children), doprowadziły do ujęcia w Hiszpanii pedofila. Nagrywał on swoją pasierbicę i jako młoda kobieta polował w internecie na inne dziewczynki. Skutecznie namawiał je do przesyłania zdjęć i filmów o wyraźnym seksualnym podłożu.

To była żmudna akcja hiszpańskiej Guardia Civill, której finał był zaskoczeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla ludzi, których związał z zatrzymanym pedofilem. NCMEC odkrył w sieci wśród plików, którymi wymieniali się różni pedofile, zdjęcia małoletniej dziewczynki w łazience, od rozbierania się po kąpiel i suszenie.

Sposób filmowania i kadrowania wskazywał, że dziecko nie miało pojęcia, że jest cały czas inwigilowane. Prawdopodobnie w łazience była zamontowana co najmniej jedna ukryta kamera.

Analiza ekspertów z NCMEC wykazała, że pedofil oferował także w sieci filmy, na których uwieczniono tradycyjny seks kobiety z mężczyzną. Na to, że sam bohater tej domowej pornografii może stać za pedofilskimi zdjęciami, wskazywało, że robił on fotomontaże mające upodobnić dorosłą kobietę do innej małoletniej dziewczynki.

Informatycy śledczy skupili się na odnalezieniu jak największej ilości szczegółów mogących doprowadzić do regionu, w którym powstały te wszystkie zdjęcia i filmy. Udało się ustalić personalia dorosłej kobiety i dziewczynki z łazienki, która, jak się okazała, była jej córką. Nie miały pojęcia, z kim mieszkają.

Osaczona

Ostrożnie, ze względu na dobro dziewczynki, gwardziści najpierw przepytali okolicznych mieszkańców, kim są mężczyzna jego partnerka i pasierbica. Agenci Departamentu Przestępstw Teleinformatycznych połączyli zabezpieczone zdjęcia z mężczyzną zamieszkałym w mieście Milladoiro (A Coruña). Mając odpowiednie zgody sądu, funkcjonariusze wkroczyli do mieszkania podejrzewanego z nakazałem przeszukania i zabezpieczenia sprzętu komputerowego oraz dostępu do używanych przez niego kont w mediach społecznościowych.

Dla partnerki zatrzymanego to był ogromny szok. Tym bardziej gdy okazało się, że nie ograniczył się do inwigilowania pasierbicy w łazience i nagrywania wszystkiego, co się tam dzieje. Funkcjonariusze odkryli, że pedofil zainstalował także w komputerze dziewczynki specjalne oprogramowanie szpiegowskie.

Dzięki niemu miał dostęp do wszystkich jej plików, ale także mógł bez jej wiedzy uruchamiać kamerę internetową i obserwować, co robi. Z zabezpieczonych dowodów wynika, że najczęściej nagrywał, jak dziewczynka się przebiera.
Źródło info i foto: TVP.info

Rozbito gang, który mógł przemycić do Polski 1,2 tony marihuany

Jak poinformowało w poniedziałek Centralne Biuro Śledcze Policji, zatrzymani to Polacy w wieku od 30 do 45 lat, mieszkający w Polsce i w Hiszpanii. Część podejrzanych jest powiązana ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych. Według śledczych grupa działająca w latach 2016-2021 mogła w tym czasie przemycić do Polski i wprowadzić na rynek, nie mniej niż 1,2 tony marihuany.

Zatrzymali pięciu Polaków

W ostatnim czasie w Hiszpanii przeprowadzono działania z udziałem polskich funkcjonariuszy. Policia National z miejscowości Denia oraz Guardia Civil z Walencji przy asyście policjantów z Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji, zatrzymały pięciu polskich obywateli, w tym trzech poszukiwanych Europejskimi Nakazami Aresztowania wydanymi przez polski sąd na wniosek małopolskiej Prokuratury Krajowej. Odkryto dwie plantacje marihuany, na których było 1 400 krzewów konopi w różnych fazach wzrostu oraz 25 kilogramów gotowego narkotyku, przejęto także gotówkę.

W tym samym czasie funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej i policjanci CBŚP w Polsce przeprowadzili działania na terenie trzech województw: małopolskiego, śląskiego i dolnośląskiego; gdzie zatrzymali czterech podejrzanych o udział w tej zorganizowanej grupie przestępczej.

Narkotyki i gotówka

Funkcjonariusze zabezpieczyli dokumenty, sprzęt elektroniczny, a także ponad 5,5 kg haszyszu i 4 litry płynnej amfetaminy, z której można by uzyskać 16 kg sproszkowanego narkotyku oraz ponad 3 kilogramy marihuany. Wartość przejętych narkotyków to blisko pół miliona złotych. Zabezpieczono ponad 300 tys. zł. i prawie 9,5 tys. euro w gotówce. Wobec zatrzymanych na terenie Hiszpanii Polaków, wdrożono procedurę sprowadzenia ich do Polski, zatrzymani w Polsce zostali tymczasowo aresztowani przez sąd na okres trzech miesięcy.

Siedem osób podejrzanych jest o udział w zorganizowanej grupie przestępczej i wprowadzanie do obrotu oraz przemyt znacznych ilości narkotyków, za co może grozić 15 lat pozbawienia wolności. Dwóch zatrzymanych będzie odpowiadać karnie zgodnie z hiszpańskim prawem. W ramach śledztwa powołany został specjalny zespół złożony z funkcjonariuszy Zarządu w Krakowie Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Karpackiego Oddziału Straży Granicznej. Postępowanie jest nadzorowane przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie, a międzynarodowa koordynacja działań była realizowana w ramach Europolu i Eurojustu.

Funkcjonariusze zabezpieczyli majątek o łącznej wartości 22 mln zł: gotówkę, samochody oraz nieruchomości w Hiszpanii, w tym luksusowe wille. W ustaleniu zajętych składników majątkowych, wsparcia udzieliła lubelska Krajowa Administracja Skarbowa.

Grupa była powiązana ze środowiskiem pseudokibiców

Jak poinformowały CBŚP i KOSG zatrzymania członków grupy to kolejny sukces, będący efektem międzynarodowej współpracy polskich i hiszpańskich organów ścigania za pośrednictwem Europolu. Operacja ta była prowadzona w ramach projektu @ON NETWORK. To finansowana przez UE inicjatywa mającej na celu zwalczanie działających w Europie zorganizowanych grup przestępczych najwyższego szczebla. Projekt prowadzony przez włoską Direzione Investigativa Antimafia (DIA) został zainicjowany w siedzibie Europolu w 2018 r. i obejmuje 27 służb (LEA – Law Enforcement Agencies) reprezentujących 22 kraje oraz Europol. W tej sprawie współpracowano także w ramach Eurojust.

Śledczy ustalili, że zorganizowana grupa przestępcza powiązana ze środowiskiem pseudokibiców jednego z krakowskich klubów sportowych, w latach 2011-2017, dokonała co najmniej 162 przemytów nie mniej niż 15 ton marihuany o wartości detalicznej co najmniej 440 milionów złotych. Przemyt odbywał się do Polski z Holandii, Hiszpanii i Niemiec.

Grupa ta według śledczych przemycała narkotyki z Hiszpanii do Włoch, Belgii, Niemiec oraz Wielkiej Brytanii. Środki odurzające były następnie wprowadzane przez grupę do obrotu na terenie Polski i innych krajów Unii Europejskiej. Aktualnie w tej sprawie podejrzane są 44 osoby, a śledztwo ma charakter rozwojowy, nie są wykluczone kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Gwardia Cywilna odkryła pierwszą mobilną plantację marihuany

Gwardia Cywilna odkryła pierwszą w Hiszpanii mobilną plantację marihuany. Uprawy zorganizowano w dwóch naczepach-chłodniach, które przewożono do innych miejsc, gdy istniało ryzyko dekonspiracji przedsięwzięcia. Za produkcję marihuany odpowiadały klany z trójkąta: Salamanca, Zamora i Valladolid. Przestępcy kontrolowali m.in. kilka „klasycznych” plantacji zorganizowanych tak, aby charakterystyczny zapach konopi nie wzbudzał zainteresowania sąsiadów czy policji.

Funkcjonariusze Gwardii Cywilnej nie mają wątpliwości, że wojna z narcos produkującymi marihuanę w Hiszpanii to ciągły wyścig zbrojeń. Gangi osiągnęły już o wiele bardziej wydajne rośliny, dające więcej plonów niż te sprzed kilku lat. Zmieniają się także miejsca ukrycia samych plantacji.

Ogromną większość tego biznesu, kontrolują rodzinne klany hiszpańskie, ale także chińskie i wietnamskie triady czy gangi powiązane z neapolitańską camorrą. Klasyczne plantacje przynoszą tym grupom po kilka zbiorów rocznie, średnio po 20-30 kg marihuany rożnej jakości.

Właśnie od jakości zależy cena za kilogram „trawki”. Ta „najsłabsza” (częsta mieszana z różnymi odpadami „poprodukcyjnymi”) to koszt ok. tysiąca euro, cena lepszej waha się od 1,5 do 2 tys. euro, a za towar prima sort trzeba płacić ok 3-3.5 tys. euro. Zresztą do każdego rodzaju dodaje się później domieszek np. zioła dostępne w aptekach czy chemiczne dodatki. Liczy się tylko zysk. A tak z kilograma otrzymuje się nawet do ponad dwóch.

Chłodnie, w których ogrzewano „trawkę”

Gwardia Cywilna nie zdradziła, jakiej jakości towar oferowali narcos z Salamanki i okolic. Na trop plantatorów funkcjonariusze wpadli obserwując migrację części mieszkańców Salamanki, którzy kręcili się m.in. w pobliżu dwóch naczep-chłodni. Kiedy wkroczyli tam gwardziści, okazało się, że były to jedyne w swoim rodzaju mobilne plantacje marihuany. Wyposażone w odpowiedni sprzęt do naświetlania czy nawadniania, miały także pełnić rolę magazynu zaopatrującego stacjonarne uprawy.

Podczas akcji służby przejęły 781 krzaków konopi oraz znaczną ilość materiałów niezbędnych do uprawy marihuany. Niejako przy okazji, znaleziono broń skradzioną przed czterema laty.

Za kraty trafiło sześć osób. Co ciekawe narcos stworzyli system bezpieczeństwa, w skład którego wchodzili ich pracownicy odpowiedzialni za zwracanie uwagi na podejrzane pojazdy (czyt. policyjne), a inni pilnowali, aby w sąsiedztwie mobilnych upraw nie czuć było zapachu marihuany.

Dominatorzy

Z informacji Policji Krajowej i ekspertów kryminalistyki, wynika, że coraz więcej marihuany sprzedawanej nielegalnie w Europie pochodzi z Hiszpanii. Śledczy od ponad roku prowadzą specjalną operację Green wymierzoną w producentów i przemytników „trawki”. Swoją wiedzę funkcjonariusze opierają m.in. na wynikach badań ekspertów z laboratoriów kryminalistycznych z Portugalii, Francji, Wielkiej Brytanii, Holandii, Serbii oraz Włoch. Tam właśnie trafia najwięcej hiszpańskiej marihuany.

Według ekspertów, profesjonalna produkcja „trawki” pozwala na zwiększenie wydajności upraw za sprawą nowoczesnych systemów nawożenia, nawadniania oraz doświetlania roślin. A zwiększenie plonów oznacza dla gangsterów zwiększenie zysków.
Źródło info i foto: TVP.info

Przemytnicy stracili 8,4 tony haszyszu

Hiszpańskie służby wespół z senegalską marynarką wojenną dowiedli przemytnikom haszyszu, że tzw. atlantycki szlak przerzutu narkotyku do Europy wcale nie jest bezpieczniejszy niż dotychczasowe. Na statku handlowym, pływającym pod banderą Togo, przechwycono 8,4 tony haszyszu.

Tym razem statek, pod pokładem którego miała być duża partia haszyszu, wytypowali eksperci z Morskiego Centrum Analiz i Operacji (MAOC), międzynarodowej agencji zajmującej zwalczaniem przemytu narkotyków drogą morską. Do przechwycenia kontrabandy skierowano funkcjonariuszy Gwardii Cywilnej Policji Krajowej i Agencji Podatkowej.

Z informacji operacyjnych wynikało, że statek handlowy pod banderą Togo jest już kilkadziesiąt mil morskich na zachód od Dakaru. W operację zaangażowała się Marynarka Wojenna Senegalu, która wysłała w tamten rejon korwetę oraz szybką łódź patrolową.

Hiszpanie ruszyli na „łowy” w swojej łodzi patrolowej. Wspólnymi siłami śledczy dogonili statek 65 mil morskich od Dakaru. Na pokład wkroczyli funkcjonariusze oraz marynarze i przeszukali statek. Bez problemu znaleziono pakunki załadowane haszyszem. W sumie doliczono się 8,4 ton narkotyku. Siedmioosobowa załoga została aresztowana, a ich łajba – odeskortowana do najbliższego portu.

Nie do końca bezpieczny

Śledczy nie mają wątpliwości, że to kolejna próba skierowania przerzutu haszyszu do Europy tzw. szlakiem atlantyckim. W przekonaniu handlarzy narkotyków jest on bezpieczniejszy od wysyłania towaru przez Morze Śródziemne.

Narkotyk wysyłany jest dłuższą trasą. Najpierw z Maroka dociera drogą morską m.in. do Gwinei Bissau, Sierra Leone czy Senegalu. Następnie już drogą lądową trafia do Libii, a z niej – do Europy. Za sprawą dużego ruchu jednostek w tym rejonie, trudniej jest wychwycić statek z kontrabandą.

Jednak śledczy z Hiszpanii oraz jednostki wojskowe i policyjne z krajów afrykańskich na nowym szlaku coraz częściej starają się przekonać przeciwników, że i tej trasy nie należy uważać za bezpieczną.
Źródło info i foto: TVP.info

28-latek z Hiszpanii usłyszał wyrok. Zabił i zjadł matkę

Najpierw zabił swoją matkę, a potem przez kolejne dwa tygodnie jadł jej zwłoki. Częściami ciała kobiety karmił również swojego psa. 28-letni Alberto Sánchez Gómez został właśnie skazany na 15 lat więzienia za morderstwo i pięć miesięcy za zbezczeszczenie zwłok.

Do makabrycznych wydarzeń doszło na początku 2019 roku. Przyjaciel zaniepokojony o los 60-letniej Maríi Soledad Gómez, której nie widział od kilku tygodni, zawiadomił policję. Mundurowi aresztowali 26-letniego syna kobiety po tym, jak w domu znaleźli rozczłonkowane ciało kobiety. Niektóre fragmenty były umieszczone w plastikowych pojemnikach. 

„Mama jest w domu. Nie żyje”

Otwierając drzwi funkcjonariuszom policji Alberto S.G. wyjaśnił, że matka jest „obecna w domu”. Po chwili dodał, że kobieta „nie żyje”. Fragmenty jej ciała śledczy znaleźli następnie w różnych miejscach domu, m.in. w jej łóżku, a także w zamrażarce. W czasie procesu sądowego mężczyzna przyznał, że udusił matkę podczas kłótni.
 
Podczas dochodzenia inspektorzy ustalili, że mężczyzna gotował ciało matki i przechowywał je w zamrażarce, a następnie spożywał przez co najmniej 15 dni. Ludzkim mięsem karmił również swojego psa.

Sąd odrzucił argumenty Sáncheza, że ​​w czasie zabójstwa miał on epizod psychotyczny. Hiszpańskie media twierdzą, że był znany policji z przemocy wobec swojej matki i że złamał zakaz zbliżania się do niej. Sąd orzekł też karę odszkodowania w wysokości 60 tys. euro dla drugiego syna zamordowanej kobiety.
Źródło info i foto: polsatnews.pl