Hiszpania: Były wicepremier organizował bojówki?

Źródła policji, na które powołał się dziennik „ABC”, zapewniły, że bojówkarze zatrzymani za agresję wobec policjantów podczas zamieszek na wiecu prawicowej Vox to ochroniarze byłego wicepremiera Pablo Iglesiasa. Hiszpańska policja zatrzymała dwóch osobistych ochroniarzy Pablo Iglesiasa za prowokowanie zamieszek podczas wiecu wyborczego konserwatywnej Vox i atakowanie interweniujących policjantów w madryckiej dzielnicy Vallecas w połowie kwietnia. Fakt ten przez 15 dni nie został ujawniony opinii publicznej.

Lider Vox Santiago Abascal oskarżył na Twitterze socjalistyczny rząd Pedro Sancheza o ukrywanie informacji o zatrzymaniu osobistych ochroniarzy koalicjanta rządu. „Ukrywanie to współudział. W Hiszpanii przemoc i rozbój przeciwko opozycji jest prowokowana, usprawiedliwiana, a nawet organizowana przez partie, które wchodzą w skład rządu” – ocenił dziennik „El Mundo”.

Usiłowanie zabójstwa

Według „ABC” ochroniarze związani są z tzw. Bukaneros – radykalnym ugrupowaniem z madryckiej dzielnicy Vallecas, definiującym się jako anarchistyczne i antyfaszystowskie. Według źródeł policji jeden z przywódców grupy o pseudonimie „El Pirrakas” jest od dawna znany siłom bezpieczeństwa państwa z powodu usiłowania zabójstwa, przynależności do organizacji kryminalnej, gróźb i rozbojów.

Mężczyzna uprawia boks i karate. Pracował w ochronie Pablo Iglesiasa w jego domu w Galapagar pod Madrytem oraz podczas różnych wydarzeń partyjnych.

Eksperci konsultowani przez „ABC” wyrazili zdumienie, że były wicepremier rządu zatrudnia inną ochronę od zapewnionej przez państwo i uregulowanej prawnie, w dodatku złożonej „z elementów należących do ugrupowań bliskich radykałom”. Według „ABC” MSW wszczęło dochodzenie w tej sprawie. W wyniku zamieszek podczas pierwszego wiecu wyborczego Vox w madryckiej dzielnicy Vallecas w połowie kwietnia rannych zostało co najmniej 35 osób, w tym 21 policjantów. Dziewięciu policjantów przewieziono do szpitala, trzech z poważnymi ranami.

Były wicepremier rządu Pablo Iglesias jest liderem radykalnie lewicowej Podemos i kandydatem tej partii w przedterminowych wyborach do autonomicznego parlamentu regionu Madrytu, zaplanowanych na wtorek.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpańska policja ostrzega. Al-Kaida płaci tysiące euro „samotnym wilkom”

Hiszpańska policja w nocie wewnętrznej do wszystkich brygad antyterrorystycznych w kraju ostrzegła, że w czasopiśmie zbliżonym do Al-Kaidy kilka dni temu opublikowano ogłoszenie o nagrodzie wys. 60 tys. euro za zabicie policjanta w jakimkolwiek kraju zachodnim – informuje dziennik „ABC”.

W policyjnej nocie poinformowano, że według ogłoszenia zamieszczonego przez „The Wolves of Manhattan Magazine” warunkiem przekazania tej kwoty jest, aby zabity funkcjonariusz był chrześcijaninem, Żydem albo ateistą. Według tego czasopisma pierwszy „samotny wilk”, który zabije policjanta w kraju zachodnim, powinien udokumentować atak i wysłać zdjęcie mailem hostowanym na serwerze jednej z organizacji terrorystycznych. Zapewnia się o zachowaniu anonimowości napastnika. Nagroda ma być wypłacona w bitcoinach „przez osobę trzecią”.

W artykule zatytułowanym „Samotny wilk i protesty” pismo zachęca do wykorzystywania zamieszek w krajach zachodnich do przeprowadzania ataków i wskazuje na Stany Zjednoczone, Francję, Włochy, Niemcy i Wielką Brytanię jako kraje, gdzie takie działania są najłatwiejsze.

Instrukcja dla terrorystów
W artykule poinstruowano sympatyków islamskich organizacji terrorystycznych, aby dokonywali ataków na policjantów interweniujących podczas manifestacji ze względu na „liczne cele w zasięgu”, możliwość zachowania anonimowości w tłumie, łatwość przeprowadzenia takiej akcji i noszenia przy sobie broni. Wskazano, że „samotny wilk” powinien wybrać masowe i chaotyczne protesty, np. takie, jakie miały miejsce po wyborach w USA, lub manifestacje ruchu „żółtych kamizelek” we Francji. Dodano, że najlepiej działać w nocy, „aby łatwiej uciec i ukryć się po ataku”.

Według zaleceń gazety terroryści powinni udawać protestujących, wysuwać takie same żądania, jak oni, aby pozyskać ich zaufanie i zwrócić się do nich o pomoc, na przykład podczas palenia samochodów lub kontenerów na śmieci. W ten sposób zabijesz wielu krzyżowców, bo wszyscy są wtedy razem, a poza tym będziesz mógł podburzać manifestantów i kierować ich przeciwko policjantom – instruuje.

Chcą wykorzystać pandemię

Jako alternatywę proponuje niszczenie sklepów oraz mienia publicznego i prywatnego, gdyż „krzyżowcy są na wojnie z islamem”. Zaleca przy tym noszenie noży i koktajli Mołotowa przypominając, że protesty cywilne nie są karane tak surowo, jak akty terrorystyczne.

W piśmie zachęca się do wykorzystania pandemii i konieczności noszenia maseczek, co ma znacznie ułatwić przeprowadzanie ataków i zachowanie anonimowości.

Wezwanie do ataków na policjantów i oferta finansowa za ich zabijanie zaalarmowały siły antyterrorystyczne w całej Europie – zapewnił „ABC”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kolejne gwałtowne protesty przeciwko osadzeniu rapera w Hiszpanii

Kilka tysięcy zwolenników osadzonego we wtorek rapera Pablo Hasela wyszło na ulice największych miast Katalonii oraz Walencji. Domagali się uwolnienia artysty. W Barcelonie sympatycy piosenkarza osadzonego m.in. za gloryfikowanie terroryzmu starli się z policją i zdemolowali wiele witryn sklepowych.

Wieczorne manifestacje, podczas których domagano się uwolnienia Hasela, odbyły się m.in. w Geronie, Leridzie, Vic, Reus i w Tarragonie, gdzie jeden z uczestników zamieszek został potrącony przez policyjny radiowóz .

Protestowano również w Walencji, gdzie po starciach z policją i demolowaniu mienia miejskiego aresztowanych zostało 8 osób. Jeden z manifestantów został ranny. Największy protest prowadzony jest w Barcelonie, gdzie początkowo pokojowe zgromadzenie młodzieży zamieniło się w pole bitwy z policją. Zamaskowani manifestanci zdemolowali w centrum miasta szereg witryn sklepowych, a także starli się z funkcjonariuszami . Policja użyła kul piankowych.

W kilku miejscach Barcelony wandale ustawili barykady z koszy na śmieci, które następnie podpalili. Do ich przygotowania użyto też połamanych ławek oraz wyrwanych z jezdni struktur podtrzymujących sygnalizację świetlną. Jeden z policjantów został ranny wskutek uderzenia go w głowę ciężkim przedmiotem.

Obraził Króla, chwalił terrorystów

Pablo Hasel we wtorek został siłą doprowadzony do więzienia w Leridzie, aby odbyć 9-miesięczną karę zasądzoną mu w 2018 r. za obrazę króla, hiszpańskich organów państwowych oraz pochwalanie baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA.

Choć Hasel zabarykadował się w poniedziałek na uniwersytecie w Leridzie, nazajutrz został siłą wyprowadzony z terenu uczelni i doprowadzony do zakładu karnego. Kilka godzin po jego osadzeniu, w miastach Katalonii, w Walencji i Madrycie rozpoczęły się protesty sympatyków muzyka, które zamieniły się w zamieszki. Starcia z policją powtórzyły się w środę wieczorem.

Łącznie w starciach sympatyków Hasela z policją rannych zostało blisko 50 osób, a ponad 30 odniosło obrażenia .

W czwartek po południu sąd w Leridzie skazał ponownie Hasela. Tym razem zasądzono mu 2,5 roku więzienia za kierowanie przez artystę gróźb wobec mężczyzny będącego świadkiem w procesie dotyczącym bójki w centrum katalońskiego miasta.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Ludzie z karteli pilnowali zapłat za kokainę. Zostali zatrzymani

Zabójstwa na zlecenie, windykacja należności za dostawy narkotyków oraz pilnowanie prania pieniędzy dla bossów południowoamerykańskich karteli – tym miała się parać działająca w Hiszpanii specjalna grupa rozpracowana przez Gwardię Cywilną (Guardia Civil) oraz agentów DEA (Drug Enforcement Administration, amerykańskiej agencji antynarkotykowej). Podczas akcji aresztowano czterech mężczyzn, a siedem kolejnych osób usłyszało zarzuty.

Na razie zarówno hiszpańska Gwardia Cywilna, jak i DEA są dosyć oszczędne w informowaniu o działalności grupy windykatorów. Zdaniem śledczych zostali wysłani do Hiszpanii, aby pilnować interesów południowoamerykańskich karteli.

Trzon grupy stanowiło czterech mafijnych cyngli z paszportami Kolumbii, Hiszpanii i Wenezueli. Z ustaleń śledczych wynika, że ich głównym zadaniem było „dyscyplinowanie” hiszpańskich gangów, aby w terminie płaciły za dostawy narkotyków, głównie kokainy.

Wzbudzali strach u przestępców

Byli bardzo brutalni i wzbudzali strach u przestępców, którzy mieli pecha znaleźć się na ich drodze. Nie ograniczali się tylko do zastraszania półświatka Półwyspu Iberyjskiego na żądanie bossów kokainowych karteli. Można ich było także wynająć np. do zlikwidowania lub zastraszenia konkurentów.

Podczas akcji zatrzymano wspomnianych cyngli i przejęto kilka sztuk broni oraz amunicji. W czasie operacji GC i DEA, wspieranych przez Europol, udało się także ustalić sieć „praczy”, którzy legalizowali pieniądze z narkobiznesu stosując tzw. smurfing. To jedna z klasycznych metod prania pieniędzy.

Smurfing dla karteli

Polega ona na tym, że wielu „słupów” otwiera rachunki bankowe, na które systematycznie wpłacają sumy poniżej limitów, których przekroczenie przyciągnęłoby uwagę pracowników banków czy służb finansowych. Pieniądze są później przelewane na kolejne konta i inwestowane w legalne przedsięwzięcia.

W przypadku rozpracowywanej grupy część wypranych pieniędzy była inwestowana w handel luksusowymi samochodami, zakup złotych zegarków czy markowych ubrań najdroższych projektantów.

Powiązane z gangiem osoby musiały spełniać wszelkie materialne zachcianki bossów, działających w Hiszpanii i w Ameryce Południowej. Śledczy podejrzewają, że rozbita grupa obracała dziesiątkami milionów euro.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Zatrzymano niemieckich handlarzy bronią. „Jeden z nich miał nazistowskie muzeum”

Hiszpańska policja aresztowała dwóch Niemców, którzy od lat mieli sprzedawać broń wojskową handlarzom narkotyków. W domu jednego z mężczyzn odkryto również „nazistowskie muzeum”. W śledztwo zaangażowane były niemieckie służby – pisze w środę dziennik „Die Welt”. W nocy z poniedziałku na wtorek hiszpańska policja rozbiła międzynarodową grupę handlarzy bronią, przez lata wspierającą działającą między Europą a Afryką mafię narkotykową. Zatrzymano dwóch Niemców i Brytyjczyka.

Mężczyźni są oskarżani o dostarczanie przemytnikom znanym jako Narcos, działającym na wybrzeżu Costa del Sol i w Cieśninie Gibraltarskiej, broni wojskowej – w tym karabinów maszynowych, pistoletów i granatów. Grupa handlarzy bronią była na celowniku śledczych od dwóch lat. W dochodzeniu służby hiszpańskie współpracowały z niemieckim Federalnym Urzędem Kryminalnym (BKA).

Wojna narkotykowa w Hiszpanii

W związku z eskalacją wojny narkotykowej w południowej Hiszpanii w 2018 r., kiedy to zginęło dwóch funkcjonariuszy, a kilku zostało rannych, Madryt zintensyfikował walkę z Narcos na południu kraju – m.in. poprzez utworzenie specjalnej jednostki stacjonującej w stolicy Andaluzji, Sewilli. W tym czasie śledczy zwrócili uwagę na Niemców i Brytyjczyka.

Jeden z Niemców miał zdobywać broń głównie w Europie Wschodniej. Mężczyzna mieszkał jako rzekomy emeryt na przedmieściach Malagi. Według informacji, jakie „Die Welt” otrzymał od jednego z prowadzących dochodzenie, Niemcy w zamian za broń zasadniczo nie otrzymywali pieniędzy, ale sprowadzany z Maroka haszysz, który następnie sami sprzedawali.

Niemiec, który przekazywał broń Narcos podróżował po Europie na sfałszowanych paszportach. Policjanci znaleźli u niego kilkadziesiąt sztuk broni palnej i tysiące nabojów, a także granat przeciwpancerny.

Setki nazistowskich „pamiątek”

Oprócz broni mężczyzna przechowywał w swoim domu na Costa del Sol setki nazistowskich „pamiątek”, w tym mundury, flagi, hełmy, popiersia i broń. Guardia Civil informowała o odkryciu „nazistowskiego muzeum”. Na opublikowanych przez hiszpańska policję zdjęciach i filmie widać m.in. portrety Adolfa Hitlera i manekiny przebrane w niemieckie mundury z czasów II wojny światowej. Z punktu widzenia władz hiszpańskich, fakt ten nie ma znaczenia karnego.

Trzej mężczyźni są tymczasowo aresztowane, a sprawą zajmuje się sąd w Coin w prowincji Malaga.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Hiszpania: W Boże Narodzenie Marokańczyk z maczetą terroryzował mieszkańców miasta

Marokańczyk, którego krewniak był dżihadystą tzw. Państwa Islamskiego, terroryzował w Boże Narodzenie mieszkańców Castellón de la Plana, grożąc im maczetą. Podczas zatrzymania krzyknął do funkcjonariuszy „Allah jest wielki. Idę was zabić!”. Okazało się, że przeszłości mężczyzna był skazywany za pedofilię.

Do incydentu doszło w Boże Narodzenie po południu, na centralnej ulicy Castellón de la Plana, miasta we wschodniej Hiszpanii. Uzbrojony w maczetę i nóż Marokańczyk wygrażał nimi przechodniom. Przerażeni ludzi wezwali policję.

Na widok funkcjonariuszy mężczyzna zaczął być jeszcze bardziej agresywny. Krzyknął do stróżów prawa: „Allah jest wielki. Idę was zabić!”. Jednak policjantom udało się go obezwładnić tak, że nikt nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Funkcjonariusze potraktowali incydent jako potencjalne zagrożenie terrorystyczne. Tym bardziej, że Marokańczyk był bliskim krewnym jednego z bojowników tzw. Państwa Islamskiego, który przed wyjazdem do Syrii mieszkał w miasteczku.

Sam napastnik ma bogatą kartotekę; był skazywany za seksualne wykorzystywanie dzieci. Mężczyzna trafił do aresztu, a śledczy wyjaśniają, co powodowało nim, że wyruszył na ulice z maczetą. Funkcjonariusze służb antyterrorystycznych analizują komputery i nośniki danych zabezpieczone w domy Marokańczyka.
Źródło info i foto: TVP.info

W Hiszpanii rozbito marokańską mafię imigracyjną

Hiszpańska policja we wspólnej operacji z Europolem rozbiła działające w tym kraju komórki imigracyjnej mafii marokańskiej. Zatrzymano 19 osób, w tym w większości Marokańczyków, ale i Hiszpanów – podał dziennik „La Razon”, powołując się na wiarygodne źródła. Jak napisała gazeta w sobotę, podczas akcji policja użyła dronów do śledzenia podejrzanych.

Operacja policyjna, która rozpoczęła się w połowie ubiegłego tygodnia, była skierowana przeciwko organizacjom zajmującym się przerzucaniem nielegalnych imigrantów z Maroka drogą morską na Wyspy Kanaryjskie. Na archipelagu imigranci byli lokowani w wiejskich domach lub w nielegalnie zajmowanych mieszkaniach, gdzie przebywali do czasu wyrobienia im fałszywej dokumentacji umożliwiającej kontynuowanie podróży na Półwysep Iberyjski, a stamtąd do innych krajów UE.

Jak działała mafia?

Sposób działania mafii polegał m.in. na tym, że nielegalni imigranci zgłaszali rzekomą utratę dokumentów, np. kradzież paszportu, a z otrzymanym legalnym zaświadczeniem i po nabyciu biletów mogli wejść na pokład samolotu lub statku płynącego do Hiszpanii kontynentalnej.

Mafia miała komórki na Wyspach Kanaryjskich, w Kadyksie, Maladze, Granadzie i Murcji. Osoby, które nie płaciły wcześniej ustalonej kwoty, były porywane – napisał dziennik. Obecnie policja usiłuje obliczyć wysokość zysków mafii z organizowania nielegalnej imigracji.

Według agencji Europa Press od stycznia do listopada br. przybyło na hiszpański archipelag blisko 20 tys. nielegalnych imigrantów, w tym ponad połowa z Maroka. Obecnie tylko 9 tys. imigrantów pozostaje na wyspach, a pozostali prawdopodobnie znajdują się na Półwyspie Iberyjskim lub w innych krajach Europy.

Co mają wspólnego z biednymi mieszkańcami Afryki subsaharyjskiej

Konserwatywny „La Razon” pisał o nielegalnej imigracji nie tylko w kontekście mafii imigracyjnych, ale także dżihadyzmu.

Agenci policji pracującej w terenie, z którymi konsultował się ten dziennik, wyrażali zaniepokojenie zjawiskiem „doskonale zorganizowanej i dysponującej środkami finansowymi nielegalnej imigracji z krajów Maghrebu, a zwłaszcza z Maroka”. „(Ci imigranci) nie mają nic wspólnego z biednymi mieszkańcami Afryki subsaharyjskiej” – ocenili policjanci cytowani przez tę gazetę.
Źródło info i foto: TVP.info

Rezydent kartelu z Cali zatrzymany w Hiszpanii

Rezydent kolumbijskiego kartelu z Cali w Europie, został zatrzymany przez hiszpańską policję w Maladze. Gangster jest podejrzewany o „upranie” co najmniej 6 milionów euro, pochodzących z handlu kokainą. Przez wiele lat mafioso był uważany przez Interpol za jednego z największych przemytników narkotyków. Przebranżowił się jednak i zajął legalizacją zysków kartelu.

Mężczyzna, którego nazwiska nie ujawniono, został zatrzymany podczas wspólnej operacji służb policyjnych z Hiszpanii i Holandii. Wiadomo, że ma kolumbijskie korzenie, ale legitymuje się paszportem niderlandzkim. Gangster uciekł z ze swojej rezydencji w Delft koło Rotterdamu, gdy zorientował się, że jest rozpracowywany przez holenderską policję.

Mężczyzna osiedlił się w luksusowej willi w Marbelli w Hiszpanii. To kurort nad Morzem Śródziemnym, popularny wśród gangsterów z całej Europy. Przed kilku laty okazało się, że w nieruchomości w tym mieście inwestował osławiony polski mafioso Riccardo Fanchini, znany lepiej jako Marian Ryszard Kozina (był uważany za rezydenta rosyjskiej mafii w zachodniej Europie i USA).

Rezydent kartelu z Cali miał założyć firmę zajmującą się handlem i wymianą kryptowalut. To właśnie za jej pośrednictwem wyprał co najmniej 6 milionów euro pochodzących z narkotykowych transakcji. Transakcje, których nie zgłoszono holenderskiemu fiskusowi, namierzyli śledczy, co pozwoliło zebrać mocny materiałów dowodowy przeciwko gangsterowi.

Funkcjonariusze ustalili, że mężczyzna ukrył znaczne sumy w swoich rezydencjach. Podczas przeszukania willi w Marbelli, policjanci znaleźli 85 tys. euro w gotówce, trzy luksusowe zegarki (w tym jeden o wartości ponad 17 tys. euro i jeden wart 8 tys. euro) oraz ponad 15 kart kredytowych (niektóre z dostępem do kont kryptowalutowych). Śledczy zabezpieczyli także sprzęt elektroniczny oraz zajęli konto bankowe i trzy samochody gangstera. O jednym z aut wiadomo, że to pojazd z „najwyższej półki”.

W tym samym czasie, holenderscy funkcjonariusze zajęli konto z kryptowalutami o wartości ponad 170 tys. dolarów. Natrafili także na informacje o kilku zaszyfrowanych portfelach kryptopwalutowych.

Rezydent kartelu był rozpracowywany od 2018 r., kiedy okazało się, że w okolicach Malagi może działać bardzo niebezpieczny gang przemytników kokainy do Europy. Tak śledczy dotarli do najważniejszego „europejskiego ogniwa” w tej organizacji.
Źródło info i foto: TVP.info

Hiszpania: Matka wyrzuciła dziecko do śmietnika. Została skazana na 9 lat więzienia

Sąd w Lizbonie skazał w czwartek na 9 lat pozbawienia wolności 22-letnią kobietę za wyrzucenie swojego dziecka do śmietnika w listopadzie 2019 roku. Noworodek przeżył dzięki pomocy dwóch bezdomnych.

– Chłopiec nie zmarł tylko dzięki szczęśliwemu zbiegowi okoliczności. Jego matka działała bowiem z pełną świadomością i premedytacją, chcąc je pozbawić życia – stwierdził w orzeczeniu sąd, wyjaśniając, że wrzucenie noworodka do kontenera na śmieci zimą było próbą zabicia człowieka.

Sąd wskazał, że okolicznością łagodzącą nie może być fakt, że podczas popełnienia przestępstwa kobieta była osobą bezdomną i mieszkała w jednym z namiotów na ulicy lizbońskiej starówki.

Matka nie okazała skruchy

Zgodnie z aktami procesu kobieta ukryła ciążę zarówno przed swoją rodziną, jak i ojcem dziecka. O tym, że jest w ciąży nie wiedziały również osoby bezdomne dzielące z nią namiot. Urodziła dziecko bez niczyjej pomocy w okolicach stołecznego dworca kolejowego Santa Apolonia, po czym umieszczonego w torbie foliowej noworodka wrzuciła do kontenera na śmieci.

Przed śmiercią dziecko uratowali dwaj bezdomni, którzy usłyszeli płacz noworodka. Po bezskutecznym poszukiwaniu matki wśród kobiet na terenie nielegalnego obozowiska dla bezdomnych, mężczyźni wezwali służby medyczne oraz policję.

Portugalskie media wskazują, że skazaną kobietę sąd „potraktował stosunkowo łagodnie”. Przypominają, że prokuratura domagała się kary ponad 12 lat więzienia. Oskarżyciele wskazywali, że matka po porzuceniu chłopczyka nie wykazała żadnego przejawu żalu za popełniony czyn, ani skruchy, a także deklarowała, że „nie chce mieć z dzieckiem nic wspólnego”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Hiszpania: Brutalne zamieszki w ośrodku dla uchodźców. Rannych kilkunastu policjantów i strażaków

Dziewięciu hiszpańskich policjantów i siedmiu strażników zostało rannych w zamieszkach, jakie w środę wywołali afrykańscy migranci w ośrodku dla uchodźców (CETI) w Melilli, enklawie Hiszpanii w Afryce Północnej. Jak poinformowała w komunikacie dyrekcja hiszpańskiej żandarmerii (Guardia Civil), funkcjonariusze zostali zranieni kamieniami i butelkami, którymi migranci zaatakowali służby porządkowe.

W starciach, według Guardia Civil, wzięło udział ponad 200 migrantów, spośród których 26 najbardziej agresywnych zostało w środę po południu przewiezionych do aresztu. Do przywrócenia ładu w ośrodku dla uchodźców w Melilli skierowanych zostało 13 oddziałów szybkiego reagowania żandarmerii, a także policji krajowej (Policia Nacional). Migranci utrzymują, że zamieszki służyły zwróceniu uwagi na warunki w zatłoczonym ośrodku CETI i ignorowanie przez władze Hiszpanii apeli przetrzymywanych tam osób o ich przetransportowanie na Półwysep Iberyjski.
Źródło info i foto: polsatnews.pl