Zabójstwo dziennikarza w Holandii. Kamil E. zleceniodawcą?

Sąd w Amsterdamie zdecydował w poniedziałek o wznowieniu postępowania karnego w sprawie o zabójstwo dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa. Pierwotnie wyrok miał zapaść 14 lipca, jednak w ubiegłym tygodniu prokuratura przedstawiła nowe dowody m.in. na to, że zleceniodawcą morderstwa był 27-letni Polak Krystian M. W głośnej sprawie o zabójstwo popularnego reportera śledczego, które wstrząsnęło Niderlandami, oskarżonymi są 22-letni Holender Delano G. i 36-letni Polak Kamil E.

6 lipca ubiegłego roku De Vries został postrzelony w Amsterdamie. Dziennikarza zaatakowano wkrótce po opuszczeniu przez niego studia telewizyjnego RTL4. De Vries zmarł 15 lipca w amsterdamskim szpitalu.

W stołecznym sądzie trwa proces podejrzanych o dokonanie zbrodni. Jednym z oskarżonych jest Kamil E., który w zamachu pełnił rolę kierowcy. Drugim podejrzanym jest Delano G., który miał pociągnąć za spust. W ubiegłym tygodniu prokuratura ujawniła mediom, iż wie, kto był zleceniodawcą morderstwa. Dotychczas nie było to jasne. Z ustaleń śledczych wynika, że jest nim obywatel Polski Krystian M., który jest także podejrzewany o usiłowanie zabójstwa innego Holendra w październiku 2021 r. Pierwotnie planowano, że wyrok zapadnie 14 lipca, jednak w poniedziałek sąd zdecydował, że ze względu na nowe dowody, które przedstawiła prokuratura, śledztwo zostanie wznowione. Z ustaleń portalu RTL Nieuws wynika, że tymi dowodami są zeznania „świadka 5089”, jak jest określany w dokumentach prokuratury.

Miał on przekazać śledczym dodatkowe informacje związane ze sprawą, m.in. o tym, że zabójcom zaoferowano 150 tys. euro za zabicie de Vriesa, a przygotowania do zbrodni trwały od maja 2021 r.

Kim był Peter R. de Vries?

Peter R. de Vries był powszechnie znany ze swoich bezkompromisowych reportaży, opisujących holenderski świat przestępczy. Był popularnym reporterem, często komentował w mediach głośne procesy kryminalne. Dziennikarz wspierał rodziny zabitych lub zaginionych dzieci, działał przeciwko niesprawiedliwości i był solą w oku holenderskich gangsterów.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Tragiczny finał poszukiwań 9-letniego chłopca. Zatrzymano 22-latka

Tą sprawą żyje cała Holandia. 9-letni Gino z Maastricht cztery dni temu nie wrócił do domu z zabawy na boisku. W poszukiwania chłopca zaangażowały się służby i wolontariusze w całym kraju. Niestety w sobotę w jednym z domów w Geleen znaleziono ciało dziecka. Policja podejrzewa, że należy ono do zaginionego 9-latka. W sprawie zatrzymano 22-letniego mężczyznę.

1 czerwca 9-letni Gino mieszkający na co dzień w Maastricht w Holandii przebywał akurat u swojej siostry w mieście Kerkrade. Po południu chłopiec poszedł pobawić się z rówieśnikami na boisku niedaleko domu. Nic nie zapowiadało dramatu, który miał się wkrótce rozegrać.

To właśnie na boisku 9-latek był widziany po raz ostatni. Miał wrócić do mieszkania o godzinie 19:30, jednak się nie zjawił. Zaniepokojeni bliscy dziecka powiadomili policję o jego zaginięciu. Służby uruchomiły bursztynowy alarm.

Policjanci wkrótce ustalili, że feralnego dnia podczas gry w piłkę dzieciom towarzyszył dorosły mężczyzna. Według relacji kolegów 9-latka człowiek ten miał ich zaczepiać, w języku angielskim przekonywać, że jest trenerem piłki nożnej i chwalić Gino za dobrą grę. Później Gino miał oddalić z boiska w towarzystwie „trenera”.

W szeroko zakrojone poszukiwania dziecka zaangażowały się setki osób, w tym ochotników. W piątek w miejscowości oddalonej o kilka kilometrów od miejsca, w którym ostatni raz widziany był Gino, znaleziono hulajnogę należącą prawdopodobnie do zaginionego.
Źródło info i foto: o2.pl

Holenderska policja zakończyła śledztwo ws. śmierci młodych Polaków

Tajemnicza śmierć 21-letniego Konrada i 20-letniej Wiktorii wywołała ogromne poruszenie. Narzeczonych znaleziono martwych w Dronten w Holandii. Tamtejsza policja zakończyła śledztwo w sprawie śmierci Polaków. Wydano oświadczenie. 21-letni Konrad i 20-letnia Wiktoria z powiatu przeworskiego w grudniu wyjechali do Holandii do pracy. Pod koniec stycznia urwał się z nimi kontakt, dlatego ich bliscy zgłosili zaginięcie.

5 lutego na terenie gruntów rolnych w Dronten odnaleziono zwłoki Konrada. Następnego dnia w niedalekiej odległości zlokalizowano ciało Wiktorii. Holenderska policja wszczęła śledztwo w sprawie śmierci narzeczonych. Od początku wykluczała jednak udział osób trzecich.

Jak ustalił „Super Express” śledztwo zostało już zakończone. Policja poinformowała rodziny Polaków o dokładnej przyczynie zgonu. Bliscy nie ubiegali się o sekcję zwłok w Polsce, co sugeruje, że wierzą w wersję przedstawioną przez holenderskich śledczych.
Źródło info i foto: o2.pl

Nożownik atakował w ośrodku dla uchodźców

Funkcjonariusze policji postrzelili nożownika w ośrodku dla azylantów w Harderwijk w centralnej Holandii. Mężczyzna awanturował się i rzucał w policjantów kamieniami – informuje dziennik „De Stentor”. Do incydentu doszło we wtorek po południu. Mundurowi zostali wezwani do schroniska, w którym mieszkają uchodźcy, po tym jak jeden z azylantów wszczął awanturę.

Pomimo tego, że policjanci oddali strzały ostrzegawcze, uzbrojony w nóż mężczyzna rzucał w nich kamieniami. Jak relacjonuje dziennik, w pewnym momencie sytuacja zrobiła się niebezpieczna i funkcjonariusze postrzelili awanturnika, który trafił do szpitala. Rzecznik Centralnej Agencji ds. Przyjmowania Osób Ubiegających się o Azyl (COA) Graaf Ottolaan powiedział „DS”, że nie wiadomo, dlaczego mężczyzna miał nóż i co było powodem całego zajścia.

Ośrodek dla uchodźców znajduje się na terenie dawnych koszar Noord-Kranenburg od 2016 r. i mieszka w nim 800 osób.
Źródło info i foto: TVP.info

Młodzi Polacy zamordowani w Holandii. Chcą pochować narzeczonych w Polsce

Śmierć narzeczonych z Przeworska (woj. Podkarpackie) wywołała ogromne poruszenie w całej Polsce. Wiktoria i Konrad to młoda para narzeczonych, której poszukiwania miały straszny finał. Ich ciała znaleziono w Holandii. Bliscy pragną pochować narzeczonych w Polsce, dlatego założono zbiórkę na sprowadzenie ich ciał.

Para narzeczonych pojechała do Holandii do pracy, ale pod koniec ubiegłego miesiąca kontakt z nimi się urwał. W sobotę internet obiegła wiadomość o tajemniczym zaginięciu Wiktorii i Konrada, następnego dnia okazało się, że para nie żyje. Na portalu pomagam.pl założono zbiórkę pieniędzy na sprowadzenie ciał Wiktorii oraz Konrada z Holandii.- Z inicjatywy bliskich znajomych i rodziny zostaje uruchomiona zbiórka pieniężna na sprowadzenie z zagranicy zwłok Konrada i Wiktorii którzy zginęli w Holandii. Zebrane pieniądze zostaną przeznaczone na sprowadzenie ich ciał do Polski – czytamy na stronie portalu.

Przypomnijmy, o sprawie zrobiło się głośno, kiedy w sobotę (5.02.2022) na profilu „Zaginieni przed laty”, pojawił się niepokojący post dotyczący zaginięcia Wiktorii M. oraz jej narzeczonego Konrada M.

– Wiktoria pochodzi z miejscowości Siennów w powiecie przeworskim, natomiast Konrad – z Przeworska w gminie Przeworsk, w woj. podkarpackim. Para wyjechała w celach zarobkowych do Holandii, oboje podjęli pracę przy testach medycznych w Lelystad (…). Ostatni kontakt z zaginionymi był w poniedziałek (31.01.2022). Od tej pory nie powrócili do wynajmowanego mieszkania, ani nie skontaktowali się z bliskimi. Z ustaleń rodziny wynika, iż przed kimś uciekali. Niestety na chwilę obecną nie udało się ustalić przed kim. Wszystkie dokumenty, telefony oraz rzeczy osobiste zostały w domu, w którym mieszkali – Teding van Berkhoutstraat. Wiadomo, że pani, u której wynajmowali pokój, na drugi dzień zaczęła pakować ich rzeczy w kartony – brzmiała treść wpisu. Ta informacja poruszyła internautów, którzy szeroko udostępniali informację o zaginionych narzeczonych. Niestety, finał poszukiwań okazał się być tragiczny.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: Odnaleziono ciała zaginionych Polaków. Policja ujawnia nowe fakty

Z informacji uzyskanej przez Polską Agencję Prasową od holenderskiej policji wynika, że zaginieni mieszkańcy powiatu przeworskiego, 20-letni Konrad M. i 21-letnia Wiktoria M., nie padli ofiarą przestępstwa. Ciała pary odnaleziono w sobotę w miejscowości Dronten w centralnej Holandii.

„Z ustaleń rodziny wynika, iż przed kimś uciekali, niestety na chwilę obecną nie udało się ustalić, przed kim. Wszystkie dokumenty, telefony oraz rzeczy osobiste zostały w domu, w którym mieszkali – Teding van Berkhoutstraat. Wiadomo, że pani, u której wynajmowali pokój, na drugi dzień zaczęła pakować ich rzeczy w kartony” – czytamy we wpisie na „Zaginieni przed laty”. Zwłaszcza ten ostatni fakt zaniepokoił bliskich pary. 

Zaginięcie pary zostało zgłoszone w ubiegły czwartek, a w sobotę holenderska policja odnalazła ich zwłoki na terenie gruntów rolnych w Dronten. – Ciało kobiety znajdowało się w niewielkiej odległości od zwłok mężczyzny – powiedział PAP Remco van Straaten, rzecznik prasowy policji w Utrechcie.

Potwierdził, że zwłoki zostały zidentyfikowane jako zaginieni Polacy. Wcześniej przedstawiciele polskiej policji nie potwierdzali doniesień na temat tożsamości kobiety. – Nadal trwa dochodzenie w sprawie dokładnej przyczyny śmierci ofiar, jednak obecnie nic nie wskazuje na popełnienie przestępstwa – dodał rzecznik.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zaginął 32-letni Damian Kowalewski

Trwają poszukiwania 32-letniego Damiana Kowalewskiego z Pułtuska, który 17 stycznia zaginął w Amstelveen. Na początku roku mężczyzna wyjechał do Holandii w celach zarobkowych. Od kilkunastu dni nie był widziany w miejscu zamieszkania i nie nawiązał kontaktu z rodziną i bliskimi. Od 17 stycznia jego telefon pozostaje nieaktywny. Policja prosi o pomoc w poszukiwaniach. Udało się ustalić, że 17 stycznia telefon Damiana Kowalewskiego był aktywny przez kilka godzin w Elsenhove groengebied – parku w Amstelveen, niedaleko miejsca, w którym mieszkał. Tam jednak sygnał się urywa. W dalszym ciągu nie ma żadnych konkretnych informacji, gdzie może obecnie przebywać i co wydarzyło się 17 stycznia. Rodzina 32-latka nieustannie apeluje o pomoc w poszukiwaniach.

Strona SOS Zaginięcia podała rysopis oraz szczegóły związane z zaginionym Damianem Kowalewskim.

32-latek ma ok. 188 cm wzrostu, szczupłą sylwetkę, ciemne blond włosy z wygolonymi bokami, niebieskie oczy oraz znaki szczególne – Kolczyki: sztanga prawe ucho u góry, lewa strona nosa (stożek), dolna warga po prawej stronie (kółko), lewa chrząstka w uchu (kółko) oraz liczne tatuaże: klatka piersiowa – 2 jaskółki pod obojczykami trzymające chustę z napisem „King of fools”, rewolwer po prawej stronie biodra, oldschoolowe wzory (czaszki, róże, gwiazdki, wzory muzyczne) prawa łydka.

W dniu zaginięcia prawdopodobnie ubrany był w zimową kurtkę z zewnętrznymi kieszeniami w kolorze khaki, spodnie jeansy, sznurowane czarne glany za kostkę. Na co dzień nosi okulary korekcyjne w czarnych ramkach.

Jeżeli ktokolwiek ma informacje na temat miejsca pobytu zaginionego, proszony jest o kontakt z Powiatową Komendą Policji w Pułtusku – Oficer dyżurny tel. +48 47 7034200 lub na numer alarmowy 112.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zamieszki i zatrzymania po nielegalnym proteście w Amsterdamie przeciw obostrzeniom

30 osób trafiło do policyjnych aresztów po zamieszkach, które wybuchły w niedzielę w Amsterdamie podczas nielegalnego protestu przeciwników pandemicznych obostrzeń. W starciach rannych zostało czterech policjantów.

Z informacji stołecznego ratusza wynika, że w nielegalnej demonstracji na Museumplein uczestniczyło w szczytowym momencie 10 tys. osób. Zebrali się, aby zaprotestować przeciwko rządowej polityce walki z COVID-19. Demonstracja odbyła się mimo tego, iż w piątek burmistrz miasta Femke Halsema poinformowała, iż po konsultacjach z policją i prokuraturą nie wyraża zgody na demonstrację.

Starcia demonstrantów z policją

Doszło do starć demonstrantów z policjantami, których wsparli żołnierze żandarmerii wojskowej (Koninklijke Marechaussee). Media społecznościowe obiegły nagrania, na których widać, jak policyjny pies atakuje jednego z demonstrantów, a siły bezpieczeństwa rozpędzają tłum. W sumie aresztowano 30 osób, a powodem było zakłócanie porządku, napaść na funkcjonariuszy i nielegalne posiadanie broni. Policja jeszcze nie wie, czy któryś z protestujących został ranny. Wiadomo natomiast o czterech funkcjonariuszach, którzy trafili do szpitala.

Jak podał dziennik „Het Parool” doszło także do starcia lewicowych aktywistów ze zwolennikami prawicowego Forum dla Demokracji (FvD). Siedziba ugrupowania przy Herengracht została obrzucona workami z farbą.
Źródło info i foto: TVP.info

Holandia: Przechwycono ogromny przemyt kokainy

Holenderska służba celna przechwyciła 70 kg kokainy w porcie w Rotterdamie. Narkotyki były ukryte w dwóch kontenerach, które przypłynęły z Ameryki Południowej. Ich czarnorynkowa cena to około 5 mln euro – informuje prokuratura. Udaremniono w sumie dwie próby przemytu – 50 kg nielegalnej substancji, które były ukryte w pojemniku z bananami oraz 20 kg schowanego w kontenerze z awokado. Narkotyki zostały zniszczone, poinformowała prokuratura.

W listopadzie został pobity ubiegłoroczny rekord udaremnionego przemytu kokainy w rotterdamskim porcie: przechwycono 62 tony białego proszku, podczas gdy w całym 2020 r. holenderskie służby przejęły nieco ponad 40 ton kokainy. Zdaniem ekspertów tylko niewielka część z 7,5 mln kontenerów przypływających każdego roku do Rotterdamu jest kontrolowana, tak więc nikt nie jest w stanie ocenić, ile narkotyków trafia ostatecznie na europejski rynek.
Źródło info i foto: TVP.info

Pierwsze wyroki dla uczestników zamieszek w Rotterdamie

W środę zapadły pierwsze wyroki dla uczestników zamieszek, które wybuchły w piątek w Rotterdamie. Sąd w tym mieście skazał na karę pięciu miesięcy więzienia 26-letnią kobietę i 29-letniego mężczyznę. Nielegalny protest przeciwników obostrzeń wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa przerodził się w uliczną walkę protestujących z policją. Kilka osób trafiło do szpitala, aresztowano ponad pięćdziesięciu demonstrantów.

Sąd w Rotterdamie skazał na karę pięciu miesięcy więzienia Sharon M., mieszkankę wioski Spijkenisse w środkowej Holandii, musi ona ponadto zapłacić 1000 euro grzywny. Sharon M. udowodniono atak na policjanta. Rzucała także kamieniami w policyjny radiowóz. Mieszkającemu niedaleko Rotterdamu Terence’owi van den B. udowodniono rzucanie kostką brukową w funkcjonariuszy.

Kolejne procesy

– Atakowanie policji to jest bardzo poważna sprawa – ocenił sędzia, który zdecydował także, że skazani przez rok nie będą mieli wstępu do centrum Amsterdamu.

W najbliższych dniach odbędą się procesy kolejnych zatrzymanych. Minister sprawiedliwości Ferd Grapperhaus poinformował, że po zamieszkach, które miały miejsce także w innych miastach, zatrzymano 173 osoby i zaznaczył, że aresztowań będzie więcej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl