Pastor został skazany za molestowanie seksualne sześciu dziewczynek

Sąd na indonezyjskiej Sumatrze uznał miejscowego pastora za winnego molestowania seksualnego sześciu dziewczynek. Duchowny protestancki ma trafić do więzienia na 10 lat, jego ofiary miały nie więcej niż 12 lat. Pastor Benyamin Sitepu był dyrektorem prywatnej szkoły podstawowej Galilea Hosana w leżącym na Sumatrze mieście Medan, w północnej części Indonezji. Wszystkie jego ofiary, uczennice podstawówki, miały nie więcej niż 12 lat.

Według indonezyjskich mediów historia ujrzała światło dzienne w marcu, gdy jedna z ofiar poskarżyła się rodzicom, że Sitepu molestował ją i jej koleżankę w swoim gabinecie, nakazując później milczenie. Gdy rodzina zażądała od duchownego wyjaśnień, ten przeprosił i starał się polubownie załatwić sprawę. O wszystkim dowiedzieli się jednak rodzice innych ofiar i złożyli zawiadomienie na policję.

W maju mężczyznę postawiono w stan oskarżenia. W czasie procesu wyszło na jaw, że ofiar było co najmniej sześć, choć tylko trzy zdecydowały się wystąpić z oskarżeniem. Jedna z molestowanych dziewczynek zeznała, że w latach 2018-2019 pastor kilkakrotnie zabierał ją do hotelu i zmuszał tam do seksu oralnego. Prokuratura, która domagała się dla duchownego 15 lat więzienia, rozważa apelację od wyroku.

Kolejna głośna afera pedofilska w Indonezji

Przypadek pastora z Sumatry to jedna z kilku głośnych w ostatnim czasie spraw związanych z molestowaniem seksualnym nieletnich w Indonezji przez duchownych różnych wyznań.

Tylko w grudniu pod podobnymi zarzutami przed sądem stanął nauczyciel islamskiej szkoły z internatem w Bandungu w zachodniej Jawie i katolicki zakonnik kierujący sierocińcem w Depok, na przedmieściach Dżakarty. Pierwszy, 36-latek znany tylko pod inicjałami H.W., miał zgwałcić co najmniej 12 nastoletnich uczennic i część z nich urodziła pochodzące z gwałtów dzieci. Ministerstwo ds. religijnych Indonezji uznało, że placówka, którą oskarżony administrował i w której prowadził zajęcia, nie miała pozwolenia na działanie i była nieformalną szkołą koraniczną.

Drugi z mężczyzn, Lukas Lucky Ngalngola, znany także jako brat Angelo, jest oskarżony o to, że co najmniej od 2019 roku notorycznie molestował chłopców mieszkających w sierocińcu, który prowadził. Ofiary nazywały swojego oprawcę „nocnym nietoperzem”, bo miał je zwykle zmuszać do zbliżeń zakradając się do dormitorium około pierwszej w nocy. W 2020 roku ośmiu nastolatków opowiedziało o nadużyciach pracownikom sierocińca, nauczycielom i księżom, a ostatecznie mediom i policji. Od brata Angelo odcięła się miejscowa hierarchia kościelna przekonując, że nie może być uznany za katolickiego zakonnika.

Władze diecezji z siedzibą w mieście Bogor argumentowały, że mieszcząca się na Filipinach kongregacja Misjonarze Miłosierdzia Najświętszego Sakramentu (BSMC), do której należał duchowny, nie była poprawnie zarejestrowana w Indonezji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kobieta z karą 1000 batów za seks przedmałżeński

Kobieta z wyspy Sumatra zemdlała podczas wymierzania jej kary 100 batów za seks przedmałżeński. Policja poinformowała, że kobieta została wyniesiona z miejsca wykonywania kary.

Mieszkanka leżącej w północnej części wyspy Sumatra ultra konserwatywnej prowincji Aceh została skazana na karę chłosty przez religijny trybunał razem z mężczyzną, który miał być jej kochankiem. W poniedziałek wyrok wykonano publicznie. Wraz z kobietą wychłostany został również człowiek, który miał „udostępnić miejsce na seks przedmałżeński” oraz dwóch innych mężczyzn, którzy otrzymali po 40 uderzeń za picie alkoholu.

Aceh to jedyny region Indonezji, gdzie w całości stosuje się tradycyjne islamskie prawo szariatu. Kara chłosty, często połączona z więzieniem, grozi tam m.in. za picie alkoholu, hazard, seks pozamałżeński i homoseksualny, publiczne przytulanie, a nawet wspólne przebywanie kobiet i mężczyzn stanu wolnego. Niektóre z przestępstw są zagrożone karą 150 batów, co – jak wskazują obrońcy praw człowieka – często kończy się omdleniami i hospitalizacją ofiar. Brutalne spektakle odbywają się publicznie, choć w 2018 roku miejscowe władze obiecały, że będą wykonywały karę chłosty w więzieniach.

W styczniu 2020 r. do wymierzania kary chłosty kobietom utworzono specjalny oddział biczowniczek, złożony z funkcjonariuszek miejscowej policji obyczajowej. Od 1976 do 2005 roku w ultra konserwatywnym Aceh trwało zbrojne powstanie. Walczący z rządowym wojskiem rebelianci chcieli tam ustanowić osobne państwo. Zgoda rządu w Dżakarcie na przyznanie Aceh szerokiej autonomii i wprowadzenie tam prawa szariatu była jednym z ustępstw w ramach zawartego porozumienia pokojowego.
Źródło info i foto: interia.pl

Eksplozja przed katedrą w mieście Makasar

epa09102555 Police counter-terrorism squad members stand guard outside the Sacred Heart of Jesus Cathedral in the aftermath of an explosion, in Makassar, South Sulawesi, Indonesia, 28 March 2021. At least nine people were wounded as a suspected suicide bomber blew themselves up outside the church on Palm Sunday. The number of casualties was still unclear. EPA/IQBAL LUBIS
Dostawca: PAP/EPA.

Eksplozja przed katedrą w mieście Makasar na indonezyjskiej wyspie Celebes. Jak informuje Reuters, przed kościołem wysadził się w powietrze zamachowiec. Obrażenia odniosło 14 osób, w tym kilkoro jest poważnie rannych. Eksplozja przed kościołem w mieście Makasar na indonezyjskiej wyspie Celebes. Wierni znajdowali się w świątyni w momencie wybuchu – powiedział Reuterowi rzecznik policji w prowincji Celebes Południowy, E. Zulpan.

Jak przekazał, nie jest jasne, czy części ciała na miejscu zdarzenia pochodziły tylko od napastników. Ojciec Wilhemus Tulak powiedział indonezyjskim mediom, że zamachowiec próbował wjechać na teren kościoła na motorze, ale został zatrzymany przez strażnika. Dziesięć osób zostało rannych, niektóre z nich poważnie – poinformował ksiądz.

Do ataku doszło w Niedzielę Palmową, rozpoczynającą Wielki Tydzień w Kościele katolickim. Policja nie podała, kto może być odpowiedzialny za ten atak ani nikt na razie nie wziął za siebie odpowiedzialności za jego przeprowadzenie.

Makasar, największe miasto Celebes (indonez. Sulawesi), odzwierciedla strukturę religijną Indonezji, największego na świecie kraju muzułmańskiego, ze znaczną mniejszością chrześcijańską i wyznawcami innych religii.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szkolenie ABW na Bali. Szefowa Centrum Prewencji Terrorystycznej miała zostać zdymisjonowana

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w środku drugiej fali koronawirusa polecieli na szkolenie na indonezyjską wyspę Bali. Na wylot mieli załapać się „sami dobrzy znajomi”. Po nagłośnieniu sprawy szefowa Centrum Prewencji Terrorystycznej miała zostać zdymisjonowana.

Centrum Prewencji Terrorystycznej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się na szkolenie na Bali. Działo się to w środku drugiej fali koronawirusa. Sprawa wyszła na jaw pod koniec grudnia 2020 r. Według oficjalnej wersji wylot był spowodowany chęcią podniesienia kompetencji przez służby.

ABW na Bali w środku pandemii. Posłanka reaguje

– Polecieli sami dobrzy znajomi – mówił z kolei jeden z pracowników ABW. Szkolenie niemal w całości zostało sfinansowane ze środków UE. To nie był pierwszy wyjazd w egzotyczne miejsce. Sprawą zainteresowała się posłanka PSL Bożena Żelazowska. Wysłała pismo do premiera, ale nie doczekała się odpowiedzi.

Po nagłośnieniu sprawy dyrektor CPT ABW Anna Kańciak-Kulińska miała zostać zdymisjonowana – podaje nieoficjalnie serwis TVN24. Portal, jak donosi, potwierdził informację w dwóch źródłach. O sprawę zostało zapytane biuro prasowe Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale mimo dwukrotnej prośby dziennikarze nie doczekali się odpowiedzi.

Dymisje za szkolenie na egzotycznej wyspie?

Milczał również rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Według informacji TVN24 wkrótce mogą „polecieć kolejne głowy”. Niebawem ze stanowiskiem może się również pożegnać wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bernard Bogusławski, który także brał udział w szkoleniu na Bali.
Źródło info i foto: wp.pl

Indonezja: Umówił się na randkę z kobietą poznaną na Tinderze. 32-latek został poćwiartowany

​Brutalne zabójstwo w Dżakarcie w Indonezji. Kobieta zwabiła do swojego mieszkania młodego mężczyznę. Tam został zabity i poćwiartowany. Policja znalazła ciało ofiary w 11 częściach. 32-letni Rinaldi Harley Wismanu pracował jako rekruter dla jednej z firm w Dżakarcie. Poprzez aplikację do randkowania Tinder udało mu się poznać 27-letnią Laei Atik Supriyatin, z która umówił się w kawiarni. Kilka dni później spotkali się w mieszkaniu wynajmowanym przez kobietę.

Nowo poznani szybko zaczęli uprawiać seks. Wtedy z łazienki mieszkania wyszedł inny mężczyzna i trzykrotnie uderzył 32-latka cegłą w głowę, a następnie ugodził go kilka razy nożem.

Napastnikiem był 26-letni Djumadil Al Fajri, jak się okazało – partner kobiety. Para miała kłopoty finansowe i oboje uznali, że rozwiążą problemy mordując i okradając Rinaldiego, który chwalił się swoimi zarobkami.

Para przeniosła ciało zabitego do łazienki. Potem wyszli do sklepu kupić maczetę oraz piłę. Zakupili także nowe prześcieradła i białą farbę, by pomalować ściany zaplamione krwią. Ciało poćwiartowali na jedenaście części i pochowali do plastikowych worków, które następnie upakowali w dwóch walizkach oraz plecaku. Szczątki ukryli na 16. piętrze jednego z apartamentowców.

Zbrodniarze zdobyli kod do konta bankowego ofiary. Wydali z niego równowartość 6,5 tys. dolarów, kupując złoto, laptopy, zegarek i motocykl. Wynajęli także dom. Policji udało się do nich dotrzeć dzięki analizie transakcji prowadzonych za pomocą karty zamordowanego 32-latka.

Podczas zatrzymania policja oddała ogień, raniąc 26-latka w nogę. Zarówno on, jak i jego partnerka zostali oskarżeni o morderstwo i kradzież. Grozi im za to kara śmierci.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francuz podejrzany o wykorzystanie kilkuset dzieci w Indonezji

Francuz podejrzany o wykorzystanie seksualne 305 nieletnich został aresztowany w Indonezji. Mężczyzna miał oferować dzieciom pracę w charakterze modeli – poinformowała agencja AP, powołując się na miejscową policję. Rzecznik policji w Dżakarcie Yusri Yunus powiedział, że Francois Camille Abello został aresztowany pod koniec czerwca.

Mężczyzna trafił w ręce policjantów w pokoju hotelowym. Był w „towarzystwie” dwóch nagich dziewczynek. Policja otrzymała informację od pobliskich mieszkańców, którzy podejrzewali, że cudzoziemiec wykorzystuje dzieci. Francois Camille Abello jest 65-letnim emerytem.

Nana Sudjana, komendant policji w Dżakarcie, powiedział mediom, że w laptopie mężczyzny znaleziono filmy, z których wynika, że wykorzystywał ponad 300 dzieci w wieku od 10 do 17 lat. Mężczyzna nie współpracował ze śledczymi i odmówił podania haseł do programów na swoim komputerze.

Według ustaleń śledczych większość ofiar mężczyzny, to dzieci ulicy, którym proponował pracę w charakterze modela. Płacił im od 250 tys. do 1 mln rupii (ok. 68 i 273 zł) za uprawianie z nim seksu. Wciąż badamy, czy wykorzystywał swoje ofiary również w celach ekonomicznych za pośrednictwem mediów społecznościowych lub innych platform internetowych – powiedział Nana Sudjana.

W połowie czerwca policja poinformowała o aresztowaniu Amerykanina Russa Alberta Medlina. Mężczyzna został zatrzymany w swojej rezydencji w Dżakarcie po tym, jak policja przesłuchała trzech nieletnich. Był on dwukrotnie oskarżony o przemoc seksualną wobec nieletnich przez sąd w Nevadzie w latach 2006-2008 i przed aresztowaniem w Dżakarcie dwa lata spędził w więzieniu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Indonezyjski Sąd Najwyższy podwyższył karę więzienia dla Polaka skazanego w 2018 roku

Indonezyjski Sąd Najwyższy podwyższył do siedmiu lat wyrok więzienia dla Polaka skazanego w 2018 r. na karę pięciu lat więzienia za kontakty z separatystami w Papui Zachodniej. Podejmowane próby interwencji na jego korzyść nie przyniosły rezultatów. Prokurator Ricarda Arsenius powiedział indonezyjskiej państwowej agencji Antara, że Jakub Skrzypski zostanie przeniesiony z aresztu policyjnego, gdzie przebywał od listopada 2018 roku, do miejscowego więzienia.

Pochodzący z Olsztyna podróżnik Jakub Skrzypski został wcześniej skazany na 5 lat więzienia za rzekome kontakty z papuaskimi separatystami i udział w antyrządowym spisku na podstawie przepisów o zdradzie stanu.

Po rozpatrzeniu odwołania złożonego w sierpniu zarówno przez obronę, jak i prokuraturę, sędziowie Sądu Najwyższego uznali, że Skrzypski jest winny.

To jedyny cudzoziemiec skazany za próbę obalenia rządu

Adwokatka Skrzypskiego Latifah Anum Siregar nazwała sprawę „bardzo polityczną”, a dowody – które obejmowały zdjęcia Polaka na sportowej strzelnicy w Szwajcarii i rozmowy na Facebooku – niezwykle słabymi. Wyrok Sądu Najwyższego jest jednak ostateczny, choć indonezyjskie prawo przewiduje możliwość kontroli sądowej procedury wydania wyroku.

Jakub Skrzypski to jedyny cudzoziemiec skazany w Indonezji za próbę obalenia rządu. W sierpniu 2018 roku został aresztowany w Papui Zachodniej,najdalej wysuniętym na wschód regionie kraju, w którym od kilkudziesięciu lat trwają walki rządowych służb z miejscowymi separatystami. Zatrzymano go po spotkaniu z trzema miejscowymi działaczami, którzy – według policji – mieli ze sobą amunicję.

Został oskarżony o przystąpienie do separatystycznej Narodowej Armii Wyzwolenia Papui Zachodniej – grupy uznawanej przez Indonezję za terrorystyczną – należącej do szerszego Ruchu Wyzwolenia Papui. Skrzypski miał w sieci wyrażać poparcie dla zbrojnego ruchu niepodległościowego Papui. Funkcjonariusze twierdzili też, że jest handlarzem broni, lecz ten zarzut nie znalazł się ostatecznie w akcie oskarżenia.

Polak zaprzeczył wszystkim zarzutom przyznając jedynie, że poznał ludzi, którzy okazali się później członkami Narodowego Komitetu Papui Zachodniej, organizacji wzywającej do przeprowadzenia pokojowego referendum niepodległościowego. Dodał, że zarzuty przeciwko niemu zostały sfabrykowane, a świadkowie przekupieni lub zastraszeni.

Interwencje nie pomagają

Początkowo polski podróżnik był przetrzymywany w mieście Jayapura, stolicy prowincji Papua, ale w listopadzie 2018 roku został przeniesiony do odizolowanego miasteczka Wamena, gdzie toczył się proces. Od tamtego czasu przebywał w policyjnym areszcie.

W październiku br. Parlament Europejski nazwał Polaka więźniem politycznym i w przyjętej rezolucji wyraził obawę o jego życie z powodu protestów i krwawych zamieszek, które latem wybuchły w Papui Zachodniej. Europarlamentarzyści wezwali do uwolnienia Skrzypskiego i odesłania do Polski. Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zwróciło uwagę na szereg uchybień proceduralnych podczas postępowania sądowego, a dyplomaci wezwali do przeniesienia Jakuba Skrzypskiego do miasta Bandung, położonego bliżej polskich placówek dyplomatycznych.

W tym samym czasie pojawiły się obawy o pogarszający się stan zdrowia skazanego. Adwokatka Skrzypskiego powiedziała PAP, że nie miał możliwości wychodzenia z celi na spacery, był niedożywiony, a gdy przechodził ciężkie zapalenie oka, nie było na miejscu lekarza, który mógłby go zbadać. W listopadzie z wizytą w Wamenie był polski wicekonsul, który poprosił o traktowanie polskiego obywatela według międzynarodowych standardów.

Rzecznik indonezyjskiego MSZ Teuku Faizasyah zapewnił, że Polak jest traktowany zgodnie z indonezyjskim prawem, jego prawa zostały zagwarantowane, zaś zarzuty ze strony Parlamentu Europejskiego i polskiej dyplomacji określił jako nieuzasadnione.
Źródło info i foto: TVP.info

21-letni Filipińczyk zatrzymany za brutalne morderstwo w Indonezji. Mózg ofiary zjadł z ryżem

21-letni Filipińczyk został aresztowany w Talisayan w Indonezji po zamordowaniu kobiety mówiącej po angielsku. Jej mózg zjadł z dodatkiem ryżu. Sąsiedzi mężczyzny twierdzą, że mężczyzna był chory psychicznie. Przyznał, że nagabywał kobietę w rejonie cmentarza. Gdy ta zwróciła się do niego w języku angielskim, zirytowany zaatakował ją metalowym prętem, po czym odciął jej głowę.

Ciało ze związanymi rękami pozostawił na miejscu, a głowę spakował do torby i zabrał do domu. Tam – jak powiedział – ugotował talerz ryżu, dodał mózg kobiety, po czym zjadł makabryczne danie. Czaszkę zakopał w pobliżu domu.

Mężczyzna został aresztowany. Jego sąsiedzi twierdzą, że chorował psychicznie. W chwili ataku prawdopodobnie był pijany.
Źródło info i foto: TVP.info

Dżakarta: Krwawe żniwo zamieszek. Sześciu zabitych, setki rannych

– Sześć osób zginęło, a ok. 200 odniosło obrażenia w zamieszkach w stolicy Indonezji, Dżakarcie – powiadomił gubernator Anies Baswedan po tym, jak komisja wyborcza potwierdziła, że kwietniowe wybory prezydenckie wygrał dotychczasowy szef państwa Joko Widodo.

Osoby ranne zostały rozwiezione do pięciu szpitali – sprecyzował gubernator. Dodał, że w szpitalach przeprowadzane są autopsje w celu określenia przyczyn śmierci osób, które zginęły w zamieszkach.

Zwolennicy przegranego w wyborach kandydata opozycji Prabowo Subianto starli się w nocy z wtorku na środę czasu lokalnego z siłami bezpieczeństwa. Niezadowoleni z wyniku wyborczego demonstranci podpalali samochody i obrzucali policję kamieniami i koktajlami Mołotowa; podpalili także budynek internatu sił policyjnych.

Do rozpędzania protestujących siły bezpieczeństwa użyły gazu łzawiącego, armatek wodnych i gumowych kul.

Ponad 20 osób zostało zatrzymanych.

Jak poinformował rzecznik policji w Dżakarcie Argo Yuwono, wcześniej na ulice stolicy wysłano około 50 tys. policjantów i żołnierzy. Wielu mieszkańców opuściło miasto, a niektóre rejony centrum są zamknięte dla ruchu drogowego; budynek agencji zajmującej się nadzorem wyborów oraz siedziba komisji wyborczej zostały zabezpieczone drutem kolczastym – podaje agencja Associated Press.

We wtorek komisja wyborcza podała, że Prabowo Subianto przegrał wybory prezydenckie z 17 kwietnia, uzyskawszy 44,5 proc. głosów; natomiast ubiegający się o drugą kadencję Joko Widodo otrzymał 55,5 proc.

Reprezentujący elitę polityczną i wojskową były generał Prabowo nie zaakceptował wyników wyborów i ogłosił się ich zwycięzcą. Prabowo chce zaskarżyć wynik przed Trybunałem Konstytucyjnym; zarzuca masowe oszustwa, ale nie dostarczył na to wiarygodnych dowodów – pisze AP.

Prabowo walczył z Widodo również w wyborach z 2014 r., ale przegrał je 6 pkt proc.; wówczas zaskarżył wynik, ale sprawę przegrał.
Źródło info i foto: TVP.info

Indonezja: Sąd skazał 35-letniego Francuza na śmierć za przemyt narkotyków

Sąd w Indonezji w poniedziałek skazał na karę śmierci obywatela Francji – podał Reuters, powołując się na obrońcę skazanego. Prokuratura wnioskowała o niższy wymiar kary, 20 lat pozbawienia wolności, za przemyt narkotyków. 35-letni Felix Dorfin został skazany za przemyt ponad dwóch kilogramów narkotyków z Francji na indonezyjską wyspę Lombok. Aresztowano go we wrześniu ubiegłego roku.

– Sędzia wymierzył surowszy wyrok ze względu na ilość i rodzaj narkotyków przewożonych przez Dorfina – powiedział agencji Reuters Denny Nur Indra, obrońca mężczyzny. Dorfin złoży odwołanie od wyroku.

Francuz przewoził w walizce ecstazy, metamfetaminę i marihuanę. W jego organizmie nie wykryto obecności narkotyków.

Kara śmierci za przemyt narkotyków

W Indonezji i innych krajach Azji Południowo-Wschodniej obowiązują bardzo surowe przepisy antynarkotykowe. Od 2016 roku w Indonezji obowiązuje nieoficjalne wstrzymanie wykonywania kary śmierci za przemyt narkotyków, w celach śmierci przebywa jednak kilku obcokrajowców.
Źródło info i foto: tvn24.pl