Rosja: Strona internetowa Aleksieja Nawalnego zablokowana

Rosyjski regulator mediów i internetu, Roskomnadzor, zablokował stronę internetową projektu Aleksieja Nawalnego „inteligentne głosowanie”. Zdaniem urzędu projekt kontynuuje działalność uznanej za ekstremistyczną Fundacji Walki z Korupcją (FBK).
Służby prasowe Roskomnadzoru oświadczyły w poniedziałek, że strona internetowa projektu „wykorzystywana jest w celu kontynuowania działalności organizacji ekstremistycznej i organizowania jej przedsięwzięć”.

Wcześniej sąd w Moskwie zakazał amerykańskiej wyszukiwarce Google i rosyjskiej Yandex pokazywania w wynikach wyszukiwania nazwy „inteligentne głosowanie”. Yandex zapowiedział w poniedziałek, że odwoła się od tego postanowienia. „Nie zgadzamy się z orzeczeniem sądu i będziemy kwestionować podjęte kroki zapobiegawcze” – oznajmiły służby prasowe rosyjskiego koncernu internetowego.

O zakaz sądowy ubiegała się firma handlująca wełną owczą, która latem br. zarejestrowała znak handlowy „inteligentne głosowanie”, identyczny z nazwą projektu Nawalnego. Zgodę urzędu patentowego firma uzyskała w ciągu miesiąca, choć zwykle procedura ta trwa około roku.

„Inteligentne głosowanie” to strategia polegająca na oddaniu głosu na tego kandydata, który według szacunków prowadzonych przez współpracowników Nawalnego będzie miał w danym okręgu największe szanse na pokonanie reprezentanta rządzącej partii Jedna Rosja. Nawalny, który odbywa karę więzienia, nawołuje do głosowania według tej strategii na wyborach parlamentarnych w Rosji 19 września.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Lubin: Zgon 34-latka stwierdzono już na ul. Traugutta. Relacja ratownika

Według ratownika zgon 34-latka z Lubina stwierdzono już na ul. Traugutta – wynika z pisma Prokuratury Rejonowej w Lubinie opublikowanego na Twitterze przez posła KO Piotra Borysa. Zdaniem policji, w chwili, kiedy funkcjonariusze przekazywali 34-latka pod opiekę ratowników, zachowane były jego funkcje życiowe.

Po piątkowej interwencji policji w Lubinie zmarł 34-letni mężczyzna. Film z zatrzymania na ul. Traugutta trafił do internetu. Na kilkuminutowym nagraniu widać, jak policjanci próbują obezwładnić mężczyznę i umieścić go w radiowozie. Mężczyzna, który leży na ziemi, próbuje się wyrywać, krzyczy i wzywa pomocy. W pewnym momencie traci przytomność. Widać wówczas, jak funkcjonariusze starają się go ocucić, poklepując po twarzy. Jak poinformowała kolejnego dnia policja, mężczyzna zmarł po dwóch godzinach od przewiezienia do szpitala. W mediach pojawiły się relacje świadków zdarzenia, zdaniem których śmierć 34-latka nastąpiła jeszcze podczas interwencji.

Prokuratura Rejonowa w Lubinie wszczęła śledztwo pod kątem przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy policji oraz nieumyślnego spowodowania śmierci pokrzywdzonego. „Kto mówi prawdę, policja czy ratownicy medyczni? Według ratownika w piśmie z prokuratury otrzymanego od rodziców Bartka, zgon Bartka nastąpił na ul. Traugutta przy komisariacie” – napisał w poniedziałek wieczorem na Twitterze poseł KO Piotr Borys, który zaangażował się w sprawę wyjaśnienia śmierci 34-latka. W piśmie Prokuratury Rejonowej w Lubinie, opublikowanym przez posła, czytamy, że „według informacji przekazanych przez policjantów, ratownicy nie podjęli żadnych czynności ratowniczych czy medycznych, takich jak zmierzenie pulsu czy ciśnienia krwi”. Mieli natomiast zażądać „asysty policji w transporcie pokrzywdzonego do szpitala”.
Źródło info i foto: se.pl

Wciąż trwają poszukiwania Jacka Jaworka. Dlaczego pozostaje nieuchwytny?

Poszukiwania Jacka Jaworka trwają. Policja bierze pod uwagę różne scenariusze, również taki, że mężczyzna nie żyje. – Musimy brać tę hipotezę pod uwagę. Miał broń, popełnił to, co popełnił – mówi Radiu Zet asp. szt. Adam Jachimczak ze śląskiej policji.

– Śląska policja nadal intensywnie poszukuje podejrzanego o zabójstwo trzech osób Jacka Jaworka, zakończyła jednak działania w terenie – przekazała w poniedziałek rzeczniczka śląskiej policji podinspektor Aleksandra Nowara.

Funkcjonariusze badają różne wątki w sprawie Jaworka. Jedną z nich jest to, że podejrzany o zabicie trojga krewnych mężczyzna popełnił samobójstwo. – Musimy brać tę hipotezę pod uwagę. Miał broń, popełnił to, co popełnił. Z naszego doświadczenia wiemy, że różnie takie osoby myślą w takich sytuacjach – mówi w Radiu Zet asp. szt. Adam Jachimczak z biura prasowego śląskiej policji. Brana jest również pod uwagę hipoteza, że mężczyzna uciekł za granicę, np. do Niemiec, gdzie pracował. – Śledzimy internet i weryfikujemy zgłoszenia od osób, które do nas dzwonią. Sprawdzamy także trop, który prowadzi za granicę – mówi asp. szt. Jachimczak.

Po zbrodni w Borowcach pobliskie tereny przeczesywało ponad 200 policjantów. Wykorzystywano psy tropiące, drony czy kamery termowizyjne. Podinspektor Nowara informowała, że choć te działania już zakończono, policjanci nadal są na miejscu. Patrole w okolicy mają zapewnić poczucie bezpieczeństwa mieszkańców.

Od soboty 10 lipca trwają poszukiwania Jacka Jaworka. Mężczyzna podejrzewany jest o to, że w leżących kilkadziesiąt kilometrów od Częstochowy Borowcach zamordował swojego brata, szwagierkę oraz ich 17-letniego syna. Z domu, w którym doszło do tragedii, udało się uciec tylko 13-latkowi, który schował się przed mężczyzną, a potem uciekł przez okno. Wyznaczono 20 tys. zł nagrody za informacje, które pomogą w zatrzymaniu Jaworka.

W ubiegłym tygodniu na stronie internetowej Interpolu – działającej w 194 krajach międzynarodowej organizacji policji – w związku z poszukiwaniami Jacka Jaworka opublikowano czerwoną notę. Jak informuje Interpol, czerwone noty są wystawiane „w przypadku uciekinierów poszukiwanych w celu wniesienia oskarżenia lub odbycia kary”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Hiszpania: Udostępniał pedofilom zdjęcia nagiej pasierbicy

Zdjęcia m.in. kąpiącej małoletniej dziewczynki, na które natrafili eksperci amerykańskiego Krajowego Centrum ds. Dzieci Zaginionych i Wykorzystywanych Seksualnie (National Center for Missing and Exploited Children), doprowadziły do ujęcia w Hiszpanii pedofila. Nagrywał on swoją pasierbicę i jako młoda kobieta polował w internecie na inne dziewczynki. Skutecznie namawiał je do przesyłania zdjęć i filmów o wyraźnym seksualnym podłożu.

To była żmudna akcja hiszpańskiej Guardia Civill, której finał był zaskoczeniem dla wszystkich, zwłaszcza dla ludzi, których związał z zatrzymanym pedofilem. NCMEC odkrył w sieci wśród plików, którymi wymieniali się różni pedofile, zdjęcia małoletniej dziewczynki w łazience, od rozbierania się po kąpiel i suszenie.

Sposób filmowania i kadrowania wskazywał, że dziecko nie miało pojęcia, że jest cały czas inwigilowane. Prawdopodobnie w łazience była zamontowana co najmniej jedna ukryta kamera.

Analiza ekspertów z NCMEC wykazała, że pedofil oferował także w sieci filmy, na których uwieczniono tradycyjny seks kobiety z mężczyzną. Na to, że sam bohater tej domowej pornografii może stać za pedofilskimi zdjęciami, wskazywało, że robił on fotomontaże mające upodobnić dorosłą kobietę do innej małoletniej dziewczynki.

Informatycy śledczy skupili się na odnalezieniu jak największej ilości szczegółów mogących doprowadzić do regionu, w którym powstały te wszystkie zdjęcia i filmy. Udało się ustalić personalia dorosłej kobiety i dziewczynki z łazienki, która, jak się okazała, była jej córką. Nie miały pojęcia, z kim mieszkają.

Osaczona

Ostrożnie, ze względu na dobro dziewczynki, gwardziści najpierw przepytali okolicznych mieszkańców, kim są mężczyzna jego partnerka i pasierbica. Agenci Departamentu Przestępstw Teleinformatycznych połączyli zabezpieczone zdjęcia z mężczyzną zamieszkałym w mieście Milladoiro (A Coruña). Mając odpowiednie zgody sądu, funkcjonariusze wkroczyli do mieszkania podejrzewanego z nakazałem przeszukania i zabezpieczenia sprzętu komputerowego oraz dostępu do używanych przez niego kont w mediach społecznościowych.

Dla partnerki zatrzymanego to był ogromny szok. Tym bardziej gdy okazało się, że nie ograniczył się do inwigilowania pasierbicy w łazience i nagrywania wszystkiego, co się tam dzieje. Funkcjonariusze odkryli, że pedofil zainstalował także w komputerze dziewczynki specjalne oprogramowanie szpiegowskie.

Dzięki niemu miał dostęp do wszystkich jej plików, ale także mógł bez jej wiedzy uruchamiać kamerę internetową i obserwować, co robi. Z zabezpieczonych dowodów wynika, że najczęściej nagrywał, jak dziewczynka się przebiera.
Źródło info i foto: TVP.info

Parlament Europejski zagłosował za nowymi przepisami o tropieniu pedofilii w internecie

Parlament Europejski opowiedział się za przyjęciem w Unii Europejskiej tymczasowych przepisów, które pozwalają internetowym firmom zajmującym się tropieniem pedofilów, na usuwanie materiałów pornograficznych z udziałem dzieci. W środę debatowano także na temat węgierskiej ustawy dot. ochrony osób do 18. roku życia przed pornografią oraz homoseksualizmem. Do grudnia 2020 firmy internetowe na własną rękę zajmowały się tropieniem pedofilii. W tym czasie, jeśli coś wykryły, to zgłaszały wykryte przypadki molestowania dzieci służbom, oraz dobrowolnie kasowały nielegalne treści pornograficzne.

Związane ręce

W grudniu ubiegłego roku „Łowcy pedofilii” nie mogli już przetwarzać internetowych danych bez zgody i wiedzy internautów, nawet jeśli miałoby to służyć ujawnieniu działalności przestępczej jak pedofilia. Wszystko przez obowiązujący przepis o prywatności komunikacji elektronicznej, który objął poczty i komunikatory internetowe zapisami unijnej dyrektywy o prywatności i łączności elektronicznej tzw. e-Privacy Directive.

– To związało firmom internetowym ręce. Niektóre przestały zgłaszać tego typu materiały, bojąc się zarzutów o naruszenie prywatności użytkowników. W ciągu kilku miesięcy raportowanie przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci spadło o 53 proc. To oznacza tylko, że ofiary zostały na łasce swoich oprawców – przekazała komisarz Unii Europejskiej ds. wewnętrznych Ylva Johansson.

Ochrona zwykłych użytkowników?

Teraz zmiana przepisów może wejść w życie. W kwietniu Parlament a Rada doszły do wstępnego porozumienia w sprawie rozporządzenia, który miałby zmienić przepis z grudnia 2020.

Po trzech miesiącach, we wtorek (6 lipca), PE przegłosował nowe regulacje, które umożliwią internetowym „Łowcom pedofilii” dotychczasową działalność. Na razie przepisy będą przejściowe, ale w niedalekiej przyszłości ma się to zmienić.

– Zgodziliśmy się na wyjątki od dyrektywy o prywatności. Serwisy nadal będą mogły skanować bez zgody właściciela prywatne wiadomości pod kątem przeciwdziałania nadużyciom seksualnym wobec dzieci. Dzięki temu będzie można wykrywać np. pornograficzne zdjęcia lub filmy i porównywać je z tzw. cyfrowym odciskiem palców sprawcy. Musimy jednak pamiętać o zabezpieczeniu prywatności zwykłych użytkowników – powiedziała niemiecka europosłanka Birgit Sippel z grupy socjaldemokratów.

Tymczasowo na trzy lata

Nowe przepisy będą obowiązywały przez maksymalnie trzy lata. Mogą być krócej, ale tylko w przypadku, kiedy zostaną uzgodnione nowe, stałe przepisy dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci w internecie. Komisja Europejska ma jeszcze w tym roku przestawić związany z tym projekt.

– To rozwiązanie przejściowe, które musieliśmy pilnie przyjąć. Ale już niedługo KE zaproponuje nowe zasady unijne, które nałożą na serwisy internetowe obowiązek wykrywania i zgłaszania przypadków molestowania dzieci. Rozwiązanie oparte na dobrowolności już nie wystarcza -powiedziała Ylva Johansson.

Wykorzystywanie w pandemii

W dobie pandemii koronawirusa Komisja Europejska zauważyła, że jest zdecydowanie więcej treści związanych z wykorzystywaniem dzieci. Z ich danych wynika, że w ubiegłym roku w sieci opublikowano pół miliona zdjęć i filmów przedstawiających gwałt na nieletnich.

Coraz częściej pedofile stosują „cyber-grooming” wobec nieletnich. Są to próby uwodzenia dzieci przez internet, w tym namawiania ich do udziału w pornografii dziecięcej.

Węgierska ustawa dot. pornografii i homoseksualizmu

W środę w Parlamencie Europejskim debatowano także na temat węgierskiej ustawy dot. ochrony osób do 18. roku życia przed pornografią oraz homoseksualizmem.

– Szereg przepisów tego aktu prawnego (…) jednoznacznie dyskryminuje ludzi w oparciu o ich orientację seksualną i narusza fundamentalne wartości Unii Europejskiej. Godność ludzka, równość i poszanowanie praw człowieka – tych wartości nie możemy poświęcić. Ochrona dzieci przed pedofilią i przestępcami to bez wątpienia wspólny cel, który realizują wszystkie instytucje UE i wszystkie państwa członkowskie. Wszakże uzasadniony interes publiczny nie może być pretekstem dla wprowadzania przepisów, które naruszają prawa podstawowe i dyskryminują grupy mniejszości w oparciu o ich orientację seksualna i tożsamość płciową – mówiła wiceszefowa Komisji Europejskiej Viera Jourova w PE.

– Przy wdrażaniu prawa unijnego państwa członkowskie muszą w pełni szanować Europejską Kartę Praw Podstawowych i spełniać zasady rynku wewnętrznego Unii Europejskiej. (…) Węgierski akt prawny narusza w związku z tym przepisy zakazujące dyskryminacji ze względu na płeć i orientację seksualną zapisane w art. 21 karty. (…) Ustawa potencjalnie powoduje również obawy związane z wykonaniem budżetu europejskiego na Węgrzech. (…) 30 czerwca Komisja otrzymała odpowiedź Węgier na nasze pismo dot. nowego aktu prawnego. Oceniamy tę odpowiedź. Nie zawahamy się przed podjęciem działań zgodnie z nasza rolą strażniczki traktatów – zapowiedziała wiceszefowa KE.

Praworządność w Polsce

W debacie, która dotyczyła też praworządności w Polsce, wzięli udział polscy europarlamentarzyści.

– Rządy w Polsce i na Węgrzech chcą zbudować brunatną koalicję, autorytaryzm, dyktatura, rasizm, prześladowanie osób LGBT, prześladowanie kobiet. Co zrobić? Najlepiej zastosować sankcje i zrobić kolejną debatę. A może znów wezwać, by Polskę i Węgry zagłodzić. Gdzie są granice absurdu? – pytał europoseł Joachim Brudziński (PiS).

– Jaki sens ma przypominanie wam, że kiedy w Hiszpanii, Francji, Niemczech palono na stosach i prześladowano Żydów, to w Polsce znaleźli schronienie i bezpieczeństwo. W języku jidysz Polin znaczy tutaj spocznij, tutaj spocznij bezpiecznie. Jaki sens ma przypominanie wam, że w Polsce homoseksualizm nigdy nie był karany, a Polki jako jedne z pierwszych kobiet w świecie miały prawa wyborcze. (…) Czy to się wam podoba, czy nie, Polska i Węgry są integralną częścią Europy – mówił Brudziński, zwracając się do europosłów.

Europoseł Andrzej Halicki (PO) powiedział, że „Europa ma dość tego, co wyprawiają Kaczyński i Orban”. – Ma dosyć polityki opartej na nienawiści, nietolerancji, na dyskryminacji. Europa ma dosyć niszczenia tego, co jest podstawą państwa demokratycznego. (…) Chcę użyć słów Donalda Tuska, który wrócił do polskiej polityki. Powiedział wprost: my się do tego nie przyzwyczaimy. Polacy się do tego nie przyzwyczają i nie może przyzwyczaić się Europa – powiedział.

Halicki zaapelował o wykorzystywanie procedury art.7 traktatu „wobec rządu PiS, a nie Polski”. – To rząd PiS, Prawo i Sprawiedliwość zawiera brunatną koalicję ze spadkobiercami najgorszych idei w Europie, które tyle złego uczyniły. Zapisujecie się do klubu przyjaciół Putina, wroga demokratycznej Polski i wspólnej Europy – powiedział.

„Upominamy się o mechanizm warunkowości”

Europosłanka Sylwia Spurek (Zieloni) mówiła, że procedura art. 7 wobec Polski i Węgier nie działa. – Dlatego upominamy się o mechanizm warunkowości. Apelujemy, prosimy, zacznijcie działać, zacznijcie bronić demokracji i praw człowieka. (…) Gdzie jest Ursula von der Leyen, gdy ludzie tracą kolejne prawa, gdy naruszana jest ich godność – powiedziała. – Na Węgrzech z każdym dniem jest coraz gorzej – dodała Spurek.

Zdaniem europosłanki Jadwigi Wiśniewskiej (PiS), PE po raz kolejny daje dowód łamania praworządności. – Bowiem zgodnie z art. 5 traktatu, UE działa wyłącznie w granicach przyznanych jej kompetencji przez państwa członkowskie. Zgodnie z art. 4 traktatu, UE szanuje tożsamość narodową państw członkowskich, a więc prawa do decydowania o edukacji, ochronie dzieci, prawodawstwie. Przyjęta przez parlament węgierski ustawa ma umocowanie nie tylko w prawie UE, ale także w prawie międzynarodowym. Niestety, lewicowo-liberalna większość w PE chce nawet ingerować w węgierską konstytucję, kwestionując oczywisty zapis, że kobieta jest matką, a mężczyzna ojcem – powiedziała.

Ustawa przyjęta 15 czerwca

Parlament węgierski przyjął 15 czerwca ustawę, w której zapisano, że szkolne zajęcia podejmujące kwestie seksualności nie mogą propagować zmiany płci ani homoseksualizmu. Takie zajęcia poza pedagogami szkolnymi będą mogły prowadzić tylko osoby i organizacje występujące w oficjalnym, aktualizowanym rejestrze. Ponadto państwo ma chronić prawo dziecka do zachowania tożsamości odpowiadającej płci w chwili urodzenia. W ustawie zakazano też udostępniania osobom poniżej 18. roku życia treści pornograficznych, a także popularyzujących zmianę płci zapisanej w chwili urodzenia, jak również homoseksualizm.

Ustawa zaostrza ponadto kary przewidziane w kodeksie karnym za niektóre przestępstwa związane z pornografią dziecięcą nawet do 20 lat pozbawienia wolności i przewidujące stworzenie ewidencji osób, które dopuściły się pedofilii.

Niektórzy politycy w UE uznali, że nowe regulacje są wymierzone w homoseksualistów. Do ustawy krytycznie odniosła się Komisja Europejska i jej szefowa Ursula von der Leyen. Władze Węgier argumentują, że ustawa gwarantuje prawa rodziców do seksualnego wychowania dzieci i nie dotyczy praw związanych z orientacją seksualną osób powyżej 18. roku życia, zatem nie zawiera żadnego elementu dyskryminującego.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W sprawie zatrzymano 92 osoby. Chodzi o fikcyjne faktury VAT. Zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych

Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzka Policji zs. w Radomiu wspólnie z Dolnośląskim Urzędem Celno-Skarbowym we Wrocławiu pod nadzorem Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu prowadzą śledztwo w sprawie nabywania za pośrednictwem Internetu nierzetelnych faktur VAT w celu uchylenia się od opodatkowania należnym podatkiem od towarów i usług oraz podatkiem dochodowym od osób fizycznych lub prawnych. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejne 6 osób i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych.

Śledztwo prowadzone jest od 2017 roku. Ustalono tożsamość blisko 1000 osób, które nabywały przez internet faktury VAT nieodzwierciedlające rzeczywistych zdarzeń gospodarczych, w celu uszczuplenia podatków. Na podstawie wstępnych analiz ustalono, że w ten sposób doprowadzono do uszczuplenia Skarbu Państwa na łączną kwotę nie mniejszą niż 20 milionów złotych. W wyniku działań podjętych przez Dolnośląski Urząd Celno-Skarbowy we Wrocławiu oraz KWP zs. w Radomiu ujawniono mechanizm popełniania przestępstw związanych z ogłoszeniami typu „dam koszty”. Po analizie danych z plików JPK_VAT, ustalono że sprawca, w wyniku kradzieży numeru NIP, oferował fikcyjne faktury, korzystając z danych nieświadomych procederu i legalnie działających podmiotów. W oparciu o uzyskane dane sporządzono listę podmiotów, których dane zostały wykorzystane do wystawiania fikcyjnych faktur.

Dotychczas 92 osoby usłyszały zarzuty w związku z nabyciem nierzetelnych faktur VAT przez Internet, które ujmowały w księgach i deklaracjach podatkowych, w następstwie czego uchylały się od opodatkowania lub uzyskiwały nienależne zwroty podatku naliczonego oraz sprzedawcy faktur.

Niemal wszyscy podejrzani przyznali się do popełnienia zarzuconych im przestępstw i przestępstw skarbowych, a większość z nich złożyła korekty deklaracji podatkowych i uiściła uszczuplone należności podatkowe. W ostatnich dniach do sprawy zatrzymano kolejnych 6 osób (w tym 3 kupujących i 3 sprzedających faktury) i zabezpieczono mienie o wartości 1,5 mln złotych. Jedna z nich, wystawca faktur, została tymczasowo aresztowana.

Podkreślenia wymaga, że od 1 marca 2017 roku używanie faktur VAT podrobionych lub takich. w których poświadczono nieprawdę, a które opiewają na kwotę należności ogółem przekraczającą 5 milionów złotych lub były wykorzystywane w sposób stanowiący stałe źródło dochodu, stanowi zbrodnię (art. 270 a §2 lub 271a §1 kk) zagrożoną karą pozbawienia wolności nie mniejszą od lat 3. Natomiast jeżeli wystawiono lub użyto faktur, których łączna wartość ogółem przekracza 10 milionów złotych, sprawca podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od lat 5 albo karze 25 lat pozbawienia wolności (art. 277a §1 k.k.).

Śledczy, mając na uwadze skalę rozpoznanego zjawiska, liczbę dotychczas ustalonych osób oraz kolejne planowane w sprawie czynności, w tym sukcesywne zatrzymywanie podejrzanych w celu przedstawienia zarzutów, zwracają się z apelem do podatników, wobec których nie wykonano jeszcze czynności procesowych, o korygowanie deklaracji podatkowych, co do fikcyjnych faktur VAT, oraz zgłaszanie się do Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu w celu złożenia wyjaśnień – co umożliwi złagodzenie odpowiedzialności karnej i karnej skarbowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wielka Brytania: Student-neonazista skazany. Chciał „zabić wszystkich Żydów”

24-letni student-neonazista Andrew Dymock, który szukał w internecie, jak „zabić wszystkich Żydów” i wyciął swastykę w pośladkach swojej dziewczyny, został uznany za winnego 12 przestępstw związanych z terroryzmem przez ławę przysięgłych Centralnego Sądu Kryminalnego Anglii i Walii.

Andrew Dymock w latach 2017-2018 za pośrednictwem Twittera i na swojej stronie internetowej promował skrajnie prawicową grupę System Resistance Network (SRN), której celem było „wywołanie wojny rasowej”. Wykorzystywał również platformy internetowe do zbierania pieniędzy dla tej nielegalnej organizacji, która głosiła „zerową tolerancję” dla niebiałych, społeczności żydowskich i muzułmańskich i opisywała homoseksualizm jako chorobę.

Dymock, który w tym czasie studiował politologię na Uniwersytecie Aberystwyth w Walii, zaprzeczył, by były to jego konta i twierdził, że został wrobiony przez swojego byłego partnera, który nie zdołał go zwerbować do organizacji terrorystycznej National Action (NA). Policja znalazła też zdjęcie na jednym z urządzeń Dymocka, przedstawiające swastykę wyciętą na pośladku jego dziewczyny.

Prokurator Jocelyn Ledward powiedziała ławie przysięgłych, że Dymock nie jest sądzony za posiadanie rasistowskich, antysemickich lub homofobicznych przekonań, ale „raczej za zachęcanie do działalności terrorystycznej, przemocy, jako sposobu kształtowania społeczeństwa zgodnie z jego przekonaniami, a nie poprzez wolność słowa i demokrację”.

Dymock został uznany za winnego m.in. zachęcania do terroryzmu, zbierania funduszy na działalność terrorystyczną, rozpowszechniania publikacji terrorystycznych, podsycania nienawiści rasowej i nienawiści ze względu na orientację seksualną.

Podczas aresztowania na lotnisku policja znalazła w jego bagażu nazistowską literaturę, w tym „Mein Kampf” Adolfa Hitlera, a także ubrania z symboliką neonazistowską. W swoim mieszkaniu miał też podobne książki, flagi i ubrania. Dymock zaprzeczył, że jest neonazistą, zadeklarował też, że „tak naprawdę jest biseksualny, ale skłania się ku homoseksualizmowi”, a „Mein Kampf” potrzebny jest mu do badań nad prawicowym populizmem.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano mężczyzn, którzy udostępniali w sieci brutalną pornografię

W Poznaniu doszło do zatrzymania dwóch mężczyzn, którzy zajmowali się produkcją i publikacją na publicznym portalu brutalnej pornografii. Mężczyznom grozi do 12 lat więzienia. W przypadku jednego z podejrzanych zadecydowano także o zastosowaniu tymczasowego aresztu.

Policja Wielkopolska poinformowała o zatrzymaniu dwóch mężczyzn, którzy publikowali w Internecie „skrajnie brutalną pornografię”. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.

O zagranicznym serwerze, na którym znajdowały się brutalne nagrania, poznańscy funkcjonariusze z Wydziału ds. z cyberprzestępczością dowiedzieli się rok temu. Na publicznym portalu publikowano filmy zawierające „skrajną seksualną przemoc” – kobiety w nich występujące miały być poddawane wymyślnym torturom oraz brutalnym aktom seksualnym.

Najpierw ustalono, że kobiety występujące w nagraniach to Polki. Później okazało się, że same filmy również nagrywane były na terytorium kraju i że są one produkowane i publikowane przez dwóch mężczyzn – z Poznania i z Czeladzi.

Zebrane materiały dowodowe dały podstawę do przedstawienia Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zarzutów z art. 202, par. 3 kodeksu karnego – „kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

Na wniosek prokuratury i policji jeden z podejrzanych został tymczasowo aresztowany. Drugi natomiast został oddany pod dozór policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

16 oskarżonych ws. dopalaczy. Nie żyją dwie osoby

Do Sądu Okręgowego w Szczecinie trafił akt oskarżenia przeciwko 16 osobom. Prokurator zarzuca oskarżonym popełnienie łącznie 49 czynów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie 18 maja 2021 roku skierował do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko handlarzom „dopalaczami” – poinformował dział prasowy Prokuratury Krajowej w środę.

Aktem oskarżenia objęto 16 osób, przy czym 7 oskarżonych pozostaje tymczasowo aresztowanych. Prokurator zarzucił oskarżonym popełnienie łącznie 49 czynów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Akt oskarżenia liczy blisko 900 stron. Na mieniu oskarżonych prokurator dokonał zabezpieczenia w wysokości ponad 250 tysięcy złotych.

Postępowanie było prowadzone z Komendą Wojewódzką Policji w Szczecinie.

Sprzedawali przez internet

Śledczy zarzucił oskarżonym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej kwalifikowany z art. 258 par. 1 kk, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób kwalifikowane z art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego oraz tzw. prania brudnych pieniędzy kwalifikowane z art. 299 par. l i 5 kk.

Akt oskarżenia obejmuje również zarzuty dotyczące obrotu substancjami psychotropowymi oraz nowymi substancjami psychoaktywnymi w łącznej ilości ponad 121 kilogramów. Środki te zostały zabezpieczone w toku śledztwa w jednym z magazynów na terenie Kielc, z którego korzystała grupa. W toku postępowania w paczkomatach zabezpieczono ponad 380 przesyłek zawierających dopalacze.

Według ustaleń prokuratury zorganizowana grupa przestępcza działała na terenie całej Polski i dokonywała obrotu dopalaczami za pośrednictwem strony internetowej pasjonat.cc, a po jej zamknięciu stron „Rcmonster.shop”, „Rcmonster.io”, „Bostlab.fun”. Łączna wartość dopalaczy, którymi handlowali oskarżeni wynosiła ponad 10 milionów złotych. Do dystrybucji grupa wykorzystywała paczkomaty, w których dopalacze miały być odbierane. Ponadto korzystała z rachunków bankowych założonych na tzw. słupy, które służyły do dokonywania płatności za dopalacze. Rachunki te oraz rachunki w serwisach do wymiany kryptowalut, służyły do legalizacji uzyskiwanych korzyści majątkowych, a następnie ich wypłacania.

Ofiary śmiertelne

W wyniku działalności grupy zmarła co najmniej jedna osoba ze Szczecina oraz jedna osoba z Radzynia Podlaskiego. Wiele osób w wyniku zażycia dopalaczy było hospitalizowanych.

Prokuratura Krajowa zapowiedziała, że skierowanie aktu oskarżenia nie kończy czynności w tej sprawie. Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie nadal prowadzi postępowanie przeciwko 8 osobom, w tym 4 osobom poszukiwanym listami gończymi oraz europejskimi nakazami aresztowania.

Podczas czynności prowadzonych w październiku 2020 roku w Łodzi zatrzymano mężczyznę prowadzącego kantor wymiany walut, którego zadaniem było przyjmowanie kryptowalut z handlu dopalaczami, a następnie wymiana ich na złotówki i wydawanie ich członkom grupy.

Prowadzący kantor faktycznie zajmował się praniem pieniędzy na rzecz członków grupy. Usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany. Prokurator zabezpieczył gotówkę w kwocie ponad 2 milionów złotych, ekskluzywne zegarki oraz samochód marki aston martin.

Postępowanie nadal ma wielowątkowy charakter, a prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań – zapowiedziała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rozbój w toruńskiej galerii handlowej

Po publikacji zdjęć z monitoringu policjanci poznali personalia sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w wieku 19 i 21 lat usłyszało już zarzuty. Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski, rzecznik prasowy KMP w Toruniu.

6 maja, na prośbę policjantów z grodu Kopernika publikowaliśmy na portalu „Super Express Toruń” zdjęcia z wizerunkiem sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło 5 stycznia tego roku w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w drogerii wzięło z półki perfumy warte kilkaset złotych, po czym nie płacąc za nie, wyszli ze sklepu. Na parkingu pracownik ochrony próbował ich zatrzymać. Wówczas jeden z mężczyzn kilkukrotnie uderzył go w twarz i wspólnie z drugim sprawcą zbiegł – wyjaśniał wówczas asp. Wojciech Chrostowski z biura prasowego KMP w Toruniu. Funkcjonariusze pochwalili się przełomem w sprawie.

– W połowie maja policjanci z toruńskiej komendy zatrzymali pierwszego z nich. 19-latek usłyszał zarzut i został objęty policyjnym dozorem. 24 maja jego los podzielił 21-letni kompan. Mężczyzna wiedział, że poszukuje go policja i sam zgłosił się do komendy – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski.

Drugi z zatrzymanych również usłyszał zarzut za kradzież rozbójniczą i został objęty policyjnym dozorem. – Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – podsumowuje w komunikacie prasowym rzecznik prasowy toruńskiej policji.
Źródło info i foto: se.pl