Wielka Brytania: Student-neonazista skazany. Chciał „zabić wszystkich Żydów”

24-letni student-neonazista Andrew Dymock, który szukał w internecie, jak „zabić wszystkich Żydów” i wyciął swastykę w pośladkach swojej dziewczyny, został uznany za winnego 12 przestępstw związanych z terroryzmem przez ławę przysięgłych Centralnego Sądu Kryminalnego Anglii i Walii.

Andrew Dymock w latach 2017-2018 za pośrednictwem Twittera i na swojej stronie internetowej promował skrajnie prawicową grupę System Resistance Network (SRN), której celem było „wywołanie wojny rasowej”. Wykorzystywał również platformy internetowe do zbierania pieniędzy dla tej nielegalnej organizacji, która głosiła „zerową tolerancję” dla niebiałych, społeczności żydowskich i muzułmańskich i opisywała homoseksualizm jako chorobę.

Dymock, który w tym czasie studiował politologię na Uniwersytecie Aberystwyth w Walii, zaprzeczył, by były to jego konta i twierdził, że został wrobiony przez swojego byłego partnera, który nie zdołał go zwerbować do organizacji terrorystycznej National Action (NA). Policja znalazła też zdjęcie na jednym z urządzeń Dymocka, przedstawiające swastykę wyciętą na pośladku jego dziewczyny.

Prokurator Jocelyn Ledward powiedziała ławie przysięgłych, że Dymock nie jest sądzony za posiadanie rasistowskich, antysemickich lub homofobicznych przekonań, ale „raczej za zachęcanie do działalności terrorystycznej, przemocy, jako sposobu kształtowania społeczeństwa zgodnie z jego przekonaniami, a nie poprzez wolność słowa i demokrację”.

Dymock został uznany za winnego m.in. zachęcania do terroryzmu, zbierania funduszy na działalność terrorystyczną, rozpowszechniania publikacji terrorystycznych, podsycania nienawiści rasowej i nienawiści ze względu na orientację seksualną.

Podczas aresztowania na lotnisku policja znalazła w jego bagażu nazistowską literaturę, w tym „Mein Kampf” Adolfa Hitlera, a także ubrania z symboliką neonazistowską. W swoim mieszkaniu miał też podobne książki, flagi i ubrania. Dymock zaprzeczył, że jest neonazistą, zadeklarował też, że „tak naprawdę jest biseksualny, ale skłania się ku homoseksualizmowi”, a „Mein Kampf” potrzebny jest mu do badań nad prawicowym populizmem.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zatrzymano mężczyzn, którzy udostępniali w sieci brutalną pornografię

W Poznaniu doszło do zatrzymania dwóch mężczyzn, którzy zajmowali się produkcją i publikacją na publicznym portalu brutalnej pornografii. Mężczyznom grozi do 12 lat więzienia. W przypadku jednego z podejrzanych zadecydowano także o zastosowaniu tymczasowego aresztu.

Policja Wielkopolska poinformowała o zatrzymaniu dwóch mężczyzn, którzy publikowali w Internecie „skrajnie brutalną pornografię”. Podejrzanym grozi do 12 lat więzienia.

O zagranicznym serwerze, na którym znajdowały się brutalne nagrania, poznańscy funkcjonariusze z Wydziału ds. z cyberprzestępczością dowiedzieli się rok temu. Na publicznym portalu publikowano filmy zawierające „skrajną seksualną przemoc” – kobiety w nich występujące miały być poddawane wymyślnym torturom oraz brutalnym aktom seksualnym.

Najpierw ustalono, że kobiety występujące w nagraniach to Polki. Później okazało się, że same filmy również nagrywane były na terytorium kraju i że są one produkowane i publikowane przez dwóch mężczyzn – z Poznania i z Czeladzi.

Zebrane materiały dowodowe dały podstawę do przedstawienia Prokuraturze Okręgowej w Poznaniu zarzutów z art. 202, par. 3 kodeksu karnego – „kto w celu rozpowszechniania produkuje, utrwala lub sprowadza, przechowuje lub posiada albo rozpowszechnia lub prezentuje treści pornograficzne z udziałem małoletniego albo treści pornograficzne związane z prezentowaniem przemocy lub posługiwaniem się zwierzęciem, podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12”.

Na wniosek prokuratury i policji jeden z podejrzanych został tymczasowo aresztowany. Drugi natomiast został oddany pod dozór policji.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

16 oskarżonych ws. dopalaczy. Nie żyją dwie osoby

Do Sądu Okręgowego w Szczecinie trafił akt oskarżenia przeciwko 16 osobom. Prokurator zarzuca oskarżonym popełnienie łącznie 49 czynów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej.

Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie 18 maja 2021 roku skierował do Sądu Okręgowego w Szczecinie akt oskarżenia przeciwko handlarzom „dopalaczami” – poinformował dział prasowy Prokuratury Krajowej w środę.

Aktem oskarżenia objęto 16 osób, przy czym 7 oskarżonych pozostaje tymczasowo aresztowanych. Prokurator zarzucił oskarżonym popełnienie łącznie 49 czynów, w tym udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Akt oskarżenia liczy blisko 900 stron. Na mieniu oskarżonych prokurator dokonał zabezpieczenia w wysokości ponad 250 tysięcy złotych.

Postępowanie było prowadzone z Komendą Wojewódzką Policji w Szczecinie.

Sprzedawali przez internet

Śledczy zarzucił oskarżonym m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej kwalifikowany z art. 258 par. 1 kk, sprowadzenie niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób kwalifikowane z art. 165 par. 1 pkt 2 kodeksu karnego oraz tzw. prania brudnych pieniędzy kwalifikowane z art. 299 par. l i 5 kk.

Akt oskarżenia obejmuje również zarzuty dotyczące obrotu substancjami psychotropowymi oraz nowymi substancjami psychoaktywnymi w łącznej ilości ponad 121 kilogramów. Środki te zostały zabezpieczone w toku śledztwa w jednym z magazynów na terenie Kielc, z którego korzystała grupa. W toku postępowania w paczkomatach zabezpieczono ponad 380 przesyłek zawierających dopalacze.

Według ustaleń prokuratury zorganizowana grupa przestępcza działała na terenie całej Polski i dokonywała obrotu dopalaczami za pośrednictwem strony internetowej pasjonat.cc, a po jej zamknięciu stron „Rcmonster.shop”, „Rcmonster.io”, „Bostlab.fun”. Łączna wartość dopalaczy, którymi handlowali oskarżeni wynosiła ponad 10 milionów złotych. Do dystrybucji grupa wykorzystywała paczkomaty, w których dopalacze miały być odbierane. Ponadto korzystała z rachunków bankowych założonych na tzw. słupy, które służyły do dokonywania płatności za dopalacze. Rachunki te oraz rachunki w serwisach do wymiany kryptowalut, służyły do legalizacji uzyskiwanych korzyści majątkowych, a następnie ich wypłacania.

Ofiary śmiertelne

W wyniku działalności grupy zmarła co najmniej jedna osoba ze Szczecina oraz jedna osoba z Radzynia Podlaskiego. Wiele osób w wyniku zażycia dopalaczy było hospitalizowanych.

Prokuratura Krajowa zapowiedziała, że skierowanie aktu oskarżenia nie kończy czynności w tej sprawie. Zachodniopomorski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Szczecinie nadal prowadzi postępowanie przeciwko 8 osobom, w tym 4 osobom poszukiwanym listami gończymi oraz europejskimi nakazami aresztowania.

Podczas czynności prowadzonych w październiku 2020 roku w Łodzi zatrzymano mężczyznę prowadzącego kantor wymiany walut, którego zadaniem było przyjmowanie kryptowalut z handlu dopalaczami, a następnie wymiana ich na złotówki i wydawanie ich członkom grupy.

Prowadzący kantor faktycznie zajmował się praniem pieniędzy na rzecz członków grupy. Usłyszał zarzuty i został tymczasowo aresztowany. Prokurator zabezpieczył gotówkę w kwocie ponad 2 milionów złotych, ekskluzywne zegarki oraz samochód marki aston martin.

Postępowanie nadal ma wielowątkowy charakter, a prokuratorzy nie wykluczają dalszych zatrzymań – zapowiedziała Prokuratura Krajowa.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Rozbój w toruńskiej galerii handlowej

Po publikacji zdjęć z monitoringu policjanci poznali personalia sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w wieku 19 i 21 lat usłyszało już zarzuty. Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski, rzecznik prasowy KMP w Toruniu.

6 maja, na prośbę policjantów z grodu Kopernika publikowaliśmy na portalu „Super Express Toruń” zdjęcia z wizerunkiem sprawców wymuszenia rozbójniczego, do jakiego doszło 5 stycznia tego roku w galerii handlowej przy ul. Broniewskiego w Toruniu. – Dwóch mężczyzn w drogerii wzięło z półki perfumy warte kilkaset złotych, po czym nie płacąc za nie, wyszli ze sklepu. Na parkingu pracownik ochrony próbował ich zatrzymać. Wówczas jeden z mężczyzn kilkukrotnie uderzył go w twarz i wspólnie z drugim sprawcą zbiegł – wyjaśniał wówczas asp. Wojciech Chrostowski z biura prasowego KMP w Toruniu. Funkcjonariusze pochwalili się przełomem w sprawie.

– W połowie maja policjanci z toruńskiej komendy zatrzymali pierwszego z nich. 19-latek usłyszał zarzut i został objęty policyjnym dozorem. 24 maja jego los podzielił 21-letni kompan. Mężczyzna wiedział, że poszukuje go policja i sam zgłosił się do komendy – przekazuje asp. Wojciech Chrostowski.

Drugi z zatrzymanych również usłyszał zarzut za kradzież rozbójniczą i został objęty policyjnym dozorem. – Za to przestępstwo może im grozić do 10 lat więzienia – podsumowuje w komunikacie prasowym rzecznik prasowy toruńskiej policji.
Źródło info i foto: se.pl

Rosyjski bloger skazany za doprowadzenie kobiety do śmierci i opublikowanie tego w internecie

Sześć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze – taki wyrok wydał sąd w Ramienskoje w obwodzie moskiewskim na blogera Stanisława Rieszetniaka, który podczas relacji online pobił kobietę, a następnie wyrzucił ją bez ubrania do nieogrzewanego pomieszczenia. Doprowadziło to do jej śmierci. Sąd uznał Rieszetniaka, który korzysta z pseudonimu Reeflay, za winnego umyślnego spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, prowadzącego do śmierci. Maksymalny wymiar kary z tego artykułu kodeksu karnego to 15 lat więzienia.

Realizował życzenia użytkowników

Kobieta była znajomą blogera. W nocy z 1 na 2 grudnia Rieszetniak emitował online nagranie ze spotkania, w czasie którego pokłócił się z kobietą, pobił ją, a następnie zmusił do wyjścia bez ubrania do nieogrzewanego pomieszczenia. Kobieta zmarła wskutek obrażeń.

Według mediów Rieszetnik jest tzw. trash streamerem – w czasie swoich relacji na żywo pokazywał sceny przemocy fizycznej i psychicznej. W ten sposób zarabiał na życie – użytkownicy płacili mu za publikowanie swoich komentarzy i realizowanie różnego rodzaju „życzeń”.
Źródło info i foto: interia.pl

Ciemna strona pandemii. Pornografia dziecięca miała wielu amatorów

Analiza zgłoszeń do Dyżurnet.pl w 2020 r. pokazuje, że choć w sieci coraz trudniej ukryć nielegalne treści, to chętni na nie wciąż istnieją

Materiały pokazujące seksualne wykorzystanie dzieci stanowiły najwięcej przeanalizowanych i potwierdzonych przypadków ze wszystkich zgłoszeń – wynika z najnowszego raportu ekspertów Dyżurnet.pl. Działają oni w ramach NASK i odpowiadają za przyjmowanie sygnałów dotyczących nielegalnych treści w internecie. – W 2020 r. było ich więcej niż w poprzednich latach – precyzuje szefowa ośrodka Martyna Różycka. Przyznaje, że nie ma jasnej diagnozy co do przyczyn: czy takich treści po prostu przybyło, czy może w pandemicznym roku zwiększyła się nasza wrażliwość na przestępstwa, których ofiarami są dzieci.

Krajowe prawo zabrania produkowania, rozpowszechniania, prezentowania, przechowywania, uzyskiwania dostępu oraz posiadania treści pornograficznych z udziałem małoletnich.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Kanada: Kolejne radio zrywa współpracę z rozgłośnią ojca Rydzyka

Kolejna kanadyjska radiostacja zerwała współpracę z Radiem Maryja. Jak podaje Thomas Lukaszuk, programów rozgłośni Tadeusza Rydzyka można słuchać w Kanadzie już tylko w internecie.

Thomas Lukaszuk od lat przekonuje Kanadyjczyków, że ojciec Tadeusz Rydzyk głosi nienawiść. Razem z organizacją B’nai Brith udało mu się przekonać stację CKJS, aby przestała nadawać programy Radia Maryja. – Decyzja dyrekcji 810 CJKS zapadła po zapoznaniu się z ksenofobicznymi, antysemickimi oraz homofobicznymi treściami w Radia Maryja, które godzą w prawa człowieka. To miły zbieg okoliczności, że całkowite wyeliminowanie Radia Maryja z publicznych fal radiowych w Kanadzie nastąpiło w Międzynarodowym Dniu Kobiet. Wszak Radio Maryja promuje wartości sprzeczne również z wolnością kobiet – podkreślił, jak cytuje Onet, Lukaszuk. Była to ostatnia radiostacja emitująca programy radia Rydzyka. Lukaszuk zaznacza, że teraz w Kanadzie można ich słuchać jedynie w sieci.

Rozgłośnia zrywa współpracę z Radiem Maryja ze skutkiem natychmiastowym

W grudniu pisaliśmy na Gazeta.pl, że z emitowania programów Radia Maryja wycofała się stacja CJMR. Rozgłośnia w komunikacie zwracała uwagę, że we wrześniu dano Radiu Maryja możliwość odniesienia się do „głęboko niepokojących” ocen i zarzutów dot. treści na w programach polskiej rozgłośni. Chodziło m.in. o analizę organizacji żydowskiej B’nai Brith. Zarzucano m.in. antysemickie poglądy prezentowane w programach Radia Maryja, w tym przez Tadeusza Rydzyka. Przedstawioną odpowiedź uznano za niewystarczającą, bo nawet nie odnosiła się do dowodów w analizach. „Pomimo naszej długiej relacji biznesowej mamy przytłaczające i jasne powodu do natychmiastowego anulowania naszej umowy” – napisano.

We wrześniu władze kanadyjskiego Edmonton wydały zakaz odprawiania mszy i organizowania spotkań przez Tadeusza Rydzyka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Uwaga na oszustów działających metodą „na żołnierza”

Schemat oszustów, którzy rozkochują samotne, osoby jest zawsze podobny. Nieświadoma ofiara spotyka „idealną połówkę”, która jest wrażliwa, czuła, romantyczna i ma świetną pracę. Jak się później okazuje, oszust, wymyślając najróżniejsze kłamstwa, pozyskuje pieniądze od zakochanej osoby. Tak też myślała 63-latka z Grójca, która nawiązała znajomość z „amerykańskim żołnierzem”. A złapana w sieć oszustów kobieta straciła kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Popularną metodą wśród przestępców jest w ostatnim czasie oszustwo na „amerykańskiego żołnierza”. Oszust wyszukuje w internecie samotne osoby, po czym nawiązuje z nimi kontakt. Posługując się zdjęciami z sieci, przedstawia się jako amerykański żołnierz, który aktualnie jest poza granicami swojego kraju. Oszust poprzez regularny kontakt i przedstawienie fałszywych historii z życia zdobywa zaufanie ofiary, a następnie prosi o pomoc finansową na zakup biletu lotniczego do Polski lub bardzo drogie leczenie. Gdy ofiara oszustwa prześle pieniądze na konto przestępcy, zostaje bez ukochanego i bez pieniędzy.

Taka sytuacja miała ostatnio miejsce w powiecie grójeckim. 63-latka za pośrednictwem jednego z komunikatorów społecznościowych poznała mężczyznę, który podawał się za amerykańskiego żołnierza i jednocześnie lekarza, pełniącego misję w Afganistanie z ramienia Czerwonego Krzyża. Przez pewien czas prowadzili korespondencję. Oszust pisał po polsku. Mężczyzna prosił kobietę o pomoc. Hall, bo tak się przedstawiał żołnierz, chciał zakończyć służbę wojskową, przyjechać do Polski, i spędzić resztę życia w Grójcu. W międzyczasie miał nadać do niej paczkę. Kobieta zgodziła się pomóc rozmówcy i przelewała euro na niemieckie konta. Z kobietą korespondował również dowódca rzekomego żołnierza. Pieniądze w kwotach 1500 i 5000 euro były przeznaczone na przyjazd innego lekarza, który miałby zmienić Halla podczas misji. Kolejne wysokie kwoty pieniędzy były niezbędne do odebrania paczki, która trafiła do Niemiec. „Amerykański żołnierz” cały czas błagał kobietę o pomoc. 63-latka wykonała kilka przelewów. W wyniku oszustwa straciła ponad 50 000 zł.

Podobna historia miała miejsce w lipcu ubiegłego roku, także w Grójcu. Wtedy to 35-letnia kobieta poznała w internecie mężczyznę, który także podawał się za amerykańskiego żołnierza kończącego służbę w Iraku. Tłumaczył kobiecie, że żołdu, który otrzymał na koniec służby, nie może przewieźć do kraju, ale może pieniądze wysłać w paczce. Kobieta miała mu pomóc pokryć koszty przesyłki, które miały wynieść kilkadziesiąt tysięcy złotych. Kobieta poznała sprawcę na portalu społecznościowym. Przez kilka miesięcy korespondowali za pomocą komunikatora internetowego. Najpierw wzbudził zaufanie, a następnie poprosił o pomoc. Socjotechniki i umiejętnie prowadzona rozmowa poprzez internet doprowadziły do tego, że 35-latka nieświadoma podstępu przelała kilkadziesiąt tysięcy złotych. Policjanci ustalili, że za oszustwem kryła się wtedy 23-letnia obywatelka Zimbabwe studiująca w Białymstoku. Sprawa trafiła do sądu.

Warto pamiętać, że oszuści cały czas modyfikują swój sposób działania i dlatego w każdym przypadku, gdy ktoś próbuje uzyskać od nas pieniądze, trzeba wykazać się dużą ostrożnością. Przypominamy, że cały czas aktualne są ostrzeżenia dla seniorów przed próbami oszust metodami „na wnuczka, policjanta czy pracownika opieki społecznej”. Najlepiej jednak nie ulegać chwilowemu zauroczeniu, presji czasu i nie przekazywać pieniędzy nieznanym osobom.

O wszystkich próbach wyłudzenia pieniędzy należy poinformować Policję. Pamiętajmy, że tylko nasza ostrożność, czujność i dystans do przekazywanych informacji spowodują, że nie staniemy się kolejną ofiarą oszustwa!
Źródło info i foto: Policja.pl

Nawoływał do popełnienia przestępstwa za pośrednictwem internetu. Jest w rękach policji

Policjanci z Wałbrzycha zatrzymali mężczyznę, który na jednym z popularnych portali społecznościowych wzywał do udziału w proteście i nawoływał publicznie innych internautów do popełnienia przestępstwa przy użyciu broni palnej wobec władzy wykonawczej RP. 30-latek przyznał się do popełnienia przestępstwa. Oświadczył, że w momencie dokonywania wpisu był nietrzeźwy. Podejrzanemu może teraz grozić kara pozbawienia wolności do 2 lat.

Wpis nieznanego internauty trafił do „sieci” 3 listopada br. Jego treść szybko przejęli nieustannie monitorujący zachowania użytkowników w internecie funkcjonariusze Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Z ich ustaleń wynikało, że odpowiedzialnym za opublikowanie posta może być mieszkaniec Wałbrzycha, dlatego też od razu informacja trafiła do tamtejszych funkcjonariuszy służby kryminalnej, a ci, zaalarmowani niezwłocznie rozpoczęli pracę nad ustaleniem tożsamości sprawcy umieszczenia posta na portalu i dotarciem do jego miejsca zamieszkania.

Już po kilku godzinach mundurowi wytypowali kto jest odpowiedzialny za mowę nienawiści w Internecie i w środę, 04.11.2020 r., nad ranem, zatrzymali w Wałbrzychu zaskoczonego 30-latka. Policjanci w jego mieszkaniu zabezpieczyli komputer stacjonarny, pendrive’y, a także telefon. W trakcie sprawdzenia, w jednym z pomieszczeń funkcjonariusze odnaleźli również pistolet gazowy wraz z amunicją hukową, na co jak się okazało, mężczyzna nie posiadał wymaganego zezwolenia.

30-letni wałbrzyszanin odpowie teraz przed sądem. Za ten czyn grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.

W związku z tym zdarzeniem warto po raz kolejny zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice. Nie ma przyzwolenia na hejt oraz mowę nienawiści. Pamiętajmy, że w cyberprzestrzeni nikt nie jest anonimowy, każde zachowanie pozostawia swój ślad, a bezkarność osób łamiących prawo jest tylko pozorna, dlatego apelujemy do internautów o stosowanie się do ogólnie przyjętej etykiety oraz do bezwzględnego przestrzegania przepisów prawa.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pułapka zastawiona na pedofila. Umówił się z 14-latką

Michał S. (45 l.) pochodzący spod Brzozowa umówił się przez Internet z 14-letnią dziewczynką w Przeworsku. Cel? Spotkanie intymne. Mężczyźnie nie przeszkadzało, że umawia się z dzieckiem! Na szczęście po drugiej stronie komputera nie było nastolatki, a dorosła osoba, która powiadomiła policję o swojej prowokacji. Funkcjonariusze natychmiast złapali mężczyznę. W czwartek Sąd Rejonowy w Przeworsku wydał wyrok w tej sprawie.

W lipcu tego roku policjanci z Przeworska zatrzymali 45-latka podejrzanego o składanie przez Internet propozycji seksualnych 14-latce. Jak ustalili śledczy, mężczyzna umówił się z dziewczynką na spotkanie, nie wiedział jednak, że tak naprawdę konwersację w sieci prowadził z osobą dorosłą. Na umówionym spotkaniu czekali na niego policjanci.

– Funkcjonariusze wydziału kryminalnego przeworskiej komendy zostali powiadomieni przez mieszkańca woj. podkarpackiego, że namierzył w sieci pedofila. Wyjaśnił, że zalogował się na czacie jako 14-latka. Nawiązał z nim kontakt mężczyzna, który zaczął składać „dziewczynce” propozycje seksualne i dążył do spotkania. Ponieważ spotkanie zostało umówione w rejonie dworca PKP na ul. Lubomirskich w Przeworsku, dlatego mężczyzna powiadomił o całej sytuacji przeworskich funkcjonariuszy, którzy przygotowali zasadzkę. Zamiast dziewczynki w wyznaczonym miejscu czekali policjanci – informowała Justyna Urban, rzecznik prasowy KPP w Przeworsku.
Źródło info i foto: se.pl