Marek Suski ujawnił skalę inwigilacji Pegasusem?

Podczas czwartkowej konferencji prasowej polityk PiS Marek Suski wypowiedział się nt. inwigilacji za pomocą Pegasusa. „Mówienie o jakiejś masowej inwigilacji to jest w ogóle jakiś wymysł z księżyca. Bo to były niewielkie ilości, nieprzekraczające kilkuset osób w ciągu roku” – powiedział.

Poseł PiS na czwartkowej konferencji był pytany o to, czy jest możliwość powstania w Sejmie komisji śledczej, która zajęłaby się doniesieniami o inwigilacji. – Myślę, że nie ma – odpowiedział Suski.

„Mówienie o masowej inwigilacji to wymysł”

– Te zarzuty dotyczące jakiejś masowej inwigilacji – na posiedzeniu komisji zajmowaliśmy się tym tematem. Ja mogę państwa zapewnić, że mówienie o jakiejś masowej inwigilacji to jest w ogóle jakiś wymysł z księżyca. Bo to były niewielkie ilości, nieprzekraczające kilkuset osób w ciągu roku, ani milionów. Nie mogę oczywiście podać dokładnych danych, bo to jest objęte tajemnicą – powiedział Marek Suski.

Na pytanie o to, czy pegasusem mogło być inwigilowanych kilkaset osób, Suski odparł, że „w różnych latach bardzo różnie”. – Nie mogę podać ilości – dodał. – Niektóre służby mówiły, że miały dosłownie poniżej dziesięciu nawet w trakcie roku tych działań operacyjnych, na wniosek prokuratorów, za zgodą sądu.

W Senacie od zeszłego tygodnia działa komisja nadzwyczajna (bez uprawnień śledczych), która także wyjaśnia przypadki nielegalnej inwigilacji z użyciem oprogramowania Pegasus.

Według ustaleń działającej przy Uniwersytecie w Toronto grupy Citizen Lab, senator KO Krzysztof Brejza był inwigilowany za pomocą opracowanego przez izraelską spółkę NSO Group oprogramowania Pegasus. Do telefonu Brejzy miano się włamać 33 razy w okresie od 26 kwietnia 2019 r. do 23 października 2019 r. Polityk był wówczas szefem sztabu KO przed wyborami parlamentarnymi. Wcześniej Citizen Lab informowała, że inwigilowani za pomocą Pegasusa mieli być także adwokat Roman Giertych i prokurator Ewa Wrzosek.

Przedstawiciele rządu wielokrotnie zapewniali, że żadna służba w tej sprawie nie złamała prawa, a kontrola operacyjna – jeśli była podejmowana – była prowadzona legalnie. Z kolei prezes PiS, wicepremier Jarosław Kaczyński mówił w tygodniku „Sieci”, że powstanie i używanie Pegasusa jest wynikiem zmiany technologicznej, rozwoju szyfrowanych komunikatorów, których za pomocą starych systemów monitorujących nie można odczytać. – Źle by było, gdyby polskie służby nie miały tego typu narzędzia – powiedział. Zapewnił jednak, że nie był on używany wobec opozycji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Edward Snowden o inwigilacji w USA

Były pracownik CIA Edward Snowden, który ujawnił dokumenty amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa, powiedział „Spieglowi”, że służby USA uprawiają szpiegostwo gospodarcze, a doniesienia o współpracy NSA z wywiadem Niemiec potwierdzają jego przypuszczenia. Fakty leżą na stole. Inwigilacja na masową skalę jest rzeczywistością, służby uprawiają szpiegostwo gospodarcze; działają poza wiedzą i kontrolą wybranych przedstawicieli narodu – powiedział Snowden tygodnikowi „Der Spiegel”. Redakcja opublikowała fragment materiału na stronie internetowej. Drukowane wydanie ukaże się w sobotę.

Liczba „selektorów”, które niemiecki wywiad zagraniczny BND otrzymał od NSA, aby kontrolować łączność elektroniczną i telefoniczną, „zapiera dech w piersiach” – ocenił Snowden, dodając, że świadczą one o niepodlegającej kontroli inwigilacji „na masową skalę”.

Zdaniem byłego pracownika CIA w NSA brak skutecznej kontroli, a pracujący tam analitycy mogą stosować dowolne selektory bez konieczności uzyskania zgody od przełożonych. Kontrola ma miejsce z reguły po fakcie i jest wyrywkowa – wyjaśnił Snowden.

Opozycja i media w Niemczech zarzucają niemieckiemu wywiadowi, że od lat pomagał amerykańskim służbom specjalnym w inwigilowaniu polityków m.in. we Francji, Austrii i Komisji Europejskiej, a także w szpiegowaniu międzynarodowych koncernów. W polu zainteresowania NSA miały znajdować się takie firmy jak EADS i Eurocopter. W tym celu BND wykorzystywał dawną amerykańską stację nasłuchową w Bad Aibling w Bawarii.

W centrum krytyki znalazł się minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maiziere. Polityk CDU i bliski współpracownik kanclerz Angeli Merkel oskarżany jest o brak reakcji na działania NSA oraz o rzekome wprowadzenie w błąd parlamentu.

Opozycja domaga się upublicznienia przez rząd listy selektorów – wyznaczonych przez Amerykanów numerów telefonów, adresów komputerowych IP i haseł, używanych przez BND do kontrolowania połączeń w internecie. Rząd Niemiec zwrócił się do władz USA o zgodę na ujawnienie listy. W tej sprawie toczą się rozmowy między Berlinem a Waszyngtonem. Kanclerz Merkel broni współpracy z USA, argumentując, że kooperacja między służbami jest nieodzowna wobec zagrożenia ze strony międzynarodowego terroryzmu.

Impulsem do korekty współpracy z NSA były informacje przekazane blisko dwa lata temu przez Snowdena. W 2013 roku Amerykanin uciekł z USA do Hongkongu, a stamtąd do Rosji, gdzie uzyskał czasowy azyl, a potem zgodę na trzyletni pobyt. Przedtem ujawnił tajne informacje o masowym inwigilowaniu przez NSA zarówno obywateli USA, jak i obcokrajowców, w tym przywódców państw sojuszniczych.
Żródło info i foto: wp.pl

Operacja „Mariusz Trynkiewicz” będzie bardzo kosztowna

Oficer policji kierujący pionem, którego zadaniem miało być przeprowadzenie „operacji Trynkiewicz”, nagle zrezygnował – dowiedział się dziennik.pl. Sam rachunek za inwigilację pedofila i mordercy sięgnie milionów, a wielu ekspertów podkreśla, że nie może się ona udać. Jak informuje dziennik.pl, w operację może być – każdej doby – zaangażowanych nawet 16 funkcjonariuszy. Na same tylko pensje dla członków tego zespołu trzeba będzie wydać w ciągu pół roku 400 tysięcy złotych – wylicza portal. Dalsze koszta tej operacji jak samochody, sprzęt elektroniczny, to drugie tyle. Tymczasem dyrektorzy służby więziennej już zapowiedzieli, że będą chcieli, aby sąd przynajmniej dziesięciu wychodzących na wolność przestępców uznał za „niebezpiecznych”. Żródło info i foto: wp.pl