Białoruś: Sąd skazał Alesia Puszkina

Na pięć lat skazano białoruskiego artystę Alesia Puszkina, zagorzałego przeciwnika Aleksandra Łukaszenki. Podczas procesu malarz przeciął obie brzuch, po czym trafił do izolatki na 13 dni. W środę, podczas rozprawy, jego siostra Swiatłana próbowała zrobić mu zdjęcie, za co została aresztowana. "Białoruski artysta i więzień polityczny Aleś Puszkin podciął sobie dziś brzuch podczas procesu w proteście przeciwko nielegalnemu uwięzieniu" – poinformował na Twitterze Franciszek Wieczorka, doradca Swiatłany Cichanouskiej. Przekazał także, że artysta spędził już rok w więzieniu. "Jest absolutnie niewinny. Zasłynął z twórczych i odważnych wystąpień politycznych przeciwko reżimowi Łukaszenki" – dodał.

W środę Białoruski sąd skazał artystę na pięć lat kolonii karnej o zaostrzonym rygorze za zbezczeszczenie symboli państwowych oraz podsycanie nienawiści lub wrogości na tle rasowym, narodowościowym, wyznaniowym lub innym – podaje portal Nashaniva.com.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Uchodźcy zaatakowali funkcjonariuszy Straży Granicznej w Białej Podlaskiej

Gazu łzawiącego i kajdanek musieli użyć funkcjonariusze Straży Granicznej wobec kilku mężczyzn, którzy zaatakowali ich w strzeżonym ośrodku w Białej Podlaskiej. Do ataku doszło, gdy mundurowi wyprowadzali z ośrodka trzy osoby w celu ich deportacji. Napastnicy zostali umieszczeni w izolatce.

Do incydentu doszło w czwartek po południu gdy funkcjonariusze rozpoczęli procedurę deportacji trzyosobowej grupy cudzoziemców. Deportacja odbyła się tego samego dnia przed południem z Lotniska Chopina w Warszawie.

„Kilka osób przebywających w ośrodku utrudniało funkcjonariuszom wykonywanie czynności, próbując uniemożliwić im wyprowadzenie cudzoziemców z ośrodka. Trzech mężczyzn, obywateli Rosji narodowości czeczeńskiej, zachowywało się szczególnie agresywnie. Nie tylko grozili funkcjonariuszom, ale również dopuścili się wobec nich czynnej napaści” – relacjonuje Straż.

Po kilkukrotnym i bezskutecznym przywoływaniu do porządku, użyto środków przymusu bezpośredniego, tj. gazu łzawiącego i kajdanek. Napastnicy zostali umieszczeni w izolatce. Do ośrodka wezwano karetka pogotowi, ratownicy udzielili niezbędnej pomocy, oceniając, że nie wymagają hospitalizacji. Obywatelom Rosji zostaną przedstawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariuszy realizujących czynności służbowe.
Źródło info i foto: TVP.info

Anders Breivik: „W więzieniu stałem się bardziej radykalny”

Norweski terrorysta Anders Breivik, który w 2011 r. zabił 77 osób, zeznawał w czwartek przed sądem w Skien w procesie, który wytoczył państwu za trzymanie go w izolatce. Rozprawy na zaimprowizowanej w więzieniu w Skien sali sądowej rozpoczęły się we wtorek i potrwają do przyszłego tygodnia.

37-letni Breivik 22 lipca 2011 r. zabił 77 osób, detonując bombę w centrum Oslo i rozstrzeliwując uczestników zlotu młodzieżówki Partii Pracy na wyspie Utoya. Od skazania w 2012 r. jest trzymany w odosobnieniu, mając kontakty głównie ze strażnikami, prawnikami i lekarzem. W zeszłym roku poskarżył się, że to „nieludzkie traktowanie” – i sąd pierwszej instancji przyznał mu rację. Oddalił za to zarzut, że kontrolując jego korespondencję, więzienie narusza jego prawo do prywatności. Norweskie państwo odwołuje się od pierwszej części werdyktu, Breivik od drugiej.
23 godziny samotności

Podczas czwartkowego posiedzenia Breivik powiedział trzem sędziom, że odsiadka wpłynęła na niego destrukcyjnie i czuje się, jakby był zamknięty w bańce.

– Przez ostatnie pięć lat byłem kompletnie odizolowany. Siedziałem w celi przez 23 godziny dziennie. W konsekwencji stawałem się coraz bardziej wyobcowany. Podczas pobytu w więzieniu zrobiłem się znacznie bardziej radykalny – powiedział terrorysta, który dwa dni wcześniej przywitał zebranych na sali nazistowskim salutem.

W innym momencie dodał jednak, że jest „zszokowany wieloma rzeczami”, które napisał i jest zwolennikiem demokracji i pokojowych rozwiązań.

Zafascynowany „Mein Kampf” Hitlera Breivik napisał podczas odsiadki dwie książki – „Pamiętniki Breivika” i „Państwo nordyckie” – ale norweskie władze nie pozwoliły mu ich opublikować. Podczas zeszłorocznych rozpraw zastrzegał, że „nigdy nie użyje już przemocy”, a jednocześnie deklarował, że będzie „walczył o narodowy socjalizm aż do śmierci”.

Trzy cele i komputer, ale bez internetu

Prokurator generalny Fredrik Sejersted również mówił o radykalizmie Breivika, ale dla niego to dowód na to, że 37-latek powinien pozostać w osobnej celi, bo wciąż jest niebezpieczny i chce szerzyć neonazistowską ideologię.

– Realizuje swój plan, który wyłożył jeszcze przed masakrą na Utoyi: że przeprowadzi zamach, a potem, jeśli nie zostanie zabity i skończy w więzieniu, stanie się przewodnikiem skrajnie prawicowej, faszystowskiej ekstremy. Właśnie to próbuje robić – powiedział cytowany przez AP Sejersted.

Prokurator dodał, że Breivik ma i tak lepsze warunki niż inni więźniowie. Może korzystać z trzech pomieszczeń: podstawowego z łóżkiem, pokoju do pracy i salki do ćwiczeń fizycznych. Gotuje, ogląda telewizję, gra na konsoli i korzysta z komputera, choć nie ma dostępu do internetu. Po kwietniowym werdykcie władze więzienia wprowadziły jeszcze kilka zmian, np. usuwając szybę dzielącą Breivika od prawników podczas spotkań i zwiększając jego kontakty ze strażnikami więziennymi.

Adwokat Breivika Oystein Storrvik odpowiada na to, że jego klient może i ma trzy cele, ale też prawdopodobnie zostanie w nich do końca życia. Breivik odsiaduje najwyższą możliwą w Norwegii karę 21 lat, ale państwo będzie mogło przedłużać jego izolację.

Werdykt w sprawie warunków więzieniu jest spodziewany w lutym.
Żródło info i foto: Wyborcza.pl

Albert Woodfox wyjdzie na wolność po 43 latach

Telewizor i prysznic w celi oraz możliwość ćwiczenia przez godzinę trzy razy w tygodniu – tak przez prawie 43 lata wyglądała więzienna rzeczywistość Alberta Woodfoksa. Mężczyzna spędził w izolatce ponad cztery dekady. Skazany został za rabunek i zabójstwo strażnika więziennego. W poniedziałek amerykański sąd nakazał jego zwolnienie. Obrońcy praw człowieka podkreślają, że tak długie przetrzymywanie więźnia w odosobnieniu jest formą tortur.

68-letni dziś Albert Woodfox to najstarszy więzień w Stanach Zjednoczonych przetrzymywany w takich warunkach. Został umieszczony w osobnej celi w więzieniu w Luizjanie, gdy skazano go za zamordowanie strażnika podczas buntu więźniów w 1972 roku.

Więzień polityczny?

Według prawnika skazanego Woodfox może trzy razy w tygodniu przez godzinę ćwiczyć. W celi ma telewizor i prysznic. Woodfox twierdzi, że powodem surowego traktowania jego oraz dwóch innych osadzonych była ich wcześniejsza działalność polityczna. Mężczyzna należał do Partii Czarnych Panter, radykalnej amerykańskiej organizacji politycznej utworzonej w celu ochrony czarnoskórej mniejszości w USA. W 1971 roku w więzieniu współtworzył oddział ugrupowania, organizował demonstracje i strajki, domagając się lepszych warunków dla osadzonych.

Sądowa batalia

Sędzia federalny James Brady w poniedziałek nakazał bezwarunkowe zwolnienie Woodfoksa. Już w listopadzie 2014 roku sąd apelacyjny orzekł, że mężczyzna powinien wyjść na wolność, ale decyzja ta została anulowana przez sąd stanowy w lutym. Brady wymienił pięć okoliczności łagodzących, umożliwiających natychmiastowe i bezwarunkowe zwolnienie Woodfoksa, w tym jego wiek i zły stan zdrowia oraz fakt, że już dwa razy był sądzony za to samo przestępstwo.

„Doniosły krok”

Brady, jak pisze agencja AP, zablokował prokuratorom z Luizjany możliwość sądzenia Woodfoksa po raz trzeci. Ale rzecznik prokuratora generalnego już zapowiedział apelację od tej decyzji, by „upewnić się, że morderca zostanie w więzieniu i pozostanie w pełni odpowiedzialny za swoje czyny”. Przedstawicielka organizacji Amnesty International Jasmine Heiss nazwała poniedziałkową decyzję sądu „doniosłym krokiem w kierunku sprawiedliwości”.
Żródło info i foto: TVP.info

Dariusz K. w więziennej izolatce

Dariusz K. (38 l.) nie ma co narzekać na areszt. Były mąż Edyty Górniak (42 l.) dostał jednoosobową celę. Sam jest sobie panem na kilku metrach kwadratowych. Ale niestety to chwilowe rozwiązanie. Muzyka już wkrótce mają przenieść do kilkuosobowej celi. Życie Darka zamieniło się w prawdziwy koszmar, gdy ponad dwa tygodnie temu prowadził pod wpływem kokainy auto i śmiertelnie potrącił na pasach kobietę. Muzyk trafił na trzy miesiące do aresztu na warszawskim Służewcu. Jak na razie Darek przebywa tam odizolowany od reszty więźniów. Były mąż piosenkarki nie jest jednak tam anonimowy, niemal każdy wie, kim jest. Kobiety, które przychodzą w odwiedziny do swoich bliskich przebywających w areszcie, wciąż o nim słyszą.

– „Mój syn trochę mi opowiadał o Darku. Siedzi odizolowany. Później mają go przenieść do kilkuosobowej celi” – przyznaje matka jednego z aresztantów, która chce zachować anonimowość. Darka wciąż chce odwiedzać jego narzeczona Iza Adamczyk (28 l.). Niestety, choć jest celebrytką, musi jednak przestrzegać surowych procedur. – „Chciała go odwiedzić w ubiegłym tygodniu. Przed aresztem wpadła w histerię. Płakała, krzyczała i omal nie zemdlała. Ze łzami w oczach prosiła strażników, żeby ją wpuścili. Nie chcieli się jednak na to zgodzić, bo zgodnie z regulaminem może go odwiedzać tylko w poniedziałki” – opowiada żona jednego z osadzonych.
Żródło info i foto: se.pl

Maria Alochina w izolatce

Maria Alochina, skazana na dwa lata więzienia członkini zespołu Pussy Riot, została na własny wniosek przeniesiona do jednoosobowej celi. Kobieta boi się innych osadzonych kobiet, które mają grozić, iż się z nią „rozprawią”. Informując o tym w piątek rosyjskie media piszą, że pojedyncza cela, do której przeniesiono Alochiną na jej pisemną prośbę, umożliwia odbywanie w niej wyroku do czasu, gdy sama osadzona tego zechce, lub gdy administracja zakładu karnego uzna, że w grupie nic Alochinej nie zagraża. Rozmówca agencji RIA-Nowosti powiedział, że Alochina napisała oświadczenie z powodu „napiętych stosunków z innymi osadzonymi”. Według tego źródła Alochina, która wcześniej przechodziła kwarantannę, ostatnie trzy dni spędziła na ogólnym oddziale, gdzie razem przebywa od 30 do 100 odbywających karę. Żródło info i foto: tvn24.pl

Bradley Manning trafił do normalnej celi

Przez osiem miesięcy był zamknięty w izolatce w więzieniu marynarki wojennej w Wirginii. Był zmuszony do spania nago i wielokrotnie budzony w nocy. Teraz Bradley Manning, były żołnierz USA, który miał przekazać Wikileaks setki tysięcy tajnych dokumentów, nareszcie może się cieszyć odrobiną wolności. 23-latek został przeniesiony do wojskowego więzienia Fort Leavenworth w Kansas 20 kwietnia i będzie w nim oczekiwał na proces. Po przejściu drobiazgowych badań mających ocenić jego kondycję fizyczną i psychiczną Manning został zakwalifikowany jako więzień podlegający „średniemu reżimowi”.Żródło info i foto: tvn24.pl

Starogard Gdański: dzieci dręczone w szpitalu?

Bicie, poniżanie, głodzenie, przetrzymywanie w izolatce. Tak według pomorskiego lekarza wojewódzkiego dręczono nieletnich pacjentów w zamkniętym oddziale szpitala dla nerwowo i psychicznie chorych w Starogardzie Gdańskim. Wszystko wyszło na jaw, gdy do lokalnych mediów trafił dramatyczny list od rodziców dzieci, które przebywały i przebywają na oddziale psychiatrii sądowej szpitala. Według nich były one tam przypinane przez personel na całe dnie pasami do łóżek za wydumane przewinienia i przetrzymywane za karę pod zimnym prysznicem. Robiono im też wywołujące straszne bóle zastrzyki z soli fizjologicznej i tygodniami trzymano w izolatce. Kazano przez wiele godzin stać na baczność oraz odmawiano jedzenia. Żródło info i foto: Fakt.pl

Tajemnicza śmierć kluczowego świadka

Artur Zirajewski, pseudonim Iwan – kluczowy świadek w sprawie zlecenia zabójstwa generała Marka Papały – nie popełnił samobójstwa – powiedział „Gazecie Wyborczej” minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. Tę informację potwierdziła w rozmowie z dziennikarką RMF FM rzeczniczka Służby Więziennej Luiza Sałapa. Jak donosi „Gazeta Wyborcza”, Zirajewski zmarł w niedzielę po południu na oddziale szpitalnym aresztu śledczego w Gdańsku. Jeszcze cztery dni temu mężczyzna przebywał w cywilnym szpitalu, ale jego stan zdrowia się poprawił, więc Zirajewski został przewieziony do szpitala przy areszcie śledczym. W dniu śmierci przebywał w izolatce, był nieustannie nadzorowany. Żródło info i foto: RMF.fm

18-latek okradł chore dzieci

18-letniego mężczyznę podejrzanego o kradzież laptopa z dziecięcego szpitala zatrzymali policjanci z Bałut – informuje portal POLICYJNI.pl
Do kradzieży doszło 20 czerwca na oddziale onkologii szpitala pediatrycznego przy ul. Pankiewicza. Zaginął wtedy laptop – dar jednej z fundacji dla małych pacjentów. – Korzystał z niego mały chłopiec leżący w izolatce. „Z relacji jego mamy wiedzieliśmy, że do sali wchodził nieznany mężczyzna. Widziało go kilka osób i udało się sporządzić portret pamięciowy złodzieja” – opowiada podinspektor Magdalena Zielińska, rzecznik komendy wojewódzkiej policji w Łodzi. Portret wraz z komunikatem umieszczono na stronie internetowej łódzkiej policji i przekazano do mediów. Jeden z łodzian zaalarmował policję, że poszukiwany mężczyzna jest częstym gościem w pewnej kamienicy na Bałutach. Tam 18-latek został zatrzymany. Żródło info i foto: POLICYJNI.pl