USA: Szturm na Kapitol. Dlaczego Donald Trump czekał aż trzy godziny, by powstrzymać napastników?

Śledczy, prokuratorzy i dziennikarze spędzili cały rok na rekonstrukcji koszmaru 6 stycznia 2021 r. w najdrobniejszych i precyzyjnych szczegółach. Odkryli zaskakujące wątki na temat prezydenta Donalda Trumpa, który obsesyjnie dążył do podważenia swojej wyborczej porażki, oraz na temat tłumu gotowego wykonać za wszelką cenę jego polecenia, pisze Kyle Cheney w newsletterze POLITICO Playbook Nightly.

Dowody w sprawie działań ówczesnego prezydenta są równie obszerne, co druzgocące: Donald Trump, przyklejony do telewizora, podczas gdy jego agresywni zwolennicy plądrowali Kapitol, ignorował coraz bardziej gorączkowe wysiłki swoich doradców i jego własnych dzieci, aby zadziałał, by powstrzymać atak.

Myśleli, że jego słowa coś zmienią, ale on przez wiele godzin odmawiał powiedzenia czegokolwiek. Dziesiątki policjantów zapłaciły za to krwią.

Komisja Kongresu ds. wydarzeń 6 stycznia wciąż szuka strzępów coraz bardziej druzgocących dowodów na bezczynność Trumpa, ale najbardziej wybuchowe szczegóły, których jak na razie nie ujawnia, mogą być bardzo prozaiczne. A to dlatego, że komisja, w przeciwieństwie do nas, dokładnie wie, o której godzinie wysłano kluczowe SMS-y i zignorowano pilne prośby. To, gdzie te wiadomości mieszczą się na znanej już osi czasu działań Trumpa 6 stycznia, może być jednym z najważniejszych ustaleń komisji.

Od dawna wiadomo na przykład, że o 14:24 (20:24 w Polsce) Trump wysłał tweeta atakującego wiceprezydenta Mike’a Pence’a, gdy tłum wdzierał się coraz głębiej na Kapitol: „Mike Pence nie miał odwagi zrobić tego, co należało zrobić, aby chronić nasz Kraj i naszą Konstytucję”. Trump oczekiwał, że Pence, jako jednocześnie wiceprezydent i przewodniczący Senatu, zatrzyma proces formalnego zatwierdzenia wyboru Joego Bidena.

Wiemy też, że Trump o godz. 14:26 wykonał telefon do republikańskiego senatora Tommy’ego Tuberville’a, aby zachęcić do dalszego kwestionowania wyników wyborów, co mogłoby dać mu czas na wykonanie innych elementów jego planu.

Jednak to, co wydarzyło się w bezpośrednich chwilach przed i po tej rozmowie telefonicznej, pozostaje nieprecyzyjne, przynajmniej dla opinii publicznej. Precyzja co do czasu i kolejności tych wymian zdań jest kluczowa.

Czy Donald Trump otrzymał pilne apele o powstrzymanie zamieszek, zanim zdecydował się zadzwonić do Tuberville’a i poprosić go o dalsze kwestionowanie wyborów? Czy dalej skupiał się na odwróceniu swojej porażki, nawet kiedy jego córka Ivanka próbowała przekonać go w Gabinecie Owalnym?

Do tej pory te epizody były opisywane w dużej mierze w oderwaniu i bez dokładnego związku z innymi znanymi wydarzeniami tego dnia. Komisja stara się to zmienić.

Na przykład, nie wiemy – ale komisja 6 stycznia prawdopodobnie wie – czy tweet Trumpa i telefon do Tuberville’a poprzedziły telefoniczną prośbę lidera Partii Republikańskiej Kevina McCarthy’ego do Trumpa o publiczne potępienie zamieszek.

Trump, według jednej z relacji, zbagatelizował rolę swoich zwolenników w zamieszkach i powiedział: „Cóż, Kevin, wydaje mi się, że ci ludzie są bardziej zaniepokojeni wyborami niż ty”.

McCarthy, zgodnie z relacją w książce Jonathana Karla „Betrayal” (Zdrada), odpowiedział, że słyszał strzały w pobliżu sali obrad Izby, co umiejscawia rozmowę gdzieś ok. 14:44, kiedy to funkcjonariusz policji kapitolińskiej śmiertelnie postrzelił Ashli Babbitt.
Źródło info i foto: onet.pl

Donald Trump zaniedbał obowiązki ws. szturmu na Kapitol? Kongres upublicznił SMS-y

Donald Trump jr. oraz publicyści telewizji Fox News gorączkowo apelowali do prezydenta Trumpa, by uspokoił tłum jego sympatyków atakujących Kapitol 6 stycznia – wynika z wiadomości SMS upublicznionych w poniedziałek przez komisję śledczą Kongresu ds. 6 stycznia. W poniedziałek komisja zagłosowała za zwróceniem się do prokuratury o postawienie zarzutów za odmowę złożenia zeznań byłemu szefowi personelu Białego Domu Markowi Meadowsowi. Zanim Meadows ostatecznie odmówił współpracy z komisją, przekazał jej tysiące SMS-ów i emaili, część z których odczytano podczas poniedziałkowego posiedzenia.

„On [prezydent Trump] musi jak najszybciej potępić to g…” – pisał do Meadowsa tuż po rozpoczęciu oblężenia Kapitolu syn prezydenta Trumpa, Donald jr. „Potrzebujemy przemówienia z Gabinetu Owalnego. On musi teraz przewodzić. To wszystko poszło za daleko i wymknęło się spod kontroli” – dodawał.

Podobne wiadomości słali również czołowi publicyści konserwatywnej telewizji Fox News Sean Hannity, Laura Ingraham i Brian Kilmeade.

„Mark, prezydent musi powiedzieć ludziom w Kapitolu, żeby poszli do domu. To krzywdzi nas wszystkich. On niszczy swój dorobek” – pisała Ingraham.

Komisja opublikowała też zanonimizowane SMS-y od republikańskich kongresmenów przebywających w tym czasie w obleganym Kapitolu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Uzbrojony neonazista zatrzymany przed Kapitolem

Policja Kapitolu (USCP) poinformowała, że zatrzymała neonazistę z Kalifornii, który miał „patrolować” okolicę siedziby Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej (DNC) w Waszyngtonie. Mężczyzna miał w samochodzie bagnet i maczetę. Do zatrzymania doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy jeden z funkcjonariuszy zauważył stojącego pod siedzibą DNC czarnego pickupa ze swastykami i innymi ekstremistycznymi symbolami.

Zatrzymany mężczyzna, 44-letni Donald Craighead z Oceanside w Kalifornii, oświadczył, że był „na patrolu” i „zaczął mówić o ideologii supremacji białej rasy”. W samochodzie miał m.in. bagnet i maczetę, których posiadanie jest niedozwolone w stolicy USA.

Na opublikowanych zdjęciach samochodu widać, że miał on swastykę namalowaną na lusterku, w środku napis „confederacy” literami stylizowanymi na runy, pentagram oraz coś co przypominało kości zwierząt. Mężczyzna w sieciach społecznościowych zamieszczał symbole okultystyczne oraz związane m.in. z gangiem motocyklowym Hell’s Angels.

„Śledztwo jest w toku”

USCP poinformowała, że śledztwo w sprawie Craigheada jest w toku, lecz na razie nie wiadomo, czy jego obecność w Waszyngtonie ma związek z planowanym na sobotę marszem środowisk prawicowych w obronie zatrzymanych uczestników ataku na Kapitol z 6 stycznia. W związku z obawami o możliwą przemoc podczas demonstracji Policja Kapitolu ogłosiła w poniedziałek, że ponownie ogrodzi teren wokół gmachu amerykańskiego parlamentu.

– Płot stanie dzień lub dwa przed i jeśli wszystko pójdzie dobrze, zostanie zdemontowany szybko po marszu – powiedział szef USCP Thomas Manger. W poniedziałek Manger wziął udział w tajnym wysłuchaniu z udziałem przywódców obu partii w Kongresie na temat kwestii bezpieczeństwa związanych z demonstracją.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Po pięciu godzinach negocjacji policja ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA

Po pięciu godzinach intensywnych negocjacji, policja Kapitolu ujęła mężczyznę, który groził detonacją bomby przed budynkiem Biblioteki Kongresu USA. Przypomnijmy, że w czwartek rano przed budynkiem Biblioteki Kongresu pojawił się czarny pickup bez tablic rejestracyjnych. Jego kierowca twierdził, że w samochodzie znajduje się bomba, którą zamierza wysadzić.

Mężczyzna zażądał rozmowy z prezydentem USA Joe Bidenem i zapowiedział nadejście „rewolucji”. Swoje działania relacjonował w mediach społecznościowych, ale film został już usunięty z Facebooka.

Po 5 godzinach negocjacji z tamtejszą policją, udało się ująć 49-letniego kierowcę. To Floyd Ray Rosenberry z Karoliny Południowej. Jak przekazał szef policji Kapitolu Tom Manger, nie wiadomo jeszcze, czy w pojeździe były środki wybuchowe. Jak poinformował, potencjalny zamachowiec zmagał się jednak z problemami osobistymi, w tym ze śmiercią w rodzinie.

Rosenberry przez długi czas prowadził na Facebooku relację na żywo z incydentu. Jak przekonywał, Joe Biden „zabija kraj”. Mężczyzna twierdził też, że nie działa sam i zawarł porozumienie z innymi „patriotami”.

W rozmowach z funkcjonariuszami miał grozić, że jeśli zostanie zastrzelony, ładunek wybuchowy w jego samochodzie zniszczy dużą część Waszyngtonu.
Źródło info i foto: wp.pl

USA: Atak na Kapitol. Relacja policji

Podczas ataku na Kapitol bałem się o życie bardziej, niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – powiedział sierżant policji Kapitolu Aquilino Gonell podczas emocjonalnego przesłuchania przed specjalną komisją amerykańskiej Izby Reprezentantów ds. wydarzeń z 6 stycznia.

To było coś jak z średniowiecznej bitwy. Walczyliśmy wręcz, cal po calu. Kiedy byłem ściskany przez tłum i czułem jak tracę oddech, pamiętam że myślałem wtedy „tak tutaj zginę, broniąc tego wejścia do tunelu” – mówił policjant i były żołnierz.

Gonell opisywał swoje doświadczenia z toczonych z demonstrantami 6 stycznia walk przed wejściem do tunelu prowadzącego m.in. do osobistych biur kongresmenów i sal plenarnych w budynku waszyngtońskiego Kapitolu. Bałem się wtedy bardziej, niż podczas jakiegokolwiek momentu mojej misji w Iraku – dodał.

Pochodzący z Dominikany sierżant policji Kapitolu (USCP) był jednym z czterech funkcjonariuszy broniących parlamentu USA, którzy zeznawali w Kongresie podczas bardzo emocjonalnego inauguracyjnego posiedzenia specjalnej komisji Izby Reprezentantów do zbadania zamieszek z 6 stycznia.

Inny ze świadków, funkcjonariusz waszyngtońskiej policji metropolitalnej Michael Fanone, wyraził oburzenie na zachowanie części republikańskich polityków bagatelizujących wagę tamtych wydarzeń.

Poszedłem do piekła i z powrotem, po to by chronić ludzi w tym budynku, ale zbyt wielu z nich mówi teraz, że piekło nie istnieje, albo że nie było takie złe. Ta obojętność wobec funkcjonariuszy jest haniebna! – krzyknął Fanone, oskarżając polityków o sprzeniewierzenie się swojej misji.

Dramatyczna relacja

Fanone mówił, jak niemal został zabity przez zwolenników ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa, gdy wyciągnęli go z kordonu funkcjonariuszy broniących wejścia do Kapitolu.

Nie stanowiłem już dla nich żadnego zagrożenia ani przeszkody. Ale mimo to nadal byłem torturowany, kilku ludzi próbowało wyrwać mi broń, krzycząc „zabijmy go jego własnym pistoletem”. Robili to dalej, dopóki nie krzyknąłem, że mam dzieci – opowiadał łamiącym się głosem policjant. Fanone został wielokrotnie porażony paralizatorem i doznał zawału serca oraz obrażeń mózgu, cierpi na zespół stresu pourazowego (PTSD).

Pracujący w wydziale narkotykowym Fanone zaznaczył, że podczas szturmu nie był na służbie, lecz przybył w odpowiedzi na desperackie wezwania dowódcy przez radio.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Raport odnośnie ataku na Kapitol. „Służby nie były przygotowane, zignorowano zagrożenie”

​Policja Kapitolu miała informacje na temat planowanych zamieszek 6 stycznia, ale nie były one rozpowszechniane wewnątrz instytucji. Ani policja, ani żadna ze służb nie miała też żadnego planu ochrony gmachu – wynika z opublikowanego we wtorek raportu Senatu. 127-stronicowy dokument przedstawiony przez połączone komisje Senatu jest wynikiem kilkumiesięcznego śledztwa.

W raporcie stwierdzono, iż „federalna społeczność wywiadowcza – przewodzona przez FBI i Departament Bezpieczeństwa Krajowego – nie ostrzegła o potencjalnej przemocy 6 stycznia”. Zdaniem autorów dokumentu „wywiadowcze oddziały USCP (Policji Kapitolu) nie przekazały posiadanych przez nie pełnych informacji nt. zagrożeń”, a USCP „nie była odpowiednio przygotowana, by zapobiec lub odpowiedzieć na zagrożenia bezpieczeństwa 6 stycznia, co przyczyniło się do wtargnięcia na Kapitol”.

Służby uznały, że zagrożenie nie jest poważne

Dołączone materiały sugerują też, że ani odpowiedzialne za to ministerstwo sprawiedliwości, ani sama policja nie miały żadnego planu na wypadek przemocy. Stało się tak, mimo że USCP od grudnia zbierała informacje na temat planów ekstremistów, w tym planów infiltracji tunelów pod Kapitolem i wtargnięcia do biur parlamentarzystów.

Jak się jednak okazało, informacje zbierane przez analityków nie zostały przekazane ani szefostwu, ani samym policjantom. Nie zrobiła tego też FBI, uważając zagrożenie ze strony sympatyków Donalda Trumpa za mało poważne. Dochodzenie ustaliło również, że nieprzejrzyste procedury biurokratyczne spowolniły odpowiedź na zamieszki i wezwanie na pomoc Gwardii Narodowej.

– Byliśmy źle przygotowani. Nie byliśmy informowani. Zostaliśmy zdradzeni – powiedział senatorom jeden z funkcjonariuszy. – Byłem przerażony, że żaden z szefów nie był z nami w łączności przez radio i nie pomagał nam. Przez godziny krzyki w radiu były okropne, widoki niewyobrażalne i doszło do kompletnej utraty kontroli. Przez godziny żaden z szefów nie przejął dowództwa i kontroli. Funkcjonariusze błagali o pomoc i opiekę medyczną – mówił inny.

„Błędy są oczywiste”

W konkluzjach raportu senatorowie zalecili m.in. całkowitą zmianę struktury dowodzenia i podejmowania decyzji w USCP, zmianę szefa instytucji, wzmocnienie działań wywiadowczych i uproszczenie procedur w sytuacjach nadzwyczajnych.

– Błędy są oczywiste. Wszystko to zostało dobrze podsumowane przez jeden fragment w naszym raporcie, gdzie jeden z funkcjonariuszy zadał tragicznie proste pytanie za pomocą radia: „Czy ktokolwiek ma jakiś plan?”. Niestety, nikt nie miał – powiedziała przewodnicząca komisji regulaminowej Senatu, Demokratka Amy Klobuchar.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Sprawca ataku przy Kapitolu sympatyzował z Narodem Islamu, radykalnym ruchem Afroamerykanów

Sprawcą piątkowego ataku przed Kapitolem był czarnoskóry 25-latek, który sympatyzował z Narodem Islamu: ruchem religijnym łączącym islam z promocją tzw. czarnej supremacji. W sieci Noah Green krytykował amerykański rząd. W piątek 25-latek staranował samochodem barykady w pobliżu Kongresu USA. Następnie wyszedł z auta z nożem w ręku – wówczas strażnicy Kapitolu oddali strzały: napastnik został postrzelony i zmarł.

W zamachu zginął jeden ze strażników: William F. Evans, który w służbie tej pracował od 18 lat. Inny strażnik jest ranny. Przebywa w szpitalu, ale jego stan jest stabilny, a życie nie jest zagrożone.
Źródło info i foto: RMF24.pl

USA: FBI publikuje nagranie podejrzanego o podłożenie bomb w trakcie szturmu na Kapitol

FBI opublikowało nowe nagranie wideo przedstawiające podejrzanego o podłożenie bomb w siedzibach krajowych komisji Republikanów i Demokratów w Waszyngtonie w czasie ataku na Kapitol. Biuro prosi o informacje, które pomogłyby w aresztowaniu tej osoby.

Do zamieszek doszło 6 stycznia i zginęło w nich pięć osób. Dwa dni po ataku na Kapitol FBI poinformowało, że za dostarczenie informacji o dwóch bombach, przechwyconych i zabezpieczonych przez służby, można otrzymać 50 tys. dolarów.

Biuro opublikowało też wtedy za pośrednictwem mediów społecznościowych zdjęcie osoby w szarej kurtce z kapturem, czarnych spodniach i rękawiczkach, która trzyma w prawej ręce duży czarny przedmiot. Nie napisano jednak, że osoba na zdjęciu jest podejrzana.

Teraz FBI apeluje do Amerykanów, by uważnie obejrzeli nowe nagranie i przekazali wszelkie informacje mogące doprowadzić do ujęcia osoby, która podłożyła ładunki. Stawkę za informację o terroryście podniesiono do 100 tys. dolarów.

6 stycznia nie doszło do eksplozji bomb, służby bezpieczeństwa zdołały zneutralizować ładunki.
Źródło info i foto: TVP.info

Donald Trump pozwany w związku z atakiem na Kapitol

Kongresmen Eric Swalwell pozwał Donalda Trumpa, a także jego syna Donalda Trumpa Jr., prawnika Rudy’ego Giulianiego i innych ludzi z otoczenia byłego prezydenta USA. Demokrata oskarża ich o sprowokowanie ataku na Kapitol, do którego doszło 6 stycznia. To kolejny taki pozew.

Swalwell, kongresmen z Kalifornii, był jednym z tzw. menedżerów impeachmentu, którzy przedstawili akt oskarżenia Trumpa podczas procesu w Senacie. Złożony przez niego pozew sądowy przytacza zarzuty zawarte w artykule impeachmentu i dowody przedstawione podczas procesu, opiera się ponadto na ustawie, która miała zapobiegać próbom zastraszania urzędników państwowych i polityków. Jest to tzw. Ku Klux Klan Act – legislacja przyjęta w ramach walki z tą organizacją.

Na mocy tego przepisu Swalwell oskarżył byłego prezydenta i innych pozwanych o spisek w celu złamania praw obywatelskich, a ponadto o podżeganie do powstania.

Szczegóły wniosku
Wniosek, który trafił do sądu w piątek, głosi, że Trump, jego najstarszy syn Donald Trump Jr., prawnik Rudy Giuliani i inni zwolennicy byłego prezydenta wygłaszali „fałszywe i podżegające (do buntu) tezy o sfałszowaniu i kradzieży (wyborów prezydenckich)”, a atak na Kapitol, w którym zginęło pięć osób, był tego „bezpośrednią i przewidywalną konsekwencją”.

Pozew zawiera cytaty z wystąpień i tweetów prezydenta i innych pozwanych.

Reakcja rzecznika Trumpa

Rzecznik Trumpa Jason Miller powiedział, że Swalwell jest „pozbawioną wiarygodności szumowiną” i po nieudanych dwóch próbach impeachmentu próbuje on „atakować naszego największego prezydenta za pomocą kolejnego polowania na czarownice”.

To nie pierwszy raz

W lutym kongresmen z Missisipi Bennie Thompson, również demokrata, pozwał Trumpa, Giulianiego i skrajnie prawicowe ugrupowania, oskarżając ich o spisek mający na celu podżeganie do zamieszek na Kapitolu.

Thompson jest przewodniczącym komisji Izby Reprezentantów ds. bezpieczeństwa wewnętrznego. Wniesiona przez niego sprawa, tak jak pozew Swalwella, trafiła do sądu federalnego w Waszyngtonie. Oskarżone zostały też ugrupowania Proud Boys (Dumni Chłopcy) oraz Oath Keepers (Strażnicy Przysięgi).

Oczekuje się, że jeśli dojdzie do procesu w sprawie tych dwóch pozwów, mogą zostać ujawnione szczegóły i dowody, które nie wyszły na światło dzienne w trakcie procedury impeachmentu w Senacie. Trump może też zostać zmuszony do zeznawania pod przysięgą – podaje Reuters. Jak dodaje, prawnicy byłego prezydenta dotąd starali się nie dopuścić, by składał on zeznania w takiej formie, obawiając się, że zostanie następnie oskarżony o krzywoprzysięstwo.
Źródło info i foto: interia.pl

Federalne Biuro Śledcze uznało, że atak na Kapitol to akt krajowego terroryzmu

FBI po raz pierwszy wydało oświadczenie w sprawie ataku na Kapitol, nazywając te wydarzenia terroryzmem krajowym. Uczestnicy mają być pociągnięci do odpowiedzialności, a USA chcą wzmocnić działania w walce z krajowym ekstremizmem, który wiąże się z antyrządowymi nastrojami i nienawiścią rasową.

Atak na Kapitol Stanów Zjednoczonych wywołał oburzenie zarówno w USA, jak i w środowisku międzynarodowym. 6 stycznia tysiące zwolenników Donalda Trumpa wdarło się na teren Kapitolu, kiedy odbywały się tam obrady, w wyniku których miało zostać zatwierdzone zwycięstwo Joe Bidena w wyborach prezydenckich. Uczestnicy zamieszek dopuścili się aktów wandalizmu i rabunku, a obrady przerwano. W wyniku zamieszek zginęło pięć osób. FBI uznało ten czyn za akt krajowego terroryzmu.

Dyrektor FBI, Christopher Wray, oskarżył we wtorek zwolenników byłego prezydenta USA Donalda Trumpa o „terroryzm krajowy” i obiecał pociągnąć ich do odpowiedzialności w ramach zwiększenie środków do zwalczania skrajnie prawicowej przemocy. Wystąpienie Wraya było jego pierwszym publicznym komentarzem na ten temat i pierwszym formalnym oświadczeniem FBI na temat statusu śledztwa dotyczącego ataku na Kapitol.

„To oblężenie było przestępczym zachowaniem, czystym i prostym. To zachowanie, które my, FBI, postrzegamy jako terroryzm krajowy” – mówił Christopher Wray. Z kolei republikanin Charles Grassley stwierdził, że wszyscy zaangażowani w ten atak muszą wziąć za to odpowiedzialność – łącznie z byłym prezydentem.

Departament Sprawiedliwości postawił po ataku zarzuty ponad 300 osobom, o czym pisze m.in. abcnews.go.com. Śledczy twierdzą, że uczestnicy zamieszek na Kapitolu mieli ze sobą broń, młoty, paralizatory, gaz pieprzowy i co najmniej jeden pistolet.

Nie wiadomo, dlaczego FBI nie wykryło przygotowań do ataku z wyprzedzeniem. Senatorzy unikali odpowiedzi.

„Chciałbym usłyszeć, jak Wray wyjaśnia czynniki, które sprawiły, że FBI nie dostrzegło zagrożenia, które widziało tak wielu z nas” – powiedział nbcnews.com Frank Figliuzzi, były zastępca dyrektora FBI. Kilka dni przed atakiem na Kapitol media społecznościowe pełne były nienawistnych wezwań do przemocy.

„W dniach poprzedzających 6 stycznia otrzymałem lawinę SMS-ów od rodziny i przyjaciół, w których mówiono mi, żebym ‚był bezpieczny w czasie obrad’. Nie mieli dostępu do danych wywiadowczych. Ale przeczytali tweety prezydenta Trumpa i jego zwolenników” – powiedział przedstawiciel Izby Reprezentantów Eric Swalwell.

Sekretarz ds. Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Alejandro Mayorkas, powiedział w zeszłym tygodniu, że wewnętrzny brutalny ekstremizm stanowi obecnie najbardziej śmiertelne i trwałe zagrożenie terrorystyczne dla Stanów Zjednoczonych. Urzędnicy Departamentu Sprawiedliwości, w tym FBI, zapowiedzieli z kolei, że zwiększą liczbę prawników i śledczych zajmujących się sprawami dot. terroryzmu w kraju.
Źródło info i foto: Gazeta.pl