Zabójstwo na terenie ogródków działkowych w Olsztynie. Kary utrzymane

Sąd Apelacyjny w Białymstoku nie znalazł okoliczności łagodzących i prawomocnie utrzymał kary 25 lat więzienia dla dwójki oskarżonych o zabójstwo młodego mężczyzny na terenie jednego z olsztyńskich ogrodów działkowych. Zwrócił uwagę, że do zbrodni doszło wręcz bez powodu. Apelacje składali obrońcy, którzy chcieli zmiany kwalifikacji prawnej czynu – z zabójstwa na pobicie ze skutkiem śmiertelnym i kary łagodniejszej, albo uchylenia wyroku i zwrotu sprawy do ponownego rozpoznania Sądowi Okręgowemu w Olsztynie.

Do zbrodni doszło 30 grudnia 2020 roku, na terenie ogródków działkowych „Szafirek” w Olsztynie. Według ustaleń prokuratury, mieszkaniec jednej z podmiejskich miejscowości, dzień wcześniej późnym popołudniem przyjechał do Olsztyna, gdzie poznał trzech mężczyzn.

Wspólnie pili alkohol i zażywali narkotyki w altanie na terenie ogródków działkowych. Mężczyźni byli bezdomni i wówczas zajmowali tę altankę. Do konfliktu między pokrzywdzonym a oskarżonymi miało dojść w momencie, gdy próbował on zażyć porcję narkotyku przeznaczoną nie dla niego. Doszło do kłótni, potem do brutalnego pobicia. Do zgonu doprowadziły rozległe, poważne obrażenia głowy i ubytek krwi.

Jak wskazali powołani w śledztwie biegli, ofiara została brutalnie pobita m.in. przy użyciu metalowej rurki o ponadmetrowej długości i szklanej butelki, nieustalonym ostrym narzędziem zadano jej też pięć ran kłutych ramion.

Sąd utrzymał kary

Sąd Apelacyjny w Białymstoku uznał apelacje za bezzasadne i kary 25 lat więzienia utrzymał. Sprawcy działali w porozumieniu i z zamiarem ewentualnym zabójstwa, apelacje obrońców stanowią jedynie polemikę z prawidłowymi ustaleniami pierwszej instancji – uzasadniał sąd.

– Bili wspólnie, po całym ciele, a następnie razem przeciągnęli – skatowanego mężczyznę – w stronę domu znajdującego się na działce, gdzie porzucili go bez żadnych szans na jakąkolwiek pomoc i w okolicznościach, które musiały w sposób nieuchronny prowadzić do śmierci pokrzywdzonego – uzasadniała wyrok sędzia Alina Kamińska. Przypominała, że była zima, noc i teren ogródków działkowych, gdzie nie ma wtedy ludzi.

Sędzia zwracała uwagę na brutalność sprawców, pastwienie się nad ofiarą i rozległość zadanych obrażeń. – Skutek w postaci śmierci pokrzywdzonego był im obojętny. A przypomnieć należy, że obojętność wobec skutku już statuuje zamiar ewentualny – dodała. Odnosząc się do stopnia demoralizacji sprawców, ich wcześniej wielokrotnej karalności sędzia Kamińska mówiła, że w tej sprawie 25 lat więzienia to kara „właściwa i sprawiedliwa”. – Ma też chronić społeczeństwo przed takimi osobami, jak oskarżeni – podkreśliła.

Przypomniała, że sprawcy, którzy byli pod wpływem alkoholu i środków odurzających, działali z błahego powodu, a w ocenie społecznej „bez powodu”, bo chodziło o tzw. działkę narkotyku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Minister Sprawiedliwości zapowiada zaostrzenie kar dla najgroźniejszych przestępców

Dla najgroźniejszych przestępców przewidujemy znacznie surowsze kary – powiedział na konferencji dotyczącej zmian w Kodeksie karnym minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Jak zaznaczył, „to najgroźniejsi sprawcy, którzy dopuszczają się najcięższych przestępstw stanowią realny problem i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa, zdrowia, życia i podstawowych wartości ważnych dla Polaków”. Przyjęta przez rząd reforma kodeksu karnego przewiduje karę bezwzględnego dożywocia bez możliwości warunkowego zwolnienia oraz podniesienie górnej granicy terminowej kary pozbawienia wolności do 30 lat z jednoczesną likwidacją osobnej kary 25 lat więzienia.

Nie ma żadnego uzasadnienia, by bardziej litować się nad sprawcą niż ofiarą lub przyszłymi ofiarami – mówił minister Ziobro uzasadniając potrzebę wprowadzenia kary bezwzględnego dożywotniego więzienia, przewidzianej w rządowej reformie prawa karnego. Dodał, że rząd nie proponuje wprowadzenia kary śmierci ze względu na polskie członkostwo w Unii Europejskiej, choć „zdaniem wielu, w tym mówiącego te słowa” byłoby to dobre rozwiązanie.

W tej chwili sprawca może zawsze starać się o warunkowe zwolnienie. Dlatego w Polsce w zakładach karnych są osoby, które ponownie dopuściły się jednego z najcięższych przestępstw, czyli zabójstwa. Jeśli damy takim osobom szansę, to one z dużym prawdopodobieństwem znów kogoś zabiją, a są przypadki, że mordowane są dzieci – tłumaczył.

Ziobro dodał, że po reformie sądy będą miały większą elastyczność w orzekaniu kar więzienia – w zakresie od miesiąca do 30 lat. Elastycznie oceniając zło, które sprawca popełnił, jego osobowość, motywacje – wszystko, co ma wpływ na wysokość kary – powiedział minister sprawiedliwości.

„Nie zaostrzamy kar za drobniejsze przestępstwa”

Podkreślił, że dla najgroźniejszych przestępców przewidziane są znacznie surowsze kary. To najgroźniejsi sprawcy, którzy dopuszczają się najcięższych przestępstw stanowią realny problem i realne zagrożenie dla bezpieczeństwa, zdrowia, życia i podstawowych wartości ważnych dla Polaków – zaznaczył.

Nie zaostrzamy kar za drobniejsze przestępstwa. Zdecydowanie inną polityką karną powinno kierować się państwo w stosunku do tych zdemoralizowanych, niepoprawnych sprawców, członków zorganizowanych grup przestępczych i struktur mafijnych. A inną wobec sprawców jednorazowych, którym zdarzyło się złamać prawo i popełnić przestępstwo – powiedział. Tym drugim powinno się dawać szansę, wyciągać do nich rękę, stwarzać możliwość resocjalizacji i stosować inne wolnościowe środki, takie jak dozór elektroniczny, zamiast lokować ich w zakładach karnych – dodał.

Podkreślił, że „kiedy mamy do czynienia z groźnymi przestępstwami, bandytami, tymi, którzy dopuszczają się ciężkich przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu, zgwałcenia czy ciężkich przestępstw pedofilskich, tych działających w zorganizowanych strukturach, wreszcie recydywistów, zwłaszcza tych wielokrotnych, zawodowych to tam państwo powinno pokazać twardą, żelazną rękę”.

„Dobre prawo nie może pobłażać sprawcom najcięższych przestępstw”

Za przygotowanie reformy odpowiedzialny był wiceminister w resorcie sprawiedliwości Marcin Warchoł, który stwierdził, że „dobre prawo nie może pobłażać sprawcom najcięższych przestępstw. Dobre prawo ma odstraszać, a nie zachęcać”.

Przywołał statystyki, które wskazują, że wyroki polskich sądów należą do najłagodniejszych w Europie: co czwarty sprawca dostaje karę w dolnej granicy „widełek” przewidzianych w kodeksie karnym, a w przypadku przestępstw seksualnych, dotyczy to ponad 30 proc. sprawców.

Chodzi o sprawców gwałtów zbiorowych, czy pedofili, dlatego jednym z głównych założeń reformy kodeksu karnego jest podniesienie najniższych wymiarów kary. Ci, którzy krzywdzą najbardziej bezbronnych, niewinnych muszą się liczyć z surowymi wyrokami – powiedział. Wskazał, że rząd chce podnieść minimalną karę za zgwałcenie dziecka poniżej 15. roku życia do 5 lat, a sprawca takiego przestępstwa nie będzie mógł liczyć na przedawnienie.

Jak podało ministerstwo po posiedzeniu rządu, bezwzględne dożywocie będzie grozić właśnie między innymi za gwałt ze szczególnym okrucieństwem, jeśli jego wynikiem będzie ciężkie uszkodzenie ciała lub śmierć. W przepisach znajdą się też nowe typy kwalifikowane zgwałceń, np. na kobiecie ciężarnej, z użyciem broni palnej z utrwaleniem obrazu i dźwięku. Ma za nie grozić do 20 lat.

Wprowadzamy recydywę seksualną, ci, którzy powracają do przestępstwa, muszą się liczyć z wyższymi wyrokami – przekazał wiceminister. Dodał, że wobec przestępców seksualnych recydywistów i multirecydywistów stosowane będzie specjalne zaostrzenie – podwyższone o połowę będą dolne granice kary. Zaostrzone zostaną też zasady warunkowego zwolnienia przestępców seksualnych.

Wyższe kary dla pijanych kierowców, wysokie łapówki traktowane jako zbrodnia

Rządowa reforma przewiduje też wyższe kary dla pijanych kierowców, którzy – jak powiedział Marcin Warchoł – „wiozą śmierć”. Minimalna kara za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym lub ciężkim uszkodzeniem ciała wynosić ma odpowiednio 5 i 3 lata. 1,5 promila to będzie próg, od którego będzie stosowana konfiskata auta, jako narzędzia popełnienia przestępstwa. A jeśli ktoś spowoduje wypadek, sąd może orzec przepadek samochodu już przy 0,5 promila – dodał.

Zapowiedział też bezwzględne więzienie dla recydywistów, którzy już raz prowadzili po pijanemu.

Kolejnym elementem reformy ma być uzależnienie kary od kwoty, której dotyczyło przestępstwo.

Dziś prawo nie pozwala na wymierzenie wyższej kary za przyjęcie wysokiej łapówki. Po przyjęciu nowych rozwiązań przyjęcie łapówki powyżej miliona zł ma być traktowane jak zbrodnia – mówił wiceminister. Ma za to grozić od 3 do 20 lat (a nie od 2 do 12 – jak dotychczas). Wyższe zagrożenie karą ma dotyczyć także oszustw. Za oszustwo na kwotę powyżej 5 mln zł będzie groziło powyżej 3 lat, a za 10 mln od 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pakistan zaostrza kary. Kastracja za gwałt, kara śmierci za gwałt zbiorowy

Parlament Pakistanu zatwierdził przepisy zaostrzające kary dla gwałcicieli, w tym chemiczną kastrację. Ustawy są odpowiedzią na falę społecznego oburzenia wywołaną wzrostem przestępczości seksualnej i nieskutecznością wymiaru sprawiedliwości – informuje Voice of America. Na podstawie przyjętych regulacji „osoby uznane za winne gwałtu zbiorowego będą skazywane na karę śmierci lub dożywotniego więzienia, a recydywiści poddawani chemicznej kastracji”.

Nowe prawo nakłada na rząd obowiązek ustanowienia specjalnych sądów w całym kraju, by przyspieszyć procesy osób oskarżonych o gwałt i zakończyć je „najlepiej w ciągu czterech miesięcy”. Wprowadzony zostaje także rejestr przestępców seksualnych, oparty na danych Krajowej Bazy Danych i Urzędu Rejestracji. Tożsamość ofiar będzie chroniona, a wyznaczone jednostki zostaną utworzone w celu przeprowadzenia badań lekarskich ofiar w ciągu kilku godzin od momentu popełnienia przestępstwa – podaje VOA.

Krytycy dotychczasowych przepisów prawnych przytaczają dane pokazujące, że zaledwie 4 proc. przypadków napaści seksualnej w Pakistanie kończy się skazującym wyrokiem sądu.

Kobiety prześladowane przez policję?

Wokół sprawy pojawiają się też głosy wskazujące na potrzebę usprawnienia działań policji i organów ścigania, których bierność oddala ofiary od sprawiedliwości. Kobiety nierzadko odstępują od zgłaszania popełnionych wobec nich przestępstw – w konserwatywnym społeczeństwie pakistańskim wygrywa wstyd i obawy przed prześladowaniem ze strony policji – konkludują dziennikarze amerykańskiej rozgłośni.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Pseudokibice odpowiedzą za udział w grupie przestępczej oraz handel narkotykami

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców zatrzymali trzech pseudokibiców jednej ze śląskich drużyn piłkarskich i przejęli 3 kg amfetaminy. Zatrzymani mężczyźni odpowiedzą m.in. za udział w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenie do obrotu znacznej ilości środków odurzających. Grozi im do 15 lat więzienia.

Sprawą zorganizowanej grupy przestępczej zajmującej się rozprowadzaniem narkotyków oraz przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu tj. m.in. bójkami i pobiciami, uszkodzeniami ciała, groźbami i zmuszaniem przemocą do określonego zachowania, od ponad roku zajmowali się policjanci z Wydziału do spraw Zwalczania Przestępczości Pseudokibiców z katowickiej komendy wojewódzkiej. Mundurowi rozpracowywali środowisko pseudokibiców jednej ze śląskich drużyn piłkarskich, którzy tworzyli grupę przestępczą. Ostatecznie w drugiej połowie lipca br. przystąpili do zatrzymań. Wspomagali ich policjanci z ogniwa wywiadowczego KMP w Katowicach i kryminalni z KMP w Rudzie Śląskiej i KPP w Mikołowie.

Najpierw policjanci zatrzymali samochód, którym kierował 21-letni mieszkaniec Knurowa. Mężczyzna przewoził w pojeździe 3 kg amfetaminy. Był już wcześniej karany za przestępczość narkotykową. Kolejne zatrzymania odbyły się w miejscach zamieszkania pseudokibiców w Bytomiu i Knurowie. Zatrzymano tam odpowiednio: 32-latka, który był już karany za przestępczość narkotykową oraz 23-latka karanego wcześniej za udział w bójkach tzw. ustawkach pseudokibiców. Stróże prawa przeszukali także miejsca zamieszkania mężczyzn i zabezpieczyli 10 tysięcy złotych w gotówce.

Wszyscy podejrzani zostali doprowadzeni do Śląskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Katowicach, który nadzoruje śledztwo. Wszyscy usłyszeli zarzuty: udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków. Ponadto 21-latek usłyszał zarzut posiadania znacznej ilości narkotyków. Mieszkańcy Knurowa w wieku 21 i 23 lat trafili na 3 miesiące do aresztu. Natomiast wobec 32-latka z Bytomia zastosowano poręcznie majątkowe w kwocie 50 tysięcy złotych. Wszystkim podejrzanym grozi do 15 lat więzienia.

Jest to kolejna realizacja w tej sprawie. Wcześniej w listopadzie 2020 r. policjanci z KWP w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości pseudokibiców, wspierani przez policyjnych kontrterrorystów z Katowic, zatrzymali na terenie Knurowa dwóch mężczyzn. Usłyszeli oni prokuratorskie zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej o charakterze zbrojnym i wprowadzenia do obrotu znacznej ilości narkotyków. Ponadto jednemu z nich przedstawiono zarzut prania brudnych pieniędzy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Po wypadku w Stalowej Woli premier zapowiada zmiany kar dla osób nietrzeźwych powodujących wypadki

– Przystąpimy szybko do prac legislacyjnych, które będą bardzo jasno określały odpowiedzialność osób prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu – powiedział podczas konferencji prasowej w środę Mateusz Morawiecki. Premier nawiązał do sobotniego, tragicznego wypadku niedaleko Stalowej Woli, gdzie zginęli rodzice trójki dzieci, w tym 3-latka. Sprawca wypadku był nietrzeźwy i nie miał prawa jazdy.

– Dziś rano zakończyłem proces przyznawania specjalnych rent dla dzieci, które zostały osierocone. Niestety, takie przypadki zdarzają się częściej – powiedział premier. 

Następnie Morawiecki zaznaczył, że z rządem „przystąpimy bardzo szybko do prac legislacyjnych, które będą bardzo jasno określały odpowiedzialność osób prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu. To będzie odpowiedzialność nie tylko karna, ale to będzie odpowiedzialność polegająca na tym, że takie osoby będą zobowiązane do płacenia alimentów osobom, które pozostały przy życiu, osobom z rodziny, osobom poszkodowanym”. 

– Żeby wszyscy Polacy mieli jasność, że osoba, która pod wpływem alkoholu wsiada za kółko, to potencjalnie ktoś, kto może doprowadzić do zabicia innych osób – dodał Morawiecki. 

Premier zaznaczył, że „chcemy tę dolegliwość kary zdecydowanie zwiększyć i oprócz przyznania rent specjalnych, jednak chciałbym, aby do takich wypadków nie dochodziło; żeby ludzie dziesięć razy się zastanowili, zanim siądą za kółkiem pod wpływem alkoholu”.

– Nigdy nie jeździjmy po alkoholu. Niech nikt nigdy nie jeździ w Polsce pod wpływem alkoholu. To jest, potencjalnie, morderstwo – zaznaczył Morawiecki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ponad pół miliona złotych kar dla firm, które odmarzają działalność pomimo zakazu

W porównaniu z tym, jak wiele firm zapowiadało odmrożenie, liczba nakładanych kar wydaje się znikoma.

Z informacji zebranych przez DGP ze wszystkich wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych wynika, że od początku roku sanepidy nałożyły blisko 50 kar na łączną kwotę przekraczającą 565 tys. zł. Najwięcej – stacja w woj. łódzkim, która do końca stycznia użyła tego narzędzia dziewięć razy. Ponieważ jednak była to jednocześnie jedna z najłagodniejszych inspekcji, kary były symboliczne – ich łączna kwota to zaledwie 3,4 tys. zł. Najbardziej dotkliwe były inspekcje w woj. mazowieckim – tutaj sześć kar wystarczyło, by osiągnąć kwotę 115 tys. zł. Największą kwotę zebrano w Wielkopolsce – 141 tys. zł.

W wielu województwach toczą się postępowania, ale choć jest ich znacznie więcej niż kar, to i tak niewiele w porównaniu z liczbą przeprowadzonych w 2021 r. kontroli. Jak podaje wojewódzka stacja we Wrocławiu, tylko do zeszłego poniedziałku przeprowadzono ich już ponad 2 tys. Efekt?
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Sanepid seryjnie przegrywa w sądach. A to dopiero początek

Wojewódzki Sąd Administracyjny unieważnia kolejne decyzje dotyczące kar, nałożonych przez sanepid na osoby, które nie przestrzegały obostrzeń. Prawnicy podkreślają, że powodem tej sytuacji jest wprowadzenie „reżimu sanitarnego” bez odpowiedniej podstawy prawnej. Liczba pozwów jest tak duża, że sędziowie SO w Warszawie obawiają się dużych opóźnień – niektórzy przedsiębiorcy mogą czekać na pierwszą rozprawę nawet do dwóch lat.

Jak podaje portal WP.pl, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie we wtorek 12 stycznia unieważnił sześć decyzji sanepidu o karach nałożonych w związku z łamaniem obostrzeń. Dzień później kolejni sędziowie unieważnili dziewięć kar, a 14 stycznia kolejnych sześć rozstrzygnięć. W ciągu trzech dni unieważniono więc w sumie 21 decyzji sanepidów.

Sąd administracyjny zarejestrował łącznie sto postępowań w sprawach kar wydanych przez sanepid – terminy rozpatrywania wielu z nich zaplanowane są w najbliższych dniach. Osoby ukarane mandatami otrzymają zwrot opłaconych kar oraz zwrot kosztów postępowania sądowego. Większość z wniosków dotyczy mandatów z pierwszych miesięcy epidemii, dotyczących naruszeń nakazu przemieszczania, nieprzestrzegania obowiązku kwarantanny czy zasłaniania ust i nosa.

Forum Obywatelskiego Rozwoju spodziewa się rosnącej liczby orzeczeń sądu, które będą kwestionować wprowadzone przez rząd nakazy i zakazy. – Oznacza to, że przez wiele miesięcy inspekcja sanitarna marnowała czas swoich pracowników, na zajmowanie się postępowaniami, o których było wiadomo, że będą przegrane. Od początku epidemii środowiska prawników zwracały uwagę na nieprawidłową podstawę wprowadzonych obostrzeń – mówi w rozmowie z portalem analityk prawny FOR Patryk Wachowiec.

Powodem takiej decyzji sądów jest to, że nakazy i zakazy wprowadzone przez rząd za pomocą rozporządzenia, nie miały podstaw prawnych. Od 2 grudnia jednak obowiązek zasłaniania ust i nosa w miejscach publicznych ma już właściwą podstawę w ustawie. Nadal często podważany jest jednak nakaz zamknięcia niektórych sektorów biznesu.

O rosnącej liczbie pozwów mówią też sędziowie Sądu Okręgowego w Warszawie i ostrzegają, że masowe procesy przedsiębiorców mogą całkowicie zablokować funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości. – Przedsiębiorcy składają pozwy przeciwko Skarbowi Państwa, dlatego wszystkie te sprawy automatycznie trafią do Sądu Okręgowego w Warszawie. Pierwsze już zaczęły wpływać – mówi w rozmowie z dziennikarką Radia ZET rzeczniczka SO w stolicy Sylwia Urbańska.

Konstytucja gwarantuje rozpatrywanie tych spraw bez nieuzasadnionej zwłoki, jednak ogromna liczba pozwów sprawia, że niektórzy przedsiębiorcy mogą czekać na pierwszą rozprawę nawet dwa lata. – Jeśli mamy problem aktualny, a zaczniemy go rozwiązywać z takim opóźnieniem, to niewiele to komukolwiek pomoże – dodaje sędzia Urbańska.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjanci zabezpieczyli pieniądze gangu. Ponad 13 mln złotych w gotówce

W ręce funkcjonariuszy CBŚP wpadli członkowie grupy, którzy poprzez legalnie działającą hurtownię farmaceutyczną i apteki, zdobywali tabletki zawierające pseudoefedrynę, które następnie sprzedawali polskim i czeskim gangom – poinformowała nadkom. Iwona Jurkiewicz, rzecznik prasowy CBŚP.

Jak przekazała nadkom. Iwona Jurkiewicz policjanci z Zarządu w Poznaniu, przy wsparciu funkcjonariuszy z Zarządu we Wrocławiu i Gorzowa Wielkopolskiego Centralnego Biura Śledczego Policji przeprowadzili akcję, podczas której zatrzymali 8 osób i jedną doprowadzili z Zakładu Karnego.

„W trakcie działań przeprowadzonych na terenie województwa dolnośląskiego przeszukano kilkanaście miejsc zamieszkania i użytkowanych przez podejrzanych. Wówczas to, znaleziono i zabezpieczono ponad 13 milionów złotych w gotówce, które ukryte były w jednym z mieszkań w walizkach, torbach podróżnych i pudełkach” – podała Jurkiewicz.

Dodała, że na poczet przyszłych kar i grzywien zabezpieczono, także mienie ruchome należące do podejrzanych warte ponad 300 tys. zł m.in. samochody, motocykle i biżuterię.

Rozpracowywana przez policjantów CBŚP grupa działała głównie w województwie dolnośląskim.

„Z ustaleń śledczych wynika, że za pośrednictwem hurtowni farmaceutycznej oraz aptek i punktów aptecznych, zdobywano leki zawierające pseudoefedrynę. Następnie członkowie grupy wyłuskiwali tabletki z blistrów i sprzedawali je jako prekursory grupom przestępczym działającym w Polsce i w Czechach” – poinformowała Jurkiewicz.

Nielegalny towar trafiał na teren niemal całego kraju oraz do Czech, gdzie była produkowana metaamfetaminy .

Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Wielkopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Poznaniu, gdzie zatrzymani zostaną doprowadzeni. Mogą usłyszeć zarzuty m.in udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, wewnątrzwspólnotowego obrotu prekursorami służącymi do produkcji metaamfetaminy oraz prania pieniędzy pochodzących z przestępstwa.

Policjanci nie wykluczają dalszych zatrzymań.
Źródło info i foto: radiomaryja.pl

Porwali, gwałcili i torturowali 18-latka. Oprawcy usłyszeli skandalicznie niskie wyroki

Ta sprawa wstrząsnęła mieszkańcami Pomorza. W 2016 roku trzej mężczyźni i kobieta uprowadzili, torturowali i zbiorowo zgwałcili 18-latka z Gdańska. Dla oprawców sąd był wyjątkowo łagodny. Bandyci zostali skazani na kary: od 4 do 6 lat więzienia. Wygląda jednak na to, że za swe haniebne czyny zostaną osądzeni jeszcze raz. We wtorek Sąd Najwyższy uwzględnił kasację złożoną przez Prokuratora Generalnego Zbigniewa Ziobro.

„Rzadko w sprawach przeciwko zdrowiu człowieka zdarza się takie nagromadzenie okoliczności drastycznych, agresywnych i mogących zaostrzająco wpłynąć na wymiar kary” – wskazał w uzasadnieniu wtorkowego wyroku sędzia Andrzej Stępka.

Sąd Najwyższy podkreślał, że sprawcy byli bardzo brutalni i traktowali pokrzywdzonego nieludzko, wielokrotnie wykorzystując seksualnie swoją ofiarę.

„Kiedy pokrzywdzony próbował się bronić przed wykonaniem tych czynności to m.in oskarżona Patrycja S. zaczęła strzelać do niego z pistoletu pneumatycznego” – wskazał sąd.

Zbiorowy gwałt, strzelanie z wiatrówki i przypalanie papierosami

Przypomnijmy. Do porwania 18-latka doszło 4 października 2016 roku. Jak ustalili śledczy, młody chłopak został uwięziony przez cztery osoby. Oprawcy mieli się nad nim bestialsko znęcać. Swoją ofiarę wywieźli do lasu, tam strzelali do niego z wiatrówki w genitalia, przypalali papierosami i zbiorowo gwałcili. 18-letni gdańszczanin został uwolniony przez porywaczy 5 października i od razu zgłosił się na policję.

Kilka godzin później śledczy zatrzymali trzech mężczyzn w wieku 23-24 lat. Następnego dnia rano zatrzymana została 18-letnia kobieta. Podejrzanym postawiono zarzuty pozbawienia człowieka wolności ze szczególnym udręczeniem oraz doprowadzenia do obcowania płciowego. Według prokuratury, młodzi ludzie nie mieli żadnego motywu, by w ten sposób potraktować swoją ofiarę.

Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami. W styczniu 2018 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku wydał wyrok w tej bulwersującej sprawie. Cała czwórka została uznana za winnych zarzucanych im czynów. Daniel K. został skazany na 6 lat więzienia, Patrycja S. na 5 lat więzienia, Marcin D. oraz Dawid B. na 4 lata więzienia. Skazani mieli też zapłacić 10 tys. zł na rzecz pokrzywdzonego.

Jak przekazała nam wówczas Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, prokurator wnosił o wymierzenie wszystkim oskarżonym znacznie surowszej kary, to jest 10 lat pozbawienia wolności, dlatego prokuratura złożyła apelację. Sąd apelacyjny utrzymał jednak w mocy ten skandalicznie niski wyrok.

Sprawą zajął się Prokurator Generalny, który złożył kasację do Sądu Najwyższego. Jego zdaniem wymiar kary jest rażąco niewspółmierny. We wtorek Sąd Najwyższy uwzględnił tę kasację, uchylił wyrok sądu apelacyjnego w zakresie wymiaru kar i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Zmiany w kodeksie karnym. Więzienie za błędy medyczne dla lekarzy?

Lekarze rozważają protest przeciwko zaostrzeniu kar za błędy medyczne. Ich zdaniem znowelizowany – przy okazji tarczy antykryzysowej 4.0 – przepis 37a kodeksu karnego uderzy przede wszystkim w ich środowisko – donosi w piątek „Rzeczpospolita”.

Jak podaje gazeta, protest w Warszawie, pójście na zwolnienia, wyjątkowo skrupulatne przestrzeganie procedur (strajk włoski), odejście od łóżek pacjentów – to niektóre z form protestu nad którymi zastanawiają się medycy. To propozycje przedstawione przez jednego z lekarzy na facebookowej grupie Porozumienia Rezydentów liczącej ponad 45,6 tys. osób. Na razie są to jednak propozycje pojawiające się w przestrzeni internetu.

Dziennik podkreśla, że chodzi o sprzeciw wobec wprowadzonej w tarczy 4.0 nowelizacji art. 37a k.k., który zdaniem Naczelnej Rady Lekarskiej bezpośrednio wpływa na zasady wymierzania przez sądy kar za nieumyślne spowodowanie śmierci (art. 155 k.k.) i narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia czy ciężkiego uszczerbku na zdrowiu (art. 160 § 1 i 2 k.k.). Według gazety tak sformułowane zapisy sprzyjają dużej różnorodności interpretacji przez sędziów. Środowisko lekarskie, w ostatnich miesiącach tak bardzo ignorowane przez rząd, nie przejdzie obok takich zapisów obojętnie. Lekarze w mediach społecznościowych coraz częściej poruszają temat protestu – mówi w rozmowie z „Rz” Krzysztof Hałabuz, prezes Porozumienia Chirurgów SKALPEL.

Z kolei cytowany przez gazetę Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej, współzałożyciel Porozumienia Rezydentów twierdzi, że przepis sprawi, że lekarze będą unikać wykonywania ryzykownych procedur. Wybiorą np. zabiegi medycyny estetycznej. Za ostrzykiwanie ust kwasem hialuronowym nie idzie się do więzienia. Wiele osób nie ma świadomości, że każdy zabieg obarczony jest ryzykiem powikłań” – dodaje Patecki.

„Bili brawo, teraz będą wsadzać do więzień”. NRL o pomyśle surowszego karania lekarzy

„Niosąc niezbędną pomoc pacjentom, nie podejmujcie nadmiernego ryzyka. To może prowadzić do odpowiedzialności surowszej niż obecnie”. Taką kampanię informacyjną – skierowaną do lekarzy – zamierza rozpocząć Naczelna Rada Lekarska.

Samorząd lekarski chce zaproponować, żeby podobnie jak w innych krajach stworzyć np. fundusz odszkodowań za błędy popełnione nieumyślnie i które nie wynikają z zaniedbań, czy celowego działania, ale np. z podjętej nowej metody terapeutycznej. Jesteśmy ludźmi. Każdy lekarz przynajmniej raz w życiu popełni jakiś błąd. Ale po to się je raportuje, żeby wyciągać z nich wnioski. Zapisy można jeszcze zmienić. Większość z błędów w tych zapisach prawdopodobnie wynika z jakiś zmian organizacyjnych, czy systemowych. Barykadowanie i straszenie ludzi będzie służyło temu, że nie będziemy raportować błędów i nie będziemy się uczyć, jak je naprawiać – mówił kilka dni temu z rozmowie z RMF FM Jarosław Biliński, wiceprezes warszawskiej Izby Lekarskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl