Nowy Targ: Impreza urodzinowa w czasie epidemii

W powiecie nowotarskim w okresie epidemii spadła liczba zdarzeń drogowych, natomiast liczba interwencji domowych jest na porównywalnym poziomie. Większość tych interwencji związana jest głównie ze spożywaniem alkoholu. Przypominamy o zakazie towarzyskich spotkań, który dotyczy także imprez organizowanych w miejscu zamieszkania.

W sobotę po godzinie 1.00 w nocy, pomimo późnej pory w jednym z mieszkań na terenie Nowego Targu na dobre trwała impreza. Głośną muzykę i krzyki słychać już było na klatce schodowej. Policjanci zapukali do drzwi, które otworzyła mieszkająca tam kobieta i oświadczyła, że wspólnie z koleżanką zorganizowały swoim synom imprezę urodzinową, na którą zaprosiły kilku bliskich znajomych. Wśród obecnych w większości były to osoby pełnoletnie w wieku 18 i 19 lat oraz jedna 17-latka. Dziewczyna z uwagi na to, że spożywała alkohol została przekazana pod opiekę rodzicom. Pozostałe osoby wróciły do swoich domów, a impreza zakończyła się.

W związku z zakłócaniem spoczynku nocnego zostaną przeprowadzone czynności w sprawie wykroczenia z art. 51 kw za co organizatorowi imprezy grozi kara grzywny do 5 tys. zł. Informacja zostanie przekazana również do służb sanitarnych, które mogą w przypadkach niestosowania się do zakazów lub ograniczeń nałożyć karę pieniężną w wysokości do 30 tys. zł.

Na mocy Rozporządzenia Rady Ministrów z 31 marca 2020 r. (§ 14 ust. 1 pkt 2) zakazano bowiem organizowania imprez spotkań, niezależnie od ich rodzaju, z wyłączeniem spotkań danej osoby z jej osobami najbliższymi (w rozumieniu art. 115 § 11 kodeksu karnego) lub z osobami najbliższymi osobie, z którą pozostaje się we wspólnym pożyciu. Zakaz obowiązuje do 11 kwietnia br.

Przypominamy, że osoby, które lekkomyślnie naruszają obostrzenia obowiązujące w związku z epidemią koronawirusa, ryzykują zdrowiem, a nawet życiem nie tylko swoim, ale i innych osób. Wszyscy, którzy umyślnie nie stosują się do przepisów obowiązujących w związku z epidemią, muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami prawnymi.
Źródło info i foto: Policja.pl

Francja szykuje zaostrzenie kar za nielegalne demonstracje?

Francuski rząd zamierza zaostrzyć kary za organizowanie nielegalnych demonstracji w odpowiedzi na agresywne zachowania uczestników protestów ruchu żółtych kamizelek – zapowiedział premier kraju, Edouard Philippe. To zaostrzenie rządowego stanowiska wobec ruchu – zauważa Reuters.

Premier Francji wypowiedział się po tym jak w sobotę w Paryżu uczestnicy protestu podpalili motocykle i zaczęli wznosić barykady. Do incydentu doszło na Bulwarze Saint-Germain.

– Musimy zachować prawo do demonstrowania we Francji i musimy karać tych, którzy łamią prawo – oświadczył Philippe.

– Dlatego rząd popiera nowelizację przepisów, aby karać osoby nie przestrzegające obowiązku zgłaszania demonstracji, tych, którzy biorą udział w niezgłoszonych demonstracjach i tych, którzy przychodzą na demonstracje w kominiarkach – powiedział premier Francji.

Nowelizacja ma powstać w oparciu o istniejące przepisy wymierzone w piłkarskich chuliganów. Nowe prawo może zostać przyjęte w lutym.

Premier Francji zapowiedział też, że uczestnicy demonstracji, którzy brali udział w zamieszkach będą musieli zapłacić za spowodowane przez siebie straty.

Ruch żółtych kamizelek narodził się spontanicznie w połowie listopada w związku z planowanym przez rząd podniesieniem podatku paliwowego. Rząd wycofał się ze swoich planów, ale protesty nadal trwają – teraz ich uczestnicy przedstawiają kolejne postulaty socjalne, część domaga się też referendum w sprawie odwołania prezydenta Francji, Emmanuela Macrona.
Źródło info i foto: rp.pl

Ministerstwo zdrowia chce kar także za posiadanie dopalaczy

Ministerstwo zdrowia otwiera nowy front na wojnie z substancjami psychoaktywnymi; karani mają być nie tylko ich dystrybutorzy, ale także posiadacze, i to surowo, bo pod tym względem nielegalne środki zostaną zrównane z narkotykami – pisze poniedziałkowy „DGP”.

Z przygotowywanego przez resort Konstantego Radziwiłła projektu nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii wynika, że za samo posiadanie dopalaczy w najlepszym przypadku grozić będzie grzywna, a w najgorszym (gdy będą to znaczne ilości substancji) – pozbawienie wolności do trzech lat – informuje w poniedziałek „DGP”.

Ministerstwo Zdrowia chce też znacznie surowiej niż dzisiaj karać za sprzedaż zakazanych substancji psychoaktywnych. Grozić ma za to do 12 lat więzienia. Za nakłanianie małoletniego do spożycia takiej substancji będzie można trafić za kratki na osiem lat, a jeśli zrobi się w to w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, kara urośnie do 10 lat.

Jak podaje gazeta, stworzony zostanie też specjalny rejestr zatruć i zgonów spowodowanych przez te środki. Placówki lecznice podejrzewające, że ich pacjent zatruł się dopalaczem, będą musiały w ciągu 48 godzin powiadomić o tym powiatowego inspektora sanitarnego. Ten przekaże wiadomość głównemu inspektorowi, który do końca marca każdego roku będzie sporządzał raport podsumowujący zgłoszenia z całej Polski.

Obecnie takie dane zbiera konsultant krajowy w dziedzinie toksykologii i przekazuje je do GIS.

Walka w sieci

Według informacji „DGP” resort zdrowia zamierza walczyć z dopalaczami również w sieci. Chce, żeby główny inspektor sanitarny prowadził rejestr internetowych domen (tak samo jak przy e-hazardzie) prowadzących nielegalny handel. Dostawcy internetu będą musieli zablokować dostęp do takiej strony w ciągu 48 godzin. Za niepodporządkowanie się tym obowiązkom firmom telekomunikacyjnym będzie grozić kara finansowa.

Nowe przepisy mają także zapewnić pomoc osobom uzależnionym od dopalaczy. Resort zdrowia proponuje, by uzależnienie od nowych substancji psychoaktywnych podlegało leczenie i rehabilitacji tak samo jak uzależnienie od narkotyków.

Polska w niechlubnej czołówce

Jak mówi „DGP” Artur Malczewski, kierownik Centrum Informacji o Narkotykach i Narkomanii w Krajowy Biurze ds. Przeciwdziałania Narkomanii, w Polsce działa około stu sklepów z dopalaczami, co daje nam jedno z czołowych miejsc w Europie.

Obecnie obowiązujące przepisy przewidują za handel dopalaczami jedynie kary finansowe. W dodatku są one mało efektywne. Z rachunku na 64,8 mln wystawionego sprzedawcom prze Państwową Inspekcję Sanitarną w latach 2010-2016 r. udało się wyegzekwować zaledwie 1,8 mln.

Jak podkreśla dziennik, tylko w tym roku dopalaczami zatruło się kilka tysięcy osób, a 10 zmarło.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Barack Obama złagodził kary 330 osadzonym

Prezydent USA Barack Obama złagodził wczoraj kary więzienia dla 330 osadzonych, głównie skazanych za przestępstwa narkotykowe. Skrócenie zbyt surowych – jego zdaniem – kar za takie przestępstwa było jednym z ostatnich działań Obamy na stanowisku prezydenta. Dziś Obamę zastąpi na najwyższym urzędzie w Stanach Zjednoczonych prezydent elekt Donald Trump.

– Większość tych mężczyzn i kobiet odsiaduje nadmiernie długie wyroki za przestępstwa narkotykowe – oświadczył doradca Białego Domu Neil Eggleston. Według niego Obama złagodził więcej wyroków niż którykolwiek jego poprzednik, a nawet więcej niż wyniosła liczba wyroków skróconych łącznie przez ostatnich 13 prezydentów.

– Przywracając proporcjonalność niepotrzebnie długim wyrokom za przestępstwa narkotykowe, ta administracja wywarła trwały wpływ na nasz wymiar sprawiedliwości – oceniła zastępczyni prokuratora generalnego Sally Yates.
Żródło info i foto: onet.pl

W Bułgarii podniesiono kary za przemyt ludzi

Bułgarski parlament drastycznie podniósł kary za przemyt ludzi. Nowelizacja kodeksu karnego jest podyktowana dużą skalą tego zjawiska w ostatnich miesiącach i wypadkami, w wyniku których zginęli przemycani migranci. Maksymalne grzywny za przemyt ludzi podniesiono z obecnych 1000 lewów (500 euro) do 20 tys. lewów (10 tys. euro). Jeżeli przemytnik korzysta ze środka transportu, a przewożony jest cudzoziemcem, grzywna może wynieść 30 tys. lewów (15 tys. euro).

Jeśli sprawcami przemytu są funkcjonariusze państwowi – celnicy, policjanci graniczni, wojskowi – może dojść do konfiskaty połowy lub całego majątku.

Maksymalna kara pozbawienia wolności dla przemytników wzrosła do 10 lat, a dla funkcjonariuszy do 12 lat. Ważną zmianą jest też to, że karalna stała się pomoc nielegalnie przebywającym w kraju cudzoziemcom w pokonaniu terytorium Bułgarii. Jeżeli wykorzystano do tego środek transportu, podlega on konfiskacie. Sprawcom wypadków, w których podczas transportu narażono na niebezpieczeństwo życie przewożonych, grozi maksymalnie 12 lat więzienia.

Na Bałkanach przemyt ludzi staje się obecnie zjawiskiem przestępczym na ogromną skalę. Według ekspertów biorą w nim udział byli przemytnicy narkotyków, którzy wykorzystują swe dawne powiązania z gangami działającymi na bałkańskim szlaku narkotykowym z Afganistanu do Europy Zachodniej. Bułgarskie kanały są częścią dużych międzynarodowych struktur, w które zdaniem Interpolu zaangażowanych jest nawet 30 tys. osób.

Organizacją kanałów przemytu uchodźców wewnątrz kraju najczęściej zajmują się Arabowie mieszkający na stale w Bułgarii, a wykonawcami są Bułgarzy – poinformowała w ubiegłym tygodniu szefowa MSW Rumiana Byczwarowa. Pod koniec sierpnia na autostradzie w Austrii, niedaleko granicy z Węgrami, znaleziono ciężarówkę z 71 ciałami migrantów. Pięcioro z ośmiu zatrzymanych w tej sprawie przemytników to Bułgarzy.
Żródło info i foto: onet.pl

Nielegalni pasażerowie w ciężarówkach z Polski

Polscy przewoźnicy płacą wysokie kary za imigrantów, którzy włamują się do ciężarówek. Zdarza się też, że po odkryciu nielegalnego pasażera muszą utylizować przewożoną żywność – pisze „Dziennik Gazeta Prawna”. Największy problem jest na granicy francusko-brytyjskiej, szczególnie w rejonie Calais. Imigranci masowo włamują się tam do tirów, maskując ślady.

Jeśli brytyjski celnik znajdzie w ciężarówce ukryte osoby, przewoźnik musi zapłacić grzywnę w wysokości 2000, a kierowca 600 funtów za jednego nielegalnego imigranta. W ciągu roku ukarano już ponad 3,3 tys. firm. Na sankcje najbardziej narażeni są polscy transportowcy, bo stanowią największą grupę przewoźników wożących towary na Wyspy. Odpowiadają za 23 proc. z 4 mln operacji transportowych, jakie rocznie wykonywane są przez kanał La Manche.

Nie sposób uchronić TIR-a przed włamaniem

– Ani przewoźnik, ani kierowca nie są w stanie zabezpieczyć pojazdu tak, by nikt niepowołany na pewno się do niego nie dostał – podkreśla Maciej Wroński, prezes związku Transport i Logistyka Polska. Jak mówi, można co najwyżej, wdrażając odpowiednie procedury, uniknąć kar wykazując, że kierowca zrobił wszystko, co był w stanie, by zabezpieczyć auto.

Firmy tracą nie tylko na grzywnach. Zdarza się, że po wykryciu nielegalnego pasażera całość przewożonej np. żywności trzeba utylizować – wskazuje „DGP”.
Żródło info i foto: TVP.info

Niższe kary dla rodziców zastępczych z Pucka

Sąd Apelacyjny w Gdańsku złagodził kary rodzicom zastępczym z Pucka. Annie C. karę dożywocia zamieniono na 25 lat więzienia, kobieta może skorzystać z warunkowego zwolnienia z więzienia jednak nie wcześniej niż po 20 latach. Wiesławowi C. zmniejszono karę z 5 na 4 lata więzienia. W tej rodzinie zastępczej w 2012 roku zmarło dwoje dzieci, w wieku 3 i 5 lat. We wrześniu 2014 r. Sąd Okręgowy w Gdańsku wymierzył Annie C. karę dożywocia, a Wiesławowi C. – pięciu lat więzienia.

Małżonkom C., prowadzącym rodzinę zastępczą, prokuratura zarzuciła znęcanie się nad dziećmi oraz pobicie ze skutkiem śmiertelnym 3-letniego Kacpra. Annie C. postawiono poza tym zarzut zabójstwa z zamiarem ewentualnym 5-letniej Klaudii. We wrześniu ub.r. przed ogłoszeniem wyroku prokuratura domagała się 25 lat więzienia dla kobiety i 13 lat więzienia dla mężczyzny. We wrześniu ub. roku sąd uniewinnił ojca zastępczego Wiesława C. od zarzutu śmiertelnego pobicia chłopca, a skazał go na 5 lat więzienia za znęcanie się nad chłopcem oraz innymi powierzonymi mu dziećmi. Uzasadniając uniewinnienie męża Anny C. od zarzutu pobicia, sąd wyjaśnił, że uznał za wiarygodne jego zeznania, iż uderzył chłopca pięścią w klatkę piersiową i dłonią w głowę. W opinii sądu, takie ciosy nie mogły przyczynić się do śmierci chłopca, który zmarł na skutek pęknięcia wątroby i krwotoku wewnętrznego.

Wobec Anny C. sąd orzekł wyrok dożywocia, uznając ją za winną znęcania się nad powierzonymi jej dziećmi, którego efektem było zabójstwo z zamiarem ewentualnym zarówno 3-latka, jak i 5-letniej dziewczynki. Tym samym sąd zmienił kwalifikację jednego z zarzutów – pobicia ze skutkiem śmiertelnym na zabójstwo.

Kobieta miała bić je m.in. pogrzebaczem i pasem, dusić

Anna C. została też uznana za winną znęcania się nad powierzonymi jej dziećmi. Kobieta miała bić je m.in. pogrzebaczem i pasem, dusić, przypalać zapalniczką, pozostawiać bez ubrania w kotłowni, nie podawać jedzenia, krzyczeć na nie, a także grozić pozbawieniem życia.

„Dożywotnie więzienie to zdecydowanie zbyt surowa kara”

Apelacje od tych wyroków wnieśli obrońcy skazanej pary oraz pełnomocnik oskarżyciela posiłkowego. – Dożywotnie więzienie to zdecydowanie zbyt surowa kara, ale moja apelacja nie skupia się wyłącznie na tym, ale także na toku postępowania dowodowego przed sądem niższej instancji – powiedział dziennikarzom obrońca oskarżonej Borys Laskowski, który wniósł o uchylenie jej wyroku i skierowanie sprawy do ponownego rozpatrzenia. Zdaniem adwokata zastrzeżenia może budzić opinia biegłych z zakresu psychologii dziecięcej dotycząca pozostałych dzieci, będących pod opieką małżeństwa C.
„Sąd uległ oczekiwaniom społecznym”

Laskowski powtórzył swoją opinię wypowiedzianą po ogłoszeniu wyroku we wrześniu ub. roku, że sąd niższej instancji uległ oczekiwaniom społecznym. – Wydaje mi się, że sąd okręgowy nie udźwignął kilku rzeczy m.in. tego, że potrzeba prewencji ogólnej skierowanej do społeczeństwa przeważyła w sposób przesadny nad wymiarem kary – ocenił. – Popieram stanowisko mojego obrońcy. Bardzo żałuję, że doszło do tej tragedii i przepraszam – powiedziała w ostatnim słowie przed sądem Anna C.
Żródło info i foto: tvn24.pl