Prokuratura szuka oryginałów „taśm Marcina Dubienieckiego”

Po ujawnieniu przez Gazeta.pl „taśm Dubienieckiego” rzecznik dyscypliny postawił zarzuty prokuratorowi Markowi Sosnowskiemu. Ten ostatni mówił na nagraniu, że nie odda paszportu byłemu zięciowi Lecha Kaczyńskiego, bo „nie chce zepsuć sobie kariery”. Teraz śledczy żądają od Marcina Dubienieckiego i jego obrońcy oryginalnych nagrań.

W styczniu 2018 r. Gazeta.pl ujawniła „taśmy Dubienieckiego”. Pochodzą one z jednego z najgłośniejszych śledztw ostatnich paru lat. Prokuratura Regionalna w Krakowie stawia zarzut, że Dubieniecki wraz z Wiktorem D. byli „mózgami” grupy, która wyłudziła z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych 14,5 mln zł. Dubienieckiemu grozi do 10 lat więzienia. Oskarżony od początku nie przyznaje się do winy.

Jak wynika z nagrania, Dubieniecki i jego pełnomocnik Łukasz Rumszek starali się wymóc na prokuraturze Marku Sosnowskim zdjęcie z Dubienieckiego zakazu wyjeżdżania z kraju. Na taśmie Sosnowski mówi, że w jego ocenie nie ma powodu, by dalej utrzymywać zakaz, ale ponieważ śledczy „nie chce zepsuć sobie kariery”, to „nie wychyli się” i nie będzie dążył do zmiany obowiązującej wówczas decyzji.

Po ujawnieniu nagrania Zastępca Rzecznika Dyscyplinarnego Prokuratora Generalnego dla wrocławskiego okręgu regionalnego wszczęła i wciąż prowadzi postępowanie dyscyplinarne, w którym Marek Sosnowski usłyszał zarzuty dyscyplinarne. Prokurator został też odsunięty od prowadzenia śledztwa.

– Prokuratorowi Prokuratury Regionalnej w Krakowie zarzucono popełnienie czynu z art. 137 § 1 ustawy o prokuraturze – informuje nas prokuratura. Ale śledczy nie chcą zdradzać szczegółów. – Z uwagi na pozostawanie postępowania dyscyplinarnego „w toku” (ma ono charakter niejawny) (…) zastępca rzecznika dyscyplinarnego nie udziela na tym etapie informacji o przebiegu postępowania dowodowego – tj. podejmowanych i planowanych czynnościach oraz ich wynikach – czytamy w odpowiedzi prokuratury. Postępowanie dyscyplinarne nie zostało jeszcze zakończone, więc rzecznik dyscypliny nie złożył jeszcze wniosku o ukaranie do sądu dyscyplinarnego.

To, czego nie mają śledczy, to oryginały nagrań. 8 kwietnia br. rzecznik dyscypliny zażądał więc od Dubienieckiego i jego obrońcy mec. Łukasza Rumszka wydania taśm.Pisma dotarły do nich 23 kwietnia, a następnie złożyli oni zażalenia na postanowienie prokuratur.

W zażaleniu czytamy, że – wedle Dubieneckiego i Rumszka – śledczy dopuszczają się naruszenia przepisów poprzez żądanie złamania tajemnicy obrończej. A sam obrońca drwił ze śledczych, że chcą oni od dwóch różnych osób wydania jednej rzeczy, jakby zakładali ich bilokację.

– Ta sytuacja komentuje się sama. Prokuratorzy w Krakowie nie zgadzają się z opublikowanymi przez media wypowiedziami prokuratora Marka Sosnowskiego oraz jego poglądami w mojej sprawie, czego skutkiem jest wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko niemu i odsunięcie go od sprawy. To smutne, że w szczerości i prawdomówności prokuratora widzi się powód do odpowiedzialności dyscyplinarnej – mówi Marcin Dubieniecki.

Z kolei jego obrońca we wcześniejszej korespondencji z rzecznikiem dyscypliny ironizował, że w toku śledztwa „miał okazję obserwować stanowczość i najwyższy zawodowy profesjonalizm [prok. Sosnowskiego]. Z tym większym zaskoczeniem i zdumieniem przyjmuję, zawarte w piśmie pani prokurator [rzeczniczki dyscypliny – red.] informacje o postawieniu zarzutów dyscyplinarnych panu prokuratorowi Markowi Sosnowskiemu”.

Dubieniecki jest znanym trójmiejskim i warszawskim adwokatem, a prywatnie byłym zięciem Lecha i Marii Kaczyńskich. Został zatrzymany 23 sierpnia 2015 r. i spędził w areszcie 14 miesięcy. Postawiono mu zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, wyłudzenia i prania brudnych pieniędzy. To jedna z najgłośniejszych spraw ostatnich lat. Wstrząsnęła końcówką kampanii parlamentarnej 2015 r. 29 grudnia, czyli ostatniego roboczego dnia minionego roku, wysłano do sądu akt oskarżenia przeciwko Dubienieckiemu i ośmiu innym osobom.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Państwo Islamskie planowało sześć zamachów na Wyspach

W ubiegłym roku Państwo Islamskie podjęło próbę przeprowadzenia sześciu dużych zamachów terrorystycznych na terytorium Wielkiej Brytanii – twierdzi Andrew Parker, szef brytyjskiego wywiadu. Parker podczas wystąpienia w Londynie podkreślał, że brytyjski wywiad musi obecnie radzić sobie z zagrożeniem na trzech płaszczyznach – na terytorium Wielkiej Brytanii, za granicą i w internecie. – Takiej skali zagrożenia nie spotkałem nigdy w czasie swojej 32-letniej kariery – dodał. Podkreślił, że IS jest bardzo zdeterminowane, by przeprowadzić duży zamach terrorystyczny na Wyspach.

Parker poinformował też, że ponad 750 ekstremistów z Wielkiej Brytanii pojechało walczyć do Syrii. Szef Mi5 przypomniał też o zamachu terrorystycznym na brytyjskich turystów w Tunezji, który – jego zdaniem – powinien uświadomić wszystkim, że zagrożenie jest poważne. – Spiski przeciwko Wielkiej Brytanii są układane w Syrii – dodał.

Parker mówił też, że wciąż nie można ignorować zagrożenia ze strony Al-Kaidy.
Żródło info i foto: rp.pl

Teddy Boys 95

„Przynależność do Teddy Boys 95 stanowiła dla wielu chuliganów Legii Warszawa przepustkę do nielegalnego zarabiania dużych pieniędzy. W wielu przypadkach gangsterzy zaczynali swoje kariery od działań w TB 95” – wynika z ustaleń stołecznej Prokuratury Apelacyjnej, do których dotarł portal tvp.info. Piłkarskie areny stały się dla gangsterów w szalikach miejscem załatwiania spraw półświatka i umawiania narkotykowych interesów.

Warszawscy śledczy skierowali ostatnio akt oskarżenia przeciwko ośmiu członkom bojówki Teddy Boys 95. Mężczyźni odpowiedzą przede wszystkim za handel narkotykami, głównie marihuaną, ale i ecstasy, kokainą i amfetaminą.

Miliony z narkotyków

Interesy narkotykowe były głównym źródłem zarobków gangsterów-chuliganów. – Wiele osób z Teddy Boys 95 handlowało narkotykami na terenie całego kraju i miało swoje rozbudowane sieci dilerów. Siatki te opierały się na zaprzyjaźnionych lub współpracujących z TB 95 chuliganami takich klubów jak Zagłębie Sosnowiec, Pogoń Szczecin, Olimpia Elbląg, a nawet Ruch Chorzów – mówi tvp.info jeden ze śledczych zajmujących się Teddy Boys 95.

Członkiem TB 95 był m.in. świadek koronny Marek H. ps. Hanior, który obecnie jest najbardziej znienawidzonym „skruszonym przestępcą” w kraju. Śmiercią grożą mu niemal wszystkie kibolskie bojówki, nawet te walczące, na co dzień z TB 95. „Hanior” zeznał, że bojówkarze, w ramach działalności w gangu „Szkatuły” przemycali do Polski marihuanę z Holandii. Kupowali ją od kiboli zaprzyjaźnionego klubu FC Den Haag. Do spotkań ze sprzedawcami dochodziło w okolicach stadionu tej drużyny. Tam też w jednym z garaży do specjalnych skrytek pakowano paczki z marihuaną. Przeciętnie kurier zabierał od 20 do 40 kg, które trafiały do Polski. W sumie „Hanior” zeznał, że gang, w którego skład wchodziło wielu liderów TB 95 przemycił lub sprzedał ponad 3,5 tony marihuany, 500 kg amfetaminy, 300 kg kokainy i 250 kg heroiny.

Strefa zdemilitaryzowana

Z zeznań „Haniora” oraz innych skruszonych przestępców wynika niezbicie, że do grupy Teddy Boys 95 „należeli przede wszystkim ludzie powiązani z grupami przestępczymi „szkatułową”, „mokotowską” i „ożarowską”. Duża część pracowała dla lokalnych dzielnicowych gangów podporządkowanych „wielkiej trójce”.

Policjanci CBŚP i prokuratorzy ustalili, że kibole należący do rywalizujących ze sobą grup przestępczych, często znajdujących się w stanie „zimnej wojny” ustalili, że swoistą strefą zdemilitaryzowaną będzie stadion stołecznej Legii. W czasie meczów tej drużyny obowiązywało zawieszenie broni. Bojówkarze wykorzystywali je do robienia interesów. – Na meczach i zbiórkach w popularnych kibicowskich lokalach załatwiano sprawy narkotykowe i grup przestępczych – opowiada funkcjonariusz CBŚP.

Trampolina do bandyckiej kariery

Analiza śledczych dowodzi, że „przynależność do TB 95 stanowiła dla wielu członków bojówki przepustkę do nielegalnego zarabiania pieniędzy. – W wielu przypadkach gangsterzy zaczynali swoje kariery od TB 95. Niektórzy byli już tak pochłonięci „pracą” w gangach, że nie mieli czasu na „chuligankę”. Wielu jednak traktowało ustawki z kibolami znienawidzonych drużyn jako rodzaj odreagowania stresów i dobrą zabawę – wyjaśnia stołeczny śledczy.

Z ustaleń prokuratorów wynika, że grupa Teddy Boys 95 mogła liczyć nawet kilkadziesiąt osób. Była bardzo hermetyczna. Członkowie bojówki, której skład zmieniał się przez lata, regularnie ćwiczyli m.in. na obiektach stołecznej gwardii czy Fortach Bema. Organizowali także obowiązkowe obozy kondycyjne, gdzie szlifowali formę. Ci, którzy najlepiej rokowali w półświatku organizowali „kursy” strzeleckie czy uczyli się dynamicznej jazdy samochodem.

Koniec El Dorado

W maju 2012 r. w czasie wielkiej obławy zatrzymano 45 osób, m.in. członków gangu „Szkatuły” i bojówkarzy warszawskiej Legii – „Teddy Boys 95”. Było to główne uderzenie w tzw. narkotykowy odłam bandy. Czołową rolę w narkobiznesie miał odgrywać aresztowany Arkadiusz K. ps. „Chory”, uważany za zastępcę Rafała S. ps. „Szkatuła”. Jego „prawą ręką” był Marek H. ps. Hanior.

Obecnie gang „Szkatuły” znajduje się w rozsypce. Nadal działa w stolicy, ale jego miejsce przejmują odradzające się struktury gangu mokotowskiego oraz grupy ożarowskiej. Bojówkarze TB 95 są wciąż aktywni na stadionach. Regularnie organizują pomoc uwięzionym kompanom.
Żródło info i foto: TVP.info

Wielkie zmiany w policji

Po tajnych służbach rusza rewolucja w policji. Kluczową jednostką w KGP będzie Biuro Służby Kryminalnej, które powstanie z trzech innych. Połączone też zostaną biura prewencji i ruchu drogowego. Rozkręca się karuzela personalna. Komendant główny policji odchudza centralę tej 100-tysięcznej formacji. Z 18 biur wkrótce zostanie zaledwie 11. Będą również roszady personalne: zmieni się dyrektor policyjnego Centralnego Biura Śledczego i trzej komendanci wojewódzcy. Żródło info i foto: Dziennik.pl

WikiLeaks rujnuje kariery

W setkach tysięcy dokumentów publikowanych przez portal WikiLeaks są informacje istotne i mniej ważne. Są również takie, które rujnują kariery w biznesie. Najnowszą ofiarą jest szef niemieckiej firmy Berry Smutny. Niemiecka firma OHB-System AG, zaangażowana w budowę europejskiego systemu nawigacji satelitarnej Galileo, poinformowała wczoraj o zwolnieniu swego szefa Berrego Smutnego. To reakcja na ujawnienie przez WikiLeaks jego negatywnej opinii o tym przedsięwzięciu. Kilka dni wcześniej pojawiły się wypowiedzi, że casus beli dla rewolty w Tunezji były ujawnione przez WikiLeaks poglądy ambasadora USA w Tunisie o skorumpowanym autokracie Ben Alim. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Koniec kariery Antka Usypiacza

Antoni O. (61 l.), zwany Antkiem Usypiaczem, z neseserem przemierzał kolejowe szlaki Polski. Bawił pasażerów rozmową i dawał im środki usypiające, by ich okraść. W więziennej celi spędził już połowę życia – 35 lat. Teraz sąd skazał go na 15 lat – podaje eFakt.pl
Antoni O. urodził się w starej chacie w maleńkich Kaletach (woj. śląskie). Po nim na świat przyszło jeszcze pięcioro rodzeństwa. Tylko Antek stał się „sławny”.
– „Uczył się na księdza, ale nie spodobało mu się w seminarium. Skończył szkołę średnią, zawsze chciał być kimś, znał kilka języków” – mówi Ewa Duda, siostra Antka Usypiacza.
Żródło info: eFakt.pl