„Misiek” z aktem oskarżenia

Po pięciu i pół roku śledztwa oraz ponad dwóch latach od zatrzymania Pawła M. ps. Misiek, Prokuratura Krajowa w końcu stworzyła akt oskarżenia w sprawie przywódcy kiboli Wisły Kraków. W dziwnym procesie „Misiek”, który dowodził grupą kilkuset bandytów, zasiądzie na ławie oskarżonych tylko ze swoim zastępcą w gangu Grzegorzem Z. ps. Zielak. Według informacji tvn24.pl prokuratura chce przerzucić w ten sposób na sąd odpowiedzialność za ewentualne wypuszczenie „Miśka” i „Zielaka” na wolność.

4 marca 2014 w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie prokurator Bartłomiej Szućko wszczął śledztwo w sprawie gangu Sharksów, bojówki powiązanej z klubem Wisła Kraków. Dowodzona przez Pawła M. ps. Misiek grupa była jedną z najpotężniejszych bojówek kibolskich w Polsce. W Krakowie i na południu kraju kontrolowali znaczną część handlu narkotykami, zajmowali się też napadami i ściąganiem haraczy. W wojnie toczonej na ulicach Krakowa bezwzględnie walczyli z kibolami Cracovii. W tych potyczkach zostało zamordowanych co najmniej kilka osób – ofiary w biały dzień były masakrowane na ulicach miasta nożami i maczetami.

Przez lata śledztwo w sprawie Sharksów było pasmem porażek. Zatrzymywano jedynie pojedyncze płotki z przestępczej hierarchii, co chwilę dochodziło do przecieków, po których kibole uciekali z kraju przed działaniami policji, kolejni świadkowie byli zastraszani lub sami rezygnowali, gdy widzieli, jak osobom współpracującym z wymiarem sprawiedliwości płonęły mieszkania i samochody.

W międzyczasie sprawa trafiła do wydziału małopolskiego Prokuratury Krajowej. Po konflikcie z jego szefem Piotrem Krupińskim odsunięty od śledztwa i przesunięty do prokuratury niższego szczebla został Bartłomiej Szućko. A Sharksi pod nosem krakowskich śledczych rośli niebywale w siłę. Szczytem ich potęgi było przejęcie władzy w ekstraklasowej Wiśle Kraków. Wiceprezesem klubu został jeden z Sharksów Damian D., a prezesem znajoma „Miśka” Marzena S.

Katowice przyspieszyły Kraków

Sprawa nabrała impetu dopiero, gdy w odległych o kilkadziesiąt kilometrów Katowicach za rozpracowywanie pseudokibiców Ruchu Chorzów zabrał się śląski wydział Prokuratury Krajowej oraz funkcjonariusze tamtejszego Centralnego Biura Śledczego Policji. W 2016 r. kibole Ruchu i Wisły połączyli siły, więc gang można było traktować jako jedną grupę. I to, co w Krakowie nie udawało się przez lata, w Katowicach zrobili po pół roku śledztwa: na maj 2018 roku zaplanowano ogromną realizację i zatrzymanie całego dowództwa bojówek Ruchu i Wisły. Wtedy nagle obudził się prokurator Piotr Krupiński. Wymógł poprzez wpływy u ministra Zbigniewa Ziobro dołączenie krakowskich śledczych do realizacji przeciwko kibolom i przekazanie do jego dyspozycji zatrzymania m.in. „Miśka”. Skończyło się ucieczką Pawła M. do Włoch trzy dni przed zaplanowanym zatrzymaniem. Policjanci z Krakowa tylko przyglądali się, jak gangster wsiada do samolotu na lotnisku w Pyrzowicach.

Ale w największej realizacji w dziejach CBŚP udało się zatrzymać kilkudziesięciu kiboli z Ruchu i Wisły. W tym Grzegorza Z. ps. Zielak. Chociaż niewiele brakowało, żeby w jego przypadku też doszło do kompromitacji policji. Antyterroryści pomylili mieszkania i do „Zielaka” weszli dopiero za drugim podejściem. Po kilku miesiącach udało się też w końcu zatrzymać Pawła M. ps. Misiek. Przywódca Sharksów wpadł na autostradzie pod Rzymem. 28 września 2018 r. przewieziono go do Polski.

Mężczyzna niemal natychmiast zaczął współpracę z wymiarem sprawiedliwości. W zamian za obietnicę szybkiego wyjścia na wolność i odpuszczenia większości zarzutów „Misiek” złożył wyjaśnienia obejmujące kilkaset stron. Obciąża w nich ponad sto osób o czyny z ostatnich dwudziestu lat – narkotyki, porwania, bójki, haracze, oszustwa i wiele innych. W zamian prokurator obiecał mu, że wkrótce wyjdzie z aresztu. Ale według informacji tvn24.pl kilka razy decyzję o zaprzestaniu kierowania wniosków o przedłużenie aresztu „Miśkowi” blokowało kierownictwo Prokuratury Krajowej. – To jest niepoważne. Umawiamy się na coś z bandytami, a potem ktoś w Warszawie wszystko wywraca do góry nogami. My tracimy wiarygodność, a przestępcy ochotę na współpracę z wymiarem sprawiedliwości – mówili w rozmowach z tvn24.pl rozgoryczeni śledczy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Poszukiwana ENA liderka gangu kiboli Cracovii wciąż nieuchwytna

Magdalena Kralka, poszukiwana listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania za kierowanie gangiem kiboli Cracovii i handel narkotykami na masową skalę, wciąż się ukrywa. Teraz małopolska policja „zachęca” ją do powrotu. – Fundujemy bilet lotniczy – kuszą 32-latkę funkcjonariusze.

Magdalena Kralka na początku września ubiegłego roku, po raz drugi już, wystąpiła do Sądu Okręgowego w Krakowie o wydanie listu żelaznego. Ten pozwoliłby jej odpowiadać z wolnej stopy i pozostać na wolności do czasu zakończenia sprawy. Sąd jednak się na to nie zgodził, obawiając się matactwa. Śledztwo toczy się więc dalej, a 32-latka dalej ucieka.

Wiadomo, że Kralka ukrywała się już w kilku krajach. Teraz podejrzewa się, że jest poza Europą. Żeby ułatwić jej powrót do kraju, małopolska policja obiecała „zafundować” jej bilet lotniczy. „Zachęcamy do powrotu” – napisali na Facebooku, a wszystkich, którzy mogą pomóc w sprowadzeniu Kralki do Polski, proszą o kontaktowanie się z funkcjonariuszami Sekcji ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób w KWP w Krakowie przy ul. Mogilskiej 109.

Magdalena Kralka poszukiwana czerwoną notą Interpolu 

Adwokat Kralki twierdzi, że 32-latka ucieka przed policją, bo „nie może liczyć na uczciwe i rychłe rozpoznanie jej sprawy, a tymczasowe aresztowanie będzie wykorzystywane dla wywarcia presji zmierzającej do potwierdzenia stawianych jej zarzutów”. Jak dodaje prawnik, „podejrzana nie chciałaby zginąć od kuli w plecy wystrzelonej przy przypadkowym przeładowywaniu broni przez funkcjonariusza służby więziennej czy policjanta, jak również nie chciałaby, by przytrafiło jej się samobójstwo”.

Śledczy zarzucają 32-latce kierowanie grupą przestępczą związaną z kibolami Cracovii i handel narkotykami. Chodzi o 5,5 tony marihuany wartej 88 milionów złotych i 120 kilogramów kokainy o wartości 4,3 milionów euro.

Za Kralką wydano Europejski Nakaz Aresztowania. Jest też poszukiwana przez Interpol. Policja przypomina, że za ukrywanie poszukiwanej lub pomaganie jej w ucieczce grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.

Magdalena Kralka – kim jest?

Na początku września „Gazeta Krakowska” podała, że 32-latka kilka lat temu pracowała w wydziale promocji krakowskiego magistratu. Według Onetu Kralka jest konkubiną Mariusza Z. – jednego z trzech braci związanych z grupą pseudokibiców Cracovii. „Jeden z ludzi, który zna tych braci i był w domu u Magdy, opowiadał mi, że tam pieniądze stały na paletach. Oni już nie wiedzieli, co z tymi pieniędzmi zrobić” – mówił z kolei pod koniec sierpnia Szymon Jadczak, dziennikarz TVN24.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Policjanci zapobiegli ustawce pseudokibiców z Polski i Rosji

19 kiboli Legii Warszawa zostało wydalonych z Rosji po tym, jak policja udaremniła ustawkę z pseudokibicami Spartaka Moskwa. Jak opisuje tvn24.pl, do starcia pseudokibiców miała dojść 9 listopada na terenie obwodu kaliningradzkiego. Miało, bo wcześniej do akcji wkroczyła rosyjska policja, która nie dopuściła do konfrontacji kiboli.

Dla pseudokibiców z Polski obecność służb była sporym zaskoczeniem. Wcześniej Rosjanie zapewniali ich, że policjanci przyjęli korzyści majątkowe, by przymknąć oko na ustawkę. Tymczasem po dotarciu polskiej grupy na miejsce otoczyło ją kilkudziesięciu uzbrojonych policjantów.

„W wyznaczonym przez obie strony miejscu Polacy mieli bić się z Rosjanami – z obu stron miały walczyć na gołe pięści po 33 osoby” – informuje serwis. To miał być rewanż na ustawkę z 2016 roku, gdy Rosjanie spuścili łomot Polakom.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Policja zapobiegła ustawce kiboli

W Przyszowicach (pow. gliwicki) w sobotę (23 listopada) tzw. kibice jednego z klubów sportowych mieli skonfrontować się z kibicami innego. Wielkiej bitwy nie było, bo do akcji wkroczyła policja. Zatrzymano 5 osób, a kilka ukarano mandatami.

„Zawsze w odpowiednim miejscu i czasie Kolejna pracowita, meczowa #sobota za mundurowymi z OPP w Katowicach i ich kolegami z Częstochowy. #Policjanci kilka razy interweniowali wobec agresywnych grup pseudokibiców różnych klubów oraz udaremnili tzw. „ustawkę” w Przyszowicach, gdzie 100-osobowa grupa zamaskowanych osób w kominiarkach usiłowała skonfrontować się z kibicami jednej ze śląskich drużyn, których autokar zatrzymał się na światłach. Policjanci użyli środków przymusu bezpośredniego i nie dopuścili do eskalacji agresywnych zachowań” – zatwitowało w niedzielę biuro prasowe KWP w Katowicach. Skuteczną pacyfikację przeprowadzono w okolicach skrzyżowania DK 44 i DW 921. Zaatakowanymi byli kibice Piasta Gliwice.
Źródło info i foto: se.pl

Ustawka kiboli pod Zieloną Górą. „To była dzicz”

W sobotę, na drodze między Zieloną Górą a Nowogrodem Bobrzańskim, doszło do bójki kiboli. – To była dzicz – relacjonuje świadek. Jedna osoba trafiła do szpitala.

Jak relacjonuje serwis poscigi.pl, w ustawce wzięło udział 30-40 osób. Około godziny 15:00 kibole zablokowali drogę i rozpoczęli bijatykę. – To była dzicz – opisuje jeden ze świadków zdarzenia.

Zamaskowane osoby okładały się pięściami, pewna grupa kopała leżącego na ziemi mężczyznę. „Część skakała po samochodach. Inni upadali na maski samochodów po potężnych ciosach” – czytamy na poscigi.pl.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Gangster Paweł M. ps. „Misiek” poszedł na współpracę z organami ścigania

Wtorkowe zatrzymania członków gangu pseudokibiców Wisły Kraków Sharks to efekt współpracy przywódcy kiboli Wisły, Pawła M. ps. „Misiek” z organami ścigania – twierdzi portal tvn24.pl.

„Twórca i absolutny lider gangu Sharksów od października przebywał w izolatce na oddziale dla niebezpiecznych przestępców jednego z zakładów karnych, na południu Polski. Śledczym udało się go przekonać do zostania tzw. małym świadkiem koronnym” – podaje portal.

Według dziennikarzy tvn24 „w zamian za wyjawienie informacji dotyczących popełnionych przestępstw +Misiek+ będzie mógł liczyć na nadzwyczajne złagodzenie kary. Śledczy przyznają, że na podstawie informacji udzielonych przez +Miśka+ są planowane już następne zatrzymania”.

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało we wtorek 16 osób związanych ze środowiskiem pseudokibiców Wisła Sharks – poinformowała Prokuratura Krajowa. Jak nieoficjalnie podają media, wśród zatrzymanych znalazł się były wiceprezes klubu Wisła Kraków, Damian D., któremu ma zostać postawiony zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą.

Z dotychczasowych ustaleń śledczych – zaprezentowanych w wydanym we wtorek komunikacie Prokuratury Krajowej – wynika, iż członkowie gangu Sharks mogli działać od 2007 do 2018 r., „dzieląc się przy tym korzyściami uzyskanymi z przestępstw według hierarchii ustalonej w gangu”. „W tym czasie prawdopodobnie wytwarzali amfetaminę, a następnie rozprowadzali ją, a także kokainę czy marihuanę na terenie niemal całego kraju. Pomimo hermetyczności grupy policjanci ustalili, że zatrzymani mogli wprowadzić na rynek ogromne ilości różnych narkotyków” – napisano w komunikacie.
aŹródło info i foto: Radio ZET.pl

Kibole z maczetami zdemolowali samochód. Trwa obława

Trzej uzbrojeni w maczety i zamaskowani kibole Ruchu Chorzów wpadli w sobotę na jedno z podwórek w Rudzie Śląskiej. – Chcieli dopaść szalikowców Górnika, a kiedy ci uciekli, zrobili tam demolkę – twierdzi nasz informator. Do zdarzenia doszło w sobotę około godziny 14 w Rudzie Śląskiej. Przed budynkiem przy ulicy Janty pojawili się trzej mężczyźni z maczetami w ręku. Na głowach mieli kominiarki z symbolami Ruchu Chorzów.

– Kiedy bandyci wpadli na podwórko, przebywający tam ludzie uciekli w popłochu. Wszystko wskazuje na to, że napastnicy polowali na szalikowców Górnika Zabrze – mówi nasz informator.

Zamaskowani bandyci powybijali maczetami wszystkie szyby w zaparkowanym na podwórku fordzie focusie, po czym zabrali ze sobą piłę mechaniczną, którą porzucili uciekający mężczyźni. Kibole Ruchu Chorzów wsiedli potem do mazdy 5 i uciekli.
Policja zatrzymała trzech mężczyzn. Wszyscy są notowani przez policję

Informację o zdarzeniu dostali wszyscy pełniący służbę w mieście policjanci. Kilkadziesiąt minut później jeden z patroli drogówki namierzył i zatrzymał mazdę. – W środku było trzech mężczyzn, przy których znaleziono kominiarki, maczety i skradzioną piłę – potwierdza Arkadiusz Ciozak, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Rudzie Śląskiej.

Według naszych informacji wszyscy zatrzymani są notowani przez policję, najmłodszy ma 19 lat. W poniedziałek o ich losie zdecyduje prokurator.

W Rudzie Śląskiej od ponad roku trwa wojna pomiędzy kibolami Górnika Zabrze i Ruchu Chorzów. Co jakiś czas w mieście dochodzi do bandyckich ekscesów z udziałem pseudokibiców. Jeden z nich zakończył się tragicznie. Członkowie Psychofans, bandyckiej bojówki założonej przez kiboli Ruchu, napadli jednego z liderów Torcidy. Skatowali go w dziesięciu, a jeden z napastników skakał po głowie ofiary. Pobity mężczyzna zmarł potem w szpitalu.
Źródło info i foto: Wyborcza.pl

Pseudokibice Górnika Zabrze zablokowali autostradę A1. Zaatakowali nadjeżdżające auta

Policja rozpędziła kilkudziesięciu kiboli Górnika Zabrze, którzy konarami drzew i oponami zablokowali przejazd na autostradzie A1. Pseudokibice zaatakowali auta, którymi jechali szalikowcy Piasta Gliwice. Do zdarzenia doszło w niedzielę około godziny 21 na autostradzie A1 na wysokości Rybnika. Grupa około 80 kiboli Górnika Zabrze zablokowała ruch, rozrzucając na jezdni konary drzew i stare opony.

– Pseudokibice zablokowali przejazd tuż przed kolumną aut, którymi z Jastrzębia wracali kibice Piasta Gliwice. Musieli wcześniej mieć ustawioną czujkę, która dała im znak – mówi jeden z oficerów śląskiej policji.

Policja: Klasyczna środowiskowa zmowa milczenia

Zamaskowani kibole Górnika próbowali otworzyć samochody szalikowców Piasta, w jednym z nich wybili nawet szybę. Nie spodziewali się jednak, że w kolumnie jedzie też policja. Kiedy funkcjonariusze włączyli sygnały świetle i dźwiękowe, pseudokibice uciekli.

– Nikt nie zgłosił żadnego przestępstwa, szalikowcy Piasta uznali to za normalne zachowanie. Klasyczna środowiskowa zmowa milczenia – podkreśla oficer policji.
Źródło info i foto: katowice.wyborcza.pl

Zeznania kiboli pogrążyły Pawła M., ps. „Misiek”

Zatrzymanie Pawła M., ps. „Misiek”, jednego z najsłynniejszych kiboli w Polsce, nie byłoby możliwe, gdyby nie zeznania dwóch ważnych szalikowców Ruchu Chorzów, którzy poszli na współpracę z prokuraturą. – Ta sprawa to koniec bandyckiej przyjaźni pomiędzy stadionowymi chuliganami z Chorzowa i Krakowa. Już sobie nie ufają – twierdzi jeden z oficerów policji.

Paweł M., ps. „Misiek”, jest uważany za lidera bandyckiej bojówki założonej przez kiboli Wisły Kraków. Kilka dni temu został zatrzymany we Włoszech. List gończy za „Miśkiem” wydali śląscy prokuratorzy z zamiejscowego wydziału Prokuratury Krajowej. Śledczy wszczęli już procedurę zmierzającą do ściągnięcia Pawła M. do Katowic i przedstawienia mu zarzutów.

Zeznania kiboli

– „Misiek” miał paszport ważny do stycznia 2019 r. oraz dowód osobisty z datą ważności do 2027 r. We Włoszech posługiwał się jednak sfałszowanym dokumentem – podkreśla jeden z oficerów policji.
Źródło info i foto: katowice.wyborcza.pl

Gang stadionowych chuliganów przemycił narkotyki warte setki milionów złotych

Ponad 15 ton marihuany, wartej w cenach hurtowych ponad 250 mln zł, a w detalicznej nawet 450 mln zł, przemycił w ciągu półtora roku gang wywodzący się ze środowiska pseudokibiców Cracovii. Grupa dokonała 150 udanych przemytów narkotyków z Holandii i Hiszpanii. Gangsterzy w szalikach wyprodukowali także w swoich laboratoriach ponad 300 kg amfetaminy, wartej od 3 mln (w hurcie) do 9 mln zł (w detalu). Bandę rozbili w ostatnich dniach policjanci krakowskiego CBŚP i funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej.

– Pseudokibice stworzyli potężną organizację zajmującą się przemytem na skalę, jakiej mogliby pozazdrościć im tzw. zawodowi gangsterzy. Wykorzystali swoje kibolskie kontakty m.in. z chuliganami Ajaxu Amsterdam i znajomości z czasów pobytu w więzieniach za przestępstwa związane z chuliganką i drobniejszą przestępczością. Ci, których kiedyś nazywaliśmy szalikowcami czy kibolami, tworzą obecnie struktury przestępcze, które potrafią być bardziej hermetyczne niż osławione gangi z lat 90. – opowiada portalowi tvp.info jeden ze śledczych.

Śledztwo w sprawie narkogangu pseudokibiców wszczęto przed rokiem. Nad sprawą, nadzorowaną przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej, pracowali wspólnie policjanci krakowskiego zarządu CBŚP oraz funkcjonariusze Karpackiego Oddziału Straży Granicznej w Nowym Sączu.

Przerwana omerta i znalezione maczety

Dzięki informacjom operacyjnym śledczy doprowadzili do zatrzymania w lipcu 2017 r. trzech członków bandy, którzy wracali z Niemiec z ładunkiem 123 kg marihuany zapakowanej w pudła zawierające rzekomo produkty spożywcze. Kurierzy mieli także przy sobie inne narkotyki. Wartość całego przechwyconego towaru sięgała 3,5 mln zł.

Po tej wpadce funkcjonariusze zebrali nowe informacje dotyczące gangu kiboli. Według nieoficjalnych informacji udało się złamać mowę milczenia, co najmniej jednego z zatrzymanych przemytników. Wówczas zaczęło się żmudne zbieranie dowodów i inwigilacja ustalonych członków grupy.

W ostatnich dniach policjanci i pogranicznicy wkroczyli do siedmiu wytypowanych miejsc w Krakowie i okolicach, gdzie mieli przebywać członkowie gangu pseudokibiców. Zatrzymali w sumie 14 osób, w tym liderów kibolskiej bandy.

W trakcie przeszukań policjanci znaleźli popularne wśród krakowskich chuliganów maczety. Zabezpieczono także wiele komputerów i telefonów, zawierających dowody niektórych operacji dokonywanych przez przestępców.

Miliony dla chuliganów

Z pewnością wrażenie robi skala interesów gangsterów związanych z bojówką Cracovii. Przestępcy co najmniej 150 razy przewieźli paczki z marihuaną z Holandii i Hiszpanii do Polski. Podczas jednego kursu zabierali od kilkudziesięciu do nawet ponad stu kilogramów „trawki”. Narkotyk był sprzedawany na terenie Małopolski i Śląska. – Z naszych ustaleń wynika, że rozbita grupa przemyciła do Polski ponad 15 ton marihuany. Grupa dodatkowo trudniła się produkcją i dystrybucją amfetaminy, którą z kolei wysyłano do zachodniej Europy. Szacujemy, że przestępcy wprowadzili na rynek ponad 300 kg „białego proszku” – powiedziała tvp.info kom. Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka CBŚP.

Narkotyki były czasami przemycane pod pretekstem wyjazdu kibiców na mecz zaprzyjaźnionych drużyn. Czarnorynkowa wartość 15 ton marihuany szacowana jest na kwotę 250 milionów zł (cena w hurcie) lub 450 milionów zł (wg ceny dilerów). Natomiast wartość amfetaminy szacowana jest na kwotę 3 milionów zł (hurt) lub 9 milionów zł (detal).

Łącznie w tej sprawie zatrzymano 17 osób i zabezpieczono 200 kg marihuany. Trzech mężczyzn poszukiwanych jest listem gończym. Przejęto też majątki przemytników o wartości ponad miliona zł.
Źródło info i foto: TVP.info