Zarzuty i areszt dla kierowcy, który wjechał w grupę kolarzy

Mężczyzna, który wjechał samochodem w grupę kolarzy zabijając jednego z nich i raniąc czterech innych decyzją Sądu Rejonowego w Grójcu został w piątek aresztowany na trzy miesiące. Wcześniej usłyszał zarzuty spowodowania katastrofy, ucieczkę z miejsca zdarzenia i nieudzielanie pomocy. Grozi mu do 18 lat więzienia.

– Nasz wniosek został uwzględniony. Sad zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące – powiedział Prokurator Okręgowy w Grójcu Maciej Gawaś.

Wcześniej prokuratura postawiła mężczyźnie zarzuty dotyczące sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym, ucieczki z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenia pomocy. Poinformowała też, że podejrzany przyznał się do winy.

Grozi mu 18 lat więzienia

– Sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym jest zagrożone karą od 2 do 12 lat. Przy czym podejrzanemu postawiono jeszcze dodatkowy zarzut w związku z art. 178 par. 1 (Kodeksu karnego – red.), czyli ucieczka z miejsca zdarzenia, co będzie powodowało, że to zagrożenie się zwiększa. W takim przypadku stosuje się orzeczenie nie niższe niż dwa lata i do górnej granicy tego zagrożenia zwiększonego o połowę – wyjaśniła pełniąca obowiązki zastępcy prokuratora Katarzyna Głowacz. Dopytywana o maksymalny wymiar kary przyznała, że wynosi on 18 lat.

Dodała, że 45-latkowi został jeszcze postawiony zarzut z art. 162, „czyli nieudzielenie pomocy i to jest zagrożone kara do trzech lat pozbawienia wolności”.

Wjechał w grupę kolarzy

Do wypadku doszło w środę przed godziną 20 koło Tarczyna. Kierowca samochodu osobowego wjechał w grupę 12 kolarzy, nie zatrzymał się i uciekł. Jeden z kolarzy zmarł, a czterech z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala. Kierowca to mieszkaniec gminy Tarczyn. Oficer prasowa z Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie asp. Magdalena Gąsowska powiedziała, że mężczyznę zatrzymano w miejscu zamieszkania. Miał jeden promil alkoholu w organizmie. Na posesji był też samochód, którym kierowca wjechał w rowerzystów. Auto zostało odholowane na policyjny parking i zabezpieczone procesowo.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zarzuty dla kierowcy, który wjechał w grupę rowerzystów i uciekł. Grozi mu 12 lat więzienia

Sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, ucieczka z miejsca zdarzenia oraz nieudzielenie pomocy to zarzuty postawione kierowcy, który wjechał w grupę rowerzystów koło Tarczyna na Mazowszu. Jedna osoba zginęła na miejscu, pięć trafiło do szpitala. 45-letni kierowca został przesłuchany w piątek w Prokuraturze Rejonowej w Grójcu. Jakub O. przyznał się do winy – podaje Onet. Do sądu wpłynął wniosku o zastosowanie tymczasowego aresztu wobec mężczyzny na okres trzech miesięcy.

– Mężczyzna przyznał się do stawianych zarzutów i złożył wyjaśnienia. Z informacji policji wynika, że Jakub O. był w stanie nietrzeźwości w momencie zatrzymania, ale będziemy jeszcze prowadzić czynności zmierzające do ustalenia, czy był pod wpływem alkoholu lub innych środków odurzających również w chwili samego zdarzenia, co może również mieć wpływ na wysokość wymierzonej kary – podała w rozmowie z Onetem prok. Katarzyna Głowacz.

Za sprowadzenie katastrofy w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym zagrażającą życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach grozi kara do 10 lat więzienia. Jeżeli w następstwie takiej katastrofy ginie człowiek kara może sięgać 12 lat.

Do wypadku doszło w środę wieczorem w miejscowości Przypki, w powiecie piaseczyńskim na Mazowszu. Według ustaleń policji, kierowca hondy zjechał na lewe pobocze, a po chwili wrócił na lewy pas i wjechał w grupę 14 kolarzy. Jakub O. uciekł z miejsca wypadku. Jego poszukiwania trwały w nocy ze środy na czwartek. Policja zatrzymała sprawcę, którym okazał się 45-letni mieszkaniec Tarczyna, w jego mieszkaniu. W chwili zatrzymania miał prawie promil alkoholu w organizmie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Śmiertelne potrącenie rowerzysty. Trwa obława za sprawcą

Policja poszukuje kierowcy busa, który w nocy ze środy na czwartek uciekł z miejsca zdarzenia po śmiertelnym potrąceniu rowerzysty. Do wypadku doszło w miejscowości Zakręcie (woj. lubelskie) na drodze krajowej nr 17 między Krasnymstawem a Piaskami. Bus może mieć uszkodzone prawe lusterko i szybę w prawych drzwiach. Trwają poszukiwania kierowcy, który w nocy ze środy na czwartek śmiertelnie potrącił rowerzystę i uciekł z miejsca zdarzenia.

Bus, którym kierował sprawca może mieć uszkodzone prawe lusterko i szybę w prawych drzwiach. Policja prosi również o pomoc osoby, które mogły być świadkami zdarzenia, np. przejeżdżały krajową 17 między godz. 2.00 a 3.00 na odcinku Zamość-Piaski i posiadają zapis kamer samochodowych. Być może mają nagranego sprawcę i numer rejestracyjny jego pojazdu.

Ze wstępnych ustaleń wynika, iż starszy mężczyzna, który został śmiertelnie potrącony, prawdopodobnie prowadził rower.
Źródło info i foto: RMF24.pl

36 migrantów w busie. Kierowcą był Polak

Grupę 36 migrantów odkryli w towarowym busie policjanci z Grajewa w Podlaskiem. Mundurowi zatrzymali auto do kontroli na stacji paliw. Polski kierowca został zatrzymany. Na przemyt ludzi policjanci z patrolu drogówki trafili w czasie kontroli kierowcy dostawczego volkswagena craftera na stacji paliw w Grajewie.

– W busie było 36 osób 31 dorosłych i pięcioro dzieci – wyjaśnił w rozmowie z PAP rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa. – Żeby się zmieścić, jechali w przestrzeni ładunkowej tego samochodu na stojąco – dodał.

Rzecznik powiedział, że migranci zostali przewiezieni do komendy w Grajewie, gdzie zapewniono im ciepłe jedzenie i ubrania. – Później grupę cudzoziemców policja przekazała Straży Granicznej – mówił Krupa.

Mundurowi poinformowali, że 46-letni polski kierowca busa został zatrzymany pod zarzutem pomocnictwa do nielegalnego przekroczenia granicy. Rzecznik podlaskiej policji powiedział agencji również, że testy wykazały obecność w organizmie kierowcy busa środków odurzających. Za to również odpowie prawdopodobnie karnie. O losie mężczyzny zdecydują prokuratorzy z Grajewa.

Według danych przekazanych w piątek przez Straż Graniczna ostatniej doby doszło do 682 prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej.

– Funkcjonariusze zatrzymali ośmioro Irakijczyków, którzy ją przekroczyli, pozostałym próbom zapobiegli. Ponadto SG zatrzymała 11 osób za pomocnictwo w tym procederze, w tym obywateli Iraku, Niemiec, Ukrainy, Gruzji, Białorusi oraz Polski – powiedział Anna Michalska, rzeczniczka prasowa SG.
Źródło info i foto: wp.pl

Laseczno: Zarzut zabójstwa po szarpaninie kierowców

Zarzut zabójstwa usłyszał 22-letni kierowca, który w nocy z piątku na sobotę brał udział w szarpaninie z innym kierowcą na drodze krajowej nr 16 w okolicach miejscowości Laseczno. 22-latek miał wepchnąć mężczyznę pod nadjeżdżający samochód. 59-latek zginął na miejscu.

22-letni mężczyzna jechał ciężarowym mercedesem, oplem kierował z kolei 59-latek. Obaj mężczyźni w pewnym momencie zatrzymali się na drodze krajowej nr 16 w pobliżu miejscowości Laseczno Małe (woj. warmińsko-mazurskie), by, jak przekazywała policja, „porozmawiać o stylu jazdy”. Doszło między nimi do szarpaniny. Awantura kierowców toczyła się na jezdni. W pewnym momencie 59-latek wpadł pod nadjeżdżający samochód renault. Mimo reanimacji nie udało się uratować mężczyzny. 22-letni kierowca był pod wpływem narkotyków. Wstępne testy wykazały obecność marihuany w jego organizmie. Kierowca ten został zatrzymany, zatrzymano mu prawo jazdy.

Jak podaje tvn24.pl, to 22-latek miał wepchnąć 59-latka pod nadjeżdżające auto. Prokuratura Rejonowa w Iławie postawiła młodemu mężczyźnie zarzut zabójstwa, skierowała też do sądu wniosek o tymczasowy areszt. Na razie nie wiadomo, czy 22-letni kierowca przyznaje się do winy. Komenda Powiatowa Policji w Iławie prosi też o kontakt mężczyznę, który udzielał 59-latkowi pierwszej pomocy tuż po tym, jak 59-latek został potrącony przez samochód.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Są wyniki sekcji zwłok 19-latki zabitej przez kierowcę autobusu w Katowicach

Prokuratura podała wyniki sekcji zwłok 19-latki przejechanej przez autobus w Katowicach. – Przyczyną zgonu były bardzo rozległe, wielonarządowe obrażenia, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które doprowadziły do zatrzymania krążenia – przekazano. Kierowca autobusu został w niedzielę aresztowany pod zarzutem zabójstwa.

– Według wstępnych wniosków po sekcji zwłok, przyczyną zgonu były bardzo rozległe, wielonarządowe obrażenia, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które doprowadziły do zatrzymania krążenia – powiedziała Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Jak dodała prokurator, na potrzeby śledztwa zostanie przygotowana zapewne jeszcze opinia toksykologiczna. Pełna, pisemna opinia biegłych zostanie przygotowana prawdopodobnie w najbliższych tygodniach.

Tragedia w centrum miasta

Do tragedii doszło w sobotę przed godz. 6 rano niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na dostępnym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.

31-letni kierowca Łukasz T. w niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa 19-latki, a także zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, które były na torze jazdy autobusu. Został aresztowany na trzy miesiące. Jak opisywała prokuratura, w swoich wyjaśnieniach podejrzany częściowo przyznał się do przedstawionego zarzutu i stwierdził, że obawiał się o swoje życie i zdrowie; bał się, że zostanie zaatakowany przez grupę ludzi, dlatego ruszył autobusem. Jak oświadczył, absolutnie nie chciał nikogo przejechać, i że gdyby miał taką świadomość – że kogoś przejechał – to zatrzymałby się i udzielił pomocy.

Kierowcy – jak wyjaśniał śledczym – wydawało się, że ktoś z grupy stojącej po obu stronach autobusu kopie w drzwi pojazdu. Kiedy drzwi te miały się otworzyć, kierowca zamknął je i odniósł wrażenie – mówił w prokuraturze – że osoby z obu stron będą atakować autobus, dlatego ruszył. Słyszał też, że coś uderzyło w szybę. Gdy odjechał (już po potrąceniu nastolatki), myślał, że biegnące za autobusem osoby (krzyczące, że ktoś jest pod autobusem) ścigają go, by zaatakować.

Jak podała w poniedziałek prokuratura, badania toksykologiczne wykazały, że kierowca autobusu miał w organizmie trzy rodzaje leków – antydepresyjnych i przeciwbólowych. Nie stwierdzono w jego organizmie narkotyków ani alkoholu.

Zbiórka pieniędzy

Okoliczności bójki, jaka odbywała się w sobotni poranek na ulicy Mickiewicza, będą przedmiotem innego postępowania – materiały dotyczące tego wątku zostały w poniedziałek wyłączone ze sprawy śmierci 19-latki. 19-letnia Barbara Sz. mieszkała w Świętochłowicach, miała dwoje małych dzieci – w internecie zorganizowano zbiórkę pieniędzy na ich rzecz. W miejscu sobotniej tragedii pojawiły się znicze, ktoś przyniósł też misia i pluszowe serce.
Źródło info i foto: interia.pl

Opole: Zaatakowali kierowcę maczetą. Grozi im do 12 lat więzienia

Do rozboju, który o mało nie zakończył się krwawą rzeźnią, doszło w zeszły piątek na jednym ze skrzyżowań w Opolu. Niepozwalający się wyprzedzić kierowca citroena został zaatakowany „na światłach” przez młodych mężczyzn z jadącej obok skody. Pobity poszkodowany zdołał uciec agresorom, którzy grozili mu maczetą. Napastnikom grozi nawet 12 lat więzienia.

„Dwaj mężczyźni podróżujący skodą mieli zawrócić swój samochód, dogonić citroena i grozić kierowcy maczetą. Na skrzyżowaniu świetlnym jeden z nich wybił szybę i pobił kierowcę. Na przystanku, gdzie schronił się pokrzywdzony, mieli zabrać mu telefon i firmowe pieniądze” – relacjonuje w komunikacie Opolska Policja.

Pokrzywdzony oddał pod przymusem agresorom 2 tysiące złotych stanowiących własność firmy oraz telefon. Obaj mężczyźni, mający po 21 lat, zostali zatrzymani niedługo po zdarzeniu przez policjantów. Uciekając porzucili maczetę i ukradziony telefon.

„Jeden z nich trafił do aresztu na trzy miesiące, wobec drugiego sąd zastosował policyjny dozór, zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonym oraz zakaz opuszczania kraju” – podali mundurowi. Pochodzący Kędzierzyna – Koźla napastnicy byli trzeźwi. Wyjaśniali, że powodem agresji była brawurowa jazda kierowcy citroena. Usłyszeli zarzut rozboju z użyciem niebezpieczni narzędzi, a jeden z nich odpowie dodatkowo za uszkodzenie szyby w samochodzie. Grozi im nawet 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Śmiertelne potrącenie rowerzysty. Trwają poszukiwania kierowcy busa

Policjanci poszukują świadków wypadku drogowego, do którego doszło w czerwcu ubiegłego roku na drodze krajowej nr 78 w Czekanowie w powiecie tarnogórskim na Śląsku. Po kilku miesiącach od zdarzenia, w jego wyniku, zmarł 66-letni rowerzysta. Mężczyzna został potrącony przez samochód dostawczy. Funkcjonariusze opublikowali film, na którym widać wypadek. Próbując ustalić tożsamość sprawcy, policja z Tarnowskich Gór, za zgodą prokuratury, opublikowała we wtorek film z zarejestrowanym wypadkiem.

Doszło do niego 2 czerwca 2020 r. około godz. 16.55 na ul. Gliwickiej w Czekanowie (dk 78). W październiku 2020 roku, po pobytach w szpitalach, 66-latek zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Nie udzielił pomocy, przedstawił fałszywą wersję wydarzeń

Na nagraniu z kamery monitoringu widać, jak kierowca białego samochodu dostawczego, jadąc drogą krajową nr 78 z w kierunku Tarnowskich Gór, potrącił rowerzystę. Jadący na rowerze mężczyzna wpadł do przydrożnego rowu. Po chwili, na nagraniu z innej kamery, widać, jak samochód zatrzymuje się, a jego kierowca wybiega z samochodu.

– Kierowca busa zatrzymał się, pobiegł na miejsce zdarzenia, z którego prawdopodobnie zabrał urwane lusterko od samochodu i odjechał, nie udzielając pomocy poszkodowanemu mieszkańcowi Świętoszowic – powiedział rzecznik tarnogórskiej policji podkomisarz Damian Ciecierski.

Jak opisuje policja, krótko po wypadku kierujący zatrzymał się jeszcze przy jednym przy pobliskich sklepów. Napotkanym tam rowerzystom powiedział, że drogą jechał ciąg samochodów i prawdopodobnie jeden z nich potracił jakiegoś mężczyznę.

– Wtedy razem z rowerzystami pojechał na miejsce, stamtąd zadzwonili po pomoc. Kierowca mówił operatorowi telefonu alarmowego, że doszło do potrącenia rowerzysty, podawał lokalizację, ale kiedy został zapytany o dane personalne, nie przedstawił się, oddał telefon jednemu z rowerzystów i odjechał – dodał policjant.

Rowerzyści, z którymi rozmawiał kierowca, zostali przesłuchani w prowadzonym postępowaniu, jednak ich zeznania nie umożliwiły identyfikacji sprawcy, nie zapamiętali też numeru rejestracyjnego jego samochodu. Tablica rejestracyjne nie jest też widoczna na nagraniach z monitoringu.
Źródło info i foto: interia.pl

Gdańsk: Policyjny pościg za 43-latkiem. Policja oddała około 20 strzałów w auto, ale kierowca uciekł

Do sieci trafiło nagranie z interwencji policji w Gdańsku, która próbując zatrzymać uciekającego 43-latka oddała z bliskiej odległości około 20 strzałów w jego samochód. Chociaż przejazd drogą w jednym kierunku zablokował mu przypadkowy kierowca i mimo asysty dwóch policjantów, mężczyzna zdołał zawrócić i uciec. Do zdarzenia doszło 7 lutego. Zarejestrowała je kamera w aucie kierowcy, który przypadkiem znalazł się na drodze uciekającego. 43-latek uderzył w jego auto, następnie wrzucił wsteczny bieg i uderzył w nadjeżdżający radiowóz. Następnie zaczął zawracać na wąskiej drodze, uszkadzając przy tym kilka samochodów.

„Wykorzystanie broni było zasadne”

W tym samym czasie z nieoznakowanego radiowozu wybiegli policjanci. Zaczęli strzelać w opony auta, ale uciekający nie zrezygnował. Odjechał, próbując potrącić policjanta i kolejny raz uderzając w radiowóz.

– Wykorzystanie broni było zasadne, policjanci przestrzelili w aucie opony, ale kierowca był tak zdesperowany, że mimo to uciekł. Funkcjonariusze nie mogli ruszyć w dalszy pościg, bo wcześniej uszkodził im radiowóz – powiedziała polsatnews.pl st. asp. Karina Kamińska z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, komentując upublicznione nagranie.

Jak dodała, strzelanie w kierunku osoby to ostateczność. – Policjanci powinni od razu zablokować trasę ucieczki, zatrzymując auto w poprzek drogi. To ich jedyny błąd jaki dostrzegam, jest drobny. Nie mam żadnych zastrzeżeń co do użycia broni przez policjantów – ocenił interwencję były antyterrorysta Jerzy Dziewulski.

Pościg zaczął się kilka chwil wcześniej, gdy ci sami policjanci próbowali zatrzymać kierowcę do kontroli drogowej. Jak później ustalono, 43-latek miał orzeczony zakaz prowadzenia pojazdów. Był też znany kryminalnym z przestępczości narkotykowej.

Poszukiwali go policjanci z kilku gdańskich komisariatów. – Odpowie on nie tylko za czynną napaść na funkcjonariuszy, ale również za niezatrzymanie się do kontroli drogowej, złamanie sadowego zakazu, jak również za zniszczenie samochodu – mówiła st. asp. Kamila Kamińska, gdy pierwszy raz opisywaliśmy sprawę.

Dotarcie do 43-latka zajęło im dwa tygodnie. Wpadł w niedzielę rano po kolejnym pościgu ulicami miasta. Tym razem stracił kontrolę nad fordem i uderzył w drzewo.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dover: Starcia kierowców z policją

Na południu Anglii doszło do przepychanek między policją i zgromadzonymi tam kierowcami ciężarówek, domagającymi się pozwolenia na przejazd do Francji – informuje Reuters. Do Francji dopłynęły już pierwsze promy z Dover z ciężarówkami, ale rozładowanie korków potrwa. Polscy kierowcy już nie liczą na powrót do domu przed świętami. Jaką pomoc otrzymali od polskich konsulatów?

Po tym, gdy w niedzielę Francja wstrzymała wjazd na swoje terytorium osób i towarów z Wielkiej Brytanii z powodu szerzącego się w tym kraju nowego wariantu koronawirusa, w okolicach Dover utknęło blisko 3000 ciężarówek. Wśród oczekujących na przejazd do Francji jest również wielu polskich kierowców.

We wtorek wieczorem Wielka Brytania porozumiała się z Francją w sprawie przywrócenia ruchu przez kanał La Manche. Kierowcy ciężarówek, podobnie jak kilka innych grup osób, mają mieć od środy możliwość przekraczania kanały po okazaniu negatywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, nie starszego niż sprzed 72 godzin.

W środę wczesnym rankiem wielu kierowców zgromadziło się na otaczających port w Dover drogach, niektórzy z nich próbowali wyładować swoją frustrację na urzędnikach i policjantach; doszło do krótkiej przepychanki z niewielką liczbą funkcjonariuszy policji – relacjonuje agencja Reutera.

Tuż po godz. 8 rano w porcie w Dover grupa kierowców buczała i gwizdała na policjantów; kilka osób zaczęło przepychać się z funkcjonariuszami, próbując przedrzeć się przez ich linię – opisuje wydarzenie telewizja Sky News.

Pierwszy prom w Calais

Jak relacjonują reporterzy agencji Associated Press, jeszcze przed świtem pierwszy prom przybił do francuskiego portu w Calais. Od rana działają także pociągi, przewożące towary i ludzi przez tunel pod kanałem, ale rozładowanie korków i powrót do normalnej sytuacji zajmie trochę czasu – ocenia agencja.

Mam nadzieję, że dziś rano zobaczysz ludzi i samochody ciężarowe przekraczające kanał (La Manche) – odpowiedział na pytanie dziennikarza w porannym programie Sky News stacji brytyjski minister mieszkalnictwa Robert Jenrick.

Dodał, że w przeprowadzaniu niezbędnych testów pomoże wojsko, by rozładować zatory. Kierowcy najpierw są badani szybkimi testami na obecność koronawirusa, w przypadku wyniku pozytywnego badanie będzie powtórzone metodą PCR. Osoby, u których zostanie wykryta infekcja, otrzymają skierowanie na izolację do hoteli.

Trudne warunki sanitarne

Polscy kierowcy, którzy czekają na parkingach w pobliżu Dover na możliwość przejazdu przez kanał La Manche, skarżą się na trudne warunki sanitarne i brak informacji oraz podkreślają, że pomoc oferuje im przede wszystkim brytyjska Polonia.

Na parkingu koło Maidstone, mniej więcej w połowie drogi między Londynem a Dover, zdecydowana większość kierowców to Polacy. W normalnej sytuacji byłoby to całkiem dobre miejsce na postój – dwa fast foody, kawiarnia, sklep, łazienki. Ale ponieważ całe hrabstwo Kent, podobnie jak większość południowo-wschodniej Anglii, znajduje się na najwyższym poziomie restrykcji epidemicznych, kawę można kupić, ale tylko na wynos. Poza tym miejsce to jest dobre na godzinny postój, ale nie na spędzenie kilku dni, a już szczególnie świąt Bożego Narodzenia.

Pomaga Polonia

Stoję tutaj trzeci dzień, warunki są trudne – sanitariaty są zapchane, bo za dużo osób tutaj jest, dziś zamknięte zostały również prysznice, nie mamy dostępu do wody ani podstawowych środków higienicznych. Jedynie miejscowi Polacy przyjeżdżają, przywożąc wodę, jedzenie, owoce czy środki czystości, ale poza tym nikt się nami nie interesuje – mówi Robert Kuchliński z Wieruszowa, który według planu w Polsce powinien być już od dwóch dni.

Ja powinienem być w domu 18 grudnia – mówi Adam ze Skawiny, który na parkingu pod Maidstone jest od dwóch dni.

Polscy kierowcy podkreślają, że i tak są w lepszej sytuacji niż ich koledzy z innych krajów, bo np. Rumuni, których też jest tu dużo, nie mogą liczyć na pomoc swoich rodaków; dzielą się więc z nimi jedzeniem czy wodą. Często się mówi, że za granicą Polak Polakowi nie pomoże, a tymczasem to właśnie przede wszystkim Polacy nam pomagają, niektórzy nawet oferują nocleg w swoich domach – mówi jeden z kierowców.

Czytamy w internecie, że na (autostradzie) M20 są testy, że na lotnisku Manston są prowadzone testy, ale mamy kontakt z innymi kierowcami, którzy tam są, i wiemy, że nic takiego nie ma – dodaje Robert Kuchliński.

Wielu kierowców podkreśla, że chętnie sami zapłacą za wykonanie tych testów, żeby móc jak najszybciej wyruszyć w drogę, ale nie wiadomo, kiedy i gdzie testy mają być wykonywane, bo kompletnie brakuje informacji. Testy rozpoczęły się dopiero koło południa. Na to, że uda się wrócić do Polski przed świętami, nikt już nie liczy – mówią, że realnym terminem jest raczej 27-28 grudnia.

Żywność i woda

W związku z trudną sytuacją w jakiej znaleźli się polscy kierowcy pomagają im zarówno służby konsularne, jak i organizacje polonijne i wiele osób prywatnych, które zawożą jedzenie, wodę czy artykuły higieniczne. W środę wieczorem konsulowie byli w na autostradzie M20, na lotnisku Manston oraz miejscowości Maidstone, przekazując m.in. wypieki z piekarni Polski Młyn.

Ambasada RP zwróciła się poprzez media społecznościowe, żeby organizacje i osoby, które chcą przekazać pomoc dla kierowców w postaci żywności i innych niezbędnych rzeczy, a mają problemy z ich dostarczeniem, wysłały maila na adres: londyn.konsulat@msz.gov.pl Uruchomiony został też dyżurny telefon konsularny dla osób potrzebujących: +447825724104.
Źródło info i foto: Dziennik.pl