Zabójstwo rosyjskiej influencerki. Morderca przez kilka dni trzymał w domu jej zwłoki

W kwietniu w okolicach Jekaterynburga (Rosja) odnaleziono zwłoki 28-letniej influencerki. Szybko okazało się, że za śmiercią kobiety stoi jej mąż. Teraz wychodzą na jaw nowe okoliczności. Mężczyzna przez kilka dni trzymał w mieszkaniu zwłoki Kristiny. Kristina Zhurawlewa miała 28 lat, gdy zginęła z rąk własnego męża. Mężczyzna zeznał, że nie chciał zabić żony, lecz nie mógł powstrzymać swoich emocji.

– „Przyznaję się do winy i żałuję, ale nie chciałem jej zabić. Cały czas walczyliśmy, biła mnie, upokarzała. Po prostu nie mogłem się powstrzymać, moje nerwy nie wytrzymały, moje emocje mnie przerosły” — mówił przed sądem mąż Zhurawlewowej.

Aby powstrzymać kłótnię, zaczął dusić żonę, co w efekcie doprowadziło do zgonu. Kristina Zhurawlewa rzekomo miała bić, obrażać i poniżać swojego męża. Rosjanin zeznawał, że cały czas znosił upokorzenie, aż do czasu feralnej nocy.

Po zabójstwie zgłosił zaginięcie żony na policję. Bliskim oznajmił, że Kristina go zostawiła lub wyjechała do Moskwy.

Zwłoki odnalazł w lesie przypadkowy kierowca

Mężczyzna trzymał ciało kobiety w mieszkaniu, ale po kilku dniach zapach stał się nie do zniesienia i Rosjanin postanowił wywieźć je do lasu. Zwłoki zostały znalezione kilkanaście kilometrów od Jekaterynburga przez kierowcę.

„The Sun” podaje, że sekcja zwłok influencerki wykazała, że w chwili zbrodni była ona odurzona. Biegli stwierdzili, że zabójca był poczytalny oraz nie był pod wpływem alkoholu czy narkotyków.

Kristina Zhurawlewa była odnoszącą sukcesy bizneswoman, a jej profil na Instagramie obserwowało ponad 56 tysięcy osób.
Źródło info i foto: onet.pl

Kolejna rodzinna tragedia. Syn stanął w obronie matki. Nie żyje 29-latek

Tragiczny finał rodzinnej kłótni w Starym Zdroju na Dolnym Śląsku. 13-latek stanął najprawdopodobniej w obronie własnej matki i śmiertelnie ranił nożem 29-letniego mężczyznę. Zmarły to były konkubent matki chłopca. Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w czwartek po godz. 20. W jednym z mieszkań na terenie Wałbrzycha 13-latek dźgnął nożem 29-letniego byłego konkubenta swojej matki. Mężczyzna zmarł. W chwili zdarzenia w mieszkaniu znajdowała się także matka chłopca oraz dwoje dzieci.

– Wstępne okoliczności wskazują na to, że został zadany jeden cios nożem w okolice klatki piersiowej. Małoletni po całym zdarzeniu powiadomił pogotowie i policję. Nie mamy informacji, aby 13-latek kiedykolwiek wcześniej dopuścił się czynów karalnych – przekazał Prokurator Rejonowy w Wałbrzychu Marcin Witkowski.

Był osobą karaną

Poinformował też, że zmarły mężczyzna, był osobą karaną, m.in. za stosowanie przemocy względem matki chłopca. 29-latek w chwili zdarzenia najprawdopodobniej znajdował się pod wpływem alkoholu. Prokurator Witkowski dodał, że sprawa została przekazana do Sądu Rodzinnego w Wałbrzychu, który zdecyduje o losie chłopca. Najstarszy, 13-letni syn kobiety miał stanąć w obronie matki. Były partner kobiety został ugodzony nożem. To właśnie 13-latek wezwał po zdarzeniu służby.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo nad jeziorem Białym w Okunince. Pokłócili się o obrączki. 29-latek ranił dziewczynę i się zabił

16.04.2021 Gdansk Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w GUMED Gdanskim Uniwersytecie Medycznym n/z nieprawidlowo zaparkowany radiowoz policyjny Fot. Karol Makurat/REPORTER

Młody mężczyzna najpierw zranił nożem swoją partnerkę, która własnym ciałem osłoniła dziecko, a potem odebrał sobie życie. Tragedia zdarzyła się nad jeziorem Białym w Okunince – podał portal lublin112.pl, powołując się na Policję we Włodawie. Para planowała ślub i najprawdopodobniej pokłóciła się o zgubione obrączki.

Okuninka nad jeziorem Białym to miejsce, w którym w nocy z 20 na 21 czerwca wydarzyła się tragedia. 29-latek z Chełma spędzał tam weekend w wynajętym domku ze swoją o rok młodszą dziewczyną i jej czteroletnim synem. Para planowała ślub. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna pokłócił się z partnerką o obrączki, które zgubił nad jeziorem.

Wieczorem kobieta położyła spać swojego 4-letniego syna i sama też szykowała się do snu. Dostrzegła jednak, że jej chłopak trzyma w ręku nóż.

– W pewnym momencie 29-latek podszedł do leżącej kobiety i ugodził ją nożem w bok – powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” Jolanta Sołoducha, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. Natomiast z informacji portalu lublin112.pl wynika, że kobieta zasłoniła swoim ciałem dziecko. Przerażona 28-latka zaczęła krzyczeć i wzywać pomocy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wjechała w stację paliw w Rymaniu. Padły strzały. 37-latka zgłosiła się na policję

W nocy z soboty na niedzielę kobieta prowadząca bmw wjechała do budynku stacji paliw w Rymaniu w woj. zachodniopomorskim. Mimo interwencji policji i oddanych strzałów odjechała z miejsca zdarzenia. Jednak nie daleko.

Jak informuje PAP, policjanci zostali wezwani na miejsce przez pracowników stacji ze względu na irracjonalne i agresywne zachowanie kobiety. Gdy mundurowi przybyli na miejsce, doszło do zaognienia sytuacji. Kobieta wjechała w budynek stacji paliw, niszcząc drzwi. Na tym jednak się nie skończyło.

Kierująca bmw wycofała, na szczęście omijając dystrybutory paliwa. Następnie, ignorując polecenia policjantów, ponownie, tym razem z większą prędkością uderzyła w budynek, zupełnie go demolując. Sytuacja była bardzo groźna – w szczególności dla osób przebywających w budynku. Dość powiedzieć, że samochód zupełnie wjechał do jego wnętrza. Po wyjechaniu z budynku kierująca zaczęła uciekać. Wtedy policjanci zdecydowali się na użycie broni. Oddano kilka strzałów, ale nie zatrzymało to kierującej bmw.

Jak informuje policja, niedługo potem kobieta została zatrzymana przez mundurowych. Na razie nie wiadomo, co wywołało zachowanie 37-latki. Badanie alkomatem nie wykazało obecności alkoholu w wydychanym powietrzu. Kobiecie pobrano krew, by sprawdzić, czy nie znajdowała się ona pod wpływem innych substancji. Na szczęście w zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Źródło info i foto: autokult.pl

Zabrze: Po weselu zaatakowała męża nożem

Takiego finału pięknego wesela w Zabrzu nikt się nie spodziewał. 48-letni mężczyzna wrócił z imprezy do domu przed swoją żoną. A gdy ta się zjawiła, doszło do awantury. Podczas kłótni 58-latka wpadła w szał! Chwyciła za nóż i dokonała krwawej masakry.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w minioną niedzielę rano, 18 października, w jednym z mieszkań w centrum Zabrza. Około godz. 7:30 oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie dotyczące mężczyzny, który z ranami brzucha miał leżeć nieprzytomny w swoim mieszkaniu. Na miejsce skierowano policyjną grupę operacyjno-procesową. – Funkcjonariusze ustalili, że poprzedniego wieczoru mężczyzna był ze swoją żoną na weselu. Z uroczystości wrócił wcześniej niż partnerka, a kiedy i ona zjawiła się w mieszkaniu, doszło do awantury. Podczas kłótni 58-latka zadała swojemu partnerowi kilka ciosów nożem i innym przedmiotem w okolicę klatki piersiowej – relacjonują mundurowi.

Pomimo przeprowadzonej przez lekarzy operacji, 48-latek zmarł jeszcze tego samego dnia w szpitalu. Kobietę zatrzymano, miała w organizmie blisko dwa promile alkoholu. Zebrany materiał dowodowy umożliwił prokuratorowi przedstawienie jej zarzuty jednaj z najcięższych zbrodni. – Decyzją sądu, mieszkanka Zabrza została tymczasowo aresztowana na 3 miesiące. Grozi jej dożywocie – mówią policjanci z Zabrza.
Źródło info i foto: se.pl

Pijany 34-latek przejechał byłą żonę samochodem

W Będzinie (woj. śląskie) sprzeczka pomiędzy byłymi małżonkami mogła zakończyć się tragedią. Po ostrej wymianie zdań, pijany 34-latek postanowił przejechać byłą żonę samochodem. Kobieta z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala. Mężczyzna został już zatrzymany.

Szokujące sceny rozegrały się w centrum Będzina w niedzielne popołudnie. 40-letnia będzinianka spotkała się ze swoim byłym mężem. W pewnym momencie byli małżonkowie pokłócili się, a pijany 34-latek wsiadł do samochodu i… pojechał wprost na kobietę. – 34-latek wsiadł za kierownicę swojego fiata doblo i ruszył w kierunku stojącej przed maską auta kobiety. Kierowca przejechał po ciele 40-latki nie zatrzymując się, a następnie uciekł z miejsca zdarzenia – relacjonują będzińscy policjanci.

Kobieta z poważnymi obrażeniami wewnętrznymi trafiła do szpitala, a mundurowi rozpoczęli poszukiwania 34-latka. Zatrzymano go w mieszkaniu nowej partnerki życiowej. 34-latek był pijany. – Jak wykazało badanie, w organizmie mężczyzny znajdowało się ponad 2 promile alkoholu – doprecyzowują mundurowi. Dalszym losem mężczyzny zajmie się teraz sąd i prokurator. 34-latek odpowie zarówno za uszkodzenie ciała kobiety, jak i jazdę samochodem pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Rybotycze: Awantura zakończona atakiem nożem

Do nieporozumień pomiędzy dwoma mężczyznami doszło przed jednym z budynków w miejscowości Rybotycze. 41-latek ugodził nożem 34-latka, który trafił do szpitala. Podejrzany 41-latek usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa. Został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło w piątek około południa, wtedy dyżurny przemyskiej jednostki otrzymał zgłoszenie, że w miejscowości Rybotycze, przed jednym z budynków, doszło do awantury między dwoma mężczyznami, w trakcie której jeden z nich został ranny. Policjanci pojechali pod wskazany adres, poszkodowanego przetransportowano helikopterem do szpitala.

Z ustaleń policji wynika, że awanturze towarzyszył alkohol, a w trakcie sprzeczki 41-latek ugodził nożem swojego 34-letniego znajomego. Śledczy przesłuchiwali świadków, a także, pod nadzorem prokuratora, prowadzili oględziny miejsca, zabezpieczając ślady niezbędne do ustalenia dokładnych okoliczności i przebiegu zdarzenia. Na szczęście okazało się, że życiu rannego 34-latka nie zagraża niebezpieczeństwo.

41-latek został zatrzymany i przewieziony do policyjnego aresztu. Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa. W niedzielę sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu na trzy miesiące. Za usiłowanie zabójstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: se.pl

Brutalny atak w Lidlu we Francji

W pralni w Lidlu we Francji doszło do brutalnego pobicia. Mężczyzna został zaatakowany kijami baseballowymi przez czterech napastników po tym, jak poprosił ich o noszenie masek w miejscu publicznym. Do zdarzenia doszło w Soisy-sous-Montmorency, na północ od Paryża we Francji. W pralni znajdującej się na terenie sklepu sieci Lidl 44-letni Augustin M. podszedł do młodego mężczyzny i poprosił go, aby założył maseczkę, która jest wymagana w miejscach publicznych.

Mężczyzna zaczął się kłócić z Augustinem. Stanowczo odmówił włożenia maseczki, zaczął także wykrzywiać groźby. Chwilę później dołączyło do niego trzech znajomych, którzy mieli ze sobą kije bejsbolowe.

„Pobili mnie kijami baseballowymi i upadłem na ziemię. Bili mnie dalej, gdy leżałem i na kilka minut straciłem przytomność” – powiedział Augustin.

Nagranie z monitoringu zostało przekazane gazecie „Le Parisien”, a następnie opublikowane w internecie. Na wideo widać, że Augustin był wielokrotnie uderzany, zanim upadł. Napastnicy nie przestali go bić, nawet gdy w leżał nieruchomo na podłodze. Po wszystkim grupka mężczyzn spokojnie opuściła pralnię.

Augustin odniósł spore obrażenia i został przewieziony na intensywną terapię do pobliskiego szpitala Simone-Veil. Tam zdiagnozowano u niego uraz głowy. Mężczyzna złożył już skargę na policji.
Źródło info i foto: o2.pl

16-latka ugodzona nożem podczas domowej awantury. Interwencja antyterrorystów

Do awantury, która wymknęła się spod kontroli, doszło w Mirosławcu Górnym (Zachodniopomorskie). Efekt: 16-latka ugodzona nożem i interwencja antyterrorystów.

Do dramatycznej sytuacji doszło wieczorem 21 lipca w Mirosławcu Górnym w powiecie wałeckim. Nie wiadomo o co poszło i kto zaczął. To bada teraz policja. Wiadomo, że doszło do przepychanki i szarpaniny przed blokiem. Brali w niej udział dwaj mężczyźni i dwie dziewczyny. Noża po dłuższej kłótni miał użyć 37-latek. Ranni zostali: 16-letnia dziewczyna i młodszy mężczyzna. 37-latek wrócił do swojego mieszkania w bloku, przed którym doszło do awantury.

– Gdy na miejsce przyjechała policja, odmówił wpuszczenia funkcjonariuszy i groził wysadzeniem budynku. Negocjacje trwały pięć godzin. Wreszcie na miejsce przyjechali antyterroryści ze Szczecina. Podjęta została decyzja o siłowym wejściu do mieszkania – przekazała podinsp. Alicja Śledziona, rzecznik prasowa Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie.

Po wejściu antyterrorystów okazało się, że mężczyzna sam okaleczył się nożem. Obecnie przebywa w szpitalu.

„Śledztwo na wczesnym etapie”

Obecni na miejscu strażacy sprawdzili mieszkanie. – Nie było tam żadnych substancji niebezpiecznych – informuje mł. kpt. Marcin Kulczyk z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Wałczu.

Teraz policjanci sprawdzają, co było przyczyną zajścia. – Śledztwo w tej sprawie jest na wczesnym etapie i nie mogę udzielić zbyt wielu informacji, ponieważ są one nadal weryfikowane – zaznacza podinsp. Alicja Śledziona. Przekazała jednak, że dwie ugodzone nożem osoby odniosły tylko lekkie obrażenia i po opatrzeniu ran opuściły szpital.

Beata Marcinkowska, zastępca prokuratora rejonowego w Wałczu, poinformowała, że postępowanie prowadzone jest pod kątem zarzutu uszkodzenia ciała. Nikt nie został zatrzymany, a czynności trwają.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Śmierć w czasie sąsiedzkiej kłótni

Sprzeczka z sąsiadem zakończyła się śmiercią 72-letniego mieszkańca Czeladzi. Powodem kłótni miało być odstraszanie gołębi przy użyciu pistoletu hukowego. Śląska policja informuje, że do zdarzenia doszło w środę wieczorem. 45-letni mieszkaniec kamienicy przy ul. 21 Listopada w Czeladzi zwrócił swojemu 72-letniemu sąsiadowi uwagę, że ten wcześniej odstraszał gołębie przy użyciu broni hukowej.

Doszło do kłótni, a następnie szamotaniny, w wyniku której obaj spadli „ze znacznej wysokości”. „Obrażenia doznane w wyniku upadku okazały się dla 72-latka śmiertelne” – opisuje policja. Próba reanimacji starszego mężczyzny nie przyniosła skutku.

Badanie wykazało, że 45-latek miał dwa promile alkoholu. Sprawą zajmuje się prokurator. Mężczyźnie za nieumyślne spowodowanie śmierci grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: Gazeta.pl