Kobiety molestowane w czasie sylwestra w Mediolanie?

Śledczy otrzymują kolejne zgłoszenia od kobiet z różnych części Włoch, które były molestowane podczas zabawy sylwestrowej na placu przed katedrą w Mediolanie. Dwaj prawdopodobni sprawcy trafili do aresztu. W piątek dziennik „Libero” poinformował o kolejnych zgłoszeniach od kobiet, które padły ofiarą grupowej przemocy seksualnej podczas sylwestra przed katedrą w Mediolanie. Policja zatrzymała dwóch z 18 zidentyfikowanych prawdopodobnych sprawców.

W piątek dziennik „Libero” poinformował o kolejnych zgłoszeniach od kobiet, które padły ofiarą grupowej przemocy seksualnej podczas sylwestra przed katedrą w Mediolanie. Policja zatrzymała dwóch z 18 zidentyfikowanych prawdopodobnych sprawców. Aresztowani to mężczyźni w wieku 18 i 21 lat, synowie imigrantów z północnej Afryki. Pochodzącymi stamtąd imigrantami lub obywatelami włoskimi w drugim pokoleniu są także wszyscy pozostali zidentyfikowani napastnicy.

Podejrzani mają od 15 do 21 lat. Zostali zidentyfikowani dzięki komputerowemu programowi rozpoznawania twarzy, którego użyto podczas analizy nagrań. Śledczy ustalili, że sprawcy wybierali ofiary i wraz ze wspólnikami je otaczali. Tworzyli „mur”, za którym nie było widać, co się działo. Świadkowie twierdzą, że napastników było ok. 50.
Źródło info i foto: o2.pl

ISIS wzywa kobiety i imigrantów do dżihadu

Państwo Islamskie (IS) rozpoczęło w sieciach społecznościowych kampanię werbowania tzw. samotnych wilków do operowania w różnych krajach, m.in. w Hiszpanii. W ostatniej publikacji zaleca „przyciąganie do dżihadu (świętej wojny) imigrantów islamskich i kobiet” – poinformował w niedzielę „La Razon”. Jednocześnie IS daje szereg rekomendacji, mających na celu podżeganie do terroryzmu.

Według dziennika „La Razon”, zamachy terrorystyczne w Europie były przeprowadzone przez infiltrowanych wśród imigrantów dżihadystów, np. ataki w Paryżu z 2015 r. czy na bazylikę w Nicei z 2020 r. W ostatnim czasie policja hiszpańska trzykrotnie przechwyciła i uniemożliwiła próby infiltracji bojowników islamskich w Hiszpanii. W swojej publikacji IS podkreśla, że „podżeganie do dżihadu jest powinnością i nakazem, jaki Bóg wskazał Swojemu Prorokowi w celu nakłaniania wiernych do walki i zachęcania do niej”.

Werbowanie kobiet

„Jego troską jest walczyć z nieprzyjaciółmi” – napisano. Potencjalnych kandydatów zapewnia się, że ich wola i pomoc Allaha wystarczą do osiągnięcia celu.

IS wzywa także do udziału kobiet w atakach terrorystycznych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Birma: Zwęglone ciała w spalonych samochodach. Straszliwa zbrodnia na wschodzie kraju

Zwęglowane ciała ponad 30 osób, w tym kobiet i dzieci, znaleziono w spalonych samochodach w stanie Kaja na wschodzie Birmy – poinformował w sobotę cytowany przez AFP przedstawiciel zbrojnego ugrupowania walczącego z juntą wojskową, która od lutego rządzi krajem. O dokonanie tej zbrodni oskarżył on armię. Ciała zostały odnalezione w sobotę rano – informowała instytucja broniąca praw człowieka Karenni Human Rights Group. Według innej organizacji pozarządowej Myanmar Witness „24 grudnia wojskowi podpalili i zamordowali w mieście Hpruso 35 osób, w tym kobiety i dzieci”.

Wojna domowa w Birmie

Z informacji uzyskanych od rzecznika junty Zaw Min Tuna wynika, że w piątek w Hpruso doszło do starć z przeciwnikiami junty, a żołnierze podjęli próbę zatrzymania siedmiu samochodów poruszających się „w podejrzany sposób”. Przekazał, że wojskowi w starciach zabili pewną liczbę osób, jednak nie sprecyzował, ile było ofiar.

Birma pogrążona jest w chaosie od puczu z 1 lutego, gdy wojsko przejęło władzę w kraju, odsuwając od niej wybrany demokratycznie rząd pokojowej noblistki Aung San Suu Kyi. Później armia i podległe jej służby bezpieczeństwa wielokrotnie krwawo tłumiły strajki i protesty przeciwko wojskowej dyktaturze.
Źródło info i foto: TVP.info

Panama: 47 lat więzienia za morderstwa podczas egzorcyzmów

Dwóch mężczyzn w wieku 32 i 23 lat skazano na 47 lat więzienia za zabójstwo sześciorga dzieci i kobiety w ciąży podczas prób „wypędzania demonów” przy użyciu Biblii, kijów i maczet. Do tragedii doszło w zamieszkałym przez rdzenną ludność regionie Panamy – poinformował peruwiański dziennik „La Republica”. Panamska prokuratura przypomniała, że ofiarami tragedii, która w 2020 roku wstrząsnęła krajem, było sześcioro dzieci w wieku od jednego roku do 17. roku życia oraz 32-letnia kobieta w ciąży, matka pięciorga z nich.

Wypędzanie demonów maczetami

– Zmarli w wyniku licznych ciosów zadanych Biblią, kijami i maczetami, które miały wypędzić z nich demony – podał w środę dziennik, cytując oświadczenie ministerstwa spraw publicznych Panamy.

Powiadomiona przez sąsiadów policja przybyła na miejsce zdarzenia, w którym poza odkryciem zwłok siedmiu osób odnalazła również i uwolniła 15 osób poddawanych podobnym rytuałom. Skazani należeli do tubylczej sekty Nowe Światło Boga (La nueva luz de Dios).
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aktor Alec Baldwin śmiertelnie postrzelił kobietę na planie filmu

Na planie westernu „Rust” kręconego w stanie Nowy Meksyk z udziałem znanego aktora Aleca Baldwina doszło w czwartek do śmiertelnego postrzelenia 42-letniej kobiety. Druga osoba została ranna. Według wstępnych ustaleń policji osoby te zostały przypadkowo postrzelone przez Baldwina. Film kręcony był w Bonanza Creek Ranch, często wynajmowanym przez filmowców, zwłaszcza do kręcenia westernów.

Kim były postrzelone osoby?

Kobieta, zidentyfikowana jako Hayna Hutchins, była szefową zdjęć. Mimo natychmiastowego przewiezienia do szpitala zmarła z powodu odniesionych ran. Druga ofiara incydentu to mężczyzna Joel Souza, który został ranny. Przebywa na oddziale ratunkowym w szpitalu.

Okoliczności wypadku?

Okoliczności incydentu pozostają niejasne. Policja prowadzi śledztwo. Alec Baldwin to jeden z najpopularniejszych amerykańskich aktorów. Jest także producentem, scenarzystą, pisarzem i aktywistą politycznym. Był nominowany do nagród Oscara i Tony.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Seks skandal w niemieckim tabloidzie

Naświetlona przez „NYT” afera związana z wykorzystywaniem seksualnym kobiet w tabloidzie „Bild” ilustruje szerszy problem z kulturą pracy w Niemczech i problemów, jakie mają tam kobiety – pisze na łamach „Washington Post” publicystka Katja Hoyer.

Hoyer, niemiecko-angielska historyczka i dziennikarka, skomentowała w ten sposób aferę dotyczącą redaktora naczelnego „Bilda” Juliana Reichelta, który miał mieć liczne romanse z podległymi mu niedoświadczonymi pracownicami, szybko promować je na wysokie stanowiska, by ostatecznie porzucać i degradować. Mimo że sprawa została opisana jeszcze w marcu przez „Der Spiegel” i miała być powszechnie znana wewnątrz „Bilda”, dopiero publikacja „New York Timesa” sprawiła, że Reichelt został zwolniony.

– Sprawa Reichelta mogła dotyczyć szczególnie wysokiego poziomu, ale ilustruje znacznie szerszy problem w niemieckiej kulturze pracy – pisze Hoyer.

– Obraz, jaki z tego się wyłania, to firma, w której pracownicy na wszystkich poziomach akceptowali seksualizowane relacje władzy w pracy. Ale problem nie dotyczy tylko tego jednego medium – dodaje.

Publicystka przywołuje historię, gdy w szkole powiedziała swojej mentorce o planach zostania dziennikarką, kobieta odradziła jej to, dodając, że by zarabiać większe pieniądze w mediach musiałaby „wstąpić do jednej z wielkich firm, trzymać się linii partyjnej i sypiać z szefami, by wspinać się na szczyt”.

Autorka powołuje się też na statystyki wskazujące, że w Niemczech 68 proc. kobiet przyznało, że doświadczało w pracy nieodpowiedniego zachowania ze strony współpracowników. Dane te są poniżej europejskiej średniej, podobnie, jak liczba kobiet na kierowniczych stanowiskach (28 proc. wobec 34 proc. w UE). Trzy czwarte kobiet na tych stanowiskach przyznało, że doświadczało molestowania seksualnego.

– Mam nadzieję, że sprawa Reichelta posłuży jako impuls do szerszej debaty o pracy kobiet w Niemczech i nie zostanie potraktowana jako wyjątek. Niemcy mają dużo do nadrobienia, jeśli chodzi o relacje płciowe w miejscach pracy – konkluduje Hoyer.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Członkowie Państwa Islamskiego wracają do Niemiec

Wśród kobiet, które przyłączyły się do bojówek tzw. Państwa Islamskiego, były Niemki. Część z nich powróciła teraz do kraju, gdzie staną przed sądem. W połowie ostatniej dekady ponad 1000 osób z Niemiec wyjechało z kraju, aby dołączyć do terrorystycznych bojówek tzw. Państwa Islamskiego w Syrii i Iraku. Około jedna czwarta z nich to kobiety. Rząd Niemiec sprowadził teraz do kraju z północno-wschodniej Syrii 8 kobiet i 23 dzieci. Ostatnio przebywały w obozie jenieckim Roj pod zarządem kurdyjskim. Ale i w Niemczech na większość z nich nie czeka wolność.

Największa do tej pory akcja tego typu

Jak poinformował niemiecki minister spraw zagranicznych Heiko Maas, w nocy ze środy na czwartek na lotnisku we Frankfurcie nad Menem wylądował wyczarterowany samolot z grupą tych kobiet i dzieci na pokładzie. Kobiety będą musiały teraz odpowiedzieć za swoje czyny przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Większość z nich po przybyciu do Niemiec została zatrzymana. Na sześć z nich już wcześniej wydano nakaz aresztowania, przy czym trzy nakazy wystosowała niemiecka prokuratura generalna.

Niemcy zorganizowały tę akcję we współpracy z Danią, która sprowadziła z Syrii 3 kobiety i 14 dzieci. Jak podaje niemiecki MSZ, pomocy logistycznej Niemcom i Danii udzieliły USA. Minister Maas podziękował USA i Danii, jak również kurdyjskiemu samorządowi w północno-wschodniej Syrii za pomoc.

– Nie tylko dla nas, ale dla wszystkich uczestników akcja ta była związana z dużym wysiłkiem – podkreślił szef niemieckiej dyplomacji.

Dzieci nie ponoszą żadnej winy

– Dzieci nie ponoszą żadnej winy za sytuację, w której się znalazły. Dlatego słuszne jest, że uczynimy wszystko, aby zapewnić im życie w bezpieczeństwie i w dobrym otoczeniu – zapewniał Heiko Maas.

Z oświadczenia niemieckiego MSZ wynika, że ściągnięte do kraju niemieckie dzieci stanowią „przypadki, które także zdaniem lokalnych władz powinny podlegać szczególnej ochronie”. Chodzi tu o dzieci chore albo mające osoby uprawnione do opieki nad nimi w Niemczech, jak również rodzeństwo i matki.

Według tygodnika „Der Spiegel”, kobiety w wieku od 30 do 38 lat przebywały wraz ze swoimi dziećmi w obozie dla uchodźców, w niektórych przypadkach od lat.

Nie jest to pierwsza akcja ściągnięcia przez niemiecki rząd do kraju kobiet, które w przeszłości udały się na teren tzw. Państwa Islamskiego. Jak informuje dziennik „Bild”, była to największa do tej pory akcja tego typu. W przeszłości wiele kobiet, które przyłączyły się do bojówek tej organizacji, stanęło po powrocie do kraju przed sądem z oskarżenia o terroryzm i inne czyny sprzeczne z niemieckim prawem.
Źródło info i foto: interia.pl

Niemcy: Ruszył proces chirurga plastycznego. Filmował krwawe zabiegi i publikował w sieci. Nie żyją dwie kobiety

W Niemczech ruszył proces chirurga plastycznego, który oferował zabiegi powiększania pośladków. Medyk zamieszczał nagrania krwawych procedur w mediach społecznościowych. Według prokuratury dwie jego pacjentki zmarły wskutek błędów, które miał popełnić. M.in. powinny być operowane nie w warunkach ambulatorium, ale na sali operacyjnej. Eksperci uznają działania medyka za „nie do usprawiedliwienia”.

Przed Sądem Krajowym w Düsseldorfie rozpoczął się we wtorek proces lekarza, który w swojej klinice oferował pacjentkom zabiegi z zakresu chirurgii plastycznej, które obejmowały powiększanie pośladków. 49-letni lekarz przeprowadził wiele takich zabiegów, które polegają na przeszczepieniu pacjentce jej własnej tkanki tłuszczowej pobranej z innej okolicy ciała. Chirurg filmował krwawe zabiegi, a nagrania umieszczał w mediach społecznościowych.

Zmarła po wadliwej liposukcji

Okazało się jednak, że dwie pacjentki chirurga plastycznego zmarły. 2 lipca 2019 roku lekarz przeprowadził zabieg odsysania tłuszczu u 42-letniej kobiety, a następnie pobraną tkankę wstrzyknął w pośladki kobiety. Jednak kobieta zmarła wskutek powikłań: utraty krwi połączonej z zatorowością tłuszczową.

Prokuratura, która zajęła się sprawą, ustaliła, że zgodnie z zasadami sztuki lekarskiej zabieg tego rodzaju, łącznie z leczeniem przeciwzakrzepowym, powinien być przeprowadzony na sali operacyjnej. Odbył się jednak w warunkach ambulatoryjnych. Lekarz nie tylko nie prowadził po wykonaniu zabiegu obserwacji, ale nie wdrożył także opieki pooperacyjnej. Śledczy ustalili, że ani liposukcja, czyli pobranie tkanki tłuszczowej, ani iniekcja – czyli wstrzyknięcie jej pod skórę, nie zostały wykonane prawidłowo.

Tłuszcz zatkał płuca pacjentki

W akcie oskarżenia jest także zarzut związany ze śmiercią innej kobiety, która została poddana zabiegowi 6 sierpnia 2018 roku. Lekarz odessał tłuszcz z ponad 12 litrów tkanki tłuszczowej, a następnie wykonał zabieg wstrzyknięcia go do tkanki piersi i pośladków. 20-letnia pacjentka zmarła tego samego dnia. Powodem jej zgonu była duża utrata krwi oraz zatorowość. Tłuszcz przedostał się do tętnic płucnych, blokując je. Śledczy ustalili, że w takich przypadkach dozwolone jest pobieranie maksymalnie pięciu litrów tkanki tłuszczowej. Ustalono także, że kobieta otrzymała zbyt wysoka dawkę znieczulenia.

Trzecia kobieta, ofiara nieprawidłowo przeprowadzonego w tym samym roku zabiegu, przeżyła, ale również została wypuszczona do domu bez opieki pooperacyjnej. W jej przypadku ustalono, że chirurg miał użyć lekarstwa, które nie zostało dopuszczone na niemiecki rynek.

W akcie oskarżenia prokuratura zarzuciła medykowi uszkodzenie ciała, które dwukrotnie doprowadziło do śmierci oraz, w wypadku trzeciej klientki, która przeżyła zabieg, uszkodzenie ciała powstałe w wyniku zaniedbań. Profesor Dennis von Heimburg, przewodniczący Stowarzyszenia Niemieckich Chirurgów Estetycznych, podkreślił w rozmowie z Deutsche Welle, że współczynnik śmiertelności przy tego rodzaju interwencjach wynosi 1:3 tys. i jego zdaniem „taka interwencja jest właściwie nie do usprawiedliwienia”.

Prokuratura opiera zarzuty na ekspertyzach, które przeprowadzili biegli. Mimo to oskarżony lekarz nadal zaprzecza zarzutom, nie może jednak do odwołania prowadzić praktyki lekarskiej. Został warunkowo zwolniony z aresztu po wpłaceniu kaucji w wysokości 100 tys. euro. Według Międzynarodowego Towarzystwa Estetycznej Chirurgii Plastycznej zabiegi powiększania pośladków gwałtownie zyskują na świecie popularność. Ich liczba wzrosła o 38,4 proc w 2019 roku, najszybciej spośród wszystkich zabiegów chirurgicznych.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Protest kobiet w Afganistanie. Nikt nie został zatrzymany

Niewielka grupa afgańskich kobiet protestowała w piątek w pobliżu pałacu prezydenckiego w Kabulu, domagając się od talibów równych praw . Nikt nie został zatrzymany. Protest w Kabulu był drugim od wielu dni protestem kobiet, pierwszy odbył się w mieście Herat. Około 20 kobiet z megafonami zebrało się mimo asysty uzbrojonych talibów, którzy pozwolili na kontynuowanie demonstracji.

Kobiety domagały się dostępu do edukacji, prawa powrotu do pracy i udziału w rządzeniu krajem. „Wolność to nasze motto. Z tego jesteśmy dumni” – głosiły hasła na transparentach.

– Jesteśmy zaniepokojeni kwestiami praw człowieka w Afganistanie, zwłaszcza praw kobiet – powiedział w piątek rzecznik ONZ Stephane Dujarric. „Konieczne jest, aby kobiety miały prawo do pracy, do pracy w bezpiecznym środowisku, a to tylko niektóre z kwestii, na które zwrócają uwagę nasi rozmówcy w Kabulu i poza nim”.

Przyrzekli szariat

Talibowie deklarują, że kobiety będą mogły kontynuować edukację i pracować poza domem. Tego prawa im odmówili, gdy poprzednio byli u władzy. Jednak równocześnie talibowie przyrzekli szariat, czyli prawo islamskie. Interpretacje prawa islamskiego różnią się znacznie w całym świecie muzułmańskim, gdzie raczej przeważają jego umiarkowane wątki. Wcześniejsze rządy talibów zostały ukształtowane przez unikalne tradycje plemienne Afganistanu, zgodnie z którymi kobiety nie mogą uczestniczyć w zyciu publicznym.Te zwyczaje trwają, zwłaszcza na wsi, nawet mimo 20 lat rządów wspieranych przez Zachód.
Źródło info i foto: interia.pl

Zabójstwo młodej Afganki w Niemczech. Bracia wywieźli jej ciało w walizce

Młoda kobieta została zabita przez swoich braci, ponieważ nie byli oni zadowoleni z jej stylu życia. Maryam H. nie żyła tak ściśle po islamsku, jak jej bracia. Po zbrodni mężczyźni wywieźli ciało siostry w walizce do Bawarii i tam ją pochowali. „Niemcy są w szoku” – pisze prasa. Afganka Maryam H., 34-letnia matka dwójki dzieci, została zamordowana w Berlinie przez swoich braci.

Bracia wywieźli jej ciało w walizce pociągiem do Bawarii i pochowali. Motywem zbrodni był zachodni styl życia kobiety, który nie pasował do wartości moralnych dwóch Afgańczyków – przekazuje dziennik „Bild”.

Do zbrodni miało dojść w połowie lipca. Obaj bracia przebywają w areszcie od ubiegłego tygodnia. „Kobieta początkowo została uznana za zaginioną, ale pojawiły się coraz silniejsze przesłanki, że mogła zostać zabita. Dziesięć dni po zaginięciu kobiety, śledczy z wydziału zabójstw i technicy kryminalistyczni przeszukali jej mieszkanie” – informuje dziennik „Tagesspiegel”.

W wyniku śledztwa za podejrzanych o zabójstwo uznano braci. Prokuratura uzyskała nakazy aresztowania obu.

Po przeprowadzeniu śledztwa w Bawarii wspólnie z tamtejszymi władzami, w ubiegłym tygodniu, znaleziono ciało kobiety w pobliżu domu starszego z braci w Neuburg an der Donau.

„Śledztwo w tej makabrycznej sprawie jest w toku. Wydaje się jednak, że istnieje zgoda co do motywu: prokuratura zakłada, że młoda kobieta została zabita przez swoich braci, ponieważ nie byli oni zadowoleni z jej stylu życia. Maryam H. nie żyła tak ściśle po islamsku jak jej bracia” – relacjonuje „Bild”.

„Była rozwiedziona, podobno miała nowego partnera, nosiła makijaż, ubierała się w stylu zachodnim – i to bez chusty na głowie” – pisze o zamordowanej „Tagesspiegel”.

„Żyła w ciągłym strachu przed śmiercią”

Od dwóch lat Maryam mieszkała z dziećmi (9 i 13 lat) w ośrodku dla uchodźców w Berlinie-Lichtenbergu. „Według mieszkańców schroniska, bracia wielokrotnie wywierali presję na Maryam H., starając się uniemożliwić jej kontakt z innymi osobami. Żyła w ciągłym strachu przed śmiercią” – pisze „Bild”.

Szczególnie młode kobiety o pochodzeniu migracyjnym są wielokrotnie ofiarami zastraszania i przemocy ze strony swojego środowiska rodzinnego – mówi cytowany przez „Bild” lider chadeckiej partii CDU w Berlinie Kai Wegner, który podkreśla też: „Potrzebujemy otwartej debaty na temat nieudanej integracji z powodu archaicznych wartości, przyniesionych do Niemiec z krajów pochodzenia”.

Wegner zauważa też, że „Niemcy to wolny kraj, w którym każdy może robić, co mu się podoba. Ale podstawą współistnienia jest system wartości ustawy zasadniczej, a nie szariat”.

Czołowa polityk berlińskiej socjaldemokratycznej partii SPD Franziska Giffey napisała w niedzielę na Twitterze: „Jestem głęboko wstrząśnięta okrutnym morderstwem młodej żony i matki Maryam. Jej życie zostało odebrane z powodu zranionego poczucia honoru, ponieważ żyła tak, jak chciała”. Zdaniem Giffey „trzeba jasno powiedzieć, że to nic innego jak straszne zabójstwo honorowe. Tylko wtedy, (…) gdy przymusowe małżeństwa i zabójstwa honorowe, a także ich religijne i kulturowe pochodzenie nie będą tematami tabu, będziemy mogli skutecznie walczyć z przyczynami”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl