Laureat Oscara zatrzymany we Włoszech. Chodzi o zarzut przemocy seksualnej

Paul Haggis, kanadyjski reżyser i scenarzysta, laureat Oscara, został w niedzielę zatrzymany w Apulii pod zarzutem przemocy seksualnej. Prokuratura poinformowała, że 69-latek, uczestniczący w festiwalu filmowym, miał dopuścić się przestępstw na tle seksualnym wobec młodej kobiety, którą następnie zostawił w złym stanie na lotnisku w Brindisi. Filmowiec nie przyznaje się do winy. Zdobywca dwóch Oscarów (za „Miasto gniewu”), kanadyjski reżyser, został aresztowany w turystycznym mieście Ostuni, we włoskiej Apulii 19 czerwca. Dane kobiety nie zostały upublicznione, wiadomo tylko, że nie była Włoszką. Po wszystkim Haggis miał zawieźć ją na lotnisko w Brindisi i zostawić tam, choć była w złym stanie fizycznym i psychicznym. Zajęli się nią pracownicy lotniska. Jak opisywali, wydawała się zdezorientowana. Następnie policja zawiozła ją do miejscowego szpitala, gdzie stwierdzono, że padła ofiarą przemocy seksualnej. Kobieta zdecydowała się wnieść zarzuty przeciwko Haggisowi.

Paul Haggis przebywał w Ostuni w związku z międzynarodowym festiwalem filmu i muzyki Allora Fest, który rusza 21 czerwca i potrwa do 26 czerwca. Miał poprowadzić tam kilka lekcji dla zdolnych uczniów. Po aresztowaniu organizatorzy wydarzenia natychmiast usunęli jego planowane wystąpienia. W oświadczeniu przekazali, że są „przerażeni” i „zszokowani” oskarżeniami i w pełni solidaryzują się z ofiarą.

Filmowiec nie przyznaje się do winy. „Jestem pewien, że wszystkie zarzuty zostaną całkowicie oddalone. Pan Haggis jest całkowicie niewinny i współpracuje ze służbami. Niedługo prawda ujrzy światło dzienne” – przekazał jego adwokat w oświadczeniu.

Włoskie i amerykańskie media przypominają, że to nie pierwszy raz, kiedy Haggis jest oskarżany o przestępstwa seksualne. W 2018 roku w USA publicystka Haleigh Breest oskarżyła go o brutalny gwałt. Podobne zarzuty wysunęły w oddzielnych pozwach trzy inne kobiety. Reżyser nigdy nie przyznał się do zarzutów, a sprawy wciąż są w toku.

Haggis to nagradzany reżyser i scenarzysta

W 2006 roku Paul Haggis otrzymał dwa Oscary za film „Miasto gniewu” – w kategoriach najlepszy reżyser i najlepszy film. Wyreżyserował też takie obrazy, jak „Dla niej wszystko”, „Miasta miłości”, czy „W dolinie Elah”. Napisał też scenariusz do filmu „Za wszelką cenę” Clinta Eastwooda.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: Syn zamurował 88-letnią matkę w piwnicy

W domu 62-letniego mieszkańca miasta Riesa (Saksonia) policja odkryła ciało jego matki, zamurowane w piwnicy. Mężczyzna został początkowo oskarżony o zabójstwo 88-letniej kobiety, z którą wspólnie mieszkał. Jak szacuje policja, która poinformowała o sprawie w piątek, do śmierci kobiety doszło 6-12 miesięcy wcześniej. 62-latek, który po upadku złamał kość udową, został znaleziony w swoim domu 1 czerwca w stanie odwodnienia i przewieziony do szpitala. Policję zdziwiła nieobecność matki, zameldowanej w tym samym domu. Podczas rozmowy z policją syn nie potrafił wytłumaczyć nieobecności kobiety. Funkcjonariusze przeszukali budynek i odnaleźli w piwnicy jej zwłoki – opisuje portal dziennika „Bild”.

Przeprowadzona wstępna sekcja zwłok nie potwierdziła podejrzenia, że to syn jest sprawcą śmierci swojej matki, w związku z tym nie wydano wobec niego nakazu aresztowania. Ciąży jednak na nim zarzut naruszenia prawa do pochówku.

Motyw działania mężczyzny nadal jest niewyjaśniony. Może chciał nadal pobierać emeryturę swojej matki? A może po prostu był przytłoczony sytuacją i chciał pozbyć się zwłok? – zastanawia się „Bild”.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Dwie kobiety usłyszały zarzut usiłowania zabójstwa niemowlęcia

Dwie kobiety ze Starogardu Gdańskiego (woj. pomorskie) usłyszały zarzut usiłowania zabójstwa pięciotygodniowego dziecka. Dziewczynka jest w szpitalu w poważnym stanie. Z ustaleń mediów wynika, że ma pękniętą czaszkę. Obie kobiety już wcześniej miały mieć problemy z prawem w związku z opieką nad rocznym chłopcem.

Pięciotygodniowa dziewczynka trafiła do szpitala w Starogardzie Gdańskim (woj. pomorskie) 26 maja, informacje o zdarzeniu pojawiły się jednak w mediach dopiero w środę 1 czerwca. Jak podają lokalne media, matka dziecka miała tłumaczyć lekarzom, że cierpli ono na zapalenie opon mózgowych – informowała trójmiejska redakcja „Gazety Wyborczej”. Z relacji reportera Radia Gdańsk wynika, że lekarze po przeprowadzeniu niezbędnych badań dopatrzyli się ciężkich obrażeń głowy i krwiaka na ramieniu. Dziewczynka została przetransportowana do placówki w Gdańsku, a tam trafiła na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

Po przeprowadzonej obdukcji okazało się, że dziecko ma pękniętą czaszkę. Według lekarzy obrażenia powstały na skutek pobicia, dlatego zawiadomili policję. Funkcjonariusze zatrzymali dwie osoby – matkę pięciotygodniowej dziewczynki oraz kobietę, która z nią mieszkała.

Zarówno jednak, jak i druga kobieta usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa dziecka, a także spowodowania obrażeń ciała, za co grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. Kobiety nie przyznały się do winy. Dziecko natomiast jest w poważnym stanie. Lekarze walczą o jego życie.

– Zostały zatrzymane dwie osoby, matka i osoba, która z matką dziecka zamieszkuje. Sąd zastosował areszt wobec tej drugiej osoby, a wobec matki nie. Obu osobom Prokuratura Rejonowa w Starogardzie Gdańskim przedstawiła zarzut usiłowania zabójstwa. Śledztwo jest w początkowej fazie i wszystko może się zmienić – przekazał „Faktowi” prokurator Mariusz Duszyński z gdańskiej Prokuratury Okręgowej.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Ustalono tożsamość 20-letniego Rosjanina. Miał gwałcić kobiety pod Kijowem

Prokuratura Generalna Ukrainy poinformowała we wtorek, że śledczy ustalili tożsamość 20-letniego rosyjskiego wojskowego, podejrzanego o gwałty na kobietach z miejscowości w obwodzie kijowskim. Zostało on powiadomiony o ciążących na nim podejrzeniach.

„Zidentyfikowano jeszcze jednego podejrzanego o przemoc wobec kobiet w obwodzie kijowskim. To już drugi rosyjski gwałciciel, którego wykryto. Jest nim 20-letni Bułat Fassachow, radiotelefonista dywizjonu artylerii haubic w 30. samodzielnej brygadzie strzelców zmotoryzowanych 2. armii gwardyjskiej Centralnego Okręgu Wojskowego Sił Zbrojnych Rosji” – poinformowała prokurator generalna Iryna Wenediktowa.

Dodała, że kijowska prokuratura obwodowa wraz ze Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy zidentyfikowały wojskowego i poinformowały go, że jest podejrzany o złamanie prawa wojennego.

Według ustaleń prokuratury Fassachow w marcu w jednej ze wsi w rejonie (powiecie) browarskim wdarł się wraz z drugim wojskowym do prywatnego domu. Nakazał swemu wspólnikowi, by zamknął w piwnicy wszystkich mieszkańców prócz jednej kobiety. Zgwałcił ją, grożąc jej zastrzeleniem, a także jej rodziny. Po kilku dniach ten sam wojskowy wszedł do innego domu wraz z trzema wspólnikami. Mieszkańców prócz jednej kobiety wyrzucili z domu, a kobietę zbiorowo zgwałcili.

Wenediktowa opublikowała fotografię i nazwisko Fassachowa w komunikacie na Facebooku. „Trwa ustalanie dalszych osób zamieszanych w te bestialstwa” – poinformowała prokurator.
Źródło info i foto: RMF24.pl

39-latek zatrzymany za ataki na kobiety

Łukowscy policjanci zatrzymali 39-latka w związku wczorajszymi atakami na dwie kobiety. W jednym z nich została pobita 27-latka, w drugim 72-latka została zraniona ostrym narzędziem. Sprawca atakował kobiety bez powodu. 39-latek jest zatrzymany do sprawy i dziś są wykonywane z nim czynności procesowe. Wczoraj przed godziną 12.00 dyżurny łukowskiej komendy został powiadomiony o pobitej w pobliżu Bulwarów nad Krzną młodej kobiecie. Policjanci dowiedzieli się od pokrzywdzonej 27-latki, że zaatakował ją rowerzysta, który najpierw zaczął ją szarpać za ubranie, a później uderzył ją kilkakrotnie pięścią w głowę. Mimo że młoda kobieta przewróciła się na ziemię, agresywny mężczyzna w dalszym ciągu ją bił. Później jak gdyby nic się nie stało, wsiadł na rower i odjechał w kierunku centrum miasta. Pokrzywdzona została odwieziona do szpitala. Na szczęście okazało się, że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Gdy policjanci ustalali dokładne okoliczności tej sprawy, dyżurny został powiadomiony o kolejnym zdarzeniu, do którego doszło na ulicy Orzeszkowej. Ze zgłoszenia wynikało, że idący w pobliżu bloku mężczyzna ranił kobietę. Jak wstępnie ustalili policjanci, do zdarzenia doszło w momencie, kiedy 72-letnia łukowianka myła okna w piwnicy budynku. Przechodzący w pobliżu mężczyzna kilkukrotnie ostrym narzędziem zadał jej ciosy, a później poszedł w kierunku torów kolejowych. Ranna kobieta poprosiła o pomoc swoich sąsiadów, ci wezwali karetkę pogotowia.

Do działań zaangażowali się łukowscy kryminalni, policjanci z dochodzeniówki oraz pozostali policjanci pełniący tego dnia służbę. Przed godziną 15.00 funkcjonariusze zatrzymali 39-letniego łukowianina, który może mieć związek z tymi zdarzeniami.

Dzisiaj zaplanowano szereg kolejnych czynności w tych sprawach.
Źródło info i foto: Policja.pl

Atak kadyrowców w Buczy. 25 dziewcząt i kobiet zamkniętych w piwnicy i gwałconych

Bucza była miejscem nie tylko mordu na ludności cywilnej. Ukraińska rzeczniczka praw człowieka Ludmyła Denisowa poinformowała BBC, że rosyjscy żołnierze zamknęli w piwnicy 25 dziewcząt i kobiet i systematycznie je gwałcili. Kadyrowcy mieli bowiem urządzić w jednym z domów salę tortur, gdzie zamęczali i mordowali mieszkańców. Rosyjscy żołnierze według informacji przekazanych BBC przez Ludmyłę Denisową mieli także zamknąć w piwnicy 25 dziewcząt i kobiet i systematycznie je gwałcić.

Dziewczęta i kobiety gwałcone w Buczy przez rosyjskich żołnierzy

– Mamy informacje o setkach zgwałconych dzieci. To jest straszne, ale to jest prawda. To jest to, co rosyjscy żołnierze przynieśli ze sobą – stwierdził Wołodymyr Zełenski podczas przemówienia do posłów litewskiego parlamentu.

Z Ukrainy cały czas dochodzą informację, które potwierdzają słowa prezydenta Ukrainy. BBC rozmawiało z kobietą, której mąż został zastrzelony, gdy próbował obronić ją przed zgwałceniem przez rosyjskiego żołnierza. Do gwałtów dochodziło także w Buczy, o czym poinformowała Ludmyła Denisowa, ukraińska rzeczniczka praw człowieka.

– Około 25 dziewcząt i kobiet w wieku 14-24 lat było systematycznie gwałconych w czasie okupacji w piwnicy jednego z domów w Buczy. Dziewięć z nich jest w ciąży – powiedziała BBC Denisowa.

Denisowa podkreśliła, że nie sposób jest ocenić liczby gwałtów, jakich dopuścili się rosyjscy żołnierze na Ukrainkach. Część z nich nie chce bowiem zgłaszać takiego przestępstwa, a część została niestety przez Rosjan zabita.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowe fakty ws. podwójnego morderstwa w Częstochowie. Krzysztof R. miał udusić psa i rozebrać ofiary

Pojawiły się nowe ustalenia dotyczące tragedii Aleksandry i jej córki Oliwii z Częstochowy, które w połowie lutego zostały zamordowane i znalezione po jedenastu dniach w lesie pod Romanowem. Jak wynika z doniesień, zabójca miał rozebrać swoje ofiary, a ich ubrania wyrzucić do kontenera. Miał też udusić ich psa. Aleksandrę i jej córkę Oliwię z Częstochowy miał zamordować znajomy kobiet Krzysztof R. Podejrzewany mężczyzna został zatrzymany, ale nie chce współpracować z organami ścigania i konsekwentnie milczy, odmawiając składania nowych zeznań.

Według nowych ustaleń zabójca miał rozebrać kobiety jeszcze na ogródkach działkowych przy ulicy Żyznej, a ich ubrania wyrzucić do pobliskiego kontenera – podaje „Fakt”. Według śledczych Krzysztof R. miał zwabić młodszą z kobiet na teren ogródków działkowych i tam ją zamordować. Następnie miał wywieźć ofiary do lasu pod Romanowem, ok. 20 km od miasta. To właśnie tam po 11-dniowych poszukiwaniach odnaleziono ich ciała.

Przy obu ciałach zakopano psa rasy shih tzu, który należał do 15-letniej Oliwii, który miał zostać uduszony. Według informacji „Faktu” prokuratura jest przekonana, że nastolatka również została uduszona. Sekcja zwłok nie wykazała, w jaki sposób zginęła starsza z ofiar. Śledczy czekają na wyniki szczegółowych badań histopatologicznych i toksykologicznych. Opinię przygotowuje Zakład Medycyny Sądowej w Katowicach.

Krzysztof R. od 18 lutego przebywa w areszcie pod zarzutem uprowadzenia i podwójnego zabójstwa. Mężczyzna nie przyznał się do winy, odmówił też współpracy z policją i prokuraturą. 7 marca odbyło się posiedzenie w Sądzie Okręgowym w Częstochowie ws. zażalenia złożonego przez pełnomocniczkę oskarżonego, które dotyczyło decyzji o jego tymczasowym zatrzymaniu. – Sąd utrzymał w mocy postanowienie o umieszczeniu mężczyzny w areszcie na okres trzech miesięcy – skomentował sędzia Dominik Bogacz, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Częstochowie. W izolacji pozostanie przynajmniej do maja 2022 roku.

Przypominamy, że Aleksandra Wieczorek i jej córka Oliwia zaginęły 10 lutego. Policjanci od początku byli przekonani, że kobiety zostały zamordowane, co, jak tłumaczyli, wynikało z całokształtu materiału dowodowego. Trzy dni od momentu od zniknięcia kobiet funkcjonariusze zatrzymali 52-letniego Krzysztof R.

15 lutego prokurator postawił mu zarzut podwójnego zabójstwa. Dzień później sąd zdecydował o jego tymczasowym aresztowaniu. Mężczyzna usłyszał również inny zarzut w sprawie. Według oskarżyciela zamontował on w mieszkaniu zaginionych kobiet kamerę. Podejrzany nie przyznał się do żadnego z czynów. Co więcej, Krzysztof R. próbując zatrzeć ślady, miał wejść do mieszkania Aleksandry i podrzucić jej dokumenty oraz telefon.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Częstochowa: Bliscy zaginionych kobiet nie byli w stanie zidentyfikować ciał. Będą badania DNA

Rodzina zaginionej Aleksandry i jej córki Oliwii z Częstochowy nie podjęła się identyfikacji ciał odnalezionych poniedziałek w Romanowie. Prokurator poinformował, że „rodzina nie była na to gotowa”. Funkcjonariusze podejrzewają Krzysztofa R., sąsiada Aleksandry z ogródków działkowych. Mężczyzna nie przyznaje się do zarzutu. We wtorek Krzysztof R. usłyszał kolejny zarzut w sprawie. Ma on dotyczyć właśnie zamontowania kamery w mieszkaniu Aleksandry i Oliwii. Prokurator nie poinformował jednak, co znajduje się na nagraniach.

Jak podaje TVN24, rodzina zaginionej 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki Oliwii nie podjęła się identyfikacji ciał znalezionych 21 lutego w Romanowie w województwie śląskim. – Rodzina nie była na to gotowa – wyjaśnił Krzysztof Budzik z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie po pierwszej nieudanej próbie identyfikacji zwłok.

We wtorek rodzina również nie pojawiła się, by zidentyfikować zwłoki. – Z uwagi na stan psychiczny tych osób nie były one w stanie uczestniczyć w takiej czynności. Wobec czego zapadła decyzja, że zostaną przeprowadzone badania DNA. Będą one zlecone niezwłocznie – mówił Budzik w rozmowie z TVN24. W środę odbędzie się również sekcja zwłok, która pozwoli na określenie przyczyny śmierci kobiet.

Od ponad tygodnia trwają poszukiwania 45-letniej Aleksandry i jej 15-letniej córki. Kobiety 10 lutego w niewyjaśnionych okolicznościach opuściły swoje mieszkanie w Częstochowie razem z psem rasy shiz tzu i nie odezwały się już do członków swojej rodziny. W poniedziałek 21 lutego policja odnalazła ciała dwóch kobiet oraz truchło psa w lesie niedaleko Częstochowy. Trwają ustalenia, czy to zaginione przed ponad tygodniem kobiety.

W sprawie został aresztowany 52-letni Krzysztof R., któremu postawiono zarzut podwójnego zabójstwa. Mężczyzna nie przyznał się jednak do winy i nie złożył wyjaśnień w tej sprawie. Prokuratura nie poinformowała, co znajdowało się na nagraniu kamer, które zamontował mężczyzna w domu kobiet oraz jaki mógł być jego motyw.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemiec zatrzymany na Ukrainie. Werbował kobiety do „eksploatacji seksualnej”

​Policja we Lwowie zatrzymała obcokrajowca, który werbował kobiety do eksploatacji seksualnej za granicą – podała w środę lokalna policja. 35-letniego mężczyznę aresztowano. Według Radia Swoboda zatrzymany to obywatel Niemiec. Obcokrajowiec zwerbował pięć Ukrainek w wieku 20-28 lat do eksploatacji seksualnej w jednym z krajów Europy Zachodniej – twierdzi policja obwodu lwowskiego. Według Radia Swoboda zatrzymany to obywatel Niemiec.

Mężczyzna obiecywał zapłatę w wysokości 12-15 tys. euro miesięcznie, darmowe zakwaterowanie i wyżywienie oraz ochronę. Cudzoziemiec został zatrzymany na gorącym uczynku. Poinformowano go o możliwości popełnienia przestępstwa z artykułu dotyczącego handlu ludźmi, który przewiduje karę w wysokości od pięciu do 12 lat pozbawienia wolności. Wobec zatrzymanego zastosowano areszt z możliwością wyjścia za kaucją.
Źródło info i foto: interia.pl

Hiszpania: Katalonia ułaskawi nawet 1000 czarownic

Katalonia ułaskawi nawet 1000 osób oskarżonych o czary 400 lat temu. Działania są konsekwencją manifestu zatytułowanego „Nie były wiedźmami, były kobietami” oraz kampanii w lokalnej gazecie. Polowanie na setki ludzi, głównie płci żeńskiej, trwało do XVIII wieku.

Kataloński parlament przyjął w środę 26 stycznia rezolucję o ułaskawieniu do 1000 osób skazanych 400 lat temu w tym regionie za przestępstwa czarów. Szacuje się, że w latach 1580-1630 w całej Europie za czary skazano na śmierć około 50 000 osób, z czego około 80 proc. stanowiły kobiety. Decyzja władz jest następstwem kampanii w lokalnej gazecie historycznej „Sapiens”, która została poparta przez partie lewicowe i prawicowe. Podobne uchwały zostały ustanowione już w Szkocji, Szwajcarii i Norwegii po tym, jak grupa historyków z Europy, licząca 100 osób, podpisała manifest: „Nie były wiedźmami, były kobietami”.

Prezydent Katalonii Pere Aragones określił polowania na wiedźmy jako „zinstytucjonalizowane ludobójstwo dokonane na kobietach”. Natomiast Ivet Eroles, autorka książki o katalońskich procesach o czary stwierdziła, że powiedzenie feministek „jesteśmy wnuczkami czarownic, których nie zdołaliście spalić” powinno brzmieć „jesteśmy potomkami tych, którzy próbowali je zamordować”.

W Hiszpanii inkwizycja – kościelna instytucja powołana do walki z herezjami – była sceptycznie nastawiona do zarzutów o czary. Nie oznacza to, że próżnowała, a wręcz przeciwnie – miała pełne ręce roboty, tropiąc Żydów i muzułmanów. Wyjątkiem była Katalonia, gdzie polowania na czarownice trwały jeszcze do XVIII wieku.

Jak podaje „The Guardian”, według historyczki Nurii Morello, często w gronie podejrzanych znajdowały się kobiety praktykujące tradycyjną medycynę. Nazywane czarownicami, często były obwinianie za nagłą śmierć dzieci lub za klęski żywiołowe czy kiepskie zbiory.
Źródło info i foto: Gazeta.pl