Kamil Durczok z wyrokiem

Kamil Durczok w 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie, będąc pod wpływem alkoholu. We wtorek dziennikarz usłyszał wyrok w sprawie. Decyzją sądu Kamil Durczok został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, ponadto ma zapłacić 3 tys. zł grzywny oraz wpłacić 30 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Kamil Durczok pod koniec lipca 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie A1 w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, będąc pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Nikt nie ucierpiał. W trakcie postępowania odbywającego się w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu za to łącznie do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Plejada.pl

Celowo spowodował 90 kolizji

Policjanci zatrzymali 27-latka, który specjalnie doprowadzał do kolizji drogowych w Warszawie. Spowodował ich ok. 90. Następnie wymuszał pieniądze od uczestników kolizji za poniesione szkody. 27-letni warszawiak znalazł nietypowy sposób na wymuszanie pieniędzy. Policjanci z Komendy Stołecznej Policji ustalili, że w ciągu ostatniego pół roku celowo doprowadził do kilkunastu kolizji drogowych. Jego terenem działania była głównie Praga Północ.

Mężczyzna celowo powodował stłuczki z innymi samochodami. Następnie wymuszał od ich uczestników pieniądze na poczet strat wynikających z uszkodzenia pojazdów. W zamian obiecywał, że nie będzie powiadamiał policji.

– Jak ustalili pracujący nad sprawą policjanci, 27-latek działając w ten sposób, doprowadził do około 90 zdarzeń drogowych, które były celowe i zaplanowane – przekazała Edyta Adamus z Komendy Stołecznej Policji. Mężczyzna działał również na szkodę różnych towarzystw ubezpieczeniowych, bezprawnie ubiegając się o odszkodowania, które mu się nie należały. Ich łączna kwota mogła wynieść około 250 tys. złotych.

27- latek zatrzymali policjanci ze stołecznego wydziału do walki z przestępstwami gospodarczymi. Został objęty policyjnym dozorem. Mężczyzna odpowie za oszustwo. Grozi mu kara ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: wawalove.wp.pl

Radny PiS miał spowodować kolizję po alkoholu. „To wujek prezydenta Dudy”

– Kierujący Volkswagenem Passatem uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku (Łódzkie). „Gazeta Radomszczańska” twierdzi, że kierowcą był Wiesław K., nowy radny powiatowy PiS. Prywatnie to wujek prezydenta Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl.

Do zdarzenia doszło w piątek około godz. 14:30 przy ul. Grota Roweckiego w Radomsku.

– Kierujący Volkswagenem Passatem 64-latek uderzył w znak drogowy, a następnie w ogrodzenie posesji. Badanie alkomatem wykazało 0,9 promila alkoholu w organizmie – powiedziała polsatnews.pl kom. Aneta Wlazłowska z policji w Radomsku.

Jak dodała, świadkowie zdarzenia uniemożliwili mężczyźnie dalszą jazdę. 64-latek ma odpowiedzieć przed sądem. Mężczyźnie grozi kara do dwóch lat więzienia, zakaz prowadzenia pojazdów lub grzywna.

Złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego

„Gazeta Radomszczańska” informuje, że sprawcą kolizji był Wiesław K. – nowy radny powiatowy PiS kadencji 2018-2023.

Wiesław K. stwierdził w rozmowie z „Gazetą”, że przed zdarzeniem, o godz. 10, wziął leki, ponieważ walczy z krwiakiem, jednak „nie doczytał ulotki”. Mężczyzna miał wypić „naparsteczek alkoholu” i „nie sądził, że tak zadziała”. Jak informuje „Gazeta”, do kolizji doszło raptem 300 metrów od jego domu.

W piątek K. poinformował zarząd regionalny PiS, że w poniedziałek złoży wniosek o rezygnację z mandatu radnego. I nie ma to związku z piątkową kolizją, tylko z chorobą. Zapowiedział, że w sądzie przedstawi dokumentację lekarską i ma nadzieję na łagodny wyrok – twierdzi „Gazeta Radomszczańska”.

Kandydował w wyborach na prezydenta miasta

Wiesław K. był wieloletnim prezesem Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej. W 2016 roku startował na prezydenta Radomska w przedterminowych wyborach. Przegrał wówczas w drugiej z Jarosławem Ferencem (KWW „Razem dla Radomska”). W tegorocznych wyborach samorządowych zdobył mandat do rady powiatu.

Mężczyzna to prywatnie wujek prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Andrzeja Dudy – informuje portal radomsko24.pl. Lokalna Telewizja NTL zamieściła na Facebooku filmik z momentu wypadku, który otrzymała od widza.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Porwanie dzieci w podwarszawskich Łazach. Spowodował kolizję, potem uprowadził dwoje dzieci

Porwanie dwojga dzieci w podwarszawskich Łazach. Doszło do niego po kolizji dwóch samochodów. W samochód, którym podróżowała kobieta z dwójką dzieci, uderzyło inne auto. Po zderzeniu dzieci przesadzono i pojazd odjechał – ustalił reporter RMF FM Krzysztof Zasada.

Kobieta została ranna, przewieziono ją do szpitala. Policja zna personalia kierowcy, który doprowadził do kolizji – to ojciec dzieci. Osobowym seatem uderzył w bok samochodu, którym z matką jechały dwie córki – 1,5-roczna i 4-letnia. Skoda zjechała do rowu.

Policjanci z Piaseczna wyjaśniają teraz, czy któreś z rodziców miało ograniczone bądź odebrane prawa do opieki nad dziećmi.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci sprzedawali „laweciarzom” informacje o wypadkach za pieniądze

Czterech stołecznych policjantów zostało zatrzymanych za korupcję. Prokuratura postawiła zarzuty w sumie dziewięciu osobom. Według Biura Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej, funkcjonariusze za pieniądze informowali i”laweciarzy” o kolizjach i wypadkach, które mogły wiązać się z koniecznością holowania aut.

Zatrzymani to trzech pracowników firmy holowniczej i dwóch cywilnych pracowników Komendy Stołecznej Policji. Cywile pracowali na stanowisku kierowania KSP. Ten nielegalny biznes działał w bardzo prosty sposób: policja najszybciej zdobywa informacje na temat drogowych stłuczek czy wypadków, a te akurat są niezwykle cenne dla holowników. W zamian za „cynk” o tym, gdzie mają jechać, przedstawiciele firm mieli opłacać policjantów. Dodatkowo funkcjonariusze usłyszeli dziś zarzuty przekroczenia uprawnień.

Sąd aresztował sześć osób. Dwóch policjantów i jeden pracownik firmy przyznali się do winy i szczegółowo opisali swoje nielegalne działania. Za korupcję grozi nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Prokuratura wyjaśnia: Karambol z udziałem Macierewicza to kolizja, a nie wypadek

Karambol k. Torunia z udziałem szefa MON Antoniego Macierewicza nie został uznany za wypadek, ale za kolizję – podaje RMF FM. Powodem jest m.in. fakt, że żadna z osób uczestniczących w karambolu nie odniosła obrażeń, których leczenie trwałoby dłużej niż siedem dni. – Dopóki nie zmieni się stan faktyczny i nie pojawią się nowe okoliczności, nie zachodzą przesłanki, żeby tę formę postępowania zmienić – mówi w rozmowie z RMF FM prokurator Wojciech Skrzypek z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu. Szczegóły postępowania ws. wykroczenia są tajne.

Co wydarzyło się pod Toruniem?

W ubiegłą środę wieczorem w Lubiczu Dolnym k. Torunia doszło do kolizji z udziałem samochodu, w którym jechał szef MON. W kolizji uczestniczyło 8 pojazdów, w tym dwa z kolumny żandarmerii wojskowej. Macierewicz, który wracał z sympozjum „Oblicza dumy Polaków”, zorganizowanego w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie ucierpiał. Przesiadł się do innego samochodu i wrócił do Warszawy, gdzie jeszcze tego dnia wieczorem wziął udział w gali przyznania prezesowi PiS Jarosławowi Kaczyńskiemu nagrody Człowiek Wolności tygodnika „wSieci”.

Jakie są ustalenia ws. karambolu?

Przebieg i okoliczności samego zdarzenia bada Żandarmeria Wojskowa pod nadzorem wydziału ds. wojskowych Prokuratury Rejonowej Poznań-Grunwald. W sprawie przesłuchiwani są świadkowie. Według prokuratury wpływ na zdarzenie mogły mieć trudne warunki panujące na drodze. Według wstępnych ustaleń jeden z samochodów w kolumnie stracił przyczepność i uderzył w tył pojazdu jadącego przed nim. Następnie oba pojazdy, wytracając prędkość, uderzyły w samochody stojące przed skrzyżowaniem. Sam minister odnosząc się do zdarzenia powiedział dziennikarzom, że wypadek „nie został spowodowany przez kierowcę samochodu, którym jechał”.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

Pijany attaché ambasady Gruzji spowodował kolizję drogową

Pijany attaché ambasady Gruzji spowodował kolizje w alei Zielenieckiej. Kierowcę chroni immunitet, mimo że miał ponad 3 promile alkoholu policjanci mogli sporządzić jedynie notatkę. Kierujący BMW Gruzin najechał na tył mercedesa. Gdy wysiadł z samochodu z trudem trzymał się na nogach. Po zbadaniu alkomatem okazało się, że ma 3,2 promila. Policjanci z drogówki nie mogli zatrzymać mężczyźnie prawa jazdy, ani skierować sprawy do sądu. Nie mogli też zatrzymać go do wytrzeźwienia.

Zgodnie z wytycznymi Komendy Głównej Policji policjanci mogli jedynie napisać notatkę do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. W praktyce mężczyzna może znów bezkarnie prowadzić samochód. Tym razem BMW nie nadawało się do jazdy.
Żródło info i foto: TVP.pl

Policjanci CBŚP rozbili grupę nieuczciwych rzeczoznawców. Wyłudzili ponad 850 tys. złotych

Czterech rzeczoznawców potentata na krajowym rynku ubezpieczeń zatrzymali funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji. Jak dowiedział się reporter RMF FM, są podejrzani o wyłudzenie ponad 850 tysięcy złotych w związku z wycenami szkód w pojazdach po kolizjach drogowych zgłaszanych do ubezpieczyciela. Mężczyźni, działając w zorganizowanej grupie przestępczej, oszukiwali firmę ubezpieczeniową, zgłaszając fikcyjne kolizje.

Do tej pory udowodniono im 62 przypadki prowadzenia postępowań dotyczących likwidacji szkód w pojazdach, które w rzeczywistości nie były uszkodzone i nie brały udziału w kolizjach czy wypadkach. Policjanci wykryli przypadki specjalnego przygotowywania samochodów do oględzin – w zaprzyjaźnionych warsztatach montowano w nich uszkodzone części z innych pojazdów. Za te oszustwa podejrzanym grozi 10 lat więzienia. Odpowiadają z wolnej stopy – ale orzeczono wobec nich kaucje oraz policyjne dozory.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Grupa przestępcza wyłudzała odszkodowania

Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji zatrzymali kolejnych 7 członków zorganizowanej grupy przestępczej, która wyłudzała od firm ubezpieczeniowych odszkodowania, na podstawie sfingowanych kolizji. Straty szacowane są na co najmniej milion złotych. Choć w tej sprawie zarzuty usłyszało już 26 osób, sprawa w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy. Policjanci Centralnego Biura Śledczego Policji, wspierani przez funkcjonariuszy Zespołów Relizacyjnych CBŚP, zatrzymali 7 osób, wchodzących w skład zorganizowanej grupy przestępczej, która wyłudzała odszkodowania na podstawie sfingowanych kolizji drogowych.

Członkowie grupy nabywali samochody osobowe różnych marek, które z góry były przeznaczone o udziału w fikcyjnych stłuczkach. Szacuje się, że grupa działała od co najmniej 4 lat i spowodowała straty szeregu firm ubezpieczeniowych na kwotę co najmniej 1.000.000 złotych. Funkcjonariusze CBŚP, w ciągu zaledwie kilku miesięcy od uzyskania pierwszych informacji, rozpracowali całą strukturę grupy, w której każdy z członków miał przydzielone określone zadania. Efektem tych czynności było zatrzymanie członków gangu. Do tej pory zatrzymano 21 osób, którym przedstawiono zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz wyłudzenia znacznych kwot pieniędzy od firm ubezpieczeniowych. Policjanci zatrzymali także osoby, które kierowały grupą. W toku śledztwa wobec 4 podejrzanych sąd zastosował środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania. Pozostałe osoby objęte zostały dozorem policyjnym oraz poręczeniem majątkowym.

Na poczet przyszłych kar i grzywien policjanci zabezpieczyli u podejrzanych mienie, m.in. w postaci samochodów. Choć w tej sprawie zarzuty usłyszało już 26 osób, sprawa ma w dalszym ciągu charakter rozwojowy i prowadzona jest przy współpracy z przedstawicielami firm ubezpieczeniowych, które występują w tej sprawie w charakterze pokrzywdzonych.
Sprawę nadzoruje Prokuratura Apelacyjna w Krakowie.
Żródło info i foto: Policja.pl

Zarzuty dla dziennikarki, która jechała pijana z dzieckiem

Policjanci przesłuchali dziś 59-letnią kobietę, która w niedzielę spowodowała po pijanemu kolizję na Ursynowie. Miała ponad 1,5 promila. Do kolizji doszło w niedzielę wieczorem na Ursynowie. Volvo kierowane przez 59-letnią kobietę zderzyło się z oplem. Kierująca nie czekała jednak na przyjazd policji, ale uciekła z miejsca kraksy. Policjanci ruszyli za nią w pościg. Mundurowi próbowali zatrzymać ją w kilku miejscach, udało się dopiero na Górnym Mokotowie, przy skrzyżowaniu Tynieckiej i Goszczyńskiego. Dopiero wówczas okazało się, że kobieta jest pod znacznym wpływem alkoholu. Badanie alkomatem pokazało wynik 1,56 promila w wydychanym powietrzu. Co więcej, kierująca nie jechała sama. W samochodzie było jeszcze 13-letnie dziecko.
Żródło info i foto: Gazeta.pl